Emocje 3 lutego 2017

Największa wada pracy w domu

Zarabianie pieniędzy w domu – marzenie, prawda? Chciałam to mam. I nie narzekam, broń Boże! Cieszę się, że mogę pracować w domu, bo poza nim nie mogę. Ale taka praca to nie tylko zalety, w dłuższej perspektywie także wady.

To nie tak, że chciałabym codziennie rano zrywać się z łóżka i pędzić na autobus lub pociąg. To nie tak, że chciałabym mieć szefa, który będzie się na mnie wyżywał, jak będzie miał gorszy dzień. To nie tak, że chciałabym pracować po godzinach, bo rzadko komu dziś udaje się wyjść z pracy punktualnie. Ale chociaż raz w tygodniu chciałabym musieć wyjść do pracy. Ten jeden raz w tygodniu wrócić i pomyśleć: jestem w domu, pora odpocząć.

Praca poza domem pozwala na jedną ważną rzecz – zmianę środowiska. I chociaż można narzekać na dojazdy, na sztywne godziny pracy, na szefa, współpracowników, niskie pensje, to fakt pozostaje faktem. Praca to praca, dom to dom. Ja nie mam takiego rozgraniczenia. Sztywnych godzin pracy też nie mam, chociaż to akurat nie byłoby złe. Ale nie — są zlecenia, to muszę je wykonać. Mogę oczywiście odmówić, powiedzieć, że nie dam rady, proszę mi zostawić połowę. Naprawdę mogę i nikt mnie za to z roboty nie wyrzuci. Ale czy ja jestem głupia albo liczyć nie umiem?

Niemniej jednak gdzieś mi się zatarła granica między pracą a domem. Nie umiem się całkowicie wyłączyć z myślenia o pracy i dopóki ostatnie zlecenie nie zostanie dopięte i odesłane, mentalnie jestem w pracy nawet o północy. Nie umiem bez wyrzutów sumienia zająć się czymś innym niż praca, dopóki mam pracę. Nawet sprzątanie ciężko mi idzie, bo w końcu kurz nie ucieknie, może poczekać, a termin goni termin i kurz nie będzie usprawiedliwieniem. Niestety ostatnio także książki pokrywają się kurzem…

Zazdroszczę mojemu mężowi. Nawet nie pracy, ale tego, że wychodzi z domu, żeby pracować. Czas pracy ma nienormowany, więc zrywać się nie musi. Za to musi dojeżdżać, co w sumie daje półtorej godziny w pociągu. Ileż to jest możliwości! Mogłabym tu wymienić mnóstwo rzeczy, które bym robiła, gdybym jeździła pociągiem, ale nie wiem, czy wystarczyłoby Wam cierpliwości, żeby to przeczytać. No i po całym dniu pracy wraca do domu i się relaksuje. Nie, żeby nic w domu nie robił, robi owszem i to sporo. Mimo wszystko ma ten swój moment powrotu do domu i ponownego ładowania akumulatorów. Ja nie mam.

Praca w domu to fajna sprawa, naprawdę. Dziecko dopilnowane, zakupy zrobione, dom ogarnięty i jeszcze kasa wpada. Niemniej jednak, jeśli planujecie tę formę zarabiania pieniędzy, to od razu na sztywno wyznaczcie sobie granice i choćby się paliło i waliło, to ich nie przekraczajcie. Inaczej wpadniecie w pułapkę domowego pracoholizmu, a wyleczyć się z tego jest naprawdę ciężko. Wiem, co mówię, przez weekend muszę napisać coś około dwudziestu tekstów. Straciłam rachubę. I wiem, że dopóki nie napiszę wszystkich, nie będę umiała o niczym innym myśleć.

Od jakiegoś czasu trenuję mentalne przełączanie się z trybu „praca” na tryb „dom”, ale szczerze mówiąc, wychodzi mi gorzej niż kiepsko.

 

Subscribe
Powiadom o
guest

12 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kinga Jurkiewicz
8 lat temu

niestety to znam

Monika Piotrowska
8 lat temu

W punkt. Niestety, większość znajomych słysząc, że pracuje w domu mówi ale masz fajnie. Niestety nie pomyślą, że oznacza to, że każda wolną chwilę „bez dziecka” muszę poświęcić na pracę, żeby zdążyć z terminami. Każdy obejrzany film to lekki wyrzut sumienia, że przecież mogłam pracować…

Kinga Jurkiewicz
8 lat temu

dokładnie a w sytuacji kiedy maluch jest chory i zostaje z emn w domu jest ciezko nie mam l4 wiec mam zapiernicz aby wszytsko połapać. Chwale sobie taka prace ale no łatwo nie jest. Tak wychodzisz n a8h i cie nie ma a tak kazdy oczekuje ze wszytsko zrobione

Monika Piotrowska
8 lat temu

Heh, mój nie chodzi do żłobka, więc mogę pracować tylko w czasie drzemki i wieczorami. Jest ciężko.

Anna Hałuszczak
8 lat temu

To ja z innej beczki… Co trzeba zrobić, by zacząć pracować z domu? Jak się do tego zabrać?

Kinga Jurkiewicz
8 lat temu

licz sie z tym ze koskosow nie zarobisz

W roli mamy - wrolimamy.pl

Nawet najniższa krajowa zarobiona w domu to zawsze więcej niż nic. No i odpadają koszty dojazdów, jedzenia na mieście i innych takich.

Kinga Jurkiewicz
8 lat temu

a tu sie zgadzam moj akurat chodzi do przedszkola niesttey prywatnego bo na panstwowe nie mam co liczyc a znim w domu nie zarobiłabym ani złotowki

Monika Pani Domowa
Monika Pani Domowa
8 lat temu

Skąd ja to znam! Ciężko jest pogodzić mentalnie pracę w domu. W moim przypadku ciężko było powiedzieć teraz nie mogę, bo pracuję. Tak więc od załatwiania wszelkich spraw jak np. zawiezienie babci do lekarza byłam ja. Nooo tak siedziałam w domu i nic nie robiłam jeszcze dziecko na 7 godzin do przedszkola wysłałam. Teraz na szczęście „odpoczywam na macierzyńskim”. W pracoholizm domowy to ja wpadłam, po miesiącu nic nie robienia założyłam bloga:D

Monika Monika
8 lat temu

Dokladnie, czlowiek cieszy sie z nowych zlecen, kosztem wolnego czasu. Zostawia wszystko inne, bo mysli, ze zrobi jak zlecenia zostana wyslane. A wtedy trafiaja nowe i tak w kolko. I nie daj boze dzieci zachoruja,a potem jeszcze Ciebie rozlozy… a ty myslisz o terminach. Ale plus jest taki,ze kiedy potrzebujesz cos zalatwic, to nie musisz nikogo pytac o zgode.

Joanna Szopińska
8 lat temu

Moje Szefostwo umożliwiło mi w sytuacjach awaryjnych (choroba dzieci) pracować z domu i po kilku takich razach stanowczo stwierdzam, że na stałe nie chciałabym pracować w domu zwariowałabym nie wychodząc do ludzi.

W szkole 2 lutego 2017

Czy dzieci potrzebują lajków, fanów i komentarzy? Rusza „Facebook dla dzieci”

Ze względów bezpieczeństwa z Facebooka nie mogą korzystać dzieci, które nie ukończyły 13 lat. Niestety młodsze często także posiadają nielegalne konta, w których oszukują, że są starsze niż w rzeczywistości. Z drugiej strony większość z nas – rodziców nie wyobraża sobie życia bez Facebooka, więc chyba nie ma w tym nic dziwnego, że pociąga on także dzieci.

Producent zabawek Lego stworzył serwis właśnie dla najmłodszych, a dokładnie dla miłośników klocków w wieku 5-13 lat. Twórcy Lego Life, bo tak nazywa się serwis, zapewniają, że jest on bezpieczny podobnie jak ich klocki. Tworząc zabezpieczenia serwisu współpracowali z UNICEF i FTC.

Najważniejsze zasady bezpieczeństwa:

  • autorski kodeks postępowania,
  • ochrona tożsamości:

– dzieci nie mogą używać swoich prawdziwych imion tylko generowane automatycznie nicki
– awatar to figurka lub minilaleczka Lego,

  • ochrona prywatności – nie można zamieszczać selfi, swoich zdjęć ani żadnych innych fotek prawdziwych osób,
  • możliwość publikowania zdjęć (w przyszłości także filmów), prowadzenia galerii konstrukcji i projektów z klocków lego,
  • brak możliwości prowadzenia zwykłych rozmów – zamiast klawiatury dzieci mogą wysyłać przygotowane specjalne emotki,
  • dodatkowo moderowanie komentarzy i zdjęć,
  • brak systemu wysyłania prywatnych wiadomości.

Dzieci mogą komentować i „lubić” zdjęcia innych użytkowników, oznaczać je hashtagami, śledzić aktywność znajomych i ulubionych postaci lego, podziwiać fotki najlepszych konstruktorów, korzystać z inspiracji pojawiających się na innych profilach ale i samemu zdobywać fanów. Nie zabrakło też quizów czy aktualności ze świata Lego. Serwis jest bezpłatny, a źródłem dochodu dla Lego są wyłącznie reklamy ich własnych produktów.

Jako mama wielbiciela klocków Lego jestem na tak. Dzieci znajdą inspiracje do zabawy klockami, będą mogły dzielić się swoją pasją, własnymi projektami z innymi, sprawdzać się w zadaniach i wyzwaniach konstrukcyjnych. Marka Lego to solida firma – producent jednych z najfajniejszych zabawek dla dzieci, bardzo dobrych jakościowo klocków, wciągających gier wideo i dobrze zrealizowanych filmów. Jeśli Lego Life będzie takie samo, zostaną zachowane wszystkie środki ostrożności i dzieci będą bezpieczne, to ja temu przyklaskuję.

Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Matka Natka
Matka Natka
8 lat temu

A z lego life prosto w sidła facebooka, instagrama i innego wortualnego świata. Zamiast składać klocki dzieci będą „śledzić” innych. Zamiast spędzać czas na świeżym powietrzu będą pochylać głowy nad tabletami, telefonami i Bóg wie czym jeszcze… Jestem jak najbardziej na NIE! Postępu nie zatrzymam, wiem, ale na pewno nie ułatwię swemu dziecku wejścia do sieci.

Ciąża 18 stycznia 2017

34 tydzień ciąży – co się dzieje w brzuchu kobiety?

Półmetrowe dziecko w 34 tygodniu ciąży przypomina już… dziecko. Jakkolwiek to nie brzmi, brzmi cudownie. Nie tylko matka szykuje się na przyjęcie nowego członka rodziny. Przygotowany na ziemskie warunki bobas też chętnie ukazałby się swojej familii.

Nie takie małe maleństwo

Matki w 34 tygodniu ciąży, pomimo dźwiganego ciężaru, powinny odetchnąć z ulgą. Nie chodzi jedynie o zbliżający się finał. Gdyby dziecko w tym momencie się urodziło, spokojnie by sobie na świecie poradziło. Możliwe, że z inkubatorem, a możliwe, że nawet bez niego. Rozmiary też ma coraz pokaźniejsze. Pod tym względem jest niczym melon. Z tej racji coraz ciaśniej mu w brzuchu kobiety. Niech nie zmyli to jednak kobiet, że duże dziecko w połączeniu z małym miejscem zapewni jej spokój. Ich syn lub córka nie musi, choć może wyczyniać obroty, niczym mały akrobata. Akrobata, który szykuje się na spotkanie ze światem.

Gotowy na świat

Na zewnątrz dziecko coraz bardziej zaokrągla się. Jego skóra z pomarszczonej staje się gładka i nabiera różowego koloru. Wewnątrz dziecka też wszystko już funkcjonuje jak należy. Działają serce, mózg, płuca i inne organy. Jedyne układy, które jeszcze w miarę dojrzewają, to układ oddechowy oraz układ rozrodczy. U chłopców przykładowo następuje zstąpienie jąder. 34 tydzień ciąży to wreszcie czas, gdy nie tylko matka, ale i sam maluch przygotowuje się do porodu. Niemal wszystkie dzieci znajdują się już w pozycji główkowej, czyli gotowej do przyjścia na świat. Oczywiście zdarzają się przypadki pozycji miednicowej, choć istnieje jeszcze prawdopodobieństwo na obrócenie się w pozycję główkową – jeśli jednak tak się nie stanie, matkę czeka cesarskie cięcie. W efekcie istnieje coraz większa szansa na przyjście na świat malucha – u jedynaków ta szansa jest jeszcze mała, u bliźniaków natomiast już duża. Jako ciekawostkę warto dodać fakt, że wszystkie dzieci posiadają wówczas błękitne oczy. Do zróżnicowania kolorów dojdzie dopiero na świecie. Chodzi zakończenie złożonego procesu pigmentacji tęczówki.

Jak się czuje kobieta

Kobiecie szykującej się do roli matki coraz bardziej dają się we znaki objawy jej stanu. Męczące obrzęki dłoni i stóp przechodzą do codzienności. Wiąże się to z ciśnieniem tętniczym, które należy regularnie kontrolować, bo jeśli okaże się ono za wysokie, należy przyspieszyć zakończenie ciąży ze względu na zdrowie matki i płodu. Kobieta w 34 tygodniu ciąży może przybrać nawet sporo na wadze, co wiąże się nie tyle ze sporymi rozmiarami płodu, ile ze zwiększoną resorpcją wody w organizmie. Mimo to matka w żadnym wypadku nie powinna ograniczać jedzenia. Pokarm dostarcza niezbędnych substancji odżywczych dla niej i dla dziecka, które przecież żywi się dzięki swojej rodzicielce. Na odzyskanie sylwetki przyjdzie czas po porodzie, a przed należy dbać przede wszystkim o zdrowie. Tak więc kobieta w 34 tygodniu ciąży nie może się doczekać porodu. I nie chodzi w tym wypadku jedynie o powitanie dziecka. Chodzi o ulgę, zarówno psychiczną, jak też przede wszystkim fizyczną.

GS
Sprawdź, jak przebiega 34 tydzień ciąży na Babyboom.pl.

Subscribe
Powiadom o
guest

27 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka Kwiatkowska

Ja w niedziele wchodze w 34 tc obrzeki mam od 20 tc a maly jest podobno 2 tyg wiekszy i w 31 tc wazyl wg usg 2400

W roli mamy - wrolimamy.pl

no to mile zaskoczył. Ciekawe z jaką wagą dobije do końca :p

Agnieszka Kwiatkowska

Mysle ze 4 napewno tak jak mlodszy syn

W roli mamy - wrolimamy.pl

Moje drugie dziecię miało 3,9 kg 🙂

Agnieszka Kwiatkowska

A 1??bonu mnie pierwsze 3150 ale urodzil sie w 1 dzien 37 tyg wiec 3 tyg roznicy miedzy terminami obojga dzieci hehe

W roli mamy - wrolimamy.pl

Pierwsze 3,7 :p i oba prawie dwa tygodnie przed terminem

Agnieszka Kwiatkowska

No to klocki ładne az strach pomyslec ile by mieli jak bys przenosila ?

Roksana Marek
8 lat temu

mi poród wywoływali w 41 tyg całe szczęście znaczy dobrze ,że siedziała do końca 😀

Kasia Górska
8 lat temu

Moja mlodsza corka urodzila sie w 35tc. Wazyla 1950g i miala 46cm. Musiala byc w inkubatorze, by nauczyc sie trzymac temperature, do tego byla karmiona sonda. W szpitalu byla prawie 3 tyg, z czego poltora tygodnia w inkubatorku.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Kasia Górska

Jaka kruszynka. Mam nadzieję, że teraz już dobrze i zdrowo się chowa 🙂

Kasia Górska
8 lat temu
Reply to  Kasia Górska

Malutka byla (szacunkowo 2 tyg. mniejsza), ale jej starsza siostra z 38tc. ważyła 2950g, a ja, będąc donoszonym dzieckiem ważyła 2400g, więc raczej geny 🙂
Teraz ma 7 miesięcy, robi się kluseczka, bo waży w końcu ponad 6 kg i w ostatnie półtora miesiąca bardzo urosła – w końcu ciuszki na 68/74 zakładamy 🙂 Jest zdrowiutka jak ryba, a i głosik ma donośny (może będzie śpiewaczką? :p ). Właśnie przeżywamy koszmarne noce, bo ząbki wychodzą (normalnie śpi pięknie, z jedną lub dwiema pobudkami).

Kasia Górska
8 lat temu
Reply to  Kasia Górska

Jest taka.

Kasia Górska
8 lat temu
Reply to  Kasia Górska

A tutaj ma 5 dni.

Paula H-k
8 lat temu

Moja obecnie 5ciolatka urodziła się w 34 tc. Wazyla niecałe 2 kg, 8/10 pkt Apgar i kilka dni w inkubatorze. Stan ogólny dobry 🙂 po 2 tyg byłyśmy w domu 🙂 ma drobne zaburzenia sensoryczne, ale poza tym jest wszystko ok 🙂

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Paula H-k

To musiała być kruszyna 🙂

Paula H-k
8 lat temu
Reply to  Paula H-k

Była, to prawda 🙂 jak wyszlysmy do domu to miała trochę ponad 2 kg i aż strach było cokolwiek przy niej robić 😉 ale daliśmy radę 😉

W roli mamy - wrolimamy.pl
Reply to  Paula H-k

🙂

Nadia Idziaczyk
8 lat temu

nasz maluch (chociaz jak czytam kpmentarze to byczek – 2900g i 51cm) urodzony w 35tc. tez spedzil kilka dni w inkubatorze ze wzgledu na brak kontroli cieploty ciala oraz lekkie zaburzenia oddychania. myśle ze podane tydzien wczesniej sterydy pomogly. do domu wyszlismy po 3 tygodniach. teraz do inkubatorow to nawet donoszone dzieci po cc wkladaja – czysto profilaktycznie.

Kasia Górska
8 lat temu

E tam – mojej Maki nie wkładali, a była z 38tc i ważyła tylko 50g więcej, niż Twój 🙂 Także serio duży się urodził 🙂

Nadia Idziaczyk
8 lat temu

byczek po mamusi i tatusiu 😉 kolerzanka urodzila cc w 38 dziecko mialo 10/10 a i tak na kilka godz go wlozyli do inkubatora

Kasia Górska
8 lat temu

A w Wodzisławiu? Może tam mają takie metody. We Wrocku się nie patyczkują, bo mają przepełnione porodówki…

Nadia Idziaczyk
8 lat temu

w rydultowach tak robili

Monika Piotrowska
8 lat temu

Syn urodzony w 34+3 tc z wagą 2760. Problemy były jedynie początkowo z poprawnym ssaniem.

Ań Dzia
8 lat temu

Mój synek urodził się w 33 tc z wagą 2060g. Tydzień w inkubatorze. Łącznie po 3 tyg. pojechaliśmy do domu <3

Bea Wawrzynowicz
8 lat temu

Jeden z moich synow sie pospieszyl i urodzil sie w 34 tc 2730 waga spadla do 2500 po 3 dniach i niestety musialam mu podac butelke poniewaz niemial sily ssac piersi

W roli mamy - wrolimamy.pl

Najważniejsze by był zdrowy 🙂

Emilia Skrzypczak-Grabińska

Ja ur w 33ty+1dz, zaliczone jako 34tydz córkę z wagą 1500g, w szpitalu spędziła ok 6tyg. I niestety nie do końca jest tak że jak 34tydz. to sobie spokojnie poradzi bo dużo zależy od tego co jest powodem przedwczesnego porodu.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close