DIY 15 marca 2016

Kartka wielkanocna w trzech odsłonach

W tym roku czas przelatuje mi przez palce tak szybko, że nawet nie wiem kiedy minęła połowa marca. Święta Wielkanocne tuż tuż, a kartka wielkanocna nie dość, że nie wysłana, nawet nie kupiona więc może czas by zabrać się za małe rękodzieło z pomocą pięciolatka.

Owszem, można się nie męczyć, wściekać, dręczyć, że nie wyszło i kupić gotowce. Osobiście nie przepadam za wysyłaniem kupionych kartek, lubię włożyć w ich przygotowanie odrobinę serca i czasu. Do tego to świetna zabawa z przedszkolakiem. Taka kartka wielkanocna wykonana przez nas ma wielką wartość dla dziadków, rodziców chrzestnych i innych. Po drugie uczymy dziecko, że wykonana własnoręcznie praca jest cenniejsza, wręcz bezcenna dla drugiego człowieka. Po trzecie ćwiczymy z dzieckiem małą motorykę wycinając, przyklejając, a to bardzo ważne umiejętności dla przedszkolnego dziecka.

By nie zanudzać Was za długo, poniżej kartka wielkanocna w trzech odsłonach. Zatem kurtyna do góry!

Pierwsza odsłona

Będziecie potrzebować stare wielkanocne kartki – np. z zeszłego roku, kolorowy papier, wstążki, nitki, pieczątki, ozdobne dziurkacze, guziki itp. Nie zapomnijcie o kleju i nożyczkach. Zasada jest prosta, ze starych kartek wycinacie interesujące was fragmenty, a potem przyklejacie do złożonej na pół kartki. Ozdabiacie według waszego gustu lub waszych dzieci. Na zdjęciu poniżej mała inspiracja jak może taka kartka z recyklingu wyglądać.

kartka wielkanocna

Druga odsłona

Przydatny będzie kolorowy papier, nożyczki, klej, arkusze filcu, pieczątki itp. i ewentualne wielkanocne motywy, które możecie pobrać tutaj – kartka wielkanocna wzory. Motyw zajączka lub inny przykładacie np. do wybranego koloru papieru, czy filcu i wycinacie. Potem przyklejacie do złożonej na pół kartki w innym kolorze. Pobawcie się w dodatki, zastanówcie się jak możecie uatrakcyjnić kartkę.

20160313_181614

Trzecia odsłona

Będziecie potrzebować dwa różne kolory, które pasują do siebie – oczywiście według waszego zdania lub dzieci – bądźcie gotowi na twarde negocjacje. Jedna kartka w formacie A5 (w moim przypadku bordo – patrz zdjęcie poniżej) będzie złożona na pół. W niej za pomocą ostrego nożyka wycięłam pasemka, tak by powstał witraż w kształcie jajka. Później od spodu podkleiłam drugim kolorem (biała kartka), i voila. Kartka gotowa.

20160313_201618

Wielkanocna kartka nie musi być sztampowa, wykorzystajcie swoją wyobraźnię, zaproście dzieci do współpracy i bawcie się dobrze. A kartki na pewno chwycą za serce adresatów i pozostaną długo w ich pamięci.

Zdjęcia: Agnieszka Jelinek

8
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Magda ZielińskaW roli mamy - wrolimamy.plJustyna SkorubskaAnna MaćkiewiczKarolina Mich Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia Grochowiec
Gość

Bardzo bym chciala zrobic kartki na wielkanoc, ale inne zamowienia czekaja ;)

Anna Maćkiewicz
Gość

Sami zrobiliśmy i wysłaliśmy ;)

Karolina Mich
Gość

Wysyłam :) a robię też bo min.też się tym zajmuje zarobkowo :) ale pielęgnuje ten piękny zwyczaj i sama tez je dostaje

Justyna Skorubska
Gość

Od wielu lat sama robię kartki i wysyłam do rodziny i znajomych. Taka rodzinna tradycja.

Magda Zielińska
Gość

Tak.zaczęłam wysyłać w tamtym roku.Postanowiłam wrócić do naszej pięknej tradycji ;)

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Super! Masz może zdjecie swoich kartek? Szukam nowych inspiracji :)

Magda Zielińska
Gość

Niestety nie.

Kasia Grochowiec
Gość

Robiliśmy kartki swiateczne z dziećmi w szkole :)

Emocje 14 marca 2016

Starość, umieranie – nie zasłaniaj dziecku oczu na nieuniknione

Kiedyś ludzie rodzili się w domach. I tam umierali. A domy były wielopokoleniowe. Teraz to jest rzadkością. Żyje się szybko, tu i teraz, permanentnie brakuje na wszystko czasu, gna się do przodu. I gdzieś w tym nowoczesnym zabieganym świecie jest dziecko i jest stary człowiek – czy mają ze sobą w ogóle jakieś wspólne relacje?

Ludzie się starzeją. I umierają. Ale czy dzieci o tym wiedzą? Czy rozmawiamy z nimi o starości i śmierci? Pokazujemy, pozwalamy dotknąć tego zagadnienia, a może wręcz przeciwnie zasłaniamy dziecięce oczy na trudne sprawy?

Bo przecież starość jest trudna.

Starzy ludzie mają zmarszczki, plamy na skórze, drżą im ręce i często niedosłyszą, więc trzeba mówić do nich głośno. Starzy ludzie mają czas, więc w wolnym tempie ze szczegółami opowiadają coś nieistotnego, nawet wtedy, gdy nam się śpieszy. Spacer ze starym człowiekiem może być uciążliwy, bo chodzi pomału, przystaje co pewną ilość kroków, rozgląda się za ławką. Stary człowiek narzeka, bo jest słaby, bo go boli, nie ma tyle wigoru, co dawniej, bo chciałby tak wiele, ale brakuje mu sił i zawodzi ciało. Starzy ludzie chorują, przebywają w salach szpitalnych, w domach spokojnej starości albo we własnych mieszkaniach, często samotni. Starzy ludzie potrzebują nas – młodych, w wielu prozaicznych codziennych sprawach, są od nas zależni, nawet w samoobsłudze. Starość Panu Bogu nie wyszła… mówimy.

Może się nie udała. Ale jest! I w zasadzie jest nieunikniona. Nie da się przed nią świadomie uciec, ani nigdzie schować i gdzieś przeczekać. Mimo to nie jest tematem często poruszanym, czasem nawet bywa tabu. Chronimy przed nią dzieci, strzeżemy przed tematem śmierci. Nie oswajamy ich z przemijaniem, z naturalnym kołem życia, którego są częścią.

Miesiąc temu zmarła moja babcia. Ludzie pytali – jak przyjął to Aleks (który całe swoje sześcioletnie życie z nią mieszkał i od małego mówił „Moja rodzina to mama, tata, babcia i ja”)? Przyjął to –hmmm, jakiego słowa użyć? – spokojnie i mądrze. Bo dzieci dużo rozumieją i często nas zaskakują tą swoją życiową mądrością. A mój syn miał osobiste doświadczenie przebywania na co dzień ze swoją prababcią. Przeżył z nią wiele fajnych, zabawnych chwil – podwieczorki z obowiązkową drożdżówką, partie „Chińczyka”, wspólne oglądanie bajki, nawet kosztem ulubionego przez babcię „M jak miłość”.  Ale także uczestniczył w jej chorobie, cierpieniu i trudnych momentach. Nie miałam żadnych wątpliwości, gdy zabierałam go do szpitala i gdy był przy ostatnim pożegnaniu babci.

I chciałabym Ci poradzić – nie bój się pokazać swojemu dziecku starość, chorobę. Rozmawiaj o upływającym czasie, nawet jeśli nie będzie tego do końca rozumiało. Jeśli będziesz chciał/a by dzieciństwo było wolne od tematów starzenia się i umierania, możesz sprawić, że mały nieprzygotowany człowiek nagle i boleśnie będzie musiał się skonfrontować z rzeczywistością.

Niech to będzie dla niego normalny temat, że człowiek się rodzi, starzeje, odchodzi. Przecież Twoje dziecko i tak się kiedyś z tym spotka. A wszystko co jest nowe i nieznane budzi obawy. Im bardziej przemijanie będzie nieoswojone, tym większy lęk z nim związany.

