Kulinaria 24 grudnia 2021

Zdrowe desery na zimową porę – 5 propozycji Kasi Błażejewskiej-Stuhr dla dzieci

Deser, słodka przekąska, słodycze… Zimą sięgamy po nie chętniej i częściej. Warto jednak pamiętać, że deser nie musi oznaczać posiłku kalorycznego, ciężkostrawnego i ociekającego cukrem. Wręcz przeciwnie – może być zdrowy i odżywczy, zwłaszcza gdy stanowi połączenie warzyw i owoców, a jednocześnie smaczny. Pomysły na takie właśnie przekąski, z myślą o najmłodszych, przygotowała Katarzyna Błażejewska-Stuhr, ekspertka kampanii „Jedz owoce i warzywa – w nich największa moc się skrywa!”.

– Deser to kwintesencja przyjemności. Dobrze jednak, by był też źródłem zdrowia. Takim deserem z pewnością będzie przekąska na bazie owoców lub warzyw, bądź łącząca warzywa z owocami. Jedną z moich propozycji jest koktajl z liści szpinaku oraz jabłka i gruszki. Owoce te są dostępne również teraz, a to dla mnie ważne, ponieważ w kuchni najczęściej korzystam z produktów sezonowych. Jabłka wykorzystuję także w galaretkach warzywno-owocowych, w których składnikami są m.in. cukinia i burak. Inną opcją jest deser warzywny – na przykład marchewki z dodatkiem miodu i cynamonu, pyszne na ciepło, szczególnie gdy za oknem szaro i zimno. O tej porze roku nie zapominajmy też o mrożonkach – owoce w tej postaci będą doskonałym i niezwykle wartościowym dodatkiem do wielu potraw, w tym racuchów – przekonuje Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna i psychodietetyczka.

Warzywa, owoce oraz soki owocowe są naturalnym źródłem cukru, dlatego – po odpowiednim przygotowaniu – mogą swobodnie zastąpić tradycyjny deser. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że owoce, w porównaniu
z warzywami, zawierają więcej naturalnych cukrów prostych, dlatego należy zachować odpowiednie proporcje i nieco bardziej kontrolować ich ilość w codziennej diecie dziecka (2-3 porcje owoców dziennie i minimum 5 porcji warzyw).

– To mit, że deser to wyłącznie czekolada, bita śmietana i duża dawka cukru. Zapewniam, że słodkie przekąski na bazie owoców i warzyw, bądź powstałe z ich połączenia, są naprawdę pyszne! Najważniejsze, że dzięki takim „słodyczom” nie tylko sprawiamy naszym maluchom przyjemność, ale przede wszystkim dbamy o ich zdrowie. Przy okazji uczymy je nieoczywistych smaków i pokazujemy, że w kuchni można eksperymentować i łączyć ze sobą składniki w niecodzienny sposób – podkreśla ekspertka kampanii „Jedz owoce i warzywa – w nich największa moc się skrywa!”.

DESERY AUTORSTWA KATARZYNY BŁAŻEJEWSKIEJ-STUHR:

BUDYŃ GRUSZKOWY

Składniki:

  • 1⁄2l napoju roślinnego
  • 2 gruszki
  • kilka kropli olejku waniliowego

Gruszki myjemy, obieramy i gotujemy w napoju z dodatkiem olejku waniliowego. Gdy owoce będą miękkie, miksujemy całość, a następnie przekładamy gotowy budyń do salaterki i podajemy go udekorowanego owocami, np. czarną porzeczką.

 

MIODOWE MARCHEWKI

Składniki:

  • 2-3 marchewki
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 1 łyżka płynnego miodu akacjowego lub lipowego
  • szczypta soli
  • szczypta cynamonu

Marchewki myjemy, odcinamy końcówki i kroimy pod kątem w średniej grubości plastry. Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy marchewki i podsmażamy ok. 7 min. Na koniec dodajemy miód i przyprawy. Mieszamy tak, aby miód
i przyprawy pokryły wszystkie marchewki. Podajemy ciepłe, chociaż na zimno też dobrze smakują.

 

KOKTAJL SIŁACZKI / SIŁACZA

Składniki:

  • garść szpinaku
  • 1 gruszka
  • 1 jabłko
  • pół szklanki jagód lub borówek (mogą być mrożone)
  • 1 szklanka wody

Wszystkie składniki blendujemy lub wyciskamy. Voila – i koktajl gotowy :-)

 

TRZY GALARETKI WARZYWNO-OWOCOWE

Składniki:

  • świeżo wyciśnięte soki warzywne
  • 1 łyżeczka agaru
  • 1 szklanka wody

Wyciśnij sok nr 1:

  • pół kalafiora
  • 1 cukinia
  • 1 jabłko

Wyciśnij sok nr 2:

  • 1 burak
  • 1 jabłko

Wyciśnij sok nr 3:

  • 2 garści liści szpinaku
  • 1 jabłko

Do garnuszka wlewamy szklankę wody i wsypujemy agar, mieszając doprowadzamy do wrzenia. 1⁄4 roztworu agaru wlewamy do pierwszego soku, mieszamy i natychmiast przelewamy do naczynia docelowego. Gdy pierwsza warstwa zastygnie, dodajemy 1⁄4 gorącego roztworu agarowego do kolejnego soku. Czynność powtarzamy do zrobienia wszystkich galaretek.

Galaretki z agaru mają płynną konsystencję po podgrzaniu, gdy stygną – tężeją. Najlepiej rozpuszczać je
w wodzie, zagotować i dolewać do świeżych soków, aby nie tracić ich wartości podczas podgrzewania soków.

(Agar-agar to żelująca substancja pochodząca z krasnorostów (wodorostów) rosnących u wybrzeży Japonii. Jej rybi zapach znika po przygotowaniu potrawy. Agar-agar bez problemu dostać można w sklepach z tzw. zdrową żywnością.)

 

RACUCHY Z MALINAMI I BORÓWKAMI

Składniki:

  • 2 jaja (najlepsze zerówki)
  • 180g mąki
  • 150g jogurtu naturalnego lub maślanki
  • 1 łyżka miodu
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżka masła orzechowego
  • 1 szklanka owoców (maliny, borówki lub jagody – mogą być mrożone)
  • olej słonecznikowy

Roztrzepujemy jajka z miodem i jogurtem, dodajemy przesianą mąkę z sodą, mieszamy do połączenia składników. Dodajemy część owoców i delikatnie łączymy z ciastem za pomocą drewnianej łyżki. Na patelni rozgrzewamy olej, nakładamy łyżką porcje ciasta na kształt placków. Gdy zetną się od spodu, przewracamy delikatnie na drugą stronę i smażymy do zbrązowienia. Aby utrzymać efekt chrupkości, układamy racuchy na papierowym ręczniku. Podajemy
z masłem orzechowym i świeżymi owocami.

Ogólnopolska kampania promocyjno-edukacyjna „Jedz owoce i warzywa – w nich największa moc się skrywa!”, której organizatorem jest Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych, sfinansowana jest ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw.

Więcej informacji o kampanii znajduje się na stronie internetowej oraz na profilach na Facebooku i Instagramie:

https://jedzowoceiwarzywa.pl/

https://www.facebook.com/jedzowoceiwarzywa/

https://www.instagram.com/jedz_owoce_i_warzywa/

Zdjęcia i materiał przesłane przez zewnętrznego Partnera

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Uroda 23 grudnia 2021

Balsamy do ciała. Poznaj korzyści stosowania!

Pielęgnacja ciała powinna być codziennym rytuałem. Skóra musi sprostać wielu wyzwaniom każdego dnia, dlatego warto o nią dbać, aby była w dobrej kondycji. Kosmetyki mają za zadanie chronić ją, nawilżać, odżywiać i ubogacać niezbędnymi składnikami. Wszystko po to, aby odwdzięczyła się sprężystością, ładnym wyglądem i odpornością na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych. Jakie są korzyści stosowania balsamów do ciała?

Balsamy do ciała – czy warto je stosować?

Każdego dnia bariera chroniąca skórę jest uszkadzana i naruszana. Powstają ubytki w hydrolipidowej warstwie, które tworzą naturalny ochronny płaszcz. Suche powietrze, zanieczyszczenia, uszkodzenia mechaniczne osłabiają skórę i zwiększają jej podatność na zniszczenie. Skutkuje to jej odwodnieniem i wiotkością. Balsamy do ciała mają za zadanie uzupełniać ubytki w ochronnej warstwie hydrolipidowej skóry. Powinny stać się podstawą codziennej pielęgnacji. Ich regularna aplikacja jest niezmiernie ważna.

Balsam do ciała – czym jest?

Balsam do ciała to preparat, którego głównym zadaniem jest nawilżanie skóry oraz zapobieganie powstawaniu suchości, szorstkości, swędzenia i łuszczenia się. Można także wyróżnić emolienty, które stosuje się w celu zmiękczania, nawilżania, natłuszczania ciała, a dodatkowo mają za zadanie zmniejszyć swędzenie i łuszczenie naskórka.

