Boże Narodzenie 24 listopada 2020

Zbuduj z dzieckiem magię świąt, odkryj radość z każdego dnia

Wielkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie, więc nadchodzi dobry moment, by rozpocząć stosowne przygotowania. Nawet jeśli się wydaje, że jest jeszcze trochę czasu, warto celebrować przedświąteczny okres, szczególnie gdy w domu są dzieci.

Nikt bardziej nie czeka na święta jak one, nikt inny nie potrafi tak cieszyć się i przeżywać tych dni. Dla dzieciaków to radosne chwile, związane z obecnością bliskich osób i przede wszystkim z otwieraniem wymarzonych prezentów, na które czekały okrągły rok. Ale zanim opadną wstążki, kokardy i kolorowy papier z prezentów, warto umilić najmłodszym członkom rodziny dłużące się oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę.

Jak budować z dzieckiem przedświąteczną magię?

Wielu rodziców angażuje pociechy w czynności, które szczerze uwielbiają. Najczęściej jest to pomoc w kuchni przy pieczeniu pierników, tworzeniu ozdób, czy wreszcie ubieraniu choinki. Takie zadania zajmują członków rodziny bez względu na wiek i pozwalają poczuć satysfakcję z wkładu w przedświąteczne przygotowania. W większości domów można spotkać także popularne kalendarze adwentowe, które osładzają dzieciom pełne niecierpliwości oczekiwanie na Wigilię.

Ta lubiana przez dzieci tradycja ma wiele oblicz. Niegdyś polegała na zapalaniu od pierwszego dnia grudnia po jednej z 24 świec, symbolizujących liczbę dni adwentu poprzedzającego Boże Narodzenie. Znacznie później pojawiły się typowe kalendarze adwentowe, które za okienkami zazwyczaj kryją drobne słodkości dla maluchów. Ale nie każde dziecko lubi (tak, są takie!), lub może jeść słodycze, więc warto poszukać innych rozwiązań. Nie ma przeszkód, by wraz z dziećmi samodzielnie przygotować kalendarz, np. ukrywając w ponumerowanych woreczkach jakieś miłe drobnostki, lub przyczepić na korkowej tablicy karteczki z dobrym słowem na każdy dzień adwentu. Można zrobić to, odwołując się do pasji wielu dzieci, jaką jest tworzenie konstrukcji z ukochanych klocków. A wiecie jak?

Kalendarze adwentowe LEGO — czas radosnego odliczania

Podpowiem Wam z chęcią, że stworzono coś wyjątkowego dla miłośników klocków LEGO — coś, co zachwyci zarówno chłopców, jak i dziewczynki w różnym wieku. Kalendarze adwentowe LEGO, bo to o nich mowa, są ciekawą alternatywą na umilenie oczekiwania na święta. Z miejsca podbiją serca dzieci, każdego dnia gwarantując emocje podczas otwierania nowego okienka. Za 24 drzwiczkami kryją się minifigurki LEGO z różnymi bohaterami. Dzieciaki kochające Star Wars z niecierpliwością będą odkrywały i dołączały do swojej kolekcji kolejne elementy — postacie znane z sagi, statki kosmiczne lub pojazdy. Ale nie tylko, bo przecież na tematyce Star Wars dziecięce zainteresowania się nie kończą. Znajdziecie także kalendarze adwentowe LEGO z serii Friends, City, czy Harry Potter, które również mają wielu miłośników. Nowe, kompatybilne elementy bez problemu można dołączyć do posiadanych już zasobów LEGO. Każdy młody fan doceni rosnącą ilość klocków, które umożliwiają tworzenie dowolnych konstrukcji. 

Warto poświęcić chwilę i wybrać kalendarz adwentowy, który sprawi obdarowanemu prawdziwą radość. Oczywiście wspomniany kalendarz to ekscytujący przedsmak tego, co będzie się kryło pod choinką. A co się tam znajdzie?

Niezawodny prezent pod choinkę. Jak podarować dziecku prawdziwą radość i piękne wspomnienia?  

Nie zawsze to jest takie oczywiste, bo pomysłów na prezenty bywa wiele, czasem zbyt wiele! Dlatego warto zachęcić dziecko do napisania listu, np. do świętego Mikołaja, co ułatwi wybór idealnego upominku. Jeśli pociecha od razu poprosi o LEGO, lub odwrotnie — nie będzie miała sprecyzowanych pomysłów — wiadomo, co należy zrobić, by ułatwić sobie zadanie ;).

Po prostu zobacz Lego na prezent i wybierz zestaw, który spełni marzenia dziecka bez względu na wiek. Wymarzony podarunek znajdą tu miłośnicy przygód superbohaterów, postaci znanych z różnych gier i bajek, a także konstruktorzy kolekcjonujący pojazdy lub wspaniałe budowle tworzone z klocków. 

Zestawy dedykowane są dzieciom z różnych przedziałów wiekowych, co łatwo sprawdzić na opakowaniu. Dzięki tej informacji każdy rodzic znajdzie coś odpowiedniego dla swojej pociechy. Bezpieczeństwo jest priorytetem, a jeśli za tym idzie radość dziecka, piękne wspomnienia i wspaniała zabawa przez cały rok, warto poświęcić chwilę na dokonanie najlepszego wyboru.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 22 listopada 2020

Nowa gra Grzegorza Rejchtmana – PAPUA

Grzegorz Rejchtman, autor kultowej gry Ubongo, prezentuje swoją nowinkę pod tajemniczą nazwą PAPUA. Tym razem przenosimy się z afrykańskich rytmów (Ubongo), na wyspy na Oceanie Spokojnym. Gracze będą musieli wytężyć swoje umysły i wyobraźnię, by rozwiązać wcale nieprostą łamigłówkę.

Gra przeznaczona jest dla dwóch do czterech graczy, ale moim skromnym zdaniem można spokojnie grać samemu i ćwiczyć swoją wyobraźnię i szybkość w podejmowaniu decyzji. Gra polecana jest dla dzieci w wieku od ośmiu lat, jednak sześciolatek także sobie poradzi, jeśli damy mu odpowiednio dużo czasu. Zgodnie z zasadami rozgrywka jest w miarę szybka. Pierwsze potyczki czasem trwają dłużej, ale to tylko kwestia wprawy i przestawienia swojej przestrzennej wyobraźni. 

PAPUA. Zawartość pudełka

W dość sporym pudełku znajdziecie następujące elementy gry:

  • 32 dwustronne plansze zadań (128 zwykłych, 128 trudnych, 1024 zadania w łatwiejszym wariancie gry np. z młodszymi graczami)
  • 52 kafelki mostów (po 13 w każdym kolorze)
  • 4 pionki
  • 8 żetonów bonusowych
  • 4 żetony wulkanów
  • plansza punktacji
  • Spinner
  • kostka
  • instrukcja

PAPUA. Przygotowanie gry

Przed przystąpieniem do rozgrywki warto ustalić z pozostałymi uczestnikami, jaki wariant gry wybieramy. Trudniejszy (plansze z literką B) lub łatwiejszy (litera A). Można również pomieszać i młodszym graczom dać do wylosowania plansze z literą A. Każdy z graczy losuje planszę i otrzymuje trzynaście kafelków mostów w jednym kolorze. Pionki w kolorze graczy umieszcza się na planszy punktacji. Osiem żetonów bonusowych należy ułożyć zakryte dookoła planszy punktacji. Żetony wulkanów, spinner należy odłożyć do pudełka, gdyż wykorzystywane są w łatwiejszym wariancie gry.

PAPUA. Zasady gry

Gra trwa osiem rund. Każda z nich składa się następujących etapów:

  1. wylosowanie planszy z wyspami;
  2. jeden z graczy rzuca kością, która wskazuje drogę startową;
  3. wszyscy w tym samym czasie próbują połączyć wyspy kafelkami mostów, które można dowolnie obracać;
  4. gracz, który połączył wyspy z drogą startową woła „PAPUA”. Pozostali gracze przerywają swoje układanie.

Niby proste zadanie, a jednak spędza sen z powiek nie tylko dziecku. Od razu podpowiem, że nie trzeba wykorzystać wszystkich trzynastu kafelków. Warto pamiętać, że mosty muszą tworzyć jedną ciągłą drogę. 

papua

W łatwiejszym wariancie za pomocą spinera wykluczamy jedną z wysp i na niej ustawiamy znacznik wulkanu. Zadaniem graczy jest połączenie mostem pozostałych trzech wysp.

Punktacja

Po każdej rundzie gracze sprawdzają prawidłowość ułożenia dróg u gracza po swojej prawej stronie. Każdy otrzymuje tyle punktów, ile udało mu się połączyć wysp. Gracz, który krzyknął PAPUA i prawidłowo połączył wyspy, dobiera żeton bonusowy i kładzie go zakryty przed sobą. 

papua

Gra kończy się po ósmej rundzie. Gracze odkrywają zdobyte żetony bonusowe i zgodnie z liczbą zdobytych punktów przesuwają swoje pionki na planszy z punktacją. Wygrywa osoba z największą liczbą punktów.

Wrażenia

PAPUA oparta jest na klasycznej grze pentomino. Uczestnik ma do dyspozycji trzynaście różnych konfiguracji kafelków z mostami, dzięki którym może połączyć wyspy. Podobną mechanikę autor zastosował w swojej poprzedniej grze Ubongo. 

papua

Gra jest wykonana rzetelnie, elementy są z grubego kartonu, co czyni je bardziej odpornymi na częste rozgrywki. Ponadto zachwyca grafiką, nie tylko na pudełku, ale na każdym jej elemencie. 

Niestety daję minus za zbyt duże pudełko. Mogło być nieco mniejsze, ale to moje prywatne widzimisię, bo ciężko pomieścić mi ulubione gry na półkach. 

Jeśli chodzi o rozgrywkę, to sprawdzi się ona jednakowo wśród młodszych graczy, poniżej ósmego roku życia, jak i wśród dorosłych. Niech na układanie kafelków mają tyle czasu, ile potrzebują. Z każdym kolejnym ułożonym zadaniem, będzie im coraz łatwiej. Wśród starszych graczy wzrastają emocje, napięcie, gdyż każdy chce być pierwszy. 

Gra PAPUA to świetna rozgrzewka dla umysłu. Jeśli nie znacie lub znacie Ubongo, to ta gra Was na pewno usatysfakcjonuje i zapewni dobrą zabawę.

Gra została wydana przez Wydawnictwo Egmont.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ania
Ania
2 miesięcy temu

Świetna gra! Bardzo lubię gry typu pentomino. Od wielu lat Ubongo było moją ulubioną grą, a PAPUA ma ciekawą mechanikę. Także polecam grę!

Dom 20 listopada 2020

Czy trzeba składać trampolinę na zimę? Przekonam Cię, że tak

Czy trzeba składać trampolinę na zimę to pytanie, które zadają sobie wszyscy świeżo upieczeni właściciele trampolin ogrodowych. Rozkładanie trampoliny nie należy do przyjemności i chętnie byśmy tego uniknęli, jednak pozostawiona zimą w ogrodzie wiosną może nie nadawać się do użytku. 

 

Kiedy można nie składać trampoliny ogrodowej 

Jest tylko jeden przypadek, który zwalnia od składania trampoliny. To posiadanie na tyle dużego i pustego pomieszczenia, że da się do niego wstawić rozłożoną. Wbrew pozorom rozłożona trampolina nie jest tak ciężka, żeby dwie średnio sprawne osoby nie dały rady jej przenieść.

W praktyce trudno mi wyobrazić sobie takowe.  Być może nada się nieużywany warsztat, obora, albo stodoła.

 

Czy trzeba składać trampolinę ogrodową, gdy tylko skończą się wakacje?

Nie, to zdecydowanie za wcześnie. Wrzesień, październik, a ostatnio także listopad, potrafią być na tyle ciepłe, by dzieciaki chciały poskakać. Taka zabawa rozgrzewa i nawet jeśli pogoda teoretycznie nie sprzyja, wystarczy, gdy jest sucho. Ja pozwalam skakać (oczywiście bez butów, co niektórych może szokować) nawet przy 10°C. 

 

Kiedy złożyć trampolinę ogrodową?

Warto śledzić prognozy pogody. Co prawda one nie zawsze się sprawdzają, ale mogą być pewną wskazówką. Jeśli meteorolodzy przewidują deszcze i przymrozki, trzeba zdążyć przed nimi. Mróz i wilgoć to nie jest dobre zestawienie w przypadku trampoliny. Z tego też powodu najlepiej jest składać ją, gdy jest sucha. Co prawda trampolina to w większości tworzywo sztuczne i metal, ale miękkie zabezpieczenia to gąbka i nie powinna być nasiąknięta wodą przy składaniu. Jeśli nie ma innej możliwości, nasiąknięte elementy trzeba wysuszyć w domu. Nawet jeśli mrozy się nie pojawiły, przechowywanie mokrej gąbki do wiosny raczej nie wpłynie na nią korzystnie. 

My co roku składamy trampolinę w połowie listopada i to wydaje się całkiem dobrym rozwiązaniem. 

 

A może przykryć trampolinę plandeką i zostawić na zimę w ogrodzie?

Nie przekonuje mnie to rozwiązanie. Po pierwsze rurki i siatkę i tak trzeba zdemontować, bo nie damy rady ich osłonić, a to już połowa roboty. Po drugie – nakryta plandeką trampolina co prawda pozostanie sucha, ale w zamian fundujemy jej obciążenie w postaci zalegającego śniegu. Naciągnięty przez wiele tygodni batut może stracić elastyczność. 

Robienie założenia, że „w ostatnich latach śniegu nie było, to i w tym roku nie będzie” nie jest dobrym pomysłem. Trudno w listopadzie przewidzieć, czy w styczniu spadnie śnieg, czy nie. A składanie trampoliny nawet przy niedużym mrozie nie będzie przyjemne. 

 

A dlaczego nie można po prostu zostawić trampoliny na zimę w ogrodzie?

Można, owszem. Tylko trzeba liczyć się z tym, że na wiosnę trzeba będzie ją wyrzucić. Nawet jeśli śnieg zrobi nam uprzejmość i nie spadnie, to zimowa wilgoć niesie duże ryzyko rdzewienia teoretycznie nierdzewnych elementów. Zamarznięta siatka i batut też mogą stracić swoje właściwości. Nie polecam, chociaż wiem, że korci. 

 

No dobrze, a czy nie da się tego jakoś uprościć?

Powiem Wam, jak my to robimy. Faktycznie nie rozkładamy całkowicie trampoliny na elementy pierwsze, ale też nie zostawiamy na zewnątrz niczego poza stelażem. 

Siatka i batut są zdejmowane razem, nie odwiązujemy ich. Odpinamy tylko siatkę od rurek. Sprężyny zdejmujemy i pakujemy osobno. Zdejmujemy też górną część bocznych rurek razem z ich miękkim zabezpieczeniem. Natomiast nie rozkręcamy dolnej części stelaża. On sobie stoi całą zimę, tyle że wszystkie otwory ma zaklejone specjalną nieprzemakalną taśmą. To bardzo ważne, bo jeśli przez otwory dostałaby się do stelaża woda, a potem sobie tam zamarzła, to trampolina byłaby do wyrzucenia. 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close