W przedszkolu 23 lutego 2016

Dziecięcy kłopot z małą motoryką, czyli o tym jak usprawniać małe dłonie

Wróciłam ze spotkania z nauczycielką przedszkolną Marcina. Większość jego kolegów to obecne 6-latki, które dzięki nowej “dobrej zmianie” pozostaną w przedszkolach. Niemal wszyscy w grupie mają kłopoty z małą motoryką i dojrzałością emocjonalną (radzeniem sobie w trudnych sytuacjach). Brak mi słów.

Motoryka mała to głównie praca rąk i palców, to sprawne trzymanie kredki czy wycinanie nożyczkami po linii. Wiele osób w grupie Marcina, zwłaszcza chłopców ma z tym problem. Małe rączki szybko się męczą. Nie oczekuję, że będą rysować od linijki, ale z tego co pamiętam ze studiów to 6-lalek powinien umieć narysować postać z dużą liczbą szczegółów i wyciąć kwadrat. Lepsze panowanie nad dłonią zapewni dziecku lepszy start edukacyjny.

Sprawdź samodzielność swojego dziecka

Przedstawiam poniżej jeden z punktów testu Oziereckiego (rosyjskiego neurologa), którego pamiętam jeszcze z czasów kiedy studiowałam pedagogikę szkolną i korekcyjną. Za jego pomocą można badać motorykę małą dzieci przedszkolnych i szkolnych. Zadaniem Twojego dziecka będzie rzucanie piłką do celu. Wystarczy, że w odległości 1,5 m ustawisz na wysokości jego klatki piersiowej tarczę (25cm x 25cm) i dasz mu piłkę. Jest tylko jedna zasada. Jeśli rzuca prawą ręką, lewa noga jest lekko wysunięta do przodu i odwrotnie. Chłopcy rzucają 3 razy, a dziewczynki 4 razy na każdą rękę. By zaliczyć zadanie dziecko powinno trafić w tarczę przynajmniej dwa razy dominującą ręką, i raz niedominująca.  

Motoryka mała nie będzie się rozwijać i kształtować jeśli posadzimy dziecko przed ekranem telewizora, lub wręczymy mu komórkę. Ćwiczenie sprawności manualnej to ciężka i długotrwała praca. Jeśli dobrze się zastanowić to wiele zależy od naszego podejścia do dziecka. Nie powinniśmy bronić mu dostępu do nożyczek, pozwolić mu kroić warzywa ostrym nożem i samodzielnie zrobić sobie kanapkę.

Poczucie samodzielności – potrafię zrobić to samemu – wzmacnia samoocenę (a więc dojrzałość emocjonalną). Wiele rzeczy, które chce zrobić dziecko w naszych oczach wydaje się dla niego za trudne. Jeśli 5-6-latek jest żywo zainteresowany pracą obok Ciebie, pozwól mu na to i miej na niego baczenie. Ostrzeż go przed niebezpieczeństwem i pozwól mu poznać smak porażki (czasem też własnej krwi). Tego typu doświadczenia są ważne dla dziecka, ponieważ dzięki nim poznaje, że świat jest nie tylko kolorowy. Reaguj dopiero gdy zauważysz, że sytuacja staje się dla dziecka niebezpieczna. Istotne staje się pytanie: czy TY dasz mu odrobinę samodzielności?

Kolejnym zadaniem z testu Oziereckiego jest test kropkowania (który w rzeczywistości przypomina test kreskowania, ale taka jest nazwa). Zadanie testowe polega na tym, aby podać dziecku kartkę nadrukowaną kratkami o wielkości 1×1 cm. Na hasło start dzieci mają stawiać kreski w każdej rubryce poczynając od górnej lewej strony. Po minucie dziecko może zakończyć. Tę samą czynność dziecko może wykonać drugą ręką dzięki czemu można sprawdzić nie tylko która ręka jest dominująca (lateralizacja), ale też na ile jest dominująca (jaka jest różnica między liczbą kresek postawionych przez lewą a ile przez prawą rękę).

Przed naszymi dziećmi szkoła i wyzwania, które stoją przed ich małymi rączkami. Nauka pisania i czytania wymaga sprawnej koordynacji wzrokowo-ruchowej, dobrze rozwiniętej motoryki małej i dużej. Jeśli usłyszysz czy dowiesz się, że Twoje dziecko ma kłopoty z motoryką małą to nie jest to wyrok. Motorykę małą można trenować i warto to robić od małego.

Chcesz by dziecko odnosiło sukcesy edukacyjne?

  • zainwestuj w nie, dając mu choć odrobinę swego czasu i pobaw się razem z nim, porysuj, powycinaj,
  • zrób z nim ciastka (pozwól mu wygnieść ciasto),
  • pobudujcie z klocków lego (świetnie wzmacniają napięcie mięśniowe w obrębie dłoni),
  • pozwól dziecku dla zabawy wykręcić i wkręcić żarówkę (ta czynność wzmacnia mięśnie nadgarstka),
  • daj dziecku linijki i pozwól narysować tabelę wyników do gry,
  • albo w czasie kąpieli daj niewielki ręcznik i zachęć do jego wyciskania.

 

To tylko niektóre sytuacje dnia codziennego, w których dzieci mogą rozwijać swoją sprawność manualną. Jeśli macie ciekawe pomysły jak jeszcze można rozwijać sprawność dłoni (i całej ręki) piszcie. Czekamy.

 

36
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Niecałkiemsamamama
Gość

Młodsza 4, nie ma problemów. Pisze literki, lubi ciąć nożyczkami. Starsza 10 lat miala kłopoty.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Jak wspierałaś starszą córkę?

Adrianna Kowalczyk-Kurach
Gość

Polecam specjalne nakladki na olowek ulatwiajace prawidlowy chwyt. Polecam je swoim uczniom.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Adrianna Kowalczyk-Kurach gdzie można takie nakładki kupić?

Adrianna Kowalczyk-Kurach
Gość

Dobrze zaopatrzony sklep papierniczy

Adrianna Kowalczyk-Kurach
Gość

http://www.eduksiegarnia.pl/nasadka-olowek-krotka-p-878.html tu jedna z pierwszych ksiegarni ktora mi wujek google podpowiedzial.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Adrianna Kowalczyk-Kurach dziękuję :)

Adrianna Kowalczyk-Kurach
Gość

Nie ma sprawy. W razie pytan pozostaje do dyspozycji.

Małgorzata Krupa-Kurz
Gość

Chyba już w większości sklepów papierniczych są te nakładki. U córki w przedszkolu są na stanie,że tak powiem. Podobnie nożyczki z tym czymś,co je rozwiera ;)

Weronika Zachowska
Gość

A są też nożyczki wyważone, które pomagają usprawniać ten prawidłowy chwyt. Mają ogromną zaletę- tną TYLKO papier, żadnych materiałów, włosów, itp, nie kaleczą. Rewelacja u nas jest delikatna poprawa

Milena Kamińska
Gość

Mała motoryka to nie tylko problem w raczce tylko w obręczy barkowej, od ktorej trzeba zaczac cwiczenia, aby podjac cwiczenia precyzyjne raczki robimy ćwiczenia rozmachowe pozniej manualne i dopiero precyzyjne . Warto poczytac materiały na temat terapi raczki ukonczylam kurs 1 stopnia teraz.mam zamiar isc.na 2 stopien polecam nauczycielom i rodzicom. Moje dzieci jesli chodzi o sprawność manualną rewelacja, jestem bardzo zadowolona dużo cwiczen od malego, zabaw ale.było warto, gorzej jesli chodzi o dojrzałość emocjonalną

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Dziękuję za uzupełnienie artykułu :)

Małgorzata Krupa-Kurz
Gość

My też mieliśmy z tym ogromny problem. Córka ma zespół Aspergera i cala motoryka mala leżała jeszcze rok temu. Wielu rzeczy do reki brać nie mogła, bo nadwrażliwa na dotyk. Po ponad roku terapii pięknie trzyma kredkę,pracuje z plasteliną i materiałami półpłynnymi. Szlaczki całkiem całkiem, literki drukowane pisze pięknie.

Małgorzata Krupa-Kurz
Gość

I wiem,że w grupie jest to ogromny problem. Panie ćwiczą, ale jak rodzice nie wspierają ich w tym to na nic się to zda. U syna w zerówce na 20 dzieci dobrze trzymało ołówek raptem 5. Szok! A jak pani zwróciła uwagę na ten fakt na zebraniu to co niektórzy rodzice oburzyło się,że przecież od tego jest nauczyciel,żeby tego nauczył.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Czy przypadkiem nie byłaś na moim spotkaniu? Mnie przeraża właśnie ten stan olewania problemu przez rodziców. Po prostu smutne to.

Weronika Zachowska
Gość

Rodzice w ogóle mają zbyt rozczeniową postawę jeśli chodzi o szkołę, która z założenia ma przecież nas wspomóc w wychowaniu naszych własnych dzieci, a nie wychowywać je za nas…

Beata Dziadecka
Gość

Nakładka na ołówek genialna rzecz, my mamy taką koszyczkową, polecam, syn raz dwa nauczył się dzięki niej trzymać poprawnie ołówek i od razu rączka mniej go bolała przy pisaniu szlaczków :)

Marysia Małkiewicz
Gość

U syna w przedszkolu tak samo nas straszyli -byl wtedy w wieku 5lat. I zadne nakladki nie byly potrzebne. Musial po prostu ‚dorosnac’ do prawidlowego trzymania kredki/olowka. A nozyczki trzyma najdziwniej na swiecie ;) a wycina idealnie. Podobnie bylo z mowieniem -mial 2,5roku i mowil tyle co nic – to logopeda nas ‚straszono’, bo to nienormalne,ze prawie nie mowi. A teraz-6latek w szkole, Pani go wychwala,ze ma bardzo wielki zasob slow i potrafi ladnie sie wyslawiac :) i zadni specjalisci nie byli nam potrzebni. Choc wiadomo-czasem nie ma wyjscia i trzeba udac sie do kogos o pomoc. Jednak ja osobiscie… Czytaj więcej »

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Niestety część rodziców w ogóle nie widzi problemu i szkoda mi ich dzieci

Marysia Małkiewicz
Gość

a inna część w każdej rzeczy, którą dziecko ‚powinno’ już umieć, a nie potrafi, widzi problem – nie raczkuje, nie chodzi, nie mówi, nie pisze, nie czyta.

Olga Kloda
Gość

„Motoryka mała nie będzie się rozwijać i kształtować jeśli posadzimy dziecko przed ekranem telewizora, lub wręczymy mu komórkę. „- bardzo podoba mi sie to zdanie. Moj syn w marcu konczy 4 lata rysuje szlaczki wycina i pisze literki, ale uwaga poswiecam na to duzo czasu i cwiczymy w formie zabawy. Sam nie chcialby tego robic. Zachecam rodzicow aby cwiczyli razem z dziecmi

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Cieszę się, że tekst się spodobał. Najlepiej „pracuje się” z dzieckiem poprzez zabawę :)

Katarzyna Trudnos
Gość

Mój dwulatek ladnie trzyma kredki jak ‚rysuje’do pisania oczywiście daleko;p Ale jest leworęczny i musze zawsze przypominać by mu nie wkladali do prawej raczki, w przedszkolu na szczęście panie juz pamiętają :)

Marlena Kruczek-Sekuła
Gość

U nas akurat jak na 2,5 latka jest super. Kredki, farby, ciastóina tylko nożyczki do ćwiczeń ale nie wymagajmy cudów. Bardziej martwi mnie znieczulica rodziców bo widzę że wszędzie jest problem nie tylko u nas w przedszkolu..

Magdalena Bryła
Gość

Mój syn autystyczny tez juz lepiej koloruje slaczki a byla tragedia młodszy ma 22 miesiące i zaczął kredkami dopiero

Karolina Bylina
Gość

Niestety zeby dziecko sie rozwijalo potrzebne jest zainteresowanie doroslych. Czasem wystarczy pomysl. To nie jest tylko kwestia wycwiczonej reki. Uczymy dziecko kreatywnego myslenia i rozbudzamy jego wyobraznie.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Dokładnie! W tekście podaję kilka przykładów, jak można rozwijać małe dłonie.

Weronika Zachowska
Gość

Mój syn ma kłopoty z mała- i grafomotoryką. Kompletnie nie chce robić szlaczków, rysować, pisać, wycinać….. Więc „czarujemy” zwykłą kalką i białą kredką ;) na razie jakoś udaje się go przekonać, ale na jak długo nie wiadomo… Szkoda, że są problemy tego typu, bo u nas winna jest neurologia. A Młody mógłby iść do szkoły jako sześciolatek, bo intelektualnie jest ponad przeciętną… Cóż, jeśli trzeba zostawić z zerówce, to trzeba…

Beata Dziadecka
Gość

U nas na prawidłowy chwyt ołówka cuda zadziałał koszyczek nakładany na ołówek, w tedy nie ma możliwości inaczej ułożyć palców niż prawidłowo. Polecam baaaardzo :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

A gdzie takie cudo można dostać?

Beata Dziadecka
Gość

Ja przez internet zamawialam, zaraz poszukam :)

Beata Dziadecka
Gość

Dokładnie taki sam, to jest zdjęcie poglądowe z Internetu. Kilka dni użytkowania i efekty na całe życie :)

Monika Wilkuszewska
Gość

my mielismy gumowe nakladki ale przeszkadzału

Monika Wilkuszewska
Gość

no i rysowanie to dla moich chłopaków istna kara boska nawet jak wyjme wszystko i zaczne bazgrac to przyjda na chwile i dalej autkami sie bawia. starszy przez to w szkole bazgrze jak kura pazurem i trudno włosów z głowy rwać nie bede

Iwona Migda
Gość

Mój syn używał właśnie gumowych nakładek i podziałało bardzo szybko wiec polecam… Można zamówić przez Internet

Iwona Migda
Gość

Już bez nakładki…

W przedszkolu 22 lutego 2016

Rozkochaj dziecko w książkach!

Jestem blogerką i lubię, gdy poruszany przeze mnie temat cieszy się popularnością. Dziś chcę napisać o „czytaniu dzieciom” i mam ogromną nadzieje, że to zagadnienie też jest dla Was ważne i będzie miało „wzięcie”. Mimo tego, że wg badań ponad połowa Polaków w ciągu roku nie czyta ani jednej książki!

Należę do osób, które czerpią wiele radości z czytania. Chwile z książką są dla mnie cudownym relaksem i pozwalają bez względu na okoliczności odprężyć się i przenieść do zupełnie innej rzeczywistości.

Moim marzeniem jest by i mój syn, mimo iż żyje w czasach „tabletowych dzieci”, zawsze chętnie sięgał po książki, dzięki nim kształtował swoją wyobraźnię i wrażliwość, a czytanie kojarzyło mu się ze szczęśliwymi chwilami. Bardzo bym chciała, żeby czytanie było dla niego po prostu ważne!

I chyba jest na dobrej drodze – od zawsze lubił dostawać książki, oglądać obrazki i słuchać, gdy mu się czyta. Bardzo szybko zaczął też samodzielnie czytać i teraz jako sześciolatek „łyka” kolejne lektury.

Myślę, że mogę się z Wami podzielić moimi obserwacjami i doświadczeniem, które zebrałam w kilka wskazówek – Jak nauczyć dziecko kochać książki?

Przykład idzie z góry

Zaczynamy od tego, że sami czytamy. Jeśli Twoje dziecko widzi, że jego rodzice często czytają, to będzie to dla niego naturalna fajna forma spędzania czasu. Jest duża szansa, że sięgnie po książkę odruchowo.

Dobre początki

Warto zacząć przygodę z książką od książko-zabawek. W sklepach jest ich od groma – wykonane z pianki, tkanin, ceratek – zawierają proste obrazki lub pojedyncze słowa. Czemu służą? Są świetną formą oswajania dziecka z samym kształtem książki i uczą skupiać wzrok na stronach.

Gdy dziecko już siedzi warto z nim przeglądać kolorowe ilustracje, ale i czytać książki z tekstem – maluchy najczęściej uwielbiają krótkie (by nie nadszarpnąć dziecięcej cierpliwości),  wpadające w ucho rymowanki. To moment, gdy książki powinny mieć grube tekturowe kartki, które nie zniszczą się w niezgrabnych małych paluszkach.

Przedszkolaki lubią historie o zwierzętach lub o swoich rówieśnikach. To okres, w którym do wielu książek, na życzenie dziecka, powracamy wielokrotnie czytając je „w kółko”.  

Podczas czytania, pokazywania i objaśniania obrazków niezwykle ważne jest też to, że jesteśmy po prostu blisko siebie.

Na wyciągnięcie ręki

Nie układaj wszystkich książek wysoko na półkach – tam niech stoją te delikatne, a pozostałe niech tworzą podręczną biblioteczkę. Fantastycznie jeśli dziecko będzie miało do nich stały dostęp, także w czasie zabawy. Książeczki śmiało można umieścić na najniższej półce lub nawet na podłodze.

Głośne czytanie

Kolejny krok to czytanie dziecku coraz dłuższych tekstów – szczególnie polecam czytanie wieczorne, przed zaśnięciem. To nasz rytuał, bez którego mój syn nie zaśnie.

Jest to przyjemna chwila, która daje poczucie bezpieczeństwa i miłości, bo codzienne głośne czytanie buduje mocną więź między Tobą a Twoim dzieckiem. Czytaj ciekawie, nie monotonnie: zmieniaj intonację, wczuwaj się w bohaterów i twórz nastrój.

Jeśli masz w domu ucznia, nie popełniaj błędu przestając mu głośno czytać. Gdy dziecko uczy się składać litery, z jednej strony jest to dla niego stres, z drugiej – ćwiczy na prostych nieciekawych tekstach – to moment, kiedy może zrazić się do czytania. Nasza rola w tym by słuchało ciekawych, inspirujących historii, tak by czytanie kojarzyło mu się nadal z radość i prawdziwą przygodą. Więc nawet, jeśli całkiem dobrze radzi sobie z czytaniem, pamiętaj, że  słuchanie książki czytanej przez mamę czy tatę to zupełnie inny wymiar przyjemności. Nie przestawaj nawet, kiedy wydaje Ci się że Twoje dziecko jest już za duże.

Dobry wybór

Podsuwaj dziecku książki, które je zaciekawią – zainteresowania małych ludzi są różne, ale jeśli codziennie czytasz z dzieckiem, to doskonale znasz jego upodobania. Z pomocą mogą też przyjść podpowiedzi w postaci zestawień tytułów dla określonego wieku czytelników. Sięgaj po książki piękne, wartościowe, mądre ale i modne. Oferta książek dla dzieci ma się obecnie lepiej niż kiedykolwiek – naprawdę jest w czym wybierać.

Nie bój się komiksów – wbrew pozorom całkiem w nich sporo tekstu do czytania, a dzieci je uwielbiają. A o to w tym wszystkim chodzi, by czytanie dawało radochę.

Polecam też bardzo audiobooki – słuchając ich książka w tej formie może towarzyszyć dziecku w różnych okolicznościach (podczas podróży, w trakcie zabawy). Dają też możliwość wielokrotnego przesłuchiwania ulubionych fragmentów, a – o czym już pisałam – dzieci to lubią.

A poza tym, chodź razem do biblioteki, odwiedzajcie księgarnie, rozmawiajcie o książkach. Dawaj książki w prezencie – zarówno swojemu dziecku, jak i innym osobom. W ten sposób pokazujesz, że książka to coś wyjątkowego i wspaniałego.

18
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Veronika Kate
Gość

Czytam duzo i corka tez

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Czyli najważniejsze to czytający rodzic :)

Veronika Kate
Gość

w moim przypadku to moja babcia jest molem ksiazkowym, spedzalam z nia duzo czasu i ja tez zaczelam dzieki niej sie interesowac czytaniem, moja corka ma 8 lat i polyka grube juz ksiazki bardzo szybko, mysle, ze pomaga jesli dziecko widzi milosc do ksiazek, a ja na prawde czytam bardzo duzo.

Maria Ciahotna
Gość

Czytam baaardzo chętnie, dzieciakom też czytamy na dobranoc (najczęściej mąż, bo ja na szybko ogarniam wtedy dom) – a jak najmłodsza widzi, że biorę książkę do ręki, to sama mi szykuje, skąd mam zacząć :)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Jak mnie to cieszy :)

Patrycja Bzumowska
Gość

Moja córka to mol książkowy . cały czas chciałaby żeby jej czytać :)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

To fantastycznie! Ile ma lat?
Trzeba teraz zaciskać kciuki, żeby jej tak zostało :)

Patrycja Bzumowska
Gość

prawie 3 lata :) książek full mamy :)

Agata Rudnicka
Gość

Poczekaj aż do szkoły pójdzie, minie jej ?

Patrycja Arent
Gość

Mały uwielbia książki. Bajki i opowiadania. Ma nawet prenumeratę z de agostini ;) a ja poświęcam wieczorem czas żeby poczytać choćby część powieści ;)

Barbara Heppa-Chudy
Gość

I tak trzymać! :)

Joanna Blazejewicz
Użytkownik

Jak bym czytała o sobie ☺ , a mój syn i tak woli tableta od książek ??

Agata Rudnicka
Gość

Uwielbiam czytać, czytałam moim dzieciom od urodzenia. Odkąd chodzą do szkoły nie nawidzą czytać.

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Tak ja napisałam w tekście, pójście do szkoły może być momentem, kiedy dziecku czytanie przestanie się kojarzyć z przyjemnością. I dlatego ważna rola rodzica, by tak się jednak nie podziało. Mam nadzieję, że się nie poddałaś i nadal czytasz dzieciakom!

Agata Rudnicka
Gość

14 latkowi nie bardzo. Młodszemu tak ?

Karolina Bylina
Gość

Dla mnie to chwila wytchnienia :)

Alicja Mendyka
Gość
Alicja Mendyka

Uwielbiam książki!!! Mnie czytaniem zaraził mój tato i mam nadzieję, że tą pasję podzieli również mój synek :)

Nieumalowana Mama
Gość
Nieumalowana Mama

Prosty, a przez to dobry, tekst. Pozdrawiam.

Nieumalowana Mama
nieumalowanamama.blog.pl

Emocje 20 lutego 2016

Mamoooo, a Wojtek ma cycki jak ta pani! Rzecz o miłości braterskiej…

Czasem zdaje mi się, że zamiast normalnego domu, mam patologię w pełnym znaczeniu tego słowa. Dwoje wrzeszczących dzieci, plus głośna z natury ja, oraz drący się pies, kiedy drze się cała reszta.Tak więc, patologia co się zowie.

Dzieci od rana hałasują, a ja uspokajam jak tylko mogę, apeluję o ciszę, o to by przestali biegać, rozrzucać zabawki, wylewać picie a zamiast tego zaczęli jeść, ubierać się, sprzątać (?!?) i grzecznie przebierać nóżkami za Panią Matką. Ale nie ma lekko.

Taka sytuacja: Jest rano, siedzę przy kompie, klepię pierwsze zdania artykułu i słyszę jak Bartek woła “Mamoooo, a Wojtek ma cycki jak ta pani!”. Słucham i nie wierzę, bo jaka pani i jakie cycki, a skąd w ogóle takie słowo u dzieciaka? Ale nic, uspokajam ich, przestają się szarpać, dogadywać sobie, zapada cisza, siedzą, jedzą. Chwilowy spokój, klepię kolejny akapit. Jebudubu, bracia nie próżnują – “Mamo, a Wojtek”, “Mamo, a Bartek”…. w zależności który czego dotknął: rozlane, rozsypane, przewrócone, podarte, poszarpane, zabrudzone…. Nie muszę pytać kto i co, kabelek przybiega informując skrupulatnie, co się właśnie wydarzyło. Kabel zazwyczaj minę ma zadowoloną, bo raz – doniósł na brata, a dwa – zaciera ręce, bo matka nad karą pomyśli. Satysfakcja gwarantowana, radość na miarę Gwiazdki. Sprawiedliwie i po chrześcijańsku, bo donoszą na siebie nawzajem i na zmianę.

“Weź idź i powiedz mamie…”. Kolejna sprawa, z dwóch gardzieli słyszę dokładnie te same hasła, prośby i żądania. Widzę te same gesty, bo jeden tylko co i rusz zezuje w stronę drugiego, bo przecież nic nie jest tak fajne jak małpowanie brata i wkurzanie matki w jednym czasie. Dobrze ze jest między nimi trzy lata różnicy i inaczej ich ubieram, bo dzień po dniu przeżywałabym atak klonów. Papugują się i przedrzeźniają na zmianę. To samo oglądają, to samo w tym samym czasie chcą robić, albo dla odmiany nie chcą też solidarnie. Fizycznie są do siebie bardzo podobni, sklonowani, a reszta… Sama nie wiem czy są bardziej podobni czy różni, jak im zawieje tak fruną. Bracia…

Wieczór, kąpiel w wannie. Tak, szkoda mi czasu, więc chcąc odprawić dzieciarnię jak najszybciej do spania, pozwalam im kąpać się razem. Zaczyna się niewinnie. Najpierw przepychanki – ja chcę tu, a ja tu siedzieć, bywa że ładuje się jeden na drugiego. Potem przychodzi czas na wyrywanie sobie zabawek, następnie wrzaski, wylewanie wody na siebie oraz na podłogę. Normalka, braterska miłość nakazuje im chcieć wspólnej kąpieli i pakować się w ubraniu do wanny, a następnie tłuc się w niej, bo nie chcą się razem kąpać, obrzydzając sobie i mnie ten wspaniały czas. Owszem, mogę im tego zabronić, ale znów będę słyszeć “mamoooo, ale my tak chcemy razem”…

Razem siedzą w ciszy gdy broją, lub hałasują demolując oficjalnie dom podczas zabawy. Razem miewają dobry lub zły humor, fochy, a nawet chęć na serek, którego po podzieleniu nie chce już zjeść ani jeden ani drugi. Kłócą się, kradną sobie zabawki, słodycze, licytują się który bardziej mnie kocha i obrażają gdy mówię, że kocham ich tak samo. Broją, zrzucając winę na drugiego, a jak zmontują coś wspólnie to zawsze winien jest pies. Przykład – dziura w kocu. Moje pytanie – skąd ta dziura? Bartek odpowiada że pies zrobił. Ok, ale skąd pies do cholery miał koc w pysku, skoro chwilę wcześniej powiewał on na plecach starszego jako płaszcz superbohatera??? Nieważne.

Wiecie, czasem mam tego serdecznie dość. Nie mam czasu dla siebie, ciszy i spokoju. Częściej od obserwowania wspólnej zabawy, oddzielam ich od siebie, pilnując by nie wydłubali sobie oczu, nie połamali nóg i  nie puścili z dymem włosów. Serio, częściej niż spokojnie, jest hardkorowo, emocje aż wiszą w powietrzu. Ale będzie ok, mimo wszystko widać troskę o siebie nawzajem w codziennych drobnostkach.

Wiecie, moja mama zawsze powtarzała mnie i mojej siostrze z którą się całe dzieciństwo tłukłam “teraz się nie znosicie, a za parę lat będziecie się ściskać i całować z tęsknoty!” I co? Mama miała rację! Moi synowie jeszcze tego nie wiedzą, ale fajnie jest mieć rodzeństwo, serio :)

30
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna Cedro
Gość

Pół na pół, albo się kochają albo wojna haha ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

standardowo ;) albo razem broją albo donoszą na siebie ;)

Anna Cedro
Gość

Dokładnie mam to samo :)

Milena Kamińska
Gość

Ze skrajności w skrajność czasem się kochaja a czasem kłócą aż iskry lecą

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

czyli Ciebie chyba już nic nie zdziwi, prawda :) ? tylko kiedy iskry idą, trzeba uważać zeby samemu nie ucierpieć ;)

Sylwia Romańska
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl mój młodszy syn rok temu właśnie podczas takiej braterskiej walki przypalił mi głową pod oko tak,że miałam limo przez 2 tyg :-))

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Sylwia mój młodszy w grudniu, tak wywalił mi w twarz z rozbiegu, że pękła mi kość nosa :D do tej pory czasem boli …zachciało sie gałganom ganiać, akurat z ojcem choinkę ubierali… dramat, wyłam jak zwierz do księżyca :P

Sylwia Romańska
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl Nieźle :-) Ja z tą śliwą do dentysty jeszcze musiałam iśc ze starszakiem.Nigdy nie zapomnę współczującej miny asystentki stomatologicznej….:-)
Jazda taka jest czasem,że szok :-) Starszy do szkoły non stop podrapany,pogryziony az wstyd..;-)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Sylwia jesteśmy przedstawicielkami dziecięcej patologii ;) wesoło, nie ma co :D

Sylwia Romańska
Gość

W roli mamy – wrolimamy.pl na to wygląda :-) W ostatecznym rozrachunku jednak jest wesoło ;-)

Milena Kamińska
Gość

Oj potrafią zadziwiac az strach pomyśleć co mnie jeszcze czeka mam nadzieję że nie będą mieli pomysłów po mamusi bo ja to dopiero bylam urwis, brrr aby im do glowy nawet nie przyszło

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

ja ponoć byłam w miarę grzeczna, ale moim dzieciom nie ufam w tej materii ;)

Sylwia Romańska
Gość

Fajny tekst ;-) U mnie to samo:raz się kochają,raz nienawidzą,ale ogólnie żyć bez siebie nie mogą.Kąpią się też razem,więc wiem o czym piszesz :-)))Między moimi chłopakami są 4 lata różnicy.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

u mnie też podobnie – 3 lata i mam chwilami istny pogrom w domu ;)

Sylwia Romańska
Gość

Oj ja też :-) Mieszkamy na wsi,z dala od sąsiadów i tylko dlatego nikt nie wezwał jeszcze policji tak się drą dzień w dzień,zwariować można!

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Sylwia, u nas raz sąsiedzi podpytali czy u nas ok, bo starszy tak papę darł… nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać- bo z jednej strony przypałowo, a z drugiej dobrze ze sąsiedzi czujni na krzywdę dzieci. Póki co MOPS nie pukał ;)

Sylwia Romańska
Gość

;-)

Milena Kamińska
Gość

Moi rodzice też tak uważali ale nie wiedzieli o wszystkim dopiero jak juz bylam po 20 stce to wspominalam.niektóre rzeczy co wyrabialam

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

czasem lepiej nie wiedzieć, szczególnie jak dzieci zapytają – babciu, a mam to jakim dzieckiem była ;) :3

Milena Kamińska
Gość

Limo pod okiem też miałam, stluczone palce u nogi też przeżyłam

Milena Kamińska
Gość

Czasem słyszę jak ,,ustawiam ,, dzieci ,,a ty tak nie robiłaś?,,

Milena Kamińska
Gość

Moja córka na nodze ma takie siniaki że dziwię się że nikt nie zareagował :)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

jeszcze… nie wiesz co Ci pisane ;)

Milena Kamińska
Gość

Ja jak sobie przypomne jak trzaslam drzwiami od samochodu a mama miała tam rękę to aż mi.niedobrze, albo jak z siostra bawilam się w lekarza i do.strzykawki nabralam herbaty i wlewalam ją do buzi siostry niestety wpadł fus zapchał dziurkę i igła wystrzeliła do gardła ale głupie i.nieodpowiedzialne zabawy brrrr oczywiście prosilam siostrę aby nic nie mówiła rodzicom a ona później mnie szantarzowała

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Oh la la! Milenka taką niewinną buźkę ma, a szatanicho po równi ;)

Milena Kamińska
Gość

A ile numerów takich że aż wstyd pisac oj miłość wspominać ale strach pomyśleć że moje pociechy będą szalały

Milena Kamińska
Gość

Całe szczęście wyszalalam się za młodu acteraz jestem grzeczną mamusią i żoną

Paula Radek Flisek
Gość

u mnie to samo hahaha :D

Patrycja Arent
Gość

Mamy jedno dziecko, tylko raz w jego obecności wspomnieliśmy o rodzeństwie. Maly jest cyckoholikiem. Dopiero niedawno przestał cyckac a już prawie 4 lata, cały czas się przytula i powtarza ze kocha swojego cycusia. Dziś wyskoczył z tekstem ze jak urodzi się drugie dziecko to mu zabierze cycusia a On na to nie pozwoli.. Także domniemane rodzeństwo już ma na starcie zazdrosnego brata który dobrowolnie cycusia nie odda ;) :)

Krystyna Ucieklak-Biernacka
Gość

Pięknie opisane <3 relacje braterskie <3 U mnie to nieco trudniejsze i bardziej skomplikowane bo synek ma 2 latka a córka prawie 18-więc to różnica spora i relacje na nieco innym poziomie niż standardowo zwykło się myśleć o relacjach brat z siostrą- bez mała prawie jakby druga MAMA <3 :) <3

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close