Ciąża i dziecko 27 października 2015

Gdzie wózek nie może tam Tula da radę

Może i nie odkryłam Ameryki, czy nie zdobyłam najwyższego szczytu świata, lecz wiem jedno, że nic nie jest wstanie zastąpić bliskości dziecka i rodzica. Tę nierozerwalną więź buduje się między innymi poprzez tulenie, noszenie dziecka blisko siebie.

Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie nosić nieustannie na rękach swoich dzieci bez względu na to czy ważą 3 kg czy 10 kg. Domowe prace wymagają wykorzystania obydwu rąk bo samo nic się nie zrobi. A jednak jest rozwiązanie. Od pewnego czasu jestem szczęśliwą posiadaczką nosidełka ergonomicznego Tula Hot Air Balloon, a dlaczego wózek Lusi poszedł w odstawkę przeczytacie poniżej.

T jak tulić

Kto z nas nie lubi się przytulać? Przytulanie daje nam pewne poczucie bezpieczeństwa w ramionach drugiej osoby. Dla dziecka tulenie ma jeszcze zupełnie inny wymiar. To ciepło, bezgraniczna miłość rodzica. Z czasem tych kochanych kg jest zbyt dużo, by tulić dziecko nosząc je na rękach.Nosidełko ergonomiczne Tula daje nam tę możliwość, a jednocześnie chroni nasze plecy i kręgosłup. Łatwość i szybkość w obsłudze sprawia, że markotne, zmęczone dziecko wkrótce znajdzie się blisko rodzica czując jego zapach, ciepło, a także znany dobrze mu rytm bicia serca. Dzięki temu szybko się uspokaja, zdarza się także że zasypia – i tutaj przyda się kapturek, który podtrzymuje główkę śpiącego dziecka. Dodatkowo jest też on ochroną w deszczowe,wietrzne dni. Lusia pokochałaTulę, a my prawie “dosłownie” wyrywamy sobie ją z rąk by tulić naszą 9kg pociechę. Każdy z nas wybrał inny sposób tulenia. Ja lubię nosić ją z przodu, a z tatą lubi oglądać świat wtulając się w jego plecy.

tula 1

U pasuje jak ulał

Nosidełko pasuje do każdego typu  figury rodzica, dzięki regulowanym paskom, a ich bezwładnie zwisające końce można łatwo zwinąć i przytrzymać załączoną gumą. Najważniejsza jest jednak wygoda dziecka. Dzieci przyjmują w nich pozycję “żabki”, gdzie kolana jak i biodra są zgięte tworząc kształt literki M, a równocześnie zachowują fizjologiczne ułożenie stawów biodrowych dziecka. Materiał otulający dziecko jest przyjemny w dotyku i jednocześnie łatwy w utrzymaniu czystości. Nosidełko można zabrać wszędzie ze sobą do sklepu, na wycieczkę w góry, a nawet na koncert.

tula 3

L jak lekkość

Przede wszystkim lekkość produktu, który nie jest ciężki i nie zajmuje dużo miejsca. Wygodne i przyjemne w użytkowaniu zarówno na plecach i z przodu.  Zakładanie nosidełka Tula nie wymaga skomplikowanych czynności. Duża klamra na biodrze jest wykonana solidnie i wraz z dodatkowym zabezpieczeniem zapobiega rozpięciu się lub poluźnienia pasu biodrowego. Pas biodrowy jak i ramiona nosidła są miękkie dzięki wypełnieniu, a także szerokie co sprawia, że ciężar naszego dziecka nie jest dla nas uciążliwy, na przykład wrzynającymi się paskami.

tula 4

A aaa jak mi dobrze…

…i wygodnie nie musząc taszczyć wózka po polskich chodnikach, walcząc z nim próbując wsiąść do pociągu, autobusu, czy w przemierzaniu piaszczystej plaży. Obawiam się, że wózek mojego dziecka wkrótce zacznie rdzewieć z braku ruchu.

Nosidełko ergonomiczne Tula jest dostępne w dwóch rozmiarach. Standard dla młodszych dzieci (7-20 kg) i Toddler (11-22kg). Ponadto różnorodność wzorów sprawi, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ciekawe kiedy doczekamy się w Polsce dodatków do Tuli,które zyskały ogromną popularność w Stanach Zjednoczonych.  Czas pokaże, a tymczasem zapraszam do wzięcia udziału w naszym konkursie “Jesienią otuleni”, gdzie możecie wygrać między innymi najnowszą Tulę Puppy Love!

