Gry planszowe i nie tylko 22 kwietnia 2021

Gra Bits – gratka dla wielbicieli Tetrisa

W moim domu gra grę pogania. Nie każda z nich zdobyła serca moich dzieci, ale jest sporo takich, do których wracamy stale nawet po dłuższym czasie „niegrania”. Jedną z tych fajniejszych jest gra Bits, która już na pierwszy rzut oka skojarzyła mi się z kultową grą na komputer lub konsolę, czyli Tetris. 

Tetrisa zna każdy, większość – przynajmniej my, pokolenie 30 – 40-latków, chętnie w niego graliśmy. Szanse na podobny sukces, z tym że w wersji planszowej, ma gra Bits. Dostępne jest wydanie gry w wielkości standardowej, a także podróżnej, którą mają moje dzieci. Ponieważ wersja podróżna przypadła nam do gustu, zapewne z czasem kupimy też wydanie pełnowymiarowe.

bits

Fot. Gra Bits

Ale po kolei powiem Wam, za co ta gra u nas zapunktowała.

Przede wszystkim jej zasady nie należą do skomplikowanych. Gra dedykowana jest graczom od 8 roku życia, co się zgadza w praktyce, bo mój ponad 7-latek załapał od razu jej zasady i nie miał problemu, żeby włączyć się do rozgrywki. A ta jest naprawdę prosta, i przy tym daje sporo radości przy planowaniu kolejnego układu kolorów. 

W opakowaniu znajdziecie:

  • 56 kafelków (po 14 dla każdego gracza) 
  • 6 kafelków startowych 
  • 4 plansze
  • 4 rampy
  • 9 kart zadań
  • 14 kart budowy

A na czym polega rozgrywka?

Każdy gracz dysponuje:

  • 1 plastikową rampą, do której wsuwa się planszę z nazwą gry od góry;
  • 14 kafelkami z jednakowym oznaczeniem na odwrocie (kółko, trójkąt, gwiazda, krzyżyk).

Przed rozpoczęciem gry należy potasować 6 kafelków startowych i położyć je na stosie tak, by wzór był zakryty. Do tego należy potasować 14 kart budowy i położyć je również zakryte na stosie.

Pozostałe na stole karty zadań należy rozłożyć na trzy osobne stosy, według liczb na rewersach (1, 2, 3) – mają być one widoczne. Jeśli w grze jest mniej, niż 4 graczy, niepotrzebne elementy odkładamy do pudełka, żeby nie zrobił się bałagan. 

A więc gramy!

Rozgrywka Bits składa się z 3 rund:

bits

Fot. Gra Bits

  1. Odsłonięcie karty zadania.

Gracz odsłania kartę zadania z numerem 1, która pokazuje, jakie kolorowe obszary (cztery pola tego samego koloru) należy ułożyć w jak największej ilości na swojej planszy. Karta określa wszystkie możliwe kształty.

  1. Umieszczenie kafelka startowego:

Każdy gracz wybiera jeden z zasłoniętych kafelków startowych i umieszcza go na planszy zgodnie z instrukcją.

  1. Rozegranie rundy: 

Gdy wszyscy gracze ulokują swój kafelek startowy na planszach, wskazana osoba odkrywa pierwszą kartę budowy z góry stosu. Każdy wybiera odpowiedni kafelek z własnego stosu i umieszcza na planszy, zgodnie z instrukcją. Zwróćcie na to szczególną uwagę, bowiem jasno określono, w jaki sposób można przesuwać kafelki po planszy, a co jest zakazane.

Gdy każdy ulokuje swój kafelek, wskazany gracz odkrywa następną kartę budowy i kładzie ją na poprzednio odsłoniętej karcie. Wszyscy gracze biorą odpowiedni kafelek z własnych stosów, umieszczają go na swojej planszy i tak, dopóki nie skończy się miejsce na niej. 

bits

Fot. Gra Bits

Po końcu rundy zliczamy punkty i zapisujemy je na kartce. 

Nowa runda:

Po tym następuje nowa runda, przed którą należy potasować wszystkie kafelki startowe i karty budowy (muszą być zasłonięte) i ponownie je odłożyć na środek stołu. Po rundzie 1  odkryta karta zadań zostaje na miejscu, przy czym dokłada się do niej i drugą kartę zadań ze stosu o numerze 2. Po rundzie 2 obie odkryte karty zadań należy pozostawić i dołożyć do niej trzecią kartę zadań ze stosu o numerze 3.

Koniec:

Gra kończy się po trzeciej rundzie. Zwycięzcą zostaje gracz z największą liczbą punktów zliczonych po wszystkich rundach.

