Najpopularniejsze i najbardziej absurdalne przesądy ciążowe

Najpopularniejsze i najbardziej absurdalne przesądy ciążowe


Sylwia

6 marca 2016

Nigdy nie byłam przesadnie przesądna. To nie moja bajka, czarny kot może sobie spokojnie przede mną przebiec, a ja nie będę odwracać się, pluć przez lewe ramię (chyba?) i robić miliona innych rzeczy by odwrócić pecha.

Podobnie zachowywałam się w czasie ciąży i aż dziwie się, że ja tę ciąże przetrwałam. Stan błogosławiony – który jakby nie patrząc bardzo ciąży – to specyficzny okres w życiu kobiety a przesądów związanych z nim jest milion pięćset sto dziewięćset i przynajmniej parokrotnie usłyszałam/ przeczytałam przeróżne perełki. Oto kilka z nich:

Nie kupuj wyprawki przed porodem – po porodzie z dzieckiem pod pachą, obolałym kroczem pocerowanym jak skarpeta, niczym słoń w składzie porcelany będziesz buszować po dziecięcych działach wybierając wanienkę, wózek, ubranka… Powodzenia, będzie Ci potrzebne!

Nie farbuj włosów podczas ciąży, bo dziecko urodzi się rude – uff dobrze, że chociaż umyć je możesz. Rudy do niedawna chyba był w modzie i robi teraz furorę na zachodzie  :) Poza tym kilkucentymetrowy odrost nie jest trendy.

Nie zamartwiaj się w ciąży, bo dziecko będzie leworęczne – martw się do woli, bądź kreatywna a świat Ci podziękuje za kolejnego Leonarda da Vinci, Michała Anioła czy Alberta Einsteina.

Nie spoglądaj przez dziurkę od klucza/ wizjer, bo dziecko będzie zezowało – jakby ludzie nie patrzyli w dziurki, mikroskopy czy inne szkiełka i otworki to byśmy żyli jeszcze w epoce kamienia łupanego. Analogicznie pamiętaj by pomocny Tobie laryngolog, ginekolog czy inny specjalista od wszelakich dziurek nie był w ciąży.

Nie patrz się na brzydkie, straszne rzeczy podczas ciąży. Ta sama zasada dotyczy… osób o innym kolorze skóry! – najlepiej pod ręka miej białą laskę, bo nie znasz dnia i godziny, gdy możesz spotkać cudzoziemca czy zobaczyć coś brzydkiego. Ilość takich nagłych zdarzeń może okazać się nagminna i na czas dziewięciu miesięcy lepiej wcale nie otwierać oczu.

Nie ścinaj włosów, bo dziecko urodzi się głupie – racja nie ścinaj i wyglądaj jak chodzący mop. Strzeż poziomu IQ dziecka, bo nie wiadomo czy geny nie zawiodły i tylko… włosy je uratują.

Nie dziel się jedzeniem, bo będziesz miała mało pokarmu – podziel szafki kuchenne i lodówkę na pół. Jak Cerber pilnuj swoich zapasów, najwyżej później poćwiczysz z Ewką, Anką czy inną fit divą.

Dziecko będzie nadmiernie łyse, jeśli się depilujesz – depilator, maszynka, wosk – won! Wracamy do natury i wyglądu australopiteka. Pamiętaj by na porodówce głośno protestować przed wymogiem depilacji okolic intymnych.  

Nie uprawiaj seksu na dwa miesiące przed porodem, bo dziecku będą ropieć oczka – zaszyj się w zakonie a chłopa zapisz na siłownię czy każ mu biegać by się rozładował.

Nie myj naczyń, bo jak chlapnie na ciężarną woda to dziecko będzie alkoholikiem – brawo, masz powód by wymusić zakup zmywarki :)

Masz ładna cerę urodzisz na pewno syna – no przecież królowa może być tylko jedna!

Jak się przestraszysz psa i złapiesz za brzuch to dziecko urodzi się ze znamieniem w kształcie psa – jak przerazi Cię mysz czy inny zwierz to uważaj, bo cały atlas zwierząt “wytłoczysz” na dziecku.

Nie myj krocza, bo możesz wywołać krwotok i poronienie – OMG! Nie wiem, co powiedzieć! Personel przy porodzie powinien sobie przypomnieć lekcje Przysposobienia Obronnego i komendy: Maski włóż!  Maski zdejmij!

Znacie jeszcze jakieś śmieszne przesądy ciążowe?  

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Że jak ma się zgagę , to dziecko będzie miało dużo włosków.
    Mnie paliła strasznie, a synek łysiutki :-D :-D

    1. Mnie też paliła ale miał włosy :P

    2. Mialam tak samo haha, zgaga od ktorej az wymiotowalam a synek urodzil sie i mial malo wlskow. Teraz ma 3latka i owszem bardzo geste wlosy :D

    3. Edyta a czytałaś o przesądzie z depilacją ;) Masz odpowiedź na łysinkę :D

    4. Haha , tego nie czytałam , ale nie wyobrażam sobie wyskoku z krzaków mojego partyzanta ???

    5. Ja też miałam straszną zgagę w obu ciążach. Synek urodził się kudłaty, córcia powiedziałabym normalnie, nie za dużo, nie za mało. W tej chwili mają bardzo gęste włosy, szczególnie syn ;)

    6. Zgagę to i ja miałam okropną. Synek urodził się ze sporymi czarnymi włoskami a teraz blondyn z niego ;) Ilość raczej normalna bez wielkiego kudłacza na glowie :D

    7. Zgagi przy pierwszym dziecku brak za to włosy czarne i długie że położne synkowi irokeza robiły ? a przy drugim dziecku zgaga mała a syn tak siwy ze włosów nie bylo widac czy są ?

  2. Farbowanie włosów w ciąży,że niby dziecko urodzi się rude…

  3. Żeby nie przechodzić pod sznurkiem z bielizna i nie krzyżować nóg bo dziecko będzie owinięte pępowiną. Nie malować włosów, ale w sumie nie wiem dlaczego :) o zgadze nie słyszałam ale miałam prawie całą ciąże i mały nie miał włosów ;) jeszcze ze brzuch mówi co będzie, jak spiczasty to chłopiec a okrągły dziewczynka. Ja miałam okraglutki jak piłeczka, a urodził się chłopiec :) dziewczynka podobno odbiera urodę mamie ;)

  4. Że w ciąży nie wolno się myć, bo się dziecko wymyje :-/ niestet trafiła mi się właśnie taka 3cia pacjentka -9 miesięcy bez mycia, podmywania etc…

    1. Bez żartów czyli ciemnogród w Polsce dalej, Boże współczuje takiej pacjentki masakra

    2. W szoku jestem, że ten zabobon jest praktykowany.

  5. Kiedyś z ciężarną koleżanką się spotkałam. I oniemiałam…. ciągle jakieś przesądy wyciągała na światło dzienne….

    *a to jak się myszy przestraszysz, to dziecko z myszką się urodzi na ciele
    *a to jak pod kablami przejdziesz, to dziecko urodzi się owinięte w pępowinę (człowieku siedź w domu i nie wychodź, bo wszędzie linie wysokiego napięcia)
    * wizjer/judasz i zezowate dzieciątko
    * i to, że jak się ciężarnej odmówi, to myszy coś zjedzą

    Aż strach zachodzić ;););)

  6. Popłakałam się że śmiechu ;D

  7. czytam Twój wpis i płacze !! mi kiedyś ktoś powiedział, że nie wolno zszywać dziurek, cerować na kobiecie, bo dziecko będzie owinięte pępowiną. Plus niedawno dowiedziałam się od babci, że jak ciężarnej odmówi się jedzenia na które ma ochotę to myszy zakradną się do szafy i podziurawią wszystkie cichy. Ot taki zabobonik :)

  8. Nie przechodź pod sznurkami bo się dziecko owinięte pępowiną urodzi.

    1. Chodziłam pod sznurkami, dziecko urodziło się z pepowiną na szyi. Żyje i ma się dobrze :-)

  9. Jak się kobieta wystraszy nie łapać za brzuch bo dziecko będzie miało znamię. No u mnie się sprawdziło

  10. Nie pij z jednego kubka z kobieta w ciąży,bo zajdziesz w ciąże :)

  11. Nie dotykaj brzucha ciężarnej bo sama wkrótce zajdziesz w ciążę.

  12. O i najlepsze. Przez całą ciążę unikaj WSZYSTKICH kotów bo poronisz.

  13. To ja powinnam miec juz drużynę piłkarską jakby przez dotykanie brzuszka zapylało hihi

  14. Nie pij wody gazowanej bo dziecko będzie miało kolkę :)

  15. Macierewicza w tv zobaczysz,twoj synek Black Hawkiem bedzie latal co ma swoje dobre strony, przynajmniej Carakanem nie zostanie

  16. Ciekawe, jak wielu ludzi wierzy w te mity ;)

  17. W takim razie moje dziecko powinno urodzić się rude zezowate owinięte pępowiną, głupie i jeden Bóg raczy wiedzieć jakie a powinna mieć znamię w kształcie samochodu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Najwcześniejsze wspomnienia z dzieciństwa czyli co z tą lodówką

Najwcześniejsze wspomnienia z dzieciństwa czyli co z tą lodówką


Mirella

4 marca 2016

Przyjęło się uważać, że pierwszych trzech lat życia dziecko nie pamięta. Kierując się tym błędnym przekonaniem niespecjalnie zwracałam uwagę na różne pozornie błahe wydarzenia z codziennego życia mojej małej córeczki. Przecież i tak nie zapamięta… 

Mniej więcej dwa lata temu, a więc Duśka miała blisko pięć lat, mąż mnie zaskoczył:

– Wiesz co ona dziś powiedziała? Tak, to jest nowa lodówka, kupiliśmy ją. A ta stara pojechała. Ta stara z kotkiem.

Wryło mnie wtedy w podłogę.

Nie dalej jak wczoraj zeszło nam się na wspominki. Zaczęło się od tego, że Duśka zapytała jak się kupuje szafę. Rozmawialiśmy o tym jak byliśmy w sklepie z meblami, jak mi uciekała na zaplecze, jak wchodziła na duże łóżko. Okazało się, że nic z tego nie pamiętała. Niby logiczne, miała wtedy dwa lata i dwa miesiące. No tak, ale gdy wymienialiśmy lodówkę była dokładnie w tym samym wieku, jedno i drugie było jakoś blisko siebie, może nawet w jednym tygodniu. Pamiętając o jej poprzednim wyznaniu kontrolnie zapytałam, czy pamięta jak wymienialiśmy lodówkę.

– Tak, pamiętam.

– I jak to było? – drążyłam temat.

– Pan przyjechał i przywiózł nam tę nową a starą zabrał.

Tak, dokładnie tak było, ale dlaczego właśnie to zapamiętała? Wizyty w sklepie z lodówkami też nie pamięta.

– A pamiętasz starą lodówkę?

– Pamiętam. Była mniejsza od tej, biała i miała przyklejonego czarno-białego kotka.

Miała też inne naklejki, nie wiem dlaczego akurat kota zapamiętała. Może dlatego, że już w wieku dwóch lat wiedziała, że to kot, smerfów jeszcze wtedy nie znała, Rumcajsa też nie.

– Mamusiu, ale ta stara lodówka, to ona stała tu gdzie ta nowa?

– Nie pamiętasz?

– Zaraz. Chyba pamiętam. Ona stała tam gdzie teraz szafka ze słodyczami.

Faktycznie, tam stała. Dokładnie tam. Tak na marginesie, szafka jest raczej z garnkami, słodycze zajmują w niej marginalne miejsce, ale co tam, szafka ze słodyczami i już.

Nie wiem co było w tej lodówce takiego, że tak głęboko utkwiła Duśce w pamięci. Nawet na zdjęciach specjalnie jej nie ma, więc nie można mówić, że Duśka ją sobie przypomina co jakiś czas. Jednak fakt jest faktem – lodówka utkwiła na amen.

Druga sytuacja:

– A wiecie co mi się śniło kiedyś? Śniło mi się, że jak byłam mała, taka bardzo mała, to w tym białym sweterku byłam w kościele i wam uciekałam, a potem nie chcieliście wypuścić mnie z ławki. Wtedy chyba jeszcze byłam mała i niegrzeczna, że tak uciekałam.

No tak, jakby teraz duża była :P Uznałam za stosowne wyprowadzić dziecko z błędu.

– To ci się nie śniło, tak było naprawdę. Ja też to pamiętam.

Nic nadzwyczajnego, tylko nie miała wtedy więcej jak dwa i pół roku.

Te dwa w gruncie rzeczy nic nie znaczące wydarzenia uświadomiły mi odkrytą lata temu prawdę: umysł ludzki jest jedną wielką zagadką. Nigdy nie wiadomo kiedy i dlaczego podsunie nam jakieś wspomnienia z dzieciństwa, co uzna za warte zapamiętania, a co na zawsze pochłoną mroki niepamięci. Bo dlaczego akurat lodówka? No niech mi ktoś wyjaśni dlaczego Duśka pamięta lodówkę, a nie pamięta swojego dziecinnego łóżeczka, które wyjechało z domu pół roku po lodówce?

Wniosek? Uważajcie na to co mówicie i co robicie przy Waszych dzieciach, nawet tych małych. Każde nieopatrznie rzucone słowo może być kiedyś użyte przeciwko Wam… Prawdopodobnie dzieci najszybciej zapamiętają to, o czym my chcielibyśmy zapomnieć.

Tylko dlaczego ta lodówka?…

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Heh ja mam bardzo do ra pamiec wsteczna.. Mam 34 lata a do dzis pamietam jak przestalam pic mleko…z kazdym szczegolem,pamietam ustawienie mebli w pokoju pamietam dokladnie w co bylam ubrana w jakiej pozycji lezalam z butelka co robila mama i co robila babcia w tym samym czasie i to ze mialam angine …moge podac kazdy najdroboejszy szczegol z tego dnia z tej chwili..moja mama jest w szoku bo ona nie pamieta… Pamietam tez jak wywalilam wszystko z lozeczka lacznie z materacem majac niespelna 2 lata pizame tez zdjelam i stalam gola bo czekalam na kanapki z pasztetem hahamam mnostwo takich wspomniej z okresu 2 lat. .nastepne takie dokladne wydarzenie pamietam tez jak mialam 4 lata i wujek mi dawal banana na balkonie u cioci

    1. Lol, jesteś niebezpieczna z tą pamięcią :D

    2. Hehehe tak podczas klotni z mezem tez mu wypominam co bylo w 19…..

    3. Heh a dodam ze mleko przestalam pic majac 1 rok i 11mcy ?chcialam dodac w poscie ale nie szlo edytowac

  2. Milena kaminska

    Ja tez mam wiele wspomnień z dzieciństwa, to są jakies szczegoly małe np to ze jak wyjechalam z babcia podczas podróży chciałam spac a ona mnie budzila i.pokazywała bociany, to ze chodzilysmy po placu i bawiłysmy się do znudzenia w siala baba mak, to ze kupila mi latawca, pamietam dobrze osoby z przedszkola ktore rozpoznaje teraz na ulicy a oni mnie nie zresztą mówią ze nikogo nie pamiętają, ja pamietam kto nie lubił zupy mlecznej, komu podrzucalismy skwarki kto wymazal sedes w kale moi rodzice czesto niedowierzali gdy opowiadalam cos z dzieciństwa tak 2/3 latka zdumiewajace moj syn tez mnie zaskakuje :)

    1. Przypomniałaś mi, niedawno spotkałam koleżankę z przedszkola i jej pierwsze pytanie brzmiało: Nadal nie lubisz kożuchów z mleka?

  3. Milena kaminska

    Na wiele rzeczy trzeba uważać ponieważ dzieci pozniej bardzo chetnie dziela się swoją wiedzą w szkole przy okazji.jakiegos tematu,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Jesteś rodzicem chrzestnym? Bądź drugą matką/ojcem, nie bankomatem

Jesteś rodzicem chrzestnym? Bądź drugą matką/ojcem, nie bankomatem


Żaklina Kańczucka

3 marca 2016

Jestem podwójną matką chrzestną, mam też dwoje własnych dzieci, dla których również szukałam “drugich” rodziców przy chrzcie. Wiem jakie to odpowiedzialne zadanie i wiem też w jak niewłaściwy sposób nadal do tego – bądź co bądź – zaszczytu się podchodzi.

Gdy po raz pierwszy poproszono mnie, bym trzymała dziecko do chrztu, zalała mnie fala radości i dumy! To było dla mnie wyróżnienie, ale zaraz po tym przyszła refleksja, czy mnie będzie stać na ten zaszczyt? Bo nie oszukujmy się, rodzić chrzestny to przede wszystkim symbol koperty, chrztu, urodzin, komunii i ślubu chrześniaka…. Kurczę, czy mnie będzie stać na niemałe wydatki (przecież chrześniakowi nie wypada “żałować”, prawda?), czy będę mogła przyjeżdżać z daleka (paliwo kosztuje) na każdą uroczystość, ważną chwilę małego człowieka, który od chwili sakramentu będzie ze mną związany?

Podzieliłam się obawami z mamą dziecka, moją serdeczną przyjaciółką. Jasne, że nie chciałam odmawiać, chciałam jedynie, by ona wiedziała, że przy finansowych trudnościach jakie wtedy nas gnębiły, z dwójką własnych dzieci nie będę mogła malcowi nieba przychylić. W odpowiedzi usłyszałam – przestań, będziesz najlepszą matką chrzestną. I staram się jak mogę. Chyba nie jestem w tym taka najgorsza, skoro jakiś czas temu po raz drugi zaproponowano mi tę rolę Tym razem przyjęłam ją bez wątpliwości.

Nie wciskajmy sobie, że chrzestny jest od ładowania kasy w dziecko. Rodzice są od tego by finansować dzieci, i jeśli mają taką ochotę, spełniać ich najdziwniejsze i najkosztowniejsze zachcianki. Z tego co całkiem nieźle pamiętam, rodzic chrzestny jest od innego rodzaju zadań, bardziej ma wspierać duchowy rozwój i wychowanie niż ograniczać się do kwestii fundowania prezentów. O ile fajniej jest spotkać się razem, pójść na spacer, poświęcić sobie chwilę, pobawić i poprzytulać się z dzieckiem. Pamiętam, że jestem przede wszystkim chrzestną i co roku zamawiam dla dzieciaków dedykowane, ręcznie robione kartki – pamiątki sakramentu i kolejnych urodzin. Chcę by dla nich to było równie wyjątkowe jak dla mnie. A co do osławionej komunijnej i ślubnej koperty – na to jest czas by się przygotować, dziecko “z dnia na dzień” nie przystępuje do tych sakramentów, więc można odłożyć odpowiednie fundusze.

Jasne, że też kupuję prezenty, przecież dzieci je uwielbiają! Jednak jestem daleka od filozofii zapożyczania się by błysnąć przed rodzinką wypasioną niespodzianką. W każde święta podarunki kupuję pięciorgu dzieci, więc żeby nie pójść z torbami, ustaliłam z rodzicami kwotę jaką przeznaczają na to obie strony – ja dla ich dzieci i oni dla moich dzieci. Nie chcę by ktoś czuł dyskomfort, a jeszcze gorzej przykry obowiązek, bo musi coś drogiego kupić. Bez sensu, taki prezent to nie prezent!

Jaką ja się czuję matką chrzestną? Spełnioną, związaną z dziećmi. I bardzo współczuję tym chrzestnym, o których rodzice pamiętają jedynie przy okazji uroczystości, które obligują do stawienia się z kopertą. Współczuję także dzieciom, których chrzestni rodzice zjawiają się tylko z musu (Ps. ja nie pamiętam mojego chrzestnego!). Jestem szczęściarą, mimo sporej odległości od obu moich chrześniaków, widujemy się w każde święta, urodziny, a wizyty odbywają się także u nas. Uczestniczę w rozwoju dzieci, dzielę się radami, obserwuję ich postępy. Jestem gotowa ich wesprzeć swoją obecnością, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Cieszę się, że “schowałam” portfel, a skorzystałam z rozumu. Jeśli tobie też bardziej niż na dobrym wrażeniu, zależy na więzi z dzieckiem i poczuciu dobrze spełnianego obowiązku, polecam wziąć przykład.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Jestem tego samego zdania , tylko przykre jest kiedy jedzie sie do dzieci , do chrzesniakow, a one przed Toba uciekaja. Zaslaniaja oczy itp. Przykre to

    1. to zapewne cena widywania ich raz w roku, gdy także rodzice sobie przypomną że można i chrzestnego zaprosić ot tak

    2. Oj nie zgodze sie. Jezdzilismy tam tylko jak sie dalo :(
      Swieta, urodziny czy odwiedziny ot tak

    3. Klaudia nie o Ciebie mi chodziło! Pisałam szybko i nie uchwyciłam najważniejszego -czyli braku inicjatyw ze strony innych rodziców, że nie tylko chrzestny ma w obowiązku pamiętać o chrześniaku, ale rodzice zaprosić choćby na kawę chrzestnego malca :)

    4. Wiem wiem ;)
      Jest tez tak ze chrzestni sie nie interesuja, albo sa zapraszani i olewaja ;)
      To wszystko dziala w dwie strony

  2. Moi nie są ani jednym ani drugim, nie wiedza nawet kiedy mam urodziny. Ale naszemu synowi wybralismy najfajniejszych-naszych przyjaciol, z poza rodziny. Klaudia Szkaradek i Kajman <3

    1. ja mojego chrzestnego nie znam, za to matka chrzestna- super babka :)

  3. Dla mnie chrzestni to osoby krore w razie czego pomoga nam i nie chodzj mi o kwestie finansowe. Ja nie oczekuje od nich prezentow a zainteresowania. Najbardziej mnie wq jak ludziom sie wydaje ze kupia prezent i sprawa zalatwiona.

  4. Ja moich chrzestnych uwielbiam,wspaniali ludzie.Choc chrzestnego nie widziałam wieki,a z chrzestna widuje się jak tylko mam możliwość bycia w Polsce. Nigdy nie patrzyłam. na Nich pod kątem obdarowywania mnie drogimi prezentami,ważne że byli przy mnie kiedy tego potrzebowałam. Chrzestnych dla córki tez wybraliśmy nie patrząc na to czy maja pieniądze czy nie tylko jakimi są ludźmi,chrzestny coprawda jest daleko ale chrzestna (przyjaciółka) jest blisko i córcia ja uwielbia ;)

  5. dokladnie tak, kwestia rodziców chrzestnych była dla nas bardzo wazna, nas nie interesowało kto ile ma kasy, ale kto w razie by nas zabrakło tfffu tfffuuuu tffffuuuuu zająby sie naszą córką i dobrze wychował, podjeliśmy najlepszą decyzje ! <3

  6. Bycie chrzestnym to spora odpowiedzialnym trzeba skierować dziecko na właściwy tor myślenia , uduchowic go pod względem wiary ale nie tylko . Trzeba również pomóc mu podejmować najważniejsze decyzje w życiu a w dzisiejszym społeczeństwie to bardzo trudne bo jak pokazać dobrą drogę gdy otacza nas dookoła sama znieczulica i żądza pieniądza

  7. Seweryn Dargacz

    Niemm znam swojego ojca chrzestnego na akt chrztu nie ma gdzie jak go znalesc

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Mobbing w pracy ze względu na posiadanie dziecka? Myślisz że to niemożliwe? Przeczytaj!

Mobbing w pracy ze względu na posiadanie dziecka? Myślisz że to niemożliwe? Przeczytaj!


Żaklina Kańczucka

2 marca 2016

Otwieram maila od znajomej, a w załączniku nagranie głosowe. Najeżdżam kursorem, naciskam play i nadstawiam uszu. Po serii trzeszczących słów wyłapuję:

  • gówno mnie obchodzi że twój dzieciak zachorował, masz męża to niech on po niego jedzie, ty masz swoją robotę
  • ale szefie, przecież nie mogę się do niego dodzwonić a mała ma gorączkę, wymiotuje, proszę, muszę zabrać z przedszkola moje dziecko
  • możesz prosić, mam na to wy*bane (…)

Słucham i nie wierzę, zaraz po tym następuje istny słowotok podczas którego Szef Idiota radzi dziewczynie, żeby na przyszłość sobie “p*zdę” zaszyła jeśli nie umie sobie radzić z daleka od dziecka….

Zatkało mnie, to moja znajoma, mieszkamy obie w niewielkich miastach, o dobrą pracę trudno, a o dobrze płatną jeszcze gorzej. Ona to słyszy dzień w dzień, obelgi, inwektywy, upokorzenia od szefa, który ma własne dzieci!!!

Ona nagrywa ich “rozmowy” nie od dziś, bo od długiego czasu poddawana jest ostremu mobbingowi. Wytrzymuje, bo musi. Za te pieniądze karmi córkę, ubiera ją i opłaca przedszkole. A mąż? A mąż próbuje ją uspokoić, wmawia że nie warto się kłócić, bo jak sobie narobi gnoju idąc do sądu, to nigdzie do pracy nie pójdzie.

Ja uważam inaczej. Wobec takiego skurczysyństwa, powinna nagrywać każdą rozmowę, każde pojedyncze słowo i iść z tym do inspekcji pracy, po poradę i pomoc. Nagranie przeciwko słowom bez pokrycia, tak żeby się sprawiedliwości nie wywinął. A później do sądu, żeby gościa, który zadeptał jej godność jako matki i jako pracownika sprowadzić do tego samego poziomu, żeby poczuł się tak samo malutki.

Przeraża mnie to, w jaki sposób nienawiść można wylewać na inne osoby, zawinione, niezawinione, ot tak, pierwszym lepszym słowem. Nie ona jedna jest tak niebosko poniewierana, ale tylko ona coś z tym robi. Reszta załogi milczy, bo przecież pieniądze niczym łuski zalepiły ich oczy… I co zrobić?

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Zostałam mamą…..i tak straciłam pracę

    1. ja po pierwszej ciąży również, więc znam ten ból

    2. Ja też nie. Przez fakt posiadania dzieci jestem pracownikiem gorszego sortu, koledzy mogli być nierobami, mogli chować się po kątach lecz to ja byłam ta co bierze zwolnienie na dzieci (raz).

    3. Adrianna jakie to okropne – pracownik „gorszego sortu”…

    4. To piateczka. Wróciłam z urlopu wychowawczego i bumm- pracy nie mam ;)

    5. Agata, ładne bumm ;) ależ można się niemile zdziwić

    6. Ja też. Nie przedłużyli mi umowy podczas macierzyńskiego, choć pracowałam w miejscu, które opiera swoje istnienie na dzieciach (centrum nauki) i chociaż przed ciążą dostawałam nagrody i awanse… :(

  2. Moj szef juz tez narzeka mimo ze przez rok na zwolnieniu bylam dwa razy…:-(

    1. dwa razy, w ciągu roku… a dzieci potrafią co miesiąc chorować, ehhhh

    2. Dokladnie. Na szczescie moje troche przystopowaly (mam dwojke 4 i 5 lat) z chorobami ale i tak juz szef glowe suszy… I jak znowu mi zachoruja w jednym czasie to chyba bede musiala pozegnac sie z praca :-/

    3. 2 razy w roku. Ja juz w tym roku 2 razy byłam. Dzisiaj byłam 25 min później w pracy i jeszcze się godzinę wcześniej zwolniła.

    4. Ja wlasnie siedze ten drugi raz na zwolnieniu i juz mialam gadane ze juz mi nie da pojsc ze mam meza i on powinien isc na zwolnienie….:-/

    5. Gdybym w tym roku byla drugi raz to juz bym chyba powrotu nie miala:-/

    6. Edyta oby nie, szef też człowiek i często ma rodzinę, przydałaby się elastyczność i odrobina empatii „z góry”

    7. Justyna czyli szef ok, można pozazdrościć

    8. Heh obym za szybko nie potrzebowala kolejnego zwolnienia bo chyba nie chce sie przekonac o jego empatii ewentualnie jej braku:-) z reszta wszystkim mamusiom zycze jak najmniej zwolnien lekarskich i zdrowka wszystkim dzieciaczkom:-)

    9. Edyta przyłączam się do dobrego słowa:)

    10. Co do tego to tak . Ale jak wiedziałam że nie będzie mnie w poniedziałek , to pojechałam w niedziele wieczorem na 2-3h do pracy zrobić to co jest na juz. Żeby go nie zostawić samego z tym wszystkim .

  3. O matko. Mój szef ma dzieci i wie jak czasem może być pod górkę

    1. fajnie masz, jak widać zdarzy się szef idiota który ma radość w gnębieniu

    2. niestety, czasami nawet ojcowie potrafią być wrednymi szefami a nie ojcowie wyrozumiałymi;

  4. Ela Wolinska

    Niestety, ale takie nagrania nie mogą być dowodem w sądzie. Nie wolno nikogo nagrywać bez jego zgody. Ale do Sądu i tak powinna pójść. Prawo jest po stronie pracownika. Swoją drogą to kierownik czy właściciel, bo może warto gdzieś wyżej uderzyć i pokazać te nagrania?
    Najlepiej jakby do prawnika z tym poszła, na pewno doradzą co robić.
    Powodzenia.

  5. Ten cały szef ma kogoś nad sobą, więc przekażę twoją radę dziewczynie. Dziękuję. Nagrania nie mogą być dowodem, to straszne, bo na tych nagraniach cała „kwintesencja” chamstwa

  6. Oj coś wiem na ten temat. Straciłam prace bo osmielilam się jechać z dzieckiem półtora roku do szpitala zamiast na otwarcie sklepu 100 kilometrów od domu. Dziecko miało prawie 40 stopni i bakteryjne zapalenie jelit. Kierowniczka niby rozumiała ale…..

    1. ale… a dla mamy dziecko zawsze najważniejsze

  7. Jest to ogromny problem, dylemat wielu rodzin, my mamy z jednej strony jestesmy wściekłe na to że dzieci przyprowadzane sa chore do przedszkola (ja tego nie akceptuję i sie bardzo wkurzam, np dzisiaj tak bylo bo dopiero co moja córka wyzdrowiala i, wrocila po zapaleniu płuc a tu chore dzieci w grupie) z drugiej strony może sa to dzieci mam, ktore mają takich ,,kochanych,, szefów, którzy stosuja mobbing. Niby sprawa prosta nagrac, wytoczyc sprawę zwolnic się i znaleźć prace ale wiadomo ze dzisiejsze czasy na to nie pozwalają. Ja mialam jednego takiego szefa, co gorsza szefową, ale cale szczęście jednego pozostali super nie mogę narzekać

  8. No wlasnie uwielbiam to ale… Szef rozumie dzieci najwazniejsze zdrowie najwazniejsze ale zawsze jest to ale…

  9. Na miejscu tej kobiety walczylabym o swoje! Mój mąż jest takiego samego zdania! Tak być nie może!!
    Natomiast bardzo często tak jest. Ja obecnie nie pracuje ze względu na dziecko,często na rozmowach słyszałam i słyszę przykre słowa „pani ma dziecko, tak? A co pani zrobi jak zachoruje? Przecież nie można ciągle na l4 chodzić” itp. Z góry jestem skreślona bo dziecko właśnie. Zdarzyło mi się również usłyszeć słowa „jak pani zajdzie w ciążę pracując u mnie to pani tego gorzko pożałuje i mi się nie wypłaci”…

    1. Pytania o dziecko i plany prokreacyjne, boskie :/

    2. Serio? Ciekawe co by zrobil. Pierdyknelabym mu zwolnieniem i niech spada na drzewo.

    3. Karolina ale to tylko na krótką metę podziała,a później albo się zwolnić, albo Cię zwolnią.

    4. Przykre, że tak się dzieje, zwłaszcza to ostatnie zdanie mam na myśli… Jestem z lekka przeterminowanym kawalerem (mówiąc językiem dzisiejszych czasów: odpowiedzialnym singlem) – w lipcu 39 lat, ok. 83 tys. zł zadłużenia, bo mi się 9 lat temu zachciało działalności gospodarczej i w życiu bym nie pomyślał o tym, żeby mi choć cień takiej myśli przeszedł przez głowę, gdybym zatrudniał kobietę. Przecież macierzyństwo jest naturalnie wpisane w życie każdej z Was – z wszystkim dobrym i mniej dobrym, co się z nim wiąże i żaden **** uważający się za nie wiem kogo, bo jest szefem działu lub firmy nie ma prawa Wami gardzić, bo zdecydowałyście się na podwójną pracę – społeczną będąc matkami i zawodową w tej czy innej firmie. Co gorsza, nieraz kobiety są bardziej wredne dla siebie nawzajem… Oby żadna kobieta nigdy więcej nie usłyszała takiej groźby jak zacytowana, za którą ten ktoś będzie odpowiadał na Sądzie Ostatecznym, a za którą już powinna taka osoba wylecieć ze swojego stanowiska.

      1. Małe dopowiedzenie, bo wyszło niezrozumiale po tym, gdzie mój post jest wyświetlony: miałem na myśli ostatnie zdanie w poście Anny Rogóż. Obyście nigdy takiego czegoś nie doświadczyły :)

  10. Jedyne co moze zrobic to zmienic prace ale przed odejsciem bym porozmawiala z prawnikiem co zrobic aby mu to udowodnic bo nie wiem czy takie nagrania bez jego wiedzy moga byc dowidem. Pozniej tylko sprawa w sadzie.

    1. nie mogą, ale to najlepszy dowód na to co się dzieje w firmie, oby inspektor pracy dobrze jej doradził

    2. Prawo jest w trakcie zmiany… sad moze dopuscic dowody zebrane w sposob nielegalny,+bez zgody drugiej osoby… jesli stanowia one dowod winy oskarzonego lub jesli stanowia o niewinnosci oskarzonego…
      Wiec powodzenia…

    3. Anna dziękuję, koniecznie ona musi to przeczytać!

    4. Mam nadzieje,ze przeczyta! Z tego co sie orientuje to PiS pracuje nad ta ustawa… ale nie wiem ile czasu potrzeba od ustalenia ustawy do wejscia jej w zycie! Ale,predzej czy pozniej,to ten skurwiel,jej szef,dostanie to na co zasluzyl! ???

  11. Tylko zmiana pracy wchodzi w gre. Kiedy Wy w koncu nauczycie pracodawcow szacunku do siebie? Przeciez w cywilizowanym kraju takie zachowania nie przeszlyby. Ja bym zapytal siebie: Czy chcialbys, aby pracodawca w taki aposob potraktowal Twoja corke? Nie chcialbym, dlatego poszukalbym nowej pracy. Natychmiast!

    1. wiesz Artur, wszystko się zgadza ale to ona z tych pieniędzy- a zarabia naprawdę dobrze, pozwala im przetrwać z kredytem. Myślą już nad wyjazdem za granicę, i szczerze mówiąc im się nie dziwię. Ja sobie mogę krzyknąć oburzona i próbować radzić, ale prawda jest taka, że na mnie nikt nigdy głosu nawet nie podniósł, niczym mi nie groził…

    2. Jakos trudno mi by bylo uwierzyc, ze ktos na Ciebie krzyczy. Poza mezem ;-)

      Wyjazd to dobra opcja. Trudna, ale ja polecam kazdemu. Rozszerza to horyzonty i jest dla ludzi odwaznych. Pieniadze nie moga powodowac, ze bedziemy niewolnikami. Wyglada to tak, ze ona zarabia powiedzmy 7000 miesiecznie i w zamian szef moze ja traktowac jak szmate. Jaka jest stawka za bezkarne molestowanie zatem, a ile trzeba placic by moc „legalnie” gwalcic – pytam przewrotnie.

    3. Artur, masz rację :D kto by się darł na taką heterę :P a na serio, mam szczęście do ludzi :)

  12. Tylko zmiana pracy wchodzi w gre. Kiedy Wy w koncu nauczycie pracodawcow szacunku do siebie? Przeciez w cywilizowanym kraju takie zachowania nie przeszlyby. Ja bym zapytal siebie: Czy chcialbys, aby pracodawca w taki aposob potraktowal Twoja corke? Nie chcialbym,

  13. Ja się nawet nie będę już wypowiadać,bo słów szkoda…większość myśli że jest bezkarna. Miałam naprawdę uczciwych pracodawców, szczerych do bólu, rozumiejących, ale i takich z drugiej skrajności, na których szkoda język strzępić. Z tą różnicą, że ja zawsze powiem co myślę a nie siedzę pokornie. Teraz mam urlop wychowawczy do połowy lipca..ehh..zobaczymy jak będzie.. ale nie wróżę nic dobrego, po komentarzach które jużpadły

  14. Straszne :( nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w pracy a napewno jakby takie coś mnie spotkało to szukałabym innej…. współczuje :(

    1. ona nie bardzo ma gdzie szukać, jakby nie patrzeć jak się ma kredyt, czasem trzeba tyrać byle te kilka tysi było, niż robić przyjemnie za najniższą na której rachunków się nie opłaci

  15. Miałam praktycznie tak samo gdy pracowałam w BZ WBK na kasie. Moje dziecko miało wysoką gorączkę (39′) i wymiotowało, a dyrektora w ogóle to nie obchodziło. Wtedy po prostu wstałam i powiedziałam że wychodzę a on niech robi co chce…
    Okazało się że syn miał poważne zapalenie ucha i trafiliśmy do szpitala na 2 tygodnie.
    Gdy dyrektor dostał L-4 ze szpitala zmiękł i powiedział iż nie wiedział że to aż tak poważne było. Po wyzdrowieniu syna złożyłam wypowiedzenie z pracy.
    Niestety w korporacjach takie rzeczy są na porządku dziennym…

    1. szkoda że zmiękł dopiero po tym. A myślałam że taka znieczulica to rzadkość

    2. Niestety nie. Moje dziecko jest chore i często leży w szpitalu albo w domu w łóżku. Wszyscy pracodawcy w momencie zatrudnienia rozumieją że matka musi być przy chorym dziecku i liczą się z tym iż pójdzie na L-4, a jak już faktycznie pójdzie to są wielkie problemy i zaraz potem nieprzyjemności i nierzadko kończy się to rozstaniem z pracą…

  16. Takie zachowania powinny byx pietnowane i zglaszane do odpowiednich instytucji…
    A sami ludzie,ktorzy sa pracodawcami powinni puknac sie codziennie rano w glowe zanim wyjda z domu-tak profilaktycznie,hehe

  17. nie tylko ona jedna ma takie problemy

    1. i to jest przerażające :/

  18. Po takim tekście szefa wychodzę, nie ma opcji, żeby tam siedzieć.

  19. To jest straszne. Ja rozumiem, że o pracę jest ciężko, szczególnie w małym mieście, ale trzeba potrafić się szanować. Dając przyzwolenie na takie zachowanie i poniżanie pracownika jedynie napędza się ten mechanizm. Ktoś powinien ostro utrzeć facetowi nosa.

  20. To jest po prostu straszne i niewiarygodne, że takie rzeczy się dzieją. Ja sama po powrocie z macierzyńskiego usłyszałam, że nie dostanę wymarzonego stanowiska dlatego, że mam dziecko i chodzę na zwolnienia, a na rozmowie rekrutacyjnej w innej firmie usłyszałam od potencjalnego przełożonego, że na tym stanowisku, o które się starałam, nigdy nie zapłacił danej osobie więcej niż o tysiąc mniej, niż mu powiedziałam, że chcę zarabiać, chociaż on i tak nie wie jak za takie pieniądze w ogóle można przeżyć.

  21. Jeżeli nie zmieni się polityka prorodzinna chroniąca matki, to i 1000+ i 2000+ nie pomoże w tym,aby rodziło się więcej dzieci.

  22. Ten,, szef,, jeżeli tak się zwraca do pracownicy to jaki horror mają żona,dzieci jego w domu.

  23. Dorota Grześ

    a ja w tym roku kalendarzowym mam już 6 raz zwolnienie na dzieci. Mam ciągle chorującą dwójkę i nikogo kto mógłby się nimi zająć. Tylko patrzeć jak pożegnam się z firmą… Nieważne, że przez 7 lat nie brałam zwolnień.

  24. Sama to przerobilam. ..nic na to nie poradzę

  25. Niestety to nie rzadkość. Często słyszę od innych mam na placu zabaw jak jest w pracy. I tylko tłumaczenia, że gdyby nie kredyt to dawno by rzuciły pracę w cholerę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku