Emocje 30 lipca 2021

Kobieto, daj sobie przyzwolenie na bycie nieperfekcyjną!

Według badania zrealizowanego w ramach kampanii #wKobiecejGłowie 70% ankietowanych kobiet przyznało, że media społecznościowe i publikowane w nich treści mają wpływ na ich samoocenę [1]. Presja bycia idealną matką, żoną, córką, siostrą czy przyjaciółką może prowadzić do problemów natury psychicznej. W ramach kampanii na rzecz zdrowia psychicznego kobiet #wKobiecejGłowie eksperci zostali zapytani w jaki sposób odpuścić i odrzucić presję bycia perfekcyjną oraz jak wygospodarować czas na relaks i odpoczynek niezbędny do zachowania odpowiedniego balansu psychicznego.

Presja perfekcji

Kobiety ze wszystkich stron dostają komunikat „bądź perfekcyjna”. Dajmy sobie przyzwolenie do tego, by mieć zły dzień, by wyrzucić swoje tłumione emocje, by nie mieć siły zrobić obiadu czy prania, by leżeć cały dzień w łóżku i w końcu do tego, by nie być chodzącym ideałem.

„Powinnyśmy zrozumieć, że perfekcja często eksponowana w mediach społecznościowych nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nie ma ideałów. Właśnie na tym polega nasza prawdziwość i wyjątkowość. Chciałabym, aby kobiety nauczyły się dawać sobie przyzwolenie na popełnianie błędów. Popełniłaś błąd podczas ważnej prezentacji? Zapomniałaś zawieźć swoje dziecko na zajęcia dodatkowe? Spokojnie, przecież świat się nie zawalił, a życie toczy się dalej. Jesteśmy tylko ludźmi! Sama na co dzień pełnię kilka ról i wiem, jak ciężko jest pogodzić pewne obowiązki. Potknięcia zdarzają się każdej z nas, ale w takiej sytuacji najlepsze, co możemy zrobić, to zapytać się samej siebie – jaką lekcję wyciągnę z tej sytuacji? Co zrobić, aby drugi raz nie popełnić tego samego błędu? Cieszę się, że jako Gedeon Richter Polska jesteśmy głównym partnerem kampanii #wKobiecejGłowie i możemy wesprzeć kobiety w byciu perfekcyjnie nieperfekcyjnymi” – mówi Aneta Grzegorzewska, dyrektor Pionu Korporacyjnego i Relacji Zewnętrznych w Gedeon Richter Polska.

Odpuść, odetchnij, odpocznij

Co zatem zrobić by nie dusić w sobie emocji, nauczyć się odpuszczać i dać sobie zgodę na bycie nieidealną? Zacznijmy od wyodrębnienia swoich mocnych stron i podziękujmy sobie za to, co już osiągnęłyśmy. Stwórzmy „skrzynkę z narzędziami”, która będzie składać się z mocnych stron, zalet czy cech osobowości, których użyłyśmy w trudnych sytuacjach podczas ich rozwiązywania. Taka „skrzynka” (która może zostać spisana na kartce) będzie nam przypominała o tym, żeby nie oceniać własnej osoby przez pryzmat gorszego, mniej produktywnego dnia. Pamiętajmy, że porażka, popełniony błąd czy emocje nas nie definiują.

Dobrym sposobem będzie również autorefleksja. Zastanówmy się, czy to, do czego się wciąż porównujemy, co rodzi w nas presję perfekcyjności, jest prawdziwe, czy może jest to jedynie złudna rzeczywistość?

„Każda z nas, niezależnie od wieku, potrzebuje czasu dla siebie, aby naładować baterie, zatrzymać natłok myśli w głowie, zyskać nową perspektywę czy po prostu – pobyć sama ze sobą. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie dla każdej kobiety może być to łatwe, aby znaleźć w ciągu dnia chociaż chwilę dla siebie – a nawet, kiedy już ją znajdzie, jest po prostu zmęczona po całym dniu i jedyne o czym marzy, to aby położyć się do łóżka i zasnąć. Chciałabym również zaznaczyć, że czas wolny nie musi oznaczać wykonywania jakichś wyszukanych aktywności. Obserwując to, co dzieje się w mediach społecznościowych, odnoszę wrażenie, że treści, które tam się pojawiają mogą rodzić w kobietach presję spędzania swojego czasu wolnego bądź dobierania swoich pasji tak, aby były one jak najbardziej >>na czasie<<. To jednak my – kobiety – najlepiej wiemy, co sprawia nam największą przyjemność i to, w jaki sposób spędzamy swój wolny czas, powinno być zgodne z nami samymi. Jeżeli czytanie książki w domowym zaciszu budzi w nas największą radość – róbmy to i nie sugerujmy się tym, że ktoś inny w tym samym czasie robi coś, co w naszym uznaniu może być bardziej >>cool<<. Bądźmy sobą i nie porównujmy się do innych” – mówi Jagna Ambroziak, psycholożka z Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Psychiatrii. I dodaje: – Kiedy nie dajemy sobie przyzwolenia na zasłużony odpoczynek bądź najprościej w świecie zaczyna nam brakować czasu na relaks, pojawia się stres, przeciążenie organizmu, zmęczenie, co może prowadzić do wielu zaburzeń zdrowia psychicznego. Jeżeli nasze dni są intensywne, poświęćmy chociaż 5 minut na to, aby się zatrzymać i skoncentrować całą uwagę na sobie.

Możliwości, aby poświęcić chociaż kilka chwil samej sobie w ciągu dnia jest wiele. Ważne, aby zrobić coś, co sprawi nam przyjemność. Znalezienie tej chwili jest oznaką szacunku i dbania o własne potrzeby. Zatrzymajmy się więc, odpocznijmy i zrezygnujmy z wyścigu o bycie idealną”.

#wkobiecejGŁOWIE to kampania edukacyjno-społeczna realizowana pod patronatem Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, której misją jest zwrócenie uwagi na zdrowie kobiet jako grupy społecznej szczególnie narażonej na zaburzenia psychiczne. Pomysłodawcą i organizatorem kampanii jest Instytut LB Medical. Partnerzy: Gedeon Richter, Warszawski Ośrodek Psychoterapii i Psychiatrii oraz Instytut Badawczy SW Research. Więcej informacji: https://naszawtymglowa.pl/kampania-spoleczna-w-kobiecej-glowie/ oraz na FB: @wkobiecejglowie I IG: @w_kobiecej_glowie.

[1] Badanie „Profilaktyka zdrowotna w czasach COVID-19 i wpływ mediów społecznościowych na samoocenę kobiet” przeprowadzone na zlecenie Instytutu LB Medical. Badanie zostało zrealizowane w dn. 2-3 marca 2021 przez agencję SW Research, n=805, metoda badawcza CAWI.

Źródło informacji: Instytut LB Medical

Zobacz inne wpisy o tej tematyce:
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Podróże 30 lipca 2021

Tragedia w Rozewiu. Widziałam poszukiwania

Tragedia w Rozewiu wstrząsnęła nie tylko wybrzeżem, ale – jak się zorientowałam – całą Polską. Tragedia, której pewnie dałoby się uniknąć. Nie chcę nikogo obwiniać, ale chcę wskazać kilka istotnych faktów, na które władze tej mieściny powinny zwrócić uwagę. 

Gdzie jest plaża w Rozewiu i czy można się przy niej kąpać?

Plaża w Rozewiu jest przy wsi Rozewie, to dość oczywiste. Niestety nie wygląda to tak, że tuż przy plaży jest pierwsza smażalnia, a zaraz za nią druga i trzecia. Dość strome wzniesienie pokryte lasem wygląda naprawdę bajecznie i rokrocznie nas oczarowuje, ale powiedzieć, że ze wsi do plaży jest blisko, to bardzo duże niedopowiedzenie. Plaża, w tym roku wyjątkowo szeroka, bo morze odsłoniło spory fragment dna, wygląda na dziką, opuszczoną i nieprzypisaną do żadnej miejscowości. 

Czy można się tam kąpać? Absolutnie nie! Z jednego prostego powodu – nie ma tam wyznaczonego kąpieliska. I to, moim zdaniem, jest bardzo duże niedopatrzenie ze strony władz Rozewia. Jestem w stanie sobie wyobrazić rozczarowanie ludzi, którzy przyjeżdżają na kwatery prywatne, jakich we wsi nie brakuje, i nie mają się gdzie kąpać. Do najbliższej strzeżonej plaży jest w każdą stronę kilka kilometrów. 

Szczerze mówiąc, ten brak kąpieliska bardzo mnie dziwi, bo oprócz kwater prywatnych we wsi jest bardzo ekskluzywny resortowy hotel. Naprawdę sama latarnia morska to za mało, żeby mówić o mieścinie przyjaznej dla turystów. Omijajcie Rozewie! Szczególnie z dziećmi! 

Dlaczego doszło do podwójnego utonięcia w Rozewiu?

Nie jestem wróżką, więc mogę tylko zgadywać, ale teorii mi nie brakuje. 

Pierwsza jest taka, że ojciec z synem (dwóch dorosłych mężczyzn, żeby nie było), chcieli sobie popływać, a fale uznali za małe i niegroźne. Tymczasem fala w morzu to nie wszystko, są jeszcze przykre niespodzianki. 

Widziałam ratowników wychodzących z wody po akcji poszukiwawczej. Metr od brzegu mieli tej wody po szyję! Wyobrażacie to sobie? Krok w morze i wpada się w głęboki dół! Jeśli do tego dojdzie fala i przykryje człowieka bądź go przewróci, to właściwie mamy pozamiatane. 

Dlaczego panowie weszli w dół? Nie wiem, czy do niego wpadli, czy go przepłynęli, ale mogę zgadnąć, jak to wyglądało. Doświadczyłam tego w tym roku w Gdyni. Dno morskie w ciągu dwóch dni opadło mniej więcej o pół metra. Tak działają prądy. Kto tego nie wie, płaci gapowe. Czasem cena jest wysoka. Czytałam kiedyś, że obowiązkiem ratowników jest poranna inspekcja dna. Wchodzą do wody i sprawdzają, co się zmieniło przez noc. I to ma naprawdę głęboki sens. 

Osobną kwestią są prądy wsteczne, które po prostu wciągają w morze. Jeśli w pobliżu nie ma ratownika, który takiego śmiałka zawróci, delikwent może nie wypłynąć. 

Mogło też być inaczej. Może jeden z panów wpadł do dołu, a drugi chciał mu pomóc? Może któryś zasłabł? Nie dowiemy się już tego. Możemy tylko współczuć żonie i matce, którą czeka samotny powrót do domu i kołaczące się w głowie pytanie: „Gdzie jest mój syn?!” Jego ciała morze nie oddało. 

 

Jaka flaga wisiała na sąsiednich kąpieliskach?

Internet poinformował mnie, że co prawda w Rozewiu kąpieliska nie ma i żadna flaga tam nie wisiała, ale na sąsiednich plażach ratownicy wywiesili czerwone. Jeśli chodzi o Władysławowo i Chłapowo, to prawda – w tym roku czerwone flagi widywałam tam naprawdę często. Natomiast w Jastrzębiej Górze wisiała biała. Widziałam to na własne oczy. Może więc panowie sprawdzili okoliczne kąpieliska i zasugerowali się tym w Jastrzębiej Górze? Niezbyt logicznie, bo po drugiej stronie cypla, chociaż nie wykluczam, że z Rozewia jest bliżej do Jastrzębiej Góry niż Chłapowa. 

Niemniej nie ma sensu sugerować się kolorem flagi tak daleko. Nie ma kąpieliska, nie ma boi, to się do wody nie wchodzi. 

 

Jak wyglądały poszukiwania w Rozewiu?

No szczerze mówiąc, nie tak to sobie wyobrażałam. Dwa statki i jeden śmigłowiec plus ratownicy, którzy sprawdzili dno przy brzegu. Nie wiem, nie znam się, ale jakoś myślałam, że jak się szuka topielca, szczególnie w tych pierwszych godzinach, to tych ekip jest więcej. 

Natomiast widziałam parawan, za którym leżało ciało. I powiem Wam, że ten widok dosłownie odebrał mi ochotę na pływanie w kolejnych dniach. To nie jest tak, że ktoś sobie wszedł do wody i nie wyszedł. Następnym razem to możesz być Ty, jeśli nie zachowasz ostrożności. 

 

Morze nie zna litości 

Nie wiem, ile razy moje dziecko usłyszało ode mnie to zdanie. Nie tylko w tym roku, ale i w poprzednich. Tłumaczę, uczulam, nie pozwalam wchodzić do wody, gdy wisi czerwona flaga. Nie kąpiemy się na niestrzeżonych kąpieliskach. Morze to morze, jest bezwzględne, głupoty nie wybacza. Mało tego, nie wybacza nieostrożności, nie zna słowa „przypadkiem”. Wszystkich traktuje tak samo. Demokratyczne jest. 

 

Widzisz czerwoną flagę? Nie wchodź do wody. 

Nie ma ratowników? Nie wchodź do wody. 

Nie ma kąpieliska? Nie wchodź do wody. 

 

Weekend 17 – 18 lipca był nad morzem tragiczny. W tych dniach życie straciło 12 osób. W całej Polsce w lipcu zanotowano 78 utonięć, a miesiąc się jeszcze nie skończył :( 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Gra MikroMakro: Na tropie zbrodni- najlepsza gra roku 2021!

Gra MikroMakro: Na tropie zbrodni, to gra kooperacyjna, która uzyskała tytuł najlepszej gry roku 2021 według niemieckiego rankingu gier planszowych. Moim zdaniem w pełni zasłużyła na ten tytuł i gwarantuje Wam, zakochacie się w niej od pierwszego wejrzenia. Po prostu nie sposób zostawić nierozwiązanej sprawy.

Marzyliście kiedyś by być jak detektyw Columbo, czy agenci CSI? Po okruszkach dotrzeć do sprawcy i rozwikłać motyw zbrodni oraz odnaleźć narzędzie zbrodni. W grze MikroMakro: Na tropie zbrodni odnajdziecie szesnaście spraw kryminalnych do rozwiązania, a pierwsza dodatkowa znajduje się już na okładce pudełka. 

Gra MikroMakro

Gra MikroMakro

W cichym, z pozoru spokojnym miasteczku prawie za każdym rogiem czyhają na mieszkańców niebezpieczeństwa. Na porządku dziennym są tutaj kradzieże, zabójstwa, mroczne tajemnice, psychopaci. Policja wręcz potrzebuje Waszej pomocy, by zapanować nad sytuacją. Gra przeznaczona jest dla osób od 12 lat, jednak pierwsze sprawy można zagrać z ośmiolatkiem. Można samodzielnie mierzyć się z rozwikłaniem zagadki lub w większym towarzystwie. Warto wtedy mapę miasta tak rozłożyć, aby wszyscy mieli do niej dobry dostęp. 

Plansza do gry jest ogromna i zajmuje cały standardowej wielkości prostokątny stół. Można ją również zawiesić na ścianie i pokolorować, na co liczą nasze dzieci. Miasteczko jest ukazane w czarno-bieli, a postacie przypominają te z Mamoko. Bardzo szybko można z nimi nawiązać nić sympatii. W prawym dolnym rogu znajduje się róża wiatrów z oznaczonymi w języku angielskim kierunkami. Jak na prawdziwą mapę przystało, jest ona umieszczona na siatce, co ułatwia odnalezienie pewnych strategicznych punktów. 

W niewielkim pudełku znajdziecie:

  • 1 duży plan miasta 75 × 110 cm
  • 120 kart (16 spraw kryminalnych)
  • 1 szkło powiększające
  • 1 instrukcja
  • 16 kopert na sprawy

MikroMakro: Na tropie zbrodni. Przygotowanie gry

Przed przystąpieniem do gry należy rozłożyć karty spraw do kopert i najważniejsza zasada NIE PODGLĄDAĆ! Na samym początku możecie spróbować rozwiązać zagadkę, która znajduje się na pudełku, a później rozłożyć mapę na stole lub podłodze. Na początek autor gier zaplanował śledztwo wprowadzające, które toczy się tylko w jednej części miasta. Następne śledztwa są coraz trudniejsze i wymagają śledzenia ofiar i zbrodniarzy po całej mapie. 

W trakcie gry, zwłaszcza z dziećmi, mogą przydać się jakieś małe znaczniki, które ułatwią krok po kroku, zaznaczyć skąd morderca przyszedł, gdzie kupił truciznę itd. Niestety takich pionków nie znajdziecie w pudełku. 

Gra MikroMakro

Gra MikroMakro

Zasady gry

Zasady są bardzo proste i jasne. NIE PODGLĄDAĆ drugiej strony kart, dopóki nie odnajdziecie danego miejsca. Jeśli gracie w kilka osób, warto wyznaczyć głównego śledczego, którego zadaniem będzie odczytywanie kart. Każda talia ma swoją kartę startową, z której dowiadujemy się, co należy zbadać w toku sprawy i po raz pierwszy widzimy głównego bohatera. Następna czarna karta zawiera opis zadania do wykonania. Rozwiązaniem jest zawsze konkretna scena na planie miasta. Jeśli udało się Wam odnaleźć to miejsce, możecie odwrócić kartę i sprawdzić, czy dobrze trafiliście. Główny śledczy odczytuje wtedy zamieszczony na niej tekst. Przed Wami kolejna czarna karta i kolejne zadanie, które ostatecznie doprowadzą Was do rozwiązania tajemnicy. Do dyspozycji graczy dołączona jest także lupa, ponieważ każdy szczegół jest ważny i istotny. Z kolejną wygraną sprawą miasto jest bezpieczniejsze, a Wy wykonujecie kawał dobrej detektywistycznej roboty.

Gra MikroMakro

Wersja dla zaawansowanych polega na przeczytaniu tylko karty startowej. Waszym zadaniem będzie spróbować rozwiązać sprawę, nie korzystając z pozostałych kart. Jest to możliwe, ale czasem podstępne, bo może się okazać, że nie zauważyliście jednego wątku. Gra się kończy, gdy ostatnia karta sprawy zostanie dobrze rozwiązana.

Jeśli z powodzeniem rozwiążecie wszystkie szesnaście spraw, nie martwcie się, gdyż w instrukcji odnajdziecie jeszcze kilka dodatkowych, jak np.:

  • Dlaczego ktoś wpycha mężczyznę do rzeki?
  • Zgłoszono zaginięcie malutkiego dziecka. Co się z nim stało?
  • W kawiarni na południu miasta mężczyzna zgłasza policjantowi kradzież torby. Gdzie jest jego torba?

Ponadto więcej ukrytych zagadek można znaleźć na stronie www.micromacro-game.com, które są w języku angielskim, ale z tłumaczem online to żadna bariera. 

Gra MikroMakro: Na tropie zbrodni. Nasze wrażenia

Gra MikroMakro: Na tropie zbrodni to przyjemna i wciągająca gra, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Od niej wprost można się uzależnić. To jedna z najlepszych gier detektywistycznych, w jakie miałam okazje zagrać. 

Nietypowa, oryginalna i ogromna plansza miasta. Pełno na niej szczegółów. Często łapałam się na tym, że odkrywałam nowe informacje z poprzednich misji. Postacie są czasem bardzo do siebie podobne i gdyby plansza była kolorowa, byłoby jeszcze trudniej. Ukłony dla grafików i autora. Jedynie ubolewam, że nie została ona zabezpieczona przed zniszczeniem czy pognieceniem. Wystarczyłoby ją za laminować jak dostępne już dzisiaj mapy.

Gra MikroMakro

 

Mechanizm gry odpowiada rzeczywistości, jest bardzo prosty, a najważniejszymi kluczami do sukcesu są tutaj mapa, nasza spostrzegawczość i umiejętność dedukcji. 

Karty spraw oznaczone są gwiazdkami w zależności od poziomu trudności. Z młodszymi dzieciakami 8/9 lat można spokojnie rozegrać pierwsze misje, a pionki ustawiać w miejscach, których zaczyna się śledztwo. Warto pozwolić im samodzielnie szukać odpowiedzi, można wspierać je dodatkowymi pytaniami, głośno przy nich się zastawiać, ale niech dzieci same podejmują decyzje i szukają dalszych tropów. 

Jeśli chodzi o brutalność gry, to mamy tu do czynienia z zazdrością, psychopatką, mordercami, mścicielem itd. Pojawia się również wątek satanistyczny i jest to okazja by wytłumaczyć dzieciom kto to, dlaczego krzyż jest odwrócony, itd.

To, co może sprawiać trudność dzieciom to kierunki według róży wiatrów. Nie każdy może wiedzieć, gdzie znajduje się północny wschód. W związku z tym jest to świetna edukacyjna okazja, z której warto skorzystać. W dobie dostępnych aplikacji nawigacyjnch warto nadal, moim zdaniem, uczyć dzieci umiejętności czytania map. Kto wie, może kiedyś wykorzystają tę wiedzę?

Gra MikroMakro: Na tropie zbrodni to fajna,rodzinna, towarzyska, rozgrywka intelektualna, w kategorii “co autor miał na myśli”. Zagadki są przemyślane, dobrze umieszczone w realiach, często są wielowątkowe, co dodaje jej uroku i trudności. Gra po prostu wymiata. Chcemy więcej!

 

Autor: Johannes Sich
Ilustracje: Daniel Goll, Tobias Jochinke, Johannes Sich
Liczba graczy: 1 – 4 i więcej
Wiek: od 10 lat
Czas gry: 15-45 min
Wydawca: Lucky Duck Games

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Lucky Duck Games 

 

Więcej informacji o grze znajdziesz na stronie GramywPlanszowki.pl | GwP https://gramywplanszowki.pl/gra/1195/mikromakro-na-tropie-zbrodni

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close