Ciąża 4 dni temu

Bezpieczne wakacje w ciąży, czyli o czym przyszła mama wiedzieć powinna

Kobiety w ciąży, ze względu na swój wyjątkowy stan, powinny jeszcze staranniej niż zwykle przygotować się do podróży – uważnie ją zaplanować i zabrać ze sobą np. kopie ostatnich badań, albo… mobilne KTG. Bezpieczeństwo przyszłej mamy i maluszka jest bowiem najważniejsze! O czym jeszcze warto pamiętać, wybierając się na urlop, podpowiada doświadczona położna!

Jeśli ciąża przebiega prawidłowo, przyszła mama czuje się dobrze, a lekarz prowadzący nie widzi przeciwskazań, żeby wyjechać – można to zrobić! Noszenie dziecka w łonie nie jest bowiem samo w sobie powodem, dla którego trzeba pozostać w domu. – Rozmawiając o urlopie z pacjentkami oczekującymi dziecka, często spotykam się z dwoma skrajnymi postawami. Panie, albo podchodzą do siebie zbyt surowo, w myśl zasady „ciąża to nie choroba”, albo za bardzo przejmują się swoim stanem i rezygnują ze wszelkich aktywności urlopowych. Tymczasem trzeba po prostu słuchać swojego organizmu i w ten sposób odnaleźć wakacyjny złoty środek – mówi Anna Suchecka-Marut, położna Pregnabit.

Droga w pełnym komforcie

Planując podróż, trzeba wziąć pod uwagę potrzebę komfortu ciężarnej, która może być bardzo indywidualna i nieoczywista. – Paradoksalnie, dla niektórych kobiet oczekujących dziecka, bardziej komfortowy będzie pociąg niż samochód, choćby dlatego, że można w nim rozprostować nogi bez konieczności postoju. Pociąg jedzie także zdecydowanie spokojniej niż samochód, co może mieć kluczowe znaczenie dla pań, które cierpią na ciążowe nudności – mówi Anna Suchecka-Marut. – Jeśli chodzi o samolot to wbrew obiegowej opinii nie jest on z góry zakazanym środkiem transportu dla ciężarnych. Zanim jednak się na niego zdecydujemy, warto skonsultować się z lekarzem. Panie po 32. tygodniu ciąży powinny także wziąć od niego zaświadczenie o braku przeciwskazań do lotu, tego bowiem może wymagać przewoźnik – dodaje położna Pregnabit.

Niezbędniki w wakacyjnym bagażu przyszłej mamy

Poza ręcznikiem plażowym i wygodnymi, letnimi ubraniami, przyszła mama powinna pamiętać o zabraniu ze sobą kopii ostatnich wyników badań, w razie konieczności skorzystania z pomocy lekarskiej na miejscu. Niezbędny będzie także zapas przyjmowanych leków. Butelka wody również powinna stać się stałym towarzyszem podróży kobiety w ciąży, bo upał może doskwierać jej znacznie bardziej. Woda przyda się nie tylko do picia, ale także do schłodzenia karku czy twarzy, dlatego nie wolno o niej zapominać. Do torby podróżnej można spakować także sprzyjającą bezpieczeństwu dziecka i spokojowi mamy zdobycz najnowszej technologii – mobilne urządzenie do badania KTG, które można wypożyczyć. Badanie można wykonać w każdym miejscu i o dowolnej porze, a przy tym mieć gwarancję, że otrzymany zapis zostanie szybko – bo zdalnie – przeanalizowany przez specjalistę medycznego, który uspokoi przyszłą mamę lub udzieli jej instrukcji w razie otrzymania niepokojącego zapisu KTG. Dzięki temu można uniknąć nagłych, nerwowych wizyt lekarskich, których organizacja na wyjeździe zawsze wiąże się z dodatkowymi trudnościami i niepotrzebnym stresem.

