Emocje 6 lipca 2021

Ktoś ma myśli samobójcze. Jak można pomóc?

Każdy z nas może kiedyś zetknąć się z osobą, która znajduje się właśnie w kryzysie samobójczym. I każdy z nas jest w stanie udzielić jej wtedy wsparcia, które może uratować jej życie. Dowiedz się, co warto w takiej sytuacji robić i mówić.

Specjaliści z Interdyscyplinarnego Zespołu Profilaktyki Zachowań Samobójczych, działającego pod egidą Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego w ramach realizacji projektu „Życie warte jest rozmowy”, opracowali 10 zasad udzielania „pierwszej pomocy psychicznej” osobom znajdującym się w kryzysie samobójczym. Każdy powinien je znać, zwłaszcza, że także za sprawą pandemii żyjemy w bardzo niespokojnych i stresujących czasach.

Jak pomóc osobie w kryzysie samobójczym?

•    Zachowaj spokój i łagodność wypowiedzi podczas inicjowania kontaktu.

•    Zaproś do rozmowy pytając: „Jak mogę Ci pomóc?”, „Co sprawi, że poczujesz się lepiej?”, „Co dotychczas pomagało ci w pokonywaniu trudności?”

•    Wysłuchaj bez osądzania, okaż zrozumienie, nie bagatelizuj zgłaszanych problemów, nie wskazuj, że „inni mają gorzej”.

•    Zaproponuj wsparcie, czas, uwagę.

•    Pomóż w rozproszeniu negatywnych myśli, np. zaproponuj wspólne posiedzenie razem, wspólny spacer, wyjście do kina, na zakupy, na siłownię, przejażdżkę rowerem itp.

•    Pomóż w szukaniu różnych możliwości wyjścia z kryzysu, np. zaproponuj skorzystanie z wizyty u specjalisty – psychologa, pedagoga, psychiatry.

•    Pomóż zmniejszyć lęk i zwiększyć poczucie bezpieczeństwa, np. towarzysząc podczas wizyty u specjalisty.

•    Pomóż zaplanować małe, ale wykonalne w danej chwili kroki.

•    Jeśli nie wiesz, co robić i jak pomóc, zadzwoń pod numery dostępnych telefonów pomocowych (można je znaleźć tutaj ) i skonsultuj swoje działania ze specjalistami.

•    W przypadku zagrożenia życia dzwoń pod numer ratunkowy 112!

Na tym jednak nie koniec. Poza osobami, które rozważają odebranie sobie życia lub tracą kontrolę nad swoimi myślami samobójczymi, pierwszej pomocy psychicznej potrzebują także osoby po próbie samobójczej, jak również i osoby, które straciły właśnie kogoś bliskiego w wyniku samobójstwa. Jak wtedy możemy pomóc?

Konkretne, praktyczne wskazówki na ten temat oraz wiele innych przydatnych informacji i materiałów można znaleźć na utworzonej w ramach wspomnianego projektu, specjalnej stronie internetowej: https://zwjr.pl/.

Samobójstwa w Polsce: co warto wiedzieć

Oficjalne, policyjne statystyki dotyczące liczby samobójstw w Polsce nie wskazują, aby z powodu pandemii doszło do zwiększenia częstości ich występowania. Nie oznacza to jednak, że problem zniknął.

„Warto zwrócić uwagę na, znacznie bardziej niepokojący obraz sytuacji, który wyłania się z doświadczeń szpitali oraz gabinetów psychoterapeutycznych. Z relacji lekarzy i terapeutów dowiadujemy się o tym, że wskutek pandemii wzrosła częstotliwość występowania zachowań samobójczych oraz samookaleczeń. Niestety, z powodu pogorszenia się sytuacji finansowej i materialnej sporej części społeczeństwa w najbliższym czasie możemy się spodziewać narastania problemu zachowań samobójczych i samobójstw. Należy pamiętać o tym, że problemy finansowe są także jednym z czynników ryzyka samobójstw” – mówi dr Halszka Witkowska, suicydolożka, pomysłodawczyni i koordynatorka internetowej platformy edukacyjno-pomocowej „Życie warte jest rozmowy”.

W tym kontekście warto jeszcze przypomnieć, że według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), na każde dokonane samobójstwo wśród osób dorosłych przypada średnio 10-15 prób samobójczych, a w przypadku dzieci aż 100!

O tym, że nastroje społeczne w ostatnim czasie mocno się pogorszyły i wielu Polakom po raz pierwszy od dawna zajrzało w oczy widmo kryzysu świadczy wiele sondaży i faktów, jak np. ten, że do Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego coraz częściej zwracają się różne firmy z prośbą o szkolenia pracowników.

„Mamy zapytania np. z firm windykacyjnych, z prośbą o przeszkolenie w zakresie rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych kryzysu samobójczego czy postępowania wobec osób znajdujących się w takim kryzysie lub nim zagrożonych” – informuje dr Halszka Witkowska.

Specjalistka przypomina, że w ostatnich latach dziennie życie odbierało sobie w Polsce średnio około 15 osób, a dwanaście z tych osób stanowią z reguły mężczyźni. Dodatkowo, trauma związana ze śmiercią samobójczą dotyka około 20 osób z najbliższego otoczenia zmarłej w ten sposób osoby.

„Tym bardziej powinno cieszyć niedawne uruchomienie pierwszego w Polsce kompleksowego programu zapobiegania samobójstwom, w ramach Narodowego Programu Zdrowia na lata 2021-2025. Jego realizację będzie koordynować nowo utworzone, specjalne biuro ds. zapobiegania samobójstwom przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie” – mówi dr Halszka Witkowska, zaznaczając, że do tej pory samobójstwa w naszym kraju były tematem tabu.

Jak to należy rozumieć?

„Polacy niechętnie przyznawali się zarówno do faktu posiadania myśli samobójczych, jak i do faktu, że ktoś z ich bliskich zginął śmiercią samobójczą. Z kolei osoby po podjęciu próby samobójczej często nie wiedziały, gdzie można zwrócić się po pomoc. Najwyższy czas to zmienić! Na szczęście są na to realne szanse. Pomóc może w tym nie tylko uruchomienie wspomnianego, rządowego programu zapobiegania samobójstwom, lecz także wiele innych, oddolnych działań, jak np. uruchomienie naszej platformy edukacyjno-pomocowej >>Życie warte jest rozmowy<<” – mówi dr Halszka Witkowska, podkreślając, że platforma ta jest pierwszą tego typu inicjatywą w Polsce, która jest efektem współpracy Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego oraz dużej firmy ubezpieczeniowej.

Mało znane fakty na temat samobójstw w Polsce

W mediach i debacie publicznej najwięcej uwagi poświęca się z reguły samobójstwom wśród dzieci i młodzieży. Tymczasem specjaliści wskazują również na inne istotne grupy ryzyka oraz niepokojące trendy.

„Mało uświadomionym i nagłośnionym problemem są samobójstwa osób starszych, po 60. roku życia. Tymczasem w ciągu ostatnich 10 lat ich liczba wzrosła w Polsce aż o 50 proc. Z dramatycznych listów pożegnalnych, jakich po sobie zostawiają wynika, że coraz większym problemem są w tej grupie wiekowej: ból, cierpienie psychiczne i samotność. Wiele osób starszych ma poczucie iż są po prostu zbędni. Dlatego decydują się na tak desperacki krok” – mówi dr Halszka Witkowska.

Dlatego, według specjalistki, najwyższy czas zacząć mówić głośno o tym problemie, a także spróbować go „zdemedykalizować” – zwłaszcza na poziomie pierwszej pomocy psychicznej.

„Każdy z nas może uratować życie osoby zagrożonej samobójstwem, okazując tej osobie życzliwość i poświęcając jej swój czas oraz uwagę. Oczywiście na pewnym etapie profesjonalna pomoc może być nieunikniona, ale każdy z nas może wyciągnąć pomocną dłoń do osoby w kryzysie i wesprzeć ją w trudnym momencie. To właśnie jest myśl przewodnia projektu >>Życie warte jest rozmowy<<” – mówi dr Halszka Witkowska.

Specjalistka zwraca uwagę, że za pośrednictwem dedykowanej temu projektowi strony internetowej, poza poradami na temat udzielania pierwszej pomocy psychicznej, można także:

• uzyskać bezpłatną i anonimową pomoc specjalistów online,

• skorzystać z wyszukiwarki bezpłatnych miejsc pomocowych w całej Polsce oferujących wsparcie psychologiczne, psychiatryczne lub prawne,

• zapoznać się z zakładką „Przywróceni życiu”, gdzie swoim doświadczeniem dzielą się osoby po próbie samobójczej, które przezwyciężyły kryzys.

„Kompendium wiedzy na ten temat może być szczególnie przydatne dla mieszkańców wsi i małych miasteczek, gdzie, jak wskazują statystyki, z jednej strony dochodzi do największej liczby samobójstw, a z drugiej strony utrudniony jest jednocześnie dostęp do specjalistycznej pomocy ze strony psychiatrów, psychologów i psychoterapeutów” – uważa dr Halszka Witkowska.

Specjalistka przyznaje jednak, że najlepiej profilaktykę samobójstw zacząć już począwszy od szkoły, m.in. poprzez umiejętnie skonstruowane lekcje dotyczące emocji, potrzeb, rozwiązywania konfliktów i radzenia sobie ze stresem.

Wiktor Szczepaniak, zdrowie.pap.pl

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

 

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Najlepsza gra o psach

Najlepsza gra o psach to pozornie prosta karcianka, która nie wymaga uwagi i logicznego myślenia. Pozornie, bo tak naprawdę, żeby wygrać, trzeba się trochę postarać.

 

Najlepsza gra o psach – o co tu chodzi

A o co może chodzić psom? Im więcej kości, tym lepiej! W grze chodzi więc o to, by nazbierać jak najwięcej kości, wykorzystując do tego różne rasy psów oraz przypisane im sztuczki i bonusy. Proste? No w sumie tak, chociaż pierwsza lektura instrukcji nie napawała optymizmem ani mnie, ani mojego dziecka. Co ciekawe, już po trzech razach obie zgodnie uznałyśmy, że w sumie to gra jest prosta, tylko w tę instrukcję trzeba się dokładnie wczytać. My pomagałyśmy sobie też filmikami na YouTube. Dlatego teraz, chociaż nie jest to moją mocną stroną, postaram się bardzo dokładnie przybliżyć Wam zasady gry.

Najlepsza gra o psach, słówko o kartach

Gra składa się ze stu dwustronnych kart psów. Dwustronnych, bo w tej grze liczą się obie – każda ma swoją rolę do odegrania.

Koszulki kart obrazują kości, które będą zakopywane przez nasze psy. Zakopywanie zawsze zaczynamy od wartości 1, czyli kładziemy kartę jedynką do góry. Ulepszanie polega na obracaniu kart w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.

Karty psów przedstawiają dziewięć ras oraz dziesięciu przebierańców – kotów w psybraniu.

Na kartach psów widoczne są instrukcje dotyczące sztuczek i bonusów. Koty także umieją robić sztuczki, ale nie mają przypisanych bonusów. Wynika to z faktu, iż koty nie stanowią osobnej rasy, dokłada się je do innych ras, powiększając w ten sposób stado.

 

Najlepsza gra o psach – zasady

W grę może grać od dwóch do pięciu graczy. Przy ustalaniu liczby potrzebnych kart trzeba posłużyć się zawartą w instrukcji tabelką. Im mniej graczy, tym mniej kart będzie potrzebne. Teoretycznie minimalny wiek gracza, to dziewięć lat, ale nie wiem, dlaczego. Moim zdaniem młodsi też powinni sobie poradzić, wystarczy, że będą umieli czytać i dodawać. Gra, chociaż wymaga myślenia, nie jest trudna.

Wszystkie karty tasujemy

Na początek kładziemy z boku stołu karty w ilości równej liczbie graczy plus jeden. To jest psi park. Obok niego odkładamy resztę talii, to jest nasz stos. Następnie rozdajemy graczom po trzy karty. Każdy z nich wybiera jedną i kładzie zakrytą przed sobą. Wszyscy gracze odkrywają wybraną kartę jednocześnie. Grę zaczyna ten, który miał kartę o najwyższym numerze.

Pierwszą kartą zakładamy nasz psi ogródek. Zagranie karty polega na położeniu jej przed sobą i wykonaniu opisanej na niej sztuczki.  Sztuczkę można wykonać w całości lub częściowo – decyduje gracz. Na przykład, jeśli sztuczka ma polegać na dobraniu i przełożeniu kości, można je dobrać (warto, bo kości to punkty), ale nie trzeba przekładać.

Kartę psa kładziemy przed sobą, kości kładziemy powyżej, pod kartą psa. Ciężko to opisać, na szczęście widać na zdjęciach.

Kiedy wszyscy gracze zagrają swoje karty, dobierają po jednej karcie z psiego parku w takiej kolejności, w jakiej zagrywali karty. Karty zabiera się do ręki. Ostatni gracz zabiera pozostałą w psim parku jedną kartę i dołącza do swojego ogródka. Ale uwaga – nie wykonuje sztuczki.

W kolejnych rundach wykonuje się te same kroki co w pierwszej. Karty kotów dokłada się do wybranych ras w ogródku. Każdy gracz sam decyduje, które stado chce zwiększyć. Wbrew pozorom ma to znaczenie, na przykład przy wykonywaniu bonusów na koniec gry, dlatego warto się wczytywać w instrukcje zawarte na kartach.

 

Zwróćcie uwagę na opisy sztuczek i bonusów. Zawarte na nich symbole są trochę mylące, chociaż instrukcja całkiem nieźle to tłumaczy. Symbole pojawiają się w momencie, w którym sposób wykonania sztuczki zależy od liczby psów danej rasy w ogródku i dlatego za każdym razem odczytywane są inaczej. Są to psy gracza, a nie wszystkie w talii, ani numer wskazujący rasę. Raz może być jeden, innym razem siedem, a w skrajnym przypadku (trudno mi to sobie wyobrazić) nawet dwadzieścia – dziesięć psów i dziesięć kotów w psybraniu.

Zakręcona strzałka oznacza ulepszanie kości. Ile strzałek, tyle razy ulepszamy, ale nie kość nie może mieć więcej wartości niż dziesięć. Jeśli osiągniemy tę wartość wcześniej, przestajemy ulepszać.

Gra kończy się, kiedy brakuje kart do uzupełnienia psiego parku. Jeśli zagranie kart z ręki i wykonanie sztuczek wymaga dobrania kart, a zabraknie ich na stosie, dobiera się z pudełka, z kart, które zostały odłożone i miały nie brać udziału w grze. To ostatnia runda. Po niej następuje wykonanie bonusów przypisanych do każdej rasy. Bonusy są bardzo ważne, bo znacząco zwiększają wartość poszczególnych kości. Ostatni krok to policzenie punktów – wartości kości. Kto ma więcej, ten wygrywa.

 

Subiektywnie o Najlepszej grze o psach

Dwie osoby mają do dyspozycji czterdzieści pięć kart i muszę powiedzieć, że to jest mało. Pozwoliłyśmy sobie raz zagrać do końca kart z pudełka i było o wiele ciekawiej. Jednak trwało to dość długo, bo im dalej w las, tym więcej możliwości kombinowania, a to trochę trwa. Pojedyncza gra z liczbą kart wskazaną na instrukcji trwa około kwadransa – moim zdaniem w sam raz na szybką rozgrywkę.

 

Gra ma prostą mechanikę i bardzo dużą losowość – nie ma szans, żeby się znudziła. Na pewno zostanie z nami na dłużej i nie będzie się kurzyła w kącie. Teoretycznie mieści się w średniej wielkości pudełku, identycznym jak Najlepsza gra o kotach – w praktyce wystarczy dołączony do niej woreczek strunowy, w którym mieszczą się wszystkie karty. W takim „roboczym” opakowaniu gra pojedzie z nami na wakacje.

 

Dziękuję Wydawnictwu Fox Games za przekazanie egzemplarza recenzenckiego gry

 

Więcej informacji o grze znajdziesz na stronie GramywPlanszowki.pl | GwP https://gramywplanszowki.pl/gra/1212/najlepsza-gra-o-psach

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Zdrowie 1 lipca 2021

Olej z pestek dyni na pasożyty i nie tylko. Dlaczego warto mieć go w kuchni?

Olej z pestek dyni to jeden z najbardziej cenionych olejów spożywczych. Znalazł on zastosowanie w kuchni, w domowej pielęgnacji urody, oraz jest cenionym naturalnym specyfikiem polecanym w diecie dla zdrowia.

Olej z pestek dyni zawiera głównie tłuszcze, w tym dużą ilość zdrowych nienasyconych kwasów tłuszczowych, takich jak kwas omega-6. Znajdziemy w oleju także witaminy A, D, E, witaminę H, witaminy z grupy B, oraz składnik mineralne, takie jak: cynk, selen, wapń, magnez, sód, fosfor, fluor oraz potas. Ważną rolę odgrywają w nim także antyoksydanty, w tym fitosterole oraz skwalen. Antyoksydanty odpowiadają za unieszkodliwianie wolnych rodników, które przyczyniają się do starzenia się komórek oraz rozwijania się stanów zapalnych, w tym nowotworów.

Olej z pestek dyni w kuchni

Olej z pestek dyni to uznany dodatek do sałatek, past na kanapki, czy sosów. Można go wypijać prosto z łyżeczki, w ramach kuracji przeciwko pasożytom jelitowym. Nie poleca się go do smażenia, ponieważ wysoka temperatura sprawia, że cenne dla zdrowia kwasy tłuszczowe ulegają przekształceniu w szkodliwe tłuszcze trans. Nie należy także przesadzać z ilością oleju, ponieważ zawiera on zbyt małe proporcje kwasów omega-3 do kwasów omega-6, co jest na dłuższą metę szkodliwe dla organizmu człowieka. Można więc albo ograniczyć ilość oleju z pestek dyni w diecie, albo dodatkowo suplementować kwas omega-3, by zachować potrzebną równowagę. 

Olej z pestek dyni przeciw pasożytom

Naturalne sposoby walki z pasożytami układu pokarmowego zalecają wypijanie oleju z pestek dyni. Jest to naturalny sposób na owsiki, glisty czy tasiemce. Obecna w nim kukurbitacyna uszkadza układ nerwowy pasożytów i umożliwia ich usunięcie z jelit wraz z kałem 

Jak stosować olej z pestek dyni na pasożyty?

Kuracja powinna trwać dwa tygodnie. Zaleca się, by dzieci do 9-10 roku przyjmowały 1 łyżeczkę oleju z pestek dni na czczo, rano. Dorośli mogą przyjmować 1 łyżkę oleju z pestek dyni na czczo rano, jedną łyżkę po południu, a w dwie godziny później jeszcze jedną łyżkę oleju. Aby staranie było bardziej skuteczne, jednocześnie należy zadbać o ograniczenie słodyczy i zwiększenie ilości błonnika i płynów w diecie, co wesprze ruchy jelit i wydalanie pasożytów z organizmu. Kuracja nie podrażnia błon śluzowych żołądka i jelit, ale przed wdrożeniem jej warto skonsultować z lekarzem, czy nie ma jakichś przeciwwskazań. Rozsądek jest konieczny choćby ze względu na wspomniany wcześniej niesprzyjający stosunek kwasów omega-3 do omega-6.

Olej z pestek dyni dla zdrowia

Poza usuwaniem pasożytów, olej dyniowy ma też inne zalety dla zdrowia. Wpływa on na utrzymanie prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi, co jest zasługą fitosteroli. Olej z pestek dyni zapobiega wahaniom cukru we krwi, działa żółciopędne.

Wywiera pozytywny wpływ na ciśnienie krwi, przez co zmniejsza ryzyko rozwoju chorób układu sercowo-naczyniowego. Wysoka zawartość antyoksydantów chroni przed tworzeniem się stanów zapalnych w organizmie. Co więcej, obecny w oleju skwalen (silny antyoksydant) wpływa aktywność limfocytów i makrofagów, co wzmacnia system odpornościowy. 

Olej dyniowy dla urody

Olej z pestek dyni  można wsmarować w skórę po rozcieńczeniu niewielką ilością wody, lub dodać bezpośrednio odrobinę do kremu czy balsamu do ciała. Skóra stanie się odżywiona i wygładzona. Na bazie oleju dyniowego można przygotować domowe peelingi, które pozostawią skórę odświeżoną i zregenerowaną. 

Niewielką ilość oleju z pestek dyni wetrzeć z przesuszone końcówki, lub dodać do szamponu czy odżywki. Należy jedynie uważać z ilością oleju, by włosy po użyciu nie wyglądały na klapnięte, nieświeże. 

Nierafinowany, naturalny olej dyniowy należy trzymać w ciemnym i suchym miejscu, w temperaturze nieprzekraczającej 20° Celsjusza. Po otwarciu należy go zużyć w ciągu 3 miesięcy.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close