Nie zapomnij o naszym konkursie z okazji Dnia Dziecka - Sprawdź szczegóły »

DIY 10 lutego 2021

Strój na bal przebierańców – superbohaterka

Strój na bal przebierańców – ten temat zajął mi w ubiegłym tygodniu myśli. Nie dlatego, że brakowało mi i Poli pomysłów, w co ją przebrać, wręcz przeciwnie, miałyśmy ich całkiem sporo. Po głowie chodził nam Czerwony Kapturek, policjantka, (szara) myszka, czarny kotek, no i myszka Minnie. Ostatecznie jednak wygrała chęć bycia silną i odważną postacią, stającą w obronie słabszych, a więc wybór padł na superbohaterkę 😊

Nie będę ukrywać, że bardzo ucieszyła mnie ta decyzja córki, bo wśród dziewczynek od lat panuje trend na przebieranie się za księżniczki. Dlatego propozycji Poli, by zrobić z niej policjantkę lub superbohaterkę przyklasnęłam od razu.

I to właśnie jest pierwsza zaleta tej kreacji – oryginalność. Druga to niewątpliwie łatwość w przygotowaniu – do stworzenia stroju wykorzystałam prawie w całości to, co miałam w domu. Musiałam dokupić jedynie T-shirt, bez żadnych napisów i rysunków. Trzecia zaś zaleta wynikająca z poprzedniego argumentu, to niewielki koszt, jaki musimy ponieść, by wykreować takie przebranie. W naszym przypadku było to raptem 8 zł, a właściwie to nawet niecałe, bo 7,99 zł 😉 Tyle bowiem kosztował mnie zakup gładkiej, jednobarwnej (czerwonej) bluzki w Sinsay.

Przygotowanie stroju superbohaterki zajęło mi też mało czasu, jedno popołudnie, dlatego śmiało można powiedzieć, że to idealne rozwiązanie dla tych, którzy się zagapili lub dzieciaki zapomniały poinformować rodziców o balu 😉.

Przed rozpoczęciem twórczej pracy musiałam ustalić z Polą, w jakiej kolorystce zrobimy ów strój i co chcemy, żeby zawierał. Po przejrzeniu jej garderoby stwierdziłyśmy, że postawimy na granat, czerwień i złote dodatki oraz że wykorzystamy: gładki T-shirt, spódniczkę (ja obstawiałam legginsy, ale Pola koniecznie chciała mieć dziewczęcy element 😉), pelerynę i maskę na twarz, a właściwie na oczy.  

Do stworzenia stroju superbohaterki użyłam więc:

Filc – jeden arkusz w kolorze granatowym i jeden w kolorze czerwonym,

Brokatową piankę – jeden arkusz w kolorze złotym,

Czarną elastyczną gumkę – niewielki kawałek do zamocowania na twarzy maski,

Igłę i nitkę, nożyczki,

Klej na gorąco,

Kawałek złotej tasiemki – do stworzenia tła dla logo (czy jak to się nazywa 😉), coś na kształt litery S, jaką miał Supermen, tyle że ja zrobiłam P, jak Pola 😉

Ponadto:

Granatową spódniczkę,

Czerwoną bluzkę,

Granatowy pasek do spodni,

no i czerwoną pelerynę, którą notabene zrobiłam niegdyś ze starej sukienki upolowanej w lumpeksie.

Jak zrobić strój superbohaterki krok po kroku?

Maska

Wystarczy na kartce papieru narysować szablon (znajdziecie różne w necie), odrysować go na filcu i wyciąć odpowiedni kształt oraz dziury na oczy. Następnie odmierzyć pożądaną długość gumki i doszyć do filcu. Żeby maska nie była nudna, udekorowałam ją gwiazdkami – z czerwonego filcu i złotej pianki (przykleiłam je klejem na gorąco, bo nie chciało mi się bawić w szycie :P ).

Bluzka

Na kartce papieru narysowałam kształt logo – litery P, następnie odrysowałam go na granatowym filcu, wycięłam i przykleiłam – najpierw do złotej tasiemki, żeby stworzyła ładne tło, a potem do bluzki (można to też przyszyć).

Odrysowałam też i wycięłam gwiazdki oraz znak pioruna, ponieważ Pola koniecznie chciała mieć coś takiego przy rękawach, twierdząc, że to będą jej ukryte supermoce 😉. Owe kształty przykleiłam na paski filcu, tak żeby odróżniały się od całego rękawa – ta część pewnie ma jakąś swoją fachową nazwę, ale niestety nie wiem, jaką :P  Myślę, że na zdjęciach zobaczycie, o co mi chodzi.

Pasek

Do metalowej części paska (jego zapięcia) przykleiłam złotą gwiazdę, tak żeby wypełniało całość i strój był ciut „bogatszy”.

Peleryna

Pelerynę początkowo chciałam kupić, bo znalazłam ładną w necie, ale później przypomniało mi się, że mam przecież schowaną jedną po jasełkach, w których Jasiek występował kiedyś, jako król – była czerwona, ze złotą tasiemką, idealnie więc nam pasowała do całości. Nawiasem mówiąc, owa peleryna jest również ręcznie przeze mnie zrobiona, ze starej kiecki znalezionej w lumpeksie. Wystarczyło ją pociąć, nadając odpowiedni kształt, obszyć dookoła i przyszyć tasiemkę do zawiązywania przy szyi.

Et voila, strój gotowy 😊

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
W przedszkolu 7 lutego 2021

Gotyckie podniebienie u dziecka. Co to oznacza?

Ostatni wpis Mirelli, w którym poruszyła temat wizyty z dzieckiem u ortodonty, zainspirował mnie, by podzielić się z wami osobistymi doświadczeniami. Kilka lat temu dowiedzieliśmy się, że nasze najstarsze dziecko ma klasyczne gotyckie podniebienie. 

Gotyckie podniebienie – co to jest?

Podniebienie gotyckie jest wadą wrodzoną, która jest uwarunkowana genetycznie. Charakteryzuje się tym, że podniebienie jest wąskie i mocno sklepione ku górze, przypominając w tym klasyczne gotyckie budowle z pięknymi strzelistymi łukami. Konsekwencją gotyckiego podniebienia są nie tylko wady zgryzu (np. tyłozgryz), lecz również problemy artykulacyjne, np.  trudności w wymowie litery R, spanie z otwartą buzią, chrapanie, trudności przy karmieniu piersią, a nawet częste anginy. 

Dopiero w wieku siedmiu lat dziecka poznaliśmy właściwą diagnozę. Wcześniej sygnalizowano nam, że dziecko ma problem z wymową litery R, stąd intensywne zajęcia logopedyczne, które nie przyniosły spodziewanych efektów, właśnie ze względu na gotyckie podniebienie. Zaalarmowało nas również pojawienie się pierwszych stałych zębów, które w porównaniu z mlecznymi perełkami, były duże i ewidentnie zaczęły rosnąć krzywo. Po wielu konsultacjach z lekarzami, stomatologami i ortodontami, staliśmy w miejscu. Tłumaczono nam, że dziecko ma taką urodę. Dopiero jedna, cudowna pani ortodontka już na pierwszej wizycie stwierdziła, że syn ma klasyczne gotyckie podniebienie. Gdy wyjaśniała nam co to jest i czy mieliśmy problemy z karmieniem piersią, wymową litery R, częste anginy, otworzyły nam się oczy i wszystkie dotychczasowe utarczki zdrowotne były dla nas zrozumiałe. 

Gotyckie podniebienie można już zdiagnozować w okresie niemowlęcym. Dziecko ma wtedy problemy z połykaniem pokarmu, gdyż język nie dosięga do górnego podniebienia. Jeśli wada zostanie wyłapana odpowiednio wcześnie, można ją korygować ćwiczeniami logopedycznymi, lub specjalnymi aparatami. Niestety czasem konieczne jest leczenie operacyjne. 

Gotyckie podniebienie — leczenie

Leczenie podniebienia gotyckiego u dziecka najczęściej kończy się założeniem aparatu rozszerzającego szew podniebny. W zależności od wieku dziecka i etapu rozwoju wady można zastosować aparat stały (Hassa lub hyrax) na okres kilku miesięcy, który jest cyklicznie rozkręcany, początkowo przez ortodontę, a później przez rodziców. Takie aparaty niestety nie są finansowane przez NFZ, ale dają świetny rezultat. My za doradztwem ortodontki wybraliśmy aparat hyrax, na akrylowych szynach.

W następnej kolejności dziecko najpewniej otrzyma aparat zdejmowany (refundowany przez NFZ), który zakłada na noc i w ciągu dnia, jeśli jest taka potrzeba. Taki aparat będzie towarzyszył dziecku nawet przez dwa i pół roku. Oczywiście w trakcie jest wymieniony na większy, by nieustająco dostosowywać go podniebienia gotyckiego dziecka w celu prawidłowego rozszerzania górnej i dolnej szczęki.  Bardzo ważna jest tutaj systematyczność w noszeniu aparatu, gdyż nawet kilkudniowa przerwa może spowodować to, że aparat nie będzie pasować, bo szczęki wrócą do swojego wcześniejszego ułożenia. 

W naszym przypadku bardzo fajnie sprawdza się aparat, który jest dwuczęściowy, czyli jest podzielony, na górną i dolną szczękę, dzięki czemu dziecko, kiedy ma założony aparat,  może swobodnie mówić. Natomiast są jeszcze aparaty jednoczęściowe, przy którym pociecha nie jest w stanie mówić, bo aby nosić aparat, musi mieć zamkniętą buzię. Z doświadczenia znajomych mam, wiem, że taki aparat jest niechętnie zakładany i noszony. 

Warto wiedzieć, że przed otrzymaniem takich aparatów, wykonywany jest odcisk. Zabieg ten nie należy do najprzyjemniejszych, ale przebiega szybko. Warto wyjaśnić wcześniej dziecku, na czym będzie polegało to badanie.

Zapewne będzie Was także czekać wykonanie pantomogramu, czyli zdjęcia rentgenowskiego, w trakcie którego powstaje panorama szczęki i żuchwy, ukazując niedoskonałości i zalążki zębów stałych.

Pantomogram - gotyckie podniebienie

Pantomogram – gotyckie podniebienie

Bardzo możliwe, że nawet po takim leczeniu, dziecko, a raczej już nastolatek, musi być przygotowany na założenie stałego aparatu ortodontycznego, który pomoże wyrównać zęby, zniwelować tyłozgryz itd.

Współpraca ortodonty i logopedy

W leczeniu podniebienia gotyckiego istotna jest współpraca ortodonty z logopedą, która zaowocuje poprawnym rozwojem szczęki i umiejętnościami języka. W trakcie zajęć język będzie głównie uczony wyciągania do góry oraz nauki właściwej pozycji spoczynkowej. Warto pamiętać, że im wcześniej rozpocznie się leczenie, tym efekty będą bardziej zadowalające.

Na koniec, kilka słów o kolejkach. To niestety prawda, że są one długie, czasem nawet półtora roku oczekuje się do danej placówki. Dlatego warto sprawdzić możliwie wszystkie miejsca w okolicy. My od zapisu na prywatną wizytę czekaliśmy tylko dziesięć miesięcy. 

Zobacz inne wpisy o tej tematyce:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Zdrowie 5 lutego 2021

Kiedy iść z dzieckiem do ortodonty

Wizyta z dzieckiem u ortodonty postrzegana jest jako konieczność tylko w wyjątkowych przypadkach. Na ogół rodzice decydują się na nią, gdy dziecko ma widoczne krzywe zęby. Tymczasem taką wizytę warto zaplanować niezależnie od własnych obserwacji. 

Pierwsza wizyta u ortodonty – w jakim wieku?

I tu zaskoczenie, bo do ortodonty można iść nawet z dwulatkiem! Jednak na tak radykalny krok trzeba się zdecydować, kiedy jest to naprawdę konieczne, bo dwulatek raczej nie będzie chciał współpracować. Natomiast pierwsza kontrolna wizyta powinna odbyć się, gdy dziecko ma około siedmiu lat. Ponieważ na temat kolejek do ortodonty na NFZ krążą już nie tylko mity, ale wręcz legendy, warto dowiedzieć się, jak to wygląda w konkretnej przychodni i ewentualnie zarezerwować termin nawet z bardzo dużym wyprzedzeniem. 

 

Kiedy na pewno trzeba iść z dzieckiem do ortodonty? 

Jest cały szereg objawów pozornie niezwiązanych z wadami zgryzu i kompletnie z nimi niekojarzony. Na pewno warto udać się do ortodonty nawet z przedszkolakiem, jeśli:

– cały czas oddycha on ustami, śpi z otwartą buzią, chrapie,

– ma zwyczaj ssać kciuk lub nadal domaga się smoczka,

– zgrzyta zębami,

– stracił zęby mleczne wcześniej, niż to jest ogólnie przyjęte – tu powodem może być silna próchnica lub jakiś uraz, np. wybicie zęba przy nieszczęśliwym upadku,

– ma wyraźną wadę wymowy, co na pewno stwierdzi przedszkolny logopeda,

– ma wyraźnie asymetryczną twarz lub nietypowy profil – broda wysunięta mocno do przodu lub przeciwnie, mocno cofnięta,

– nie ma przerw między zębami mlecznymi, może to oznaczać, że zęby stałe nie zmieszczą się i będą wyrastały krzywo.

Czasem zdarza się tak, że u przedszkolaka wszystko wydaje się w porządku, a problemy pojawiają się wraz z pierwszymi zębami stałymi. Co powinno zaniepokoić rodziców lub opiekunów? Koniecznie zapisz dziecko do ortodonty, jeśli:

– zęby rosną „krzywo”, nie ma miejsca dla nowych zębów stałych,

– zęby przednie rosną ukośnie lub wręcz poziomo do przodu,

– zęby dolne wysuwają się przed górne – tzw. odwrotny nagryz.

 

Na co przygotować dziecko przed wizytą u ortodonty 

Badanie ortodontyczne jest bezbolesne, aczkolwiek może być dla dziecka nieprzyjemne. Nie każdy lubi (właściwie to nikt nie lubi), jak mu ktoś wkłada do buzi palce i to w dodatku w rękawiczkach. Niemniej badanie nie boli, nie ma żadnego wiercenia jak u dentysty (trzeba to dziecku koniecznie powiedzieć) i jest raczej mało prawdopodobne, żeby już na pierwszej wizycie pojawiła się konieczność zrobienia wycisku. A jeśli nawet, to też nie będzie bolało. W internecie jest pełno filmików o tym, jak przebiega taka wizyta i jak się ów wycisk robi. Jeśli jednak dziecko stawi zdecydowany opór, możecie posłużyć się moim sposobem. Naprawdę działa ;) 

 

Aparat ortodontyczny dla dziecka – możliwe problemy 

Mało które dziecko z radością zakłada aparat i nie ma się czemu dziwić, w końcu to obce, i niekoniecznie wygodne, ciało w ustach. Dlatego nie warto zaczynać od stanowczych żądań, by już od pierwszego dnia i natychmiast dziecko w tym aparacie chodziło cały dzień (z przerwą na posiłki, w ruchomym aparacie się nie je!). Na pewno będzie potrzebny czas na przyzwyczajenie się. Warto na początku podejmować kilka, a nawet kilkanaście prób w ciągu dnia, nauczyć się zakładania i zdejmowania, a także oddychania w aparacie. Niestety przy katarze może to być bardzo uciążliwe. 

Natomiast jeśli dziecko już nauczy się spać z aparatem i nosić go w dzień, to trzeba pilnować systematyczności. Kilka dni przerwy spowodują, że ząbki zaczną „wracać” na swoje pierwotne miejsca i ponowne założenie aparatu może być trudne. Czasem niezbędna jest wizyta u ortodonty, który dopasuje aparat na nowo. Problemy pojawiają się także, gdy wypadnie ząb i wyrasta nowy. Najczęściej potrzebna jest interwencja ortodonty. 

 

Co będzie, jak nie pójdę z dzieckiem do ortodonty?

Można i tak. Kiedyś prostowanie zębów było fanaberią niedostępną pospólstwu. Z jakim zębami kto się urodził, albo raczej, jakie mu wyrosły na stałe, z takimi musiał chodzić. Tyle że ortodoncja nie jest kwestią kosmetyki, a zdrowia. Czyli nie chodzi o to, żeby dziecko miało proste zęby (choć to najczęstszy powód wizyty i najbardziej pożądany jej efekt), ale żeby nieprawidłowo ukształtowanie uzębienie nie przyniosło wymiernych szkód. Jakich? 

Źle ułożone zęby utrudniają ich prawidłowe czyszczenie, co może powodować (i często powoduje) nasilenie się próchnicy i stanów zapalnych dziąseł. Nieprawidłowy zgryz to nierównomierne ścieranie się zębów, przez co mogą wydawać się wyższe z jednej strony i niższe z drugiej. Do tego dochodzi ścieranie się szkliwa, a w późniejszym czasie także paradontoza. Najbardziej widocznym problemem spowodowanym wadami zgryzu i ustawienia uzębienia są problemy z gryzieniem i przeżuwaniem, co z kolei odbija się negatywnie na układzie pokarmowym. Nierzadko problemy ortodontyczne przekładają się na bóle głowy, zwłaszcza w okolicach żuchwy i skroni. 

 

Jeśli chcecie iść z dzieckiem do ortodonty w ramach NFZ pamiętajcie, że darmowe leczenie przysługuje dzieciom, które nie ukończyły dwunastego roku życia.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close