Uroda 30 marca 2022

(Czy) Hybrydy i żele niszczą paznokcie – fakty i mity

Konflikt między zwolenniczkami a przeciwniczkami stylizacji paznokci trwa od dawna. Miłośniczki regularnie co 3-4 tygodnie robią sobie manicure i cieszą się zadbanymi, pięknie pomalowanymi paznokciami, natomiast oponentki  krzyczą, że „hybrydy i żele niszczą paznokcie!”. Jak to jest naprawdę? 

Hybrydy i żele niszczą paznokcie – człowiek niszczy, nie produkt! 

Czy hybrydy i żele rzeczywiście są szkodliwe? Teoretycznie NIE, jednak w praktyce wszystko zależy od człowieka, który wykonuje daną usługę, ponieważ to, czy zabieg stylizacji paznokci będzie bezpieczny, bezbolesny, czy uszkodzi skórki i paznokcie, zależy od sposobu wykonania, a nie od samego materiału.

Niezwykle ważna jest więc wiedza i umiejętności. Jeśli za stylizację paznokci weźmie się osoba, która nie ma o tym bladego pojęcia, albo obejrzała kilka filmików w Internecie i uznała, że ona już wszystko wie i potrafi to robić (bo przecież w tym  nie ma żadnej filozofii, ot zwykłe malowanie!), no to może wyrządzić sobie lub – co gorsza – komuś krzywdę. I nie mam tu na myśli brzydko nałożonego koloru czy krzywo opiłowanych paznokci.

Poprzez nieprawidłowe pracowanie pilnikiem, frezarką, dłutkiem albo cążkami można kogoś nieźle zranić, poszarpać skórki, przepiłować płytkę, a nawet oderwać ją od łożyska czy uszkodzić macierz, doprowadzając do trwałej deformacji. O wszelkich zakażeniach wirusowych i bakteryjnych nie wspominając!

Dlatego, jeśli zastanawiacie się, czy hybryda i żel niszczą paznokcie, to musicie wiedzieć, że nie produkt sam w sobie, a człowiek niszczy.

Dobrze przygotowane do zabiegu paznokcie, na które najpierw ktoś prawidłowo nałożył produkty, a później poprawnie je ściągnął, nie odczują wykonania tej usługi.

Hybrydy i żele niszczą paznokcie – winne bywają czasem klientki

À propos zdejmowania masy hybrydowej i żelowej…

Klientki bardzo często podważają, podgryzają, same spiłowują produkt albo nawet zrywają(!) materiał z paznokcia, doprowadzając tym samym do uszkodzeń płytki. Nierzadko później wmawiają swojej stylistce, że „to samo odpadło”. Sęk w tym, że doświadczona manicurzystka jest w stanie ocenić, kiedy materiał rzeczywiście sam odpadł, a kiedy został brutalnie zerwany, bo to widać gołym okiem.

Poprawnie wykonany manicure można regularnie powtarzać, ciesząc się zdrowymi i ładnymi paznokciami, bez konieczności dawania im czasu na… odpoczynek, podczas którego muszą… pooddychać – i tu właśnie dobrnęłyśmy do dwóch notorycznie powtarzanych przez różne panie mitów.

MITy na temat stylizacji paznokci

Paznokcie muszą odpocząć”  i „Paznokcie muszą pooddychaćguzik prawda!

Paznokieć to martwy wytwór naskórka, a skoro martwy to znaczy, że nie oddycha. Płytka paznokcia wszystkie niezbędne substancje czerpie z organizmu – poprzez macierz i łożysko. Dostęp do tlenu jest jej kompletnie niepotrzebny.

To samo dotyczy kwestii odpoczywania paznokci. Otóż paznokcie nie są zmęczone tym, że ktoś położył na nie hybrydę bądź żel. Paznokcie nie uprawiają sportu, nie muszą więc odpoczywać. Zresztą one cały czas odrastają, a więc produkty do stylizacji nie są nakładane ciągle w jedno i to samo miejsce. Przy każdej stylizacji paznokcie zostają opiłowane (skrócone), a nowa masa, nałożona na nową część paznokcia – mówiąc łopatologicznie.

Teraz przejdźmy do bólu i pieczenia w lampie UV…

Ból i pieczenie w lampie UV podczas utwardzania masy (najczęściej żelowej), nie oznacza szkodliwego jej działania na płytkę. To całkowicie normalne, ponieważ związane jest z polimeryzacją (utwardzaniem, przechodzeniem produktu ze stanu płynnego w stały), czyli zjawiskiem, w trakcie którego wydziela się ciepło. I to ciepło (odczuwane przez kilka sekund) odbieramy właśnie jako pieczenie. Intensywność tego odczucia to oczywiście kwestia indywidualna. I choć czynników wpływających na siłę nieprzyjemnych doznań jest co najmniej kilka, to jednak kluczową rolę odgrywa tutaj grubość naturalnej płytki – im cieńsza i słabsza, tym ból i pieczenie może być większe.

Na koniec wspomnę jeszcze o acetonie…

Osobiście nie używam acetonu. Masę żelową i hybrydową ściągam frezarką, bo jest to bezpieczniejszy i szybszy sposób – dlaczego?

Otóż paznokcie absorbują wodę i inne płyny/rozpuszczalniki (w tym aceton) dziesięć razy szybciej niż skóra. Łatwo można to zaobserwować podczas kąpieli – po mniej więcej minucie kontaktu z wodą skóra nie zdąży się jeszcze pomarszczyć, a paznokcie staną się już miękkie, bardzo giętkie i transparentne.

Tak nasączona płytka staje się więc narażona na urazy – złamania, pęknięcia, czy rozdwajanie. Dlatego wszelkie zabiegi (piłowanie, polerowanie, itp.) wykonuje się na sucho, kiedy paznokcie są twarde. Dotyczy to również stosowania acetonu, używanego czasem do ściągania masy hybrydowej.

Reasumując: hybryda i żel same w sobie nie szkodzą paznokciom. To człowiek je „psuje” poprzez nieumiejętne opracowywanie płytki, nakładanie i ściąganie masy. 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Zdrowie 26 marca 2022

Poznaj dobre sposoby na wirusa HPV

Co roku na nowotwory powiązane z wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV) umiera tysiące ludzi: kobiet i mężczyzn. Nowotworów HPV-zależnych z roku na rok przybywa. Są sposoby, by się przed nimi uchronić, choć te najskuteczniejsze zarezerwowane są przede wszystkim dla młodych osób. Za to częściowo refundowane przez państwo.

HPV występuje powszechnie. Zakażają i zakażeniu ulegają zarówno kobiety, jak i mężczyźni.

Do zakażenia HPV dochodzi drogą płciową, najczęściej w początkowym okresie po rozpoczęciu aktywności seksualnej. Można się nim zarazić także wtedy, gdy nie dochodzi do penetracji. Drogą zakażenia jest ponadto seks oralny i analny. W ciągu swojego życia 50-80 proc. aktywnych seksualnie kobiet i mężczyzn było lub będzie zakażonych HPV. Jest około 150 chorobotwórczych typów tego wirusa, spośród których część jest onkogennych (prowadzących do rozwoju raka).

Zakażenie HPV dotyczy nie tylko okolic intymnych, ale także błon śluzowych w innych miejscach ciała, np. w jamie ustnej. W jamie ustnej wirus jest przyczyną rozwoju nowotworów głowy i szyi, np. krtani. Jeśli do zakażenia dojdzie wskutek seksu analnego, może w jego wyniku rozwinąć się rak jelita grubego. Jeśli w pochwie – rozwinąć się może rak szyjki macicy, trzonu macicy czy sromu.

Zwykle zakażenie HPV przebiega bez objawów i jest przejściowe. Bywa jednak, że staje się przewlekłe, a wówczas może dojść do procesu nowotworzenia. Choroba rozwija się około 10-20 lat po ekspozycji na wirusa.

Jak się chronić przed HPV

Najlepszą ochronę dają szczepienia. Rekomendowane są one jednak osobom młodym (obu płciom!), najlepiej jeszcze przed rozpoczęciem współżycia seksualnego. Szczepionki można podawać dzieciom już po ukończeniu przez nie 9. roku życia, choć eksperci wskazują, że najlepiej zrobić to między 11. a 13. rokiem życia. Także po tym okresie można jednak przyjąć szczepionkę przeciwko HPV.

Dlaczego zaleca się szczepienie młodym osobom? Bo najwyższą skuteczność szczepionka wykazuje w grupie osób jeszcze przed inicjacją seksualną, kiedy można z dużą dozą pewności przypuszczać, że nie przeszły zakażenia wirusem HPV. Eksperci oceniają jednak, że w grupie osób 27-45 lat szczepienie powinno być rozważone przez lekarza i pacjenta.