I bardzo polecam piękną książkę o relacji między dzieckiem a starym człowiekiem, o radości bycia razem, o starości i pożegnaniu: Czy umiesz gwizdać, Joanno. Autor Ulf Stark cudownie uwrażliwia dzieci i tłumaczy czym jest starość, samotność, konieczność troski o drugiego, ale i pokazuje przyjaźń międzypokoleniową oraz wartości z niej płynące.

 

Ten wpis dedykuję mojej Kochanej Babci Ani… która była bardzo ważną osobą w moim życiu.
Mam nadzieję, że zostanie także w sercu Aleksa.

Aleks z babcia

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karolina Bylina
Gość

my mieszkamy prawie w jednym domu z rodzicami i dziadkami. Ma to swoje plusy i minusy. Jak babcia umarła nie robiliśmy z tego tajemnicy, wiedziała, że umarła, że poszła do nieba.Nie wyobrażam sobie, co mozna innego powiedzieć, że niby co, wyjechała?

Elzbieta Jankowska-Koszela
Gość

Po dzisiejszym dniu, czyli po wędrówce po grobach, moja 6 letnia Ola ciągle pytała, kto to?
To ile ja mam tych pra babciów?
Dorasta , i ile razy trzeba tyle razy będę tłumaczyć, dużo ksiądz na Religi tłumaczył dzieciaczkom u starości umierania, no temat rzeka…

Emocje 13 marca 2016

Zwolnienie na chore dziecko – list matki do szefa

Drogi Szefie, Pracodawco

Piszę do Ciebie w imieniu wielu kobiet, dla których macierzyństwo jest nieodzownym elementem życia. Wpisane jest ono w nasze życie, więc zatrudniając kobietę musiałeś się z tym liczyć. Być może sam jesteś ojcem a twoja małżonka/ partnerka – matką. Ta rola u niej Ci nie przeszkadza za to u pracownicy urasta do rangi niewyobrażalnego problemu!  Jako ojciec wiesz, jakim skarbem są dzieci, ile pracy i energii trzeba włożyć w ich wychowanie. Wprowadzają w nasze życie radość, ale też wywracają je do góry nogami, dając pole do rozwoju naszej kreatywności i próby ogarnięcia czasoprzestrzeni w najtrudniejszych momentach.

W dużej mierze dzięki macierzyństwu kobieta jest najlepiej zorganizowaną istotą na świecie. Jej zdeterminowanie i wielozadaniowość działania sięgają zenitu a planowanie, delegowanie obowiązków i podstawy negocjacji ma w jednym paluszku.  

Jednym z trudniejszych momentów jest choroba dziecka. Ona nie wybiera miejsca i czasu, nie zapowiada się, od razu przechodzi do ataku. Gorączka wraca jak bumerang a matka zastanawia się, co teraz ma zrobić. Musi wybrać: iść do pracy mimo choroby dziecka organizując mu opiekę (o ile ma taka możliwość) czy przedłożyć pracodawcy L4.

Grono z nas zdanych jest tylko na siebie lub także pracującego współmałżonka/ partnera. Niepracująca babcia jest niczym złoty Graal a możliwość zatrudnienia opiekunki to luksus, który potrafi nieźle nadszarpnąć domowy budżet. Tak, twoją pracownicę może być nie stać na opiekunkę! Odda niani horrendalną część wypłaty, a sama do końca miesiąca będzie żyła energią słoneczną. Pomyśl o tym zanim kolejny raz krzywo spojrzysz i niewybrednie skomentujesz przedkładane zwolnienie. Twoje dzieci tak często nie chorują, ciesz się i dziękuj za to. Nie każdy ma takie szczęście.

Życie matki nie jest usłane tylko różami. Użeranie się i znoszenie niewybrednych impertynencji szefa nie jest wpisane w role pracującej mamy. Uwierz, po zerwanej nocy i całonocnym czuwaniu to ostatnia rzecz o której marzy twoja pracownica.

Nie denerwuj się, gdy podwładna chce się zwolnić w godzinach pracy by iść do lekarza. Nie zawsze uda się umówić na wizytę po pracy. Nie każdy specjalista przyjmuje popołudniami a prywatna wizyta też nie każdemu jest dana. Ot, szara rzeczywistość. Nie po to płacimy składki na NFZ by wiecznie latać po prywatnych gabinetach.

