Krem z dyni z mleczkiem kokosowym


Zaczął się sezon na dynie. Małe, średnie i duże, żółte, pomarańczowe i wielokolorowe. Dynia jest bardzo wdzięcznym warzywem, można je przygotować na różne sposoby. Na słono, na słodko, pikantnie. Świetnie sprawdzi się jako danie obiadowe ale także jako deser.

Dzisiaj przygotowałam dla Was przepis na pyszną, delikatną zupę krem z dyni na mleczku kokosowym, jest lekko słodka i odrobinę przypomina w smaku indyjskie słodycze. Robi się ją szybko, więc koniecznie spróbuj!

Potrzebujesz:

1 nieduża dynia
1 duża lub 2 mniejsze marchewki
1 mała cebula
1 łyżeczka kardamonu
1 łyżeczka imbiru
2 puszki mleczka kokosowego
3-4 łyżki brązowego cukru
200g płatków migdałowych
oliwa z oliwek
pieprz do smaku

Przygotowanie:

  1. Dynię kroję na półksiężyce, usuwam miękki miąższ z pestkami. Marchewkę obieram i kroję na plasterki. Cebulę kroję  na ósemki.
  2. Warzywa układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, skrapiam oliwą z oliwek i wstawiam do piekarnika nagrzanego do temperatury 180st C na ok.40 min (widelcem sprawdzam miękkość.
  3. Upieczone warzywa odkładam aż trochę przestygną.Dynię obieram ze skóry.
  4. W garnku podgrzewam mleko kokosowe z przyprawami, przekładam do niego warzywa i chwilę duszę na małym gazie.
  5. Przy pomocy malaksera miksuję zupę na krem.
  6. Płatki migdałów rumienię lekko na suchej patelni.
  7. Zupę podaję z płatkami migdałowymi, opcjonalnie można dodać grzanki lub groszek ptysiowy.

Smacznego!

krem-z-dyni

krem-z-dyni-1

Zdjęcia: Paulina Garbień

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Nigdy nie jadłam niczego z dyni. Serio!
    A że piękna rośnie mi w ogrodzie, to tej jesieni spróbuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Kto normalny całuje dziecko w usta? Zahuczało w sieci pod tym zdjęciem


Zdjęcie, na którym Victoria Beckham całuje swoją kilkuletnią córeczkę w usta, wywołało falę hejtu – „obrzydliwe”, „pedofilka”. Czy buziak w usta to niewinny przejaw czułości kochającego rodzica, czy raczej jego niestosowane zachowanie? Pewnie i Ty masz na temat pocałunków mocno ugruntowane zdanie.

Na kwestię całowania dzieci możemy popatrzeć z różnych punktów widzenia – jedni nie widzą w tym niczego złego, inni alarmują, że jest to niehigieniczne, może zagrażać zdrowiu, a jeszcze inni uważają, że to doskonały sposób okazywania czułości.

Przeciwnicy całusów kontra zwolennicy – zdecydowanie odmienne punkty widzenia.

Podczas całowania w usta można przekazać dziecku wiele wirusów i bakterii – próchnica, opryszczka, choroba wrzodowa, grypa, to tylko kilka przykładów chorób. Rodzice zmarłego dwumiesięcznego chłopczyka (zakażonego opryszczką wargową) prosili, by propagować wiedzę o tego rodzaju niebezpieczeństwie i apelowali o ostrożność.

Sama zachowuję zdrowy rozsądek i przede wszystkim mówię nie buziakom w usta niemowlaka (ma tyle innych miejsc do całowania, ach wszystkie fałdki!), który nie ma jeszcze wykształconych mechanizmów obronnych. Pocałunki powinny być zarezerwowane dla rodziców (ciocie, dziadkowie, znajomi mogą w inny sposób rozpieszczać maluchy) i lepiej dmuchać na zimne, jeśli nie jesteśmy pewni własnego zdrowia.

Całowanie w usta jest domeną zakochanych w sobie ludzi i wiąże się z aspektem seksualnym. Przenoszenie takich pieszczot z partnera na dziecko jest nieodpowiednie, gdyż jest to przekroczenie granic intymności.

Argument o tym, że usta są erogenną częścią ciała, mnie akurat nie przekonuje, bo podobnie można odnieść się do karmienia piersią, która powinna w tym momencie budzić seksualne skojarzenia. Poza tym zupełnie inaczej całuję się z mężem, a inny buziak otrzymuje ode mnie moje dziecko.

Jestem bliższa w swojej opinii rodzicielstwu bliskości, które zwraca uwagę zarówno duchową, jak i fizyczną z dzieckiem. Jean Liedloff uważa, że dla dziecka ważne jest głaskanie, noszenie, przytulanie i całowanie przez mamę lub tatę. Całus na dobranoc i na do widzenia (choć nie za każdym razem w usta) jest w naszym domu naturalny i jest to nasz sposób na okazywanie miłości i obdarzanie dziecka poczuciem bezpieczeństwa.

I tak sobie myślę, że zwolennicy całowania w usta – po prostu dają swoim dzieciakom buziaki, a przeciwnicy — nie. Jestem zdania, że na pewno nie ma co roztrząsać, czy całowanie w usta jest właściwe, czy nie, w przypadku, gdy dziecko tego po prostu nie chce, nie lubi, buziak krępuje je, czy obrzydza. Wtedy to ono wyznacza granice, a my ich nie przekraczajmy.

Victoria Beckham and her daughter kiss on the lips

Zdjęcie: news.com.au

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Nigdy nie całuję dziecka w usta

  2. Za chwilę patrzeć nie będzie można… My sobie często dajemy “ciumkasy”, w polisie albo w dziubek- rozumiem, niemowlaka nie, ale na tym zdjęciu córeczka całuje mamę. Ludzie powariowali :(

  3. ja córeczkę zawsze całuję w usta, moi rodzice mnie też w usta całowali i co? w sumie nie zawsze, jak jestem chora wtedy nie. Ale moim zdaniem tak się umacnia więź rodzic- dziecko.

  4. A ja tak i bede to robila póki moge :)

  5. Buziak w usta to jakaś zbrodnia? Świat oszalał!

  6. Ja nie widze nic w tym zlego :) zawsze moje dzieci caluje w usta :)

  7. Niedługo trzymanie za rączkę będzie podpięte pod pedofilię… :/

  8. Nie,k…a-będę całowała synka w policzek jak ciotke na imieninach. Oczywiście że w usta, choć nie znoszę jak próbuje robić to ktoś inny i na to nie pozwalam (jeśli tylko widzę ).Ciociom,babciom i innym “obcym”mówię stanowcze NIE!!!

    1. Mam tak samo :) co wolno wojewodzie…. ??

    2. Dokładnie?!!! albo w czółko jak babcia!!! Masakra!!

  9. Synka całuje w usta i co zbrodnia???!! ;)

  10. W dupę będę całować ;D

    1. Ja w pupcie calowal i nie uwazam sie za pedofilke czy kogos nienirmalnego ?

  11. My też się buziaczkujemy w usteczka. Raz nawet moje madralinskie dziecię gdzieś usłyszało o pocaunku z jezyczkiem i ja mu daje buzi a ten mi ozorek w buzię pcha fuu. No ale była przynajmniej podstawa do rozmowy o higienie, o chorobach jakie mogą się przytrafić przez takie całowanie, o tym, że nie można gum do rzucia, lizakow czy sztućców po kimś brać itd. Dzieci mają różne pomysły, testują świat, patrzą co wolno co nie :)

  12. Ja całuje – jestem chyba normalna :)

    1. Jak najbardziej jest z panią wszystko wpożądku ?

  13. Ja tez w usta całuje moje dzieci i uważam Ze ze mną wszytko wporzadku a pokażcie mi mamę która nie wycałowała swojego bobasa w calosci ? Nie uwierzę w to

  14. Ja całuje wszystkie swoje dzieci w usta !!!! Baaa i nie widzę w tym nic złego a jak się komuś to nie podoba to niech sobie idzie pobiegać…

  15. Zawsze całuję dzieci w usta, to takie słodkie i milusie

    1. Racja ja też będę całować może jeszcze mam nie przytulać się pojeby

  16. mój synek nie uznaje innych buziaków niż w usta. Jak chcę go pocałować w polik żegnając go w przedszkolu, to odwraca moją twarz tak, by dostać buziaka w usta. Inne się u niego nie liczą :P

    1. Ajj maaamooo ? uważaj zeby Cie czasem nie zamkneli ze calowanie dziecka w usta ??????

  17. Moje dzieci całuję w usta :) kocham je i nikt mi tego nie zabroni! Niech spróbują

  18. Moja mama zawsze calowała mnie w usta i ja też będę swoje dziecko całować w usta

  19. Ja też całuje dzieci w usta to nie zbrodnia.

  20. Mój synek robi taki słodzikutki dziubek że nie da rady go nie cmoknąć

    1. Dokladnie. Nie umialabym wtedy dac w policzek

  21. W usta usta usta !Moja 15 miesięczna córka sama daje mi buziaki i mężowi najlepsze wyrażenie uczuć jakie może być :) Hejta dziękujemy :)

  22. Powiem wszystkim oburzonym pewna rzecz ktora mi powiedzial pewien paycholog swego czasu. Usta to jedno z miejsc erogennych,dlatego calujac je swoimi ustami w pewien sposob pobudzamy dziecko erotycznie. Dlatego tez nie nalezy tego robic dla dobra dziecka… Sama jestem matka malych dzieci i uwazam ze pocalunek np.w policzek czy czolko jest bardzo fajne,mile i wporzadku:-)

    1. To ciekawe co ten psycholog mowi o karmieniu piersia

    2. Tak roczne dziecko wie co to erotyzm. Eh swiat oszalal

    3. Nie chodzi o to ze wie co to erotyzm ale ze podoba mu sie to i chce to robic i ciagnie go do tego tak…

    4. A co to źle? Jest człowiekiem. A ludzie się całują…

    5. Boze kochany. Ludzie sie caluja. No dobrze ze sie caluja ale robia to dorosli w swoim gronie prawda? Czy w swiecie zwierzat zaobserwowala Pani zeby zwierzeta sie lizaly? Nie. No wlasnie. Pocalunek i w ogole calowanie jest zarezerwowane dla doroslych osob jako gra wstepna tak…? Wiec po co niepptrzebnie draznic dziecku strefe erogenna i pobudzac za wczasu skoro na to bedzie mialo az nadto czasu… Robcie rodzice co uwazacie. Byle potem sie nie okazalo jak ostatnio ze dwoch dwunastolatkow zgwalcilo 5latke. Bo za wczesna edukacja seksualna wcale nie jest taka dobra a potem placze i lamenty….

    6. Jestem psychologiem i większej bzdury nie słyszałam ?. Całuje swoje dzieci w usta i polecam to innym rodzicom

    7. To z całą pewnością był paycholog.

    8. Weronika Szczęśniak przesylam zalacznik do pani zdania odnosnie calowania, lizania sie zwierzat….
      Moge podeslac wiecej ?
      U zwierzat czesciej widac okazywanie sobie czulosci niz u ludzi. Warto sie czasem poprzygladac naturze ?

    9. Raczej polecala bym z terapeuta porozmawiac wszystkim tym ktorzy tak zaciekle walcza zeby moc calowac dzieci w usta skoro nie znacie innych miejsc na ciele dziecka do calowania jak np.policzek czy czolo. Na prawde. Polecam bardzo.

    10. Rownie dobrze mozna calowac swoje dziecko w tylek szyje raczki kolanka….itd wszystko to sa strefy erogenne. Najlepszym w zyciu terapeuta jest czulosc, dotyk i miłość. Ten biedny terapeuta na ktorego sie pani powoluje to chyba niekochany byl albo ma jakas inna traume z dziecinstwa. Nic tylko wspolczuc.

  23. Moja mama do dzis daje mi buziaka w usta!! Monika dasz wiare ze robisz mi krzywde???? :D

    1. Ale nie rozchorujesz z tego powodu bo ja nie zamierzam tego zmieniać???

  24. Nie caluje dzieci w usta. Jest to dla mnie zbyt intymne i niesmaczne. No i mozna przenosic choroby. Jest wiele miejsc do calowania ale pedofilia to jest lekka przesada. Jedni lubia inni nie i tyle. Osobiscie uczulam zeby sobie takich buziaczkow z innymi nie dawac.

    1. Dokladnie. Całuję córeczkę w główkę, czółko, policzki. Ale nie w usta. Chodzi mi wyłącznie o kwestie higieniczne. Nie chcę córki czymś zarazić, choćby wirusem opryszczki (nie trzeba mieć aktywnej opryszczki, żeby kogoś zarazić, a u niemowlaka i małego dziecka ten wirus potrafi być naprawdę niebezpieczny).

    2. Ja również nie całuje syna w usta :) tylko męża :D nie wiem, dla mnie to byłoby dziwne :) ale każda mama robi jak chce ;)

  25. Ja moja mamę do dzisiaj tak całuję.

  26. Ja swoich starszych dzieciaczków całuje w usta lub polik ale najmłodsza niespełna trzylatka dostaje buziaka wszędzie brzuszek usta stopki ba jakby sie przewróciła i pupę zbiła tez bym ją ucalowala do reszty nastawiaja raczej policzki choć nie zawsze i jakoś nie widzę w tym problemu bo witają się tak tylko z najbliższą rodzina

  27. a jak by inaczej ;) chyba jestem nienormalna ;)

  28. Syn sam przychodzi i daje calusa w usta, nikt go nie uczyl. Nikt mu nie pokazywal, nie mowil.
    Przyszedl ktorego dnia i dal, a mnie zamurowalo, jak komus innemu daje , np babci czy ciotce czy wujkowi zawsze wystawia policzek lub daje w policzek, syn potrafi nawet obudzic buziakiem sam od siebie w policzek czy usta. Nie widze w tym nic dziwnego, ot zwykly buziak, a nie namietny pocalunek ktory funduje maz/partner.
    Jak byl malutki zawsze calowalam go po stopkach, raczkach czy glowce nigdy nie przeszlo mi na mysl dawac w usta, nawet teraz nie stosuje tego czesto. Nadal caluje go po raczkach czy glowce, buziak w usta tylko kiedy przychodzi syn sam od siebie

    1. Ja też i uważam to za coś wyjatkowego,bo ona jest wyjątkowa,należy się tylko mamie,koleżanki,ciotki czy znjomej już takim buziakiem nie obdaruje jedynie w policzek

  29. ja. jestem raczej normalna i całuję dzieci swoje w usta ;)

  30. Ahhhh.. mój synek kiedy odprowadzam go do przedszkola też całuje mnie w usta nie widzę w tym nic złego!

  31. Kurna JA !!!
    No chyba pomyslowca to wyszedl z kapusty : P

  32. Ja!!!!!!! I będę to robić!!!!!!!

  33. Ja też całuję w usta młodszego i starszego syna i nie widzę w tym nic strasznego ☺☺

  34. Ja całuje córeczkę w usta i nie uważam by to było zle -jako matka to raczej mogę innym nie pozwolilabym juz tak

  35. Kamperki| Monika

    Zawsze całuję, przecież to moje serce :)

  36. Nie mam dziecka Ale moja mamę do dzisiaj całuje w usta, to samo z siostrą, i nie przestanę bo z powodu “mody na nowoczesnosc” ktoś uważa że to coś złego. Świat schodzi na psy skoro ludzie czepiają się tak naturalnych zachowań.. trzeba mieć coś z psychiką aby widzieć w tym coś nieprzyzwoitego.

  37. Ja tez caluje w usta ! To jest nasze dziecko i nasza decyzja ! Przeciez go nie obmacujemy ani nic przez to ! Za niedlugo to nawet jak matka zmieni pampersa dziecku i wytrze miejsca intymne bedzie pedofilia ! Masakra !

  38. Twierdzę, że ludzie powinni soe leczyć to już podchodzi pod choroby psychiczne aby we wszystkim widzieć coś złego…. Chore

  39. Caluje synka w jego słodziutkie usteczke milion razy dziennie,On mnie też i nie zamierzam tego zmieniać.w tym chorym kraju niedługo wszystko bedzie zakazane!

  40. Boże! A gdzie niby? To okazanie uczucia miłości przecież to nie soczysty namiętny pocałunek z mężem tylko cmok w usta pełen miłości z dzieckiem. Chyba tylko pedofilom się kojarzy inaczej! Mam 28lat i gdy rodzice czy składają mi życzenia czy dziękują za prezent CAŁUJĄ w usta. To normalne w NORMALNYCH rodzinach

  41. Odnoszę wrażenie, że zryte berety mają ci, którym kojarzy się to z erotyką i seksem.

  42. MOJA CORKA CALUJE MNIE W USTA I CO JESTEM ZBOCZONA DAJCIE SPOKOJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Fioletowy motyl – obyś nie zobaczyła go przy łóżku dziecka!


– Jaki ślicny, pulpulowy motylek! – stwierdziła Nika.
Ma rację śliczny, ale czy Ty mamo wiesz co oznacza fioletowy motyl?

Kiedy w ciąży z Oskarem leżałam w szpitalu na patologii, na oddział została przyjęta kobieta w trzecim miesiącu. Był wieczór, krwawiła. Rano po badaniu okazało się, że straciła swoje maleństwo. Przyszła położna i pomogła jej zebrać rzeczy – od razu ją przenieśli.

Po porodzie na oddziale noworodków usłyszałam o mamie, którą również przenieśli na ginekologię, bo maleństwo zmarło zaraz po porodzie.

Te mamy nie musiały oglądać szczęśliwych mamuś głaszczących swoje okrągłe brzuszki lub tulących swoje nowo narodzone maleństwo. Miały szczęście, bo nie we wszystkich szpitalach takie sytuacje są normą.

A co z mamą, która przy porodzie traci jedno z bliźniąt? Czasem inna mama niewiedząca o tragedii rodziców może powiedzieć coś bolesnego, zupełnie przypadkowo…

By zapobiegać takim sytuacjom, powstał w Wielkiej Brytanii pomysł, aby przy łóżeczku maleństwa, które straciło swoje rodzeństwo umieszczać fioletowego motyla.

Autorką tego pomysłu jest mama, którą w szpitalu spotkała przykra sytuacja. Kiedy odwiedzała córeczkę leżącą w inkubatorze, usłyszała od mamy mającej bliźnięta, że ma szczęście, posiadając tylko jedno maleństwo, bo przy dwójce jest znacznie trudniej. Wyobraźcie sobie ból, jaki czuła wiedząc, że ich córeczka miałaby rodzeństwo, gdyby tuż po porodzie nie zmarła jej siostra…

Motyl symbolizujący odlatującego maluszka.
Kolor fioletowy, bo pasuje zarówno chłopcom, jak i dziewczynkom.
Okazało się to trafione i akcja zatacza coraz szersze kręgi. Zaczęło się w szpitalu, w którym leżała córeczka Millie Smith – autorki pomysłu. Niedługo potem zgłosiło się do niej kolejne 115 szpitali chcące umieszczać symbol przy łóżeczkach maluchów, które straciły rodzeństwo.
Mama założyła fundację “The Sky High” i pomaga rodzicom w uporaniu się z ich stratą.

Akcja zaczyna docierać do Polski, jeśli więc spotkasz fioletowego motylka przy łóżku lub inkubatorze dziecka w szpitalu, pamiętaj, co on oznacza…

 

 

 

zdjęcie należy do Millie Smith

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. warto wiedzieć zatem co oznacza fioletowy motyl…

  2. Dobrze ze o tym piszecie! Nie chcialabym kiedykolwiek zobaczyc takiego motylka

  3. Żałuję że 10 lat temu nie było takich motyli…

  4. Utrata jednego z narodzonych dzieci

  5. Tydzień temu się dowiedziałam z artykułu, trzeba to udostępniać .

  6. bardzo dobrze, że o tym mówicie! ważne żeby każdy wiedział co to oznacza i odpowiednio się zachował

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Czy warto zapisać dziecko na zajęcia dodatkowe dla małych dzieci


Pierwsze zajęcia dodatkowe, na jakie poszła moja córka, to tak naprawdę nie były zajęcia “dodatkowe”, bo jedyne, na jakie wówczas chodziła. Miała cztery lata, a ja obawy, jak zniesie rozstanie ze mną, bo w zasadzie się nie rozstawałyśmy.

Oczywiście swoje obawy schowałam głęboko w kieszeń, przywołałam na twarz najbardziej optymistyczny uśmiech, dałam buziaka i posłałam dziecko w świat. Poszła za rękę z koleżanką, nawet się nie obejrzała. Uffff. W klubie osiedlowym rysowała, wyklejała, śpiewała – ot, takie mini przedszkole raz w tygodniu przez godzinkę.

