Lifestyle 3 stycznia 2020

Jakie słuchawki dla dziecka? Nieobiektywny przegląd słuchawek

Jakie słuchawki dla dziecka? Idealna odpowiedź powinna brzmieć: „żadne”, ale teoria teorią, a życie życiem. Zamiast więc całkiem demonizować, postaram się przybliżyć Wam wady i zalety słuchawek.

Jakie słuchawki dla dziecka? Słuchawki douszne kontra dokanałowe

Ich największą zaletą jest niska waga i mała objętość. Zmieszczą się do kieszeni kurtki albo plecaka. Sprawdzą w podróży albo podczas spaceru (co samo w sobie jest karygodne). I na tym ich zalety się kończą. Jakość dźwięku pozostawia wiele do życzenia, ale nie to jest największym problemem. Słuchawki douszne i dokanałowe zatykają przewód słuchowy, co niestety przekłada się na podwyższenie temperatury i wilgotności w przewodzie słuchowym, a tym samym zwiększenie ryzyka infekcji ucha. Dlatego powinny być używane krótko i tylko jako słuchawki awaryjne. Na pewno nie powinny służyć przez wiele godzin bez przerwy. Większe wątpliwości budzą oczywiście słuchawki dokanałowe, które wkłada się głęboko do kanału, tym samym całkowicie blokując dopływ powietrza do wnętrza ucha. Z drugiej strony to właśnie te słuchawki zapewniają lepszą izolację od dźwięków otoczenia i dlatego są chętniej wybierane, nie tylko przez dzieci. Są też dołączane do telefonów i jako takie królują na ulicach czy w komunikacji miejskiej.

Jakie słuchawki dla dziecka? Słuchawki nauszne

Wyglądają jak tradycyjne duże słuchawki z pałąkiem na głowie – każdy od razu wie, o co chodzi. Ale niech Was nie zmyli wygląd – nie wszystkie słuchawki nauszne są takie same. Różnią się nie tylko ceną i jakością odtwarzanego dźwięku, ale także przepuszczalnością powietrza, a co za tym idzie – dźwięków otoczenia. Tutaj mamy wyraźny podział na słuchawki nauszne zamknięte, półotwarte i otwarte. Te pierwsze dobrze izolują od otoczenia, ale podobnie jak douszne i dokanałowe niosą ze sobą ryzyko infekcji ucha przy długotrwałym użytkowaniu. Brak dostępu powietrza, podniesienie temperatury i wilgotności i… zapalenie ucha gotowe. Oczywiście nie po jednorazowym użyciu, ale wielogodzinne słuchanie muzyki dzień w dzień w słuchawkach zamkniętych nie jest najlepszym rozwiązaniem. Przeciwwagą są słuchawki otwarte, ale te z kolei dopuszczają dźwięki z zewnątrz, przy okazji sprawiając, że słuchawki „przepuszczają”, czyli pozwalają otoczeniu zgadnąć, jakiej muzyki dziecko słucha. Takie dźwięki dobywające się ze słuchawek są dość irytujące, więc jeśli nie chcemy narażać dziecka na zwracanie mu uwagi przez obcych ludzi, lepiej takowych słuchawek nausznych otwartych nie kupować, a na pewno nie do używania w miejscach publicznych. W domu jak najbardziej.

Niejakim kompromisem są słuchawki półotwarte, ale kompromis to kompromis, coś, czego najmłodsi nie uznają.

Jakie słuchawki dla dziecka? Słuchawki bezprzewodowe

Moim prywatnym zdaniem – w domu tak, na ulicy nie. Słuchawki bezprzewodowe niewątpliwie są wygodne, ale… zbyt łatwo ściągnąć je z głowy. Nie ufam ulicznikom, nic na to nie poradzę. Minusem intensywnego użytkowania takich słuchawek  jest konieczność częstego ładowania, o czym łatwo zapomnieć. Plusem – brak kabla, a więc duża swoboda ruchów.

Jakie słuchawki dla dziecka? Słuchawki z aktywną redukcją szumu

Kiedyś sobie takie kupię, serio. To magiczne słuchawki, które całkowicie redukują dźwięki otoczenia i to nie przez mega szczelne nauszniki. Po prostu „słuchają” co się dzieje dookoła, wychwytują dźwięki i wysyłają coś na kształt antydźwięków. Dwie fale nakładają się na siebie i w słuchawkach mamy upragnioną ciszę. Bardzo by mi się przydały do pracy, szczególnie że mam uciążliwego sąsiada. Jednak nie kupiłabym takich słuchawek dziecku i to nie tylko dlatego, że te dobre kosztują około tysiąca złotych. Uważam, że całkowite odcięcie dziecka od dźwięków zewnętrznych może być dla niego niebezpieczne, szczególnie w otwartej przestrzeni. Słuchawki z aktywną redukcją szumu dla dziecka? Jeśli ktoś ma dużo kasy, to tak, ale tylko w domu.

Aha, znawcy twierdzą, że coś za coś. Technologia redukująca zewnętrzne hałasy przy okazji znacząco pogarsza jakość słuchanej muzyki.

Jakie słuchawki dla dziecka? Słuchawki z ograniczeniem głośności

Muszę przyznać, że w tym miejscu mam sporo wątpliwości. O ile nie neguję konieczności ograniczania decybeli dzieciom, o tyle wieści, jakimi karmi mnie internet, nie brzmią wiarygodnie. Zdaniem wujka G. słuchanie przez dziecko muzyki codziennie przez dziesięć godzin, z głośnością określaną na 85 dB jest dla małych uszu bezpieczne. Hmmm… Maksymalny hałas to 100 dB, ale 85 też nieźle daje w kość. Ciężko mi uwierzyć, że takie natężenie dźwięków jest obojętne dla dziecięcych uszu i psychiki. Jednak wiedziona blogerską uczciwością muszę napisać, że na rynku są takie właśnie słuchawki, stworzone specjalnie z myślą o dzieciach, które nie emitują dźwięków głośniejszych niż 85 dB. Może w przypadku młodzieży ma to jakiś sens…

Oczywiście teoretycznie możemy kontrolować, jak głośno dziecko słucha muzyki, ale znowu: „teoria teorią, a życie życiem”. Są nawet aplikacje ograniczające decybele, ale nie ma się co łudzić, jeśli my je umiemy włączyć, to dzieci umieją je wyłączyć.

Jakie słuchawki dla dziecka? Podsumowanie

Moim prywatnym zdaniem na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Każde dziecko jest inne, ma inne potrzeby, inaczej słyszy dźwięki i inaczej na nie reaguje. Co innego jest dla niego wygodne, a co innego uwierające. Jedno dziecko pokocha słuchawki douszne, drugie będzie narzekało na ich niestabilność. Podobnie z nausznymi – jedno dziecko je polubi, inne będzie narzekało na uciskanie.

A co z dbałością o słuch? Tu nie pomogą żadne słuchawki, jeśli nie nauczymy dziecka, że słuchanie non stop muzyki „na cały regulator” nie jest dla niego bezpieczne.

Moje dziecię samo sobie wybrało słuchawki nauszne (zdaniem dziecka wygodniejsze) metodą przetestowania kilku egzemplarzy w sklepie. Chociaż nie jestem pewna, czy ostatecznym argumentem nie był fioletowy kolor ;-) A i tak w domu obowiązują limity na ich używanie.  

 

Zdjęcie: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Paula
Paula
2 miesięcy temu

Witam można wiedzieć jakiej firmy kupiła Pani słuchawki nauszne ?

Kulinaria 2 stycznia 2020

Zaczyn na chleb z mąki żytniej (bez drożdży)

Zaczyn na chleb czy zakwas? Wiele osób często myli ze sobą pojęcia zakwasu i zaczynu. Można powiedzieć, że zakwas to po prostu sfermentowana woda i mąka – pierwszy stopień do upieczenia chleba żytniego lub mieszanego, a zaczyn na chleb (takie wstępne ciasto, namnożony w dużej ilości aktywny zakwas), to bardziej rozbudowana wersja naszego zakwasu.

Można upiec chleb na samym zakwasie, jak i na zaczynie stworzonym z zakwasu, wody i mąki. Piekłam chleby na oba sposoby i oba działają :). Wszystko zależy od wymogów konkretnego przepisu na chleb.  

Zaczyn na chleb żytni (mieszany). Składniki i wykonanie

Samo przyrządzenie zaczynu jest śmiesznie proste, tylko wymaga pewnego czasu, żeby zaczyn odpowiednio popracował. Żeby przygotować zaczyn na chleb żytni (lub mieszany) z jednej keksówki, potrzeba:

  • 2-3 łyżki gotowego zakwasu żytniego (świeżego lub odstałego, dokarmionego, żeby był aktywny)
  • 150 g mąki żytniej (typ od 720 wzwyż – ja używam typu najwyższego, 2000)
  • 150 ml wody (najlepiej przefiltrowanej lub przegotowanej, ciepłej)

Składniki dobrze ze sobą mieszam, miskę przykrywam np. talerzem i odstawiam w spokojnie, ciepłe miejsce na co najmniej 12 godzin – czasem trzeba więcej, nawet do 16-18 godzin, jeśli zakwas użyty do zaczynu jest bardzo młody.

zaczyn na chleb

Kiedy zaczyn na chleb mocno “zabąbelkuje”, może się także pofalować na powierzchni i zwiększy zdecydowanie swoją objętość, wtedy użyjcie go do pieczenia chleba. 

zaczyn na chleb

Gotowy zaczyn na chleb

Zakwas czy zaczyn na chleb?

Zastosowanie samego zakwasu lub przygotowanie zaczynu zależne jest od danego przepisu na chleb. Znawcy tematu twierdzą, że jest pewna różnica pomiędzy pieczeniem chleba na samym zakwasie, a pieczeniem na zaczynie. Chleb pieczony na zaczynie powinien być bardziej spulchniony i mniej kwaskowaty, niż ten pieczony bezpośrednio na zakwasie. Chleb upieczony na zakwasie będzie bardziej kwaskowy i dłużej świeży. Taki chleb (i z zakwasu i z zaczynu) zawiera zdrowy kwas mlekowy, ten sam, który znajdziemy w kiszonej kapuście, burakach, ogórkach, czyli bardzo pożyteczny dla zdrowia i odporności. 

Mnie osobiście bardziej smakuje chleb upieczony bezpośrednio z aktywnego zakwasu, wyrastający w foremce całą noc. Myślę, że każdy powinien indywidualnie wypróbować obu sposobów i wybrać ten, który daje według uznania najlepszy efekt. Ja raz w tygodniu piekę na zakwasie trzy bochenki chleba żytnio-pszennego z ziarnami (mam swój sprawdzony przepis, wykombinowany z dwóch różnych) i nie wyobrażam sobie, bym miała kupić zwykły “dmuchany” chleb z supermarketu. Człowiek szybko przywyka do tego, co dobre, smaczne i zdrowe. 

zaczyn na chleb

Fot. Ż. Kańczucka. Gotowy domowy chleb

Fot. Ż. Kańczucka. Gotowy domowy chleb

Fot. Ż. Kańczucka. Gotowy domowy chleb

Na koniec gorąco polecam zajrzeć na kanał Tomka Lacha na YT, bo to właśnie od niego uczyłam się robić zaczyn i piec pierwszy chleb pszenno-żytni – wszystko z sukcesem :). 

Myślę, że powinniście na własne oczy zobaczyć, jak łatwo przygotowuje się chleb żytni i mieszany na zaczynie z zakwasu :) 

Powodzenia!

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Dorota
Dorota
6 miesięcy temu

Proszę o poradę. Zakwas wyszedł mi pięknie, więc zrobiłam zaczyn. Niestety stoi już 2 dni i nie rośnie. Zapach ma kwaskowaty. Czy należy go wyrzucić i zrobić nowy?

Żaklina
Żaklina
6 miesięcy temu
Reply to  Dorota

Szczerze mówiąc nigdy nie zdarzyło mi się, by zaczyn nie urósł pokaźnie. Zdecydowanie powinien podwoić objętość. Jeśli zaczyn nie fermentuje i nie rośnie, nie urośnie na nim chleb – tak mi się wydaje. Nigdy nie miałam takiej sytuacji z zaczynem. Mam nadzieję, że kolejny uda się Pani koncertowo.
Pozdrawiam serdecznie 😊
Żaklina

Mike
Mike
6 miesięcy temu
Reply to  Dorota

Nie ma co się męczyć. Na Allegro znajdzie Pani niedrogo wieloletnie zakwasy. Kupiłem sobie raz taki i karmie go raz na jakiś czas i trzymam w lodowce. Wszystko rośnie na takim zakwasie jak szalone.

Gry planszowe i nie tylko 30 grudnia 2019

Komnata strachu

Komnata strachu to gra karciana, która tylko “strasznie” się nazywa. I mimo że dzieciaki zazwyczaj nie lubią się bać, nazwa gry spowodowała, że za moimi plecami utworzyła się mini kolejka chętnych, by zobaczyć, co jest w pudełku. Do samej rozgrywki też nie musiałam (i nadal nie muszę) zachęcać, bo to, co zapowiadało się strasznie, okazało się wesołą, wciągającą grą, która znakomicie trenuje refleks i spostrzegawczość dziecka. Na rozgrywkę należy przeznaczyć ok. 20 minut, a do gry potrzeba od 2 do 4 uczestników powyżej 6 roku życia.

Komnata strachu – co znajdziecie w pudełku?

Opakowanie gry jest niewielkie, ale to ogromna zaleta, bo bez problemu zabierzecie ją w podróż, na imprezę, do szkoły, lub po prostu w odwiedziny u kogoś, kto chętnie rozegra kilka partyjek nie tylko z dzieciakami. Niewielkie pudełko z usztywnianej tektury kryje w sobie:

  • żetony strachów w 5 rodzajach,
  • karty z obrazkami w 5 różnych kolorach, odpowiadające umieszczonym obrazkom na żetonach,
  • 3 rodzaje kart specjalnych (inwazja strachów, ucieczka strachów, gość),
  • żeton – włącznik światła,
  • instrukcja.

komnata strachu

Muszę pochwalić przy okazji szatę graficzną, stworzoną przez Macieja Szymanowicza, który kolorami i pięknymi rysunkami odczarował strachy z pudełka :). Tu na szczęście nie ma się czego bać.

Komnata strachu – zasady gry

Aby przygotować się do gry, na środek stołu należy położyć stos zakrytych kart i żeton symbolizujący włącznik światła. Każdy z graczy dostaje 5 różnych żetonów strachów i kładzie je w jednym rządku przed sobą. 

 

A teraz zaczynamy rozgrywkę! Kierując się ilością graczy (2,3 lub 4) i instrukcją, należy ustalić, który gracz ile kart bierze. 

Wszyscy w jednym czasie sięgają po 3 zakryte karty ze stosu i kładą wokół włącznika, jednocześnie je odkrywając. Następnie jak najszybciej wybierają swoje żetony strachów, wysuwając przed siebie z rzędu i kładą rękę na żetonie z włącznikiem światła.

komnata starchu

Wybór żetonów powinien być zgodny z kolorem lub kształtem symboli strachów. Do odkrywania kart i wysunięcia swoich żetonów używa się jednej ręki. Osoba, która dokona najszybciej prawidłowego wyboru, zgarnia dla siebie 3 odkryte karty. Szybka ręka i oko to konieczny warunek, by wygrać.

Wyczerpanie wszystkich zakrytych kart ze stosu kończy rozgrywkę. 

Komnata strachu – wrażenia

Komnata strachu to gra bardzo dynamiczna i wprawiająca w dobry nastrój. Wymaga stuprocentowej koncentracji, bo wcale nietrudno jest pomylić się przy wybieraniu odpowiednich żetonów, by pasowały do odkrytych kart. Gra angażuje uwagę maksymalnie, więc czas przy niej ucieka jak szalony. Ani się gracz obejrzy, a kolejna rozgrywka już w toku. Ostrzegam, może uzależniać!

Ta prosta w zasadach, szybka gra, z pewnością spodoba się miłośnikom karcianek, którzy cenią sobie emocjonujące rozgrywki i dobrą zabawę. 

Dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie egzemplarza recenzenckiego gry.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close