To, że jesteśmy kobietami nie rzuca złego obrazu na naszą pracę. Nie traktuj nas jak pracownika gorszego sortu. Krew mnie zalewa, gdy słyszę historie o mobbingu z powodu rodzicielstwa, zwolnieniu po zbyt dużej (w opinii szefa) ilości L4, urlopie macierzyńskim czy wychowawczym. Czy kobieta w momencie podjęcia pracy ma podwiązywać sobie jajowody?! A w czasie choroby dziecka czy ciąży zaczyna śmierdzieć niczym zgniłe jajo?!  

To tylko tyle albo aż tyle. Jeśli jesteś Pracodawcą wiem, że myślisz, że to nie do Ciebie piszę, bo Ty zawsze jesteś fair.

Jeśli jesteś pracującą mamą, pamiętaj, że Twoje macierzyństwo nie uprawnia nikogo do urągania Tobie. Masz swoje prawa z których możesz skorzystać. Jeśli my nie zawalczymy o siebie, to nikt nie zrobi tego za nas. Chyba każda pracująca matka mogłaby podpisać się pod tym listem.

Pracująca matka chorującego dziecka

 

34
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Decoupage i nie tylko
Gość

Chleb powszedni – mój pierwszy tydzień w pracy po urlopie macierzyńskim i chore dziecko :p

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

I klopot :P

Karolina Sachaj
Gość

Niestety. Za mną znowu 3 dni opieki. Zapalenie płuc u młodego. Na jutro mam opiekę do niego, na wtorek też. A dalej będę kombinować jak koń pod górkę, żeby móc chodzić do pracy. Ale nikogo to nie interesuje. Przecież matka na opiece to tylko problem. Najgorsze jest to, że o zrozumienie ciężko nawet u pracowników na tym samym szczeblu – niejednokrotnie również „dzieciatych”, więc tym bardziej co się dziwić szefostwu. Chory świat. Tylko niech wezmą pod uwagę, że rośnie nowe pokolenie osób, dzięki którym ZUS może nie padnie. Dzięki którym szefowie – przyszli emeryci, będą mieli swoje cudne emerytury….

Gosia Kowal
Gość

przez pół roku, gdy dziecko było w żłobku, więcej byłam na l4 niż przez całe swoje pracownicze życie

Iwona Okulicz-Zawada
Gość

Tak jak ja ….i po 10 latach pracy wlasnie za to zaczeli traktować mnie jak smiecia . A ja przez 10 lat bylam na kazde ich zawolanie….ehhh

Aanjus
Gość
Aanjus

I pamiętać też należy o tym, że małe dziecko podczas choroby najbardziej potrzebuje matki, nie obcej, nawet najlepszej opiekunki, lecz właśnie matki, która poczyta, przytulić czy poprostu z nim pobędzie.

elciam_86
Gość
elciam_86

Porażka mam to samo, za każdym razem jak miałam iść z dzieckiem do lekarza lub podczas dwutygodniowej choroby dziecka byłam aż dwa dni na zwolnieniu i tak był problem ze powinnam sobie kogoś znaleźć do opieki, niech teściowa siedzi skoro nie pracuje, albo mąż ma lepiej płatna prace ze nie może iść na zwolnienie? Takie epitety ciągle, dlatego zwalniam się z chorej pracy i juz teraz słyszę ze nie zatrudnia juz więcej matki z dzieckiem ot i polityka pro-rodzinna!!tutaj w ten kwestii powinno się coś zmienić w prawie, a nie damy 500 zł na drugie dziecko i juz każdy robi… Czytaj więcej »

Michał Jankiewicz
Gość
Michał Jankiewicz

Artykuł prawdziwy ale seksistowski. Sam jestem ojcem i wiem jaki jest problem i dylemat L4. Na litość boską dlaczego w roli szefa chama wciskany jest mężczyzna (kobiety szefowe matki) są takie same. Wredne s..i które same mają dzieci a nie rozumieją podwładnej/ podwładnego. Dlaczego ten artykuł który porusza bardzo poważny problem u podnóży jest skazany na porażkę, gdyż jest nierzetelny atakujący męską część. Tak jakby feministki pisały myśląc swoim tokiem. Problem l4 to problem pomiędzy podwładnym a przełożonym bez znaczenia jaką ma się płeć.

Agnieszka Pimpeszka
Gość
Agnieszka Pimpeszka

No tak, bo jak facet chce L4 to zdziwienie. „Żona nie może zostać z dzieckiem? Albo teściowa? ” i nawet jak ojciec chce dzielić z matką opiekę to wyjdzie na ciotę. I znowu kółeczko się zamyka, bo kolejne L4 bierze matka …

mama
Gość
mama

Święta prawda !

Aneta Giza
Gość
Aneta Giza

TEKST SZEFA PRACA ALBO DZIECKO TAKI USŁYSZAŁAM .A DODAM ŻE FIRMIE JESTEM NA FUNKCJI KIEROWNICZEJ I DZIEKI MNIE TA FIRMA POWSTAŁA Z DNA .

Ewa Gołębiewska
Gość

My byliśmy w takiej sytuacji. Miałam iść do szpitala bo miałam problemy w ciąży ale lekarz odrazu mi zapowiedział, że powinnam leżeć na oddziale do rozwiązania ( jakieś 28- 30 tygodni ) więc nie było takiej opcji nawet żeby mój partner dostał tyle wolnego. Tydzień jeszcze by przeszedł ale nie takie coś. Miałam wybór zapakować dzieci do szpitalnej szafki, albo położyć się na oddziale i zastanawiać się kiedy umrą z głodu bo zostali bez środków do życia, albo nie pójść do szpitala, oszczędzać się na ile to było możliwe i mieć nadzieję że wszystko będzie dobrze…

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

smutne :(

Ewa Gołębiewska
Gość

Bardzo, na szczęście zakończenie było szczęśliwe :) Najmłodsza skończyła niedawno rok i właśnie skacze po meblach :D ( tata ją pilnuje żeby nie było że ja klikam i spokojnie patrzę jak ona szaleje ;) )

Edyta Leśniowska
Gość

Ja wzielam tylko tydzien zwolnienia na chore dziecko boniemial kto z nim zostaac i po powrocie od razu wyladowalam na dywaniku u kierownika a ostatnie zwolnienie na dziecko mialam rok wczesniej….

Elzbieta Jankowska-Koszela
Gość

Moim szefem jest kobieta, matka 4 dzieci, babcia 6 wnuczat i nie dawno jak wczoraj prosiłam o zwolnienie, bo dzwonili z przedszkola ze Ola wymiotuje… No i co, usłyszałam ze koleżanka ma też chore dziecko i jej mama pilnuje….życie… Nie brałam nigdy opieki, jakoś radzilismy sobie wszyscy bez babci, nawet jak syn był w szpitalu na wyrostek, mogłam rano jechać pogadać z lekarzem i na 10 do pracy…
Sama chora chodzę do roboty, bo źle się na to patrzy.

Patrycja Bzumowska
Gość

Większość kobiet juz na samej rozmowie kwalifikacyjnej jest skreślona, bo ma dziecko .:/

Joanna Karpińska
Gość

Ja brałam zwolnienie 2 razy w roku, co nie było miłe widziane przez korporację, w której wtedy pracowałam, ale dziecko jest wazniejsze niz praca. Teraz to wiem, wtedy odczuwalam ogromne cisnienie, bo nie wiedziałam jak to pogodzić. Ja obserwuję teraz straszne zjawisko, że zwolnienie to ostatecznosc. Ok, ale naprawdę nikt tak nie zajmie sie chorym dzieckiem, jak matka.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Znam to uczucie. Nie jest łatwo zwłaszcza jeśli nie się dziadków do opieki pod ręką.

Agata Rudnicka
Gość

Ja brałam zawsze, moje najdłuższe zwolnienie na dziecko trwało 6 tygodni. Również pracuję w korpo

Natalia Pietrowicz-Szopa
Gość

Moje 3,5tyg…

Beata Anna Lewandowska
Gość

Zawsze brał mój mąż, ale gdy nie mógł, a dziecko było chore pierwszy raz wzięłam ja. Powiem szczerze, że o ile kierownik była wyrozumiała to dochodziły mnie słuchy że współpracownice, notabele bezdzietne kobiety miały wielki z tym problem i obgadywaly za plecami. To jest przykre. Bo teraz jak tydzień chodziłam do pracy, mimo zlego samopoczucia miałam wątpliwości czy isc do lekarza czy leczyć sie sama. Choroba sama wybrała i jestem na antybiotykach. Reasumując pracodawcą jest i to może nie na rękę, ale podejście współpracujących jest bardzo dołujace

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Zdrowie najważniejsze. Ja już dawno wyleczylam się z chodzeniem do pracy, gdy jestem chora. I tak nie jestem efektywna w 100%

Beata Anna Lewandowska
Gość

Post trafiony w sedno!

Elżbieta Bień
Gość

Bardzo dobrze napisane. Pamiętam swoją rozmowę o pracę i pytanie „czy planuje Pani dziecko w najbliższym czasie ” po prostu zwalilo mnie z nóg.

Karolina Zieleźnik
Gość

Zawsze staralam sie tak poukladac opieke nad choryn dzieckiem zeby nie brac zwolnienia ale otworzylam oczy i nie kombinuje, moj szef ma 3 dzieci i tez czasem z powodu ich choroby nie ma go w pracy!

Małgorzata Krupa-Kurz
Gość

Ani ja ani mąż. Na szczęście mam to szczęście,że mam teściową,do której mogę w każdej chwili wywieźć dzieci.

Sylwia Szymcio
Gość

Super post ! trafiony !właśnie jestem na L4 z chorym synkiem i myślę ze w życiu trzeba umieć dokonać wyboru …są sprawy ważne i ważniejsze a wg mnie najważniejszym jest zdrowie dziecka nie ważne jaka się ma prace! potem niedoleczone dziecko szybko do przedszkola bo trzeba wracać do pracy bo co powie szef itp i itd i zaraża kolejne dzieci…wkurzające to jest ale takie sa niestety realia bo nie każdy może pozwolić sobie na l4 z dzieckiem , babcia tez nie zawsze może sie zajac i kolo sie zamyka ale ja uważam ze zdrowie jest najważniejsze zwłaszcza własnego dziecka! Pozdrawiam… Czytaj więcej »

Anonimowo
Gość

Powiedz to mojej dyrektorce, mój syn jest chory chyba 10 raz od września

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Ewa znam ten stan aż za dobrze. U nas też 2 tygodnie choroby, 2 tygodnie w pracy. Jak nie jedno dziecko to drugie. Nie jest łatwo :(

Anonimowo
Gość

U nas 50% dzieci akurat choruje – pozostała dwójka jakoś się trzyma. Na szczęście jestem na urlopie wychowawczym (i będę chyba jeszcze przez 3 lata – mieszkamy w Czechach), więc niby nie dotyczy mnie temat, ale wiem jakie to trudne… Z drugiej strony mąż zatrudnia ponad dwadzieścia osób i zdarza się, że pracownicy biorą zwolnienia na dziecie – niektórzy u siebie w rodzinie tak się umawiają, że się zmieniają – raz mama bierze zwolnienie, raz tata.

W roli mamy - wrolimamy.pl
Gość

Zdrówka dla was!

Silna
Gość
Silna

Zostałam zwolniona z pracy przez szefa kobietę za to ze się ośmieliłam iść na 2 tygodnie na l4 na dziecko bo wylądowało w szpitalu ! Dziecko żłobkowe często łapie choroby zawsze tak kombinowałam ze albo niania albo dziadkowie. Ale jak dziecko trafiło do szpitala to wyjścia nie było musiałam z nim być w tym szpitalu. Wróciłam po 2 tygodniach do pracy jakby nigdy nic a po kilku dniach wręczona mi wypowiedzenie. Zespół składał się z samych kobiet szefowa kobieta ale samotna bezdzietna 40, a pracownice nakręcały zła atmosferę bo jak śmiałam iść na l4 mogłam wziąć urlop… ale zawsze dobro… Czytaj więcej »

Laura
Gość
Laura

Mnie zwolnini mlodsza córka wczesniak nie było nikogo do pomocy jak chciałam wrócić poszła do zlobka i po 2 dniach się rochorowala zapalenia oskrzeli przez 2 lata chyba 3 razy raz zapalenie pluc szpital i ogólnie ciągle jakieś infekjce wiec poprostu zlikwidowali moje stanowisko pracy… I adieu. Kredyt… Nie placony od roku komornik bo ponad rok juz siedzę na bezrobociu… Z przerazeniem szukając pracy żeby móc w niej normlanie pracować modle sie żeby mi tak nie chorowały

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close