Uroda 14 października 2015

Dynia jako sekret zdrowia i urody

Dynia to bez wątpienia królowa sezonu jesiennego, a przynajmniej pretendentka do tego tytułu. Swoją siłę i moc czerpie z wnętrza, które bogate jest w witaminy i minerały. Jej walory smakowe chętnie wykorzystywane są w sztuce kulinarnej, gdzie znajdziemy ją nie tylko w osławionej zupie, ale również w różnego rodzaju gulaszach, naleśnikach, konfiturach czy ciastach. Zaś ze względu na swój oryginalny wygląd oraz kolor, stanowi również prostą, acz uroczą dekorację wnętrz, a także nieodzowny element halloween`owych zabaw. 

Wartości odżywcze dyni

Dynia bogata jest w witaminy A, B1, B2, C i PP, a także w składniki mineralne, takie jak: magnez, fosfor, wapń, potas oraz żelazo. Jest również doskonałym źródłem białka, błonnika i beta-karotenu, a także pektyn i kwasów organicznych.

Właściwości dyni

W związku z tym, iż dynia jest lekkostrawna, niskokaloryczna oraz bogata w błonnik, poprawia perystaltykę jelit, przemianę materii, oczyszcza organizm i odkwasza, a dzięki temu polecana jest osobom odchudzającym się, mającym problemy ze strony układu trawiennego czy z zaparciami.

Ze względu na właściwości moczopędne, zaleca się jej stosowanie przy schorzeniach układu moczowego i nerek. Ponadto dynia obniża poziom cholesterolu, przez co poleca się jej spożywanie osobom z nadciśnieniem tętniczym i miażdżycą.

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż dynia jest jednym z nielicznych znanych źródeł witaminy T (B11), która poprzez wytwarzanie i wspomaganie krzepnięcia płytek krwi, stanowi broń do walki z zburzeniami krzepnięcia krwi oraz niedokrwistością.

Jej dobroczynne właściwości wpływają również na wzmocnienie układu odpornościowego.

Dynia dla urody

Jak wiele innych owoców i warzyw, dynia znalazła swe zastosowanie również w kosmetyce.
Dzięki zawartości beta-karotenu, który jest silnym przeciwutleniaczem, chroni skórę przed wolnymi rodnikami i opóźnia procesy starzenia się skóry. Obecność cynku, wzmacnia, rozjaśnia i wygładza cerę. Z kolei za sprawą witamin chroni skórę przed promieniowaniem ultrafioletowym, odświeża i regeneruje.

Pestki dyni

Pestki dyni ze względu na zawartość: fitosteroli, nienasyconych kwasów tłuszczowych, mikroelementów, białka, selenu, magnezu, cynku, miedzi i manganu, stanowią prawdziwą skarbnicę zdrowia.

Powszechnie stosowane są przeciwko pasożytom (owsiki, tasiemiec, glista ludzka, …). Ponadto zapobiegają rozrostowi i zapaleniu gruczołu krokowego (prostaty), poprawiają sprawność seksualną i żywotność plemników.

Ze względu na znaczącą zawartość cynku, nasiona dyni stosuje się w leczeniu chorób skóry, takich jak trądzik, opryszczka, a także przy wrzodach żołądka.

Olej z pestek dyni

Olej z pestek dyni tłoczony na zimno zawiera kwas linolowy i olejowy, witaminy: A, B1, B2, B6, C, D i E, a także beta-karoten, potas, selen i cynk. W związku z tym, może być stosowany jako kosmetyk do każdego typu skóry, jednak szczególnie polecany jest dla cery suchej, łuszczącej się i dojrzałej.

Wykazuje właściwości nawilżające, natłuszczające i wygładzające, a dzięki dużej zawartości potasu działa oczyszczająco i rozjaśniająco.

Domowe SPA, czyli maseczki z dyni:

Maseczka regenerująco-nawilżająca
½ szklanki zmiksowanego miąższu z dyni,
½ szklanki jogurtu naturalnego,
sok z cytryny.

Połącz i wymieszaj składniki. Przygotowaną miksturę nałóż na twarz, szyję i dekolt. Pozostaw na około 20 minut, następnie spłucz letnią wodą.

Maseczka oczyszczająco-wygładzająca
½ szklanki zmiksowanego miąższu z dyni,
1 jajko,
1 łyżka oliwy z oliwek,
1 łyżka miodu.

Połącz i wymieszaj składniki. Przygotowaną papkę nałóż na twarz, szyję i dekolt. Pozostaw na około 15-20 minut, następnie spłucz letnią wodą.

Maseczka anty-trądzikowa
garść pestek z dyni,
1 łyżeczka oleju z nasion dyni lub oliwy z oliwek.

Pestki zmiażdż w moździerzu, połącz z oliwą. Powstałą miksturę nałóż na twarz. Pozostaw na 15-20 minut, następnie spłucz.

Peeling do twarzy
½ szklanki miąższu z dyni,
około 3 łyżki cukru,
1 łyżeczka oleju z nasion dyni lub oliwy z oliwek.

Połącz składniki, następnie nałóż na twarz i okrężnymi ruchami delikatnie masuj twarz, przez około 2 minuty. Spłucz letnią wodą.

 

13
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Katarzyna PiórkowskaKatarzyna FiedorowEwa KowalczykAneta WnukKarolina Bylina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
AlergiczneDziecko
Gość
AlergiczneDziecko

Pestki dyni to prawdziwe superfood. Poczytajcie: http://alergicznedziecko.pl/d-jak-dyniowe-pestki/ , a mój ulubiony przepis z dyni to zpua krem, mniam!: http://alergicznedziecko.pl/zupa-krem-z-dyni/ Twoje dyniowe bardzo mnie zainteresowało, będę testować :) Pozdrawiam!

Milena Kamińska
Gość

Ble dyni nie lubię za to cukinie

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Specjalnie dla Ciebie, wezmę cukinię (następnym razem) na tapetę.. ;-)

Karolina Bylina
Gość

Uwielbiamy pieczona w piekarniku, obtoczonej w oliwie z ziolami i czosnkien i dobrze posolona. Pyszota! Super do obiadu :)

Ewa Kowalczyk
Gość

Mamy swoje kilka gatunków synkiem robilismy prezentacje do przedszkola z koszykiem dyni ps. Uwielbiam ta zupę.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ja też uwielbiam zupę z dyni! ?

Katarzyna Piórkowska
Gość

Super artykuł warto wiedzieć?

Aneta Wnuk
Gość

Uwielbiam dynię ale moj synek nie bardzo więc nie robię jej zbyt często

Katarzyna Fiedorow
Gość

Ja też uwielbiam zupę z dyni! dodałam świeżo startą gałkę muszkatołową i była pyszna!Fajny artykuł!

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Zrobiłaś mi teraz smaka! ?

Katarzyna Fiedorow
Gość

?

Dom 13 października 2015

Noszenie w chuście czyli mini przewodnik po chustach i nosidełkach

Niby noszenie w chuście dziecka jest bardzo popularne, to jednak szczęka opada, gdy człowiek ogląda najnowszy spot reklamowy Państwowej Komisji Wyborczej. W pewnej chwili ukazuje się nam kadr, w którym ujęto życie rodziny wielodzietnej z mamuśką i dzieckiem w wisiadle na czele. Żeby było mało, biedne dziecko siedzi w tym czymś plecami do mamusi, czyli przodem do świata.

Tak zwane wisiadła zalewają nasz polski rynek i mieszają rodzicom w głowach niskimi cenami.

Po pierwsze maluchom nie jest w nich wygodnie, a rodzice wkrótce poczują wrzynające się pasy w ramiona i ból kręgosłupa. Niestety wąski panel między nóżkami dziecka nie zapewnia fizjologicznej pozycji w kształcie “żabki”, wpływa także na niekorzystne ułożenie stawów biodrowych. W takim wisiadle cały ciężar dziecka spoczywa na jego kroczu, a dodatkowo nie podtrzymuje jego kręgosłupa.

chusta_4

Dodatkowo jest popularyzowane noszenie w tym czymś maluszka przodem do świata. Czy zdajecie sobie sprawę, że wówczas kręgosłup dziecka jest nadmiernie prostowany, nie ma także szans by ułożyło ono nóżki w pozycji żabki? Ponadto głowa dziecka odstaje od klatki piersiowej rodzica uniemożliwiając mu podparcie. Zdecydowanie mówię wisiadłom nie!

Zatem chusta to najlepszy sposób, noszenia, transportu i zaspokajania potrzeb dziecka. Zatem jaką chustę, czy nosidełko ergonomiczne wybrać, które będzie najlepsze? Zapraszam do mini przewodnika po chustach!

Chusta elastyczna

Jest chyba najłatwiejsza  w obsłudze ze wszystkich chust ponieważ najpierw zawiązujemy ją na sobie, a dopiero później układamy w niej dziecko. Dzięki elastyczności świetnie nadaje się dla małych dzieci, które można szybko i sprawnie otulić jak również wyjęcie dziecka nie jest czasochłonne. Dla mnie sprawdziła się zarówno przy Marcinie, jak i Lusi, a według mojego męża to faworyt w noszeniu niemowlaków.

Chusta elastyczna nie nadaje się do noszenia dzieci na biodrze, a tym bardziej na plecach, ponadto posiada ograniczenie co do wagi dziecka. Zazwyczaj producenci określają górną granicę ok 10-12 kg. Osobiście polecam ją jako najlepsze rozwiązanie dla początkujących.

chusta_1

Chusta tkana

Sprawdzi się ona zarówno u niemowlaka jak i starszego dziecka. Splot skośno-krzyżowy pozwala ściśle otulić dziecko w chuście i pozwala na układanie malucha w różnych pozycjach. Różnorodność wiązań tkanej chusty sprawi, że każdy znajdzie coś dla siebie. Dzieci można nosić zarówno na brzuszku lub plecach rodzica. Trudnością jest wiązanie chusty na sobie i dziecku, nie zrażajcie się przy pierwszym wiązaniu, szybko dojdziecie do wprawy. Chusty mają jeszcze jedną wielką zaletę, z czasem szlachetnieją jak wino. Przed zakupem warto sprawdzić jaki rozmiar będzie najlepszy. Jeśli chcemy by chustę nosili także nasi mężowie to sprawdzi się długość 4.6m lub 5.1m.

8726149568_500442eb64_z

Sprawdza się także jako hamak =D

IMG_8619

Chusta kółkowa

W tej chuście najwygodniej jest nosić dziecko w pozycji leżącej (kołyska) lub później – już dziecko siedzące – w pozycji na biodrze lub na plecach. Można w niej dyskretnie karmić dziecko piersią. Chusta składa się z materiału o szerokości ok. 70 cm i długości ok. 2,5 m. Na  jednym z końców wszyte są kółka, a drugi koniec to tzw. ogon. Kółka służą do regulacji długości chusty poprzez przełożenie ogona chusty. Dzięki prostej regulacji tę chustę może nosić więcej niż jedna osoba, gdyż nie wymaga opanowywania żadnych specjalnych wiązań. Charakterystyczną cechą jest to, że chustę nosi się przez jedno ramię, a więc niesymetrycznie i nie jest ona najlepsza dla osób, które mają problemy z kręgosłupem.

7459774156_405cec76e9_z

chusta_2

Nosidełka ergonomiczne

Wzorowane są na tradycyjnych azjatyckich sposobach noszenia. Bardzo łatwe w obsłudze, wystarczy zapiąć klamry, rzepy lub w przypadku nosidełka mei tai zawiązać. Dużym plusem jest to, że zachowują fizjologiczne ułożenie stawów biodrowych dziecka, dzieci przyjmują w nich pozycję “żabki”, gdzie kolana jak i biodra są zgięte tworząc kształt literki M. Z powodzeniem można nosić starsze dzieci – nawet 4-5 letnie, a dzięki równomiernemu obciążeniu ramion nie nadwyrężamy naszego kręgosłupa. Takie nosidełka są świetną alternatywą na dłuższe wycieczki. Niestety na rynku znalazło się wiele wisiadeł, gdzie dziecko zamiast szeroko rozstawionych nóżek dosłownie wisi na pupie, ale o nich wspomniałam na początku.

chusta_3

To tylko najpopularniejsze rzeczy, które umożliwiają nam pozostać z dzieckiem blisko. Dzięki takiemu noszeniu dziecko jest spokojniejsze bo czuje się bezpiecznie, blisko mamy lub taty. Każdy z nas, a zwłaszcza małe dzieci potrzebują kontaktu z rodzicem, bliskości, czułości.

Jeśli masz jeszcze wątpliwości przeczytaj koniecznie wpis o noszeniu dzieci w chustach autorstwa Magdaleny Błaszczyk-Czajkowskiej – doradczyni noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich Akademii Noszenia Dzieci.

Na zakończenie mały apel –  jeśli nosicie dziecko w chuście czy nosidełku zapamiętajcie noście dziecko zawsze PRZODEM do rodzica.

9
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marta Sobczyk-Ziębińska
Gość

Widziałam ten spot, ręce mi opadły…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

mi nie tylko ręce opadły. Nie dziwmy się potem, widząc ludzi z źle zawiązaną chustą :(

Alergiczne Dziecko
Gość
Alergiczne Dziecko

Jestem fanką chustonoszenia. Zapraszam do poczytania: http://alergicznedziecko.pl/jak-to-jest-byc-niezle-zamotanym/

Rachela
Gość
Rachela

Chętnie zerknę :)

Karolina Bylina
Gość

My sie nie motamy. Mnie pot plynal po kazdej czesci ciala i ogolnie bylo nam to zbedne. Nie nosze dziecka nie lulam. Dziecko zasypia samo a jak chcemy sie poprzytulac to kladziemy sie obok siebie

Magda Matuszewska
Gość

Czasami aż boli od patrzenia. Muszę bo się udusze – mam takie wewnętrzne. Ale pewnie bym usłyszała ze co mnie to. :( Tak świadome noszenie w chuscie otwiera oczy.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ja już wiele razy tak cichutko podpowiadalam ale z każdym kolejnym dzieckiem w wisiadle nóż w kieszeni mi się otwiera.

Magda Matuszewska
Gość

A ostatnio jeszcze dr Watson w Sherlocku. Normalnie krwawi mi serce ;)

Sara
Gość
Sara

Luna Dream ma bardzo fajne chusty. podobają mi się. myślę że każda mama powinna przemyślec taki zakup, bo to duża ulga i wygoda

Emocje 12 października 2015

Napełnij spiżarnię zapasami pozytywnej energii – to nie jest wpis kulinarny

Lato odeszło zabierając długie dni pełne słońca. Zamiast niego przyszła jesień wraz z nieproszonymi, pozbawionymi słonecznej energii myślami. A ja wierzę, że wcale nie trzeba się poddać jesiennym nastrojom i można szukać we wszystkim, co nas spotyka i otacza, pogodnych elementów.

Mam tak, że cieszę się chwilą i nawet w beznadziejnych sytuacjach, gorzkich momentach, gdy życie ma inne plany niż ja, doszukuje się czegoś dobrego i uśmiecham się do swojego odbicia w lustrze.

Radość sprawiają mi drobiazgi, zwyczajne słowa, na pozór niewiele znaczące gesty, np:

  • Poranna wypita na spokojnie kawa
  • Widok z okna – dziś gęsta mgła unoszące się nad łąka
  • Każda życzliwość napotkanych w ciągu dnia osób
  • Październikowe promienie słońca
  • Chwile, gdy potrafię być dla siebie łagodna
  • Wieczorne czytanie mojemu dziecku
  • Znaleziony w pośpiechu przed pracą kasztan
  • Telefoniczna rozmowa z moją babcią
  • I uścisk dłoni drugiej babci, która już drugi miesiąc leży w szpitalu
  • Gdy, mimo mojej wrażliwości i nieśmiałości, zadanie zmieniam w wyzwanie
  • Kwitnące w ogródku astry, które posiałam wiosną
  • Gdy słyszę “mamciu, mamusiu” zamiast “mamo”, bo czuję jeszcze większy ogrom miłości i ciepła od tego, który jest dla mnie najważniejszy
  • Pogodny jesienny dzień, gdy mogę suszyć na balkonie pranie
  • Smak kanapki kupionej przed pracą w cukierni Wanilia
  • Drzewa w jesiennej odsłonie, gdy wracam przez park z Aleksem że szkoły
  • Chwila, gdy mogę wsłuchać się w siebie
  • Bigos i gołąbki na wynos od teściowej (wiem, że to Aniu przeczytasz, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję!)
  • SMS w środku dnia od męża, że mnie kocha.

A najbardziej cieszy mnie to, że coraz więcej podobnych rzeczy, cieszy mojego syna. Bo to jest zaraźliwie, wiecie? Jestem pewna, że rozglądania za tym, co dobre można się po prostu nauczyć.

Jeśli natomiast jest wiele wydarzeń czy osób, których nie lubimy, drażnią nas, martwią i nie jesteśmy w stanie tego zmienić, to też jest na to sposób – zmiana naszego nastawienia, zmiana kąta patrzenia. No bo po co marnować życie na przejmowanie się tym, na co nie ma się żadnego wpływu? I nie może w tym miejscu zabraknąć cytatu z piosenki, jako refleksji – jak się nie ma, co się lubi, to nie lubi się i tego, co się ma.

Dlatego życzę Wam by każdego dnia od samego rana w Waszych żyłach pulsowało pozytywne nastawienie do życia i byście mieli świadomość, że to od Was zależy, po co sięgacie ręką. Twórzcie sami chwile, dzięki którym poczujecie się szczęśliwi. Nie dajcie się jesiennej depresji, a siły szukajcie w zawekowanej w kamionkach, słojach, słoikach na przetwory letniej pozytywnej energii. Bo zrobiliście jej zapasy, prawda?

P.S. Badania wskazuję, że osoby pozytywnie nastawione rzadziej się przeziębiają – to taki bonus ;)

Fot. martinak15/ CC BY

7
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mama-to-wie.pl
Gość
Mama-to-wie.pl

Jak miło i ciepło zrobiło mi sie w sercu po lekturze tego wpisu. Taka chwila refleksji była mi dzisiaj bardzo potrzebna. Dziękuje za piękne słowa. Zapraszamy do nas http://www.mama-to-wie.pl.

Iza Kasparek
Gość

O jaki fajny, trafny tekst… Mnie dzis bliżej do depresji i narzekania ale idąc za radą cieszę sie ze mam blisko bratnią duszę i ogromne wsparcie… Ewa dziękuję że jesteś…

Milena Kamińska
Gość

Gorąca kapiel i masaż

Sylwia Wnuk
Gość

u nas dziś na szczęście odpuściło i nie padało ale na takie dni ciepła herbatka to podstawa

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close