Strefa gier i zabaw 4 maja 2014

Zabawa ukryta w tekturowych pudełkach

Dzieci już zdążyły się znudzić świątecznymi prezentami, a my – Rodzice – można rzec stajemy powoli na głowie jaką zabawę wymyślić dla naszych maluchów.. Czym ich zainteresować, jak rozbudzić w nich wyobraźnię, jak spędzić wspólnie czas, a w dodatku nie wydać na to majątku. Może są wśród was i tacy rodzice, którzy wolą kupić dziecku nową zabawkę, która świeci i gra niczym dyskoteka, aby się nią zajęło, a rodzic miał przysłowiowy święty spokój. Dziś troszkę o tym co  takiego fajnego jest ukryte w tekturowych pudełkach.  Ta droga daleko nie prowadzi, wierzcie mi sporo tracicie. Czas spędzony z dzieckiem na zabawie jest najlepszą inwestycją w jego przyszłość, w rozwój emocjonalny i społeczny.

Osobiście jestem zwolenniczką minimalizacji ilości posiadanych zabawek. Jeśli zabawki nie mieszczą się już w pudełku (70cmx40cmx30cm), to znak dla nas, że część trzeba przekazać dalej. W ten sposób uczymy naszego Marcina, by dzielił się swoimi zabawkami z innymi. Po drugie zwykłe przedmioty, codziennego użytku, które czasem tradycyjnie lądują w koszu, próbujemy zamienić w zabawkę roku!

Pudełka po mleku, sokach owocowych

Tak, tak kochani to pudełka tekturowe wiodą u nas prym wśród zabawek już od prawie dwóch lat. Dlaczego? Kiedy Marcin miał pól roczku zamiast wyrzucać kartony do śmieci, zaczęliśmy je zbierać, koszt niewielki, a jak się zgniecie, zniszczy to wielkiej tragedii nie ma. Był i jest to świetny budelec dla tworzenia pierwszych wież, które z ogromną przyjemnością się burzy. Małemu dziecku łatwiej jest budować wieże z właśnie takich pudełek, niż małych klocków drewnianych. Nas syn do dziś buduje wieże z kartonów, a w ostatnim czasie spełniają swoją rolę, jako farma – budynki dla zwierząt, garaże dla jego autek, mosty nad torami. Te same pudełka, razem z innymi przedmiotami mogą stworzyć całe miasto, albo zamek z murami obronnymi. Niby nic, zwyczajne pudełko po mleku , który każdy ma w domu, a może sprawić dziecku tyle radości (wcześniej pudełka dobrze przepłukuje wodą i czekam aż wyschną). Jednym minusem jest fakt, gdzie je przechować, bo nie da się ukryć, że trochę miejsca zajmują.

Pudełka po zapałkach

Czy ktoś z was nie ma w domu pudełka z zapałkami? Dobrze, będą wyjątki. Pudełka po zapalkach także można wykorzystać na wiele sposobów. Jednym z moich ulubionych zajeć jest pokazanie jak działa taśmiociąg. Wystarczą do tego tylko dwa spinacze, dwa krzesła, sznurek i nasze pudełko. Jeśli sznurek (linę) zawiążemy na takim samym poziomie mamy taśmociąg i w nasze pudełko spełni się w roli przewożenia skarbów. Wystarczy jeden sznurek przywiązać niżej i mamy już wyciąg górski, narciarski – to od Was zależy jaki temat wokól tego zbudujecie. Pudełko także może spełnić rolę mieszkania dla jakiegoś stworzonka, czy mini łóżeczko dla lalki. Stworzymy z nich także małą szkatułkę (np.2×3), którą możemy ozdobić kolorowym materiałem, guziczkiem. To także świetny sposób na mały rzeżuchowy ogródek, na opakowanie drobnego prezentu. A zapałki będą równie genialną zabawką – np. w przeliczaniu, oczywiście pod okiem rodziców :)

Pudła dużych rozmiarów

A na koniec warto pamiętać o ogromnych pudłach, które spełnią się w roli domków nie tylko dla lalek, a nawet samochodów, pociągów. Najprościej jest znaleźć pudła takich rozmiarów w supermarketach, ale w mniejszym sklepie osiedlowym także chętnie Wam taką rzecz wydadzą.

Od Was moi Drodzy zależy to jak pokierujecie wyobraźnią swoją i dziecka, czy się ograniczycie, czy pobudzicie w sobie wodze fantazji.

mleko1

mosty

mleko2

tasmociag

tasmociag1

pudło1

pudło2

Zdjęcia: Rachela
i Basia Heppa – Chudy

Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
(nie)Magda(lena)
(nie)Magda(lena)
8 lat temu

Kolejny dowód na to, że najfajniejsze zabawki są zawsze pod ręką. Wcale nie grubość portfela nas ogranicza, a wyobraźnia a nad nią zawsze można popracować! :D Same plusy

Iza
Iza
8 lat temu

Szkoda, że już nie produkują takich dużych telewizorów i kineskopami – ogromne kartony to jest to!

Marta Bugajska Bernaciak
Marta Bugajska Bernaciak
8 lat temu

Troszkę pracy było…Ale zobaczyć tą radość na twarzy mojego synka najlepsza :-D

Iza
Iza
8 lat temu

No świetne!
A pudło po czym?

Rachela
Rachela
8 lat temu
Reply to  Iza

genialne! No właśnie gdzie zdobyłaś tak duże pudło?

Marta
Marta
8 lat temu
Reply to  Rachela

To było kilka wysokich pudeł po meblach.

Anna Woźniak
Anna Woźniak
8 lat temu

Witam !U nas w domu chłopcy (2 latka i 4,5 latek) często bawią się zabawkami robionymi z tektury lub pudełek, a przy tym chętnie biorą udział w ich robieniu, duże domki stojące w pokoju, kartonki obklejane kolorowym papierem ( roboty, domy) ostatnio garaż z kawałka tektury i rolek po papierze toaletowym a w kolejce czeka teatrzyk ( robiliśmy małe pacynki na paluszek) starszy stwierdził żę potrzebuje scenę:) Jak przyjeżdżają do nas inne dzieci to właśnie te zabawki ręcznie robione są najciekawsze :)

Rachela
Rachela
8 lat temu
Reply to  Anna Woźniak

Świetne! Jestem pełna podziwu! Takiego garażu można pozazdrościć :) Gratuluję pomysłu. Czekam zatem na fotorelację z teatrzyku. Koniecznie podziel się z nami zdjęciami :) Pozdrawiam ciepło całą gromadę!

momenty z życia
momenty z życia
8 lat temu

O kurcze ale dużo mleka pijecie, u mnie tyle nie schodzi w ciągu 6 miesięcy :) Prawda jest taka, że drogie zabawki są stworzone dla rodziców którzy myślą, że ich dziecko powinno je mieć :/

Rachela
Rachela
8 lat temu

Pudełka zbieraliśmy ok 2 lat :)

Budująca Mama
Budująca Mama
8 lat temu

Kurcze! Nie wpadłabym na to! Rewelacja, piękna inspiracja :D

Rachela
Rachela
8 lat temu
Reply to  Budująca Mama

Zachęcam do zbierania. Ostatnio każdy po kolei kładzie się na podłodze, a Marcin układa wokół nas pudełka, tworząc z nas mumie :) zabawa wymaga od niego dużo cierpliwości, ale ubaw mamy wszyscy. :)

Budująca Mama
Budująca Mama
8 lat temu
Reply to  Rachela

No tak, a teraz my teraz na mleku od krowy, to będzie co zbierać …

Emocje 1 maja 2014

Kiedy ona tak wyrosła???

– Mamusiu obiecuję ci, że już nigdy nie będę nie sprzątała zabawek.

Co to moje dziecko powiedziało? Nigdy nie będę nie sprzątała? Znaczy, że zawsze będzie sprzątała?! Naprawdę?! Huurrrraaaaaa!!!!!

No i jak powiedziała tak robi, co prawda sprzątnięcie całego bałaganu trwa w jej wykonaniu godzinę, ale co tam, grunt, że sprząta. A jeszcze niedawno na hasło: „posprzątaj” krzyczała: sama nie, sama nie, sama nie!!!

Kiedy to moje dziecko tak dorosło? Kurcze, pismo ze szkoły przyszło, żeby ją zapisać. Ale jak to? Już? Przecież to moja mała córeczka, a tu już do szkoły? Już urosła? Kiedy – ja się pytam?!

Przecież tak niedawno przekonywałam Was, że wiem co to znaczy mieć dziecko, pamiętacie?

Równie niedawno pisałam Wam, o kryzysie ósmego miesiąca u trzylatki, a tu już prawie pięć!!!

Oj tych kryzysów to parę zaliczyliśmy. Na szczęście z nich też wyrosła.

Nie ukrywam, że bunt dwulatka, to paskudny wynalazek, cieszę się, że mamy to już za sobą. Dla niewtajemniczonych – dwulatek to taki człowiek, który ma swoje zdanie na każdy temat, świetnie wie, czego chce, tylko kompletnie nie ma doświadczenia życiowego, w związku z tym pcha się z jednych kłopotów w następne. Niby ludzie powinni się na własnych błędach uczyć, ale może nie tak wcześnie? Ciąg przyczynowo–skutkowy jest im obcy, za to chęć poznawania świata…. z oka spuścić nie można, co chwila upominać i tłumaczyć, że tego nie wolno bo to, a tamtego bo tamto. Wszystko do przeżycia, wiem, ale cieszę się, że mam to za sobą.

Dwulatka to córeczka mamusi, przynajmniej moja i nocą. Bo w dzień to owszem, tatuś był super i wszystko tatuś, ale w nocy… W nocy to było tak, że jak widziała tatusia to wpadała w histerię co najmniej jakby obcy dziad ją chciał porwać. Naprawdę nie przesadzam. I naprawdę męczące to było. Jak usnęła to nawet do łazienki bałam się wyjść na minutkę, bo jeśli się w ty m momencie obudziła, to dramat gotowy.

Tatuś w dzień? Owszem, no ale przecież nie poza domem! Urlop z dwulatką wspominam jako koszmar i mam  gdzieś to, co sobie myślicie, dla mnie to też miał być urlop. Tymczasem dwa tygodnie praktycznie nosiłam na rękach księżniczkę, bo do tatusia nie, do wózka też nie. Do nikogo nie, tylko do mamusi. No przecież nie mogłam odmówić, prawda? Lekko nie było, szczególnie wspinać się z dzieckiem na rękach na skarpę w Gdyni.

Kiedy to wszytko minęło? Nie wiem.

Był czas, że Duśka bała się wody, kąpiel to była masakra. Nie chciała wejść, nie i nie, krzyk płacz histeria, dramat. Przez pewien czas jej kąpiel polegała na tym, że siedziała na ręcznikach nad miską i się bawiła. I chlapała niemiłosiernie. Ustawiałam jej miskę w kuchni, bo w kuchni mam więcej miejsca i.. codziennie myłam podłogę! No bo skoro i tak była zalana, to grzechem byłoby nie skorzystać, prawda?

Nocnika to moje dziecko długo nie chciało pokochać, oj nie. Zdejmowałam pampersa w dzień i przebierałam po pięć razy. Pół biedy jak  była na dworze, gorzej w domu. Zaciskałam zęby i prałam po raz tysięczny wykładzinę dywanową. Nie znałam jeszcze urinefree, więc lekko nie było. Chwilami płakałam z bezsilności. Kiedy to się skończyło? Nie wiem, jakoś tak wyrosła.

Za to jak już pokochała nocnik, to została księżniczką, która siada tylko na własnym tronie. Wybraliśmy się raz nad rzekę, wiadomo, toalety nie ma, no ale krzaczków pełno, myślałam, że to wystarczy. Nic z tych rzeczy, przebierała nogami ale twardo nie i nie, pod krzaczek nie zrobi. Myślałam, że w końcu nie wytrzyma i popuści, ale nie, wytrzymała osiem godzin! Przez rok nosiłam nocnik za dzieckiem praktycznie wszędzie. Z czasem nocnik zamienił się w nakładkę na sedes, dziś już nic ze sobą nie zabieramy. Kiedy przestałyśmy? Nie wiem.

No ale żeby nie było, że tylko narzekam na to moje dziecko to się Wam poskarżę, że z fajnych rzeczy też wyrosła :(

Niektórzy rodzice narzekają, ja uwielbiałam jak przychodziła w nocy do naszego łóżka. Budził mnie delikatny tupot małych stópek, robiłam jej miejsce koło mnie, wtulała się i spałyśmy tak sobie do rana. Naprawdę to lubiłam! Niestety, wyrosła, już nie przychodzi.

Jak przestała przychodzić to przez jakiś czas wołała, żeby się z nią położyć. Nie powiem, żebym to bardzo lubiła, wolę się kłaść w swoim łóżku, ale zdarzało mi się usypiać z nią. Teraz już nie ma szans na ”mamusiu przyjdź do mnie, przygotowałam dla ciebie poduszkę” jest samodzielna, zasypia sama, czasem prosi żeby przy niej posiedzieć, ale do łóżka nie wpuści.

Kiedyś była „odprowadzaczką”. Mówiłam, że idę do łazienki, a ona na to: poczekaj, odprowadzę cię! Brała za rękę i prowadziła do drzwi. Przy drzwiach setka buziaków. Niestety – było minęło. Teraz wyśle ręką w przelocie buziaka i to wszystko. A niedługo pewnie i tego nie będzie.

To co jeszcze trwa i czym się delektuję ile mogę, to biegnięcie do drzwi, żeby pokochać jak wracamy do domu.

Ostatnimi czasy zrobiła się z niej przylepa niesamowita, mamusiu kocham cię, mamusiu jestem twoją córeczką, mamusiu cieszę się, że tu jestem, kocham, kocham, kocham, rzuca w przelocie. Jak często? Nie wiem, nie liczę, myślę, że kilka razy na godzinę. Przytula, całuje, głaszcze, jednym słowem – uwielbia. Rozkoszuję się tym, delektuję, cieszę, nacieszam na zapas, wiem że to nie będzie trwało wiecznie niestety. Ale póki trwa, niech trwa. Trwaj chwilo jesteś piękna – pisał poeta. Miał rację!

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Paulina Garbień
Paulina Garbień
8 lat temu

Fajnie, ze te cieżkie momenty w końcu mijają, szkoda tylko ze te cudowne także, że maluchy z tego wyrastają i trzeba sie zawsze nacieszyc na zapas

Mirella
Mirella
8 lat temu

Jest jeszcze druga opcja, postarać się o kolejnego malucha ;)

basia
basia
8 lat temu

Wzruszające słowa, bo dzieci tak szybko rosną. I wszystko to co jeszcze niedawno spędzało sen z powiek już jest przeszłością, już nieważne. Ale też wszystko co cieszyło, budziło zachwyt, też zniknęło lub stało się codziennością, normą.
Więc carpe diem rodzice. I oby przyszłość była piękna.

Mirella
Mirella
8 lat temu
Reply to  basia

Na szczęście pojawiają się nowości, które również cieszą ;) Niemniej jednak tęsknię za tym co minęło i pewnie nigdy nie przestanę tęsknić. Z perspektywy czasu nawet problemy nie wydają się takie straszne.

Uroda 28 kwietnia 2014

Domowe SPA – maseczka z miodu…

To że „miód jest zdrowy” wie chyba każdy. Osobiście uwielbiam pić herbatę z jego dodatkiem oraz sokiem z cytryny. Szczególnie często sięgam po nią gdy w naszym domu pojawiają się tacy nieproszeni goście jak: katar, kaszel czy chrypka.Miód ze względu na swe szerokie spektrum działania znajduje zastosowanie nie tylko w medycynie, ale również w kosmetyce!

Zawarte w nim: sole mineralne, enzymy, aminokwasy, witaminy B, C, D, i E i olejki eteryczne sprawiają, iż  ten pszczeli podarunek: odżywia skórę, wygładza, nawilża, uelastycznia, pojędrnia, i łagodzi podrażnienia.

Przez kosmetologów, a także tych „nieszczęśliwców”, którzy borykają się z różnymi problemami skórnymi, miód ceniony jest szczególnie za swe właściwości: przeciwzapalne, antybakteryjne, antywirusowe i regeneracyjne.

Jeżeli  posiadasz w swojej spiżarce słoiczek miodu, bez problemu możesz go wykorzystać do zrobienia pielęgnacyjnego kosmetyku i urządzić sobie domowe SPA, a co! ;-)

Pamiętaj tylko, że pszczele maseczki lubią łączyć się z: mlekiem, śmietanką, kurzym jajkiem, twarożkiem lub sokiem z cytryny.

 

Jeśli nie wiesz JAK dokładnie wykorzystać miód, w domowej pielęgnacji, przedstawię Ci kilka propozycji…:

 Maseczka nawilżająca dla cery suchej:

3 łyżki miodu

3 łyżki śmietanki

2 żółtka

Wszystkie składniki wymieszaj, nałóż na twarz, pozostaw na około 15 minut, zmyj letnią wodą.

Lub:

1łyżka miodu

3 łyżki twarożku homogenizowanego

1 żółtko

Wszystkie składniki dokładnie wymieszaj, nałóż na twarz, pozostaw na około 30 minut, zmyj letnią wodą.

Maseczka oczyszczająca dla cery tłustej i mieszanej:

1 łyżka miodu

1 łyżka mielonych migdałów

2 łyżki płatków owsianych

Sok z cytryny – w takiej ilości by z powyższych składników zrobić wilgotną papkę.

Masę delikatnie rozmasuj na twarzy, pozostaw na kilka minut, zmyj.

 

Maseczka zmiękczająca i odżywiająca

¼ l maślanki

2 łyżki miodu

Wymieszaj składniki, nanieś na twarz, pozostaw na około 15 minut, spłucz.

 

Maseczka na twardą i szorstką skórę łokci i/lub pięt:

2 łyżki miodu

1 łyżka soku z cytryny

Wcieraj w skórę. Opcjonalnie możesz dodać odrobinę soli lub cukru gruboziarnistego i wykonać delikatny masaż peelingujący. Zmyj ciepłą wodą.

 

Odżywka do włosów

100 g miodu

1-3 łyżki oliwy z oliwek

Opcjonalnie – 1 jajko

Połącz składniki i nałóż na włosy. Możesz je zawinąć w ręcznik lub czepek, pozostaw na około 30 minut. Umyj głowę szamponem.

 

Kąpiel dla suchych i szorstkich dłoni

1 saszetka rumianku

2 łyżki miodu

20 gliceryny

Rumianek zaparz (jak herbatę), następnie przelej do miseczki, dodaj miód oraz glicerynę. Mocz dłonie.

 

Sposób na spierzchnięte usta

Posmaruj usta miodem, pozostaw na około 15 minut, a na koniec go zliż! ;-)

 

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
(nie)Magda(lena)
(nie)Magda(lena)
8 lat temu

kiedyś dostałam od teściowej wielki słoik miodu. Od dzieciństwa mi nie smakuje, sam zapach też mnie drażni. Na siłę próbowałam go wytracić. Szkoda, że wtedy o tym wszystkim nie wiedziałam :(

Fizinka
Fizinka
8 lat temu

A ja uwielbiam miód! Najbardziej ten skrystalizowany – w dzieciństwie wyjadałam go łyżeczką ze słoiczka! ;) Teraz robi tak Jasiek! :P :D

Iza
Iza
8 lat temu

Jeszcze z dzieciństwa pamiętam ten niezawodny sposób na usta, miodek mniam.

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close