Stosowanie balsamu do ciała – korzyści

Najważniejsza korzyść stosowania balsamu to nawilżona skóra. To nie jedyna zaleta regularnego smarowania ciała tym produktem. Balsamy mają następujące funkcje i właściwości:

  • Nawilżanie i zatrzymanie wilgoci w skórze. Skóra, która jest spierzchnięta, wysuszona od zimna, wiatru lub ciepła wymaga specjalnej troski. Obowiązkowo powinna być smarowana dobrej jakości balsamem, który należy nakładać po każdej kąpieli lub prysznicu. Pomoże zatrzymać w skórze wilgoć, zapewni jej elastyczność oraz nawilżenie.
  • Wygładzanie i zmiękczanie. Każdy rodzaj skóry, nawet normalna, ma obszary charakteryzujące się szorstkością, np. na kolanach i łokciach. Regularne stosowanie balsamu pozwoli uspokoić szorstką skórę i nadać jej jedwabistą gładkość.
  • Rozświetlanie skóry. Dostępne są balsamy z drobnymi drobinkami o właściwościach rozświetlających. Nadają jednolity koloryt i dodają blasku. Niektóre delikatnie rozjaśniają skórę dzięki właściwościom oczyszczającym, co ożywia jej wygląd. Usuwają martwe komórki naskórka, zmiękczają, rozjaśniają przebarwienia i niwelują szorstkość.
  • Perfumowanie. Balsam może nadać skórze wspaniałego zapachu dzięki zawartym w nim olejkom eterycznym. Ich aromat jest intensywny i odznacza się naturalnością. Ważne, aby pamiętać, że olejki mogą podrażniać i uczulać osoby ze skórą alergiczną i wrażliwą.
  • Koją. Masaż podczas wsmarowywania balsamu działa kojąco na zmysły i ciało. Wykazuje działanie relaksujące szczególnie po intensywnym dniu. Działanie rozluźniające wspomaga zapach kosmetyku. Balsam może mieć działanie energetyzujące dzięki dodatkowi aromatów mięty i cytryny, który będzie działał pobudzająco na początku dnia. Balsam z dodatkiem lawendy lub róży ukoi wieczorem, gdy konieczne jest wyciszenie.
  • Ochrona. Balsam ma za zadanie wspierać naturalne właściwości ochronne skóry, odbudowywać uszkodzoną barierę hydrolipidową, wzmacniać ją. To sprawia, że skóra staje się bardziej wytrzymała i mniej podatna na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych.

Balsamy do ciała – jak je stosować?

Balsamy do ciała najlepiej stosować regularnie. Systematyczność to podstawa każdej pielęgnacji. Codzienny rytuał stosowania balsamu sprawi, że efektem będzie polepszenie stanu skóry. Kosmetyk powinien być dobrany zgodnie z potrzebami. Idealnie, jeżeli jest używany dwa razy dziennie: rano i wieczorem, zawsze po prysznicu lub kąpieli. Kosmetyk znacznie lepiej wchłania się w rozgrzane i czyste ciało. Balsam dobrze aplikować podczas delikatnego masażu, kulistymi ruchami aż do całkowitego wchłonięcia. Ten zabieg pobudzi mikrokrążenie, dzięki czemu wszystkie składniki aktywne wnikną głębiej i przyniosą lepszy efekt. Więcej na Gemini.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 22 grudnia 2021

Skarpetkowe stwory – zagadka ginących skarpet rozwiązana!

“Skarpetkowe stwory” to niby tylko tytuł gry i wytwór wyobraźni jej autorów, a jednak mam wrażenie, że te istoty istnieją naprawdę. No bo powiedzcie mi, gdzie u licha podziewają się te wszystkie pojedyncze skarpety, które od czasu do czasu giną w niewyjaśnionych okolicznościach?

Do tej pory myślałam, że pochłania je tajemnicza czarna dziura, albo że skarpetki wyruszają w świat, jak w opowieściach Justyny Bednarek, ale kiedy dostałam tę grę, doznałam (w pewnym sensie) olśnienia i doszłam do wniosku, że chyba jest też trzecia opcja…

Opcja, którą przedstawia Galakta Kids wygląda bardzo wiarygodnie, a na dodatek niezwykle uroczo! Bowiem przedstawione na ilustracjach stwory są po prostu rozkoszne i nie sposób oderwać od nich wzroku. Nie sposób ich nie polubić i nie wpuścić do swojego domu 😉

Ale teraz do rzeczy!

Skarpetkowe stwory – główna idea gry

Skarpetkowe stwory” to bardzo prosta gra, z kilkoma, łatwymi do zapamiętania zasadami – przynajmniej w wersji podstawowej. Bardzo podobna jest do klasycznego memory, ponieważ tutaj (na specjalnej planszy) też mamy rozłożone kafelki, odwrócone obrazkami do dołu, wśród których szukamy kilku konkretnych, zapamiętując położenie tych, które podejrzeliśmy. W Skarpetkowych stworach nie zdobywamy jednak punktów za wyszukanie dwóch takich samych kartoników, a za zebranie trzech par skarpetek – parę tworzą oczywiście dwa te same kolory.

Jest to o tyle trudniejsze niż w zwykłym memory, że spośród  trzydziestu sześciu kafelków planszy musimy odnaleźć (cztery) żetony graczy pasujące do naszego koloru, które rozdzielamy na początku rozgrywki – każdy gracz wybiera swój kolor pionka i owych żetonów. Gdy odnajdziemy jeden z nich, losujemy z worka dwie skarpetki – a więc działamy tutaj na chybił trafił, przez co dużo zależy od naszego szczęścia. Osoba, która jako pierwsza uzbiera trzy pary, wygrywa.

Szukanie potrzebnych nam kartoników, a co za tym idzie, zdobywanie skarpetek nie jest jednak tak łatwe, jak mogłoby się wydawać, ponieważ przeszkadzają nam w tym tytułowe stwory. Czają się one w różnych zakamarkach naszego domu i podkradają pojedyncze otulistópki. Mówiąc wprost, figurki stworów również poruszają się po planszy, podobnie do naszych pionków, deptając nam po piętach.

Trzeba więc wykazać się niemałym sprytem, by je przechytrzyć, tzn. nie dać im zbliżyć się do siebie, a przy tym tak nimi pokierować (każdy gracz w swojej turze przesuwa najpierw stwora, później swój pionek), by wysłać je w stronę naszych przeciwników — nie jest dobrze stać tuż obok nich, bo są przebiegłe i lubią niepostrzeżenie podkradać nam nasze skarpety.

To w zasadzie tyle z takiej głównej idei gry, aczkolwiek to nie koniec zasad bowiem autorzy zadbali o to, byśmy prędko się nie znudzili i by gra otwierała przed nami nowe drzwi (dosłownie i w przenośni). Tak więc teoretycznie po skończonej rundzie, a w praktyce po opanowaniu podstaw, możemy wprowadzić do rozgrywki kolejne komponenty i reguły.

Skarpetkowe stwory – ukryte elementy i nowe zasady

W pudełku, którego wnętrze przypomina miniaturowe mieszkanie (lub dom) z garażem, ukryte zostały dodatkowe elementy i nowe instrukcje. Bardzo mile nas to zaskoczyło, tym bardziej że nie zorientowaliśmy się od razu, a dopiero przy którejś z kolei rozgrywce, że w pudełku schowane mamy inne części.

Wprowadzenie kilku dodatkowych składników i urozmaicenie zasad szczególnie ucieszyło Jasia (10 l.), dla którego podstawowa wersja jest, mówiąc wprost, banalna. Co prawda po otworzeniu innego pokoju i przebrnięciu przez nowe zasady, stwierdził, że „sprawa mocno się skomplikowała” i  musieliśmy na moment zwolnić, by zrozumieć, co teraz mamy robić. 😊 Pomijając jednak chwilę zamieszania, ogólnie podziałało to na plus, dając nam takie poczucie, że możemy trochę kierować tą grą i krok po kroku przechodzić na wyższe poziomy.

Skarpetkowe stwory – ogólne wrażenia

Gdybym miała określić wiek dzieciaków, dla których poleciłabym tę planszówkę, to sugerowałabym raczej ciut młodsze niż Jasiek – pięć, sześć, siedem, może osiem lat. Nie chodzi o to, że dla starszaków nie ma tu nic atrakcyjnego, ale widzę po swoich dzieciach, że Pola (5 l.) i Staś (3 l.) mają o wiele większą radochę z tej zabawy. Ogromną sympatią obdarzyli bohaterów – zarówno skarpetkowe stwory, jak i skrzaty, które pomagają graczom odnajdywać i parować skarpety. Uwielbiają poruszać się po planszy, odkrywać kafelki, szukać konkretnych żetonów, no i losować z worka skarpety – to jest dla nich wielki fun! 😊 I właściwie każdy element gry sprawia im ogromną radość.

Jasiu z racji wieku (toć to już prawie nastolatek! 😉) wykazuje nieco mniej entuzjazmu, ale ogólnie polubił tę grę. Chociażby dlatego, że ma proste zasady i nie trzeba się mocno skupiać, ani specjalnie wysilać, żeby zagrać, tudzież wygrać.

Ja natomiast od siebie dodam, że gra jest pięknie zilustrowana i nie mogę oderwać od niej wzroku! Dokładając do tej bajecznej grafiki jeszcze krótki czas rozgrywki, około piętnaście/dwadzieścia minut i ogólny pomysł na zabawę, stwierdzam, że to fajna pozycja, idealna na krótką przerwę w obowiązkach. Taki dodatek do poobiedniej kawy zamiast ciastka 😉

 

Zdjęcia: J. Fizia

Dziękuję wydawnictwu Galakta Kids za przekazanie recenzenckiego egzemplarza gry.

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Agata
Agata
9 dni temu

Cudne te skarpetkowe potwory! Już wiem, co córcia dostanie na urodziny!

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close