Kulinaria 30 października 2021

Jabłko – owoc zero waste – 4 ciekawe sposoby na wykorzystanie skórek i gniazd nasiennych

Po przyrządzeniu jesiennej szarlotki zostaje nam dużo skórek i gniazd nasiennych zazwyczaj trafiających do kosza. Szkoda, bo zawierają bardzo wiele cennych dla zdrowia składników odżywczych. Czasem wykorzystujemy obierki jako bazę do herbatek owocowych czy kompotu ale mają one kilka, mniej oczywistych zastosowań. Zobacz ile możemy zyskać jedząc jabłka i żyjąc w duchu zero waste.

Domowy ocet jabłkowy

Taki ocet doskonale sprawdza się w kuchni ale z powodzeniem możemy go wykorzystywać jako ekologiczny środek do sprzątania lub kosmetyk do pielęgnacji ciała. Skórki i gniazda nasienne jabłek wsypujemy do dużego szklanego słoika do wysokości ok. 2 cm od jego górnej krawędzi. Słoik napełniamy wodą, tak aby skórki i gniazda nasienne zostały całkowicie zakryte. Owocowe obierki obciążmy, np. talerzykiem, by cały czas były pokryte płynem. Słoik przykrywamy czystą ścierką lub gazą i zawiązujemy sznurkiem lub gumką. Odstawiamy w ciepłe miejsce. Od czasu do czasu mieszamy drewnianą łyżką. Po około 30 dniach, gdy mikstura przestanie buzować i pojawi się kwaśny zapach, zlewamy otrzymany płyn, który przechowujemy w szklanych butelkach w lodówce.

Owocowe chipsy

Skórki, w bardzo prosty sposób, możemy wykorzystać do wykonania pysznej, domowej przekąski, bez porównania zdrowszej od popularnych chipsów ze sklepu. Przygotowanie jest naprawdę łatwe. Skórki mieszamy z odrobiną miodu i szczyptą cynamonu, wykładamy na blachę z papierem do pieczenia i umieszczamy w rozgrzanym do 200 stopni C piekarniku na około 25 minut. Chipsy będą gotowe, gdy staną się chrupiące i zarumienione.

Galaretka

Aby przyrządzić pyszny deser wystarczą gniazda nasienne i skórki z kilkunastu jabłek, woda, cukier i odrobina soku z cytryny. W dużym garnku umieszczamy gniazda nasienne i skórki. Dodajemy wodę (aż do przykrycia składników) i gotujemy do czasu, gdy gniazda zmiękną, a około połowa wody odparuje. Skórki i gniazda nasienne odcedzamy. Uzyskany płyn wlewamy z powrotem do garnka. Gotujemy na dużym ogniu często mieszając do czasu osiągnięcia konsystencji żelu. Galaretkę przelewamy do wysterylizowanych słoików. Pozostawiamy w słoikach po 2 cm wolnej przestrzeni. Szczelnie zakręcamy i pasteryzujemy w garnku z wodą przez kilka minut.

Potpourri zapachowe

To rewelacyjny pomysł na naturalny zapach, idealną alternatywę dla drogich i nieestetycznych odświeżaczy powietrza, np. do szafy. Potpourri jest jadalne, więc mona również dodać trochę do herbaty. Wysuszamy skórki i kilka plasterków gniazd nasiennych jabłka. Dodajemy laskę cynamonu, wanilii, kilka plasterków imbiru i trochę goździków. Przechowujemy w szczelnym słoiku. Gdy chcemy uzyskać piękny zapach zalewamy mieszankę wrzątkiem. Potpourri to nie tylko naturalny, ładnie pachnący odświeżacz powietrza, ale również wspaniała dekoracja, dlatego warto urozmaicić kompozycję ciekawymi, kolorowymi dodatkami, np. kwiatami, szyszkami, czy orzechami i dumnie eksponować w domu.

Artykuł powstał w ramach kampanii „CuTE: Kultywowanie smaku Europy” prowadzonej w latach 2019-2021 przez FruitVegetablesEUROPE (EUCOFEL) – Europejskie Stowarzyszenie Handlu Owocami i Warzywami. Polskim partnerem projektu jest Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw (KZGPOiW).

Źródło informacji: Brandmates

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 29 października 2021

Neurony w akcji – wyścigowa gra planszowa

Neurony w akcji to nieprzekombinowana gra, która ma szansę podbić serca całej rodziny prostotą. Szybko nauczycie się w nią grać i szybko dostrzeżecie wszystkie jej plusy. 

Neurony w akcji – co znajdziemy w pudełku?

Neurony w akcji to prosta planszówka z nieskomplikowanym wyposażeniem. W pudełku znajdziemy:

– 90 dwustronnych kart misji: 10 poziomów, każdy ma 9 kart,

– 60 dwustronnych kafelków z kolorowymi liczbami i symbolami,

– instrukcję (moim zdaniem bardzo jasno napisaną).

 

gra neurony w akcji neurony w akcji

 

Neurony w akcji – zasady gry 

 

To, co urzeka już na starcie, to bardzo elastyczne zasady gry. Producent przygotował trzy warianty:

– gdy wszyscy gracze są na tym samym poziomie;

– gdy gracze są na różnych poziomach (np. rodzice i dzieci, dzieci z dużą różnicą wieku),

– wersja solo – jednoosobowy trening ze stoperem.

 

Jednakże, jak powiedziałam, zasady są elastyczne. Cytując instrukcję: Zachęcamy do eksperymentowania z poziomami trudności i długością rozgrywki

Myślę, że starsze dzieci i dorośli spokojnie mogą zacząć od poziomu piątego, wcześniej jest raczej nudno. Natomiast przedszkolaki i młodsi uczniowie mogą na piątym skończyć. Potem robi się dla nich za trudno. 

 

Sama mechanika gry jest bardzo prosta. Polega na układaniu kafelków z liczbami i symbolami na kartach misji. Ale, żeby nie było tak łatwo, są pewne odgórne zasady:

– kafelki trzeba układać po kolei, od lewej strony do prawej,

– można używać do tego tylko jednej ręki.

 

Zadania na kartach misji występują w pięciu wersjach:

– najprostsza polega na dopasowaniu kształtu obrazka w dowolnym kolorze,

– dopasowanie koloru bez względu na kształt,

– dopasowanie konkretnego kształtu i koloru,

– dopasowanie kafelka z właściwą cyfrą na pierwszym lub drugim miejscu,

– dopasowanie kafelków tak, by symbole < i > wskazywały prawdę. Tego rodzaju zadania pojawiają się na poziomie ósmym, dziewiątym i dziesiątym i naprawdę wymagają uwagi. Można się oszukać, jeśli na początku położymy kafelek z liczbą 93, a później będziemy szukać większego od niego, ale z określonym kształtem lub kolorem.

 

W zależności od wybranego wariantu gry cel może być różny:

– jak najszybsze ukończenie dziesięciu poziomów,

– zebranie jak najwięcej wykonanych kart misji,

– indywidualny trening oko-ręka-logika.

neurony w akcji

Neurony w akcji – dla kogo jest gra 

 

Na pewno dla fanów ścigania. Producent sugeruje, by jednorazowo grało maksymalnie pięć osób w wieku 6-99 lat. Nie wiem, czemu dyskryminuje młodszych i starszych. Moim zdaniem już czterolatek da radę zagrać na kilku pierwszych poziomach, w których chodzi tylko o rozpoznawanie kolorów i kształtów. Natomiast stulatkowie i starsi raczej nie zapomnieli, na czym polega porównywanie wielkości liczb, więc ich też bym zaprosiła do stołu. 

Czy może grać więcej niż pięciu graczy? Nie wiem, nie próbowałam. Myślę jednak, że o ile na niższych poziomach byłoby to możliwe, to na wyższych przeszkodą będzie brak dostatecznie dużej liczby kafelków, bo tu wybór jest coraz mniejszy, co dodatkowo utrudnia grę. 

neurony w akcji

Neurony w akcji – wrażenia z gry 

 

Neurony w akcji to w istocie wyścigówka, więc emocji nie brakuje. Co prawda nie ma tu stopera, za to mamy zasadę: kto pierwszy ten lepszy. Czyli kto pierwszy dobrze wypełni kartę misji kafelkami, ten wygrywa rundę. Nie ma czasu na podglądanie, jak idzie rywalom, trzeba się naprawdę spieszyć, żeby wykonać swoją misję szybko i prawidłowo. O ile na pierwszych pięciu poziomach jest to przysłowiowa kaszka z mleczkiem, to już od szóstego robi się trudniej, a od ósmego trzeba się naprawdę dobrze skupić, by wykonać zadanie szybko i zgodnie z zasadami. 

 

Nie wiem, ile czasu trwa gra, producent twierdzi, że pół godziny, mam wrażenie, że nam to zajęło mniej. Pewnie wszystko zależy od tego, jak wytrawni gracze usiądą do stołu. 

 

Gra zmusza do pracy umysłowej i za to dostaje ode mnie dużego plusa. Rozwija u dzieci spostrzegawczość, refleks i kompetencje matematyczne. 

 

Nieskomplikowane zasady gry to także bardzo duży plus, bo w grę można szybko wciągnąć kolejne osoby. Nie ma tu konieczności długich tłumaczeń i zapamiętywania skomplikowanych zasad. 

 

Jeśli chodzi o stronę wizualną, to nie ma się do czego przyczepić. Karty misji są giętkie, ale dość mocne, a kafelki sztywne i grube. Obstawiam, że niełatwo byłoby je zniszczyć, ale nie będę próbować. 

Kolorystyka jest bardzo prosta, co także zapisuję na plus. Nawet przy wymieszaniu kafelków z kolorowymi symbolami nie można nabawić się oczopląsu. 

Macie chrapkę na tę grę? To się spieszcie! Do 14.11 możecie ją kupić o 20% taniej. Wystarczy przy zakupach użyć kodu rabatowego wrolimamy20 → KLIK 

neurony w akcji

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Edgard Games. Dziękujemy! 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Karmienie 28 października 2021

Twoje dziecko nie chce jeść warzyw? 6 prostych trików, które pomogą ci zachęcić je do ich jedzenia

Najnowsze zalecenia zdrowego żywienia* ilustruje talerz pełen różnorodnych produktów. Jego połowę mają stanowić warzywa i owoce. Co jednak zrobić, gdy nasz maluch nie przepada za warzywami? Magdalena Jarzynka-Jendrzejewska, dietetyczka i ekspertka kampanii „Jedz owocei warzywa – w nich największa moc się skrywa!” podpowiada, jak zachęcić dziecko do jedzenia warzyw.

– Warzywa i owoce powinny być naturalnym elementem jadłospisu dziecka już od momentu rozszerzania diety niemowlaka. Z reguły jedzenie owoców przychodzi maluchom łatwiej, ze względu na ich naturalnie słodki smak. Większości dzieci nie trzeba więc specjalnie do nich namawiać. Trudniej bywa z warzywami. Jeśli twoja pociecha nie chce ich jeść, przydadzą ci się proste pomysły, które pomogą zachęcić je do jedzenia tych produktów – mówi Magdalena Jarzynka-Jendrzejewska.

Kolorowo na talerzu

Dzieci są bardziej wymagającymi konsumentami niż większość dorosłych, zatem kolorowe i apetycznie wyglądające dania z pewnością bardziej przekonają je do ich skosztowania. Warto poświęcić nieco więcej czasu i podać śniadanie lub kolację w ciekawej formie, np. układając z warzyw zwierzątko bądź domek. Wykorzystajmy w tym celu surową paprykę, marchew, a także sałatę, pomidora, ogórka czy groszek.

Miksuj i rób koktajle

Świetnym sposobem na „przemycenie” zdrowych produktów w posiłku jest ich miksowanie w zupie lub na purée. – Do zupy z ulubionych warzyw dodaj jedno z tych, do których chcesz dziecko przekonać, ale w mniejszej ilości lub rozdrobione, a nawet zmiksowane – radzi ekspertka. Podobnie można robić koktajle, mieszając lubiane przez dziecko warzywa i owoce z tymi, które mniej mu smakują.

Warzywa w słupkach lub w pastach

Warzywa i/lub owoce należy uwzględnić w każdym posiłku. Do kanapek koniecznie dodajmy surową sałatę, plasterki ogórka, pomidora czy rzodkiewki, a dodatkowo – obok kanapki – dajmy dziecku do pochrupania warzywa pokrojone w słupki, np. surową kalarepkę, marchewkę lub paprykę. Dzięki temu zwiększymy ilość warzyw w jednym posiłku, nie ograniczając ich wyłącznie do samej kanapki. Świetnym pomysłem są także pasty do kanapek, zwłaszcza te z warzyw strączkowych – np. fasoli, grochu lub zielonego groszku. Są one dla dziecka znakomitym źródłem witamin i składników mineralnych.

Dodawaj warzywa do ulubionych potraw

Wprowadzaj warzywa do lubianych przez dziecko potraw, np. w farszu do pierożków bądź naleśników.

– Jeśli nasza pociecha chętniej jada mięso niż warzywa, polecam dodać warzywa do kotlecików albo ulubione mięsko udusić w warzywnym sosie, czy zrobić je faszerowane warzywami, np. w postaci roladek. A może to jajko jest produktem, które twój maluch chętnie zjada? Zrób wówczas omlet z warzywami – proponuje dietetyczka.

Na ratunek – makaron!

Większość dzieci lubi makarony. Wykorzystaj to i zrób tagliatelle z cukinii lub marchewki (np. przy pomocy temperówki do warzyw albo obieraczki) z ulubionym sosem. Do tradycyjnego makaronu

z sosem, np. jogurtowym czy śmietanowym, dodawaj warzywa takie jak szpinak, brokuły, cukinię, bakłażana, pomidory.

Wspólne gotowanie

Do jedzenia warzyw zachęcajmy dziecko wspólnie z nim gotując. Maluch, zaangażowany w proces przygotowywania posiłku, np. sałatki warzywnej, z pewnością chętniej go zje. To też doskonały sposób na wspólne spędzenie czasu i rozbudzenie jego ciekawości kulinarnej.

– Jeśli twoje dziecko przy pierwszej próbie wypluje jakieś warzywo, nie oznacza to, że masz się poddać. Spróbuj podać je później – w innej formie, w innym daniu, w odpowiednim odstępie czasowym,

i oczywiście nie „na siłę”. Eksperymentuj w kuchni i zachęcaj do tego swoje dziecko, dając mu dobry przykład. Jest to jednak – czy tego chcemy, czy nie – najlepszy sposób na przekonanie go do zdrowego odżywiania. Jeśli sami będziemy jeść warzywa, jeśli są one naturalnym składnikiem naszych posiłków, maluch na pewno chętniej po nie sięgnie. Pamiętajmy, że im więcej na talerzu warzyw, tym więcej energii zapewniamy naszym dzieciom i tym lepiej dbamy o ich prawidłowy rozwój, inwestując w zdrowie naszych pociech na przyszłość – przekonuje Magdalena Jarzynka-Jendrzejewska.

* Opracowane przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – PZH

Ogólnopolska kampania promocyjno-edukacyjna „Jedz owoce i warzywa – w nich największa moc się skrywa!”, której organizatorem jest Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych, sfinansowana jest ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw.

Więcej informacji:

jedzowoceiwarzywa.pl

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close