DIY 18 marca 2013

Wielkanocne pisanki – kartki z sercem

Od kiedy jesteśmy w Irlandii wysyłamy wszystkim kartki na święta, na imieniny i urodziny. Wróciliśmy do tej już trochę zapomnianej ale jakże pięknej tradycji. Na początku kupowałam gotowe kartki ale z czasem stwierdziłam, że skoro Adi potrafi już trochę działać w kwestii malowania, rysowania i innych zajęć praktyczno-technicznych to czas to wykorzystać.
Przeszukałam internet w poszukiwaniu inspiracji i zaczęliśmy tworzyć nasze wspólne dzieła :)

Dziś postanowiłam podzielić się z Wami moim pomysłem na kartki wielkanocne.

Wykorzystaliśmy do ich zrobienia:

– papier kolorowy – gruby
– nożyczki
– taśmę dwustronną (ewentualnie klej, ale lepiej sprawdza się taśma, bo od kleju papier się może zdeformować)
– farby
– palce mojego dwuletniego synka – Adrianka ;)

kartka-wielkanocna1

Na kartce zwykłego papieru obrysowałam kopertę do której chciałam wkładać kartki, wewnątrz narysowałam kształt jajka oraz koszyczka w miejscu gdzie chciałam go później przykleić, a na osobnej kartce kokardkę i wycięłam wszystkie elementy.

kartka-wielkanocna2

To były nasze szablony to odrysowania wszystkich kartek.

kartka-wielkanocna3

Na jajka najlepszy będzie jasny papier np. ecru, kremowy, żółty. Na koszyczki proponuję brązowy. Kokardki wg uznania, ja wybrałam pomarańczowe dla kontrastu.

Czas zacząć zabawę z maluchem :) Odciskając paluszkiem ślady na kartce tworzyliśmy kolorowe pisanki na jajkach – trochę w koszyczku, trochę obok. Wykorzystajcie kilka kolorów, wesołe wiosenne barwy pomarańcz, błękit, ciepła zieleń, róż, czerwień.

Kiedy farby wyschną przyklejamy koszyczki i kokardki w odpowiednich miejscach na jajku, dorysowujemy szczegóły jak np krateczka na koszyczkach czy zagięcia na kokardkach, wpisujemy lub drukujemy na osobnej kartce i przyklejamy na odwrocie życzenia, a następnie kartki wkładamy do kopert, adresujemy i wysyłamy.

kartka-wielkanocna4

Obiecuję, że każdy kto otrzyma taką ręcznie robioną karteczkę będzie pod wrażeniem i będzie czuł się wyróżniony.

Mam nadzieję, że pomysł się Wam podoba. Może sami robicie takie osobiste kartki?
Jeśli chcecie się z nami podzielić swoimi pomysłami piszcie :

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Ewa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa
Gość
Ewa

Bardzo fajne! W tego typu pomysłach najlepsze jest to, że nadają się do wykonania nawet dla Maluchów. Sama lubię „ciapkować” farbką po kartce ze swoją dwulatką. Taka zabawa się nie nudzi, a w przypadku kartek przynosi radość innym. :)

Zapraszam do nas, może coś się Wam spodoba http://www.strefadzieci.ner :)

Ewa
Gość
Ewa

Pomyliłam adres strony, którą chciałam Wam pokazać, bardzo przepraszam! http://www.strefadzieci.net

Mama Bloguje 11 marca 2013

[Wpis konkursowy] Dzieci, stwory i inne przyjemności

Wiele mam w Polsce zajmuje się prowadzeniem blogów i z roku na rok przybywa blogujących matek. Ideą konkursu jest promowanie blogów pisanych przez mamy oraz uhonorowanie i nagrodzenie autorki najciekawszego wpisu.

Oto praca konkursowa jednej z mam blogerek.

Autorka: Matka Kotka
Blog: Dzieci, stwory i inne przyjemności

Kurtyna nigdy nie opada

Kiedyś, za czasów studenckich, grałam w amatorskim teatrze.

Przygotowania do premiery trwały długo. Próby, próby i jeszcze raz próby. Praca nad rolą. Nad wejściem w skórę mojej postaci. Kim jestem? Dla kogo gram? Jaka powinnam być?

Wejście w rolę. Wejście na scenę. Na scenie stół, krzesła, rower. Reflektory. Gra. Oklaski. Kurtyna.

Potem wyszłam za mąż. Pod moim sercem pojawiła się nasza córeczka. Dziewięć miesięcy na wejście w rolę. Kupowanie łóżeczka, wybieranie ubranek, urządzanie pokoju. Czytanie, czytanie, czytanie: gazet dla mam. Książek dla mam. Portali dla mam. Próby w wyobraźni.

Potem poród – bez próby generalnej.

Jeden reflektor na sali porodowej.

Już nie gra. Życie.

Oklaski bliskich.

Żadnej kurtyny.

Moje dotychczasowe życie stanęło na głowie.

Niedługo po premierze odegrałam rolę jeszcze raz. Inaczej, bo za każdym razem jest inaczej. Z synkiem w roli głównej. Spokojniejsza, bo tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Moje życie po raz drugi stanęło na głowie. Ale – wbrew logice – nie wróciło na dawne nogi. Jest zupełnie nowe.

I to jest fantastyczna perspektywa – bycie matką. Wszystko wygląda inaczej – trochę jak wtedy, kiedy zwisało się z trzepaka głową w dół.

Tak, to też rola matki: zwisanie z trzepaka. Czołganie się po dywanie. Opowiadanie bajek na każdą okazję. Przytulanie i pocieszanie. Wyjaśnianie i pokazywanie. Kochanie i wychowywanie. Wielkie opowiadanie świata. Opisywanie go; zwięźle i zrozumiale.

Przed porodem żyłam z pisania.

Teraz – matka dwójki dzieci – piszę z życia. Spomiędzy pieluch, prania, sprzątania, czytania bajek, rysowania małych i dużych kotów, martwienia się o pokarm, zachwycania pierwszym uśmiechem, pierwszą samodzielnie opowiedzianą bajką: był sobie kot. Poszedł na spacer.

I cały czas pracuję nad rolą. Nad jeszcze lepszym, intensywniejszym wejściem w skórę mojej postaci. Nad byciem matką – najlepszą, jaką mogę być. Kim jestem? Dla kogo? Jaka powinnam być?

Weszłam w rolę. Weszłam na scenę. Na scenie łóżeczka, pralka, laptop, rozsypane kolorowe zabawki. Światło kuchennej lampy. Radio gra. Uczymy się klaskać: kosi, kosi. Chowamy się za zasłoną.

Czasem zasypiam razem z dziećmi i nie da się mnie dobudzić. Czasem pranie czeka długo na swoją kolej. Podłoga bywa brudna częściej, niż powinna. Talerze wciąż nie myją się same, a jeszcze bardziej – garnki. A ja przewijam, karmię, opowiadam, przytulam, buduję wieże z klocków i grzechoczę żyrafą. I piszę. Teraz. Wszystko trzeba robić teraz, bo jutro już nie będzie tak samo. Jeden dzień to bardzo dużo, kiedy się ma ich na liczniku osiemdziesiąt. Tydzień – to mnóstwo nowych osiągnięć. Miesiąc – tyle zmian. Więc trzeba wszystko od razu, cierpliwie, konsekwentnie, z miłością. Dawać miłość, uwagę, skupienie teraz, zaraz, odpowiadać na potrzeby, gdy się pojawiają, bo za chwilę dzieci urosną. I będą odchodzić coraz bardziej, dalej. Pójdą do przedszkola, szkoły, pracy. Same będą miały dzieci. Ale nawet wtedy nie wyjdę z roli mamy. Mojej najlepszej roli życia. Kurtyna nigdy nie opada. Bycie matką nigdy się nie kończy.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zagłosuj na niego! Głosować możesz klikając “Lubię to” lub “Google +” pod wpisem.

Weź udział w konkursie
Przeczytaj pozostałe prace biorące udział w konkursie

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Hanna Szczygieł
Gość

Piękne. Wzruszyłam się, choć wydawać by się mogło, że to takie oczywiste:)

ewka
Gość
ewka

super tekst!

Uroda 11 marca 2013

Dziecko u dentysty

Czy jest wśród Was ktoś, kto wierzy w stereotyp, że zęby mleczne są nieistotne? Mam nadzieję, że nie. I że każda mama i tata wiedzą, że prędzej czy później pierwsze ząbki naszego dziecka powinien zobaczyć specjalista.
Kiedy jest na to odpowiedni czas? Jak przygotować dziecko do pierwszej wizyty w gabinecie dentystycznym?
Chcę się podzielić z Wami moją wiedzą i doświadczeniem na temat pierwszego spotkania dziecka ze stomatologiem.

Dlaczego warto dbać o mleczaki?
„Mleczaki” mają do spełnienia ważna rolę! Przygotowują miejsce dla zębów stałych i jeśli zbyt wcześnie wypadną, będzie to przyczyna wady zgryzu. A jeśli będą zepsute trudno będzie utrzymać w zdrowiu zęby stałe – może minąć 6 lat a od wyrznięcia pierwszego zęba stałego do wypadnięcia ostatniego mlecznego. Mało kto wie, że bakterie  próchnicowe z zepsutego ząbka mogą też  przeniknąć do krwioobiegu i zaatakować narządy wewnętrzne.

