Pergola – jak w nią grać? Recenzja i zasady przepięknej gry o ogrodzie

Przyznam szczerze, że nie jestem typem kobiety, która potrzebuje nowej torebki, butów czy sukienki. Wystarczy zabrać mnie do sklepu ogrodniczego i będę w pełni szczęśliwa. Mogłabym co tydzień przechadzać się po alejkach i wymyślać, gdzie posadzić kolejną roślinkę w naszym leśnym ogrodzie. Niestety nie można mieć wszystkiego, ale zawsze można pomarzyć! Gdy w moje ręce wpadła gra Pergola, przepadłam bez reszty – i dodam, że nie tylko ja.

Piękne wydanie i zachwycające akwarele

Pergola (od wydawnictwa Rebel) to przepięknie wydana gra planszowa z cudownymi grafikami Karoliny Kijak, którą możecie kojarzyć chociażby z gry Łąka. Akwarele są po prostu przerażająco urocze – kto nie chciałby zagrać w tak śliczną planszówkę?

pergola

Fot. Archiwum własne

W grę można grać w trybie jednoosobowym lub w gronie do czterech graczy. Na pudełku zasugerowano wiek 10+, ale ograne ośmio- i dziewięciolatki spokojnie dadzą sobie radę. Zasady załapiecie już po pierwszych turach, dzięki czemu od razu po pierwszej rozgrywce można podjąć wyzwanie rewanżu i walczyć o wyższy wynik.

O czym jest gra Pergola?

Naszym zadaniem jest stworzenie ogrodu pełnego kwiatów, które przyciągną pszczoły, motyle i biedronki. Do wyboru będziemy mieli magnolie, malwy i lawendę. Komu uda się wykreować bardziej tętniący życiem ogród i zdobyć największą liczbę puntków? Przekonajcie się sami.

Pergola

Fot. Archiwum własne

Przygotowanie do gry

Przed rozgrywką warto przygotować sporo miejsca – duży stół lub koc na podłodze sprawdzą się idealnie. W pudełku wszystko ma swoje miejsce (wygodny insert), a podczas rozkładania każdy żeton, ważka czy kwiatek ma swoje miejsce w wyprasce. W zależności od liczby graczy przygotowujemy odpowiednią liczbę narzędzi (np. przy dwóch osobach są to dwa rodzaje narzędzi itd.).

Fot. Archiwum własne

Każdy z graczy otrzymuje planszę ogrodu, kaskady, pergoli oraz planszę punktacji. Ponadto dostajemy własną doniczkę na narzędzia – dzięki niej odliczamy rundy i pilnujemy kolejności ruchów. Gracze startują również z dwoma kroplami wody, żabką, budką dla ptaków i czterema ulami umieszczanymi pod pergolą. Jednym z naszych celów podczas gry będzie napełnienie tych uli miodem. Pozostałe elementy układamy w zasięgu ręki wszystkich uczestników.

Fot. Archiwum własne

Jak przebiega rozgrywka?

Gra Pergola trwa 15 rund, podczas których gracze wykonują wybrane akcje. Na środku stołu znajduje się płytka z czterema narzędziami.

Tura gracza składa się z czterech kroków:

  1. wybór narzędzia,
  2. upiększenie ogrodu,
  3. wykonanie akcji,
  4. posprzątanie.

Fot. Archiwum własne

W swojej turze wybieramy jedno narzędzie – wskazuje ono, jakie elementy pobieramy z magazynu i dołączamy do ogrodu, a także jaką akcję wykonujemy. W swojej turze możemy wykonać jedną z dostępnych akcji:

  • przelot jednym lub dwoma owadami (biedronki, motyla lub pszczoły),
  • przesunięcie kropli wody na kaskadzie (co pozwala pozyskać nowego owada),
  • dobranie liścia i umieszczenie go na karmniku (co pozwala na dodatkową akcję lub pozyskanie nowego owada),
  • skok żaby, który pozwoli nam pozyskać nowego owada lub ważkę.
pergola

Fot. Archiwum własne

Na koniec swojej tury, jak po każdym ogrodowej pracy należy po sobie posprzątać. Zużyte narzędzia odkładamy do swoich doniczek, co pozwala w wygodny sposób odliczać czas do końca gry. Po zakończeniu tury narzędzia nad planszetką z akcjami przesuwają się zgodnie ze strzałkami na planszy i są uzupełniane. Kolejna osoba wybiera swoje narzędzie i akcję.

Celem jest stworzenie ogrodu dającego jak najwięcej punktów. Każdy gracz ma pod swoim ogrodem planszetkę z rozpisaną punktacją, co bardzo ułatwia orientację w trakcie rozgrywki. Nie ma jednej słusznej drogi do zwycięstwa, a każda partia wygląda inaczej. Dzięki temu gra jest niezwykle regrywalna i przyjemna.

Gra Pergola kończy się w momencie, gdy każdy z graczy wykona 15 tur i tym samym zbierze piętnaście narzędzi w swojej doniczce. Czas na podliczenie punktów i wyłonienie zwycięzcy.

Punktacja w Pergoli

Sposobów na zdobywanie punktów jest naprawdę sporo:

  • Miód i ule: Aby zapełnić pierwszy dzban miodu na naszej pergoli, na wiszących z niej kwiatach muszą znaleźć się 4 pszczoły. Drugi dzban wymaga już 7 pszczół. Pszczoły przemieszczają się po ogrodzie dzięki wykonywanym akcjom.
  • Lawenda: Pszczoły punktują dodatkowo, jeśli pod koniec gry uda się nam zgromadzić 3 z nich na kwiecie lawendy.
  • Magnolia: Biedronki punktują na magnoliach – im wyższy i bardziej rozgałęziony krzew, tym więcej punktów otrzymamy.
  • Malwy i motyle: Kwiaty (malwy w trzech kolorach) dają punkty, a obecność siedzących na nich motyli zapewnia dodatkowe bonusy.
  • Ważki: Za małe i duże ważki w ogrodzie również otrzymujemy punkty.

Fot. Archiwum własne

Wrażenia z rozgrywki w grę Pergola

Moja pierwsza myśl po przeczytaniu instrukcji brzmiała: „Rany, 15 rund… przecież to się będzie ciągnęło w nieskończoność”. Już po pierwszej partii wiedziałam jednak, jak bardzo się myliłam. Te 15 rund mija błyskawicznie, a gracz zostaje z niedosytem i poczuciem, że chciałby zrobić jeszcze tyle rzeczy – dosadzić kwiaty, przesunąć kolejne owady…

Fot. Archiwum własne

Gra jest przepięknie wykonana. Każdy element dopracowano w najmniejszym detalu – drewniane pszczółki i motylki to po prostu cudo! Jedynie kwiaty magnolii przypominają mi bardziej piwonie, ale w niczym to nie przeszkadza. Na duży plus zasługuje również gotowa wypraska (insert), dzięki której wszystko ma swoje miejsce, a rozkładanie gry nie zajmuje mnóstwa czasu. Naprawdę zadbano tu o każdy detal.

Zasady są proste i klarownie wyłożone w instrukcji, dzięki czemu gra świetnie sprawdzi się w rodzinach, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z planszówkami. To idealny tytuł dla każdego, kto kocha ogród i piękne wykonanie. Interakcja między graczami jest minimalna – jedyne, co możemy zrobić, to sprzątnąć komuś sprzed nosa upatrzone narzędzie lub zgarnąć większą ważkę do własnego ogrodu. Zwycięzcę wyłania dopiero moment podliczenia punktów na dołączonym notesiku, więc do samego końca nie można być pewnym wygranej.

Rozgrywka w dwie, trzy czy cztery osoby jest bardzo dobrze wyważona. Oczywiście im więcej graczy przy stole, tym zabawa trwa dłużej, ale w naszych ogrodach dzieje się tak dużo, że planowanie kolejnych ruchów skutecznie niweluje czas oczekiwania na swoją turę. W Pergolę można zagrać również w trybie solo – bardzo to polecam, bo wariant jednoosobowy jest świetnie zbalansowany i pozwala przyjemnie gimnastykować zwoje mózgowe.

Fot. Archiwum własne

Warto też podkreślić walor edukacyjny tej pozycji. Rozgrywka staje się doskonałym pretekstem do rozmowy z dziećmi o przyrodzie oraz o tym, jak ogromną rolę w naszym ekosystemie odgrywają małe stworzenia. Gra w uroczy sposób pokazuje, że ogród to nie tylko ładne kwiaty, ale przede wszystkim żywy organizm, który potrzebuje obecności pszczół, motyli czy biedronek.

Układanie kolejnych elementów uświadamia nam, jak ważne jest tworzenie przyjaznej przestrzeni dla zapylaczy. Dzięki Pergoli w naturalny sposób uczymy się dostrzegać mikrokosmos tętniący życiem tuż pod naszymi nogami i zdajemy sobie sprawę, dlaczego warto dbać o bezpieczne schronienie dla owadów w realnym świecie. Pergola to naprawdę świetny tytuł dla każdego, kto kocha przyrodę i piękne planszówki!

 

Autor: Michał Gołąb Gołębiowski, Przemek Wojtkowiak
Ilustracje: Karolina Kijak
Wydawca: Rebel

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Rebel.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Bez kategorii 21 sierpnia 2026

Kręciołek – zakręcona bajka o trollach. W kinach od dziś

Czasem żałuję, że moje dziecko będzie za chwilę pełnoletnie. Rzadko, ale się zdarza. Na przykład teraz, gdy siadam do recenzji filmu dla dzieci i… nie mam żadnej dziecięcej opinii w zanadrzu. Trochę brakuje mi porównania do naszych dorosłych wrażeń na temat Kręciołka.

Kręciołek – o czym i dla kogo jest film?

Podejrzałam w internecie, że to film 4+ i faktycznie ma to sens, mniejsze dzieci raczej go nie zrozumieją, ale czterolatki już dadzą radę. Ja ośmieliłam się powiedzieć, że to film o niczym i… zostałam zakrzyczana przez męża i dziecko! Oni są naprawdę bezczelni! 

Dobra, tak naprawdę film nie jest o niczym, ale rozkręca się dość wolno, chwilami miałam wrażenie, że akcja stoi w miejscu. Tylko pamiętajcie, że ja nie jestem adresatem takich filmów, oglądam okiem rodzica. I jako rodzic powiem – jest dobrze. To film dla dzieci, bez przeładowania wydarzeniami i ryzyka przebodźcowania.

Akcja rozkręca się bardzo powoli, chyba przez pół filmu, nie ma więc szoku spowodowanego nagłymi wydarzeniami, jest czas na zaprzyjaźnienie się z Kręciołkiem i jego siostrą Borką, na zrozumienie, kim są trolle i dlaczego żyją pod ziemią i z jakiego powodu Kręciołek postanawia wyjść na powierzchnię. To też czas na bliższe poznanie całej rodziny trolli, w szczególności mamy i taty, którzy w czasie filmu przechodzą całkiem sporą przemianę. Jakby się tak lepiej zastanowić, to można dojść do wniosku, że to opowieść o rodzinnych relacjach, emocjach, oczekiwaniach i próbie życia po swojemu. Całkiem jak u ludzi.

A zaczyna się dość banalnie. Niesforny troll o bardzo pasującym mu imieniu Kręciołek ma zostać strażnikiem grot, podobnie jak jego ojciec. Powinien więc brać udział w próbach do ceremonii i grzecznie uczyć się specjalnego tańca. Tylko – jak to słodko określiło moje dziecko – Kręciołek jest punkiem z ADHD i robienie tych wszystkich rzeczy mu nie wychodzi, chociaż chwilami nawet się stara. Jednak zdecydowanie chętniej psoci i zajmuje się swoimi sprawami. Rodzicom zaś jest to bardzo nie w smak. Przychodzi więc moment, kiedy to pełen goryczy i niezrozumienia Kręciołek postanawia uciec z domu. Wychodzi na powierzchnię, spotyka ludzi, dowiaduje się strasznych rzeczy i wraca do podziemi z wiadomością, która jednakowo wszystkim trollom jeży włoski na karku. Nie jest dobrze.

Trolle będą musiały sobie przypomnieć, co jest ich przeznaczeniem i na czym polega robienie ludziom psikusów. Powiem Wam tylko, że będzie śmiesznie. Czy wszystko skończy się dobrze? Nie chcę spojlerować, ale to film dla dzieci, więc odpowiedź jest raczej oczywista. 

 

Kręciołek – bajka z przekazem dla dorosłych

Ten przekaz wychwyciło moje prawie dorosłe dziecko, które upiera się (i chyba ma rację), że Kręciołek jest o tym, że rodzice nie powinni winić dzieci za to, że są one „inne” i nie pasują do systemu, bo to system nie zawsze jest dobry. I jeszcze o tym, że warto rozmawiać, bo jak człowiek czy troll tylko się domyśla, to nic dobrego z tego nie wynika. I że nie można od wszystkich wymagać, żeby byli dokładnie tacy sami, bo każdy ma inne potrzeby i styl życia. Może to i oczywiste, ale życie pokazuje, że jednak nie zawsze i nie dla wszystkich. 

Trolle bały się ludzi do tego stopnia, że ukryły się głęboko pod ziemią, ludzie natomiast przestali wierzyć w trolle, bo dawno ich nie widzieli. W efekcie jedni i drudzy mieli mylne wyobrażenie na swój temat. Takie sytuacje, w których rozmowa jest zastąpiona milczeniem i domysłami, na pewno wszyscy dobrze znamy z życia.

A jeśli chodzi o rozmowy, to mamy też dziewczynkę, na oko dwunastoletnią, Trinę, i jej ojca. Porozumienie między nimi jest praktycznie żadne, bo tata najczęściej musi pracować. I szczerze przykro się słuchało, jak dziewczynka mówiła do taty: „ty mnie nigdy nie słuchasz”. Słuchajcie swoich dzieci, jeśli nie chcecie czegoś takiego usłyszeć.

A żeby odejść trochę od tej filozofii życiowej, to napiszę Wam jeszcze, że moje obdarzone słuchem absolutnym dziecko stwierdziło, że film ma genialnie zrobiony dźwięk i nawet w telewizorze brzmiał trójwymiarowo, to co dopiero będzie w kinie. A dubbing to jest tak zrobiony, że w ogóle nie widać, że to dubbing, bo nie rozjeżdża się z ruchem ust ludzi ani trolli. Ja od siebie dodam tylko, że faktycznie brzmi bardzo naturalnie.

 

Czy warto iść do kina na Kręciołka?

Warto, szczególnie z młodszymi dziećmi, które potrzebują spokojnych przyjaznych filmów, w których nic ich nie będzie straszyć. Ten film nie straszy, chociaż owszem, czasem można mieć obawy, czy wszystko dobrze się skończy. No ale to film dla dzieci, więc wiadomo, że musi być dobrze.

Na plus trzeba też zaliczyć stosunkowo krótki czas trwania Kręciołka. Teoretycznie 77 minut, ale mnie się wydaje, że deczko mniej. Film jest krótki, więc nikogo nie ma prawa zmęczyć. I dobrze, taki właśnie powinien być film dla dzieci. To też okazja, by sprawdzić, czy nasze maluchy dadzą radę spokojnie taki film obejrzeć. Jeśli tak, następnym razem możecie je zabrać na dłuższy.

Aha, zaplanujcie sobie lody po kinie, ten film robi na nie naprawdę ogromny apetyt. My oglądaliśmy w domu i całe szczęście, że mieliśmy w lodówce zapasy 😉

Film wszedł do kin dziś – 21 sierpnia 2026. Sprawdźcie, czy w Waszym kinie już grają! 

 

Czas trwania: 77 minut
Premiera polska: 21 sierpnia 2026
Dystrybutor: Vivarto

Zdjęcia dostarczone przez dystrybutora

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Zdrowie 20 sierpnia 2026

Śliwki – dlaczego warto po nie sięgać? Poznaj ich właściwości i zalety

Późne lato i początek jesieni mają wiele smaków, ale jednym z moich ulubionych są zdecydowanie śliwki. Soczyste, słodkie, a do tego można jeść je na surowo, dodawać do ciast, kompotów, owsianki czy sałatek. Warto jednak pamiętać, że śliwki to nie tylko smaczny sezonowy owoc. To również źródło błonnika, witamin, składników mineralnych i związków o działaniu antyoksydacyjnym.

Dlaczego warto włączyć śliwki do codziennego jadłospisu?

Śliwki – smaczny sposób na porcję owoców

Świeże śliwki składają się w dużej mierze z wody, dlatego są soczyste i dobrze sprawdzają się jako lekka przekąska. Jednocześnie dostarczają naturalnie występujących cukrów, dzięki czemu mogą być przyjemnym sposobem na zaspokojenie ochoty na coś słodkiego. Ich dużą zaletą jest również różnorodność – od bardzo słodkich i miękkich po bardziej kwaskowate i jędrne. Dzięki temu każdy może znaleźć coś dla siebie.

Są źródłem błonnika

Jedną z najważniejszych zalet śliwek jest zawarty w nich błonnik pokarmowy. Jest on niezwykle istotnym elementem prawidłowo zbilansowanej diety. Błonnik pomaga między innymi w prawidłowym funkcjonowaniu przewodu pokarmowego i daje uczucie sytości po posiłku. Wspiera również prawidłowe wypróżnianie. Szczególnie suszone śliwki często wybierają osoby, które chcą w naturalny sposób wspomóc regularność wypróżnień. Warto jednak zachować umiar – zbyt duża ich ilość może powodować wzdęcia lub dyskomfort trawienny.

Bogactwo antyoksydantów

Śliwki zawierają również związki o działaniu antyoksydacyjnym, między innymi polifenole. Antyoksydanty pomagają chronić komórki organizmu przed stresem oksydacyjnym. Szczególnie wartościowe pod tym względem są owoce o ciemnej skórce, która zawiera między innymi barwniki należące do grupy antocyjanów.

Jakie witaminy znajdziemy w śliwkach?

Śliwki dostarczają między innymi witaminy C, witaminy K oraz niektórych witamin z grupy B. Znajdziemy w nich również składniki mineralne, w tym potas. Nie są wprawdzie owocem, który można uznać za wyjątkowo bogate źródło jednej konkretnej witaminy, ale ich wartość polega przede wszystkim na tym, że stanowią element różnorodnej diety. Jeżeli  są świeże, dojrzałe i dokładnie umyte, warto zjadać je ze skórką. To właśnie w skórce znajduje się część związków bioaktywnych, między innymi polifenoli i barwników roślinnych.

Śliwki mogą być sprzymierzeńcem osób dbających o sylwetkę

Świeże mogą być ciekawą alternatywą dla słodyczy. Są słodkie, ale jednocześnie dostarczają wody i błonnika. Kilka świeżych śliwek może więc z powodzeniem zastąpić batonik czy ciasteczka, szczególnie jeśli mamy ochotę na coś słodkiego między posiłkami. Trzeba jednak uważać na jedną rzecz – suszone śliwki są znacznie bardziej kaloryczne w przeliczeniu na 100 g niż świeże, ponieważ podczas suszenia tracą wodę, a składniki odżywcze i cukry zostają skoncentrowane. Dlatego warto pamiętać o rozsądnej porcji.

Świeże czy suszone – które wybrać?

To zależy przede wszystkim od tego, na co mamy ochotę i w jaki sposób chcemy je wykorzystać.

Świeże śliwki świetnie sprawdzą się jako:

  • samodzielna przekąska,
  • dodatek do owsianki,
  • składnik koktajlu,
  • dodatek do jogurtu,
  • składnik sałatki,
  • baza domowego kompotu,
  • dodatek do ciasta czy innych deserów — świetnie komponują się z cynamonem, wanilią, płatkami owsianymi czy migdałami.

Suszone śliwki są bardziej skoncentrowane i można wykorzystać je między innymi do owsianki, domowych batonów, ciast czy dań wytrawnych.

Dlaczego warto jeść śliwki?

Bo są smaczne, sezonowe, uniwersalne i mogą być wartościowym elementem zbilansowanej diety. A skoro właśnie trwa sezon na śliwki, chyba nie pozostaje nic innego, jak korzystać z niego pełnymi garściami. 😊


Źródło zdjęcia: Jannet Serhan/Unsplash
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close