Ciąża i dziecko 20 października 2022

O jakiej porze rodzi się najwięcej dzieci? Nie będziecie zaskoczone

To, czy dziecko przyjdzie na świat zgodnie z wyznaczonym terminem, jest częstym tematem rozmów pomiędzy przyszłymi rodzicami. Im bliżej wyznaczonego dnia porodu, tym więcej stresu przemieszanego z ekscytacją. Pojawia się też mnóstwo pytań. Przyszli rodzice zastanawiają się, kiedy pojawią się pierwsze skurcze, jak rozpoznać fałszywy alarm, czy zdążą dojechać do szpitala, jak długo wszystko będzie trwało? Na poród składa się wiele niewiadomych, i na część z tych pytań trudno doszukiwać się precyzyjnych odpowiedzi. Nieco inaczej jest z kwestią tego, o której godzinie rodzi się najwięcej dzieci. Ona nie stanowi już zagadki. 

O której godzinie rodzi się najwięcej dzieci?

Wiadomo już, w jakim miesiącu i o jakiej porze dzieci najczęściej przychodzą na świat. Zbadaniem tego zajęli się naukowcy z Londynu, którzy zebrali informacje z ponad 5 milionów porodów z lat 2004-2015, które miały miejsce w Anglii. Badacze policzyli, że w ciągu dnia, między godziną 9:00 a 17:00, porodów jest niewiele, bo tylko 28,5% z całości. Tym samym, na podstawie statystyk potwierdzili teorię, że najwięcej porodów odbywa się nocą. Maluchy częściej się rodzą między godziną 17:00 a 9:00 rano, przy czym największy ruch na porodówce jest pomiędzy 01:00 w nocy a 7:00 rano. Szczególną godziną, na którą przypadła największa ilość porodów, jest 4:00 nad ranem. Oczywiście mowa jest wyłącznie o porodach naturalnych. Porody przeprowadzone przy pomocy cesarskiego cięcia rządzą się innymi prawami.

Dlaczego dzieci najczęściej rodzą się w środku nocy?

Naukowcy wyjaśnili także, dlaczego dzieje się tak, że większość dzieci przychodzi na świat siłami natury właśnie w środku nocy. Odpowiedź raczej nie zaskakuje. Ta zależność wynika z naszego trybu życia w przeszłości. Nasi przodkowie w ciągu dnia byli rozproszeni, zajęci przetrwaniem. W ciągu nocy natomiast zbierali się w jednym miejscu, by zapewnić sobie bezpieczeństwo w ciemności. Pierwotne kobiety rodziły swoje dzieci nocą, bo nie zostawały same i czuły się bezpieczniej. Można powiedzieć, że Matka Natura zostawiła nam powyższą tendencję w spadku.

A w jakim miesiącu rodzi się najwięcej dzieci?

Na koniec warto jeszcze dodać taką ciekawostkę, że najwięcej dzieci pojawia się na świecie we wrześniu. Ten fakt spowodowany jest tym, że zimą najwięcej czasu spędzamy w domu, a wieczorami, mówiąc kolokwialnie, częściej trafiamy do łóżek. Stąd też więcej urodzeń w tym czasie. Z kolei najmniej porodów przypada na święta Bożego Narodzenia, dokładnie 25 i 26 grudnia, choć naukowcy jeszcze nie doszli do tego, dlaczego tak akurat się dzieje.

 

Źródło zdjęcia: Vidal Balielo Jr./Pexels

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 19 października 2022

Dinokalipsa wciel się w rolę dinozaura i nie daj się zgładzić

Dinokalipsa to niepozorna, nieprzewidywalna i emocjonująca gra karciana dla miłośników dinozaurów oraz wielbicieli łagodnej rywalizacji. Zasady są proste, choć muszę przyznać, że początkowo wydawały się nieco skomplikowane. Podczas kilku pierwszych rozgrywek dosyć często zaglądałam do instrukcji, mając różne wątpliwości, ale w gruncie rzeczy przepisy nie są trudne. Wystarczy kilka partii, by zapamiętać najważniejsze informacje i radzić sobie bez ulotki.

Jak sam tytuł wskazuje, bohaterami gry są dinozaury, które muszą stawić czoła różnym katastrofom.  Nasze zadanie polega na tym, by wcielić się w rolę jednego z czterech uroczych prehistorycznych gadów i zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby uniknąć zagłady. W tym celu stajemy do walki z innymi graczami i w każdej rundzie zagrywamy karty trzymane na ręce, próbując zdobyć jak najwięcej punktów. Osoba, której się to uda, czyli wyłoży na stół kartę o najwyżej wartości, zwycięża pojedynek i przesuwa pionek swojego dinozaura o tyle pól, ile wskazuje wartość jego karty.

Teoretycznie jest to proste, ale w praktyce tak gładko nie idzie, ponieważ w talii poza zwykłymi kartami z numerami mamy również do dyspozycji karty z różnymi efektami, które pozwalają na wykonanie pewnych dodatkowych czynności. Za ich sprawą możemy między innymi dodawać lub odejmować punkty oraz zamieniać karty między graczami – tak, jak nam pasuje. I w tym tkwi sekret walki oraz pewna trudność, nie wystarczy bowiem wykładać na stół kart z najwyższą cyfrą. Ważne jest, by cały czas śledzić ruchy pozostałych graczy, analizować daną sytuację i próbować przewidywać, co może się wydarzyć.

Poza tym oprócz talii głównej, mamy też talię katastrof, których z jednej strony chcemy unikać, bo prowadzą do naszej klęski – zdobycie trzech kart tego samego rodzaju lub trzech różnych (po jednej z każdego gatunku) doprowadza do śmierci dinozaura i odpadnięcia z gry.  Z drugiej zaś strony posiadanie tychże kart pozwala nam przesuwać swój pionek o tyle miejsc na planszy, ile kart zgromadziliśmy. Przykładowo: jeśli mam dwie karty katastrof, to na koniec tury przestawiam swojego dinozaura o dwa miejsca do przodu.

Co ważne – pionek przesuwa tylko ta osoba, która zwycięży daną rundę, zdobywając najwięcej punktów i o tyle też (ile wskazuje suma punktów) posuwa się do przodu oraz ten gracz, który rundę zawalił, zgarniając kartę katastrofy. Oczywiście do mety najszybciej zmierza ten, który najczęściej wygrywa poszczególne rundy, ale paradoksalnie gracz, który przegrywa pojedynki, przemieszcza się po swoim torze szybciej niż ten, który uplasuje się z punktacją pomiędzy jednym a drugim.

I to akurat jest ciekawe w tej grze, bo dzięki temu nic nie jest oczywiste. Nie jest powiedziane, że ten dinozaur, który zdobywa najmniej punktów, będzie ostatni na drodze do mety.

Gra niewątpliwie jest interesująca i wciągająca – rozgrywki z moim dziećmi nigdy nie kończą się po jednej stoczonej rywalizacji, zawsze chcemy jeszcze raz! 😊 Bardzo pozytywne wrażenie zrobiła na nas grafika, która przedstawia niezwykle urocze dinozaury o zabawnych imionach. Liczba elementów gry ograniczona jest właściwie do niezbędnego minimum tj.: kart, drewnianych pionków (w kształcie dinozaurów) i małych plansz (po jednej dla każdego gracza) z wytyczoną drogą do zwycięstwa. Całość zamknięta jest w zgrabnym pudełku.

Generalnie Dinokalipsa przeznaczona jest dla dwóch do czterech graczy w wieku 8+ i początkowo myślałam, że moja sześcioletnia córka sobie nie poradzi, bo nie potrafi jeszcze czytać (co jest niezbędne do poprawnego używania efektów kart), aczkolwiek gra okazała się dla niej na tyle intrygująca i atrakcyjna, że nie odpuściła. W kilku pierwszych rozgrywkach czytałam jej, co widnieje na kartach, które trzyma na ręce, tłumaczyłam, kiedy może je wyłożyć i dzięki temu szybko zapamiętała, co oznaczają. W tej chwili gra sama i ma z tego dużą radochę 😊

Reasumując Dinokalipsa bardzo przypadła nam do gustu i polecam tę karciankę wszystkim miłośnikom nie tylko dinozaurów, ale też tego typu rodzinnej rywalizacji.

Grę znajdziecie na stronie wydawnictwa Rebel.

Zdjęcia: Fizinka
Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Rebel

Więcej informacji o grze znajdziesz na stronie GramywPlanszowki.pl | GwP

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dania główne 16 października 2022

Kurczak Teriyaki z ryżem i warzywami w 15 minut!

Kurczak Teriyaki z ryżem i warzywami to danie, które nie sprawi trudności żadnemu kulinarnemu laikowi. Z pewną pomocą można go przyrządzić raptem w piętnaście minut. 

Tia, w piętnaście minut? Przecież to ryż się nawet w tyle nie ugotuje, a co tu dopiero cały obiad. Gdybym miała zrobić to danie w tradycyjny sposób, stojąc nad garnkami i patelnią, pewnie zeszłoby się jakieś pół godziny, no może czterdzieści minut. Z tego też powodu gotuję zazwyczaj w weekendy, gdy mam więcej czasu i nie ma presji, że znów nie zdążę z innymi sprawami. W tygodniu dzieci mają obiad w szkole, a my z mężem dojadamy resztki na początku tygodnia, a potem coś tam w pracy złapiemy ciepłego. 

Piętnaście minut jest bardzo realne. Wystarczy pewien nowoczesny pomocnik. Chyba od zawsze wzbraniałam się przed multicookerami i nie bardzo wierzyłam w te wszystkie legendy, jak to odmieniały kulinarną rzeczywistość w domach znajomych. 

Fot. Kurczak Teriyaki - Instant Pot

Fot. Kurczak Teriyaki – Instant Pot

Do czasu, gdy przypadkiem i z pewną dozą szczęścia, trafił do mnie multicooker marki, która szturmem podbiła rynek amerykański, a dokładnie Instant Pot Duo 8. Mam go już od około dwóch tygodni i codziennie odkrywam nowy „stary” przepis. Był już bigos, biały ser, sernik brownie, leczo, ale na razie serce skradł nam kurczak teriyaki z ryżem i warzywami. Na samą myśl już mi ślinka cieknie, więc nie trzymam Was dłużej w niepewności i podaję ten arcy prosty przepis. 

 

Składniki

Składniki na obiad dla czterech osób

  • 3 pojedyncze piersi z kurczaka
  • 2 szklanki ryżu (2-3 woreczki)
  • 3 szklanki wody lub bulionu
  • niecałe 0,5 szklanki sosu teriyaki (ok. 150 ml)
  • torebka mrożonej mieszanki warzyw (brokuły, marchewka, zielona fasolka, kto co lubi)
  • olej, sól, pieprz i czosnek w proszku.

Kurczak Teriyaki – przepis

Przygotowanie:

Polecam przygotować sobie wszystkie składniki, by były w pobliżu.

  • W pierwszej kolejności kroję piersi z kurczaka na długie paski, posypuję z obu stron lekko pieprzem, solą i czosnkiem w proszku. 

  • Podłączam do prądu Instant Pot i wybieram funkcję „sauté”, ustawiam na max. 10 minut i na dno leję oliwę (około 2 łyżek).
  • Po rozgrzaniu oleju smażę piersi z kurczaka z obu stron. Nie muszą być do końca wysmażone. 

  • Po podsmażeniu mięsa do garnka wlewam wodę, by zakryć dno i drewnianą łopatką szoruję delikatnie, aby usunąć wszystko co przywarło. To bardzo ważne, bo jeśli coś pominiemy, później sprzęt będzie informował, że coś się przypaliło, a tego nie lubimy.
  • Gdy spód garnka jest już czysty, wsypuję ryż i zalewam resztą wody.
  • Na górze układam podsmażone piersi z kurczaka i polewam sosem teriyaki.
Fot. Kurczak Teriyaki - Instant Pot

Fot. Kurczak Teriyaki – Instant Pot

  • Zamykam pokrywkę Instant Pot upewniając się, że wentyl jest ustawiony w pozycji zamkniętej.
  • Anuluję program „sauté:, klikam na „pressure cooking” i ustawiam na około 5 minut. 
  • Teraz dzieje się magia. Sprzęt będzie podnosił ciśnienie i temperaturę. 

  • Zajmie mu to trochę minut. Gdy osiągnie odpowiedni poziom, zacznie się odliczanie na zegarze. 
  • Gdy gotowanie pod ciśnieniem się zakończy, czekam jeszcze do dwóch, trzech minut przed wypuszczeniem pary. 
  • Gdy jest już bezpiecznie, zdejmuję pokrywę, dorzucam mrożone warzywa i dobrze mieszam.

Fot. Kurczak Teriyaki - Instant Pot

Fot. Kurczak Teriyaki – Instant Pot

  • Znów zamykam pokrywę i zostawiam tak danie na pięć minut. 
  • Gotowe danie na talerzu można posypać sezamem. ‘
  • Voila, to wszystko.

Jeśli nie macie takiego sprzętu w domu, nie martwcie się. Czeka Was tylko zabrudzenie większej ilości garnków. Mięso polecam dobrze wysmażyć na patelni, ryż ugotować w osobnym garnku, a warzywa także podsmażyć na patelni. Na koniec wystarczy wszystkie składniki wymieszać w dużej i głębokiej patelni i polać sosem teriyaki. 

Natomiast jeśli macie już szybkowary, multicookery to podpowiem, że aby ciśnienie szybciej wzrosło, wystarczy dodać ciepłej wody, a nie zimnej prosto z kranu. 

Pozostaje mi życzyć Wam smacznego, a ja uciekam, bo zamarzyły mi się gołąbki!

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close