Związek 25 września 2018

Matko Polko, a czy dbasz o swojego faceta?

Nie wiem, czy to jest historia o Tobie. Na początku była ona i on, chodzili na randki, często trzymali się za ręce, mieszkali w swoim małym gniazdku, z własnym łóżkiem. Potem pojawił się ktoś trzeci.

Wiele z nas – kobiet tak ma, że gdy na świat przychodzi dziecko, to staje się ono centrum naszego wszechświata. Nikt lepiej się nim nie zaopiekuje, nie zrozumie, nie pomoże, niż mama. I to przekonanie towarzyszy długo, czasem nawet do czasu, zanim słodki maluch nie zdmuchnie osiemnastu świeczek z tortu urodzinowego.

Bobas małymi krokami zagarnia coraz większe terytorium rodziców. Najpierw w małżeńskim łóżku zajmuje jego niewielki fragment, ale z biegiem miesięcy, lat długie kończyny okupują znaczący obszar posłania. Przywłaszcza także salon, przez który ciężko przejść nie potykając się o klocki.

Dziecko dynamicznie rekwiruje czas swojej mamy. Każdego wieczoru domaga się tulenia i czułości, które to przedłużają się w nieskończoność – często do samego rana.

Gdy czegoś potrzebuje, to mama rzuca wszystko i jest na każde zawołanie. I jeszcze to przekonanie idealnej mamy, że żeby dziecko było szczęśliwe, to w domu musi być perfekcyjny błysk i trzydaniowy obiad. I jeszcze ta wielozadaniowa żonglerka – bycie na bieżąco z wszystkimi terminami wizyt u dentysty, bajkami na dobranoc, sprawdzaniem zadań domowych i przygotowywaniem pełnowartościowych zdrowych przekąsek.

A potem zdziwienie, że codzienność i macierzyństwo jest tak bardzo męczące. Po całym dniu godzenia wszystkich obowiązków, gdy pada się na twarz… komu by się jeszcze chciało spędzić czas ze swoim facetem? Uważam, że bycie „mamą na maksa” nie idzie w parze z byciem „dobrą żoną”. Jeżeli mama rezygnuje z siebie i swojego małżeństwa dla dobra dziecka lub jeśli jako cel życia wybiera dziecko, to to się nie może dobrze skończyć.

Trzeba po prostu tu i tam trochę odpuścić. Dziecko nie potrzebuje naszego stałego poświęcania się. Na przykład około roku powinno już samo zasypiać. No dobra, jeśli przegapiło się ten moment, to trzeci rok życia jest już tym ostatecznym czasem, by samo zasypiało we własnym łóżku. A mama mogła wieczór mieć dla siebie, by spędzić czas ze swoim ślubnym.

Wokół większości z nas istnieją też osoby, które są gotowe odciążyć. Nie obawiaj się ich o to poprosić. Możesz być przez otoczenie odbierana jako super Zosia-Samosia i bliskie Ci osoby nie są świadome Twoich potrzeb, więc same nie proponują wsparcia. Weź sprawy w swoje ręce i poproś o pomoc.

Podobno najwięcej małżeństw rozpada się właśnie wtedy, gdy w domu są małe dzieci. Jasne, pewnie w dużej mierze może to być wina niedojrzałych mężczyzn. Ale czy nie czas na refleksję, że być może równie często to — już nie tak ewidentna i spektakularna – wina młodej mamy, która odsuwa faceta na ostatni plan?

Podejrzewam, że dla większości nas matek dzieci są światłością naszego życia. To nie znaczy, że musimy być ciągle w pełnej gotowości wyłącznie na ich potrzeby. Nie zatracajmy się w swoim rodzicielstwie. Nie musimy im dwadzieścia cztery godziny na dobę nieba uchylać. Dziecko na tym nie ucierpi, jeśli pewien – stosownie duży – procent swojego życia, przeznaczymy na pielęgnowanie relacji z ich tatusiem. A jak to dokładnie zrobić? Zajrzyjcie do moich archiwalnych wpisów pt. “Żona i matka na randce – czy to może się udać?” i “20 porad – szczęśliwy związek – jak to zrobić?”

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close