Zdrowie 25 października 2018

Borelioza u dziecka. Czy jest się czego bać?

Mieszkam przy lesie i uwielbiam spędzać w nim czas, obserwować zmienność przyrody i pozytywnie ładować wewnętrzne baterie. Do lasu często chodzimy całą rodziną, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Niestety, jak się ostatnio przekonałam, takie wędrówki to nie tylko przyjemność, ale i realne zagrożenie.

Od wiosny do października w lesie, na łąkach, ale i często w miejskich skwerach, ma miejsce wysyp kleszczy. Nie dziwi mnie to, a nawet przywykłam do tego, że z wielu spacerów przynosiłam na psie i na własnym ubraniu oraz wbitych w skórę niechcianych “obcych”. Mnie kleszcze kąsały kilkadziesiąt razy – chyba szczególnie im smakuję, moje dzieci na przestrzeni kilku lat ukąsiły pojedyncze sztuki. Za każdym razem od razu usuwałam dziada i odkażałam miejsce wbicia się pajęczaka. I tak było też w sierpniu, gdy mój najstarszy syn zauważył u siebie kleszcza. Kleszcz nie mógł być tam długo, bo spacer po lesie trwał ok 40 minut tego dnia, a po nim towarzystwo powędrowało pod prysznic. Wyciągnęłam pasożyta bez problemu i było po sprawie.

Minęły 4 tygodnie i moje dziecko przyszło do mnie, skarżąc się na siniaka na nodze, mimo że nie miał tego dnia żadnej kontuzji. Co prawda siniaki niespecjalnie mnie dziwią czy martwią, ale i tak obejrzałam to “nieszczęście”. I cieszę się, że Bartek wtedy przyszedł, bo to, co zobaczyłam nie było siniakiem, a rumieniem wędrującym, który “wyszedł” na skórze w miejscu ugryzienia równo cztery tygodnie po ukąszeniu! Wiedziałam, że pojawiła się borelioza i trzeba działać. Zapakowaliśmy młodego do auta i pojechaliśmy na nocną opiekę po antybiotyki i wskazówki co dalej. Lekarz potwierdził nasze przypuszczenia.

Po czterech tygodniach przyjmowania antybiotyku, czekamy na kontrolę w poradni chorób zakaźnych u dzieci w szpitalu na ul. Arkońskiej w Szczecinie. Niestety dotknął nas kulejący system, bo kontrola miała się odbyć po skończeniu antybiotyku, a tymczasem pani w rejestracji uświadomiła mi, że z braku terminów na ten rok, od listopada będą rejestrować dopiero na przyszły. Co teraz? Chyba będę szukać prywatnej opieki. I myślę, że nie przesadzam z działaniami, bo wbrew pozorom borelioza jest niebezpieczną chorobą, która po cichu sieje spustoszenie w organizmie.

Jak podaje portal medycynapraktyczna.pl “Borelioza jest chorobą wieloukładową, która może dawać objawy ze strony różnych narządów i tkanek: skóry, serca, stawów i układu nerwowego. Charakterystyczne dla boreliozy są takie objawy jak: rumień wędrujący, porażenie nerwu twarzowego, aseptyczne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, nabyte bloki serca, przewlekłe zapalenie stawów oraz korzeniowe zespoły bólowe. Natomiast objawy niecharakterystyczne, takie jak uczucie osłabienia i zmęczenia, pogorszenie pamięci, zaburzenia snu, trudności w koncentracji mogą wystąpić w przebiegu właściwie wszystkich chorób przewlekłych o różnorodnej przyczynie (…) Ich wystąpienie jest zbyt mało charakterystyczne, by na tej podstawie rozpoznać boreliozę.”

Nas zaalarmował właśnie rumień wędrujący, który nie pojawia się jednak we wszystkich przypadkach zakażenia. A jak wygląda taki rumień? Ma średnicę ponad 5 cm, ostre granice i stopniowo powiększa się, pozostawiając jasną skórę w środku i zaczerwienioną grudkę w miejscu ukąszenia przez kleszcza. Nawet nieleczony rumień wędrujący zanika samoistnie w ciągu 3-4 tygodni, co nie jest oznaką wyleczenia boreliozy. Stwierdzenie rumienia wymaga rozpoczęcia antybiotykoterapii.

