Boże Narodzenie 7 grudnia 2018

Nie działa? Dzwoń od razu!

Na ogół lubię ludzi, ale czasem mnie wkurzają. A już najbardziej to wkurzają mnie w Wigilię. Swoim ego. Egocentryzmem i egoizmem. Bo ja chcę, bo ja muszę, bo mnie się należy. Mam to szczęście albo nieszczęście, że jestem żoną instalatora. I Wigilia co roku wygląda tak samo.

Nie zamierzam tu robić reklamy mojemu mężowi, więc na potrzeby tego tekstu przyjmijmy, że jest on instalatorem kablówki. Branża się nie zgadza, ale realia jak najbardziej.

 

Zazwyczaj to wygląda tak:

Pierwsze dwa tygodnie grudnia są dość spokojne. Ludzie w tym czasie raczej rzadko się przeprowadzają, więc rzadko potrzebują nową kablówkę. W trzecim tygodniu robią zakupy, więc też jakoś tej kablówki pilnie nie potrzebują. Awarie zgłaszają sporadycznie. Szaleństwo zaczyna się w Wigilię. Co roku. No jak przez kalkę normalnie.

– Proszę pana, bo mnie kablówka nie działa, niech pan przyjedzie.

– No ale dziś jest Wigilia, proszę pana już południe, nie zdążę, po świętach przyjadę.

– Ale dziś jest dzień pracy! Pan nie może nie przyjechać!

– Ja nie mogę przyjechać, są święta i jestem już poza Warszawą.

– Ale mnie nie działa kablówka!

– Długo?

– No będzie ze dwa tygodnie, ale jakie to ma znaczenie?

 

No powiedzcie, że Wam się w tym momencie nóż w kieszeni nie otwiera. Mnie się otwiera za każdym razem jak w Wigilię, oczywiście nie rano, bo rano to są sklepy pootwierane i ludzie mają co innego na głowie, ale tak w okolicach południa i później, zaczyna dzwonić telefon. Systematycznie co roku. Bo jest Wigilia, idą święta i nie działa. No przecież nie może nie działać, bo święta. Musi działać!

Otóż człowieku drogi, nie, nie musi. Kablówka to tylko kablówka. Skoro nie była ci do szczęścia dwa tygodnie potrzebna, to jeszcze dwa dni przeżyjesz. To nie prąd, nie woda i nie zapchana kanalizacja.

Tak na marginesie: jak mieszkałam w Warszawie, kanalizacja od zlewu i wanny zapchała się na parterze właśnie w Wigilię. Pogotowie wodociągowe miało to gdzieś. Skoro z toalety można korzystać to wszystko w porządku. Dwa dni bez kąpieli, jedynie ochlapanie się w misce było dostępne. O prawdziwym zmywaniu też można było zapomnieć. W święta! Więc ta kablówka to naprawdę nie koniec świata.

Cyfrowy świat nas kompletnie odczłowieczył, nie uważacie? Ja chcę, ja klikam Enter i ma się stać. Ja dzwonię, pan przyjeżdża. Tak to ma działać. I kij z tym, że po drugiej stronie słuchawki jest człowiek, który ma rodzinę i plany na święta. Ja chcę, ma działać, mnie nie działa, pan przyjeżdża, bo ja tak chcę. To jest zjawisko stosunkowo nowe, jak sięgnę pamięcią dziesięć, piętnaście lat wstecz, to tego nie było. Telefon w Wigilię nie dzwonił. A jeśli już dzwonił to z jakąś świeżą sprawą i awarią w całym bloku.

Więc jako żona instalatora apeluję: zgłaszajcie awarie od razu! Nawet w niedzielę. Mnie to nie przeszkadza. Będziecie pierwsi w kolejce w poniedziałek. Ale nie w Wigilię! Toć już nawet handel w Wigilię kończy się w okolicach 14.00 (a pamiętam, jak pracowałam w Wigilię do 20.00, to znaczy siedziałam w kompletnie pustym markecie…). Wigilia to nie jest typowy dzień pracy. Tym bardziej to nie jest dzień na załatwianie spraw, których się przez ostatni miesiąc nie załatwiło z czystego lenistwa.

 

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
BeataJustyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Justyna
Gość
Justyna

U nas co roku było to samo, Mój tato mechanik, za każdym razem w wigilię ktoś żeby naprawić mu samochód… czasem zaraz przed kolacja ! Ja juz się przyzwyczaiłam, wiec chillout i udanej wigilnej kolacji :)

Beata
Gość
Beata

Zgadzam się z tym , trzeba szanować drugiego człowieka i pomyślec o drugim człowieku a nie tylko o sobie .

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close