Kręciołek – zakręcona bajka o trollach. W kinach od dziś
Czasem żałuję, że moje dziecko będzie za chwilę pełnoletnie. Rzadko, ale się zdarza. Na przykład teraz, gdy siadam do recenzji filmu dla dzieci i… nie mam żadnej dziecięcej opinii w zanadrzu. Trochę brakuje mi porównania do naszych dorosłych wrażeń na temat Kręciołka.
Kręciołek – o czym i dla kogo jest film?
Podejrzałam w internecie, że to film 4+ i faktycznie ma to sens, mniejsze dzieci raczej go nie zrozumieją, ale czterolatki już dadzą radę. Ja ośmieliłam się powiedzieć, że to film o niczym i… zostałam zakrzyczana przez męża i dziecko! Oni są naprawdę bezczelni!
Dobra, tak naprawdę film nie jest o niczym, ale rozkręca się dość wolno, chwilami miałam wrażenie, że akcja stoi w miejscu. Tylko pamiętajcie, że ja nie jestem adresatem takich filmów, oglądam okiem rodzica. I jako rodzic powiem – jest dobrze. To film dla dzieci, bez przeładowania wydarzeniami i ryzyka przebodźcowania.

Akcja rozkręca się bardzo powoli, chyba przez pół filmu, nie ma więc szoku spowodowanego nagłymi wydarzeniami, jest czas na zaprzyjaźnienie się z Kręciołkiem i jego siostrą Borką, na zrozumienie, kim są trolle i dlaczego żyją pod ziemią i z jakiego powodu Kręciołek postanawia wyjść na powierzchnię. To też czas na bliższe poznanie całej rodziny trolli, w szczególności mamy i taty, którzy w czasie filmu przechodzą całkiem sporą przemianę. Jakby się tak lepiej zastanowić, to można dojść do wniosku, że to opowieść o rodzinnych relacjach, emocjach, oczekiwaniach i próbie życia po swojemu. Całkiem jak u ludzi.
A zaczyna się dość banalnie. Niesforny troll o bardzo pasującym mu imieniu Kręciołek ma zostać strażnikiem grot, podobnie jak jego ojciec. Powinien więc brać udział w próbach do ceremonii i grzecznie uczyć się specjalnego tańca. Tylko – jak to słodko określiło moje dziecko – Kręciołek jest punkiem z ADHD i robienie tych wszystkich rzeczy mu nie wychodzi, chociaż chwilami nawet się stara. Jednak zdecydowanie chętniej psoci i zajmuje się swoimi sprawami. Rodzicom zaś jest to bardzo nie w smak. Przychodzi więc moment, kiedy to pełen goryczy i niezrozumienia Kręciołek postanawia uciec z domu. Wychodzi na powierzchnię, spotyka ludzi, dowiaduje się strasznych rzeczy i wraca do podziemi z wiadomością, która jednakowo wszystkim trollom jeży włoski na karku. Nie jest dobrze.

Trolle będą musiały sobie przypomnieć, co jest ich przeznaczeniem i na czym polega robienie ludziom psikusów. Powiem Wam tylko, że będzie śmiesznie. Czy wszystko skończy się dobrze? Nie chcę spojlerować, ale to film dla dzieci, więc odpowiedź jest raczej oczywista.
Kręciołek – bajka z przekazem dla dorosłych
Ten przekaz wychwyciło moje prawie dorosłe dziecko, które upiera się (i chyba ma rację), że Kręciołek jest o tym, że rodzice nie powinni winić dzieci za to, że są one „inne” i nie pasują do systemu, bo to system nie zawsze jest dobry. I jeszcze o tym, że warto rozmawiać, bo jak człowiek czy troll tylko się domyśla, to nic dobrego z tego nie wynika. I że nie można od wszystkich wymagać, żeby byli dokładnie tacy sami, bo każdy ma inne potrzeby i styl życia. Może to i oczywiste, ale życie pokazuje, że jednak nie zawsze i nie dla wszystkich.

Trolle bały się ludzi do tego stopnia, że ukryły się głęboko pod ziemią, ludzie natomiast przestali wierzyć w trolle, bo dawno ich nie widzieli. W efekcie jedni i drudzy mieli mylne wyobrażenie na swój temat. Takie sytuacje, w których rozmowa jest zastąpiona milczeniem i domysłami, na pewno wszyscy dobrze znamy z życia.
A jeśli chodzi o rozmowy, to mamy też dziewczynkę, na oko dwunastoletnią, Trinę, i jej ojca. Porozumienie między nimi jest praktycznie żadne, bo tata najczęściej musi pracować. I szczerze przykro się słuchało, jak dziewczynka mówiła do taty: „ty mnie nigdy nie słuchasz”. Słuchajcie swoich dzieci, jeśli nie chcecie czegoś takiego usłyszeć.

A żeby odejść trochę od tej filozofii życiowej, to napiszę Wam jeszcze, że moje obdarzone słuchem absolutnym dziecko stwierdziło, że film ma genialnie zrobiony dźwięk i nawet w telewizorze brzmiał trójwymiarowo, to co dopiero będzie w kinie. A dubbing to jest tak zrobiony, że w ogóle nie widać, że to dubbing, bo nie rozjeżdża się z ruchem ust ludzi ani trolli. Ja od siebie dodam tylko, że faktycznie brzmi bardzo naturalnie.
Czy warto iść do kina na Kręciołka?
Warto, szczególnie z młodszymi dziećmi, które potrzebują spokojnych przyjaznych filmów, w których nic ich nie będzie straszyć. Ten film nie straszy, chociaż owszem, czasem można mieć obawy, czy wszystko dobrze się skończy. No ale to film dla dzieci, więc wiadomo, że musi być dobrze.

Na plus trzeba też zaliczyć stosunkowo krótki czas trwania Kręciołka. Teoretycznie 77 minut, ale mnie się wydaje, że deczko mniej. Film jest krótki, więc nikogo nie ma prawa zmęczyć. I dobrze, taki właśnie powinien być film dla dzieci. To też okazja, by sprawdzić, czy nasze maluchy dadzą radę spokojnie taki film obejrzeć. Jeśli tak, następnym razem możecie je zabrać na dłuższy.
Aha, zaplanujcie sobie lody po kinie, ten film robi na nie naprawdę ogromny apetyt. My oglądaliśmy w domu i całe szczęście, że mieliśmy w lodówce zapasy 😉

Film wszedł do kin dziś – 21 sierpnia 2026. Sprawdźcie, czy w Waszym kinie już grają!
Czas trwania: 77 minut
Premiera polska: 21 sierpnia 2026
Dystrybutor: Vivarto
Zdjęcia dostarczone przez dystrybutora


