Czy samodzielność idzie w parze z bezpieczeństwem dziecka?


Jak bardzo samodzielne są Wasze dzieci? Czy zgadzacie się na samotny kurs przedszkolaka do osiedlowego sklepu, czy może spacer z psem wokół domu? Ja absolutnie nie widzę w żadnej z tych sytuacji mojego 4,5 letniego syna.

Nie lubię kiedy dzieci znikają choć na chwilę z moich oczu. Chyba jestem matka-kwoka, bo mam potrzebę  kontrolowania ich poczynań, w pełnej gotowości do działania, aby chronić je przed złem tego świata. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale mam obawy, gdy puszczam moje dziecko do babci. Samodzielnie Bartek ma do przejścia jakieś 100 m po prostej, na spokojnym osiedlu. Babcia mieszka w bloku naprzeciw mojego, więc wydaje się że mogę śmiało Bartka puścić samego. Ale… No właśnie, jest jedno “ale”! Moje dziecko jest zupełnie szalone i takie też miewa pomysły. Owszem, wykłóca się o to, że mam czekać w domu i patrzeć przez okno jak on idzie do babci, bo przecież babcia też patrzy w oknie dokąd zmierza wnuk. Tyle, że przy takim małym wariacie, to wielce ryzykowna wycieczka. I wcale nie jestem taka pewna, czy doglądanie z okien jego przejścia jest wystarczające. Niestety, wszędzie może trafić się szaleniec który po osiedlowej drodze przeleci z prędkością 100 km/h.

Młody ma 4,5 roku, nie jest już małym dzidziusiem, który potrzebuje by prowadzać go za rękę. Jednak nie potrafię sobie wyobrazić, aby z powodu mojego niedopatrzenia, brawury, jakkolwiek tego nie nazwać, miałoby się stać coś strasznego. Ale z drugiej strony, samodzielność dziecka jest ważna, nie mogę go trzymać pod kloszem. Trochę obawiam się, że wychowam dziecko niepewne siebie, czy niesamodzielne. A może po prostu naoglądałam się za dużo wiadomości o wypadkach, porwaniach i zaginięciach. Za każdym razem myślałam o dzieciach ze współczuciem, dziękując w duchu, że moje dzieci są całe i zdrowe. Nie mam pojęcia, kiedy to się zmieni. Bo czy obawy maleją wraz ze wzrostem dzieci? Kiedyś dzieciaki w wieku szkolnym latały same, z kluczem na szyi. I jakoś dały radę. Poza tym, widzę że dzieci znajomych, w wieku Bartka schodzą do osiedlowego sklepu, żeby kupić sobie jakiś drobiazg, i wracają całe i zdrowe do domów.

Próbuję równoważyć moje obawy z pragnieniem samodzielnego działania u Bartka, sprowadzam go za blok, i tam czekam obserwując jak młody przechodzi do bloku babci. Po schodach na górę to już sobie da radę, o to się nie martwię. Na razie na tyle mnie stać. A Wy na jak dużą samodzielność w przemieszczaniu się pozwalacie swoim pociechom?

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Nigdy dziecko samo z psem. A co do samodzielności trzeba dostosować do dziecka i warunków. Moja jako 7 latka chodziła ze szkoły na zajęcia, a 2 lata później jeździła sama tramwajami. Wcześniej biegała pod domem na ulicy, ale na wsi to inaczej trochę. Ale też ja byłam pewna, że zanim gdzieś pójdzie przyjdzie spytać, że zawsze uważała na samochody. Znałam swoje dziecko i wiedziałam na ile mogę pozwolić.

    Warto słuchać dziecka. Jeśli ono jest na coś gotowe to delikatnie popuszczając smycz należy pozwalać, byle nie od razu. U mnie zazwyczaj od pomysłu dziecka do pełnej realizacji samodzielności mijało kilka miesięcy.

    Małymi krokami najlepiej :)

  2. Sama wychodzi na plac zabaw od kiedy skończyła 4,5l. Do sklepu po “swoje” zakupy od kiedy skończyła 5 z hakiem ;) przez ulice musi przejsc, ale to taka osiedlowa (5 bloków na krzyż) :)

  3. Moja sama na podwórku, ale przed blokiem “na oku” od kiedy skończyła 3 lata. od 4 r.ż. biega po osiedlu ale z koleżanką starsza o 2 lata, od zeszłego roku ma przy sobie tel, bo biega po całym osiedlu – uliczki 2 dojazdowe tylko pod blok, ale nie musi po nich chodzic – a i tak ma zakaz, a głowna jest za blokami. Biega, ale jak ma dalej odejść to i tak mówi. Ma tel, często do niej dzwonie. Jak jest sama to bawi sie przed domem, albo na placu obok bloku. Do sklepu chodziła jak był mały na osiedlu, teraz nie, chyba że z kolezanką, alew otworzyli żabkę więc zacznie chodzić. Ma obecnie 6 lat. A i sama chodzi do koleżanek z bloków obok i do cioć :)

  4. Mój syn ma prawie 4 lata , dosłownie pod oknem mamy podwórko , zamknięte , nie ma wyjścia na ulicę , widok z okna mam , a jednak nie wyobrażam sobie puścić synka samego.. Wiem jakie pomysły mogą mieć dzieci i jednak obawy są .. Sam w domku został dwa razy , musiałam wyskoczyć dosłownie na chwilę do sklepu zaraz obok i też już więcej nie zostanie póki co , bo za drugim razem wszedł na krzesło , otworzył sobie górny zamek i czekał na mnie przy drzwiach .. Gorzej jakby przyszło mu do głowy wyjść po mamę .. Także dużo czasu jeszcze minie zanim gdziekolwiek pójdzie sam ..

  5. Milena Kamińska

    moje dzieci są samodzielne, nie wyręczam ich we wszystkim, same jedzą myją się ubierają, malują itd. Ale jeśli chodzi o samodzielne chodzenie do sklepu, na spacer z psem wykluczone, zbyt wiele niebezpieczeństw na nie czycha. Owszem wychodzą same na podwórko ale mam ogrodzone, są w zasięgu moich oczu. Na wsi bywa tak że dzieci biegaja po ulicy, bawią się całe dnie ja stanowczo mówię nie tym bardziej że 2 lata temu potrącone zostało dziecko na tej właśnie ulicy przez motor który jechał prawie 200km/h oderwał dziewięcioletniej dziewczynce noge i. całe szczęście dziewczynka cudem przeżyła . jak się okazało to wina obupulna :-) śmieszne. czesto u nas jezdzą szybko i pod wpływem alkoholu. wolę aby moje dzieci były bezpieczne a jak któś to krytykuje to jego sprawa.

  6. moje dzieci są samodzielne na tyle ile uważam że mogą być , dbam o ich bezpieczeństwo i nie wyobrażam sobie aby bawiły się bez opieki osoby dorosłej.

  7. Zależy jakie jest dziecko i jakie otoczenie. Ale czasy takie, że strach o dzieci jest gigantyczny!

  8. Dzieci 4 i 2 latka, więc jeszcze małe. Ale jak muszę szybko wyskoczyć np. po szczypiorek do ogródka, a one są zajęte bajką, to jest to dla mnie ok. moga same zostać. Na podwórku też czasem chwilkę zostają same, jak po coś muszę pójść do domu.

  9. moje dzieci to 3 i 5 lat, w domu zostają gdy np muszę wyskoczyć wyrzucić śmieci, lub gdy są chore, a zakupy nawet szybkie trzeba zrobić, gdy do zamknięcia sklepu 10 min a mąka na prawie gotowe ciasto się skończyła, gdy idę do piwnicy… raz zdecydowałam się na zostawienie ich na placu zabaw, ale serce miałam w gardle i biegiem kupiłam chleb, który był pretekstem do tego, żeby sprawdzić jak sobie poradzą… starszy syn jest spokojny i chętnie pozwloiłabym mu na większą samodzielność, ale mieszkamy niestety nie na spokojnym osiedlu tylko koło wydziału uniwersytetu i LO, a studenci i uczniowie często lubią się popisywać… poza tym tyle się słyszy o zwyrodnialcach… nie jestem gotowa na puszczenie dzieci zupełnie “samopas” chociaż na osiedlu się takie przypadki zdarzają.

  10. Moja prawie 5latka bawi sie sama na podworku obok domu, widze ja z okna. Czasem w domu na chwile jak skocze do sklepu albo w aucie jak sama chce zostac.

  11. moja 3,5 latka zostaje sama, gdy np. idę wyrzucić śmieci czy np. do piwnicy po coś. na podwórku też zostawiam ją na chwilę samą. Na dłuższe spuszczenie z oka (np. żeby iść do sklepu) się nie odważyłam jeszcze, ale mam pod ręką teściową, więc zostawiam wtedy małą u niej ;-)

  12. Synek ma 5 lat, ale nie pozwalam mu jeszcze wychodzić samemu poza bramkę. Na podwórku owszem, bawi się nieraz sam, kiedy ja np. sprzątam w domu.

  13. Ja kojej 2w mcy corki nie moge na chwile spuscic z oka .staram sie uczyc ja samodielnosci we wchodzeniu na zjezdzalnie itd. Ela jest bardzo ruchliwa niesety wymaga wiecej uwagi,

  14. Moi maja 2 latka i 6 wiec maly jak spi to wyskocze do piwnicy czy ze smiecmi a w tym czasie starszy oglada bajke

  15. Myślę,że to zależy w głównej mierze od dziecka,jakie jest. Synek 6,5 od ponad roku wychodzi sam na podwórko. Oczywiście ma być pod blokiem i nie oddalać się nic mi o tym nie mówiąc. Córka 4 latka ma ZA i jest nieprzewidywalna. Z nią muszę być non stop.

  16. Do 7 roku zycia mlodego nie zamierzam pozostawic go bez opieki zaufanej i odpowoedzialnej osoby doroslej.

  17. Pingback: Nie wychowuj niezdary! Niebezpieczne zabawy dzieci - W Roli Mamy : W Roli Mamy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Ja, Ty i On… czyli moja nowa miłość


Zakochałam się. Z wzajemnością. I nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że jestem mężatką i matką! Powinnam się wstydzić i owiać tę sprawę tajemnicą, ale szczerze mówiąc, jestem z tego powodu taka szczęśliwa oraz dumna, że ciężko jest mi się powstrzymać, by o tym nie mówić.

Poznałam go całkiem niedawno, w tłumie. Można by rzec, iż wypatrzyłam go niczym jastrząb swoją ofiarę, a on przyciągnął mnie jak magnes. Wystarczyło nam jedno spojrzenie, jeden dotyk by strzała Amora przebiła nasze serca na wylot i tym samym połączyła na wieki.

A wiecie co jest w tym wszystkim najlepsze? Że mój mąż o tym wie! I mu to nie przeszkadza. Ba! On nawet spędza czas razem z nami, czujecie blues`a?!?
A żeby tego było mało, powiem Wam w sekrecie, że mój małżonek też ma od niedawna nową towarzyszkę i tak po prawdzie, spędzamy czas wolny we czworo!! Taaak, nie we troje – trójkąty są już niemodne , a we czworo. Nieźle, co?! Czuję się teraz niczym aktorka brazylijskiej telenoweli, albo „Mody na sukces”… czy jakiegoś innego „tasiemca”.

Ciekawi Was kim jest mój wybranek i czym mnie tak zauroczył? Powiem Wam, to……. rower!! ;-) Zwykły poczciwy rower, trekkingowy, na 28 calowych kołach – jazda na nim to czysta przyjemność. Właściwie to mogłabym pokusić się o stwierdzenie, że on nie jedzie, a płynie! Uwielbiam go! A wraz ze mną, moje ciało, na które ma zbawienny wpływ.

Mogłabym na nim jeździć niemal nieustannie, choć niestety mojego entuzjazmu, w pewnym stopniu, nie podzielają obolałe pośladki. Doprawdy, że też nikt nie wymyślił jeszcze, bardziej wygodnych siodełek!?
Wiem, że są specjalne spodenki, z takim jakby pampersem, ale jeszcze się w nie, nie zaopatrzyłam – swoją rowerową wyprawkę kompletuję pomału, krok po kroku.. ciesząc się przy tym, jak szczerbaty na suchary!

Marzy mi się całkowita zmiana auta na jednoślad, ale obawiam się, że to w moim przypadku (póki co) niemożliwe, ze względu na rodzaj wykonywanej pracy (jakby ktoś nie wiedział – mobilna kosmetyczka). Na samą myśl o tym, że jadę do swojej Klientki rowerem, z przyczepką, załadowaną po brzegi moimi sprzętami, chce mi się śmiać, ale kto wie.. może kiedyś urzeczywistnię to wyobrażenie i wcale nie będzie to takie śmieszne. ;-)

A wiecie co najbardziej lubię w jeździe na rowerze? To, że czuję się wolna, zupełnie nieograniczona – nie muszę stać w korkach. I to, że pozwala wyładować złe emocje, rozluźnić się, wyciszyć. Poprawia moją kondycję, wspomaga kształtowanie ciała.
Mogę z bliska, nie jak w aucie – przez szybę, obserwować przyrodę i czuć jej zapachy. Dzięki niemu, po dwóch latach mieszkania na wsi, odkryłam uroki życia w takim miejscu – puste, rzadko uczęszczane drogi, wszechobecne pola, łąki, lasy, jeziora, góry… Napawam się tym i zachwycam z każdą przejażdżką. Noo z małymi przerwami na iście wiejskie zapachy, gdzie muszę jechać na bezdechu, żeby nie pierdyknąć płasko na glebę! ;-) Ale w sumie, to też ma swoje uroki.

Tyle się nagadałam o mojej nowej miłości, że znowu za nim zatęskniłam – a rano, na dzień dobry, trzasnęłam już przeszło 20 km – taak, to kolejna zaleta pedałowania, kilometry same wchodzą w nogi.. albo raczej w koła!
Uciekam póki pogoda dopisuje, może spotkamy się kiedyś, gdzieś na trasie…. ?!

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Maz ma kochanke a ty kochana i akceptujecie to oboje … no ciekawie… ;/

    1. Ktoś tu chyba nie doczytał tekstu do końca, albo go nie zrozumiał…. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

5 sposobów by nauczyć dziecko mądrego korzystania z komputera


Dziecko gra na komputerze! Przed twoimi oczami pojawia się obraz zgarbionego “malucha” z przekrwionymi oczami, wokół walają się papierki po słodyczach i chipsach. Nie da się go oderwać od ekranu wypełnionego agresją i krwią. Czy tak musi być?

Gry dla dzieci nie zawsze muszą oznaczać mordobicia i hektolitrów przelanej na ekranie krwi. Są serwisy, które oferują szeroką gamę gier od czysto rozrywkowych po logiczne i edukacyjne. Zabiorą one w podróż nie tylko twoje dziecko, ale również ciebie. Zatem jak nauczyć dziecko bezpiecznie grać na komputerze?

Nie zabraniaj

Żyjemy dziś w takich czasach, że nie jesteśmy w stanie zahamować postępu techniki. Już dwulatek po kilku próbach będzie świetnie sobie radził z telefonem mamy, by przejrzeć zdjęcia. Postęp jest nieunikniony. Przecież są dążenia, aby każdy uczeń miał możliwość korzystania z tabletów. Dlatego nie zabraniaj, a kto wie może twoje dziecko okaże się uzdolnione informatycznie.

Kontroluj

Dzieci klikają co widzą, czasem bezmyślnie, czasem przez przypadek, a czasem świadomie bo coś w oko wpadnie, nie zawsze umieją wrócić na swoją stronę. Ważny jest także wybór gier – bo nie wszystkie GRY są dla dzieci. Wybierajmy te, które będą uczyć je logicznego myślenia, strategii, planowania, by wspomóc ich naturalny rozwój umysłowy.

gry dla dzieci 2

Umiar we wszystkim

Jasno i w sposób przystępny wytłumacz dziecku ile może spędzić czasu przy komputerze, tablecie. Warto określić w ile może zagrać gier, jak długo. Ustalenie na początku zasad sprawi, że dziecko będzie znało granice, a ty będziesz spokojna.

Kiedy mój 4 letni Marcin prosi o grę online, to czas, który może spędzić na zabawie odmierza mu większa klepsydra – w naszym przypadku to ok. 10 minut. Potem nie ma ani płaczu, szału, złości – wie, że wspólnie trzymamy się wcześniej ustalonej zasady i jest to konsekwencja w działaniu.

Zagraj z dzieckiem

Pokaż mu i naucz go, że w ten sposób możesz wspólnie z nim spędzić czas. Nie jestem zwolenniczką pozostawienia dziecka sam na sam z tabletem, czy komputerem, by mieć choć odrobinę świętego spokoju. Gramy razem, śmiejemy się razem, denerwujemy się razem kiedy auto kolejny raz zjechało na pobocze. Razem bawimy się w gotowanie nie tylko prawdziwe, ale także odkrywamy gry, gdzie czasem trzeba się wykazać umiejętnością zarządzania farmą.

gry dla dzieci 3

Bądź dla dziecka przykładem

Dziecko jest jak gąbka, która nasiąka i naśladuje to, co widzi. Nie dziwcie się jeśli wasze dziecko chce cały dzień spędzić przed ekranem telewizora, czy komputera, jeśli Was widzi często przed szklanym pudłem. Kiedyś rozmawiałam z matką nastolatki, która nie rozumie dlaczego jej córka ciągle ogląda telewizję lub “siedzi” w Internecie. Zapytana co ona robi po powrocie z pracy, przyznała się, że włącza telewizor, który gra dopóki ona nie pójdzie spać. Więcej nie musiałam jej uświadamiać, sama zauważyła w czym tkwi przyczyna. Pokażcie dziecku alternatywne sposoby spędzania czasu, czy to wspólna gra na komputerze, spacer, czy zabawa na dworze.

Wpis jest elementem współpracy z poki.pl

Zdjęcia: Rachela

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. ja od zawsze mam pod kontrolą to co moje dzieci oglądają w telewizji tzn nie wszystkie programy dla dzieci są dla dzieci:-) i tak samo jest z komputerem bo zdaję sobie sprawę z czyhających zagrożeń

  2. ja z synem podobne mamy gusta rzuciła nam się w oko gra Uphill Rush 6 a moja córcia zaczęła krzyczeć o księżniczka!!! patrząc na grę metamorfoza Elzy z Krainy Lodu

  3. Milena kamińska

    Zgadzam się. Nie możemy całkowicie zabronić dziecku kontaktu z komputerem tym bardziej że jak pójdzie tylko do szkoły będzie miało zajęcia z komputerem. Trzeba z głową nauczyć nasza pociechę korzystania z tego sprzętu. Rady opisane wyżej sprawdzają się w 100% kontrola wspólna gra i określony czas są dobrym rozwiązaniem. Ja w taki sposob mam kontrolę nad moim dzieckiem które korzysta z komputera ale i telewizora. Nie każdy program dla dzieci jest dla dzieci. Jest wiele bajek ogłupiajacych pustych pełnych agresji przemocy.

  4. Pingback: Dziecko i praca nie idą ze sobą w parze. : W Roli Mamy

  5. Bardzo duży wybór gier – szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam, że są takie serwisy z grami dla dzieci ;) W sumie wstyd się przyznać!

  6. Dagmara Szymanek

    Wstyd się przyznać ale daje mojemu dwulatkowi tablet by na nim pograł, a ja mam trochę świętego spokoju bo potem i tak słyszę: Mamo, chodź baw ze mna. Dzięki za rady!

  7. Genialne! tylko tak ciężko być konsekwentnym :( Obiecuję sobie, że postaram się. A z drugiej strony szukałam takiego serwisu. Super – mam już plan na dzisiejszy deszczowy dzień.

  8. Moje dziecko używa komputera odkąd ma trzy lata. Nie wiem czemu miałoby być inaczej, takie czasy.

  9. nasza córka nie korzysta komputera ale kilka razy w tygodniu pozwalamy grac jej na tablecie w gry edukacyjne które uczą ją na przykład opieki nad zwierzętami albo opowiadają o życiu na wsi. przy tym wszystkim stosujemy powyższe zasady

  10. Ja nie zabraniam dziecku, ale kontroluję co, kiedy i ile tam sobie działa. Żyjemy w takich czasach, że kontakt dziecka z technologią jest czymś normalnym i chyba nawet wskazanym. Ale powtarzam pod naszą kontrolą!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Nie głosujesz, nie narzekaj!


Pierwsza tura wyborów na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, za nami. Wyniki pewnie dla wielu wyborców oraz samych kandydatów są zaskakujące, bowiem inne niż przewidywano w sondażach. Jednak nie o sukcesach i porażkach pretendentów chcę tutaj prawić, a o tym, że jestem zła, potwornie zła na społeczeństwo, które z taką obrzydliwie marną frekwencją wzięło udział w owych wyborach! 

Ludzie nie jestem Wam wstyd?!? Zgodnie z sondażami frekwencja wyniosła raptem  49,4% – wiecie, że jest to najniższy wynik w wyborach prezydenckich, od 25 lat (1990r.)!
Dlatego, z tego miejsca, pytam – gdzie ta druga połowa uprawnionych do głosowania!?! Gdzie byliście 10 maja?! Co takiego ważnego robiliście, że nie mogliście poświęcić dosłownie chwili, by udać się do „swojego” lokalu wyborczego i oddać, jeden jedyny, malutki aczkolwiek, tak ważny głos!?!

Różne wymówki już słyszałam – jeden nie wiedział kogo wybrać, inny uznał, że „Pan Iksiński i tak nie wygra, więc na niego nie zagłosuje…. na pozostałych Kandydatów tym bardziej”, jeszcze inny oficjalnie olał sprawę sikiem prostym, bo po co marnować swój cenny czas, który można wykorzystać w inny, ciekawszy sposób, np. grillując ze znajomymi (gwoli ścisłości, sama miałam wczoraj gości i do późna grillowałam, ale do urny i tak się udałam!).
Są też tacy, którzy mieszkają poza miejscem zamieszkania, w tym, poza granicami kraju i uznali, że oni „nawet by chcieli, ale nie mają JAK zagłosować” – g*wno prawda!! Wszystko to jest jeden wielki shit, bzdura i blef!

Jeśli jesteś: obywatelem RP, ukończyłeś 18 lat, nie zostałeś pozbawiony praw publicznych lub wyborczych, nie zostałeś ubezwłasnowolniony, jesteś zdrowy na umyśle i pełny świadomości, nie leżysz na stole operacyjnym, porodówce czy w śpiączce, nie walczysz o życie…. – nie ma żadnych przeciwwskazań, wybacz, ale nie uznaję, żadnej wymówki w tak ważnym temacie.

Mało tego, uważam iż KAŻDEMU szanującemu się obywatelowi, powinno zależeć na tym, by wziąć udział w wyborach prezydenckich i mieć wpływ (mniejszy bądź większy) na to co się dzieje w Naszym kraju.
A wszystkim tym, którzy nie uczestniczyli 10 maja w wyborach i będą próbowali się tutaj za chwilę wybronić, od razu odpowiadam – dla chcącego nic trudnego! Wystarczy odpowiednio wcześniej zainteresować się tematem i poszukać dogodnych rozwiązań.

Dla ułatwienia podpowiadam, że na stronie http://prezydent2015.pkw.gov.pl/ widnieją WARUNKI UDZIAŁU W GŁOSOWANIU, w których znajdziesz informacje o tym:

– kto ma prawo do udziału w głosowaniu,

– jak głosować w innym obwodzie niż właściwy dla miejsca zamieszkania,

– gdzie mogą głosować: żołnierze pełniący zasadniczą lub okresową służbę wojskową, ratownicy odbywający zasadniczą służbę w obronie cywilnej poza miejscem stałego zamieszkania, policjanci z jednostek skoszarowanych, funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej oraz Służby Więziennej pełniący służbę w systemie skoszarowanym, a także osoby które będą przebywać w dniu wyborów w szpitalach, domach pomocy społecznej, w domach studenckich, zakładach karnych i aresztach śledczych,

– jak mogą głosować osoby stale zamieszkujące poza granicami Polski,

– kto i w jaki sposób może głosować KORESPONDENCYJNIE.

W związku z tym, iż niebawem (24 maja 2015r.) czeka Nas druga tura wyborów, apeluję do Was Drodzy Rodacy – zreflektujcie się, zmobilizujcie i ruszcie tyłki! Udanie się do lokalu wyborczego i postawienie JEDNEGO KRZYŻYKA na karcie nic nie kosztuje i nie zawiera dużo czasu.

Na marginesie dodam, że moim skromnym zdaniem udział w wyborach powinien być OBOWIĄZKOWY, a co za tym idzie, (nieusprawiedliwiony) brak udziału w głosowaniu winien być karany, np. finansowo.

I na koniec zapamiętajcie krótkie zdanie – NIE GŁOSUJESZ, NIE NARZEKAJ!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Zgadzam się!!!
    Ja właśnie jestem w szpitalu i miałam możliwość głosowania. Nawet osoby po zabiegach mogły głosować,nigdzie nie musiały wstawać czy iść. Wystarczy że chciały. Dziękuje za tą możliwość.

  2. też, chociaż nic to nie dało :(

  3. Ja też głosuje bo to wielki przywilej o który walczyli nasi dziadkowie

  4. Agnieszka Popławska

    Glosowalam ale wynik to dno dna i kilo mulu

  5. Byłam, glosowałam. Mój kandydat odpadł, wiec teraz nigdzie nie idę!

  6. Tak, powinno być to karane! Czy po to nasi przodkowie walczyli abyśmy nie chodzili głosować? Mam 27 lat i nie odpuściłam żadnych wyborów! W tym roku nawet wypoczynek sobie skrociłam aby zdążyć…tego byłam uczona, że to obowiązek… Czy to, że nie pójdziemy, to oznacza, że nie ma na kogo głosować? Nie powie mi nikt, że nie ma na kogo głosować, bo kandydatów nie jest dwóch a dużo więcej… Pomijam fakt, obietnic wyborczych, bo to już inna bajka, ale głosując można ich wtedy z tego rozliczyć i podsumować…a nie tylko gadać, że jest źle… Właśnie trzeba iść, zagłosować i pokazać, że “podoba” nam się ktoś inny…

  7. Tak. To jest nasz obowiazek. Bo ci co nie chodza na wybory to najglosniej narzekaja

  8. popieram w całej rozciągłości :-)

  9. Zgadzam się, mnóstwo tych informacji ale ja się tym jakoś nie interesuje moje oko i mózg nie wychwytuje tych newsów

  10. a po naszej stronie Olzy raczej nie tyle o polityce myślimy, co o dobrej i jeszcze lepszej herbacie – jak by ktoś miał blisko to zapraszamy na svátek čaje / święto herbaty https://www.facebook.com/SvatekCaje?fref=nf :) jest się na co cieszyć

  11. Nie zgodzę się. Przed nami jako narodem ważna decyzja, i uważam, że aby podjąć dobrą decyzję trzeba o kandydatach jak najwięcej widzieć, a takie debaty właśnie nam w tym pomagają. Po debacie wzrosły notowania obecnego prezydenta i bardzo dobrze, bo choć wiele mam mu do zarzucenia, to jednak nie chcę żeby Polska była państwem kościelnym a za in vitro groziła kara 2 lat pozbawienia wolności.

  12. Zgadzam się. Mnie również przeraża wizja moherów w natarciu, wszechobecnego kościoła i działań anty in vitro!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

TopW Roli Mamy na Facebooku