Kiedy pierwsza wizyta w gabinecie dentystycznym?
Szukając odpowiedzi na to pytanie, znalazłam różne zalecenia:
– pojawienie się pierwszego zęba;
– około roku życia;
– wiek 2-3 lat.
Sama zabrałam syna do dentysty tuż przed jego drugimi urodzinami. Wiek 2,5 – 3 lat to najwyższy czas, aby odwiedzić stomatologa. W tym czasie większości maluchów może się pochwalić kompletnym uzębieniem – posiadają 20 mlecznych ząbków. Według mnie jest to też dobry okres ze względu na możliwość wytłumaczenia dziecku celu wizyty i odpowiedniego do niej przygotowania.
Uwaga! Pamiętajcie, że jeżeli zauważycie coś niepokojącego, na ząbkach pojawią się przebarwienia (także białe) – nie zwlekajcie. Nie warto czekać! Zęby mleczne psują się dużo, dużo szybciej, niż zęby stałe.

Nie taki dentysta straszny, jak go malują!
Wyobraźcie sobie, że trauma wywołana w dzieciństwie jest przyczyną strachu przed dentystą u ponad 70% pacjentów gabinetów stomatologicznych – tak wynika z danych Centrum Implantologii i Ortodoncji w Katowicach.
Zanim wybierzecie się na pierwszą wizytę do dentysty, warto więc przygotować malucha. Co możecie zrobić?
– nie opowiadajcie w obecności dzieci historii rodem z horroru na temat nieszczęśliwych przypadków  na fotelu dentystycznym!
– dawajcie przykład dbając o swoje zęby, chodźcie na wizyty kontrolne – dzięki temu dla malucha będzie to też czymś zupełnie naturalnym.
– nie używajcie (często robi się to nieświadomie, w dobrej wierze) komunikatów: „Nie bój się”, „To nie będzie takie straszne” – nasze dziecko zacznie się obawiać, że coś może być nieprzyjemne skoro rodzic o tym wspomina.
– rozmawiajcie o tym kim jest stomatolog, czym się zajmuje, w jaki sposób pomaga pacjentom. Pomocne mogą się okazać książeczki tematyczne.
– bawcie się w dentystę – ćwiczcie otwieranie buzi, zasłaniajcie swoje twarze maseczką (tak przecież będzie wyglądał doktor podczas oglądania ząbków naszej pociechy);
– rozmawiajcie o wizycie w gabinecie stomatologicznym – dziecko powinno wiedzieć gdzie i po co idzie.

Miłe początki
Pierwsza wizyta powinna się odbyć zanim pojawi się leczenie. Ważne by odbywała się w miłej, przyjaznej i spokojnej atmosferze – bez pośpiechu, zbędnych nerwów. Wybierzmy gabinet, który znamy i sami mamy zaufanie do personelu lub taki, który jest specjalnie przygotowany do małych pacjentów.
Wybierz odpowiednią dla Twojego smyka porę dnia.
Koniecznie poinformujmy dentystę, że dziecko jest pierwszy raz. Wtedy stomatolog szczególnie postara się, by nie zrazić malucha, zaprzyjaźnić się z nim i uatrakcyjnić wizytę na wszelkie możliwe sposoby.
Niektóre gabinety mają w swojej ofercie wizyty adaptacyjne, w trakcie której dzieci poznają gabinet, lekarza, personel, oglądają sprzęt dentystyczny (wiertło nie jest nazywane wiertłem, ale np. „bzyczkiem”, ssak to „siorbek”, a znieczulenie np. „magiczna różdżka”).
A po wizycie proponuję jakąś nagrodę dla dzielnego pacjenta. Mnie wyręcza nasz dentysta, który wręcza synkowi balony – Aleks jest zawsze zachwycony!

Gdy pierwsza wizyta już za Wami…
… to kontynuujcie te spotkania. Specjaliści zalecają, by kontrola ząbków małych pacjentów odbywała się nawet co 3 miesiące! Jeśli nie uda się Wam tak często, to bezwzględnie umawiajcie się na wizytę raz na pół roku.

Byliście już ze swoimi dziećmi u dentysty? Czy był to stomatolog typowo dzie­cię­cy czy przyj­mu­ją­cy głównie do­ro­słych? Jak wy­glą­dała wi­zy­ta?

Źródło zdjęcia: Flickr

14
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iza Kasparek
Gość

zauwazylam u malego na dwojce białe przebarwienia pierwsza wizyta przed nami;/

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Jasne, koniecznie idźcie to sprawdzić! Daj znać, czy to przebarwienie jest oznacza coś niedobrego (oby nie!) i jak w ogóle poszło.

aneta
Gość
aneta

oj tak wizyta u dentysty to bardzo ważna sprawa… Pni Izo nie chce źle wróżyć ale nam dentysta powiedział że jak pojawią się przebarwienia to szybko przybywać bo to pierwszy znak próchnicy na mleczakach ;/

ladyincolors
Gość
ladyincolors

próchnica raczej daje lekkie przebarwienie, ale nie biale. Moze to od nadmiaru fluoru…

miskiewicz88
Gość
miskiewicz88

Ja właśnie dziś myślałam, żeby zapisać córeczkę do stomatologa. W styczniu skończyła 2 latka , więc to odpowiedni moment. Jak autorka także mam nadzieję, że każda mama wie, że o zęby mleczne należy dbać:)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Widzisz, to znak – Ty dziś pomyślałaś, a ja napisałam ten tekst :)
I najlepiej nie myśl za dużo tylko zapiszcie się szybciutko ;) Sama wiem z doświadczenia, że im coś dłużej przekładam, tym bardziej ciąży mi to na psychice i trudniej się do tego zabrać!
Daj znać, jak było!

milena
Gość
milena

ja wspomnienia z dentystą z dzieciństwa mam straszne, usiadłam na fotelu i jak zobaczyłam igłe uciekłam ,pani dentystka z pielęgniarkami goniły mnie złapały i ząb był rwany na podłodze. Jak pani wkładała mi gazik ugryzłam ja o ona zaczęła na mnie krzyczeć, że wiecej mam tu nie przychodzić. Jako dziecko ucieszyłam się bo myślałam ze już nigdy nie będę musiała isć do „sadysty”. Dlatego mam bzika na punkcie higieny jamy ustnej. Za nic na świecie nie chce dopuścić aby moje dzieci bały sie dentysty. Z synem bardzo szybko poszłam na piersza wizyte adaptacyjna, było super, bawilismy sie , zabawy były… Czytaj więcej »

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Milena, u mnie podobnie – sama mam traumatyczne przeżycia plus słabe zęby. Z genami nie wygram, ale tyle ile mogę zrobić to robię, a więc – mycie, systematyczne kontrole, ograniczanie słodyczy itp.

Magda Kupis
Gość

U stomatologa jeszcze nie byłyśmy, nie wiem nawet czy jest w moim mieście typowo dziecięcy, planuję taką wizytę, ale dopiero po przygodach z innymi lekarzami, które nas czekają, żeby nie kojarzyła tego z czymś złym. Póki co przygotowujemy się intensywnie do tego co nas czeka, a jak już to ucichnie (mam ogromną nadzieję!) to zajmiemy się ząbkami :)
Ja nie wspominam źle dentysty (nawet tego szkolnego), nigdy się go nie bałam :)

Anna Haluszczak
Gość

Mój mąż był z córeczką dziś na pierwszej wizycie. Nie wypadło chyba jednak zbyt dobrze – Karolcia nie chciała podobno otworzyć buzi, a dentystka nie miała za bardzo czasu dla małej. Ogólnie ząbki zostały zbadane i są zdrowe, ale niestety nie będzie to pewnie ulubiona lekarka mojej córeczki :(

Ilona Kowalczyk
Gość

Wizytę mamy umówioną na przyszły tydzień. Będzie to pierwsza wizyta córki u dentysty. Ma 20miesięcy i nadal ząbkuje.

Monika Suchodolska
Gość
Monika Suchodolska

Ja mam fajną dentystkę, mała chodzi to niej bardzo chętnie :) czasem nawet sama się upomina o wizytę zawsze pozwala jej pooglądać narzędzia. Na wyjściu dostaje balony :D Do tej pory wszystkie ząbki ma zdrowe :) pierwszy raz była jak miała 1,5 roku :) teraz ma 2,5 :)

Budująca Mama
Gość
Budująca Mama

My jeszcze mamy to przed sobą, bo Zosia zzęby ma dwa :-) ale na pewno pójdziemy do naszej pani stomatolog, ktra znam ponad 20 lat i nigdy u innej nie bylam. pani Hanna Skoczek. Szamotuly, ul. Ogrodowa. pomimo 60 km warto do niej jechac .

ladyincolors
Gość
ladyincolors

ja bylam z corka niedawno, ma 3,5 roku. Kiedys juz z nia bylam bo miala maly wypadek ale nie dala sie obejrzec dentyscie. Teraz siedziala grzecznie, doktor tylko zajrzal i pochwalil a ona na koniec strasznie plakala bo tez chciala zeby jej doktor wypolerowal zeby i zeby plukala buzie.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close