Dom 22 kwietnia 2022

Jak uprać kurtkę zimową w domu? Tak zrobisz to bezpiecznie

Jak uprać kurtkę zimową w domu to dylemat, przed którym staje teraz wiele osób. Zima najwyraźniej zamierza nas na stałe opuścić, kurtki zimowe powędrują na dno szaf i kufrów, by czekać tam na kolejny sezon. Lepiej jednak, by czekały czyste. Nie ma nic gorszego, niż przekonanie się na jesieni, że kurtka jest brudna i nie nadaje się do noszenia.

 

Jak uprać kurtkę zimową? Producent prawdę Ci powie

Pierwsza rzecz, jaką koniecznie trzeba zrobić przed upraniem kurtki zimowej, to dokładne zapoznanie się z metką lub nadrukiem na wewnętrznej stronie. Zazwyczaj takie informacje umieszczane są w górnej części pleców. Jest tam dokładnie oznaczone, w jakiej temperaturze uprać kurtkę, czy można ją wirować i suszyć w suszarce bębnowej, czy można wybielać itp.

Jeśli metka jest niewyraźna albo wcale jej nie ma, pozostaje posiłkowanie się ogólnymi wskazówkami. Raczej nie zrobimy w ten sposób krzywdy kurtce. W razie wątpliwości pozostaje pralnia.

 

Jak uprać zimową kurtkę puchową?

Kurtki puchowe są lekkie i ciepłe. Pewnie dlatego po okresie zachłyśnięcia poliestrem wróciły do łask. Niemniej każdy, kto ma taką kurtkę, wie, że jej upranie, a przede wszystkim zmoczenie puchu, przyprawia o dreszcze. Jeśli jednak dobrze to rozegramy, to upranie tego typu kurtki w domu nie zrobi jej krzywdy.

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że kurtka puchowa nie lubi towarzystwa w pralce. Dopuszcza obecność kilku piłek tenisowych, które zapobiegną zbiciu się wypełnienia, i to wszystko. Nie zaleca się też tradycyjnych proszków i płynów do prania. Trzeba kupić taki przeznaczony specjalnie do puchu, który nie zniszczy jego sprężystości.

Problematyczny może być dobór programu prania. Nie każda pralka ma odpowiednią opcję. W takim wypadku trzeba pamiętać o dwóch ważnych zasadach:

– kurtkę puchową pierzemy w temperaturze 30°C,

– kurtka musi być całkowicie zanurzona w wodzie.

 

Niektóre pralki dobierają ilość wody do programu, inne do wagi wsadu. Rzadko kiedy pierzemy kurtkę w nowej pralce, więc jakieś doświadczenie powinniśmy mieć. W mojej pralce jest program do prania ubrań outdoorowych, ale myślę, że wybrałabym ten do prania bawełny, bo przy nim pralka pobiera najwięcej wody.

Wirowanie najlepiej ustawić na osiemset lub tysiąc obrotów na minutę. Ideałem jest wysuszenie kurtki w suszarce, ale jeśli nie mamy takiej możliwości, absolutnie nie możemy jej powiesić. Lepszą opcją będzie rozłożenie na płasko, np. na suszarce przenośnej i częste przekładanie na drugą stronę.

Kurtka puchowa powinna się wietrzyć jeszcze kilka dni po praniu. Tak dla pewności, że cała wilgoć ze środka została odprowadzona na zewnątrz.

 

Jak uprać zimową kurtkę z wypełnieniem z poliestru?

Poliester nie jest tak kłopotliwy, jak puch, ale też umówmy się – nie daje tak dużego komfortu termicznego. Niemniej pranie kurtki zimowej z poliestru jest zdecydowanie łatwiejsze.

Chociaż taka kurtka powinna przeżyć pranie w zwykłym proszku lub płynie, lepiej użyć tego samego detergentu, co do prania odzieży puchowej. Wpłynie to pozytywnie na kondycję kurtki. Także program prania i wirowania trzeba ustawić na podobny. Dopuszczalne jest podniesienie temperatury do 40°C.

Jeśli chodzi o wirowanie, to trzeba się trochę bardziej ograniczyć. Zaleca się wirować kurtki z wypełnieniem syntetycznym z maksymalną prędkością ośmiuset obrotów na minutę.