Po wakacjach zmieniłyśmy klub osiedlowy, panią Monikę zastąpiła pani Ania, a mini przedszkole przekształciło się w regularne zajęcia plastyczne. Duśka złapała bakcyla. Od tej pory w domu nie było śmieci, tylko zużyte przedmioty (głównie rolki po papierze toaletowym, ale też plastikowe kubki, folia bąbelkowa, patyczki po lodach), z których można jeszcze tyyyyleee zrobić. Domowy recykling działał całkiem sprawnie, w końcu zaczęło nam brakować miejsca na półkach na te dzieła.

Zajęcia w obu klubach były nie tylko okazją do nauki nowych umiejętności, ale i rozstawiania się z mamą. Jeśli nie miałam nic w planach, siedziałam pod drzwiami i czytałam książkę, jeśli musiałam – szłam na zakupy. Do domu nie wracałam, bo było za daleko. Zawsze informowałam dziecko czy będę, czy wychodzę, a jeśli wychodzę, to kiedy wrócę. Początki były łatwe, później zaczęło być dziwnie. Moje dziecko „zaraziło” się od koleżanek wychodzeniem w trakcie zajęć i sprawdzaniem, czy jestem. Czasem byłam, czasem nie. Zmieniło się tylko tyle, że o swoich wyjściach informowałam też panią Anię, ot tak, na wszelki wypadek. Widziałam, że Duśka niepokoi się, podobnie jak jej koleżanki i szczerze mówiąc, mocno mnie to irytowało. Nie sam fakt, że się boi, ale że boi się, bo one się boją. Niestety dzieci przesiąkają nie tylko przydatnymi umiejętnościami, tymi niepożądanymi też.

Oczywiście oprócz nauki rozstawania Duśka zaliczyła naukę rysowania, malowania, klejenia, lepienia, wyklejania, oklejania, nawlekania, ozdabiania, owijania i sama nie wiem czego jeszcze. Z pewnością miało to pozytywny wpływ na sprawność jej małych rączek.

Przedszkole oferowało własne zajęcia dodatkowe, więc z bólem serca zrezygnowałyśmy z klubu położonego po drugiej stronie miasta. Sentyment pozostał, chodzimy na wszystkie klubowe pikniki. W przedszkolu pozwoliłam Duśce chodzić na wszystkie zajęcia dodatkowe, rytmikę (niby dodatkowa a była obowiązkowa, chociaż płatna), angielski, taniec i lepienie w glinie. Wyszłam z założenia, że jak coś nie podpasuje, to zrezygnujemy. Podpasowało wszystko.

Na początku przedszkola Duśka twierdziła, że będę musiała siedzieć na krzesełku w szatni i czekać na nią. Myślała, że przedszkole to coś, jak klub. A ja w myślach błogosławiłam i ten pierwszy i drugi klub osiedlowy, bo moje dziecko nauczyło się zostawać samo, nauczyło się pamiętać, że mamusia nawet jak wychodzi, to wraca i że to nie trwa długo. Nigdy nie było łez w przedszkolu. A nie, przepraszam, były jak trzeba było wychodzić.

Moi znajomi mają problem z pięcioletnim dzieckiem, które histerycznie płacze, gdy ma zostać samo w przedszkolu. Z tego co wiem, dziecko nie chodziło nigdy na żadne zajęcia dodatkowe dla małych dzieci. Myślicie, że to jest powód?

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Aleks zaczął chodzić do domu kultury jak miał 2 lata i jakieś 8 miesięcy. Podobało mu się.
    A bym zapomniała, że przecież odkąd skończył 4 miesiące na cotygodniowe zajęcia na basenie ;)

  2. My zapisaliśmy się na “sport” dla dzieci kiedy młody miał 14 miesięcy. Potem jak poszedł do przedszkola sport odpadł a przyszły zajęcia w szkole muzycznej. Do tego raz w tyg jazda konna. Widzę w tym same korzyści bo synek ma zaburzenia lękowe a zajęcia pomagają mu wzmocnić pewność siebie i pokonywać małymi kroczkami lęk społeczny. Poza tym chciałabym aby miał w przyszłości jakieś hobby a może nawet pasje więc szukamy pomału już dziś :-)

  3. Marcin mając 2,5 latka chodził do klubiku da dzieci. Początki nie były łatwe. Do przedszkola poszedł już bez płaczu i histerii.

  4. ok. roku na zajęcia ruchowo zabawowe od 2,5 roku angielski, od 6 karate, drugi ma 3 latka i zacznie z hiszpański

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku