Gra w kotka i pyszczek – imprezowa gra zręcznościowa

Całkiem niedawno trafiła do nas Gra w kotka i pyszczek. I choć może wydawać się, że to propozycja raczej dla młodszych dzieci (7+), bez wahania polecam ją także starszym, a zwłaszcza fanom gier zręcznościowych

Jako rodzic lubiący wszelkiego rodzaju planszówki, znam też ich nieco ciemniejszą stronę: zazwyczaj ktoś w nich przegrywa. Często problemem jest różnica wieku między graczami, inne doświadczenia czy po prostu inny poziom wiedzy. Kto z Was nie dawał forów swojemu dziecku robiąc mu frajdę lub najzwyczajniej ratując się przed histerią z powodu przegranej? Z Grą w kotka i pyszczek nikt nie musi naginać zasad ani dostosowywać się do poziomu przeciwnika. Tutaj wszyscy mają szansę, choć przyznam, że początkowo wydawało mi się, że poziom uczestników powinien być dopasowany. 

Gra w kotka i pyszczek

Zawartość pudełka:

  • rozkładana plansza/pudełko
  • 2 magnetyczne kocie łapki
  • 17 gumowych piłeczek: 2 czarne, 5 białych, 10 żółtych
  • plastikowy koci pyszczek 
  • ścianki planszy
  • naklejki (nie są elementem gry)
  • instrukcja

 

Cel i zasady gry:

Cel jest bardzo prosty: pozbyć się piłeczek ze swojej połowy planszy. Tylko tyle i aż tyle.

Zanim jednak zaczniecie pojedynek, rozłóżcie walizkę, która jest naszą planszą. W odpowiednie miejsce włóżcie ścianki, uniemożliwiające wypadanie piłeczek, oraz koci pyszczek w otwory na środku. Czarną piłeczkę umieśćcie w miejscu nosa, a trzy białe we wgłębieniach koło kłów. Następnie każdy z graczy bierze cztery żółte kulki, pozostałe są piłkami zapasowymi. Umieśćcie magnetyczną łapkę w odpowiednim kolorze w wyznaczonym miejscu na planszy. Pozostaje ustawić liczniki punktów w pozycji zerowej i można zaczynać.

Gra w kotka i pyszczek

3… 2… 1… START! 

 

Każdy z graczy próbuje przerzucić wszystkie piłeczki na stronę przeciwnika, jednak nie jest to wcale takie proste, bo otwór jest niewielki, do tego z dwoma kłami utrudniającymi to zadanie.

 

Jak wygrać?

  1. Rundę wygrywa ten gracz, który nie ma żadnej piłki na swojej połowie.

lub

       2. Trzy białe piłki są u przeciwnika. 

lub          

      3. Udało się trafić w czarną kulkę, która wpadła do naszego rywala.

Gracz, który spełni jeden z powyższych warunków, może naliczyć sobie jeden punkt. Zdobywając 5 punktów, wygrywamy rozgrywkę. 

 

Wskazówka: 

Jeśli piłeczka wypadnie poza planszę, gracz krzyczy “STOP-A!”. Wyrzucona piłeczka trafia do osoby, która ją wystrzeliła i po odliczeniu do trzech wracamy do zabawy. 

 

Gra w kotka i pyszczek to pełen emocji dwuosobowy pojedynek, w którym strzelamy kulkami na stronę przeciwnika, przy pomocy łapek, które trzymają się planszy dzięki magnesom. Ten prosty mechanizm wyklucza wyuczenie się precyzyjnych, celnych strzałów — łapki choć trzymają się dość mocno, przesuwają się, co uniemożliwia bycie wyborowym “strzelcem”. To właśnie dzięki temu szanse są wyrównane! 

 

Każdy z graczy może wypracować własną technikę i zastosować indywidualną strategię: strzelanie na oślep, byle jak najszybciej pozbyć się piłeczek, próbować przerzucać swoje żółte “pociski”, strzelać w kulki białe, czy celować w czarny nosek. Każda metoda jest dobra, jeśli zbliża nas do zwycięstwa. Po prostu użyj magnetycznej łapki jako procy, działaj szybko i ciesz się wygraną. 

Gra w kotka i pyszczek

Gra w kotka i pyszczek zdobywa 10/10 za jakość wykonania. Pudełko jest solidne, z grubej tektury, łapki i pyszczek wykonane są z mocnego plastiku, a kuleczki ze stosunkowo lekkiej gumy, która nie zrobi krzywdy, jeśli będą używane zgodnie z przeznaczeniem. Gdybym miała się jednak do czegoś przyczepić to…. nie mam do czego. Serio. Szukałam choć najmniejszego minusa i muszę przyznać, że gra została dobrze przemyślana. Instrukcja zawiera nawet informacje jak złożyć elementy, by wszystko zmieściło się w walizce. 

 

Typ gry: imprezowa gra zręcznościowa

Czas gry od 5 do 15 minut

Ilość graczy: 2

Wydawca: Rebel

 

Dziękuję Wydawnictwu Rebel za egzemplarz do recenzji.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ciąża i dziecko 14 maja 2022

Dawkuj dziecku urządzenia cyfrowe – mogą powodować krótkowzroczność!

Krótkowzroczność z dzieciństwa zazwyczaj pozostaje na całe życie. Rozwój wady można i należy spowolnić, ale ważne jest jej wychwycenie na wczesnym etapie. Sprawdź, kiedy można podejrzewać krótkowzroczność u dziecka i jakie są dostępne opcje leczenia.

Szacuje się, że na świecie do 2050 roku problem krótkowzroczności może dotyczyć nawet połowy populacji. Wraz z wiekiem i wzrostem dziecka wada najczęściej pogłębia się i stabilizuje około 20. roku życia, kiedy gałki oczne przestają rosnąć. Część dzieci ma genetyczne predyspozycje do rozwoju krótkowzroczności lub wady wrodzone narządu wzroku.

Jeśli pacjent ma predyspozycje genetyczne, to tak naprawdę krótkowzroczność rozwija się zwykle wcześniej i jest wysoka. Korygujemy wadę okularami, ale jej wielkości nie jesteśmy w stanie kontrolować ze względu na specyficzną budowę włókien kolagenowych ścianek gałki ocznej. Mówiąc obrazowo, gałka jest zbyt duża, rozciąga się, rozdyma, co powoduje jej wydłużenie osiowe, a więc powstaje krótkowzroczność – tłumaczy dr hab. n. med. Wojciech Hautz, kierownik Kliniki Okulistyki w Instytucie – „Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie.

Ale jest też druga duża grupa małych i młodych pacjentów – z tzw. krótkowzrocznością szkolną związaną z przewlekłą pracą z bliska.

To jest krótkowzroczność tzw. akomodacyjna, związana z napięciem akomodacyjnym. Odpowiada za nią mięsień wewnątrzgałkowy, rzęskowy, umożliwiający akomodację, czyli widzenie dali i bliży. Przewlekłe napięcie tego mięśnia, wydłuża gałkę oczną i rozwija krótkowzroczność. Pacjent, który bardzo dużo pracuje z bliska, napina przewlekle ten mięsień i u niego prawdopodobieństwo rozwoju krótkowzroczności jest wysokie – dodaje Wojciech Hautz.

Tym wadom można w dużym stopniu zapobiegać, ale współcześnie to trudne. To właśnie z powodu zmiany sposobu życia dzieci i młodzieży, nieustannego kontaktu z urządzeniami mobilnymi, mamy na całym świecie epidemię krótkowzroczności. Nadmierne korzystanie z telefonów komórkowych, ciągłe przebywanie w domu zamiast biegania nie służy zdrowiu dzieci. Jeszcze 100 czy 200 lat temu szkoła była przywilejem wąskiej grupy społecznej. Na domiar złego ostatnio dzieci mierzyły się z nauczaniem zdalnym, spędzały czas przy monitorze komputera, narażając oczy na długotrwałe napięcie akomodacyjne, co sprzyja rozwojowi krótkowzroczności.

Dziś dzieci za wcześnie dostają do ręki urządzenia cyfrowe. Tymczasem zgodnie z wytycznymi towarzystw pediatrycznych do drugiego roku życia w ogóle nie powinny mieć kontaktu z cyfrowym światem! Trzymają ekrany za blisko oczu w ultrabliży, gdy prawidłowa odległość to 40-70 cm. Ważna jest odpowiednia jasność monitora, kontrast, jego wielkość, im większy tym lepiej – wyjaśnia dr Anna Ambroziak, okulistka, dyrektor ds. naukowych w Centrum Okulistycznym Świat Oka.

Jak zapobiec krótkowzroczności

Można jej uniknąć, rozluźniając mięsień rzęskowy poprzez patrzenie w dal. Wolne chwile nie powinny być spędzane przed komputerem, telefonem, tylko na dworze. Dzieci powinny biegać, grać w piłkę, jeździć na rowerze, słowem: powinny być aktywne fizycznie. Zdaję sobie sprawę, że wygonienie dzieci na dwór w dzisiejszych czasach jest bardzo trudne. Wystarczy popatrzeć, co się dzieje w środkach komunikacji miejskiej czy też w poczekalniach do lekarzy – wszyscy mają nos przed telefonem komórkowym. Nawet maluchy wpatrują się w maleńki ekran – mówi Wojciech Hautz.

Dr Ambroziak zwraca uwagę, że dzieci nie robią przerw podczas na przykład odrabiania pracy domowej, a tymczasem co 20 minut należy robić 20 sekund przerwy i patrzeć daleko, powyżej 6 metrów – najlepiej po horyzont.

W szkole każda lekcja powinna przebiegać z przerwą na patrzenie w dal i co najmniej jedna godzina lekcyjna, nie tylko WF, powinna odbywać się na powietrzu, w naturalnym oświetleniu. Taka profilaktyka nie wymaga żadnych nakładów ministerstwa zdrowia. Tylko trzeba o niej wiedzieć – dodaje Ambroziak.

Aby mózg i narząd wzroku rozwijał się prawidłowo, każde dziecko powinno co najmniej dwie godziny dziennie spędzać w naturalnym oświetleniu. Bardzo ważna jest też dieta i prawidłowy poziom witaminy D3.

Objawy krótkowzroczności u dzieci

Dziecko z wadą wzroku czasami wycofuje się ze środowiska rówieśników. Ponieważ ma trudności z czytaniem, pisaniem, często nie chce czytać czy pisać.

Gdy dziecko widzi źle:

– trzyma książki blisko oczu,
– mruży i trze oczy (w czasie czytania, oglądania telewizji),
–  ma częste bóle głowy,
–  przekręca głowę np. przy rysowaniu,
–  ma trudności z rozpoznawaniem kolorów,
–   słabiej widzi w ciemniejszych pomieszczeniach,
–   skarży się na „przeskakujące literki”,
–   ma problemy z wykonywaniem zadań związanych z utrzymaniem równowagi czy łapaniem piłki (ocena odległości, orientacja przestrzenna),
ma problemy z koncentracją,
czasem jego kłopoty ze wzrokiem są odczytywane jako dyslekcja, dysgrafia
Rodziców powinno zaniepokoić wiele objawów. Często jednak ich nie zauważają, a czas umyka. Dlatego tak ważne jest dokładne badanie – to komputerowe nie wystarczy.

Jak często badanie wzroku u dzieci

Dr Anna Maria Ambroziak podkreśla, że w przypadku krótkowzroczności najważniejsza jest profilaktyka oraz badania dzieci od pierwszego roku życia co roku. Przed pójściem do szkoły, optymalnie w czwartym roku życia, konieczne są badania optometryczne i okulistyczne.

– Coroczne badanie dziecka jest bardzo ważne, trzeba wyłapać wszystkie niemiarowości w układzie optycznym oraz zaburzenia widzenia obuocznego.

Laserowa korekcja wzroku nie dla dzieci

– Powinniśmy zrobić wszystko, by zatrzymać proces wydłużania gałki ocznej, bo potem u osób dorosłych jest ryzyko wielu powikłań. Krótkowzroczność rzędu – 4, – 6 to wzrost cztery razy ryzyka zaćmy, osiem razy jaskry, 120 razy chorób plamki, czyli najważniejszej dla widzenia części siatkówki, taka osoba obarczona jest ponad 20 razy częściej w porównaniu z osobą bez wady wzroku ryzykiem odwarstwienia siatkówki – tłumaczy Anna Ambroziak.

Rodzice powinni pamiętać, że krótkowzroczność należy korygować. Dorośli, o ile nie mają przeciwskazań, mogą mieć korygowany wzrok laserowo, u dzieci takich zabiegów się nie wykonuje, bo oko cały czas się rozwija. Ale czekanie z korekcją wzroku do dorosłości to duży błąd. Dziecko musi widzieć ostro, a więc musi stosować korekcję okularową. W niektórych przypadkach, przy wysokiej krótkowzroczności, bardzo dobrą alternatywą dla okularów są soczewki kontaktowe. Powinny być używane raczej przez starsze dzieci ze względu na odpowiednie zachowanie higieny i rygor stosowania soczewek – nie można w nich spać.

Dla młodzieży najlepsze są soczewki jednodniowe – odpadają wówczas problemy z ich przechowywaniem. A jest ono niezwykle ważne, ponieważ niewłaściwie pielęgnowane i używane mogą prowadzić do poważnych powikłań jak zapalenie rogówki, które z kolei może prowadzić do nieodwracalnego pogorszenia ostrości wzroku.

Są też soczewki ortokorekcyjne stosowane na noc. Ich zadaniem jest zmiana krzywizny rogówki, spłaszczenie jej, aby zmniejszyć krótkowzroczność w ciągu dnia. Zdaniem Wojciecha Hautza ta metoda ma jednak wielu przeciwników, sam do nich należy.

Po pierwsze, efekt jest bardzo krótkotrwały, gdy zdejmujemy soczewkę ortokorekcyjną, krótkowzroczność powraca. Po drugie, zakładanie soczewki kontaktowej na noc może dawać pewne powikłania z powodu niewłaściwego oddychania rogówki. Ona powinna oddychać przez powiekę, a soczewka stanowi barierę dla oddychania. Przy użytkowaniu soczewek ortokorekcyjnych można zaobserwować zmiany rogówki związane z niedotlenieniem – mówi Wojciech Hautz.

Okulista może też zaproponować stosowanie atropiny w niskiej dawce 0,01 proc.

Krople stosuje się przed zaśnięciem, po jednej do każdego oka. One mają rozluźnić mięsień rzęskowy umożliwiający akomodację. Stężenie atropiny jest bardzo niskie, więc przy długotrwałym stosowaniu nie daje pogorszenia widzenia, a powoduje rozluźnienie mięśnia rzęskowego. W związku z tym krótkowzroczność związana z napięciem tego mięśnia rozwija się wolniej – wyjaśnia specjalista.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Foto: https://pixabay.com/pl/photos/ch%c5%82opiec-mobilny-szuka-zadzwoni%c4%87-3360415/

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Rozwój 13 maja 2022

Dlaczego dziecko powinno się bawić klockami

Dlaczego dziecko powinno się bawić klockami? Wbrew pozorom klocki to nie tylko sposób na zabawienie malucha i zagospodarowanie jego czasu. Na różnych etapach życia dziecka klocki są wsparciem jego rozwoju i edukacji. Nie wierzysz? Przekonam Cię!

Chcesz, żeby Twoje dziecko ładnie pisało? Kup mu klocki?

To propozycja dla rodziców małych dzieci. Takich, które przygodę z klockami dopiero zaczynają. Jeśli siedmiolatek bazgrze jak przysłowiowa kura pazurem, to klocki raczej nie pomogą. Ale i tak warto je kupić z innych powodów, będzie o tym niżej. Natomiast zaproponowanie klocków dziecku rocznemu lub dwuletniemu to doskonały moment na trening małej motoryki. Im więcej dziecko bawi się klockami, tym bardziej precyzyjne stają się jego paluszki. W przyszłości przełoży się to nie tylko na pisanie i czytanie, ale też np. lepienie z ciastoliny.

Dzieci, które od wczesnego dzieciństwa trenują chwytanie klocków, nie mają w wieku przedszkolnym problemu z trzymaniem długopisu, kredki, pędzelka lub nożyczek. Po prostu dla nich manipulowanie drobnymi przedmiotami jest naturalne. Trudniej mają te przedszkolaki, które spędziły wczesne dzieciństwo ze smartfonem w dłoni.

 

Klocki rozwijają kreatywność u dzieci

Właściwie wywarzam tu otwarte drzwi, no ale może ktoś sobie nie zdaje sprawy z tego, że im więcej zabawy klockami w dzieciństwie, tym więcej kreatywności w szkole i dorosłym życiu.

Dlaczego? Bo klocki nie zawsze są zabawką z dołączoną instrukcją obsługi. Owszem, mają ją klocki LEGO, Cobi chyba też, ale przecież to niejedyne firmy, które produkują te zabawki. Cała masa klocków to po prostu klocki, do zabawy którymi trzeba sobie wymyślić scenariusz. Im wcześniej pokażemy dziecku, jak wiele zależy od jego pomysłowości, tym lepiej.

W wieku szkolnym kreatywność przełoży się na lepsze wyniki w nauce – zarówno poznawanie zawiłości przedmiotów ścisłych, jak i pisanie obszernych wypracowań nie będą problematyczne. W życiu zawodowym kreatywność oznacza umiejętność twórczego podchodzenia do rozwiązywania problemów. A w prywatnym? Im większa kreatywność, tym ciekawsze życie!

 

Wyobraźnia przestrzenna nie zawsze jest wrodzona. Dzięki klockom można ją wytrenować!

Im szybciej dziecko zapozna się z tajnikami świata trójwymiarowego, tym łatwiej będzie mu funkcjonować w większej przestrzeni, gdy dorośnie. Choćby szacowanie wielkości lub odległości to nic innego jak wyobraźnia przestrzenna. Wcześniej wyobraźnia przestrzenna przyda się przy rozwiązywaniu zadań z geometrii trójwymiarowej. A jeszcze wcześniej przy robieniu ludzików z kasztanów. Nie bez powodu jednym dzieciom te czynności przychodzą łatwo, innym trudniej.

Chcesz, żeby Twoje dziecko nie miało deficytu wyobraźni przestrzennej? Podaruj mu klocki. Im wcześniej, tym lepiej, bo niestety z wyobraźnią przestrzenną jest jak z blond włosami – nie każdy ma od urodzenia, ale każdy może coś zmienić, by ją mieć. Tyle że trening rozpoczęty w dzieciństwie będzie efektywniejszy.

 

Klocki doceniają też nauczyciele

Niegdyś patyczki, liczmany, albo wycinane z papieru kółka, dziś do nauki matematyki nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej coraz częściej wykorzystują klocki, które kojarzą się dzieciom z zabawą, a więc czymś przyjemnym. Ponadto klocki można mieć zawsze pod ręką, zarówno w szkole, jak i w domu. Pierwszaki uczą się na nich dodawać i odejmować, w drugiej klasie uczniowie poznają zasady mnożenia. Matematyka sama w sobie bywa dla najmłodszych dość abstrakcyjna, zobrazowanie jej na klockach znacząco rozjaśnia jej tajniki. Przynajmniej niektórym ;-)

 

Klocki najlepszym lekarstwem na problemy z koncentracją

I to nie tylko u dzieci. Nie da się budować z klocków, szczególnie małych, i jednocześnie oglądać serialu, grać na komputerze, grzebać w telefonie. Żeby naprawdę coś stworzyć z małych elementów, trzeba się temu oddać bez reszty.

Jeśli Twoje dziecko ma problemy z koncentracją, co na co dzień objawia się brakiem cierpliwości, szczególnie przy odrabianiu lekcji, nie umie się skupić dłużej na jednej czynności, nie potrafi wysiedzieć czterdziestu pięciu minut w ławce szkolnej – nie zakładaj od razu końca świata. Po prostu kup mu klocki. Nic lepiej nie wycisza i nie odcina od nadmiaru bodźców. Początek może być trudny, bo niestety żyjemy w czasach, w których dzieci co kilka minut robią coś innego (chyba że grzebią w telefonach, to mogą robić bez przerwy), ale z czasem zarówno maluch, jak i nastolatek odkryje przyjemność płynąca z beztroskiej zabawy klockami.

 

Mało tego, jeśli Ty sama czujesz, że zafiksowałaś się na stu rzeczach naraz i nie umiesz odpocząć, bo ciągle gdzieś gonisz, zapytaj dziecko, czy pożyczy Ci klocki. Relaks gwarantowany ;-)

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close