Emocje 15 listopada 2021

Jak pomóc dziecku radzić sobie z emocjami?

Histeria, tupanie nogami, głośny płacz… Nie ma chyba rodzica, który choć raz nie przeżyłby takiej sytuacji lub przynajmniej nie był jej świadkiem. Skąd się bierze takie dziecięce zachowanie? Czy jest to, jak sądzą niektórzy, próba zrobienia rodzicowi na złość? Nie. Takie zachowania dziecka to część procesu nauki emocji i radzenia sobie z nimi, który wynika z naturalnego procesu rozwoju mózgu.

Oczywistym jest, że rodzice chcieliby, żeby dzieci nie wpadały w furię, nie histeryzowały, a czasem nawet nie śmiały się zbyt głośno w przypływie dziecięcej radości. Innymi słowy nie chcieliby, żeby nie doświadczały intensywnych emocji, zwłaszcza tych trudnych i dlatego szukają złotych rad i ekspresowych rozwiązań. Takie jednak nie istnieją, ale w tej konfrontacji z tą intensywnością dziecięcych emocji rodzice czasami stają się tak bezsilni, że zaczynają wierzyć w moc karnych jeżyków, zapominając o tym, że dziecko dopiero uczy się regulować i rozpoznawać własne emocje. Z nauką emocji jest tak samo, jak z nauką chodzenia – ta umiejętność nie przychodzi od razu, lecz wymaga czasu, a po drodze zdarza się wiele upadków.

Warto wiedzieć, że za umiejętność oswajania świata emocji odpowiada część kory nowej mózgu, a dokładniej płaty przedczołowe, które w mózgu rozwijają się bardzo długo. Dlatego też nauka emocji, rozumienia ich i zarządzania nimi to naprawdę długi proces. Zatem wymaganie od trzylatka, konstruktywnego radzenia sobie z buzującą w nim złością na wieść o tym, że musi przerwać zabawę z ulubionym kolegą i wracać do domu, to jak kazać noworodkowi wstać i iść przed siebie, czyli innymi słowy – jest to wymaganie, którego dziecko nie jest w stanie spełnić.
Zadanie rodzica polega na tym, by towarzyszyć dziecku w tym procesie poznawania i nauki emocji, dawać mu wsparcie i służyć pomocą. W jaki sposób rodzic może pomóc dziecku w radzeniu sobie z emocjami?

W procesie nauki radzenia sobie z emocjami niezwykle ważną rolę odgrywa rodzicielska pomoc i wsparcie, na które dziecko może uzyskać w bezpiecznej relacji, którą warto tworzyć już od pierwszych wspólnych dni.

Bezpieczna relacja to również dobre miejsce na rozmowę o emocjach, nie tylko tych dziecięcych, ale również innych osób. Do rozmów z dzieckiem można wykorzystać również książeczki poruszające tematykę emocji, ale też codzienne sytuacje, których jesteście świadkami. To również dobry moment, by podkreślić, że wszystkie emocje są ważne. Istotnym jest pokazanie dziecku, że nawet mimo tego, że nie zawsze są one łatwe, to emocji nie trzeba się bać.

Moment, w którym dziecko przeżywa jakieś emocje, zwłaszcza kiedy robi to bardzo intensywnie nie jest łatwy dla rodzica. Jednak nawet mimo towarzyszących trudności warto pamiętać o tym, żeby nazywać emocje. Ważne również, by pomóc dziecku znaleźć sposoby na poradzenie sobie z emocjami, które dziecku towarzyszą.

Nie można zapomnieć o tym, że dzieci uczą się przez naśladowanie, dlatego tak ważnym jest, by na własnym przykładzie pokazać jak można sobie w konstruktywny sposób z tymi emocjami poradzić.

Zabawa, która jest podstawą aktywnością dziecka to również dobra okazja nie tylko rozmów o emocjach, ale też pokazania jak sobie z nimi poradzić. Swobodna zabawa z kolei, pozwala dziecku na trenowanie umiejętności samoregulacji emocji. A skoro już o zabawie mowa to nie sposób nie wspomnieć, że wszelkie biegi, podskoki, tuptanie czy jakakolwiek inna nieskrępowana aktywność fizyczna są świetnym sposobem na rozładowanie emocji. Warto jednak pamiętać, by stworzyć do tego bezpieczną przestrzeń, w której nie będzie przedmiotów stanowiących zagrożenie dla dziecka.

Sposób ekspresji dziecięcych emocji często nie jest dla nas łatwy, jednak warto pamiętać, że nie można go karać za to jak te emocje przeżywa. Mając zaledwie kilka lat nie ma się umiejętności panowania nad sobą, ani wypracowanych strategii radzenia sobie, więc karanie na pewno nie okaże się pomocne w procesie nauki rozumienia i regulacji emocji. Warto jednak mieć na uwadze, że doświadczając trudnych emocji, dziecko naturalnie dąży do bliskości, a zatem najlepszym sposobem na to, by pomóc dziecku przeżywać trudne emocje jest są bliskość wsparcie, które należy dziecku zapewnić.

 

Kilka słów o autorce:

Marlena Bronhard-Puchała – Psychologove

Psycholog dziecięcy i pedagog. W przestrzeni internetowej dzieli się wiedzą, opowiada o rozwoju dziecka, pomaga zrozumieć umysł młodego człowieka i wspiera w budowaniu empatycznych relacji. Autorka strony internetowej www.psychologove.pl, artykułów i e-booków dla rodziców.

Doświadczenia zawodowe w pracy z dziećmi, młodzieżą i ich rodzinami zdobywała na praktykach, stażach, a przede wszystkim etatach psychologa i wychowawcy w placówkach opiekuńczo-wychowawczych, domu dziecka, w gabinecie integracji sensorycznej, a od kilku lat również podczas prywatnej praktyki.

Prywatnie mama dwóch córek, uwielbiająca sprawdzać jak teorie z psychologicznych podręczników sprawdzają się w rodzicielskiej codzienności.

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 14 listopada 2021

Architekci 7 Cudów Świata – pozostaw po sobie trwały ślad w historii

Architekci 7 Cudów Świata to łatwiejsza i przystępniejsza odsłona kultowej gry 7 Cudów Świata. Tematyką nawiązuje do prawdziwych cudów świata starożytnego, wśród których możemy wymienić: Piramidę Cheopsa, Wiszące Ogrody Semiramidy w Babilonie, Posąg Zeusa w Olimpii, Latarnię Morską na Faros, Kolosa z Rodos, Świątynię Artemidy w Efezie oraz Mauzoleum w Halikarnasie.

Przed graczami jest tylko jeden cel. Wybudować olśniewający cud, który pozostawi trwały ślad w historii. Gra przeznaczona jest dla dzieci już od ósmego roku życia. W Architekci 7 Cudów Świata jednocześnie może grać aż siedem osób. 

Zawartość pudełka

  • 235 kart 
  • 7 pięcioczęściowych cudów
  • 7 stojaczków na karty
  • 8 pojemników na komponenty
  • 15 żetonów postępu
  • 6 znaczników konfliktów
  • 28 żetonów zwycięstwa
  • 1 znacznik kota wraz z podstawką
  • instrukcja
Fot. Architekci 7 Cudów Świata

Fot. Architekci 7 Cudów Świata

Pierwszy raz spotykam się z tak świetnie zagospodarowaną przestrzenią w pudełku, mogłabym nawet rzec, że mogłoby być ciut większe. Każdy cud ma swój osobny pojemnik, do tego stojaki dla kart. Jak dla mnie, osoby, która ceni sobie porządek w pudełku, to istny majstersztyk. Po pierwszym otwarciu gry czeka nas trochę przygotowania, jak wypychanie tekturowych elementów, czy rozłożenie poszczególnych kart z podziałem na dany cud świata. 

Przygotowanie

Gracze wybierają jeden pojemnik z cudem lub go losują. Następnie pięcioczęściową budowlę należy ułożyć przed sobą, stroną z rusztowaniem zgodnie z kolejnością ukazaną na pudełku. W każdym zestawie znajdują się karty, które wraz z podstawką gracze umieszczają po swojej lewej stronie. Warto je dobrze przetasować i zostawić odkryte.

Karty z pytajnikiem należy dobrze przetasować i położyć pośrodku w zasięgu ręki wszystkich graczy. Obok nich zostawcie nieco miejsca na stos kart odrzuconych.  W pobliżu rozłóżcie przemieszane w stosie żetony postępu, a następnie odkryjcie z nich pierwsze trzy.

W zależności od liczby graczy należy wyłożyć odpowiednią liczbę znaczników konfliktów stroną pokojową ku górze. Dla dwóch graczy będą to trzy sztuki, dla czterech – cztery, dla pięciu – pięć, a dla sześciu czy siedmiu – sześć. 

Żetony zwycięstwa można wysypać w pobliżu, ale my zostawiamy je w pojemniku. Na koniec umieszczamy blisko figurkę kota. 

Gdy tylko któryś z graczy wybuduje swój cud, gra dobiega końca na koniec rundy tego gracza. Zwycięża osoba, która zdobyła najwięcej punktów zwycięstwa, które znajdziemy na

  • wybudowanych etapach cudu
  • znaczniku kota, jeśli gracz go posiada
  • niebieskich kartach
  • żetonach zwycięstwa
  • żetonach postępu.
Fot. Architekci 7 Cudów Świata

Fot. Architekci 7 Cudów Świata

Przed opisaniem zasad chciałabym przybliżyć Wam jeszcze karty, które dzielą się na pięć kolorów. Szare karty zapewniają surowce potrzebne do budowy kolejnych etapów. Znajdziemy tam drewno, kamień, glinę, papirus i szkło. Żółte karty symbolizują monety, którymi możemy zastąpić dowolny surowiec. Niebieskie karty dają nam dodatkowe punkty zwycięstwa. Zielone karty umożliwiają pozyskiwanie żetonów postępu, a czerwone karty dają nam wojenne tarcze, które zwiększają naszą militarną potęgę. 

Jak grać w  Architekci 7 Cudów Świata

Rozgrywka w Architekci 7 Cudów Świata jest podzielona na tury. W swojej turze gracz wybiera jedną z trzech kart dostępną w jego obszarze, czyli może zabrać kartę ze stosu po swojej lewej lub prawej stronie albo ze stosu z pytajnikiem. Dobraną kartę należy położyć obok swojego cudu i w zależności od posiadanych kart i żetonów gracz podejmuje różne akcje w wybranej przez siebie kolejności. Jego tura się kończy, gdy nie może podjąć się już innej akcji. Ruch przechodzi na osobę po lewej stronie. 

W swojej turze gracz może wykonać następujące akcje:

  1. Budowa jednego etapu cudu.  Budowlę buduje się zawsze od dołu do góry. Każdy etap kosztuje odpowiednią liczbę surowców. Czasem muszą być różne, a czasem dokładnie takie same. Po odrzuceniu odpowiedniej liczby kart, gracz może odwrócić dany etap na tę ładniejszą część. Niektóre etapy charakteryzują się specjalnymi efektami, które należy natychmiast zrealizować, np. podjęcie dodatkowej karty, czy żetonu postępu.
  2. Korzystanie ze znacznika kota. Jeśli gracz wyłoży przed sobą niebieską kartę z symbolem kota, zabiera znacznik kota od innego gracza i umieszcza przed sobą. Tak długo, jak będzie go posiadał, przed zabraniem karty z głównego stosu może ją wcześniej podejrzeć i zdecydować się, czy może ją zabrać.
  3. Wzięcie żetonu postępu. By pobrać żeton postępu, należy wyłożyć dwie zielone karty z tym samym symbolem lub trzy z różnymi symbolami. Można dobrać jeden z trzech odsłoniętych żetonów lub pobrać w ciemno wierzchni żeton ze stosu. Żetony przynoszą budowniczym korzyści od momentu jego pozyskania, aż do końca gry. Wśród nich znajdują się dodatkowe punkty zwycięstwa, czy mój ulubiony, który niweluje przymus takich samych lub różnych surowców podczas budowy danego etapu cudu.
  4. Rozstrzyganie bitwy. W trakcie rozgrywki gracze, dobierając kolejne karty, mogą trafić na czerwone karty z symbolami rogów. W zależności od liczby rogów,  tyle należy odwrócić na drugą stronę tyle samo żetonów konfliktów. Kiedy wszystkie zostaną odwrócone, nastaje czas bitwy. Zliczamy liczbę tarcz na swoich czerwonych kartach i porównujemy z naszymi sąsiadami po lewej i prawej stronie. Pojedynek z sąsiadem wygrywa osoba, która ma większą militarną siłę i otrzymuje jeden znacznik zwycięstwa wart aż trzy dodatkowe punkty. Po rozstrzygnięciu poszczególnych bitew znaczniki konfliktów odwraca się na stronę pokojową, a karty z rogami należy odrzucić na główny stos.

W trakcie rozgrywki, zwłaszcza w siedem osób, może zdarzyć się, że których ze stosów się wyczerpie. Niestety zostaje on pusty do końca gry.

Gra kończy się w momencie zakończenia budowy cudu. Po podliczeniu punktów wygrywa osoba z największą ich sumą, a jeśli mamy remis, wygrywa osoba, które ukończyła więcej etapów cudu. 

Nasze wrażenia

Jak wspomniałam na początku, Architekci 7 Cudów Świata to wersja dla dzieci lub mniej zaawansowanych graczy. 7 Cudów Świata to jedna z tych gier, która jest bliska mojemu sercu, w którą chętnie grywam ze starszym dzieckiem. Niestety jej mechanika i negatywna interakcja między graczami zniechęcała moje młodsze dziecko i męża. Okazało się, że Architekci to był strzał w dziesiątkę.

Niewiele prostych zasad sprawia, że gra Architekci 7 Cudów Świata jest świetnym tytułem dla początkujących graczy, nie tylko wśród dzieci. Wytłumaczenie zasad zajmie raptem pięć minut. Wśród zastosowanych mechanik mamy tutaj do czynienia z hand management, czyli dosłownie zarządzanie ręką. Polega ona na zagrywaniu kart z ręki w takiej kolejności, aby przyniosła graczowi jak najwięcej korzyści.  

To, co najbardziej urzekło mnie w serii 7 Cudów Świata, to grafika. Nie można się od niej oderwać, jest przecudna, nieprzekoloryzowana i w pełni oddająca klimat gry. Można rzec, że grę warto posiadać dla samej grafiki.

Jednak żeby nie było, że nie ostrzegałam. Rodzina gier z serii 7 Cudów Świata jest liczna. Znajdziemy w niej Pojedynek – wersję dla dwóch graczy, dodatki jak Miasta, Liderzy, czy Armada. Apetyt rośnie wraz każdą kolejną rozgrywką.

Architekci 7 Cudów Świata jest bardzo dobrze zbalansowana. Im więcej graczy, tym więcej emocji. Grając w mniejszym składzie, jesteśmy w stanie bardziej kontrolować obszar gry i etapy budowy innych graczy. Do końca nie wiadomo kto wygra i to bardzo lubię w tego typu pozycjach.

W tej grze nie ma także jedynej i słusznej strategii, która zapewni Wam zwycięstwo. 

Rozgrywki są szybkie i dynamiczne, a graczom towarzyszy uczucie, nadzieja, że to może ja tym razem wygram. Na razie przegrywam z młodszą, której już nie muszę podpowiadać, świetnie sobie radzi. Ostatnio wygryzła nawet naszą bardzo zaawansowaną planszomaniaczkę i zostawiła ją w punktacji w tyle. 

Grając z dziećmi, można zauważyć, że młodzi budowniczowie bardzo często wybierają w kolejnych rozgrywkach ten sam cud. Dzieje się tak dlatego, że widzą w tym pierwszym wybranym zestawie szansę na sukces. Nie zabraniajmy im tego, pozwólmy im lepiej zrozumieć mechanikę gry, a gdy poczują się pewniej, zaproponujmy zmianę. 

Fot. Architekci 7 Cudów Świata

Fot. Architekci 7 Cudów Świata

Wpis powstał we współpracy z Rebel

Tytuł: Architekci 7 Cudów Świata
Autorzy: Antoine Bauza
Ilustracje: Etienne Hebinger
Wiek: od 8 lat
Liczba graczy: 2-7
Czas gry: 25 min
Wydawnictwo: Rebel

Fot. A. Jelinek i M. Podżorska

Fot. M. Podżorska

Fot. M. Podżorska

Więcej informacji o grze znajdziesz na stronie GramywPlanszowki.pl | GwP https://gramywplanszowki.pl/gra/2202/architekci-7-cudow-swiata

Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Rafał
Rafał
2 lat temu

Gra jest świetna dla początkujących graczy, bardzo proste zasady i dużo losowości. Ja jednak wolę 7 Cudów Świata 🙂

Zuzia P
Zuzia P
2 lat temu

Jesteśmy po pierwszych rozgrywkach. Gra jest swietna! Dzięki za polecenie!

Desery 13 listopada 2021

Sernik z kajmakiem na zimno – prosty i genialny przepis

Sernik z kajmakiem to połączenie, które chodziło za mną już od dłuższego czasu. W międzyczasie przerobiłam kilka przepisów, ale w każdym czegoś mi brakowało. Tak doszłam do tej wersji, którą uwielbiają dzieciaki, a dorośli chętnie zjedzą dokładkę.

Podane składniki idealnie pasują do prostokątnej blaszki (wymiary 26 cm x 21 cm), a jeśli chcecie upiec spód na większej blaszce, musicie dodać ⅓ więcej składników na ciasto. Masa serowa może pozostać niezmieniona, będzie tylko nieco niższa, niż przy mniejszej formie.

Składniki

  • Na ciasto:
  • 150 g mąki
  • 75 g masła
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej
  • 75 g czekolady (wg uznania – gorzka lub mleczna)
  • 1 jajko
  • łyżeczka soku z cytryny
  • 2 łyżki kakao
  • 50 g cukru

Na masę:

  • 1 kg sera (np. kubełek)
  • 1 puszka kajmaku (500 g)
  • 330 ml śmietany 30% lub 36%
  • 7,5 łyżeczek żelatyny rozpuszczonych w 100 ml gorącej wody
  • 75 g cukru pudru

Sernik z kajmakiem krok po kroku

Przygotowanie ciasta:

  1. Prostokątną blaszkę wykładam papierem do pieczenia, a piekarnik nastawiam na 180C stopni i termoobieg.
  2. Czekoladę kroję na drobne kawałki i dokładam do pozostałych składników na ciasto. Następnie wyrabiam ręcznie z nich jednolitą masę.
  3. Wykładam masę na przygotowaną blachę.

4. Ciasto wkładam do nagrzanego piekarnika na ok. 10 minut.

5. Upieczony spód odstawiam do ostygnięcia.

Przygotowanie masy:

  1. Żelatynę zalewam wrzątkiem, dokładnie mieszam i odstawiam do ostygnięcia.
  2. W dużej misce miksuję ser, cukier puder oraz około 300 g masy kajmakowej na jednolitą masę.
  3. W drugiej misce ubijam śmietanę kremówkę. Mikser będzie tutaj pomocny.
  4. Ubitą śmietanę przekładam do masy serowo-kajmakowej.
  5. Nie przestaję mieszać i powoli dodaję rozpuszczoną żelatynę. Nie panikujcie, gdyż masa będzie robić się coraz gęstsza.
  6. Gotową masę wylewam na wcześniej upieczony i ostudzony spód.
  7. Całość wkładam do lodówki. Najlepiej na całą noc, ale jeśli nie mamy czasu, to minimum na 3-4 godziny.
  8. Po tych kilku godzinach podgrzewam w kąpieli wodnej resztę masy kajmakowej i gdy będzie już płynna, wylewam na wierzch sernika i znów wstawiam całość do lodówki na minimum godzinkę.
  9. Wierzch można udekorować orzechami lub zostawić tak jak jest. Kto co lubi.

Po godzinie sernik z kajmakiem można już wyjąć z lodówki i delektować się jego smakiem oraz puszystą i delikatną masą. Niebo w gębie!

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close