Sprawdzaj, dowiaduj się – bądź bezpieczna

Jeśli wyjeżdżamy zagranicę, warto sprawdzić formalności, np. to, co dokładnie gwarantuje nam wykupione ubezpieczenie podróżne. – Zawsze zalecam swoim pacjentkom, żeby przed wyjazdem dowiedziały się także, jak wygląda opieka medyczna w kraju, do którego się wybierają. Czy w ich wakacyjnej miejscowości jest szpital, albo czy w hotelu stacjonuje lekarz lub pielęgniarka? To ważne informacje, które w ewentualnej kryzysowej sytuacji będą na wagę złota. Jeśli chodzi o kierunki wyjazdów to naszymi drogowskazami ponownie powinny być samopoczucie ciężarnej i zdrowy rozsądek. Dla Pań, które np. szybko się męczą w ciąży, wyjazd do upalnego kurortu albo ambitna wyprawa górska nie będą w mojej opinii najlepszym wyborem. Z kolei bardzo aktywne kobiety, które świetnie się czują, nie muszą obligatoryjnie spędzić dwóch tygodni tylko na plaży czy przy basenie – mogą zwiedzać i spacerować, czyli robić to, na co pozwala im samopoczucie i co sprawia przyjemność – tłumaczy położna Pregnabit.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Alarm w muzeum! – łamigłówka od Rebel

Co musisz zrobić, jeśli usłyszysz “Alarm w muzeum”? To proste, sięgnij do pudełka po karty z zadaniami i zacznij główkować, jak uchronić cenne okazy, tworząc system alarmowy. Jeśli lubisz łamigłówki, a nie masz kompana do zabawy, to ta gra będzie świetnym sposobem na spędzenie wolnego czasu.

Zawartość pudełka:

  • 5 przezroczystych kart laserów
  • składająca się z 4 części ramka
  • 32 dwustronne karty zadań (64 zadania)
  • instrukcja (zawierająca rozwiązania)


Cel i zasady gry:

Twoim zadaniem jest uchronienie cennych eksponatów przed złodziejami. W tym celu musisz umieścić karty z laserami we właściwy sposób tak, aby muzealne obiekty były chronione. Uważaj jednak, żeby żaden z laserów nie trafił w strażnika.

Przygotowanie do gry:

Złóż ramkę i umieść ją na środku stołu. Karty z laserami ułóż w prawidłowy sposób, każda z nich oznaczona jest literami A, B, C, D lub E. Połóż stosik kart z zadaniami obok ramki. 


Przebieg gry:

Każda karta przedstawia szachownicę, na której rozmieszczone są eksponaty oraz strażnicy.  W lewym dolnym rogu znajduje się kolorowy kwadrat z numeracją, określający poziom trudności,  informacją jakich kart laserów należy użyć. Na niektórych z nich podana jest większa liczba, niż można użyć, np ⅔ C,D,E, co oznacza, że możemy użyć tylko dwóch kart spośród trzech wybranych: C-D, C-E lub D-E. 

alarm w muzeum

15 karta, poziom pierwszy (zielony), możesz użyć dwóch z trzech wybranych laserów A, C, D.

 

Wybierz i umieść jedną kartę zadań w ramce. Spójrz, których laserów możesz użyć i zacznij główkować. Twoim zadaniem jest przykrycie czerwoną linią (laserem) wszystkich znajdujących się na planszy eksponatów. Manewruj przezroczystymi bloczkami, obracając je na wszystkie strony, uważaj jednak na pracujących tam strażników. Chyba nie chcesz zrobić im krzywdy? :) 

 

alarm w muzeum

 

Jeśli wszystkie obiekty zostały zakryte, a jednocześnie nie przecinają pola ze strażnikiem, oznacza to, że rozwiązałeś łamigłówkę i możesz obrócić kartę, odkrywając nowy rebus. “Alarm w muzeum” to aż 64 zadania!

Pamiętaj, im wyższy numer, tym robi się trudniej. Jednak jeśli będzie potrzebna pomoc, możesz sięgnąć do instrukcji. Tam znajdziesz wszystkie rozwiązania. 

alarm w muzeum

Chociaż instrukcja przewiduje zabawę dla jednego gracza (nie wspomina o innych osobach), nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zagrać w parze czy grupie. Każdy będzie mógł zmierzyć się z własnym zadaniem. Zresztą, sugeruje to oznaczenie na pudełku (krzesełka). Jednak sama instrukcja o tym nie wspomina. Szkoda, że nie ma opisanej propozycji dla większej liczby graczy, punktacji czy możliwości gry na czas. Żeby było ciekawiej, myślę, że śmiało można ją samodzielnie rozbudować.

“Alarm w muzeum” przeznaczony jest dla osób w wieku od 7 do 99 lat i uważam, że dzięki różnorodności poziomów, każdy sobie poradzi, choć nie zawsze od razu!  Zasady gry są proste, a same zadania różnorakie. To kolejna z gier, które można zabrać ze sobą na wycieczkę. Niewielkie pudełko, czas rozgrywki zależy tak naprawdę od nas, to dokładnie to czego oczekuję od “turystycznej” gry. 

Bardzo lubimy gry typu łamigłówki, ale niestety wydaje mi się, że nieczęsto będziemy po nią sięgnąć. „Alarm w muzeum” choć jest grą ciekawą, to raczej po kilku rozgrywkach na długo trafi na półkę. Niemniej, może docenimy ją za jakiś czas, tak jak muzealne eksponaty? 

alarm w muzeum

 

Typ gry: łamigłówka

Czas gry:  zmienny

Ilość graczy: 1+

Wydawca: Rebel

 

Dziękuję Wydawnictwu Rebel za egzemplarz do recenzji.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
W szkole 16 czerwca 2022

Fonoholizm – uzależnienie, z którym trudniej walczyć niż z alkoholem i narkotykami

Fonoholizm to słowo, które brzmi tak samo egzotycznie, jak zabawnie, niemniej problem jest poważny. Chociaż nie sklasyfikowano go jeszcze jako jednostki chorobowej, można przypuszczać, że wcześniej czy później to nastąpi. Zjawisko to jest bowiem coraz powszechniejsze. 

Co to jest fonoholizm? 

Fonoholizm określany jest mianem zaburzenia behawioralnego polegającego na kompulsywnej potrzebie używania telefonu komórkowego. Określając rzecz bardziej wprost, mowa po prostu o uzależnieniu. Osoby cierpiące na fonoholizm stale czują konieczność posiadania w pobliżu smartfona, nerwowo reagują na każde powiadomienie, a niemożność wzięcia telefonu do ręki powoduje u nich silny stres, który w skrajnych przypadkach może przerodzić się w agresję. 

Fonoholizm częściej dotyka dzieci i młodzież, ale zdarza się także u osób dorosłych. Jednak to najmłodsze pokolenia mają problem z uzależnieniem od telefonów. Jego genezę dość łatwo wyjaśnić – mowa tu o pokoleniu, które zwyczajnie nie pamięta innego życia i dla którego potrzeba stałego dostępu do telefonu jest czymś naturalnym. Można powiedzieć, że urodzili się z uzależnieniem. 

 

Dlaczego łatwo popaść w fonoholizm?

Nowoczesne telefony komórkowe oferują tak wiele możliwości, że wręcz grzech z nich nie korzystać. Serwisy społecznościowe, gry, platformy streamujące muzykę i podcasty, płatności mobilne – i jeszcze więcej, to wszystko jest bardzo atrakcyjne i sprawia, że chce się sięgać po telefon. 

Smartfon to też sposób na nudę i brak zainteresowań wykraczających poza internet. Niestety wielu młodych ludzi prowadzi bardzo ubogie życie w realu, skupiając się przede wszystkim na tym, co się dzieje w sieci. Często zatopienie się w telefonie ma być sposobem na ukrycie braku pewności siebie. 

 

Jakie zachowania wskazują na fonoholizm? 

