Chleb pszenny z żurawiną

Chleb pszenny z żurawiną


Sylwia

18 marca 2015

Przygodę z wypiekiem chleba rozpoczęłam stosunkowo niedawno. Ot, tak któregoś dnia zamarzył mi się swojski chlebek i jego zapach roznoszący się po domu. Trzeba było tylko przejść do realizacji planu. Składniki wszystkie posiadałam, jedyny problem tkwił w braku maszyny do wyrobu chleba. Szukałam, więc przepisu, który pozwoli mi obejść tę przeszkodę. Takiego, który bez problemu pozwoli mi wymieszać zaczyn łyżką.

Chleb pszenny z żurawiną to taki szybki chleb dla leniwej lub zapracowanej gospodyni. Idealny dla początkującego domowego piekarza. Czas wykonania wraz z wyrastaniem i pieczeniem nie przekroczy 2 godziny.

Składniki

  • 520 g mąki pszennej (3 szkl.)
  • 500 ml letniej wody (2 szkl.)
  • 8 g drożdży świeżych lub 4 g drożdży suchych (zdecydowanie polecam świeże)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1/2 szklanki płatków owsianych
  • 1/2 szklanki żurawiny

Przygotowanie

  1. Drożdże rozpuszczam w letniej wodzie. Następnie do miski wsypuję mąkę i po kolei wszystkie składniki (sól, cukier, płatki owsiane, drożdże i żurawinę).
  2. Wszystko mieszam łyżką. Przykrywam ściereczką lub folią spożywczą i odstawiam w cieplejszy kąt, ale nie bezpośrednio na ciepły kaloryfer, na 1 godz.
  3. Ciasto w tym czasie powinno powiększyć objętość dwukrotnie, jeśli nie wyrosło trzeba jeszcze poczekać i dać mu wyrosnąć.
  4. Wyrośnięte ciasto przekładam do foremki keksowej (używam małej o wymiarach 9 x 28 cm). Zostawiam je na chwilę w tej formie i nagrzewam piekarnik do 230 st. C. (przez czas nagrzewania się piekarnika, chlebek sobie tyci podrośnie w foremce).
  5. Formę wstawiam do nagrzanego do 230 C piekarnika i piekę 55-60 minut koniecznie z żaroodporną miseczką wody wstawioną na półkę piekarnika.
  6. Jeśli chlebek zbytnio zacznie się rumienić można przykryć go folią aluminiową, ewentualnie papierem do pieczenia.
  7. Upieczony chlebek po ok. 20 min wyjmuję z formy i czekam aż ostygnie.

Smacznego!

chleb pszenny

chleb1

Zdjęcia: Sylwia

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Chyba się jutro skuszę :)

  2. Matka Antka

    Właśnie ostatnio zastanawiałam się nad tym, by nie spróbować samemu upiec chleb. Traktuję ten przepis jako znak, że powinnam to zrobić :)

  3. Właśnie upiekłam ten chlebek, wygląda super (czego się nie spodziewałam, że tak się uda robiąc to pierwszy raz) i bardzo smakuje. Dzięki!

  4. A mi się dzisiaj nie chce nic gotować i zaraz wychodzimy gdzieś na obiad. A tak bym zjadło jakieś ciasto domowe, ale na ma komu zrobić :(

    1. to zapraszma do siebie – jeszcze się ostał kawałek murzynka z jabłkami :) U nas w domu ciasto na weekend murowane – ZAWSZE DOMOWE :)

    2. U nas tarta jabłkowa i ciastka kruche czekoladą i orzechami. :-)

    3. O murzynka bym zjadła, zresztą tartę i ciastka też :p Ja też zawsze robiłam co weekend, a teraz próbuję trochę kg. zrzucić, więc wszyscy w domu muszą cierpieć razem ze mną ;)

  5. Nie przepadam za żurawiną ale mimo to nie skusiłam się na pieczenie chleba. Nie wiem czemu może kiedyś

    1. Ja chleba nie piekłam, ale żurawinę uwielbiam…

  6. jak piekę chlebek dodaję różnego rodzaju ziarna: słonecznika, pestki z dyni, orzechy :) Oczywiście te maluchy, które są uczulone nie moga takiego jadać lecz smakuje wybornie :D

  7. Mój syn uwielbia żurawinę. Ja wolę orzechy pistacje słonecznik

  8. domowy chleb nigdy nie smakuje tak jak kupny – tylko, żeby jeszcze chciało się go robić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Dziecięca fantazja

Dziecięca fantazja


Mirella

17 marca 2015

Są rzeczy na niebie i ziemi, o których się ponoć filozofom nie śniło. Pewnie byli ograniczeni. A może nie, może to rzeczy, które dzieją się na ziemi, są tak przerażające, że nie ogarniają ich umysły ludzi zdrowo myślących?

Poniedziałek, Duśka poszła do przedszkola a ja zasiadłam do porannej prasówki. Ot tak, żeby wiedzieć co się na świecie dzieje. Polityka, polityka, polityka, kampania, ostrzelany bronkobus, rozruchy w Legionowie, Tusk nie jedzie do Moskwy, przewijam nagłówki w czytniku rssów i nagle wpada mi w oko: “Pięcioletnia Oliwia do mamy: Nie pójdę do przedszkola bo boję się, że zabierze mnie tata”. Sama jestem mamą pięciolatki więc chyba nic dziwnego, że tytuł mnie zelektryzował? Potem było już tylko gorzej…

Mała dziewczynka, która boi się nocować u taty i sąd, który każe jej to robić. Mało tego, uważa, że skargi dziewczynki to efekt „niedogadania się” jej rodziców. A więc skoro mama i tata się nie dogadują to cierp Drogie Dziecko, śpij w wannie, krzycz w nocy, opowiadaj co tata ci robi, a i tak nikt nie będzie tego słuchał. Bo jesteś mała i nie masz racji, sąd wie lepiej, co jest dla Ciebie dobre. A jak mamusia i tatuś nie dojdą do porozumienia, to pójdziesz do rodziny zastępczej. Jak będziesz miała szczęście to trafisz do dobrej, jak nie będziesz miała szczęścia to… no cóż, historię z Pucka znają chyba wszyscy i nie będę jej przytaczać. A zanim trafisz do tej rodziny zastępczej, to będziesz nocowała na zmianę raz u mamusi raz u tatusia, bo jesteś tylko dzieckiem, małą zabawką, która wcale nie potrzebuje dachu nad głową. Jesteś nikim. Nie masz swojego domu, nie masz swojego łóżka, nie masz prawa do normalnego dzieciństwa i świętego spokoju, nic nie masz, nawet swojej przytulanki nie masz jak tatuś tak zadecyduje. Mało tego,  nawet jak pani psycholog mówi, że nie powinnaś sama zostawać z tatusiem to Pan Sędzia ma to delikatnie mówiąc gdzieś, bo to mamusia poprosiła psychologa o opinię, a nie sąd. Sąd nie prosi bo nie widzi potrzeby, przecież jesteś tylko dzieckiem, zmyślasz. Pan Prokurator ma cię tak samo gdzieś, nie widzi problemu, nawet nie wnosi sprawy do sądu, jesteś tylko dzieckiem skłóconych rodziców, nic ważnego. Wiesz, w ogóle nie ma o czym mówić.

Bolało gdy to wszystko czytałam, przed oczami miałam Duśkę, która co wieczór prosi: tatusiu przyjdź do mnie. Potem usypia wtulona w tatusiowe ramię. Mała, ufna dziewczynka. Na co dzień to niesamowita fantastka, głowa mała, co też ona potrafi nazmyślać! Nie zawsze jestem pewna, czy mówi prawdę, czy coś tam sobie dośpiewała. Ale gdyby przyszła i powiedziała mi, że tatuś ją „tam” dotykał, albo kazał chodzić bez majtek – uwierzyłabym na pewno. Uważam, że dziecięca fantazja ma swoje granice, a dziecko zmyślając różne historie po prostu miesza ze sobą wydarzenia z przeszłości dołączając to, co zna z bajek. Nie spotkałam jeszcze dziecka, które by opowiadało niestworzone historie bez jakiegokolwiek punktu zaczepienia w przeszłości. Dlatego opinie dorosłych twierdzące, że Oliwka zmyśla, po prostu mnie załamują. Jak tak można?! Kto się tak naprawdę liczy w tej sprawie?

I na koniec jeszcze mały apel do Was, drogie mamy: Jeśli w Waszym związku dzieje się źle, nie wahajcie się komuś o tym powiedzieć. Niech to będzie mama lub przyjaciółka, albo ktokolwiek. Ale niech będzie. Nie dopuśćcie nigdy do takiej sytuacji, kiedy okaże się, że Wasz partner będzie miał świetną opinię wśród ludzi, a Wasze skargi zostaną potraktowane, jak wymysły kierowane chęcią zemsty, „bo przecież tyle lat się nie skarżyła a nagle takie coś”.

 

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Fantazja fantazja ale jesli dziecko jawnie wykazuje ze sie czegos boi to nie wolno tego lekcewazyc. Skad taki maluch mialby wymyslac ze tatus dotyka wlasnie „tam”. Gdyby moje dziecko powiedzialo takie rzeczy od razu bylby to dla mnie czerwony alarm. Ciesze sie ze nie dotycza mnie takie dramaty. Synek uwielbia tate i nigdy nie powiedzial ze sie tatusia boi. Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji. U mnie to jest wyczekiwanie w oknie na tate i niech tak pozostanie

    1. Dokładnie tak, u nas jest identycznie: kiedy tatuś wróci?

  2. Wolałabym uwierzyć w kłamstwo i przepraszać dorosłego niż puścić mimo uszu i dopuścić do krzywdy mojego dziecka. Dzieci zazwyczaj nie kłamią w poważnych sprawach. . . .

  3. Na pewno zrobiłabym wszystko żeby dowiedzieć się prawdy. Posunelabym się nawet do nagrywania. Nie zbagatelizowalabym problemu

  4. I też zrobiłabym wszystko by chronić Dziecko

  5. Smutna historia, ale niestety efekt tego, że część matek po rozstaniu gra kartą „molestowania”. Gdy co chwila ktoś wywołuje fałszywy alarm, prokurator, czy sędzia przestaje być wrażliwy na takie sytuacje :( 

  6. Z drugiej strony, dziecko nie do końca rozumie że dotykając je w ten sposób ktoś robi coś bardzo złego. Dziecko czuje dyskomfort i o tym powie, dlatego wydaje mi się że nigdy nie wolno czegoś takiego bagatelizować

  7. W naszym państwie i z naszym sądownictwem ze skrajności w skrajność. Albo nic nie robią albo wierzą w nieprawdę. Czasami mam wrażenie że dziecko i jego dobro ma dla sądu niestety najmniejsze znaczenia.

  8. Ja bym uwierzyła córeczce- zawsze powinniśmy zakładać, że dziecko mówi prawdę, a dopiero potem starać się sprawdzić jaka jest rzeczywistość. Nie można zakładać, że to wyobraźnia…takim tokiem rozumowania możemy skrzywdzić dziecko, a przecież lepiej zapobiegac niż leczyć!!!

  9. Wolałabym uwierzyć dziecku a potem przepraszać dorosłego niż puścić mimo uszu i dopuścić do krzywdy.

  10. Jasne, że bym uwierzyła. Uciekałabym, gdyby było trzeba.

  11. Dzieci mają bujną wyobraźnie, ale… nie aż tak. Przerażające to wszystko…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Szkoła czy wojsko?

Szkoła czy wojsko?


Magdalena

14 marca 2015

Coś niedobrego dzieje się w naszym szkolnictwie. Jedna afera goni drugą, a każda kolejna chyba jeszcze bardziej przeraża nas – rodziców. Musztra w wojsku jest czymś normalnym, ale w szkole podstawowej?

Praca z dziećmi jest trudna, to nie podlega wątpliwości. Niespożyte pokłady energii, ciekawość świata i etap dorastania, stają się mieszanką wybuchową, którą muszą poskromić nauczyciele.

Za moich szkolnych czasów ciągłe upominanie było czymś normalnym, ale żeby wprowadzać pisane prawa, to już przegięcie.

“Procedury wejścia do klas” – co to ma być??!!

A właśnie takie dyktatorskie zasady zawisły na drzwiach jednej z legnickich podstawówek. Procedury brzmią tak:

przed klasą:

  1. Nauczyciel przybywa pod klasę niezwłocznie po dzwonku.
  2. Uczniowie ustawieniu są w kolejności alfabetycznej. Ustawienie uczniów jest stałe do końca roku.
  3. Uczniowie stoją, nie stykają się, mają plecaki położone na ziemi tuż przy prawej nodze, ręce są ułożone wzdłuż tułowia, patrzą prosto, nie wydają dźwięków i nie wykonują ruchów.
  4. Od momentu stawienia, czyli od stanu możliwego do zaakceptowania (patrz pkt.3) nauczyciel odlicza minutę. jeśli uczniowie w ustawieniu wytrzymają minutę, nauczyciel zaczyna wpuszczać kolejne osoby do klasy. Wpuszcza pierwsza osobę, pierwsza osoba wchodzi, zajmuje miejsce i siada. Następnie wchodzi kolejna osoba etc. Uczniowie, którzy czekają stoją na zasadach pkt. 3.
  5. Nauczyciel wpuszcza kolejne osoby, które spełniają warunki pkt. 3. Osoby, które tych warunków nie spełniają stoją na swoich miejscach. Nie przesuwają się i nie zmieniają swoich pozycji.
  6. Nauczyciel dla tych uczniów wyznacza kolejną minutę. Jeśli nadal nie spełniają warunków wpuszcza ich mimo wszystko do klasy.
  7. Jeżeli podczas procesu wchodzenia, któryś z uczniów odezwie się, uczeń powraca się na swoje miejsce i stoi zgodnie z pkt. 3.
  8. Bezpośrednio po zajęciu miejsc przez uczniów nauczyciel odczytuje regułkę i dodaje ostatni punkt: ”Uczeń za swoje dobre zachowanie jest nagradzany. Opłaca się dobrze zachowywać”
  9. Nauczyciel niezwłocznie po odczytaniu reguły, rozdaje uczniom, którzy poprawnie weszli do klasy żetony. Tylko tym, którzy weszli za pierwszym podejściem.
  10. Ważne: formuła odczytywana jest przed każdą lekcją. Po odczytaniu formuły zaczyna się lekcja*

Skoro takie “10 przykazań” wisi na drzwiach szkolnych klas, ciekawa jestem jakie zasady panują wewnątrz?

Szkoła nie kończy na powyższym, wprowadziła również inną “oryginalną” zasadę.  Za złe zachowanie jest kara, a za dobre… żeton, który można wymienić na nie odrobienie lekcji. Kolejny absurd!

Czy taki totalny i całkowicie bezsensowny ordnung uczy czegoś młodego człowieka?

Dla mnie to zniewolenie jednostki ludzkiej. Zaszczucie i zupełny brak szacunku, takie mam skojarzenia z tą sytuacją.

Nie wiem jakich ludzi chcą wychować w tej szkole, bo nie czarujmy się – szkoła powinna wychowywać, nadawać kierunek dla rozwoju dzieci. Dobrze pojęty porządek i znajomość zasad, jest niezbędny w pracy z młodym człowiekiem. Lecz przesada, wynikająca zarówno z braku jak i nadmiaru zakazów i nakazów, nie doprowadzi do szczęśliwego końca zarówno w procesie edukacji jak i wychowania.

  • źródło http://www.tvn24.pl/musztra-w-podstawowce-za-zetony-rodzice-oburzeni-wojskowa-procedura,522574,s.html

 

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Przepisalabym dziecko do innej szkoły

  2. Jestem za wprowadzeniem zasad schematów ale z rozsądkiem. Nawet jest to wskazane bo dzieci potrzebują takiego schematu ale musi on odnosić się z szacunkiem do uczniów

  3. Ja miałam prawie identycznie w podstawowce (od 1 do 8kl) tyle, że bez czytania tych smiesznych regułek i zazwyczaj plecaki były w sali, bo zazwyczaj wszystkie lekcje były w jednej sali, a i wszyscy wchodzilismy jedno po drugim tyl, że bez czekania aż osoba poprzedzająca sądzie. Z tego co pamiętam to staliśmy w 2 rzędach osobno dziewczyny osobno chłopcy – najpierw wchodziły dziewczyny. Żadnemu rodzicowi nie przyszło do głowy mieć pretensje, a i nam nic się nie stało – a mieliśmy wyjątkowo rozszczeniowych rodziców w klasie.

  4. Opiekowałam się dziećmi w Niemczech i w tamtejszej szkole nie było połowy tych bzdurnych zasad których ja musiałam przestrzegać w podstawówce. A mimo wszystko codziennie rano jak odprowadzałam dzieciaki na przystanek, przyjeżdżał autobus a one z resztą uczniów po prostu ustawiały się w rzędzie i powoli wsiadały do autobusu. Nikt ich tego nie uczył bo byli to uczniowie 1 klasy i był początek roku. Przykładem a nie wykładem trzeba uczyć dzieci.

  5. W szkole w ktorej pracuje dzieci po dzwonku ustawiaja sie w dwoch rzedach chlopcy i dziewczynki oddzielnie. Dzieci wchodza do klasy gdy sie wycisza uspokoja. Co prawda nie stoja na bacznosc ale tez nie rozmawiaja. Zasiadaja w lawkach w ciszy. Na lekcji sa po to by sie uczyc na przerwie by rozmawiac. Nie widze w tym nic nadzwyczajnego. Nie uwazam tez by byla to dyscyplina tylko przestrzeganie zasad bezpieczenstwa obowiazujacych w szkole oraz szacunku do osoby doroslej

  6. Ja uwazam , ze dzieciom w szkołach nie zaszkodzi taka dyscyplina . Pamietam co sie dzialo w szkole za moich czasow, dzieciaki się przepychały kto pierwszy . Słabsze dzieci zawsze były poszkodowane popychane przez innych uczniów. Uwazam ze takie schematy nikomu nie zaszkodza a wrecz przeciwnie naucza szacunku do innych kolegow i nauczycieli. Jestem za oczywiscie w ramach rozsadku bez przesadyzmu. A nagradzanie dzieci za dobre zachowanie jest całkiem w porzadku . Kazde dziecko ma szanse na nagrodzenie a nie tylko pupilki ktore zawsze sie pchaja kto pierwszy usiadzie w pierwszej ławce he.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Wielkanocne jajka decoupage

Wielkanocne jajka decoupage


Agnieszka Jelinek

14 marca 2015

Połowa marca już za pasem, a ty myślisz sobie, że do Świąt Wielkanocnych jest jeszcze daleko. Na pewno zdążysz z wszystkimi bibelotami. Nic bardziej mylnego – masz mniej czasu niż myślisz. Dlatego w tym roku przygotowałam dla ciebie szybkie i efektowne sposoby na wielkanocne jajka, które z powodzeniem zrobisz z dziećmi.

Dzisiaj zapraszam do złapania farb i pędzli, bo nauczę Cię, jak zrobić wielkanocne jajko metodą decoupage. Takie jajko jest wstanie wykonać z pomocą dorosłego 5 latek.

Przygotuj:

  • jajka styropianowe,
  • farbę akrylową w jasnym odcieniu (biel, beż, krem),
  • serwetki,
  • klej do decoupage,
  • nożyczki,
  • pędzle lub małe gąbki,
  • patyczki do szaszłyków.

Wielkanocne jajka decoupage  1

Krok 1

Jajko nabijam na patyczek i za pomocą pędzla lub gąbki maluję farbą akrylową, tak aby pokryć całe jajko. Po wyschnięciu maluję ponownie.

wielkanocne jajka decoupage 2

Krok 2

Kiedy nasze jajko schnie przygotowuję wzór z serwetki, wycinając go nożyczkami. Pamiętajcie by na końcu oddzielić trzy warstwy serwetki od siebie.

wielkanocne jajka decoupage 3

Krok 3

Na wyschnięte jajko nanoszę niewielką ilość kleju i delikatnie przykładam wycięty wzór z serwetki. Następnie lekko tapuje gąbką z niewielką ilością kleju. Pozostawiam do wyschnięcia.

wielkanocne jajka decoupage 5

Krok 4

Wykończenie jajka jest już sprawą indywidualną. Ja zdecydowałam się na cekiny, a także na zwykłą srebrną nitkę.

wielkanocne jajka decoupage 7

Zdjęcia: Rachela

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Piękne!

    Szybkie i efektowne:) Trzeba zrobić!

  2. Matka Antka

    Śliczne!
    A gdzie można kupić taką farbę akrylową?

    1. Farbę dostaniesz w każdym papierniczym – a teraz także i w dyskontach można znaleźć ciekawe zestawy

    1. dzięki ale gafa, pokrywam się wstydem ;) /Paulina/

  3. :D napisalam bez złosliwości :D

  4. Agnieszka Wójcik

    Hej super jest zrobić jajka samemu albo z dziećmi. Ja używam gotowych zestawów które zawsze polecam, nie trzeba kupować lakierów, pędzli, farb, serwetek. Zapraszam do mnie na bloga gdzie dzieci robią pisanki decoupage :) http://www.polakreatywnie.pl/Blog/blog/zestaw-decoupage-do-pisanek/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku