Boże Narodzenie 9 listopada 2018

Dlaczego warto z wyprzedzeniem kupować prezenty świąteczne? Ja wiem!

O prezentach świątecznych myślimy na ogół w grudniu. Temat pierwszy raz pojawia się przed Mikołajkami, a potem tylko rośnie. Ja znalazłam aż dziewięć powodów, dla których kupowanie prezentów warto rozpocząć wcześniej.

  1. Pieniądze – przed świętami wydatki niebezpiecznie kumulują się i, jeśli nie mamy zaoszczędzonych na ten cel zaskórniaków, ceny zabawek mogą nas niemile zaskoczyć. Co prawda w listopadzie ceny nie są niższe niż w grudniu (wyprzedaże i promocje zaczną się trochę później), ale mimo wszystko warto rozłożyć w czasie wydatki na świąteczne prezenty.

 

  1. Czas – przed świętami nie mamy go zbyt wiele, a żeby znaleźć wymarzony prezent dla dziecka, trzeba się czasem naprawdę naszukać. Nie wszystko da się kupić w internecie.

 

  1. Dostępność – jest wielce prawdopodobne, że przed świętami będą problemy z kupnem tego, na co właśnie polujemy. Szczególnie jeśli podobne polowania rozpoczną inni rodzice dzieci w naszym wieku. Problem najczęściej dotyczy ubrań – rozmiar i kolor nie mogą odbiegać od zamówienia, nieprawdaż?

 

  1. Pamięć – już nie ta, co kiedyś :P Trochę głupio będzie, gdy o najważniejszym marzeniu dziecka przydarzy nam się zapomnieć. Na ogół pamięta się duże rzeczy, o tych mniejszych (tańszych) się nie myśli. A co, jeśli największym marzeniem dziecka jest pingwin z diodą w brzuchu? (Duśka ma takiego, badziew totalny, ale budzi zazdrość. Tak, wiem, dzieci są czasem dziwne :P )

 

  1. Niespodziewane wydatki – te zawsze pojawiają się nie w porę. I niestety, ale to przed świętami najczęściej psuje się odkurzacz albo pralka. Trochę głupio stawać przed alternatywą prezent czy AGD.

 

  1. Problemy z dostawą – przed świętami są niczym chleb powszedni. A jak jeszcze kurierzy zastrajkują (taka sytuacja miała miejsce bodajże rok temu) to świąteczne prezenty pojawią się w domu po Nowym Roku. W listopadzie nie ma takiego ryzyka. No i nawet jak kurier przyjedzie dwa dni później, to jedynie wzruszymy ramionami.

 

  1. Kolejki – jeśli z jakiegoś powodu nie chcemy korzystać z dobrodziejstw internetu, przed samymi świętami na bank utkniemy w gigantycznych ogonach. Kto ma na to czas i zdrowie?

 

  1. Korki – idą w parze z kolejkami w sklepach. Zdenerwowani, niecierpliwi kierowcy to automatycznie większe ryzyko stłuczek. Ekonomicznie też to nie wychodzi, stanie w korkach jest drogie.

 

  1. Miejsca na parkingach – znikają jak sen złoty, jak tylko zbliżają się święta. Pół biedy, jeśli wybieramy się do galerii handlowej (o ile mamy minimum dwie godziny na zakupy). Przy małych sklepikach trzeba się liczyć z trudnościami z parkowaniem.

 

A co, jeśli tuż przed świętami w kinach pojawi się hit na miarę „Krainy Lodu”? No cóż. Jest ryzyko, jest zabawa. Na taką okoliczność warto zaoszczędzić jakąś niedużą kwotę i kupić choćby drobiazg z nowym ulubionym bohaterem. A jak nie będzie premiery? To jeszcze lepiej! Nie zostaniemy po świętach bez przysłowiowego grosza przy duszy ;)

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Zdrowie 8 listopada 2018

A może by tak złapać Go za … jądra?

Wiecie, tyle się mówi teraz o raku piersi czy raku jajnika, koncentruje się na kobiecych chorobach, że ja zapytam – a co z naszymi facetami? Mamy święte prawo, a nawet obowiązek mówić o zagrożeniach dla zdrowia i życia obojga partnerów, bo przecież i mama i tato muszą byc zdrowi, by razem wychować swoje pociechy. A że listopad jest miesiącem działania przeciwko nowotworom jądra, przyszedł czas, by ten temat pojawił się i na naszym blogu.

Jeśli wpadło Wam do głowy, że to temat dla starszych panów, to muszę powiedzieć, że na nowotwory jąder przede wszystkim chorują młodzi, w wieku 20–34 lat, pozorne okazy zdrowia. I nic ma do tego sprawność seksualna, że niby jak on może i po dwa razy dziennie to jest ok –  rak jądra rozwija się po cichu i jak już zaboli, to mamy potężny problem.

Zachęćcie partnera do samokontroli, bo facet najlepiej zna swoje ciało i wyłapie odstępstwa od normy. A jeśli On nie chce tego zrobić, cichaczem, przy okazji miłego wieczoru same sprawdźcie, czy nic złego się nie dzieje. Złapcie za jądra, czy to za karę czy w ramach nagrody, bo tylko tak uda się wyczuć różne nieprawidłowości.

Przede wszystkim pamiętajcie, że niepokojące są objawy takie jak: wyczuwalny w jądrze niebolesny guz, stwardnienie, obrzęk, nagromadzenia płynu w obrębie moszny. Jeśli facet skarży się także na uczucie ciężaru, rozpierania bądź dyskomfortu w obrębie jądra, żarty się skończyły! Nowotworów jądra jest kilka typów i pamiętajcie, że jedynie u około 10-20% mężczyzn pojawiają się dolegliwości bólowe, które sygnalizują niebezpieczeństwo.

Każda zmiana pojawiająca się w obrębie moszny powinna być impulsem do jak najszybszej wizyty u urologa. Nowotwór może rozwijać się w jednym lub w obu jądrach, a brak świadomości sprawia, że choroba bywa wykrywana przypadkowo dopiero wtedy, gdy przerzuty obejmują inne narządy.

Zła wiadomość jest taka, że nowotwór jądra bywa nowotworem agresywnym i rozwijającym się bez ostrzeżenia. Dobra wiadomość jest taka, że wczesne wykrycie i leczenie, jeszcze przed wystąpieniem przerzutów, daje aż 90% szans na wyzdrowienie.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Desery 7 listopada 2018

Dynia, twaróg i masło orzechowe – zgrane trio na pyszny deser

Dynia to niewątpliwie bardzo inspirujące warzywo, które w kuchni można wykorzystać na wiele sposobów. Miąższ, mimo iż sam w sobie jest raczej mdły i bez smaku, stanowi znakomitą bazę do przyrządzania zup, potraw mięsnych, wszelkich placków, kotletów, słodkich wypieków, musów, czy dżemów. Pestki dyni to świetny dodatek do wszelkich sałatek, płatków (np. granoli) lub zup typu krem. Mogą być także konsumowane po prostu jako zwykła przekąska, tak jak orzeszki. Z kolei olej śmiało można wykorzystać do dressingów, a nawet do domowej pielęgnacji urody.

Możliwości jak widać jest wiele, trzeba więc korzystać, póki trwa sezon.

A ponieważ właśnie przygotowywałam bardzo lubiany przeze mnie krem z dyni i nie zużyłam całego warzywa, postanowiłam wykorzystać jego resztki do deseru, który nota bene wymyśliłam zupełnie przez przypadek – mieszając ze sobą to, co akurat miałam w lodówce i spiżarni.

Nie byłam do końca pewna, czy mój eksperyment okaże się smaczny, ale ku mej radości połączenie twarogu z dynią i masłem orzechowym, okazało się bardzo ciekawym  rozwiązaniem.

Nie za słodki, ale też nie mdły. Lekko chrupiący – dzięki ciasteczkom i orzechom, a nie tylko papkowaty, czyli taki deser jak lubię ;-) Moi domownicy również :-D  

Składniki na trzy porcje (3 szklanki):
250 g twaróg
1 szklanka puree z dyni
5 łyżek cukru
1.5-2 łyżki masła orzechowego
Kilka sztuk kruchych ciastek – ja wykorzystałam owsiane, ale mogą też być korzenne lub czekoladowe
Garść orzechów, np. fistaszków
Szczypta soli
0.5 łyżeczki imbiru
0.5 łyżeczki cynamonu

Przygotowanie:

  1. Zaczynam od przygotowania puree.

W tym celu: myję dynię, kroję na mniejsze kawałki, wydrążam. Blachę wykładam papierem do pieczenia, a na nim układam kawałki dyni. Piekarnik nastawiam na 200 stopni i w takiej temperaturze piekę warzywo przez około 30 minut. Po upieczeniu i ostudzeniu, obieram dynię ze skórki, a następnie blenduję na gładką masę.

  1. Do przygotowanego puree dodaję przyprawy: szczyptę soli, imbir oraz cynamon i mieszam.
  2. Twaróg miksuję z cukrem. Następnie dodaję do niego puree z dyni, masło orzechowe i całość dokładnie mieszam.
  3. Na koniec kruszę kilka ciasteczek, obieram orzeszki ze skorupki i drobno je kroję.
  4. Małe pucharki, szklaneczki lub miseczki – jak kto woli – wykładam na przemian ciasteczkami i masą serowo-dyniową, a wierzch posypuję orzeszkami.

Deser gotowy. Tylko uważajcie, bo jest dość syty (jak dla mnie), więc radzę nie przesadzać z wielkością pucharka, żeby nie pęknąć ;-)

P.s. Spróbujcie też mus z dyni, bananów i pomarańczy -> klik ! ;-)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close