Niektóre są oczywiste, inne mogą być zaskakujące, jednak ogólnie nietrudno zauważyć, że mamy w domu fonoholika. 

Nastolatek uzależniony od telefonu:

– czuje stałą potrzebę trzymania go blisko siebie,

– wykonuje wiele czynności z telefonem w ręku, włącznie z przygotowywaniem jedzenia, myciem zębów itp.,

– często sprawdza, czy na telefonie nie pojawiło się nowe powiadomienie, wyjmuje go z kieszeni lub plecaka,

– wykazuje objawy zdenerwowania, gdy bateria telefonu jest na wyczerpaniu i nie można jej szybko naładować,

– potrafi wyjąć telefon nawet w trakcie spotkania tylko po to, by do kogoś zadzwonić, chociaż nie jest to niezbędne,

– korzysta z telefonu w miejscach niewskazanych lub niedozwolonych (ulica, przechodzenie przez pasy, szkoła). Zdarzają się nastolatkowie, którzy jeżdżą na rowerach lub hulajnogach ze smartfonem w dłoni,

– ukrywa przed rodzicami, o ile to możliwe, fakt intensywnego korzystania ze smartfona.

 

Jak fonoholizm wpływa na psychikę? 

Jak każde uzależnienie, tak i fonoholizm wpływa na psychikę osoby uzależnionej. Do najczęściej notowanych zachowań należą:

– odczuwanie silnej potrzeby korzystania z telefonu, nawet jeśli faktycznie nie ma takiej konieczności,

– reagowanie złością lub objawami psychosomatycznymi na jakiekolwiek próby ograniczenia korzystania z telefonu,

– przekonanie o wyższości świata online nad offline,

– odczuwanie silnego lęku na tle nieobecności w sieci, osoby borykające się z fonoholizmem czują paranoiczny strach na myśl o tym, że coś je może ominąć.

 

Co się dzieje z nastolatkiem, który cierpi na fonoholizm?

Skutki nadużywania telefonu komórkowego są bardzo podobne do tych powodowanych przez inne uzależnienia. Chociaż brzmi to nieco niepoważnie, nie ma w tym nic zabawnego. Oto co czeka dziecko, które jest fonoholikiem:

– ograniczenie bezpośredniego kontaktu z rówieśnikami na rzecz korzystania z telefonu,

– ograniczenie aktywności ruchowej, rezygnacja z zajęć dodatkowych i zainteresowań,

– zaniedbanie obowiązków szkolnych i domowych,

– zaniedbanie dbałości o wygląd i higienę,

– bóle mięśni,

– pogorszenie wzroku, 

– wyraźne przemęczenie mimo braku przesłanek ku takowemu,

– autoizolacja,

– nuda, brak pasji,

– w skrajnych przypadkach – depresja.

 

Jak walczyć z fonoholizmem? 

Być może zabrzmi to nieco absurdalnie, ale walka z fonoholizmem jest trudniejsza od walki z narkotykami, alkoholizmem lub innymi używkami. Dlaczego? Bo używki trzeba po prostu odstawić (co wcale nie jest proste) i nigdy do nich nie wracać, natomiast z telefonem rzecz ma się inaczej. Tu trzeba nauczyć się rozsądnego korzystania z niego, bo całkiem odciąć się od współczesnej technologii nie sposób. 

I co ciekawe, wiele metod wsparcia walki z fonoholizmem podsuwają właśnie same smartfony. Istnieją różnorakie aplikacje ograniczające czas korzystania z innych aplikacji, zliczające minuty włączenia ekranu i blokujące telefon po przekroczeniu ustawionego limitu. Warto też wyrobić sobie nawyk wyłączania telefonu na noc, niezabierania go ze sobą do kuchni lub łazienki, zostawiania w drugim pokoju, gdy przychodzą goście itp. 

Przede wszystkim jednak trzeba sobie uświadomić problem i nie próbować go wypierać, co może być najtrudniejsze. W skrajnych przypadkach nie obędzie się bez psychoterapii. 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close