źródło: medycynapraktyczna.pl

Skutki zaniechania leczenia lub nieświadomość zakażenia (gdy nie pojawia się rumień i osoba zakażona nie podejrzewa u siebie choroby) mogą być poważne:

  • Powikłania neurologiczne:

    zapalenie opon mózgowych
    zapalenie mózgu
    niedomykalność szpary powiek
    porażenie nerwu twarzowego
    zapalenie nerwu wzrokowego
  • Boreliozowe zapalenie stawów (najczęściej dotyka kolana, barki i stawy biodrowe) 
  • Powikłania sercowe boreliozy:

         zapalenie osierdzia
         zapalenie wsierdzia
         boreliozowe zapalenie mięśnia sercowego
         kardiomiopatia rozstrzeniowa.

  • Zmiany skórne – zanikowe zapalenie skóry kończyn, najczęściej występujące w miejscu wniknięcia zakażenia.

Boreliozę rozpoznaje się na podstawie objawów klinicznych – wyłącznie lub w połączeniu z dodatnimi wynikami badań serologicznych pod kątem swoistych przeciwciał. Borelioza jest chorobą w większości przypadków całkowicie uleczalną, pod warunkiem, że zostanie wcześnie zdiagnozowana.

A jak zabezpieczyć się przed ukąszeniem kleszcza, oraz co robić, gdy jednak ukąsi, dowiecie się z wpisu Basi -> Spotkanie z kleszczem – co robić? Wakacyjne S.O.S.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Emocje 24 października 2018

Precz ze stereotypami! Dziewczynki nie są gorsze od chłopców!

Kilka dni temu gdy robiłam zakupy w pewnym  markecie, moją uwagę przykuła kobieta robiąca zakupy z kilkuletnim chłopcem. Kiedy ich mijałam, stali przy dziale z kosmetykami i dyskutowali na temat tego, który płyn do kąpieli czy szampon (nie pamiętam co to dokładnie było) kupią maluchowi. On wybrał z księżniczką i pytał, czy może taki wziąć. Mama bez zbędnego zastanawiania się, odpowiedziała, że „jeśli taki właśnie chce, to nie ma sprawy”.

Przyklasnęłam jej na to radośnie w duchu,  myśląc – jaka to mądra kobieta.Nie zabroniła i nie skwitowała, że księżniczki są dobre dla dziewczyn. Wręcz przeciwnie, dała dziecku wybór, nie mącąc mu przy tym w głowie, że chłopcu nie wypada interesować się babskimi sprawami.

Bo tak się przecież utarło, że księżniczki, lalki i odcienie koloru różowego zarezerwowane są dla dziewczynek, a niebieski, samochody i piłki, dla chłopców. W ten sposób steruje się umysłami dzieci już od najmłodszych lat. Kupowanie im zabawek na zasadzie – gotowanie jest odpowiednie dla dziewczynek, majsterkowanie dla chłopców, to tylko wierzchołek góry, którą zbudowali dorośli.

Wiem o czym mówię, bo sama jestem potrójną mamą – dwóch chłopców i dziewczynki. Na co dzień mam więc doskonałą okazję do tego, by obserwować, że dzieci lubią iść pod prąd, na przekór przekonaniom dorosłych i wymyślonym przez nich stereotypom.

Obserwując moje dzieci (i nie tylko) widzę, że chłopcy lubią wozić lalki w wózku, gotować i bawić się w dom. Z kolei dziewczynki chętnie sięgają po samochody, młotki, czy strzelają z pistoletów. Nie widzę w tym nic złego. Tym bardziej nie czuję potrzeby, by w to ingerować i sugerować dzieciom, że coś przeznaczone jest dla płci przeciwnej, a nie dla nich.