Dokładnych zasad punktacji (są także punkty ujemne) nie będę już przytaczać. By je poznać, koniecznie zajrzyjcie do instrukcji. Warto mieć ją pod ręką, ponieważ graficzne przedstawienie figur i możliwości zdobywania punktów za nie znacznie ułatwia zadanie. 

Nasze wrażenia

Odniosę się jeszcze do wyglądu i wykonania gry. Tutaj nie ma się o co specjalnie przyczepić. Ramki wykonano z plastiku, bardzo lekkiego i nieco elastycznego – przez jakiś czas się bałam, że je uszkodzę, bo wyglądają na dość delikatne. Ale gramy i gramy, i póki co uszczerbku na nich żadnego nie widać. Wszystkie karty przygotowano z tektury – ani za cienkiej, ani za grubej – na pewno są na tyle sztywne, by się nie gniotły podczas użytkowania gry. Oznaczenia są czytelne, kolory wyraźne. Wszystko o kieszonkowym gabarycie, akurat, by wziąć ramkę z planszą do ręki i zagrać np. w parku, na pikniku, u przyjaciół w odwiedzinach. Na podróż autem raczej się nie sprawdzi, chyba że pod ręką jest jakiś stoliczek, na którym wszystkie karty zadań i budów można poukładać. 

Podsumowując. Gra podoba nam się bardzo, zasady są proste, rozgrywka idzie sprawnie. Na całość należy poświęcić ok. 30 minut. Przyznaję, że nie mierzyłam, ufam jednak w tej kwestii producentowi gry, który podaje taką informację. Natomiast od razu Was ostrzegę, byście nie zasiadali „na chwilę” z myślą o jednej rozgrywce – nie da się! Gra wciąga!!!

Dziękuję Wydawnictwu Egmont za przekazanie egzemplarza recenzenckiego gry 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kultura 22 kwietnia 2021

V Edycja Mamaville Online Spring Collection

Zakupy online, zniżki, promocje, nowości i najlepsze polskie marki? Taką ofertę mogły przygotować tylko Targi Mamaville. Pandemia nie ustępuje, ale oni się nie poddają. Nowe propozycje, nowe trendy, nowa jakość i aż 4 dni na zakupy! V Edycja Mamaville Online Spring Collection potrwa od 22 do 25 kwietnia. 

Mamaville na wiosnę – kogo zapraszamy na Targi Online?

Targi Mamaville to impreza od mam dla mam. Zarówno tych, które mogą już przytulać swoje dzieci, jak i tych, które właśnie na nie czekają. Bogata oferta ubrań ciążowych, ubranek dziecięcych, akcesoriów, mebli, przydatnych gadżetów i zabawek łączy w sobie wysoką jakość i oryginalne wzornictwo polskich marek. #wspieramypolskiemarki to hasło przewodnie Mamaville, dlatego na targach od wielu lat można znaleźć oryginalne produkty, których próżno szukać w sklepach sieciowych. I odwrotnie. Nie kupimy tu wyrobów made in China. 

 

Jak wyglądają Targi Online Mamaville 

Niestety nie tak, jak byśmy chcieli, bo nie możemy sobie pochodzić między stoiskami, pooglądać, dotykać, przymierzać. Tego ostatniego brakuje chyba najbardziej. W zamian za to organizatorzy starają się przybliżyć polskie marki, prezentują producentów, goszczą w ich domach i pracowniach. Dzięki temu można niemal na własne oczy zobaczyć, skąd biorą się pomysły i jak powstają produkty oferowane na targach. 

Targi online to nie tylko strona internetowa www.targi.mamaville.pl, na której można zrobić zakupy, ale też całodzienne relacje w mediach społecznościowych. Do wyboru jest Facebook i Instagram, każdy zajrzy tam, gdzie będzie mu wygodniej. 

I to nadal nie wszystko. 

 

Wykłady online zamiast warsztatów 

Tradycją Targów Mamaville były ciekawe warsztaty dla rodziców i dzieci.  Plusem była możliwość zyskania fachowej wiedzy, minusem ograniczona liczba miejsc. 

Targi Online z oczywistych względów nie mogą zaprosić gości na warsztaty, ale ciekawych wykładów nie zabraknie. Miejsc na nie też nie. Pełną listę można poznać na stronie wydarzenia na Facebooku

 

Gdzie i kiedy? 

Dobra wiadomość jest taka, że zakupy z atrakcyjnymi upustami można robić przez cztery dni (targi stacjonarne zazwyczaj trwały dwa) od czwartku 22 kwietnia, do niedzieli 25 kwietnia. Nie ma też ram czasowych, nikt nie zamknie sklepu o godzinie 18.00 czy nawet o 22.00. Ba! I o północy można robić zakupy. Wydarzenie jest jak najbardziej publiczne, nie potrzebujecie specjalnego zaproszenia. Wystarczy to od nas ;)

 

Blog W Roli mamy tradycyjnie obejmuje Targi Mamaville Online patronatem medialnym. Zapraszamy! 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Emocje 21 kwietnia 2021

Jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję… – to dobrze, czy źle?

Swego czasu utarło się przekonanie, że miejsce kobiety jest w domu – przy garach, pralce i dzieciach – a mężczyzny w pracy, ewentualnie domowym warsztacie. Gdybym Wam napisała, że się z tym zgadzam, zjedlibyście mnie żywcem, prawda? Od dawna bowiem walczymy ze stereotypami oraz o równouprawnienie. Sprzeciwiamy się i głośno protestujemy, gdy ktoś próbuje nam wmówić, że kobietom czegoś nie wolno lub nie wypada.

Na szczęście w jakimś stopniu pewne konserwatywne schematy zostały już obalone, zarówno kobiety, jak i mężczyźni uwolnili się od wielu niepisanych zasad i w swoich codziennych działaniach oraz wyborach mają więcej swobody.

Niemniej wciąż mam takie poczucie, że i tak jeszcze dużo mamy do zrobienia w tym temacie. Czeka nas jeszcze dobrych kilka lat edukacji oraz uświadamiania, że wszyscy jesteśmy równi i każdy – niezależnie od płci – może robić w swoim życiu to, na co ma ochotę. Od najmłodszych lat powinniśmy uczyć się, że ocenianie innych i krytykowanie to wielka wada, którą koniecznie trzeba wyplewić ze społeczeństwa, bo zatruwa nas wszystkich.

Pierwotnie nie chciałam odnosić się z tym wątkiem do siebie, wpis nie miał być osobisty, ale z drugiej strony, tak sobie myślę – jak inaczej pokazać, o co mi chodzi, gdzie jeszcze jest problem, którego wielu z Was być może nie zauważa…?

Powiedzcie mi zatem, dlaczego w dobie walki o równość i wolność (wyboru), jestem karcona za to, że łapię się „męskich” czynności? Dla przykładu…

Gdy widzę, że ściany w moim domu są brudne, skopane i popisane kredkami, czy innymi mazakami, biorę wałek, pędzel i je maluję.

Gdy zamarzyło mi się odmienić nieco wystrój salonu i wytapetować jedną (niewielką) ścianę, pojechałam do sklepu, kupiłam tapetę, a potem własnoręcznie ją przykleiłam.

Od wiosny do jesieni regularnie „biegam” z kosiarką i koszę trawnik. A jak zachce mi się nowych kwiatów na rabacie, łapię za łopatę i kopię w ziemi.

I nie chodzi o to, że mój mąż nie potrafi lub nie chce robić tych rzeczy, wręcz przeciwnie! Ale jeśli on akurat jest zajęty czymś innym, a ja mam chęci, by wziąć sprawy w swoje ręce, mam na to czas i siłę, to co w tym jest złego?! W czym tkwi problem? Skąd tyle krzywych spojrzeń w moim kierunku i przykrych komentarzy?!

Tyle razy słyszałam już od różnych ludzi – „Głupia jesteś! Nie powinnaś tak robić! To zadanie dla faceta!”… Serio?! Najpierw buntujemy się i walczymy o to, by świat pozwolił nam żyć po swojemu i robić, co nam się żywnie podoba, a później rzucamy sobie w twarz takimi tekstami?! Chcemy równego traktowania, ale jednocześnie wydzielamy zadania „dla kobiet” i „dla mężczyzn”?

Dlaczego tak łatwo przychodzi nam krytyka, a z taką trudnością wspieramy się nawzajem i chwalimy? Żeby było śmieszniej, najczęściej niepochlebne komentarze słyszę z ust kobiet, nie mężczyzn. I to chyba w tym wszystkim jest najgorsze… ☹

Tyle razy zastanawiałam się, jak to jest, że pomimo iż potrafię poradzić sobie z wieloma rzeczami sama, prawie nigdy nie słyszę pochwał w stylu: jesteś pracowita, silna, zdolna czy odważna, bo nie boisz się różnorodnych zadań i pracy, nawet na łopacie…?

Zdecydowanie łatwiej przychodzi nam krytyka i ocena. Z czego to wynika? Z zazdrości? Ile jeszcze lat musi upłynąć, żeby kobiety mogły robić, to co chcą i jak chcą,  w stu procentach, a nie tylko na pół gwizdka i na ile społeczeństwo pozwoli?

Wreszcie czy doczekamy kiedyś czasów, w których kobiety będą się wzajemnie doceniać, wspierać i chwalić? 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close