Gry planszowe i nie tylko 7 listopada 2021

Pradawny Las – gra wielu mechanik

Pradawny Las to świeżynka na rynku gier planszowych. Należy do gier nieco cięższego kalibru, ale po kilku rozgrywkach będzie jak spacerek po mrocznym pradawnym lesie. Na pomoc graczom przychodzą Strażnicy lasu, którzy przynoszą żywioły wody, słońca, roślin i kwiatów. Dzięki nim gracze będą mogli stawić czoło niszczycielskim płomieniom Onibi. Kto zostanie Wielkim Strażnikiem lasu? Pokaże to determinacja, odwaga i spryt. 

Gotowi na walkę z niszczycielskimi siłami Onibi?

Przygotowanie

Pierwsza rozgrywka zapadła nam długo w pamięci, a to poprzez jej przygotowanie. Wypchanie wszystkich elementów, posegregowanie i rozłożenie ich zajęło nam około godziny. Tekturowa wypraska w pudełku jest ciekawie wykonana i pozwala utrzymać w nim  względny porządek. Kolejne rozkładanie elementów gry trwa już zdecydowanie krócej, pod warunkiem, że zaangażują się wszyscy gracze.

Pośrodku stołu (dużego) lub dywanu należy położyć planszę kręgu duchów, a na niej pionki Duchów Natury.  Każdy z graczy otrzymuje: planszę lasu, startowy żeton drzewa, trzy żetony zwycięstwa (pożaru, świętego kwiatu i drzewa obronnego) oraz czternaście kart Strażników. Następnie na planszach lasu układają pośrodku startowy żeton drzewa obronnego, a karty Strażników dokładnie tasują i układają je w zakryty stos po prawej stronie planszy lasu. Po lewej należy ułożyć żetony zwycięstwa. 

fot. Pradawny las

fot. Pradawny las

Planszę Strażników wraz z pozostałymi kartami należy rozłożyć na 3 stosy zgodnie z ich poziomami. Z każdego zakrytego stosu, należy odsłonić po 4 karty i położyć obok planszy Strażników. Na tej planszy należy także umieścić żetony pożarów według ich wartości. 

Zasobniki drzew obronnych (dwa podłużne pudełka) należy ułożyć w zasięgu wzroku i ręki wszystkich graczy. W zależności od liczby uczestników należy dostosować liczbę żetonów drzew obronnych. Na pudełkach znajduje się podpowiedź więc w miarę szybko można uporać się z przygotowaniem tej pomocy.

fot. Pradawny las

fot. Pradawny las

Na końcu należy ułożyć obok planszę Ognistych Waranów oraz cząsteczki magii. 

Pierwszy gracz jest wybierany losowo i otrzymuje on pionek Świętego Drzewa. 

Jak grać w Pradawny las?

Na początku dodam, że brakuje mi dodatkowej karteczki ze skrótem zasad gry. Nieustanne wertowanie instrukcji bywa męczące, a początkowa nieznajomość zasad sprawia, że dopiero chyba przy drugiej, czy trzeciej rozgrywce udało nam się zagrać poprawnie z instrukcją. 

Celem gry jest uratowanie lasu i Świętego Drzewa przed bezwzględnymi atakami Onibi. Można tego dokonać na trzy sposoby:

  • sadząc dwanaście różnych obronnych drzew,
  • zbierając dwanaście kwiatów, by zbudzić Sankiego, Obrońcę Lasu,
  • gasząc dwanaście pożarów i na wieczność przepędzając Onibi.

Każda runda gry składa się z trzech faz.

  • Faza Strażników. Podczas tego etapu wszyscy gracze, jednocześnie, wykładają obok swojej planszy lasu, karty strażników. Każdy tworzy własną linię wsparcia. Liczba kart jest dowolna, jednak jest “ale”. Niektóre karty posiadają w prawym górnym rogu symbol samotnika. Jeśli gracz wyciągnie trzecią taką kartę, musi zakończyć fazę dobiera kart. Mało tego, w następnej fazie będzie miał tylko 1 ruch. Jeśli wyłożyliśmy mniej niż 3 karty z tym symbolem, będziemy mogli wykonać 2 ruchy. 