Zdjęcia: Monographia

Wpis jest elementem współpracy z Baby Tula

10
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
jaaaaaaaaRachelaAnna WieczorekMerino Dzieciaki Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Danuta Joanna
Gość

my bardzo dużo spacerujemy i chodzimy po górach, więc chusta ratuje nam życie niejeden raz :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

A ile lat ma pociecha? Bo moja prawie roczna Lusia jest zbyt niecierpliwa by ją zawiązać :)

Danuta Joanna
Gość

jedna półtora roku, druga – cztery i pół ;)

Danuta Joanna
Gość

PS. Dziecię w Tuli na plecach warto układać wyżej (pas zapięty wyżej, bardziej ściągnięte paski), żeby widziało przez ramię rodzica – ma wtedy więcej frajdy… :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Dzięki. Akurat przy tej sesji zasypiało przed włożeniem wiec nie chciałam jej bardziej tarmosić ;) wybróbuje jutro!

Danuta Joanna
Gość

powodzenia :)
(ja też nie napisałam, by wytykać błąd, bo nie jest to błąd, ale jak maluch widzi więcej – to chętniej siedzi w nosidle czy chuście :)
a w nosidełkach Tula ten pas jest biodrowy tylko z nazwy. Znacznie wygodniej zapiąć go w pasie lub jeszcze wyżej… :)

Merino Dzieciaki
Gość
Merino Dzieciaki

Bardzo fajne nosidełko! Też lubię czuć bliskość z moimi maluchami :) Dlatego ja wybrałam nosidełko ergonomiczne :) https://www.merinodzieciaki.pl/84-lennylamb-nosidla-ergonomiczne
Pozdrawiam!

Anna Wieczorek
Użytkownik

Chusta jest jak dodatkowa para rąk! Bez chusty byłoby mi bardzo trudno tak zupełnie na co dzień. Dzięki niej mogę ogarnąć dom, pozmywać spokojnie naczynia, zrobić pranie, wyjść na spacer, na zakupy. Nie muszę martwić się, czy znajdzie się ktoś, kto pomoże mi wtachać wózek do tramwaju czy autobusu, czy przecisnę się w sklepie między regałami, czy przypadkiem mojej kruszynie nie jest zimno.

Rachela
Gość
Rachela

Dokładnie! Dlatego u mnie w domu Tula i chusta RULEZ :)

jaaaaaaaa
Gość
jaaaaaaaa

Luna Dream ma tansze produkty ;))))

Emocje 26 października 2015

Pożegnanie z piersią

Już pożegnania nadszedł czas… Wcale nie łatwy, zarówno dla dziecka jak i matki, bo poza zmianą rozkładu dnia, uciekają też momenty czułości i emocjonalnego odprężenia.

Karmienie piersią dla mnie było cudownym czasem. Młodszego syna karmiłam dokładnie do dnia drugich urodzin. A dlaczego akurat tak? Bo Woju był na tyle duży, że “cycuś” był już tylko wyciszaczem i nie spełniał najważniejszej roli – narzędzia do karmienia. Wiele matek straszyło mnie, że im dłużej będę karmić, tym trudniej dziecko będzie oduczyć tego. Życie jednak pokazuje, jak wiele zależy od samego malca, bo to co się wydarzyło w ostatnich tygodniach u nas, w niczym nie przypominało armagedonu.

Więc jak to zrobić, żeby bez wielu wylanych łez, zarówno dziecka jak i matki zrezygnować z karmienia? Przynajmniej jedno z zainteresowanych naprawdę musi chcieć końca i podjąć zdecydowane i konsekwentne działania. Ja chciałam, bo byłam zmęczona nocnym wstawaniem, akurat rozpoczęłam pracę poza miejscem zamieszkania, a sam Woju jadł  to co my. Żeby nagle nie urywać tego kojącego rytuału, od 2-3 miesięcy stopniowo ograniczałam częstotliwość karmień. Najłatwiej poszło z tym w południe, bo nie było mnie w domu, a gdy mnie nie było, młody się nie upominał. A jeśli u mnie upominał się w ciągu dnia, tłumaczyłam że “cycy śpią” ale jest jedzenie w lodówce więc jeśli jest głodny mogę coś mu dać. Działało, głodny nie chodził, o pierś nie krzyczał, ja mimo delikatnej tęsknoty za tymi chwilami nawet nie wspominałam o temacie.

Zgodnie z przewidywaniami, mniej sympatycznie było w nocy, kiedy mały się przebudzał. Nauczony, że dostawał pierś przede wszystkim nocą, nie zadowalał się tłumaczeniem, że “cycy śpią” i on też powinien. Pomogła butelka “niekapek” z wodą, którą wręczałam zaraz po stanowczym żądaniu Woja. Szybko przywykł, chyba już trzeciej nocy przestał się denerwować, a teraz jak idzie spać z marszu idzie po wodę i zabiera butelkę do łóżka.

Widzę rezultaty zakończenia karmienia, bo mały nie budzi się tyle w nocy, a jeśli już wstanie to wystarczy go odprowadzić do łóżeczka, i sam usypia. Nie muszę wisieć nad nim, tak jak bywało to za czasów karmienia. Ja odzyskałam moje ciało i poczucie swobody. Czuję się spełniona jako matka ”karmicielka” bo karmiłam z powodzeniem tak długo jak chciałam, mały rósł zdrowo i w poczuciu maksymalnej bliskości i bezpieczeństwa przy mnie. Żałuję, że nie miałam takiej możliwości z pierwszym synem. Może przy trzecim dziecku też uda mi się ta sztuka. Zarówno szczęśliwego karmienia, jak i bezbolesnego z nim pożegnania.

 

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina Bylina
Gość

Jak kazda decyzja ktora cos zmienia, ten kto ja podja musi byc wytrwaly i zdecydowany. Nasze dzieci potracia byc bardzo zaskakujace i czesto to my rodzice stwarzamy problemy przy odstawianiu czegokolwiek a nie dzieci ;) Nie rozumiem tez dlaczego wiele matek traktuje odstawienie przez dziecko jako kleske. A moze to jest po prostu znak ze dziecko chce czegos wiecej? ;)

Emocje 23 października 2015

Sześciolatki w szkole – czy to na pewno dobry pomysł?

Reforma szkolnictwa polegająca na posłaniu sześciolatków do szkół została przeprowadzona nie do końca wiadomo w jakim celu, bo przecież nie po to, żeby młodzież wcześniej szła do pracy, prawda?! Zapewne przyświecał temu jakiś inny szczytny cel, być może zwolnienie miejsc w przedszkolach. W sumie racja, łatwiej wygonić sześciolatki do szkoły niż budować nowe przedszkola.

Miłościwie nam panująca pani premier w czasie debaty wyborczej grzmiała, że nasze dzieci nie są głupsze od dzieci z innych krajów i nie ma powodu by odbierać im szansę na dobrą edukację. Brzmi rozsądnie, prawda? Głupsze nasze dzieci na pewno nie są, bo niby czemu miałyby być? Czy są gotowe do pójścia do szkoły? Pewnie w większości tak, ale czy szkoły są gotowe na przyjęcie sześciolatków to zupełnie inna bajka.

Paradoksalnie najlepiej do tego celu przygotowane są małe, wiejskie szkoły. Dlaczego? Po prostu dlatego, że są małe. Dziecko w nich nie ginie, nie błądzi w labiryncie korytarzy, nie pokonuje trzech pięter z szatni do swojej klasy (tyle chodzi Duśka), nie jest anonimowe. W naszej szkole pierwszaki przechodzą istny survival. Tyyyle się trzeba nauczyć, żeby przetrwać!

Od kliku dni w domu wałkujemy problem, że po ślubowaniu pani nie będzie schodziła po dzieci do szatni tylko będą musiały same chodzić na górę, a ona się boi, że ją ktoś na schodach potrąci. Nie wiem, skąd jej się wziął strach przed schodami (a raczej ludźmi na schodach, bo na pustych klatkach schodowych nie ma najmniejszego problemu) niemniej jednak jest on jak najbardziej autentyczny. Ideałem byłoby, gdyby klasa była na tym samym poziomie co szatnia, ale niestety, jest jak jest. Jak będzie dalej, nie wiem. Rodzicom chodzić po szkole nie wolno, odpada opcja, że ja z nią na górę pójdę. Ot, niby to drobiazg, ale potrafi małe dziecko skutecznie zniechęcić do szkoły.

Zanim ktoś mi zarzuci, że mogłam dziecko odroczyć wyjaśnię: nie miałam powodu odraczać Duśki, nie ma żadnych problemów z nauką, chętnie odrabia lekcje, dobrze odnajduje się w grupie, drugi rok w zerówce to byłaby kompletna strata czasu i jeszcze większa nuda dla niej. Niemniej jednak, jak to sama ostatnio powiedziała:” mamuś, ja tej szkoły jeszcze nie ogarniam”.

Jak wyglądają lekcje? Trwają około kwadransa, bo tylko tyle dzieci potrafią się skupić. Potem jest pół godziny przerwy na jedzenie, zabawę, taniec, rysowanie, co kto lubi. Tak samo  jak w przedszkolu, z tą tylko różnicą, że nie ma oddzielnej sali na zabawę i oddzielnej na naukę. Zabawek też praktycznie nie ma.

Łazienka jest gdzieś niby nie daleko, ale i nie blisko. Jak się okazuje, na tych dziesięciu metrach też da się zabłądzić, jedno z dzieci po wyjściu z toalety nie umiało trafić do klasy, na szczęście znało drogę do świetlicy, która nota bene jest w sąsiednim skrzydle. Takich historyjek o zagubionych dzieciach jest znacznie więcej, pierwszoklasiści często nie wiedzą do której klasy chodzą, ba – nie rozpoznają własnych tornistrów! Nie, nie żartuję, pani na zebraniu prosiła o podpisanie dzieciom tornistrów, bo są problemy z identyfikacją.

Rozmawiałam z różnymi pracownikami szkoły, nauczycielami, bibliotekarką, pracownikami świetlicy, woźnymi. Wszyscy po cichu mówią to samo – szkoła nie jest gotowa na przyjęcie sześciolatków a ta cała reforma to bzdura. Oczywiście głośno nikt tego nie powie, bo nie wolno. Rozmawiałam też z rodzicami więcej niż jednego dziecka, którzy mają porównanie, praktycznie jednym głosem mówią:” starszy poszedł jako siedmiolatek i świetnie sobie radził a ten młodszy to widać, że do szkoły nie dorósł”.

Reasumując – myślę, że polskie sześciolatki jak najbardziej są gotowe na naukę, ale mam poważne wątpliwości, czy ta nauka powinna odbywać się w szkole. Szkoły kompletnie nie są przygotowane na przyjęcie maluchów, a sześciolatki w szkole czują się trochę jak polski turysta na chińskim dworcu kolejowym.  Myślę, że na tym etapie rozwoju przedszkole zapewnia większe poczucie bezpieczeństwa, a poziom i zakres przekazywanej wiedzy wcale nie musi być mniejszy ani niższy.

 

32
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
(nie)Magda(lena)
Gość
(nie)Magda(lena)

Nie dalej jak wczoraj w sprawach zawodowych musiałam udać do blisko 10 szkół podstawowych. Dostać się do środka nie było łatwo (oczywiście to zaleta), odnalezienie miejsca właściwego średnio trudne (w końcu mam język w gębie ;)), ale już powrót w stronę wyjścia w kilku szkołach sprawił mi kłopot. Dzięki temu doświadczeniu wiem jak czują się pierwszoklasiści (no dobra, byłam jednak na lepszej pozycji) i wiem jak przygotować córkę na przyszły rok (a raczej na co powinnam zwrócić uwagę, bo jeszcze nie wiem jak ją nauczyć poruszania się o szkole, bo sama mam kłopot z orientacją ;) A pomysł dla pani… Czytaj więcej »

Danuta Joanna
Gość

mój mąż jako siedmiolatek spadł ze schodów, potrącony przez starszych kolegów. Przekoziołkował całe półpiętro, więc Duśka jak najbardziej ma czego się obawiać…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

OMG! Ale rozumiem, że wszystko dobrze się skończyło?

Danuta Joanna
Gość

wstał i poszedł na lekcje…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

znaczy kręgosłup cały, uuuffffff

Edyta Skrzydło
Gość

Temat rzeka … Ja też twierdzę , że szkoła nie jet przygotowana i progr am tym bardziej. Ją odraczałam starszego i odroczę młodszego , który powinien pójść we wrześniu do szkoły . U nas 6 latki mają lekje 45 minut i nie ma bata do domu kartka A 4 szlaczkow, literek czy cyferek plus zadania w książce….

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Duśka ma to szczęście, że trafiła na fantastyczną nauczycielkę, która zadaje każdemu dziecku według chęci i możliwości a nie wszystkim po równo.

Edyta Skrzydło
Gość

To szczęście ,mój dzisiaj miał sprawdzian z matematyki , we wtorek był z angielskiego , a po niedzieli będzie z polskiego , a ocen ma masakrycznie dużo.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

a w której jest klasie?

Edyta Skrzydło
Gość

Pierwszej !

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

No żartujesz chyba? Wątpię czy Duśka wie co to sprawdzian…

Edyta Skrzydło
Gość

Niestety nie zartuję..

Edyta Skrzydło
Gość

A tutaj oceny w dzienniku , pozostałe w książkach i zeszytach !

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

dobrze się uczy ;)

Edyta Skrzydło
Gość

To fakt ! Problemów z nim nie Mam , ale inne dzieci i jedynki mają :-( :-( :-( :-(

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

pani Duśki chyba jeszcze nie stawia jedynek, dużą uwagę przykłada do tego, żeby wzmocnić w dzieciach pewność siebie i wiarę we własne siły, nawet minusów nie stawia tylko jakieś tajemnicze znaczki, że tylko rodzice wiedzą że to w gruncie rzeczy tyle samo co minus. A zamiast plusa dwa plusy, nawet jak się nie do końca należą :)

Edyta Skrzydło
Gość

No widzisz u nas już zeszyty nowe , zaczęte tempo zajebiaszcze ?

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

w równoległych klasach w szkole Duśki jest podobnie, może dlatego, że to siedmiolatki? Albo po prostu Duśka ma wyjątkowe szczęście i wyjątkowa pani jej się trafiła

Edyta Skrzydło
Gość

To chyba od Pani zależy.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Pewnie tak, w końcu zawsze wszystko zależy od ludzi. Jednak tak czy siak, sześciolatki są gotowe na szkołę, szkoła na sześciolatki nie.

Edyta Skrzydło
Gość

Dokładnie !!!

Paula Radek Flisek
Gość

Zhadzam.sie.w.1000:%
Moja.zanim.zrobi.wszystkie.lekcje k.wsiazkach.cw.i.zeszytach to mlodsze.juz spia….

Olaa Lewandowska
Gość

Zgadzam sie reforme wprowadzili tylko nic na reforme nie zostało przygotowane program szesciolatki i siedmiolatki maja taki sam dzieci nie dostaja do tablicy dostaja mase lwkcji do domu i to one sa w tym balaganie poszkodowane nikt teraz nie pyta jak sobie radza i czy wogole sobie radza! Polska komedia…

Aleksandra Kreis
Gość

Polska porownuje sie z innymi krajami, ze tam juz 6 letnie dziecko do szkolytylko w szkoly,,-tak poszlo! Tylko nie Ma porownania jak inne kraje przygotowaly szkoly i system edukacji tych malych dzieci i jak Polska!

Marta Miśkiewicz
Gość

Uczę te biedne dzieci i jestem załamana… Wczoraj jedno dziecko dostało furii na korytarzu bo twierdziło, że zgubiło plecak i nie może iść do domu! Po chwili okazało się, że owe dziecko ma jeszcze lekcje – plecak jest z klasie… a on sam zapomniał, że wyszedł tylko do toalety…

Katarzyna Maryjosz
Gość

Mój sześciolatek chodzi już do drugiej klasy, radzi sobie i ma piękną salę. Nie rozumiem problemu.

Paula Radek Flisek
Gość

A ja rozumiem.problem dziecko wraca.do.domu i sleczy nad 3 4 ksiazkami bo pisania tyle.ze.glowa.mala xanim.skonczy to.czas sie.kompac.i spać bo.rano.do.szkoły a nie wszystkie dzieci sa zdolne….. pozdrawiam

Olka Schumacher
Gość

Tez chodzilam sama do przedszkola, jeszcze 2 lata mlodszego brata prowadzalam. Poza kilkoma kaluzowymi wpadkami nic nam sie nigdy po drodze nie stalo. Do szkoly mialam przez ulice wiec tez zawsze sama, z calej klasy moze 3 osoby przychodzily z rodzicami co dla mnie bylo niepojete ;)

Emily Pe
Gość
Emily Pe

jestem nauczycielem angielskiego i w 100% podpisze sie pod postem. w obecnej formie 6-latki w szkole to kompletna pomyłka. dzieci nie sa gotowe na takie warunki a szkola nie jest w stanie sprostac temu wymogowi. cale szczescie, ze reforma zostala wycofana. poki co golym okiem widac ze dzieci nie sa gotowe na szkole w tej formie i zerowka czy przedszklole jest bez porownania lepszym rozwiazaniem.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close