Sernik gotowany – ciasto last minute


Padasz ze zmęczenia, a czeka cię jeszcze upieczenie sernika, który jak zwykle pięknie wyrośnie by później opaść. Czy zawsze tak musi być, czy zawsze musisz się tłumaczyć, że opadł ci sernik. Otóż nie, bo przed tobą przepis na szybki sernik gotowany, który nie opadnie – opcja gwarantowana!

By sprostać temu zadaniu będziesz potrzebować następujące składniki:

Na ciasto:

  • 2 szklanki mąki
  • 1 margaryna (250 g)
  • 2 całe jajka
  • 0,5 szklanki cukru kryształu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

 Na serową masę:

  • 1kg sera twarogowego (kubełek sera)
  • 1 kostka margaryny (250g)
  • 2 budynie waniliowe rozmieszane w 0,5 szklance mleka
  • 1 cukier wanilinowy lub łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 5 całych jajek
  • oraz ewentualnie rodzynki

Ponadto będziesz potrzebować: tradycyjną prostokątną blachę, papier do pieczenia, cukier puder do oprószenia ciasta.

Przygotowanie:

  1. Wszystkie składniki na ciasto wyrabiam w dużej misce na gładką elastyczną masę.
  2. Wyrobione ciasto dzielę na pół – jedna cześć będzie podstawą naszego sernika, a druga jego przykryciem.
  3. Pierwszą połowę rozwałkowuję na przygotowanym papierze do pieczenia i piekę w nagrzanym piekarniku (200 stopni) przez około 10-15 minut, aż ciasto uzyska piękny złoty kolor. Wyjmuję z blachy, ale pozostawiam na papierze.
  4. Następnie przygotowuję drugą część ciasta, tak samo jak pierwszą na nowym papierze do pieczenia.
  5. Kiedy pierwsza część ciasta piecze się w piekarniku w dużym garnku topię margarynę, dodaję cukier, cukier wanilinowy lub ekstrakt.
  6. Po wymieszaniu się tych składników dodaję cały ser z kubełka i dokładnie mieszam.
  7. Następnie dodaję pięć jajek, wcześniej roztrzepanych i doprowadzam prawie do zagotowania masy – podgrzewam przez około 10 min.
  8. W między czasie wyjmuję upieczoną jedną część ciasta z piekarnika i blachy i wkładam blachę z drugą częścią ciasta do piekarnika.
  9. Na koniec dodaję do serowej masy dwa budynie rozmieszane w połowie szklanki zimnego mleka i dokładnie mieszam masę.
  10. Masa serowa będzie powoli gęstnięć, nie bójcie się tego – to wszystko przez dodany budyń – kiedy masa będzie przypominać budyń wyłączcie gaz.
  11. Do tego czasu druga część ciasta powinna się już upiec.
  12. Na drugi upieczony placek wylewacie masę serową i na nią nakładacie pierwszy placek – który zdążył już ostygnąć. Róbcie to powoli bo lubi się kruszyć.

Voila! Ciasto gotowe. Kiedy ostygnie poprószcie go cukrem pudrem. Najlepiej smakuje, jak przeleży przez noc, bo wtedy upieczone placki zmiękną.

sernik gotowany 1

sernik gotowany 2

Zdjęcia: Rachela

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Nie ale skuszę się już po świętach. Ja nie pojadłam stwierdzam że mam silną wolę bo po zdiagnozowaniu moich dolegliwości oszczędzam się odstawiłam całkowicie gazowane napoje i jem łagodnie.

    1. a ja uległam, a na dodatek w te święta nie piekłam za wiele, bo zawsze zostaje no i tym razem brakuje :P jak na złość heheh

  2. Kiedy pierwsza część ciasta piecze się w piekarniku w dużym garnku topię margarynę, dodaję cukier, cukier wanilinowy lub ekstrakt.

    Skąd ta margaryna i ile jej?

    1. Cała kostka margaryny (250g) – umknęło w przepisie. Zaraz poprawię. :)

  3. Sernik zebra z nutella ( mega pyszny) albo sernik z 3 składników :) Ewentualnie naleśniki z serem na śniadanko lub racuchy z jabłkami i serem ;)

  4. pierogi/ naleśniki zrób ze szpinakiem :) resztę wrzuć do zamrażary :)

  5. Sernik na zimno, do sera galaretka, na wierzch druga, na dnie herbatniki lub biszkopty i do lodowki, szybko, prosto bez balaganu ;) mozna dodac rowniez owoce!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Oznakujmy filmy dla dorosłych


Jestem mamą internetową? Co to znaczy? Ni mniej ni więcej jak tylko to, że kilka godzin dziennie spędzam w sieci. Większość tego czasu zajmuje mi praca, ale i przyjemności z bycia internautką sobie nie odmawiam. Mam tu dużo znajomych, przez lata część znajomości przerodziła się w przyjaźnie. Nikogo chyba nie zdziwi fakt, że moje dziecko wzorując się na mnie, również próbuje korzystać z internetu.

Oczywiście Duśka nie spędza w świecie wirtualnym tyle czasu co ja, nie pozwalam na to, chociaż przyznaję, byłoby mi wygodnie. Ale nie idę na łatwiznę, ograniczam czas jaki moje dziecko spędza przed komputerem. Sprawdzam też co robi w sieci. A ściślej rzecz ujmując: jakie bajki ogląda, bo bez mojej pomocy i asysty uruchamia jedynie serwis YouTube.

Duśka jak na sześciolatkę przystało wybiera jedynie bajki i programy dla dzieci, czasem pokaże mi jakąś miniaturkę i pyta czy może włączyć, ale jeśli usłyszy, że to nie dla dzieci, nie upiera się. A jeśli zdarzy się, że  włączy coś przez przypadek, natychmiast wyłącza. Skąd takie przypadki? Problem zaczyna się w momencie, kiedy bajka dla dzieci jest przeróbką z wulgarnym tekstem. Czasem autorzy takich filmików litościwie oznaczają je w tytułach jako nieodpowiednie dla dzieci, ale niestety nie zawsze. Dlatego bardzo spodobała mi się inicjatywa serwisu antyweb.pl wskazująca na potrzebę oznaczania w serwisie treści nieodpowiednich dla dzieci. Zdaję sobie sprawę z tego, że YT udostępnia usługę włączenia trybu bezpiecznego, ale nie oszukujmy się – nie jest to skuteczne rozwiązanie. W trybie bezpiecznym nie są wyświetlane jedynie te filmy, które zostały wcześniej zgłoszone przez innych użytkowników jako zawierające nieodpowiednie treści. A co z tymi, których nikt nie zgłosił? Ideałem byłoby aby każdy użytkownik serwisu dodając film obowiązany był oznaczyć go jako film nie dla dzieci lub film tylko dla dorosłych.

Czy autorzy listu nie oczekują zbyt wiele? Można by pomyśleć, że my – rodzice, jesteśmy w stanie kontrolować, co nasze pociechy robią w sieci. No pomyśleć by można, ale… Nasze dzieci rosną, dziś to są kilkulatki, za chwilę będą chodziły do gimnazjum i przestaną nas pytać o każdy filmik. Oznaczenie nieodpowiednich treści daje szansę wprowadzenia w domu stałej zasady nieoglądania filmów dla dorosłych. Czy to się da egzekwować? No cóż… sposobów na ukrycie historii przeglądania stron internetowych jest tak samo dużo, jak na jej odzyskanie. Nie będę tu pisała o trybach prywatnych i sposobach na sprawdzenie stron przeglądanych w tym trybie, bo to nie miejsce i nie pora, kto będzie chciał to sobie znajdzie. Ale wiedzcie drodzy rodzice, że po pierwsze istnieje tryb prywatny w przeglądarce, który daje tyle, że strony przeglądane w tym trybie nie zapisują się w historii przeglądania, po drugie są sposoby na sprawdzenie co w tym trybie było przeglądane. Czyli jak nie kijem go to pałką :P Więc owszem, uważam, że taki zakaz, jeśli będzie jasno sprecyzowany – da się egzekwować.

Czy widzę jeszcze jakąś korzyść z obowiązku oznaczania treści nie dla dzieci? No może by się tak jeden z drugim zastanowił co robi? Do dziś pamiętam jak włączyłam Duśce Hello Kitty. Miała wtedy może ze trzy lata, więcej nie. I daję Wam słowo honoru, reklamy mam poblokowane na tysiąc sposobów, bo ich nie lubię, na bank nie wyświetlały i nie wyświetlają mi się reklamy przed filmami. Niestety baran jakiś może w ramach żartu, a może skrajnej głupoty domontował reklamę przed kreskówką. Przełknęłabym, gdyby to była reklama jakiejś zabawki czy innego badziewia dla dzieci, niestety była to reklama jakiegoś czegoś dla mężczyzn, reklamował ją troglodyta w sposób mało subtelny, Duśka się zwyczajnie przestraszyła i popłakała. Łudzę się, że obowiązek oznaczania treści nie dla dzieci zmusiłby do odpowiedzialności, szczególnie jeśli błędne oznakowanie filmu skutkowałoby sankcjami ze strony serwisu.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Jestem za! Bardzo fajna inicjatywa :)

    Byle by tylko dzieci same nie siedziały przed komputerami, bo wtedy to niewiele da.

    1. Czy ja wiem? Przedszkolakowi możesz powiedzieć np. że może oglądać filmy oznaczone kwiatuszkiem i on się posłucha. Przynajmniej moja przedszkolaczka by się posłuchała ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Wielkanocne jajka ze sznurka


Święta Wielkanocne kojarzą nam się głównie z jajkami, a dokładnie z pisankami. Kto z nas w dzieciństwie nie ozdabiał wydmuszek. Potem z dumą pokazywał rodzicom co udało mu się zrobić, a w dodatku nie stłuc wydmuszki. Dziś już z pomocą idą nam jajka plastikowe lub ze styropianu, więc nawet najmniej zgrabne palce podołają wytworzeniu kolejnych ozdób wielkanocnych, to naprawdę jest proste. Dziś wystarczy nam kawałek nitki by wyczarować cuda wielkanocne jajka ze sznurka.

Przygotuj:

  • jajka plastikowe, wydmuszki, lub jajka styropianowe
  • mulinę, kordonki w różnych kolorach
  • pistolet i klej, lub klej wikol
  • oraz dużo cierpliwości

IMG_6822


Krok 1

Uruchom swoją wyobraźnię i zdecyduj na początku jak chcesz ozdobić jajka. Wybierz nitki w odpowiednim kolorze i miej je pod ręką. Następnie przygotuj pistolet z klejem.

Krok 2

Na górze jajka umieść trochę kleju i przyklej początek nitki. Zacznij owijać nitką jajko  i od czasu do czasu podkładaj pod nitkę klej. Mówiłam, że proste robota = D

IMG_6823

Krok 3

Kiedy owiniesz już jedno jajko z kolejnym pójdzie ci szybciej.

IMG_7392

wielkanocne jajka ze sznurka 4

Jajka owinięte nitką można z powodzeniem wykorzystać do ozdobienia wieńca – swoją inspirację zaczerpnęłam tu.

IMG_5157

Na dziś już Was zostawiam i idę owijać jajka bo marzy mi się taki wieniec na drzwiach mego mieszkanka :)

Jeśli szukasz innych inspiracji zapraszam do moich wcześniejszych wielkanocnych robótek

Wielkanocne jajka decoupage

Zdjęcia: Rachela

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Super wyglądają a nie wiele pracy wymagają:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Trzy dowody na to, że dziecko jest fajne w każdym wieku!


Jakiś czas temu wpadł mi w ręce filmik, z pewnego znanego serwisu internetowego,  pt. „Dlaczego warto mieć dzieci”, który mnie strasznie wzruszył. A potem trafiłam na zdanie (komentarz do owego filmu) „dzieci zaczynają się od lat pięciu, pierwsze pięć lat trzeba przetrwać..”.
I tak zaczęłam się zastanawiać, który etap z życia dziecka faktycznie jest najfajniejszy?


1. Synu, gdy byłeś niemowlakiem…

Uwielbiałam Twoje malutkie rączki i stópki, krąglutkie uda i pupcię, maciupki nosek i uszka, no i te pyzate policzki, przez które zawsze miałam ochotę Cię zjeść. Uwielbiałam te chwile gdy mogłam karmić Cię piersią – za bliskość, głębokie spojrzenia prosto w oczy, za twoje mruczenie gdy łapczywie jadłeś i za to jak zasypiałeś w mych objęciach po skończonym posiłku, albo i w trakcie ;-). Uwielbiałam brać Cię na ręce, nosić, podrzucać, przytulać, głaskać i całować – w nieskończoność. Napawałam się każdym Twym uśmiechem, spojrzeniem, gestem i dźwiękiem jaki z siebie wydawałeś.

Z niezwykłą ekscytacją lubiłam obserwować jak poznajesz nowe smaki, zapachy, kształty, faktury… i jak zdobywasz otaczający Cię świat. Do dziś jestem pełna podziwu dla Twej wytrwałości oraz ciekawości. Pamiętam jak wspinałeś się na wszystko co sięgało wyżej Twojego nosa, spadałeś, podnosiłeś się i niewzruszony podejmowałeś kolejną próbę. Pamiętam jak przyglądałeś się swemu odbiciu w lustrze, a potem z nim rozmawiałeś i całowałeś. Pamiętam, że wszędzie wciskałeś swój badawczy pyszczek – w każdą dziurę, pralkę, czy szafkę. Pamiętam jak każdego dnia, z tą samą fascynacją wywracałeś mój ład i porządek do góry nogami, bo przecież musiałeś sprawdzić czy przypadkiem w Twojej komodzie nie pojawiła się nowa para skarpetek, albo czy moje kremy w łazience nie są przeterminowane, wreszcie czy można robić na podłodze w kuchni babki z mąki bądź cukru?!?

To był piękny okres.

2. Gdy skończyłeś rok…

Byłeś wówczas bardziej niezależny, chodziłeś już o własnych siłach i własnymi ścieżkami. W końcu nie musiałam Cię ciągle nosić na rękach, za to musiałam za Tobą biegać. Zacząłeś sam jeść – co bywało dla Ciebie na tyle wyczerpujące, że zdarzyło Ci się zasnąć podczas posiłku – mam na to dowód w postaci filmu! Kiedyś Ci pokażę, uśmiejesz się.. ;-). Potem przyszedł czas na pierwsze słowa dzięki czemu nasza komunikacja znacznie się poprawiła. Zacząłeś wyrażać własne zdanie, nierzadko odmienne od mojego, protestować, domagać się i testować moją cierpliwość, próbując dyktować warunki.

Po pierwszych krokach i słowach, przyszedł czas na pierwszy dzień w żłobku, a później w przedszkolu i choć zniosłeś to bardzo dobrze bo jesteś niezwykle dzielnym i rezolutnym chłopcem, mnie kosztowało to mnóstwo emocji!

To też był piękny okres.

3. Dziś jesteś czterolatkiem…

Niezmiennie lubisz skakać po kałużach, babrać się w błocie, bawić w piasku, biegać, jeździć rowerem,…. lubisz towarzystwo innych dzieci, lubisz się śmiać i figlować, wymyślać, konstruować, budować.

A ja… uwielbiam wszystko co z Tobą związane! Każdy centymetr Twojego małego ciałka, uwielbiam rozmawiać z Tobą, wygłupiać się, spacerować, słuchać Twoich opowieści i dowcipów, wspólnie gotować i piec – choć to często kosztuje mnie dużo nerwów ;-). Uwielbiam pokazywać Ci świat, uczyć Cię, inspirować oraz czerpać z Ciebie to, co sama utraciłam z biegiem lat. I nadzwyczaj, uwielbiam gdy mówisz mi, że ładnie wyglądam, zrobiłam pyszny obiad, albo gdy powtarzasz kilkanaście razy dziennie, że mnie kochasz!

To również jest dla mnie piękny okres!

I choć na każdym etapie Twojego dzieciństwa, a mojego macierzyństwa, bywały wzloty i upadki, pojawiały się trudy i radości, choć teraz jest mi zdecydowanie łatwiej bo jesteś już całkiem samodzielną istotką, to jednak nie potrafię określić, który moment w ciągu tych czterech lat był najlepszy?

No bo jak uznać, czy wolę być mamą niemowlaka czy kilkulatka, skoro od początku celebruję każdą chwilę spędzoną z Tobą i wszystkie są dla mnie wyjątkowe?

Pierwszy obrót z plecków na brzuszek, pierwszy ząbek, pierwszy stały posiłek, pierwszy krok, pierwsze słowo, pierwsze siusiu do nocniczka, pierwszy dzień w przedszkolu, pierwszy przyjaciel, pierwsza miłość i rozczarowanie i jeszcze co tam będzie pierwsze…. – chcę to przeżywać, nie chcę omijać! ;-)

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Każdy etap jak dla mnie , coś innego, coś nowego :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku