Lifestyle 17 stycznia 2020

Jaki smartfon dla dziecka kupić? Wybór nie jest prosty

Każde dziecko wcześniej czy później poprosi o smartfona i większość rodziców stanie przed dylematem: jaki smartfon dla dziecka kupić. Osobiście uważam, że pierwszy smartfon ma się po to, by nauczyć się jego obsługi i przekonać, czego tak naprawdę w tym smartfonie brak i jaki powinien być drugi. Dlatego nie kupiłabym dziecku smartfona z górnej półki.

Jaki smartfon dla dziecka kupić – nowy czy używany

Dylemat podyktowany nie tylko zasobnością portfela, chociaż niewątpliwie mający wpływ na ostateczną decyzję. Minusem używanego telefonu jest zużycie baterii i wyświetlacza (mogą pojawić się bad pixele) oraz nieaktualne oprogramowanie. Plusem mała strata, jeśli dziecko taki telefon szybko zgubi. Jednym słowem, warto obiektywnie popatrzeć na swoje dziecko i zastanowić się, na ile można mu zaufać.

Jaki smartfon dla dziecka kupić – bateria czy powerbank

Nie ma się co oszukiwać, dziecko nie będzie używało smartfona wyłącznie do dzwonienia, za to będzie chętnie żyłowało baterię. Jeśli nie chcemy przy kupnie kierować się wyłącznie pojemnością baterii i zasobożernością smartfona, warto rozważyć dokupienie powerbanka. Niedrogi, wystarczający na dwa ładowania można kupić za mniej niż sto złotych.

Jaki smartfon dla dziecka kupić – tani czy drogi

Tani smartfon za tani, drogi za drogi – takie jest moje zdanie. Nie kupiłabym sobie telefonu za trzy przeciętne wynagrodzenia, a nawet i za dwa nie, więc tym bardziej nie widzę sensu kupowania takiego sprzętu dziecku. Natomiast tani sprzęt często nie przetrwa roku, szczególnie że nie ma się co oszukiwać – dzieci nie są zbyt uważne. Gdybym miała teraz kupować nowy telefon dla dziecka, celowałabym w niezbyt wysoką półkę cenową (oczywiście, jeśli chodzi o smartfony). Myślę, że za 500 – 800 złotych można kupić coś sensownego.

Jaki smartfon dla dziecka kupić – procesor, RAM i karta pamięci

Im lepszy procesor, tym płynniej chodzi telefon, ale i szybciej zużywa się bateria. Jeśli chodzi o pamięć RAM, to 4GB trzeba uznać za absolutnie minimum. Wbudowana pamięć wewnętrzna nie powinna być mniejsza niż 16 GB. To tak naprawdę nie jest dużo i wystarczy tylko wówczas, gdy mamy naprawdę niewymagające dziecko.

Karta pamięci jest obowiązkowa w smartfonie dla dziecka. Małolaty ciągle robią zdjęcia i kręcą filmiki. Gdzieś to się musi mieścić. Na kartę pamięci można przenieść niektóre aplikacje, ale warto uczulić dziecko, że przy aktualizacjach mogą się przenieść z powrotem do pamięci telefonu i konieczne będzie ponowne przenoszenie.

Jaki smartfon dla dziecka kupić – wielkość wyświetlacza

Nie mam wątpliwości – każde dziecko powie, że im większy, tym lepszy. Jednak duży smartfon nie wszędzie się zmieści. Lepiej sprawdzi się nieco mniejszy rozmiar. Ja stawiam maksymalnie na 5 cali. Taki smartfon bez problemu zmieści się w kieszeni. No, chyba że dziecko ma bardzo duże kieszenie, bo są i smartfony, które mają blisko 7 cali.

Jaki smartfon dla dziecka kupić – oczywiste oczywistości

Zanim napisałam ten tekst, zajrzałam do internetu i mocno zdziwiły mnie niektóre informacje. Moim zdaniem każdy szanujący się smartfon (a o innych przecież nie ma sensu rozmawiać) ma wbudowany GPS, Bluetooth i Wifi. No ale skoro się na to zwraca tak baczną uwagę, to może to nie jest takie oczywiste. Wpadło mi jeszcze w oko NFC, ma sens w przypadku parowania telefonu i słuchawek, jeśli różne wersje bluetooth to wykluczają. Można też sparować z telefonem pralkę, ale nie sądzę, by dzieci były zainteresowane. 

Smartfon dla dziecka – gdzie kupić

Najbezpieczniej w sklepie stacjonarnym (albo u operatora telefonii komórkowej, jeśli zaproponuje dobre warunki), ale wiadomo – w internecie taniej. Można skorzystać z tej opcji, jeśli mamy sprawdzonego sprzedawcę i pewność, że telefon będzie wysłany z Polski. W innym przypadku ryzykujemy otrzymaniem telefonu z Azji, w którym zabraknie polskiego menu. Warto spojrzeć na czas dostawy i kraj wysyłki. Jeśli nie jest oznaczony, a dostawa ma trwać dwa tygodnie, to trzeba samemu rozważyć, czy chcemy podejmować ryzyko.

Smartfon dla dziecka – jakiej firmy

To nie jest pytanie, na które można udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Każdy ma ulubionego producenta elektroniki i takiego, którego nawet kijem nie tknie. Dlatego nie będę przekonywała nikogo do konkretnych modeli. Po pierwsze oferta jest tak szeroka, że w pewnym momencie sama się w niej pogubiłam, po drugie – nie będę uprawiać kryptoreklamy ;-) Tak bardziej serio – nie przetestowałam smartfonów wszystkich producentów, więc nie mogłabym być obiektywna.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Emocje 16 stycznia 2020

Pomysł na prezent z okazji Dnia Babci i Dziadka

Pomysł na prezent z okazji Dnia Babci i Dziadka od kilku dni już zaprząta nasze głowy. W końcu nawet małe dzieci wiedzą, że pod koniec stycznia swoje święto obchodzą dziadkowie. Na szczęście jest wiele przydatnych lub oryginalnych pomysłów na prezent z okazji Dnia Babci i Dziadka, tak więc mamy czym się inspirować.

Pomysł na prezent z okazji Dnia Babci i Dziadka

Pamiątka handmade

Własnoręcznie wykonany prezent dla dziadków będzie czymś, co szczególnie ich ujmie. Nie da się ukryć, że takie podarunki mają wielką sentymentalną wartość dla obdarowanych. Niezależnie od tego, czy czterolatek wykona laurkę, czy trzydziestolatka postanowi zrobić samodzielnie miły drobiazg – niepowtarzalną kartkę, okolicznościowy wiersz spisany na pięknym papierze, a może drewnianą zakładkę do książki, taki pomysł na prezent z okazji Dnia Babci i Dziadka będzie wyjątkowy.

Spersonalizowane prezenty 

Na rynku jest ogromny wybór różnych przedmiotów, które pozwalają na nadrukowanie imion ukochanych dziadków. Jeśli nie macie czasu lub umiejętności, by zrobić coś samemu, gotowy imienny kubek, poszewka na poduszkę czy brelok do kluczy może być dobrą alternatywą. W zależności od rodzaju upominku, często jest także możliwość zamieszczenia zdjęcia, wpisania życzeń lub dedykacji, co uczyni go jeszcze bardziej wyjątkowym. 

Zatrzymane chwile 

Oczywiście chodzi tu o fotografie. To zawsze pozostanie pięknym i mile widzianym prezentem, bo nic tak jak zdjęcia nie przywołuje cudownych wspomnień. I nie trzeba ograniczać się do klasycznej, stojącej ramki. Można kupić piękny album i załączyć do niego wywołane wspólne zdjęcia, podarować ramkę elektroniczną, fotoksiążkę, kalendarz, czy portret wykonany na podstawie zdjęcia.

Coś praktycznego

Są takie babcie i tacy dziadkowie, których najbardziej na świecie cieszą praktyczne prezenty. Tu mamy szerokie pole do popisu, bo w zależności od indywidualnych potrzeb lub zainteresowań, można bez problemu znaleźć coś, co im się przyda. 

Dużym powodzeniem cieszą się prezenty z półki medycznej, takie jak: pulsoksymetr, aparat do mierzenia ciśnienia, różnego typu masażery. Docenią to starsze osoby (nasi dziadkowie), które uskarżają się na różnego typu dolegliwości. Ci zaś, którzy już wszytko mają, lub są zdrowi lub młodsi (dziadkowie naszych dzieci) i nie muszą mieć, bardziej ucieszą się z upominku związanego z ich pasją. 

Coś miłego

Czyli książka, jako sprawdzony pomysł prezent z okazji Dnia Babci i Dziadka. Jeśli tylko dziadkowie są miłośnikami literatury, na pewno ucieszą się z książki podarowanej przez wnuka – warto wcześniej wybadać, po co sięgają najchętniej. Osobista dedykacja może być uroczą kropką nad i w tym dniu. A jeśli nie książka, to może pięknie oprawiony kalendarz z sentencjami, notatnik do prowadzenia osobistych zapisków, przepiśnik z miejscami na własne kulinarne pomysły lub porady? 

Wspólny czas

To bezcenny prezent, choć pomysł może wydawać się trywialny… Prawda jest jednak taka, że codzienność nie pozwala nam spędzać z dziadkami tyle czasu, ile byśmy chcieli. Obowiązki, praca, zajęcia dodatkowe sprawiają, że nie zawsze jest czas, by ot tak usiąść, spokojnie porozmawiać. Tym bardziej warto w Dniu Babci i w Dniu Dziadka skupić się przede wszystkim na nich. Znacie dziadków najlepiej, wiecie więc, czy bardziej ucieszy ich zaproszenie na szarlotkę z lodami do kawiarni (zobacz) i wpadniecie wraz z dzieciakami porozmawiać, obejrzeć wspólnie zdjęcia? Lub umówicie się na spacer, do kina, teatru czy w inne miejsce, które pozwoli Wam przyjemnie spędzić czas. Sprawdzone przepisy na sernik (kliknij), tiramisu czy też klasyczne drożdżowe (sprawdź) znajdziecie na portalu Przepisy.pl

Jakikolwiek pomysł na prezent z okazji Dnia Babci i Dziadka wpadnie Wam do głowy, najważniejsza jest pamięć, nie tylko od święta.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Kulinaria 9 stycznia 2020

Zakwas żytni na chleb – jak przechowywać i jak dokarmiać?

Zakwas żytni na chleb to temat, który poruszam po raz kolejny. Ten niezbędny do wypieczenia zdrowego chleba na zakwasie składnik jest prosty do przygotowania, ale wymaga poświęcenia mu nieco czasu i uwagi.

Obiecałam w poprzednim wpisie, że podpowiem, jak przechowywać zakwas żytni na chleb i jak go dokarmiać. Po pewnych początkowych trudnościach doszłam już do zdecydowanej wprawy, i mój trzymiesięczny zakwas raz w tygodniu robi swoją robotę, czyli pomaga upiec pyszny i chrupiący bochenek chleba :)

Zakwas żytni na chleb – jak przechowywać?

Często pojawia się pytanie, jak powinno się przechowywać zakwas żytni na chleb, jeśli nie pieczemy z niego codziennie. Ja raz w tygodniu wypiekam 3 bochenki chleba, więc zabezpieczam zakwas w lodówce. Trzymam go w dwulitrowym słoju przykrytym od góry materiałem. W niskich temperaturach dzikie drożdże z zakwasu odpoczywają, ale nadal “żyją”, oddychają – nie można więc zakręcać słoja na amen. U mnie ta metoda się sprawdza, muszę jedynie pamiętać, by raz w tygodniu zakwas dokarmić. 

Jak przechowywać zakwas żytni na chleb w inny sposób? Moja znajoma tak robi, gdy nie planuje przez dłuższy czas piec chleba, a ma problem z pamięcią o tym, by zakwas dokarmiać. Ona rozsmarowuje resztki aktywnego zakwasu po przygotowaniu chleba na papierze do pieczenia rozłożonego na blaszce i zostawia go na szafce na kilka dni – aż się nie zeschnie.

Można także ustawić piekarnik na temperaturę ok. 20-25°C, ale nie więcej, bo zamordujecie zakwas. Po 2-3 godzinach można suche płatki zakwasu włożyć do słoika i szczelnie go zamknąć. Tak samo się go przechowuje w przypadku suszenia na blaszce. A jak go aktywować? Dolejcie do niego tyle ciepłej (ok. 35°C), przegotowanej wody, by po wymieszaniu powstała gęsta papka. Gdy po czasie będzie widać, że zakwas pracuje (bąbelkuje), można go zacząć dokarmiać.

zakwas żytni

Zakwas na żytni chleb – jak dokarmiać?

Jak dokarmiać zakwas na żytni chleb? Powiem Wam, jak robię to ja.