Mamy do dyspozycji ogromną zdobycz cywilizacyjną w postaci szczepionek. Możemy spowodować, żeby Polacy przestali chorować na nowotwory, które źle rokują, które bardzo trudno leczyć, a w zaawansowanych stadiach są przyczyną ogromnego cierpienia – podkreśliła podczas debaty „Bezpłatne szczepienia przeciw HPV – ostatnia szansa na realizację?” szefowa Kliniki Onkologii w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki dr hab. Ewa Kalinka.

Zaszczepienie przeciwko HPV nie zwalnia kobiet z konieczności kontrolnych badań cytologicznych!

Dostępność szczepionki przeciwko HPV

Obecnie w Polsce częściowo (w połowie) refundowana jest jedna szczepionka przeciwko HPV.
Zainteresowanie szczepieniami po wprowadzeniu tej częściowej refundacji nie jest jednak bardzo duże, co nie dziwi krajowej konsultantki w dziedzinie pediatrii prof. Teresy Jackowskiej.

Badania europejskie pokazują, że refundacja nie jest rozwiązaniem, nawet jeśli byłaby dużo wyższa niż jest obecnie. Aby wyszczepialność HPV była taka, jak innych szczepień, potrzebna jest ogromna edukacja  – oceniała lekarka podczas wspomnianej debaty.

Prof. Jackowska opowiada się za wpisaniem szczepień przeciwko HPV do kalendarza szczepień obowiązkowych – jej zdaniem tylko wtedy w Polsce uzyskamy wysoką wyszczepialność. Obecnie szczepienie przeciwko HPV jest jedynie zalecane.

Lukę w wyszczepialności w pewnym zakresie wypełnia wiele samorządów poprzez prowadzone przez nie programy polityki zdrowotnej – niestety, nie wszystkie. Warto jednak sprawdzić, czy samorząd, na terenie którego mieszkamy, ma ofertę bezpłatnych szczepień przeciwko HPV dla swoich mieszkańców.

Zdaniem dr Kalinki dzięki szczepieniom dziesiątki tysięcy chorych mogłoby uniknąć zachorowania na nowotwory HPV zależne.

Dorośli, którzy w trakcie swojego życia zetknęli się z wirusem HPV, ciągle będą zapadać na nowotwory (które rozwijają się z zakażenia HPV – przyp. red.) . Nowotworów HPV-zależnych z roku na rok przybywa. I to, co możemy dzisiaj zrobić, to uchronić nasze dzieci – dodała.

Są na to dowody. Powszechny program szczepień przeciwko HPV od pierwszej dekady XXI wieku prowadzi Australia (od 2007 roku – dla dziewczynek, od 2013 roku – dla chłopców). Niedawno zadeklarowała, że w 2028 roku może stać się pierwszym krajem na świecie, w którym wyeliminowany zostanie jako problem zdrowia publicznego rak szyjki macicy – to jeden z czterech najczęściej występujących na świecie nowotworów, a w niemal 100 proc. rozwija się wskutek zakażenia HPV. Już teraz Australia notuje jeden z najniższych na świecie wskaźników zachorowania na tego raka. Osiągnęła to dzięki powszechnym szczepieniom przeciwko HPV oraz wprowadzeniu (w 2017 roku) badań przesiewowych w kierunku HPV co pięć lat w grupie kobiet 25-69 lat.

Tymczasem w Polsce, jak zwraca uwagę kierownik Kliniki Onkologii w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi dr hab. Ewa Kalinka, zachorowalność na raka szyjki macicy nie spada.

W każdym tygodniu trafia do nas jakaś kobieta która musi być operowana z powodu raka szyjki macicy bądź już do tej operacji się nie kwalifikuje z powodu stopnia zaawansowania choroby. Ale HPV to także nowotwory głowy i szyi, prącia … – podkreśliła dr. Kalinka.

Skoro nie szczepienie, to jak się chronić?

Osoby, które nie mogą przyjąć szczepionki, także mogą sporo zrobić, by chronić się przed HPV. Oto lista sposobów:

używanie prezerwatyw (także podczas seksu oralnego);
jeden partner seksualny i obopólna wierność;
obrzezanie u mężczyzn;
niepalenie tytoniu;
brak zakażenia HIV;
uczestniczenie w powszechnych programach badań przesiewowych w kierunku nowotworów zgodnie z zaleceniami dla swojej grupy wiekowej lub zgodnie z indywidualnymi zaleceniami swojego lekarza;
dbałość o coroczne wizyty profilaktyczne u swojego lekarza;
kobiety powinny co roku odwiedzać swojego ginekologa, nawet jeśli nie odczuwają żadnych dolegliwości;
co roku należy odbyć wizytę u dentysty także wtedy, gdy nie mamy żadnych dolegliwości w jamie ustnej i poprosić go, by dokładnie zbadał śluzówkę jamy ustnej;
w razie utrzymującego się kaszlu, chrypki nie należy zwlekać z wizytą u lekarza;
dbałość o higienę.

Co to jest HPV?

Wirus HPV (Human Papillomavirus) to ludzki wirus brodawczaka. Wyróżnia się 150 typów chorobotwórczych dla człowieka. Ponad 40 z nich uważa się za związane z zakażeniami narządów płciowych, a dwanaście (HPV-16, -18, -31, -33, -39, -45, -51, -52, -56, -58, -59 i -66) klasyfikuje się jako wirusy, zakażenie którymi może doprowadzić do rozwoju różnych nowotworów. Inne typy HPV wiążą się z występowaniem niezłośliwych zmian, takich jak np. kłykciny kończyste.

U prawie wszystkich kobiet wirus jest eliminowany w ciągu 2 lat, ale u 10 proc. z nich dochodzi do zakażenia przewlekłego, które jest warunkiem rozwoju raka szyjki macicy.

Objawy zakażenia HPV

– brodawki stóp, brodawki zwykłe, brodawki płaskie, brodawki młodzieńcze krtani;
– brodawki w okolicach narządów płciowych oraz odbytu (tzw. kłykciny kończyste);
–  zmiany przednowotworowe żeńskich narządów płciowych (szyjki macicy, sromu i pochwy);
–  rak szyjki macicy.
Wśród 1 000 000 kobiet zakażonych typem HPV wysoce onkogennym (typy: 16 i 18), u 8 000 kobiet dochodzi do rozwoju raka, a u 1600 kobiet rozwija się inwazyjna postać raka.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dom 25 marca 2022

Lampa solna do domu – zobacz, dlaczego musisz ją mieć

Lampa solna niewątpliwie jest ozdobą wnętrza i to nawet wówczas, gdy nie jest włączona. Jednak uroda to nie wszystko, za co można pokochać lampy solne. Mają też cenne właściwości prozdrowotne.


Co to jest lampa solna? 

Lampa solna to przede wszystkim piękna ozdoba każdego wnętrza i choćby z tego względu warto ją sobie nabyć. Jako szczęśliwa posiadaczka takowej powiem, że „robi klimat”. Gdy jest włączona, pokój wydaje się o wiele przytulniejszy, a jej ciepły, różowawy blask działa jak balsam na skołatane nerwy. 

Zewnętrznie lampa solna to duża bryła soli, często o oryginalnym kształcie, w której wnętrzu znajduje się żarówka. Ale uwaga – nie może to być byle jaka żarówka. Żadna tam nowoczesna świetlówka LED. Żarówka musi się nagrzewać. Mój mąż twierdzi, że w naszej lampie jest żarówka grzewcza i w sumie nie mam powodu mu nie wierzyć, tym bardziej że sól faktycznie się nagrzewa. Są też lampy solne, do których wkłada się świeczki. 

Druga wersja lampy solnej to lampa w koszu, właśnie taka jak moja. Internet podpowiedział mi, że kosze mają różnorakie kształty. W koszu znajdują się kawałki soli. Właśnie kawałki, bo w tym przypadku nie mamy do czynienia z jednolitą bryłą. Co w sumie jest fajne, bo można sobie taką sól przepłukać, jak się zakurzy, albo wymienić na nową, jak przyjdzie nam ochota. 

Dlaczego sól w lampie jest różowa? 

Zacznę od tego, że nie zawsze i niekoniecznie. W mojej połowa solnych kawałków faktycznie jest różowa, ale druga połowa jest biała. 

Do lamp solnych trafia sól himalajska, która w przeciwieństwie do naszej soli kuchennej nie jest czystym chlorkiem sodu. Sól himalajska może zawierać do 2% domieszek różnych minerałów, głównie potasu, cynku i magnezu. To one odpowiadają za odcień lampy. Im jest ich więcej, tym ciemniejsza będzie sól. 

 

Dlaczego warto mieć w domu lampę solną? 

Po pierwsze dla ozdoby. Może nie jest to jej największa zaleta, ale będę się upierać, że najważniejsza. Estetyka wnętrza, w którym mieszkamy, to ważna rzecz, a odpowiednio dobrane dodatki potrafią sprawić, że chętniej wracamy do domu. 

Ponadto lampy solne mają zdolność do jonizowania powietrza, innymi słowy działają jak generator jonów ujemnych. I chociaż przyzwyczailiśmy się traktować wszystko, co ujemne jako negatywne, w przypadku jonizacji jest dokładnie odwrotnie. To jony ujemne są tym, co sprawia, że lepiej śpimy, mamy więcej energii, nie cierpimy na migreny, alergie się nie nasilają, a system nerwowy jest wyraźnie spokojniejszy. Niestety wrogiem jonów ujemnych są jony dodatnie. Im więcej elektroniki w domu, tym więcej owych jonów. Zauważyliście, że kurz najczęściej osiada na telewizorze, komputerze, gniazdkach elektrycznych, listwach i przedłużaczach? Im szybciej dzieje się to w Waszych domach, tym bardziej brakuje Wam jonów ujemnych. Ratunkiem może być właśnie lampa solna albo nawilżacz powietrza, który takowe jony generuje. 

 

Na co pomaga lampa solna? 

Lampa solna dzięki jonizacji powietrza skutecznie je oczyszcza, a więc jest zbawieniem dla alergików. Oddychanie powietrzem, w którym przeważają jony ujemne, jest łatwiejsze i przyjemniejsze. 

Warto też wiedzieć, że obecność jonów ujemnych znacząco poprawia kondycję psychiczną i wspiera budowanie odporności organizmu na różnorakie infekcje. 

 

Gdzie ustawić lampę solną? 

Odpowiedź na takie pytanie może być tylko jedna: to zależy. Jeśli priorytetem dla nas jest zdrowie, lampa powinna trafić do sypialni, gdzie z powodzeniem zastąpi lampkę nocną. Jej ciepłe światło wręcz ułatwia zasypianie, taką lampę można zostawić włączoną na całą noc bez szkody dla zdrowia. 

Jeśli chcemy, żeby lampa niwelowała negatywne skutki nagromadzenia urządzeń elektronicznych w domu, trzeba ustawić ją tam, gdzie owych urządzeń jest najwięcej. 

A jeżeli chcemy po prostu cieszyć się jej urodą i roztaczaną przez nią przyjemną aurą, lampa solna powinna trafić do salonu. 

 

Jaką lampę solną kupić?

Na pewno warto zwrócić uwagę na jej urodę, wszak lampa będzie stale widoczna. Z tego też powodu dobrze jest poprosić sprzedawcę w sklepie o włączenie. Dopiero wtedy uda się zobaczyć jej prawdziwy kolor. Ponoć im ciemniejsza lampa, tym lepsza jakość soli. 

Niewątpliwie warto po lampie przejechać palcem, żeby poczuć fakturę soli. Być może gładka lampa będzie wyglądała na ładniejszą, a niejedna pani domu pomyśli, że łatwiej utrzymać ją w czystości, ale to ta chropowata będzie miała lepsze właściwości higroskopijne, a co za tym idzie – skuteczniej poprawi jakość powietrza w domu. 

Wielkość lampy także ma znaczenie. Tu zależność jest bardzo prosta – im większa lampa, tym lepiej, bo szybciej i skuteczniej jonizuje powietrze. 

O żarówce pisałam wyżej – warto upewnić się w sklepie, że nikt nie włożył od niej pięknie wyglądającej i kompletnie nieefektywnej świetlówki LED. 

 

Czy lampa solna może szkodzić? 

Teoretycznie tak, praktycznie raczej nie. 

Szkodliwość lampy solnej może polegać wyłącznie na nadprodukcji jonów ujemnych, co trudno sobie wyobrazić w naszych naszpikowanych elektroniką domach. 

Gdyby jednak jonów ujemnych było więcej niż dodatnich (teoretycznie taki przypadek mógłby się zdarzyć, gdybyśmy mieszkali w lesie, gdzieś blisko strumienia albo wodospadu, byłoby po burzy, a w domu nawet prądu byśmy nie mieli) w powietrzu pojawiłby się ozon, który powoduje senność, bóle głowy, spadek ciśnienia krwi i ogólne osłabienie. 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close