Po wyłożeniu kart sumujemy symbole (słońca, rośliny, wody, kwiatu, itd.) i warto tu zaplanować jak wykorzystać swój jeden lub dwa ruchy.

  • Faza akcji

W zależności od liczby kart z symbolem samotnika gracz ma do dyspozycji dwa lub jeden ruch, a do wyboru ma aż pięć akcji:

    • dobranie żetonu cząsteczki magii, którą można wykorzystać podczas kolejnej rundy. Cząsteczki magii są bardzo przydatne, gdyż w dowolnym momencie pierwszej fazy wykładania kart Strażników można dzięki niej: (a) zniszczyć kartę Ognistego Warana, który właśnie został dobrany, (b) odrzucić kartę Strażnika, którą właśnie się dobrało na stos kart odrzuconych;
    • przywołanie jednego lub więcej Strażników. W tym celu należy zsumować symbole słońca, które się posiada (na linii wsparcia i planszy lasu) i dobrać kartę, z odkrytych kart Strażników leżących w rezerwie, o odpowiedniej wartości. Następnie dobraną kartę należy umieścić na wierzchu stosu własnej talli. Oznacza to, że będzie to pierwsza karta, jaką wyłożycie w następnej turze;
    • ugaszenie pożaru. By ugasić pożar, musicie dodać symbole kropli wody. Pożar będzie ugaszony, jeśli gracz posiada liczbę kropel większą lub równą wartości pożaru (2,3,4). Zebrany żeton pożaru należy umieścić przed obok planszy lasu;
    • przesunięcie się do przodu na kręgu duchów. Po podliczeniu liczby symboli spirali na swoich wyłożonych kartach i planszy lasu gracz może przesunąć swój pionek na kręgu duchów o posiadaną liczbę pól. Jeśli przeskakuje on przez pionek innego gracza może zabrać mu jeden żeton zwycięstwa. Następnie aktywuje się bonus głazu, na którym pionek się zatrzyma. 
fot. Pradawny las

fot. Pradawny las

  • zasadzenie drzewa obronnego.  Po dodaniu symboli rośliny możemy posadzić tylko jedno drzewo o równej lub mniejszej wartości. Dobrany żeton drzewa obronnego można ułożyć na planszy lasu w pionie lub poziomie, tak aby przylegało jednym bokiem, do już posadzonego tam drzewa. Drzewa obronne zapewniają określone rodzaje żywiołów i ich siłę, które można wykorzystać od następnej rundy. Za ukończenie rzędu lub kolumny otrzymuje się dodatkowy bonus. 
Fot. Pradawny Las

Fot. Pradawny Las

  1. Na koniec rundy składa się także pięć faz:
  • Onibi atakuje Duchy Natury. Jeśli na planszy kręgu Duchów znajdują się nieugaszone pożary, to wtedy każdy gracz podlicza liczbę kropel, ktore ma. Jeśli jest ona większa lub równa wartości ognia, nic się nie dzieje. Natomiast jeśli gracz ma mniej kropel niż wartość ognia, musi dobrać karty Ognistych Waranów w liczbie równej wartości szalejącego ognia. Karty te należy umieścić w stosie kart odrzuconych.
  • Onibi atakuje Święte Drzewo. Na planszy kręgu Duchów należy położyć żetony pożarów odpowiednio do liczby przywołanych strażników. Te pożary będą mogły zostać zgaszone w kolejnej rundzie. Na planszy kręgu może znajdować się maksymalnie siedem żetonów pożarów.
  • uzupełnienie kart Strażników zgodnie z danym poziomem.
  • przekazanie Świętego Drzewa następnemu graczu.
  • Powrót Strażników. Wykorzystane karty Strażników należy umieścić na stosie kart odrzuconych. 

Zaczyna się kolejna runda. Gra kończy się w momencie, gdy któryś z graczy uzbiera dwanaście żetonów pożaru lub zasadzi dwanaście różnych drzew, lub wyłoży dwanaście świętych kwiatów. Dodam, że to nie jest wcale proste.

Pradawny Las a nasze wrażenia

Gra Pradawny Las wykorzystuje wiele mechanik. Na pierwszy miejscu dostrzeżemy mechanikę push your luck, która wykorzystuje element losowości i pozwala w tym przypadku dobrać tyle kart strażników, ile chcemy, licząc na szczęście, że nie pojawią się symbole samotnika. Gracz w dowolnej chwili może zrezygnować z dobierania kart. 

Kolejną klasyczną zastosowaną w grze mechaniką jest tzw. deck-building. Polega ona na tworzeniu i ulepszaniu swojej talii Strażników poprzez przywoływanie kolejnych kart Strażników do walki z Onibi. Im więcej wartościowych kart w talii, tym większe szanse na wygranie i zyskanie tytułu obrońcy lasu. 

Ponadto w grze Pradawny las odnajdziemy także elementy kooperacji, gdyż naszym wspólnym celem jest ugaszenie pożarów szalejących w pradawnym lesie. Jednak to rywalizacja pomiędzy graczami dodaje tej grze pikanterii i ukazuje chciwość i bezwzględność drugiego gracza. 

Poza kartami, elementy gry wykonane są grubej tektury, co przedłuża zdecydowanie jej żywotność. Jednak mam tutaj smutne doświadczenie. Figurki Duchów Natury, które reprezentują graczy na planszy kręgu, po złożeniu, szybko się rozpadają. Najlepiej ich nie ruszać lub położyć poziomo. Mam nadzieję, że zostanie to zmienione w przyszłości.

Kolejnym minusem jest brak małej kartki/planszetki ze skrótem przebiegu rundy. Jak pisałam wyżej, wertowanie instrukcji jest czasochłonne i wydłuża pierwsze rozgrywki. 

Gra Pradawny Las ma ogromny potencjał, pod warunkiem, że damy jej się poznać. Dopiero po kilku rozgrywkach odkrywa swój urok. Grę można wygrać na wiele sposobów, ale chyba najłatwiejsze jest zebranie dwanaście pożarów lasu. Sadzenie drzew jest czasochłonne, a zebranie dwunastu świętych kwiatów wymaga wiele odwagi.  Dzięki dużej losowości gra Pradawny Las jest bardzo regrywalna i w moim odczuciu najlepiej gra się w trójkę lub czwórkę. Przy dwóch graczach dynamika i emocje są mniejsze. 

Nic nie mówiłam jeszcze o grafice. Powiem tyle, że znajdzie ona swoich fanów. Dla moich dzieci zwierzęta ze świecącymi ślepiami były nieco przerażające. Jednak jeśli spojrzeć na tematykę gry, to wykorzystana grafika dodaje jej mrocznego klimatu i uroku. 

Za każdym razem, gdy gramy po raz pierwszy wspólnie z dziećmi, nie sugerujmy się instrukcją, kto ma rozpocząć grę. W takiej sytuacji pierwszym graczem powinna być dorosła osoba, a najmłodsze dziecko ostatnie. Dzięki temu będzie mogło ono zaobserwować ruchy dorosłego i innych graczy. Dzięki temu młody gracz szybciej zrozumie i przyswoi zasady. Jeśli jest to możliwe, grajmy na początku także w otwarte karty oraz tłumaczmy dziecku nasze decyzje i ruchy na planszy. 

Grę Pradawny Las  polecam wszystkim graczom, którzy lubią dużą losowość, tworzenie talii kart i lubią negatywną interakcję poprzez podbieranie sobie żetonów zwycięstwa. Początkującym graczom gra pozwoli zaznajomić się z zastosowanymi w niej mechanikami. 

Na koniec zawartość pudełka. 

  • Instrukcja
  • plansza kręgu duchów
  • 4 plansze lasu
  • 65 kart Strażników
  • 23 karty Ognistych Waranów
  • 4 pionki Duchów Natury
  • pionek Świętego Drzewa
  • 4 startowe żetony drzew obronnych
  • 2 zasobniki drzew obronnych
  • 45 żetonów pożarów
  • 24 żetony cząsteczek magii,
  • 12 żetonów zwycięstwa
  • plansza Strażników
  • plansza Ognistego Warana
  • 37 żetonów drzew obronnych

Tytuł: Pradawny Las
Autorzy: Aske Christiansen
Ilustracje: Apolline Etienne
Wiek: od 10 lat
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 40 min

Fot. A. Jelinek

Wpis powstał we współpracy z Rebel

 

Więcej informacji o grze znajdziesz na stronie GramywPlanszowki.pl | GwP https://gramywplanszowki.pl/gra/2303/pradawny-las

 

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Asia
Asia
25 dni temu

Fajnie, że nie ma tylko jednego sposobu na wygranie. Gra zapowiada się ciekawie. Dzięki za obszerny opis. 😁

W szkole 5 listopada 2021

Cnoty niewieście w cenie? A gdzie są cnoty męskie?!

Kiedy w mediach wrzało po niefortunnej wypowiedzi jednego z polityków na temat ugruntowywania cnót niewieścich, byłam akurat na urlopie. Gdy wróciłam, temat ucichł, a ja uznałam go za kaczkę dziennikarską sezonu ogórkowego. Niestety, temat jakby wraca i mnie, mamy nastolatki wcale to nie cieszy.

Dochodzą mnie słuchy, że w niektórych szkołach trzeba się „stosownie” ubierać

W ostatnich dniach, a może tygodniach, w internecie pojawiły się doniesienia z różnych stron kraju na temat stosownego ubioru w szkole. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo w końcu szkoła to szkoła i jakoś wyglądać wypada, gdyby rzecz nie dotyczyła tylko dziewczynek. To one mają się ubierać skromnie i nobliwie. Zasłaniać ramiona, łokcie i kolana. Oczywiście także brzuchy, plecy i dekolty.

Co w tym złego? No w zasadzie nic, tyle że te same obostrzenia nie dotyczą chłopców. Wyraźnie mówi się o dziewczynkach, bo to ich niefrasobliwy strój rozprasza chłopców i utrudnia im naukę.

Mamy jesień i o stosowny ubiór nietrudno, ale czas pędzi nieubłaganie i za chwilę znowu będzie maj. I co? Dziewczynki mają się piec w leginsach i długich do pół łydki spódnicach, a chłopcy biegać w krótkich szortach? Dziewczynki w bluzkach z rękawami co najmniej do łokcia, a chłopcy, jaka się akurat trafi?

Nie wiem, dlaczego nikt nie pomyślał o tych biednych dziewczynkach, które będą się pocić z gorąca i tylko marzyć o tym, żeby wrócić do domu i się rozebrać. Już widzę, jak to pozytywnie wpłynie na ich oceny w szkole. A zaraz? Może właśnie o to chodzi? Wszak po co im dobre oceny, skoro i tak mają stać przy garach i dzieci rodzić? Do tego dyplom niepotrzebny.

 

Chłopcy nie chcą być rozpraszani? A kto im każe patrzeć?

W klasie mojej córki nikt golizny nie prezentuje, bo jakby pora roku nie sprzyja, a z tego, co wiem, ze skupieniem u chłopców i tak bardzo ciężko. W innych klasach jest podobnie. Podejrzewam więc, że nie nagie łokcie koleżanek są tu winne. A co jest? Nie wiem, może to okres dojrzewania, a może fakt, że lekcje są… nudne? Owszem, niektóre są i uczniowie tego nie ukrywają.

Jest jeszcze druga strona tego medalu. Od chłopców nikt nie wymaga, żeby się zachowywali właściwie, bo i po co. To obowiązek dziewczynek, a jak coś będzie nie tak, to one są winne, prawda? Czyli to one są winne przemocy domowej, gwałtów, dyskryminacji? To właśnie chcemy teraz pakować młodym mężczyznom do głów? To kobiety mają dbać o ich komfort? Serio? A gdzie cnoty męskie, które przedwojennym dżentelmenom nakazywały nie patrzeć tam, gdzie patrzeć nie wypadało? O tym się jakoś nie mówi.

Zainteresowanie, wręcz zafascynowanie płcią przeciwną w pewnym wieku jest naturalne. Biologia tak to urządziła i nie ma co z tym walczyć. Czy to źle? No raczej nie. Ja bym powiedziała, że bardzo dobrze. Po to jest okres szkolny, żeby się chłopcy napatrzyli na koleżanki, OSWOILI z tymi nagimi łokciami i kolanami. Dzięki temu w dorosłym życiu nie będą głupieć na widok krótkiej spódniczki. No dobra, niektórzy pewnie będą, ale tylko niektórzy. Większość będzie umiała się właściwie zachować, bo się tego nauczy w szkole. A jeśli się nie nauczy, to co? Dorosłe kobiety też będą nosiły spódnice do kostek niezależnie od okoliczności, coby panów nie denerwować?

I niech mi ktoś wytłumaczy, jak to jest, że to mężczyźni zajmują bardziej eksponowane stanowiska, więcej zarabiają i ogólnie mają łatwiej na rynku pracy (statystyki są nieubłagane), skoro wystarczy im kolano pokazać, żeby przestali głową myśleć?

 

Jak wygląda ugruntowywanie cnót niewieścich w praktyce?

Opowiem Wam sytuację ze szkoły mojej córki.

Dziwnym zbiegiem okoliczności (albo celowego działania nie wiem kogo) pod koniec zeszłego roku szkolnego, po powrocie do szkoły po siedmiu miesiącach nauki zdalnej, okazało się, że Duśka ma towarzystwo w szafce w szatni. Nagle zaczęły się tam pojawiać czyjeś rzeczy. Jak się okazało, kluczyk do owej szafki dostał pewien chłopiec z czwartej klasy. Rzecz raczej podejrzana, bo po pierwsze szafki przydziela się we wrześniu, nie w maju, po drugie – uczniowie kwitują odbiór kluczy, trzymają w szafkach osobiste rzeczy, ubrania nierzadko są firmowe, i takie dorzucenie kogoś jest co najmniej dziwne. Jednak był koniec roku, Duśka z szafki korzystała mało, ów chłopiec też. Nie robiliśmy afery, zakładając, że we wrześniu rzecz się wyjaśni.

We wrześniu do klasy wkroczyła pani woźna i oświadczyła mojej córce, że ta musi oddać kluczyki do szafki owemu chłopcu, a sama dostanie inną. Powiem Wam tylko tyle: dobrze, że wychowawczyni załatwiła to na drodze pokojowej i do niczego takiego nie doszło, bo gdybym ja do tej szkoły wkroczyła, to nie wiem, czy coś by z niej zostało.

Chcecie wiedzieć, co mnie tak wkurzyło? Po pierwsze mowa o chłopcu, a jakby nie patrzeć, nasza kultura zakłada ustępowanie kobietom. No ale dobra, powiedzmy, że jest równouprawnienie. Mam jeszcze dwa inne argumenty:

– Chłopiec jest młodszy, jest dwie klasy niżej, a hierarchia obowiązuje, nie tylko w szkole, ale i w późniejszym życiu, miejscu pracy chociażby.

– Szafkę dostał przez pomyłkę albo czyjeś celowe działanie (może pani woźnej, nie wiem). Duśka zajmowała ją od dwóch lat.

I teraz miałaby ustąpić chłopcu, bo tak? Bo trzeba te cnoty niewieście ugruntowywać? A jakby tak chłopcu powiedzieć, że jako dżentelmen, uczciwy i dobrze wychowany młody człowiek powinien zwolnić coś, co nigdy mu nie przysługiwało? Gdzie te cnoty męskie ja się pytam?!

 

Zdjęcie: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Zdrowie 4 listopada 2021

Tych dobroczynnych substancji aronia ma najwięcej spośród wszystkich owoców…

Cudze chwalicie, swego nie znacie! Warto wiedzieć, że pod względem zawartości polifenoli, a więc bioaktywnych związków mających liczne, udowodnione walory prozdrowotne, aronia dosłownie bije na głowę nie tylko inne owoce oraz warzywa, lecz także m.in. zieloną herbatę, imbir czy czerwone wino. To właśnie dlatego już od wielu lat polskie przetwory z aronii kupują na potęgę np. Japończycy, Koreańczycy i Chińczycy.

Najwyższy czas, aby po latach zachwytów nad różnymi egzotycznymi „superfoods” – pochodzącymi z mniej lub bardziej oddalonych od nas regionów świata – polscy konsumenci odkryli i docenili wreszcie bogactwo rodzimej „superżywności”, a więc produktów spożywczych o wyjątkowych walorach odżywczych i zdrowotnych, które wytwarzane są w Polsce.

Jedną z największych „gwiazd” w tej kategorii powinna stać się aronia, której Polska jest zresztą czołowym producentem i eksporterem na świecie. Warto wiedzieć, że te wciąż niedoceniane w naszym kraju, niepozorne owoce, a także ich przetwory, wyróżniają się na tle innych rekordową zawartością polifenoli, przez co nazywane są czasem przez znawców tematu „polskim czarnym złotem”.

Aronia: długa lista potencjalnych korzyści dla zdrowia

Najpierw wyjaśnijmy, czym są polifenole. „Polifenole to bioaktywne związki roślinne, które nadają roślinom barwę. Są one odpowiedzialne także za ich charakterystyczny cierpki i gorzki smak. Ponadto chronią rośliny przed grzybami, bakteriami, owadami oraz przed promieniowaniem UV. Wszystkie polifenole pełnią w organizmie człowieka bardzo ważną rolę – są antyoksydantami, dzięki czemu mają m.in. działanie przeciwnowotworowe, przeciwzapalne, przeciwmiażdżycowe i hipotensyjne (czyli przeciwnadciśnieniowe – przyp. red.)” – czytamy na stronie Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej NIZP-PZH.

W praktyce, polifenole stanowią bardzo liczną i zróżnicowaną grupę związków, wśród których wyróżnia się m.in.: kwasy fenolowe, flawonoidy, stilbeny i lignany.

Jak już wcześniej wspomniano, aronia zawiera wyjątkowo dużą ilość polifenoli. Konkretnie, ich łączna zawartość w tych owocach wynosi od blisko 2000 nawet do 8000 mg na 100 g suchej masy, w zależności od odmiany, metod uprawy i momentu zbioru. Spośród różnych polifenoli występujących w aronii najwięcej jest antocyjanów oraz procyjanidyn. Owoce te są jednak również źródłem wielu innych polifenoli, choć w mniejszej ilości, takich jak np. flawanole czy kwasy fenolowe.

aronia

Fot. PAP/MediaRoom

„Według współczesnych badań farmakologicznych aronia ma wiele działań prozdrowotnych. Bogate w antocyjany ekstrakty z owoców aronii posiadają m.in. właściwości przeciwutleniające, antymutagenne, kardioprotekcyjne i przeciwhiperglikemiczne (przeciwcukrzycowe – przyp. red.)” – wskazują naukowcy z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego w poświęconej aronii analizie, która została opublikowana w specjalistycznym czasopiśmie „Journal of Medicinal Food”.

Podobnych publikacji naukowych na temat aronii można znaleźć bardzo wiele.

„Liczne badania potwierdzają, że wzbogacanie diety w polifenole, których dobrym i naturalnym źródłem jest aronia, chroni przed miażdżycą, zawałem serca, udarem mózgu oraz spowalnia starzenie się organizmu. Związki te nie tylko chronią organizm przed licznymi chorobami, ale także łagodzą ich skutki” – czytamy w eksperckim artykule opublikowanym na łamach fachowego czasopisma „Medycyna Rodzinna”.

Na tym jednak lista korzyści dla zdrowia oraz potencjalnych zastosowań aronii w profilaktyce i leczeniu chorób wcale się nie kończy.

„Np. piloci narażeni są na promieniowanie jonizujące niekiedy znacznie wyższe niż pracownicy elektrowni atomowej. Promieniowanie to powoduje, iż w organizmie wytwarzane są wolne rodniki, które uszkadzają lipidy, białka i DNA. Najlepszą metodą zmniejszania genotoksyczności jest podawanie silnych antyoksydantów. Tutaj także znalazły zastosowanie owoce aronii oraz sok z tych owoców” – podkreślają autorzy wspomnianego wyżej opracowania.

To właśnie w dużej mierze z tego powodu, czyli możliwości stosowania aronii jako środka zapobiegawczego i leczniczego przeciw szkodliwym skutkom promieniowania jonizującego (np. w chorobie popromiennej) zawdzięcza ona rosnącą popularność w krajach Azji, m.in. Japonii i Korei – ocenia dr hab. Stanisław Pluta z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach.

aronia

Fot. PAP/MediaRoom

Jakie jeszcze istotne korzyści zdrowotne może nam przynieść konsumpcja aronii?

Prof. Iwona Wawer z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, która należy do największych znawców tego tematu w naszym kraju, wskazuje, że spożywanie aronii lub jej przetworów może być też zalecane osobom mającym problemy ze wzrokiem, ponieważ zawarte w aronii składniki bioaktywne m.in. poprawiają mikrokrążenie i zmniejszają kruchość naczyń włosowatych w obrębie narządu wzroku. Ponadto, specjalistka zwraca uwagę na fakt, że polifenole spowalniają rozwój zmian i chorób neurodegeneracyjnych (upośledzenia funkcji mózgu postępującego z wiekiem lub wskutek niezdrowego trybu życia, nadużywania alkoholu, etc.).

Kończąc wątek polifenoli warto jeszcze wspomnieć, że w rankingu produktów spożywczych zawierających największą ich ilość – opublikowanym na łamach prestiżowego czasopisma „European Journal of Clinical Nutrition” – aronia zajęła siódmą lokatę wśród blisko 500 analizowanych produktów! Z analizy tej wynika, że jest ona najbogatszym na świecie źródłem polifenoli wśród owoców, ustępując jedynie niektórym ziołom i przyprawom, a także kakao. Daleko w tyle aronia zostawia takie produkty, jak np.: zielona herbata, brokuły, czerwone wino czy jabłka.

Aronia – nie tylko dla koneserów

Oczywiście, jak na prawdziwy „superowoc” przystało, aronia – poza samymi polifenolami – zawiera także mnóstwo innych cennych składników odżywczych.

Jak można się dowiedzieć m.in. na stronie NCEŻ, a także z różnych publikacji naukowych, np. z czasopisma „Postępy fitoterapii”, aronia zawiera także liczne witaminy (C, B2, B6, E, P, PP, K) oraz składniki mineralne (Mo, Mn, Cu, B, I, Co, Zn, Mg, K, Fe, Ca), jak również kwasy organiczne, białka, błonnik, karotenoidy, ksantofile, kwasy tłuszczowe i wiele innych. To wszystko sprawia, że jagody aronii naprawdę zasłużyły na miano superfood.

Mimo to, nie są one pozbawione pewnych wad. Za największą uchodzi ich cierpki smak. Dlatego rzadko spożywane są w postaci świeżej, nieprzetworzonej. Najczęściej konsumowane są w formie soków, dżemów, ekstraktów lub liofilizatów. Na szczęście w każdej z tych postaci stanowią mniej lub bardziej zasobne źródło wymienionych wyżej prozdrowotnych składników.

Prof. Iwona Wawer podpowiada, że optymalna dawka aronii dla osoby dorosłej to pół filiżanki owoców lub filiżanka soku lub łyżka stołowa płynnego koncentratu soku dziennie. Znawcy tematu podpowiadają, że warto korzystać też z mrożonych oraz liofilizowanych (suszonych w niskiej temperaturze) owoców aronii, gdyż zachowują one większość walorów świeżych owoców i jednocześnie są bardzo praktyczne w użyciu – można je zastosować jako dodatek do wielu dań, wypieków, deserów czy koktajli.

A zatem smacznego i na zdrowie!

Wiktor Szczepaniak, zdrowie.pap.pl
Materiał przygotowany we współpracy z Krajowym Związkiem Grup Producentów Owoców i Warzyw.
Źródła:
Journal of Medicinal Food: „Aronia plants: a review of traditional use, biological activities and perspectives for modern medicine”.
Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej: „Aronia – cierpka jagoda na zdrowie”.
Postępy Fitoterapii: „Ekologia, skład chemiczny, działanie prozdrowotne oraz badania biotechnologiczne aronii czarnoowocowej, aronii czerwonej i aronii śliwolistnej”.
Wykład prof. Iwony Wawer pt. „Aronia – polski czarny skarb”.
Medycyna Rodzinna: „Prozdrowotne właściwości owoców i przetworów z aronii”.
European Journal of Clinical Nutrition: „Identification of the 100 richest dietary sources of polyphenols: an application of the Phenol-Explorer database”.
Krajowe Zrzeszenie Plantatorów Aronii: „Aronia… Na zdrowie! Najkrótsza droga z krzewu na stół”.
Kompendium wiedzy na temat aronii ze strony kampanii informacyjno-edukacyjnej „Czas na polskie superowoce”.
Źródło informacji: Serwis Zdrowie
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close