Jeśli zamierzam w sobotę upiec chleb, w piątek rano wyjmuję zakwas z lodówki i pozwalam mu się ogrzać przynajmniej z godzinę. Najczęściej po dwóch, gdy pojawią się bąble, w osobnym naczyniu mieszam taką samą ilość mąki żytniej (wybieram typ 2000) i ciepłej (maksymalnie 40°C), przegotowanej wody. Mówi się, że wody i mąki nie może być mniej, niż 60 ml. Ja wykorzystuję trochę więcej, bo piekę na raz 3 bochenki chleba. 

Gdy dobrze wymieszam składniki powstaje papka, dodaję ją do starego zakwasu i odstawiam w ciepłe miejsce – szybko można zauważyć, że zakwas staje się bardzo aktywny, bo bąbli jest mnóstwo i zdecydowanie się podnosi. Po kilku – kilkunastu godzinach, wieczorem wykorzystuję go do ciasta na chleb (ciasto rośnie w blaszkach do rana).

Im starszy zakwas, tym mniej czasu potrzebuje, by zaczął działać. Gdy wezmę tyle zakwasu ile potrzebuję, resztę (musi zostać kilka łyżek do kolejnego dokarmienia) nakrywam ściereczką i wkładam do lodówki. Wyjmuję dopiero wtedy, gdy znów planuję upiec chleb na zakwasie. I tyle.

 

 

4
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Basia
Gość
Basia

Cześć, dziękuję za artykuł. Czy możesz sprecyzować ile godzin po zmieszaniu zakwasu wyjętego z lodówki i świeżej mąki z wodą ma to stać w ciepłym miejscu? 10h? Tylko część chce wykorzystać tego na drugi dzień a druga część zakwasu z powrotem do lodówki kiedy?

Żaklina
Gość
Żaklina

Cześć! Pilnuję, by zakwas po wyjęciu z lodówki godzinę – dwie stał w cieple, i gdy pojawią się bąbelki, dokarmiam go i zostawiam w spokoju na minimum 8, a lepiej wspomniane przez Ciebie 10 godzin, nawet 12 – nie mam sztywnej ramy. Gdy zakwas jest już aktywny po upływie czasu, odkładam go tyle, ile potrzebuję do chleba, a resztę już bez dokarmiania od razu wkładam do lodówki. Dokarmiam dopiero następnym razem, gdy planuję pieczenie chleba, tym samym sposobem. Zawsze karmię zakwas rano i wieczorem wykorzystuję go do chleba. Jeśli nie piekę, raz w tygodniu dokarmiam go w ten sam sposób,… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Hej, piszesz, że pieczesz 3 bochenki chleba w tygodniu. Czy możesz zdradzić swój przepis? (wypracowany i sprawdzony przez ciebie jest dla mnie zdecydowanie dużo bardziej wiarygodny niż przypadkowe przepisy w internecie). Mam też kilka pytań dotyczących zakwasu: czy ma znaczenie jaki zakwas wykorzystuję do pieczenia chleba, bo póki co mam trzy: żytni z polskiej mąki, pszenny (to był eksperyment czy na angielskiej mące też wyjdzie (mieszkam w UK) ;) ) i trzeci z polskiej mąki ‚3 zboża’. Czy mogę wykorzystać np. zakwas żytni, ale upiec chleb na mące pszennej? Czy to w ogóle ma jakieś znaczenie? I jeszcze jedno pytanie:… Czytaj więcej »

Żaklina
Gość
Żaklina

Cześć Moniko :) Przepis na chleb znajdziesz m.in tutaj – https://wrolimamy.pl/chleb-na-zakwasie-pszenno-zytni-przepis/ zawsze mi wychodzi, choć teraz piekę też inne. Chwali go moja siostra, ciotka i koleżanka, więc też powinnaś być zadowolona :) Odnośnie do zakwasu : 1. Z tego co wiem, chleb pszenny potrzebuje pszennego zakwasu – nigdy nie piekłam takiego chleba, więc tu nie doradzę. Piekę tylko chleby mieszane i czyste żytnie, wyłącznie na zakwasie żytnim. 2. Odnośnie do twojej uwagi -„‚3 zboża’ nie dość że rozwarstwiony, to jeszcze pod warstewką bardzo-brudno-szarej wody była podobna bardzo-brudno-szara, powierzchnia już samego zakwasu”. To, że zakwas się rozwarstwia, to normalne – im… Czytaj więcej »

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close