Suszenie kurtki z wypełnieniem syntetycznym raczej nie spędzi nam snu z powiek. Można ją zwyczajnie powiesić. Na pewno wyschnie szybciej niż kurtka puchowa.

 

Jak prać kurtkę zimową z membraną wodoodporną?

W zasadzie instrukcja prania jest dokładnie taka sama jak podane powyżej. Istotny jest tylko sam środek piorący. W przypadku kurtki z membraną powinien to być specjalny płyn, który ją odpowiednio zabezpieczy i nie zniszczy membrany, jednocześnie usunie wszelakie zabrudzenia.

Kurtki z membraną nie można prać w proszku, ponieważ jego drobinki mogłyby trwale zablokować mikropory odprowadzające wilgoć na zewnątrz.

 

Jak prać kurtkę zimową w domu? Tego nigdy nie rób

Chociaż może to być kuszące, do prania kurtek zimowych nie można używać płynów zmiękczających, płynów zapachowych do płukania, odplamiaczy i wybielaczy.

Nie zostawiaj żadnych, nawet najdrobniejszych przedmiotów w kieszeniach. Nie zostawiaj niezapiętych guzików i suwaków, nawet najmniejszych.

Nie zostawiaj futerkowych dekoracji. Jeśli jest taka możliwość – odepnij je.

Nie daj się zwieść pokusie szybszego i skuteczniejszego prania – nigdy nie nastawiaj zbyt wysokiej temperatury i nie ustawiaj wirowania na więcej niż tysiąc obrotów. To prosta droga do zniszczenia kurtki.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 13 kwietnia 2022

Sonic i superdrużyny – prosta, wyścigowa gra planszowa

Sonic i superdrużyny” to prosta planszówka inspirowana filmem oraz grą komputerową Sonic.  Tematem przewodnim są wyścigi i na tym polega cała zabawa. Cel gry jest oczywisty – dotrzeć jak najszybciej do mety.

W wyścigach biorą udział cztery dwuosobowe drużyny, które stanowią bohaterzy serii – zapewne znani fanom niebieskiego jeża. W owe postacie oczywiście wcielają się gracze, wybierając sobie konkretny team.

W grze „Sonic i superdrużyny” prawdę powiedziawszy, nie ma żadnej filozofii, zasady są klarowne nawet dla kilkuletnich dzieci. Wystarczy przesuwać pionki do przodu o tyle pól, ile wskazuje wybrana przez nas karta ruchu. Każdy gracz na początku rozgrywki otrzymuje po sześć takich kart, co ciekawe nie tylko z wizerunkiem swojej drużyny, ale wszystkich. W związku z czym nie poruszamy się tylko swoimi figurkami, ale również pozostałych uczestników.

Nie mamy więc dużego wpływu na przebieg wyścigu naszej drużyny – to jak będzie sobie radzić, zależy od wszystkich graczy. Niemniej możemy próbować spowalniać nieco rywali, kierując ich na pola,  oznaczone kolcami. Osoba, która stanie w takim miejscu, nie przesuwa się o tyle pól, ile wskazuje wylosowana karta, a raptem o jedno.

Analogicznie możemy postępować z figurkami naszej drużyny, którymi chcemy jak najszybciej dotrzeć do mety. Wówczas, jeśli staniemy pionkiem na podwójnym polu, możemy wybrać, na którym go ustawimy – zwykłym, czy oznaczonym jakimś symbolem – i tak jak kolce spowalniają zawodników, tak pierścienie dodają im przyśpieszenia. W takiej sytuacji mnożymy cyfrę widniejącą na karcie razy dwa.

Poza tym na planszy rozmieszczone są również pola bonusowe, oznaczone znakiem zapytania. Zawodnik, który na nim stanie, losuje specjalną kartę i wykonuje wyznaczony na niej efekt. Może to być:
– (super)przyspieszenie, które pozwala na pokonanie większej ilości pól, niż wskazuje na to karta,
– rozpęd pozwalający ominąć pętle, która zmusza gracza do cofnięcia się o jedno pole, 
– tarcza broniąca przed spowalniającymi kolcami,
– superskok, dzięki któremu możemy przesunąć figurkę na najbliższe pole z pierścieniami.

Zasad jak widać, nie jest dużo i nie są skomplikowane, instrukcję właściwie wystarczy szybko przelecieć wzrokiem, nie trzeba się nad niczym skupiać i rozmyślać – co autor miał na myśli. Jeśli chodzi o elementy gry, to mamy tylko planszę, karty (4 karty drużyny, 48 kart ruchu i 20 kart bonusów) oraz osiem figurek postaci, które stanowią (dla moich dzieci) największą atrakcję. Pierwszych kilka dni dosłownie zwariowały na ich punkcie i ciągle się nimi bawiły. 😊

W związku z powyższym przygotowanie do gry nie zajmuje dużo czasu. No i przebieg wyścigów oraz cel jest na tyle jasny, że nie trzeba go specjalnie tłumaczyć i rozumieją go dzieci w wieku przedszkolnym.

Jeśli chodzi o ogólne wrażenia, szczerze przyznaję, gra jest na tyle prosta, że wielkiego wrażenia na mnie (osobie dorosłej) nie zrobiła, chociaż muszę przyznać, że moim pociechom się spodobała. Myślę, że nadaje się dla niewymagających graczy, początkujących lub takich, którzy chcą grać z małymi dziećmi (tak jak ja z Polą i Stasiem), ewentualnie by dzieciaki ścigały się same bez rodziców, o ile potrafią mnożyć przez dwa ;-) Mówiąc krótko jest to gra dla tych, którzy nie potrzebują planszówek zmuszających do intensywniejszego myślenia, analizowania i planowania swych ruchów, jak choćby “Kroniki zamku Avel”, które zachwyciły mnie pod wieloma względami.

Niemniej myślę, że gra „Sonic i superdrużyny” spodoba się fanom niebieskiego jeżyka.

 

Zdjęcia: Fizinka
Recenzja gry powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Rebel.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Rozwój 11 kwietnia 2022

Kiedy zacząć wprowadzać nowe pokarmy do diety niemowlęcia?

Zastanawiasz się kiedy nastąpi moment aby spróbować urozmaicić dietę dziecka?
Pozwolić mu na spróbowanie nowych potraw? Badania wskazują, że najlepiej jest wprowadzać pokarmy stałe, gdy maluch może sam już trzymać główkę w górze, co najczęściej
zdarza się gdy maluszek osiągnie wiek 5 miesięcy.

Polskie Towarzystwo Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci wydało zalecenia dotyczące wprowadzania pokarmów stałych do diety niemowlaka. Według tych zaleceń rozszerzanie wachlarza podawanych smaków powinno nastąpić pomiędzy 17 a 26 tygodniem życia dziecka.
Jednocześnie zachęcają do wyłącznego karmienia piersią przez pierwsze 6 miesięcy życia dziecka oraz zwracania uwagi na oznaki gotowości niemowlaka do rozszerzania diety.

Istnieją dwie podstawowe szkoły myślenia o wprowadzaniu do diety malucha nowych smaków. Pierwsza z nich sugeruje sporządzenie listy nowych smaków i tekstur, o ile są one dostosowane do wieku i powolne wprowadzanie ich do codziennej diety malucha. Z kolei zaś Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), jak i Amerykańska Akademia Pediatrii jednogłośnie mówią
o tym, że organizm dziecka jest gotowy na rozszerzanie diety dopiero po ukończeniu 6 miesiąca życia.

Wielu rodziców martwi się, jak wprowadzić nowe smaki swoim dzieciom. Badania wykazały, że kiedy preferencja smakowa, zmieniająca się najbardziej z gorzkiego na słodki, ma miejsce między 17 a 30 miesiącem życia. Zasadniczo w tym momencie ich próg smaku goryczy spada, a ich preferencja dla słodyczy wzrasta. Więc śmiało zapoznajmy malucha z różnymi smakami, zanim będzie miał te wszystkie negatywne skojarzenia z dostaniem czegoś nowego do ust.

No ale… od czego zacząć?

Najbezpieczniejsze są produkty „z naszego ogródka”. W przenośni i dosłownie. Warto zadbać o ekologiczne produkty, które miały najmniejszą styczność z nawozami i środkami ochrony roślin. Najlepiej nadają się do tego jabłka, marchewki i ziemniaki z przydomowego sadu lub po prostu zaufanego warzywniaka. Dlaczego akurat te produkty? Bo rosną wokół nas i są stałym elementem naszej diety. Dlatego podając je dziecku najmniej ryzykujemy alergią pokarmową, gdyż dziecko jest „genetycznie” na nie przygotowane.

Tłuszcz ważnym elementem diety

Dziecko już na etapie rozwoju potrzebuje kwasów Omega-3. Są one w składzie mleka matki, a później należy je dostarczać „zewnętrznie”, ponieważ nasz organizm ich nie wytwarza. Najszybciej znajdziemy je w tłuszczach, owocach morza – zwłaszcza tłustych rybach morskich – i w orzechach. Ale nie podamy przecież półrocznemu dziecku orzechów czy owoców morza. Przy rozszerzaniu diety, a na pewno na samym jej początku, też powinniśmy wstrzymać się z rybami. Pozostają nam zatem tłuszcze. A tak się składa, że żyjemy w kraju, gdzie za oknami rośnie nam „płynne złoto” bogate w kwasy Omega – 3 i Omega – 6, które są tak ważne w diecie każdego człowieka. Mowa oczywiście o rzepaku.

Nie jest przypadkiem, że olej rzepakowy został nazwany „oliwą północy”. W swoim składzie zawiera aż 10 razy więcej kwasów Omega-3 niż oliwa z oliwek, a dodatkowo kwasy te występują w nim w idealnej dla nas proporcji w stosunku do kwasów Omega-6 tj. 1:2. Olej rzepakowy uznawany jest jako bogate źródło tych kwasów.

Dlaczego akurat rzepakowy?

Olej rzepakowy jest wręcz oczywistym wyborem. Zawiera najmniej (spośród olejów roślinnych) niekorzystnych dla zdrowia nasyconych kwasów tłuszczowych, przyczyniających się do chorób układu krążenia, jest za to cennym źródłem NNKT (ALA i LA). Kwasy te wspierają prawidłowy rozwój i wzrost – kwas ALA wpływa na rozwój komórek nerwowych i mózgu. Poza tym jest on w naszym organizmie prekursorem kwasu dokozaheksaonowego – DHA, a ten przyczynia się do prawidłowego funkcjonowaniu mózgu – najważniejszego narządu ośrodkowego układu nerwowego. Olej rzepakowy to nie tylko kwasy z rodziny Omega-3. To także źródło witamin E i K. Są one tłuszczorozpuszczalne, co znaczy, że to właśnie tłuszcz pomaga w ich transporcie oraz wchłanianiu do organizmu. Dlatego tak ważne jest, aby warzywa spożywać w towarzystwie tłuszczu – dzięki temu mamy pewność, że to, co najważniejsze w posiłku, zostanie przyswojone przez spragnione nowych smaków brzuszki. Dlatego, jeśli przygotowujemy przecier warzywny dla swoich brzdąców, wzbogaćmy go koniecznie odrobiną oleju rzepakowego.

 

Przepis na przecier warzywny z marchewki i korzenia pietruszki

Marchewkę i pietruszkę gotujemy na parze do miękkości. Następnie ugniatamy lub blendujemy z odrobiną oleju rzepakowego. Gotowe.

Przepis na zupkę pomidorową z mlekiem kokosowym

Marchewkę i pietruszkę gotujemy w małej ilości wody. Jak będą miękkie, dodajmy do garnka dużego świeżego pomidora (obranego ze skórki i pokojonego w kostkę). Gotujemy. Na koniec dodajemy 2 łyżki mleka kokosowego, szczyptę curry i odrobinę oleju rzepakowego.

Więcej informacji można znaleźć na stronie www.olejrzepakowy.com i na Facebooku www.facebook.com/olej.rzepakowy.skarbem.europy

Treść niniejszej kampanii promocyjnej wyraża poglądy wyłącznie jej autora, za którą ponosi on bezwzględną odpowiedzialność. Komisja Europejska ani Europejska Agencja Wykonawcza ds. Badań Naukowych (REA) nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za potencjalne wykorzystanie zawartych w niej informacji.

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close