To samo tyczy się wszelkich pasji, sportu, czy w przyszłości kariery zawodowej. Mimo iż coraz więcej mówi się o równym traktowaniu, wciąż w wielu dziedzinach i branżach brakuje miejsc dla kobiet, a jeśli są, bywają one gorzej traktowane (np. na tych samych stanowiskach zdecydowanie mniej zarabiają).

Problem według mnie jest o tyle złożony, że wynika z bardzo złej edukacji dzieci – już kilkulatkom wbija się do głowy, że do czegoś się nie nadają, nie potrafią i nie są zbyt mądre. Szybko podcina im się skrzydła, nie wspiera ich zainteresowań i rozwoju, a nawet obniża poczucie własnej wartości. Czasami mam wrażenie, że w większym stopniu odbija się to na dziewczynkach, bo to je najprędzej wygania się do kuchni, garów i innych mniej istotnych rzeczy.

Temat ten podjął ostatnio producent słynnych lalek Barbie, który stworzył fajną kampanię „ Close The Dream Gap” mówiącą właśnie o tym, że dziewczynki w przeciwieństwie do chłopców, bardzo szybko tracą wiarę we własne możliwości i rezygnują ze swoich marzeń.

Jest to niestety skutek utrwalanych przez dorosłe społeczeństwo stereotypów, błędnego procesu wychowania – zarówno w domu, jak i w szkole, a także kreowanego w życiu codziennym oraz w mediach wizerunku kobiet.

Spot stworzony na potrzeby kampanii ma na celu zwrócenie uwagi na istniejący problem, zerwanie z istniejącymi stereotypami i przekonanie dziewczynek, że mogą być kim chcą (You can be anything – to hasło przewodnie poprzednich kampanii tego producenta).

Podobno firma Mattel (tak nazywa się producent) na potrzeby tejże kampanii przeprowadziła badania, z których jasno wynika, że dziewczynki już w wieku 5 lat (!) przestają wierzyć we własne możliwości, w to, że mogą zostać kiedyś naukowcami, prezesami wielkich firm, bądź pełnić inne ważne role.

Ponadto ustalono również, że dziewczynki zdecydowanie rzadziej dostają w prezencie zabawki edukacyjne, niż chłopcy, co jest dowodem na to, jak od wczesnych lat różnie podchodzi się do dzieci ze względu na ich płeć i w jaki sposób kształtuje się ich charaktery.

Problem jest duży, stąd pomysł na kampanię i zachętę do tego, by edukować społeczeństwo i uświadamiać, że dziewczynki nie są gorsze od chłopców i należy je równo traktować, oceniając jedynie indywidualne umiejętności oraz predyspozycje.

Spot, nie jest długi, trwa raptem półtorej minuty, zachęcam więc Was do obejrzenia, podzielenia się tym tematem ze swoimi rodzinami/znajomymi, no i koniecznie do przemyślenia.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Na zakupach 22 października 2018

5 najczęściej popełnianych błędów przy zakupie butów dla dziecka

Podczas wybierania butów dla dzieci, często nieświadomie popełniamy wiele błędów. Niektóre z nich mogą mieć poważne konsekwencje zdrowotne, dlatego dziś podpowiadamy, jak nie kupować butów dziecku.

1. Za duże obuwie
Faktem jest, że dziecięca stopa rośnie w szybkim tempie, dlatego wielu rodziców wychodzi z mylnego przekonania, że gdy kupi dziecku większe buty, to dużej je ponosi. Jest to jakiś sposób na zaoszczędzenie, jednak konsekwencje tego mogą być bardzo przykre. Za duże buty wywołują dyskomfort, ponieważ dziecko ma problemy z prawidłowym stawianiem kroków. W efekcie wzrasta ryzyko upadków. Ze względu na luz w buciku dziecko może podświadomie “ratować się”, układając w nienaturalny sposób stopkę, np. wyginając paluszki, co może prowadzić do trwałych deformacji.

2. Za małe buty
Równie niebezpiecznie jest noszenie za ciasnych bucików. Za małe buty, nawet te delikatnie ściskające stopę, mogą powodować deformacje kości śródstopia, wrastanie paznokci, a także przyczynić się do powstawania w przyszłości haluksów. Dlatego do głównych zadań rodziców należy systematyczna kontrola obuwia dziecka, gdyż w bardzo krótkim czasie może się okazać, że buty są małe i zbyt ciasne.

3. Zbyt sztywne buty
Jeszcze do niedawno panowało przekonanie, że pierwsze buty dla dziecka powinny posiadać sztywną podeszwę oraz zapięcie w kostce tak, by mogły wspomagać stawianie pierwszych kroków. Nic bardziej mylnego. Takie obuwie znacząco ogranicza dziecku swobodę ruchów, gdyż nie daje możliwości swobodnego poruszania. Kupując dziecku takie buty, sprawimy, że będzie ono nienaturalnie chodziło. Najbezpieczniejszym wyborem będzie obuwie z elastyczną podeszwą.

3. Kupowanie butów skóropodobnych
Obuwie dziecięce powinno być wykonane z materiałów naturalnych. Nie powinno się dzieciom kupować butów skóropodobnych, o złych właściwościach higienicznych. Buty muszą łatwo dopasować się do kształtów i wymiarów stopy, dobrze pochłaniać pot i przepuszczać powietrze. Materiał, który nie pozwala stopom oddychać, zwiększa prawdopodobieństwo dyskomfortu i rozwoju drobnoustrojów, które mogą wywoływać choroby skóry. Najlepsze obuwie dla dziecięcych stópek to buty skórzane.

4. Buty po starszym rodzeństwie
Stópki dziecięce, tak samo jak stopy dorosłych, różnią się od siebie. Każdy stawia stopę w inny sposób i inaczej odkształca buta. Gdy kupujemy nowe buty, są one w pełni “gotowe”, by przystosować się do stópki dziecka. Natomiast dziecko noszące obuwie po starszym bracie może mieć tendencje do wykrzywiania stopy w sposób, w jaki jest wyprofilowany bucik. Istnieje też duże ryzyko, że w używanych butach dziecko odziedziczy nieprawidłowe nawyki – maluch nie będzie naturalnie rozwijał swojego sposobu stawiania stóp, tylko będzie dostosowywał się do swojego poprzednika. W tym wypadku znacznie ma również aspekt higieniczny – każdy z nas ma inną florę bakteryjną, dlatego poprzez zakładanie czyichś butów można nabawić się grzybicy.

5. Kierowanie się wyłącznie wyglądem
Bardzo często kierujemy się tylko i wyłącznie wyglądem obuwia. Niestety, w przypadku bucików dla dzieci takie zachowanie może mieć opłakane skutki. Nie każdy ładny but jest zdrowy dla dziecięcej stopy. Wybierając obuwie dziecięce, w pierwszej kolejności należy patrzeć na kwestie rozwojowe i zdrowotne.

Jak mierzyć stopy dziecięce?
Aby prawidłowo dobrać rozmiar butów dziecięcych, pierw należy dokładnie zmierzyć stopy maluszka. W tym celu można posłużyć się miarką krawiecką lub zmierzyć długość stopy, obrysowując jej kontur na kartce papieru. Rozmiar stópki dziecięcej mierzy się od czubka najdłuższego palca do końca pięty.

Wzrost stópek dziecięcych odbywa się bardzo szybko, dlatego należy co 3 miesiące kontrolować, o ile zmieniła się ich długość. Wybierając buty dla dziecka, należy pamiętać, by były one około 7-9 mm dłuższe od stopy, ponieważ w trakcie chodzenia stopy przesuwają się do przodu.

Stopa dziecka jest bardzo delikatna i szczególnie wrażliwa na niedostosowane do niej obuwie. Im dziecko jest młodsze, tym ważniejsze jest, aby buciki były dobrze dopasowane i wyprofilowane. Źle dopasowane buty mogą być przyczyną wielu zniekształceń, deformacji i dolegliwości stóp w późniejszym wieku.

Artykuł został przygotowany przez Sklep O La La z odzieżą niemowlęcą i dziecięcą.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close