Pierwsze cięcie włosów dziecka


W zamierzchłych czasach Słowian, rodzice – w przeciwieństwie do współczesnych – raczej nie zamartwiali się fryzurą swoich pociech. Włosy rosły jak chciały, a u chłopców do momentu ukończenia siódmego roku życia. Wtedy najczęściej ojciec obcinał je podczas uroczystości nadania imienia, co miało wydźwięk symbolicznego przyjęcia do grona mężczyzn. Rytuał ten, zwany postrzyżynami był bardzo ważny dla słowiańskiej społeczności. A dziś? A dziś obcięcie, czy też zapuszczenie włosów dziecka to indywidualna decyzja rodziców, często podyktowana trendami ze świata mody- grzywki, irokezy, wygolone boki. Nie ma głębszego znaczenia, nie licząc chwili odcięcia pierwszego pukla dziecięcych włosków, ponieważ ten moment zapada w pamięć.

Umawiając starszego syna na pierwsze strzyżenie, nie byłam zbyt sentymentalna. Po prostu trach nożyczkami i po sprawie, blond włoski spadły na ziemię. Nawet nie pomyślałam żeby choć malutki pukiel schować na pamiątkę. Bartek miał półtora roku, zbyt długie włoski zachodzące do oczu należało skrócić. Nie było żadnego planu, pomysłów dotyczących fryzury- miało być na krótko i szybko, bo Bartek nie polubił strzyżenia. Po obcięciu byłam zachwycona, wyglądał pięknie, jakby odrobinę doroślej.

Z młodszym było inaczej. Wojtek ma bardzo gęste włosy, te dłuższe zawijały się w drobne pierścionki. Ślicznie wyglądał, napatrzeć się nie mogłam bo przypominał cherubina z barokowych obrazów. Kiedy mąż rzucił że trzeba małego obciąć, nie zgodziłam się, bo niby po co? Na oczy jeszcze widział, a poza tym miał dopiero dziewięć miesięcy i nie chciałam go ciągnąć do fryzjera. Mogłam co prawda ciąć nożyczkami, ale ruchoma główka i moje niewprawione ręce z nożyczkami do papieru nie były dobrym pomysłem.

Szłam w zaparte do momentu pojawienia się lipcowych upałów. Musiałam ulec, mały był non stop spocony, włoski mokre, musiało mu być gorąco. Z bólem serca i matczyną łzą cieknącą po polikach, obcięliśmy delikatne włoski maszynką. Kazałam zostawić przynajmniej 5 mm z długości, bo łysej główki raczej bym nie przeżyła.

Co tu wiele mówić, Woju już nie wygląda tak anielsko, strasznie mi żal tych włosów, które tak pieczołowicie zebrałam z podłogi. Jest ładnie choć inaczej, mniej “niemowlęco” a bardziej poważnie. Znajomi dwa razy zaglądali do wózka, aby upewnić się że nikt dziecka nie podmienił. I czekam tylko aż włosy trochę odrosną, bo jestem ogromnie ciekawa, czy znów się zakręcą? Nie licząc zmiany długości, kolor również jest inny – z jasnego brązu odrasta jasny blond na wzór i podobieństwo starszego brata.

A jak Wy zapatrujecie się na tak wczesne obcięcie włosków dziecku? Stawiacie na wygodę malca, czy raczej na zachowanie jego niewinnej urody?

Fot. Gramody/ CC BY

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. U nas dlugo sie nie zastanawialismy, synek pierwszy raz byl strzyzony zaraz pzed skonczeniem roczku. Miał juz takie “Pierzaki” ze smiesznie wygladal, zwlaszcza jak sie przebudzil.

  2. Moje blizniaki tak sie od malego szarpaly za czupryny ze od ok 8 miesiaca ich traktowalismy maszynka ;)

  3. moje bąble mają włoski po mnie – proste, cienkie :) Adaś jedynie blondynek nie wiadomo po kim ;)

  4. U mnie podobnie jak u Mai i Matiego są loczki. Synka ścięliśmy na króciutko(maszynką)jak miał 1,5 roku,córa już dwa razy przeszła radykalne(jak na dziewczynkę,bo w sumie straciła około 10cm włosków) cięcie. A po kim loki to niewiadome. Chyba bardziej po mnie,bo mąż ma proste,a ja jeden w tą,drugi w tą,ale mają tendencję do zawijania się. Jednak loczki mojej Hani to loczki prawdziwe.

  5. Pierwszy raz w wannie przy kąpieli ciocia fryzjerka, do dzisiaj przychodzi do nnas do domu wszystkich strzyże.

  6. Starszej córce ja obcinałam, dopiero ok 3 latek bo wcześniej nie wiele ich miała ;) Teraz ma długie włoski ale będzie trzeba troszkę podciąć bo zapina je sobie w spodnie ;) Młodsza jeszcze nie miała obcinanych włosków bo ma króciutkie ;)

  7. U nas dziś był pierwszy raz, mały ma prawie 2 lata.

  8. Ja też nie pomyślałam o tym, by pierwsze włoski schować na pamiątkę… :P

  9. Moj synek bardzo lubi chodzic do fryzjera. Na szczescie nigdy nie bylo z tym problemu :)

  10. Starszego syna obcinam sama maszynką bo na grube i twarde włosy a młodszego prowadzę do fryzjera bo ma włoski lekkie i delikatne i ja bym mu tylko zaszkodziła.

  11. pierwszy raz z synkiem u fryzjera był nerwowy całe szczęście fryzjerka była bardzo sprytna i szybka i udało się obciąć mu włosy. Za drugim razem miał obiecane bańki mydlane jak będzie grzecznie siedział i da sobie obciąć włosy. Trzeci i kolejne razy już bez problemowo przyzwyczaił się do tego zabiegu ;-) Córka dla odmiany od pierwszego razu bardzo chętnie i grzecznie siedziała u fryzjera no i oczywiście mogłaby chodzić tam codziennie :-D

  12. Fryzjer od 2 roku życia, na szczęście bezproblemowo od samego początku, jeden warunek “On siedzi siam” teraz już 6 latek, w zasadzie mógłby chodzić sam ;-)

  13. Moi chodzą od 1. Roky życia, a le po fryzjerze konieczne mycie głowy, bo swędzi :) Fryzjer daje lizaki!

  14. Póki co wszystkie dzieci (trójka) mają domowe fryzurki, raz chyba tylko najstarsza była u fryzjera, ale za bardzo jej się nie spodobało. Mamy już swoje sposoby, najważniejsze są spokój i ostre nożyce fryzjerskie ;)

  15. Córka ma 5 lat i jest ok, ale syn 3 lata, tragedia. Płacze, krzyczy, kręci się, a włosy szybko mu rosną, do tego loki to fryzjera musimy często odwiedzać :)

  16. Misiek u fryzjera różnie, bywa,że się wierci,ale ogółem ok. Hania jeszcze nigdy nie byłam. Zawsze sama podcinałam jej włosy, tyle,że z planowanych 2cm robiło się 5cm,a w dodatku efekt dawał wiele do życzenia dlatego wczoraj umówiłam nas obie so fryzjera na piątek za dwa tygodnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie…

  17. ja obcinam wszystkich w domu. Synek uwielbia byc strzyzony

  18. Synkowi bardzo powoli rosły wlosy. Ucieka przed szczotką do włosów i nie lubi czesania :-D. Dlatego poszukalam u nas fryzjera dla dzieci. Trafilam z synkiem do “Czuprynki”, mial 2,5 roku. Salon pelen zabawek, ciepliwej pani :-) udało się za drugim wejściem na fotel. Loki pierwszy raz piszly pod nożyczki. Bylo dobrze :-)

  19. Ja obcinam Mani jedynie grzywke bo nie daje sobie żadnej spinki przypiąć czy związać… u fryzjera bylismy- porażka. Małą nie dała się dotknąć. dotknąć obcinam jej włosy kiedy śpi i dziękuję Bogu że ma bardzo kręcone bo dzięki temu nie widać tego co jej tam uzepolilam ;-)

  20. my chodzimy ze starsza. Mloda obcielam sama bo ona jest zbyt ruchliwa i jeszcze da sie maszynka opedzlowac ;)

  21. Ja strzygę małżonka. Małżonek synka. Tylko mi nie ma kto końcówek podciąć

    1. Zgodnie z kolejnością powinnaś się oddać w ręce dziecka! :-P

    2. Może warto zaryzykować?! Wszak dzieci są taaakie kreatywne! ;)

    3. Otóż to! Koniecznie zrób zdjęcie “przed” i “po” – myślę, że poniesie się w internetach :P

    4. To jeszcze przemyślę temat…nie radzę sobie ze sławą??

  22. Moich 3 facetów ( 2 synów i męża ) obcinanie w domu sama

    1. Maszynką i do tego cieniuje. Góra dłuższa boki krótsze

  23. A my chodzimy z synkiem (2,5r) grzecznie siedzi, tak dumnie, ze ho ho

    1. Mój też zawsze grzecznie siedział (bo teraz to już wiadomo – duży facet) – tzn tak mówił mąż. Musiałam wierzyć na słowo.
      Bo ze mną poszedł raz i jak tylko przekroczyliśmy próg, to się rozpłakał!
      Tak więc gratulacje dla Twojego odważnego chłopaka!

  24. Ja byłam z moją córcią u fryzjera raz i 3 razy obcinałam ją sama. W sumie żadnej różnicy. Z moich planowanych 2cm zawsze robiło sie 10. U fryzjera pani odcięła co prawda te 2-3cm,ale włosy krzywe. Już jej nie obcinam.

  25. Moja 6 – latka uwielbia chodzic do fryzjera. ;)

  26. Moj syn bardzo lubi chodzić do fryzjera. Pierwszy raz był około 2 roku życia i nigdy nie płakał ani sie nie zraził

  27. Moj syn teraz 5,5 strzyze sie w domu sama go gole lubi na 6mm . Odkad skonczyl roczek mniej wiecej i lubi baaaardzo .

  28. Synowi maszynka, a i tak jest wojna. U fryzjera nie ma szans.

  29. Droga Autorko! Czytam Twój artykuł jakbym czytała o sobie! Dzis scielismy wlosy naszemu poltoraroczniakowi (loki jak marzenie, dosłownie herubinek z każdej strony). Ale jestem troche rozżalona, bo niby umawialiśmy sie z mężem na delikatne podcięcie (on był za tym, zeby ściąć całkiem na krótko ze względu na wygodę dziecka, ja – matka o sentymentalnej naturze, chciałam tylko dosłownie troche skrócić. Wyszło tak, ze zajęta zabawianiem malca nie spostrzegłam sie jak fryzjerka (mając po prostu polecenie ścięcia) wycięła wszystkie loki w brud nożyczkami, cieniując po bokach maszynka i zostawiajac nieco ledwie kręcących sie fal na gorze (zbyt krótkie na anielskie pierścionki). Moje dziecko jakby wydoroślało wizualnie – tak jak u Ciebie.
    Maz wniebowzięty, ja mniej. Ja jestem kreciolem od urodzenia i mam dość bogate zaplecze genetyczne kreconowlosych w rodzinie, ale nie jestem 100% pewna czy loki odrosną…. a choc w ciąży zarzekałabym sie, ze wolałabym prostowlose dziecię, to teraz z wielkim żalem w sercu patrzę na zdjecia mojego herubinka zrobione jeszcze kilka dni temu…

    Prosze powiedz mi – jak u Was wyglądały włoski po pierwszym strzyżeniu Wojtusia? Czy nadal sie kręciły? Czy były mocniejsze czy straciły na uroku? Kocham moje dziecko i bez względu na to jakie bedzie miało wlosy bede kochać mocno, ale jesli odrosną sprężyny to juz nie dam ruszyć maszynka :) bede tylko dbać, by latem nie było mu za gorąco jak to wyglądało u Was. Czekam z niecierpliwością na odpowiedz.

    Ściskam i pozdrawiam.

    1. Droga Aniu. Mój kręciołek nie jest już typowym cherubinkiem, jego włoski gdy odrastają, są tylko falowane. Nie wiem, czy to kwestia cięcia czy natury, ale loczki są już tylko wspomnieniem.

      1. P.S. Woju włosy ma teraz bardzo gęste i sztywniejsze.

      2. A czy któreś z Was, rodzicow ma naturalnie kręcone wlosy? Lub czy w najbliższej rodzinie jest historia kręconych włosów, chodzi mi tylko zeby ustalić czy Wojtek ma loki w genach czy nie. Nasze dziecię ma bogate podłoże genetyczne jesli chodzi o krecioly, ale odezwę sie za kilka miesięcy i dam znac co nam ostatecznie wyrosło na tej malej główce :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Jestem psem i cię zjem!


Tydzień temu zaproponowałam nową zabawę na naszym profilu na Facebooku. Efekty okazały się tak imponujące, że uznałam, iż warto spisać wszystko w jednym miejscu i zostawić dla potomnych.

Pamiętacie od czego się zaczęło?

Duśka ma dużo pluszowych piesków, stąd się wzięła taka zabawa ze słowami:

Jestem psem i cię zjem!

Później doszło: jestem kotem zjem cię potem!

Ostatnio zaczęłyśmy to rozbudowywać i mamy jeszcze:

Jestem muchą, zjem ci ucho.

Jestem pszczołą, zjem ci czoło.

Jestem kos, zjem twój nos.

Jestem sroką, zjem twoje oko.

Jesteśmy osy, zjemy twoje włosy.

Jestem żmiją, zajmę się twoją szyją.

Jestem bąk, latam koło twoich rąk.

Jestem słoń, zjem twoją dłoń.

Jestem padalec, zjem twój palec.

Jestem iguana, zjem twoje kolana.

 

Na Facebooku dopisaliście ciąg dalszy:

 

Jestem niedźwiadek i zjem twój pośladek

Jestem zebra zjem twe zebra

Jestem hipopotam i cie wygilgotam

Jesteśmy małe muszki i cię uszczypniemy w nóżki

Jestem biedronka w kropy, zjem twoje stopy

Jestem jeżyk, zaraz wejdę pod kołnierzyk

Jesteśmy małe krewetki, policzymy twoje paznokietki

Jestem łoś, może da mi całuska ktoś ?

Jestem kaczucha i zjem Ci kawałek brzucha.

Jestem wiewiórką i zajmę się Twoją fryzurką.

Jesteśmy muszki i zjemy Ci paluszki.

Jestem langusta i pocałuję Cię w usta.

Jestem mucha co lubi się tulić do twego serducha

Jestem misio co lubi dawać buzi w pysio

Jestem koniem, zjem twe dłonie

Jesteśmy bzyczące bączki, zjemy twoje rączki!

Jestem muchą, zjem twoje brzucho! (ciut niepoprawnie, ale…)

Jestem osa i się kręcę koło twojego nosa

Jesteśmy kanarki, zjemy twoje barki!

Jestem perliczka, odgryzę Ci kawałek policzka!

Jesteśmy mrówki wędrujemy do twojej główki

Jestem żaba, wredna baba

 

Nie przepisałam dwóch powtarzających się ;)

Duśka uwielbia tę zabawę, śmieje się, piszczy z radości i krzyczy: jeszcze, jeszcze, co jeszcze?

No właśnie: co jeszcze? Dorzucicie jeszcze jakieś pomysły?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Wiersz Mileny normalnie powala na kolana!!!

    1. cieszę się że znowu mogę być z wami prawie na co dzień, długi brak dostępu do komputera i internetu bardzo mnie denerwował ale było minęło

    2. u mnie brak dostępu do neta to jakby mi kto tlen odciął ;)

    3. ja tak bez tlenu żyłam rok :-(

  2. jestem foka
    zagram dla ciebie roka

    przyszedł do ciebie chomiczek
    pobawi się w entliczek pentliczek

    bocian do ciebie leci
    będzie rodzeństwo czyli dzieci

    przyleciało do ciebie emu
    i pyta smucisz się? czemu?

    jestem antylopa
    odejdź bo dostaniesz kopa :-)

    leci do ciebie bączek
    a zanim wiewiórka i zajączek

    gilgocze Cie borsuczek
    a przytula do ciebie mruczek

    wrona dziś przyleciała
    i włosy potargała

    robaczki na cukierkach usiadły
    a później twoje gardziołko dopadły

    bakterie na smoczku się bawiły
    i że pójdą do twojego brzuszka się cieszyły

    pchełki po plecach cię drapią
    później bardzo głośno chrapią

    pająki po uchu cię smyrają
    i miodzik chętnie zajadają

    1. Chylę czoła przed Twoim talentem. Wiersz rewelacja!!!

      1. dziękuje za miłe słowa, od jutra zabawę wprowadzam w życie w moim domu. bardzo mnie wkręciła :-)

  3. Milena Kamińska

    zaprosiłaś do domu wiewiórkę
    a ona wywierci ci w brzuszku dziurkę

  4. Heheheh uśmiałam się :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Szarlotka z bezą


Jesień od zawsze kojarzy mi się z jabłkami, które najpiękniej wyglądają o poranku skąpane w rosie i pierwszych promieniach słońca. Od małego pomagałam moim rodzicom w obieraniu jabłoni, przerabianiu jabłek na soki, kompoty, a najbardziej uwielbiałam – i nadal uwielbiam piec ciasta z jabłkami. Szarlotka z bezą to odkrycie tej jesieni, która skradła serca domowników. Kruche ciasto, karmelizowane jabłka i beza – nic więcej nie potrzeba. Sprawdźcie sami!

Składniki na kruchy spód:

1 bardzo pełna szklanka mąki pszennej (190 g)
⅕ szklanki cukru pudru (40 g)
szczypta soli
pół kostki zimnego masła (czyli 100g – tradycyjne kostki masła mają 200g)
1 łyżka kwaśnej śmietany 18%
1 żołtko

Składniki na karmelizowane jabłka:

6-7 dużych  jabłek szarlotkowych (ok.1,2 kg) – ale zwykłe jabłka też świetnie smakują
1 łyżka masła
3 łyżki cukru brązowego (lub zwykłego)
1 łyżeczka cynamonu
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej

Składniki na bezę:

3 białka
¾ szklanki  drobnego cukru kryształu (150 g)
2 łyżeczki maki/skrobi ziemniaczanej

Wykonanie:

  1. Wszystkie składniki na kruche ciasto mieszam w misce i dobrze wyrabiam ręką. Kto nie lubi się brudzić może wykorzystać malakser, ale wierzcie mi nie ma to jak ciepło ręki przy wyrabianiu kruchego ciasta.
  2. wyrobione ciasto zawijam w folię i wstawiam do lodówki na min. 30 min. Im dłużej tym lepiej, Ja trzymam go w lodówce nawet 1 godzinę.
  3. Kiedy ciasto chłodzi się w lodówce obieram jabłka i kroje w większą kostkę.
  4. Następnie schłodzone ciasto zamiast go rozwałkować kroję na plasterki wg sposobu Basi i ugniatam w prostokątnej małej formie lub tortownicy 23 cm lub 26 cm, wyłożonej wcześniej papierem do pieczenia.
  5. Widelcem nakłuwam ciasto i wkładam do lodówki na kolejne 30 min.
  6. Obieram do końca jabłka – chyba, ze udało mi się to skończyć wcześniej. Dalej na patelni roztapiam masło, dodaję cukier i pozwalam tym składnikom się połączyć i trochę pobulgotać.
  7. Następnie dodaję pokrojone w kostkę jabłka i dosypuję przypraw. Całość mieszam i smażę na małym ogniu maks. 7 min. – mieszając od czasu do czasu. Pamiętajcie by nie przypalić karmelu bo będzie gorzki i nie rozgotwać jabłek.
  8. Zanim jabłka wyłożę na ciasto, podpiekam wyjęte z lodówki kruche ciasto ok. 15 min. w temp 190 stopni.
  9. Na podpieczony spód kładę ciepłe karmelizowane jabłka.
  10. Szarlotka z bezą jest już prawie gotowa. Kolejnym etapem będzie ubicie piany na bezę.
  11. Najpierw ubijam białka na sztywną pianę, potem dodaję powoli cukier, a dopiero na końcu mąkę ziemniaczaną.
  12. Dobrze ubitą pianę wykładam na jabłka.
  13. Wkładam do piekarnika (180 stopni) i piekę przy wykorzystaniu termoobiegu ok 25 min. – do zarumienienia się i wypieczenia bezy- która powinna być lekko chrupiąca.
  14. Po upieczeniu uchylam drzwiczki piekarnika i w te sposób studzę ciasto.

Szarlotka z bezą jest już gotowa. Wystarczy udekorować ją malinami, miętą i podać gościom. Zrobi wrażenie na każdym, nawet najbardziej wybrednym smakoszom deserów.

Wskazówki: Szybki przelicznik miar kuchennych znajdziecie tutaj natomiast jeśli wybierzecie prostokątną blachę to dla uzyskania większej bezy polecam podwoić składniki.

szarlotka

szarlotka 2

zdjęcie 3

zdjęcie 4

zdjęcie 5

 

Zdjęcia: Rachela

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Uwielbiam szarlotkę! A z bezą w szczególności! :)

  2. Uwielbiam to ciasto, a jeszcze nigdy nie próbowałam zrobić :(

  3. Agnieszko, to już któryś kolejny przepis, który sobie przywłaszczyłam.

    Dzisiejsza rozmowa z moją córką:
    – Po co znowu robisz ciasto?
    – A podrzucimy kawałek babci, może wujek przyjedzie…
    – Aaaaa robisz to pyszne z jabłkami co ostatnio… to dobrze, rób.

    Generalnie lubię piec i ponoć nieźle mi to wychodzi, ale mistrzowskimi przepisami nie pogardzę :)

    Wrzucaj więcej :)

  4. Ja lubię naleśniki z jabłkami smazonymi, pierogi,racuchy

    1. Pierogów z jabłkami nigdy nie robiłam

    2. Pokrój jabłuszko w kosteczke dość drobno posyp cukrem i cynamonem, wszystko wymieszaj, nakładając łyżeczka (gdyby jabłko było dość soczyste, weź na sitko lub dodaj troszkę bułki tartej)

  5. Ryż z jabłkami albo z makaronem na slodko z cukrem… Poza tym można jabłka zetrzeć do słoiczków później wykorzystać do placka albo dla dziecka małe słoiczki przecieru z jabłek… Sporo można zrobić ja jak narobię słoiczków to zawsze do czegoś wykorzystam

    1. Etap słoiczkowy dawno za dzieckiem :D Ale może zrobię do szarlotki zapas ;)

  6. Kruche ciastka z jabłkami takie kieszonki… Można takie słoiczki wykorzystać do naleśników

  7. Jeżeli masz sokowinik to jabłka na szarlotkęi i sok jabłkowy będzie

  8. Jak ten robaczek, co poszedł do miasta, do restauracji z wierszyka “Entliczek Pentliczek” :)

  9. Sok z jabłek, kompoty, próżone zawekowane w sloiki później do ryżu

  10. Obowiązkowo. Moja pięciolatka towarzyszy mi zawsze w kuchni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Lans na dziecko w Internecie


Pokazujesz zdjęcia swoich dzieci na portalach społecznościowych? Prowadzisz bloga, na którym publikujesz fotki maluchów? Pewnie więc spotkałeś się z pytaniem, czy nie boisz się niebezpieczeństw z tym związanych? Czy nie masz z tym problemu, że Twoje dziecko w sieci?

Upublicznianie wizerunku dzieci jest popularne z różnych powodów. Żyjemy w czasach, w których zdjęcie noworodka pojawia się w sieci już w pierwszych godzinach jego życia (często też jeszcze zanim przyjdzie na świat).

Może podtrzymujesz w ten sposób kontakt ze znajomymi, bierzesz udział w konkursach fotograficznych, albo lubisz się po prostu chwalić pociechami, czy dzielić radością z ich sukcesów? Z całą pewnością też, zdjęcie dziecka generuje więcej lajków niż fotografia jakiegoś krajobrazu, czy choćby Twoje selfie.

Wykorzystując możliwości, jakie daje Internet, by pokazać światu Twoje dziecko, musisz pamiętać, że może nieść to nieprzewidziane przez Ciebie konsekwencje.

  1. Zdjęcie pozostaje w sieci na zawsze – nawet, jeśli je usuniesz!

Publicznie dostępne zdjęcia są indeksowane przez Google i nawet po ich skasowaniu, ciągle są  dostępne bezpośrednio z poziomu wyszukiwarki. Niektóre serwisy społecznościowe, zastrzegają sobie prawo do dysponowania Twoimi zdjęciami (także w komercyjnych celach).

  1. Szanuj prywatność dziecka – myśl o jego przyszłości.

Dziecko kiedyś przestanie być rozkosznym maluchem i stanie się nastolatkiem, który może się wstydzić tego, co znajdzie o sobie w Internecie. Dziś słodka sytuacja, za kilka lat już taka nie będzie w jego oczach. Za jakiś czas może być z tego powodu wyśmiewany w szkole przez rówieśników, którzy potrafią być okrutni.

  1. Fotki mogą oglądać osoby niepożądane.

Szczególnie przestrzegam przed publikowaniem zdjęć półnagich lub nagich dzieci – fotki te mogą zostać wykorzystane w seksualnym kontekście. Przecież widok słodkiego golaska może podniecać ludzi o pedofilskich skłonnościach. Dewianci pobierają takie fotografie i wykorzystują je w wiadomym sobie celu. Zdjęcia niewinne w Twoich oczach mogą okazać się cennym łupem w galerii pedofilów.

  1. Zdjęcie może być wykorzystane bez Twojej wiedzy.

Zamieszczoną przez Ciebie fotkę, ktoś może pobrać, przerobić i ponownie udostępniać np. w internetowych memach, aukcjach internetowych, konkursach. Czytałam o przypadkach, w których wizerunek dziecka jest wykorzystywany do tworzenia profilu postaci do gier RPG.

Dodając zdjęcia dzieci w Internecie, właściwie nie masz wpływu na to, w jakim celu zostaną wykorzystane.

Zdrowy rozsądek

Podsumowując – czy w takim razie w ogóle nie zamieszczać zdjęć swoich dzieci w Internecie? Myślę, że można – sama to robię – ale warto robić to z głową stosując pewne środki ostrożności:

  • Nie zamieszczaj zdjęć ośmieszających malucha (np. na nocniku).
  • Nie dodawaj fotek z nagim dzieckiem!
  • Korzystaj z funkcji ograniczających dostęp – by zdjęcie nie było dostępne dla wszystkich użytkowników Internetu, a grono odbiorców było jak najmniejsze.
  • Czytaj regulaminy serwisów społecznościowych.
  • Zwróć uwagę, czy Twoi znajomi nie wrzucają zdjęć Twoich dzieci, które nie chcesz by zostały upubliczniane.

Fot. Robyn Jay/ CC BY

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Czasami wrzucam wyłącznie do własnej galerii, z ograniczeniem “tylko dla znajomych”. Nie rozumiem osób wrzucających do sieci zdjęcia dzieci brudnych, na nocniku, w kąpieli, z kompromitującą miną. Nikt nie liczy się z godnością dziecka (“bo przecież to takie słodkie”).

  2. Wrzucam, ale też rozsądnie. Żadnych golaskow czy wersji sedesowo nocnikowych :-)

  3. Moja koleżanka nie tylko umieściła dziecko na nocniku ale także jego zawartość :-o
    Moje ustawienia prywatności są tylko dla znajomych no i staram się wrzucać zdjęcia rozsądnie

  4. Szanuje prywatność moich dzieci i nie umieszczam ich zdjęć.

  5. wrzucam ale z rozsądkiem zdaję sobie sprawę iż mogą być przez kogoś wykorzystane w sposób nieodpowiedni

  6. Wojtek&spółka

    Ja również wrzucam. Na początku właśnie obawiałam się, jednak przecież nie wrzucam do sieci zdjęć mojego maluszka nagiego ani jakichkolwiek, które by go ośmieszały.

  7. Ja osobiście nie umieszczam zdjęc moich dzieci, jedyne jakie mogą sie znaleśc to z przedstawień na stronie szkoły lub przedszkola – ale na to wyraziałm zgode :)

  8. ja wrzucam ale nie roznegliżowane czy kompromitujące np na nocniku :)

  9. A widzialyscie funpage z serii najseksowniejsze?

  10. Rozsądek to podstawa drodzy rodzice…..i nie tylko !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku