Gry planszowe i nie tylko 3 listopada 2021

Kto da mniej – edukacyjna gra dla całej rodziny

„Kto da mniej” to emocjonująca gra edukacyjna dla całej rodziny. Licytuj, pytaj, dedukuj, zgaduj i baw się dobrze! 

Nie wiem, czy ktoś z Was będzie kojarzył, ale w latach dziewięćdziesiątych do czipsów Star Foods Tazo dodawane były małe okrągłe karty do gry. Znajdowały się na nich rysunki zwierząt, a wokół widniały takie informacje jak: waga, szybkość (z jaką się poruszały) i długość życia. Były też karty z państwami, na których widniały ich flagi, nazwy stolic, liczba ludności, powierzchnia oraz najwyższy szczyt. Po dziś dzień razem z braćmi i mamą wspominamy, jak lubiliśmy w to grać. Genialne było to, że przy okazji zwykłej (z pozoru) zabawy uczyliśmy się wielu ciekawostek (niektóre informacje nadal pamiętam, jak choćby to, że gepard biega z prędkością 112 km/h ?).

Poczułam więc miłe łaskotanie w brzuchu, kiedy dowiedziałam się, że Wydawnictwo Edgard Games ma w swojej ofercie grę „Kto da mniej”, która w pewnym stopniu przypomina mi popularną zabawę żetonami Tazo. Różnią się one oczywiście formą i zasadami, ale mają jedną wspólną cechę – bawią i edukują jednocześnie, co stanowi dla mnie ogromny atut!

Gra ma dwie wersje: Państwa i Zwierzęta. Jedna i druga ma te same proste zasady oraz niewiele elementów, co też jest dla mnie swego rodzaju plusem.

Owe elementy to:

– 50 kart zwierząt z podpowiedziami i ciekawostkami,

– 5 kart licytacji,

– 5 kart dodatkowego pytania,

– 1 kostka.

Celem rozgrywki jest odgadnięcie, jakie zwierzęta, bądź jakie państwa ukryte są na poszczególnych kartach. Aby to zrobić, osoba prowadząca rundę odczytuje z wybranej karty zapisane na niej podpowiedzi – teoretycznie powinny to być trzy wskazówki z sześciu możliwych, które losuje się przy pomocy kostki, ale w praktyce tę zasadę można nieco zmodyfikować i umówić się, że prowadząca osoba odczyta wszystkie podpowiedzi widniejące na karcie. Jest to szczególnie pomocne w kilku pierwszych rundach lub gdy gramy z małymi dziećmi (+/- poniżej 10 roku życia).  

Następnie gracze licytują, po ilu pytaniach (które sami zadadzą prowadzącemu) będą w stanie odgadnąć, co lub kto widnieje na karcie. Jedna osoba może zadać maksymalnie piętnaście pytań, jednak prawo pierwszeństwa do odgadywania ma ten, kto zalicytuje najmniejszą liczbę pytań.

To trochę, jak w programie „Jaka to melodia”, gdzie uczestnicy licytują, po ilu nutkach odgadną piosenkę – kto zalicytuje mniej nutek, próbuje swoich sił. Tutaj jest bardzo podobnie, tyle że podajemy liczbę pytań pomocniczych, a nie nutek.

Pytania mogą być ogólne np. Czy to jest ssak? Czy to zwierzę żyje na pustyni? Albo… Czy to państwo leży w Europie? Czy jest tam gorąco?

Mogą też być bardziej szczegółowe np. Czy to zwierzę ma kopyta? Czy poluje w wodzie? Albo… Czy w tym państwie jest wiele starożytnych zabytków? Czy leży w Azji? Etc.

Po zadanych pytaniach gracze próbują odgadnąć, co widnieje na danej karcie, jeśli komuś się uda, zdobywa ją.

Gra kończy się wtedy, kiedy ktoś zdobędzie określoną liczbę kart – w instrukcji jest napisane, że w wersji szybkiej należy zgarnąć trzy, w wersji długiej pięć, jednak tę liczbę można spokojnie zmienić wedle uznania. My np. lubimy grać do końca, tj. do wyczerpania wszystkich kart.

I to mi się w tej grze bardzo podoba, nie dość, że zasady są proste, to jeszcze dodatkowo można je swobodnie modyfikować, dopasowując np. do wieku graczy. Świetnie się to sprawdza w przypadku moich dzieciaków, które mają trzy, pięć i dziesięć lat. Teoretycznie Staś i Pola są jeszcze za mali na tę rozgrywkę – sugerowany wiek graczy na opakowaniu to 8-99 lat – jednak w praktyce okazało się, że Pola świetnie sobie radzi w wersji „Zwierzęta”.

Państwa” są zdecydowanie trudniejsze, nie tylko dla moich dzieci, ale i dla mnie!  ? Choć tu muszę przyznać, że w tej wersji gry zdecydowanie lepiej jest zgadywać, gdy pomija się losowanie podpowiedzi i odczytuje się je wszystkie, z góry na dół. Tym bardziej że ostatnia na liście wskazówka to zawsze stolica danego państwa. Więc jeśli nic nam nie mówią podpowiedzi typu: koniczyna, deszczowa pogoda, zielony skrzat i św. Patryk, to jak usłyszymy Dublin, od razu będziemy wiedzieli, że chodzi o Irlandię ?

Generalnie gra przeznaczona jest dla dwóch do pięciu osób, ale równie dobrze można wciągnąć do rozgrywki większą liczbę uczestników, tworząc jedną drużynę i grając wspólnie. Można wówczas ustalić, że musimy odgadnąć jak największą liczbę zwierząt bądź państw, zadając prowadzącemu określoną liczbę pytań. Na przykład ustalamy, że zadajemy wspólnie prowadzącemu 45 pytań i po ich wyczerpaniu, liczymy, ile udało nam się zebrać kart.

Gra „Kto da mniej” w zasadzie z marszu podbiła nasze serca, doskonale zabija nudę. Podoba nam się to, że możemy grać zarówno razem, jak i osobno rywalizując ze sobą. Myślę, że świetnie będzie się sprawdzać podczas spotkań z rodziną lub przyjaciółmi i na wszelkich wyjazdach. Gra bowiem, jak wspominałam wyżej, zawiera raptem kilka elementów, które dodatkowo można jeszcze ograniczyć tylko do kart zwierząt i państw, dzięki czemu rozgrywkę będzie można toczyć również w podróży.

Ja jestem tą grą zachwycona, urzekła mnie jej prostota i edukacyjny charakter.

 

Dziękuję wydawnictwu Edgard Games za przekazanie recenzenckiego egzemplarza gry.

Fot. Archiwum prywatne J. Fizia

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
DAGMARA P.
DAGMARA P.
25 dni temu

Ale to fajne! Mikołaj się zbliża 😁

W szkole 2 listopada 2021

Psycholog: co siódmy młody Polak może być uzależniony od uczenia się

Co siódmy młody Polak może być uzależniony od uczenia się – wynika z badań psychologa dra Pawła Atroszko. Stosunkowo bardziej narażone są kobiety. Problem dotyka też dzieci, które „znajdują się pod ogromną presją nieustannej nauki pod testy i niepopełniania błędów”.

„Uzależnienie się od uczenia jest badane jako potencjalna wczesna forma uzależnienia od pracy. Praca w tym rozumieniu oznacza wysiłek wkładany w osiągnięcie jakiegoś celu. Obecnie uzależnienie od pracy nie jest jeszcze oficjalnie rozpoznawane jako jednostka diagnostyczna – natomiast to, że przepracowywanie się kompulsywne, czyli pod wewnętrznym przymusem, jest objawem zaburzenia osobowości, wiadomo od dawna. Teraz coraz częściej mówi się, że jest to jednak uzależnienie” – tłumaczy dr Atroszko z Uniwersytetu Gdańskiego, który zajmuje się głównie badaniami ilościowymi na próbach reprezentujących populację ogólną.

Uzależnienie to coś, co utrzymuje się przez dłuższy czas i nawraca – może dotyczyć substancji psychoaktywnych lub zachowań. Wspólnymi elementami różnych uzależnień są: powtarzalność, nagradzający charakter (przyjemność lub zmniejszenie dyskomfortu), kompulsja (wewnętrzny przymus) i negatywne konsekwencje np. w postaci stresu, depresji, problemów zdrowotnych lub pogorszonego funkcjonowania w innych sferach. Istotne są również: brak kontroli nad zachowaniem i objawy odstawienne.

„Odnosząc to do uczenia się, zaniepokoić nas powinny m.in. takie objawy, jak utrata kontroli nad zachowaniem – co oznacza, że dana osoba nawet chciałaby się zrelaksować, np. w weekend czy w czasie świąt – ale nie potrafi, bo czuje wewnętrzny przymus do nauki. To może być nawet uczenie się do egzaminu, który odbędzie się za pół roku. Podobnie z odstawieniem – jeśli ktoś przestaje się uczyć, to czuje się np. poirytowany, zlękniony, cierpi na bezsenność, odczuwa bóle głowy. To już są naprawdę ciężkie przypadki, ale prowadząc badania z pogłębionymi rozmowami klinicznymi spotykamy się z nimi coraz częściej” – mówił.

Z jego analiz wynika, że problem ma poważne znaczenie epidemiologiczne, czyli może dotykać dużej liczby osób. „Z moich badań przesiewowych w populacjach nastolatków i młodych dorosłych w Polsce wynika, że na stu uczniów szkół średnich czy studentów może być około 15 osób uzależnionych od uczenia się. Dla porównania od gier komputerowych uzależnionych będą jedna lub dwie osoby na sto – podał dr Atroszko.

„Biorąc pod uwagę samych studentów, których w Polsce jest ok. 1,2 mln, to mamy grupę 180 tys. osób” – podkreślił.

Jak dodał, na skalę problemu wskazuje ponadto porównanie konsekwencji zdrowotnych osób uzależnionych od gier komputerowych i uczenia się – to w tej drugiej grupie, w przeliczeniu na sto osób, znacznie więcej będzie doświadczało chronicznego stresu, cierpiało na depresję i czy zaburzenia lękowe, a także problemy zdrowia fizycznego np. ze strony układu pokarmowego.

Zdaniem psychologa, jeżeli chodzi o grupę dzieci i młodzieży, problem tkwi głównie w systemie edukacji i podejściu rodziców. „W Polsce szkoła nie przekazuje dzieciom wiedzy, ale uczy pod testy – to system ciągłego oceniania, bo ciągle jakieś kartkówki, testy, egzaminy. A jeżeli ktoś jest sumienny to będzie się uczyć, uczyć i uczyć” – kontynuował.

Kolejną kwestią jest presja ze strony rodziców – np., aby dziecko dostawało same szóstki i piątki w szkole, i kiedy czwórka jest już traktowana jak porażka.

Ważnym aspektem ponadto są problemy emocjonalne, których – mówił – szkoła nie potrafi rozwiązywać.

„Uzależnienia są formą regulowania własnych emocji, czyli gdy ktoś doświadcza negatywnych emocji lub nie radzi sobie z czymś, to zaczyna używać jakiejś substancji albo jakiegoś zachowania, żeby poczuć się lepiej i poradzić sobie ze stresem. Jak działa alkohol w tym zakresie – wiadomo. Natomiast jeżeli chodzi o uczenie się, mamy dwa aspekty. Po pierwsze, ta czynność powinna pomagać poczuć się lepiej, czyli musi mieć nagradzający charakter, np. może dawać przyjemność nabywania wiedzy czy satysfakcję z dobrych ocen. Drugim elementem jest doświadczanie ulgi. A jeżeli jesteśmy zmuszani do uczenia się – czy to przez system edukacji czy rodziców – to wszyscy wokoło oczekują, ze będziemy się bardzo dużo uczyli. Dlatego też czujemy ulgę, że robimy to, czego się od nas oczekuje” – podkreślił.

Psycholog wskazał jednocześnie, że w takich sytuacjach przede wszystkim należy poszukać źródła problemu – rzeczy, która skłoniła dziecko do ucieczki w uczenie się, jak w omawianym przypadku, albo w gry komputerowe czy pornografię.

Osobami podatnymi na uzależnienie się od uczenia są m.in. osoby sumienne. Zdaniem badacza znaczenie ma też płeć.

„Zarówno nasze polskie, jak i międzynarodowe badania wyraźnie wskazują, że kobiety są bardziej narażone na uzależnienie od uczenia się. Bazując na ugruntowanych w psychologii badaniach można postawić pewne hipotezy wyjaśniające to zjawisko. Po pierwsze, kobiety są bardziej wrażliwe na kary, co może przekładać się na ich podejście do uczenia się w systemie edukacji bazującym na formalnych i nieformalnych karach. Poza tym mają wyższą ugodowość i sumienność. Od najmłodszych lat wymaga się od dziewcząt spełniania oczekiwań innych osób. Przykładowo rodzice często chcą, żeby ich córka była dobrą i grzeczną uczennicą. Przez to kobiety odczuwają większą presję na osiągnięcia szkolne. Natomiast dobrze przebadane różnice w odniesieniu do uzależnień od substancji wskazują, że kobiety inaczej reagują na stres i radzą sobie z nim w inny sposób. To przekłada się na odmienne mechanizmy uzależnienia” – wskazał.

Dr Atroszko przyznał, że problemem jest dotarcie do osób, które mogą być uzależnione od uczenia się.

„Z jednej strony nie jest to jeszcze rozpoznawalna klinicznie jednostka, więc klinicyści – nawet mając pacjentów, którzy teoretycznie mieliby predyspozycje do tego – raczej nie będą o to pytać. Z drugiej strony same osoby, które doświadczają tego uzależnienia, nie szukają wsparcia, ponieważ nie wiedzą, że taki problem może istnieć. Dlatego tak ważne jest upowszechnianie tej kwestii” – powiedział.

Przestrzegł, by do tego problemu nie podchodzić jak do gaszenia pożarów, jak już ktoś zrujnuje sobie zdrowie. Lepiej jest działać prewencyjnie.

„Należy rozpoznawać problem jak najwcześniej, i tak organizować system nauki, żeby dołączyć do niego prewencję. W idealnym systemie edukacji nauczenie nie byłoby piętnowaniem każdej pomyłki, ale indywidualnym podejściem do dziecka, rozwijaniem jego kompetencji – czyli jak najmniej formalnego oceniania, a jak najwięcej zindywidualizowanej informacji zwrotnej. W obecnym systemie nie ma do tego miejsca, czasu i środków” – powiedział.

„W kontekście kryzysu polskiej psychiatrii problem uzależnienia się od uczenia jest taką wisienką na torcie, która pokazuje, że szkolnictwo, które w ogóle nie dostarcza dzieciom kompetencji emocjonalnej, społecznej, nie daje wsparcia, tylko wymaga, wymaga, wymaga – może prowadzić do dalszego wzrostu problemów psychicznych wśród dzieci i młodzieży” – podsumował dr Atroszko.

Źródło informacji: Nauka w Polsce

Zdjęcie: Pixabay License

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Desery 2 listopada 2021

Mus jabłkowy. Sposób na więcej owoców i mniej cukru w diecie

Mus jabłkowy ma wiele zastosowań, a o niektórych większość z nas nigdy nie słyszała. Czy wiecie na przykład, że musem jabłkowym można zastąpić tłuszcze w wypiekach i sprawić by były mniej kaloryczne? Aby mieć prewność, że mus jabłkowy spełni nasze oczekiwania najlepiej zrobić go w domu, lub kupując produkt gotowy – dokładnie czytać etykiety. Najlepsze musy powstają z polskich jabłek i są niedosładzane.

Drugie śniadanie lub zdrowa przekąska dla dorosłych

Filiżanka niesłodzonego musu jabłkowego zawiera około 100 kcal, czyli tyle ile przeciętna, sycąca przekąska. W połączeniu np. z garścią migdałów, pistacji, rodzynek, łyżką stołową masła orzechowego czy kromką pełnoziarnistego pieczywa zapewni zbilansowany, niewielki posiłek bogaty w białko, węglowodany i zdrowe tłuszcze. Dodatkowo pozwoli zwiększyć udział błonnika w posiłkach.

Dodatek do ciast

Mus jabłkowy może być także dobrym składnikiem niskokalorycznych słodkich wypieków. Badacze z Uniwersytetu stanu Nebraska zalecają zamianę połowy przewidzianej w przepisach na ciasta margaryny, masła, tłuszczu piekarskiego lub oleju na mus jabłkowy. Gotowy wypiek będzie miał delikatną, kruchą konsystencję i nieco słodszy smak, a zawarty w owocach błonnik zmniejszy kaloryczność takiego deseru.

Przekąska dla dzieci

Mus jabłkowy to także doskonała przekąska dla dzieci od 6. miesiąca życia. Mus jest produktem łatwostrawnym, a jego konsystencja nie wymaga gryzienia czy żucia. Może być podawany osobno lub z dodatkiem jogurtu czy kaszki na mleku. Dla osób zwracających szczególną uwagę na aspekt ochrony środowiska warto polecić wielorazowe opakowania. Łatwe do napełnienia, umycia i ponownego zastosowania tubki sprawią, że domowy mus jabłkowy może być zawsze pod ręką.

Weki

Dobrym pomysłem dla osób zapracowanych jest przygotowanie jesienią weków z musem jesienią, gdy polskich jabłek różnych odmian jest najwięcej i są najtańsze. W tej formie mus jabłkowy można dodawać do słodkich wypieków, ale też do dań wytrawnych. Glazurowana musem jabłkowym pieczeń wieprzowa czy konfitowane udo gęsi z musem jabłkowym i żurawiną będą wykwintną propozycją na uroczysty obiad.

Chutney

Chutney na bazie musu jabłkowego. Chutney to rodzaj pikantnego sosu podawanego do dań mięsnych, rybnych, grillowanych czy serów i zakąsek. Sos taki przygotowuje się z jabłek, cebuli, papryki, chili, cukru, octu jabłkowego, wermutu, rodzynek i przypraw korzennych (ziela angielskiego, kardamonu, goździków, pieprzu i imbiru).

Składniki kroi się w grubą kostkę, a następnie gotuje pod przykryciem około 40 minut. Następnie porcjuje się powstały sos do niedużych słoików, które następnie się pasteryzuje. Gotowy dodatek podaje się na zimno.

Żelki z musu jabłkowego

To dość nietypowy pomysł na wykorzystanie musu jabłkowego. Z uwagi na wysoką zawartość substancji żelujących (pektyn) mus jabłkowy może zamienić się w pyszną żelkę. Wystarczy uprażone zblendowane jabłka rozłożyć cienką warstwą na papierze do pieczenia i przez kilka godzin suszyć w piekarniku w temperaturze 50-70C. Następnie należy całość pokroić na wąskie paski i zwinąć w ruloniki.

Inną wersją żelki z musu jabłkowego jest ta z dodatkiem żelatyny. Ostudzony dobrze zblendowany mus jabłkowy rozrabia się z łyżką żelatyny rozpuszczonej w niewielkiej ilości soku jabłkowego. Całość należy wymieszać i przelać cienką warstwą do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Po kilku godzinach w lodówce otrzymuje się plastyczny spód do ciast i deserów na zimno.

Aby zrobić świeży mus jabłkowy, potrzeba całych jabłek i wody (ew. soku lub cydru). Cukier jest składnikiem opcjonalnym. Aby masa nie ciemniała, dodaje się wyciśnięty sok z cytryny. Dla urozmaicenia warto przyprawić mus cynamonem, goździkiem, wanilią lub imbirem. Dla wzbogacenia smaku do musu jabłkowego często dodaje się inne owoce np. sezonowe owoce jagodowe o kwaśnym smaku – aronia, porzeczki, żurawina czy borówki przełamią słodycz jabłek, a dodatkowo nadadzą masie piękny, intensywny kolor.

Przygotowanie musu jabłkowego zaczyna się od umycia, wydrążenia i pokrojenia jabłek. Niektóre przepisy sugerują ich obranie, ale nie jest to konieczne. W dużym rondlu owoce i kilka łyżek wody (lub soku/cydru) zagotowuje się. Następnie przykrywa się i gotuje do miękkości, około pół godziny. Powstałą masę miksuje się przy pomocy blendera lub robota kuchennego.

Artykuł powstał w ramach kampanii CuTE: Kultywowanie smaku Europy. Więcej informacji o kampanii dostępnych jest w oficjalnym serwisie projektu, prowadzonym również w języku polskim: https://www.fruitvegetableseurope.eu oraz na Facebooku https://www.facebook.com/CultivatingtheTasteofEurope i Instagramie https://www.instagram.com/fruitvegetableseurope/

Źródło informacji i zdjęcia: Brandmates

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close