Miód. Który wybrać?


Miód znany jest od tysięcy lat. Przez cały czas cieszy się niesłabnącym powodzeniem, bo nie brak mu smaku oraz aromatu, i nie sposób mu odmówić niezwykłych właściwości dla zdrowia i urody.

Miód, choć składa się głównie z naturalnych cukrów i wody, jest zdrową alternatywą dla rafinowanego cukru. Zwykły cukier to puste kalorie i zero składników odżywczych. Miód, poza cukrami, zawiera niewielką ilość białka, enzymy, kwasy organiczne: mlekowy, jabłkowy, bursztynowy, mrówkowy, cytrynowy, octowy, masłowy, p-aminobenzoesowy, piroglutaminowy oraz glukonowy. Znajdują się w nim flawonoidy, składniki olejków eterycznych, kwasy organiczne, garbniki. Miód obfituje w składniki mineralne takie jak: potas, żelazo, wapń, sód, mangan, fosfor, kobalt oraz miedź. Dostarcza także dostarcza śladowych ilości witamin, zwłaszcza C, H, PP, a także witamin z grupy B.  To sprawia, że miód jest dobrym paliwem dla organizmu, poprawia funkcje układu odpornościowego i pozwala szybciej wrócić do zdrowia.

Ta naturalna słodycz wykazuje skuteczne działanie antybakteryjne, ale pamiętajcie, że zbyt mocne podgrzewanie (powyżej 45 stopni) pozbawia tych cennych właściwości.

W zależności od pory roku oraz rodzaju i gatunku roślin, składy poszczególnych gatunków miodu mogą się od siebie różnić. Miody można podzielić na nektarowe i spadziowe. Miody nektarowe powstają z nektaru roślin kwitnących, miody spadziowe powstają ze spadzi (lepkiej wydzieliny wytwarzanej przez mszyce i czerwce) obecnej m.in. na świerkach, jodłach, sosnach, dębach, klonach, lipach, wierzbach. Różne gatunki miodów mogą pozytywnie wpływać na inne problemy zdrowotne.

Do dyspozycji mamy m.in polski miód:*

 

AKACJOWY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ oddechowy (stany zapalne górnych i dolnych dróg oddechowych)
  • układ pokarmowy (zaburzenia trawienia, stany skurczowe i zapalne żołądka i jelit, nadkwasota)
  • układ moczowy (nerki)
FACELIOWY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ pokarmowy (nieżyt żołądka i dwunastnicy, choroby wątroby, trzustki i woreczka żółciowego)
  • układ krążenia (niewydolność mięśnia sercowego, miażdżyca, nadciśnienie tętnicze, niedokrwistość)
  • układ oddechowy (astma oskrzelowa)
GRYCZANY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ krążenia (serce, miażdżyca, niedokrwistość, niedobór żelaza, po przebytych operacjach związanych z utratą krwi)
  • układ pokarmowy (wątroba)
KONICZYNOWY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne, stres)
  • układ oddechowy (działanie wykrztuśne; zapalenie oskrzeli)
  • układ pokarmowy (żołądek, jelita)
LEŚNY (MALINOWY)
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne; działanie napotne, przeciwgorączkowe i antyseptyczne)
  • układ pokarmowy (stany zapalne gardła i żołądka, dystrofia – brak apetytu)
  • układ krążenia (niedokrwistość, miażdżyca)
LIPOWY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ oddechowy (górne i dolne drogi oddechowe)
  • układ krążenia (serce)
  • układ nerwowy (stres, nerwice)
RZEPAKOWY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ krążenia (serce, naczynia wieńcowe; miażdżyca)
  • układ pokarmowy (wrzody żołądka i dwunastnicy, wątroba, drogi żółciowe)
  • układ moczowy (nerki)
  • układ oddechowy (stany zapalne)
SŁONECZNIKOWY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, gorączka, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ pokarmowy (dystrofia – brak apetytu)
  • układ krążenia (niedokrwistość, nadciśnienie)
  • układ oddechowy (stany zapalne górnych dróg oddechowych)
NEKTAROWO-SPADZIOWY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, gorączka, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ pokarmowy (dystrofia, zaburzenia trawienia)
  • układ krążenia (serce, niedokrwistość, nadciśnienie)
SPADZIOWY IGLASTY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ nerwowy (nerwice, stany napięcia)
  • układ pokarmowy (zaburzenia trawienia, zaparcia, biegunki)
  • układ krążenia (choroby serca, niedokrwistość, nadciśnienie)
  • układ oddechowy (stany zapalne górnych dróg oddechowych, zapalenie oskrzeli, astma oskrzelowa, zapalenie płuc, gruźlica)
SPADZIOWY LIŚCIASTY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ pokarmowy (wątroba, drogi żółciowe, jelita, żołądek)
  • układ moczowy (drogi moczowe, nerki)
WIELOKWIATOWY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ krążenia (serce, naczynia krwionośne)
  • układ pokarmowy (wątroba, drogi żółciowe)
  • układ oddechowy (alergie, astma oskrzelowa atopowa, katar sienny)
WIERZBOWY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ krążenia (serce, naczynia krwionośne)
  • układ ruchu (reumatoidalne zapalenie stawów)
WRZOSOWY
  • układ immunologiczny (przeziębienia, wyczerpanie fizyczne i psychiczne)
  • układ moczowy (gruczoł krokowy, nerki, drogi moczowe)
  • układ pokarmowy (stany zapalne jamy ustnej i gardła, żołądek, jelita, zaburzenia trawienia, wątroba, drogi żółciowe)

wykaz miodów pochodzi ze strony  www.gpbartnik.pl

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Beza Pavlova -idealny przepis


Tydzień temu ruszyliśmy z naszym nowym cyklem #ciastonaniedziele. Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze i przepisy. Dziś beza Pavlova, to na nią padł wybór, bo od zawsze uwielbiam bezę w każdej postaci. Dotychczas nie miałam szczęścia w jej prawidłowym suszeniu, lecz tym razem wyszła idealna. Milena dziękuję za przepis!

Beza Pavlova to deser prosto z antypodów, a swą nazwę otrzymał po rosyjskiej primabalerinie- Annie Pawłowej, która w latach dwudziestych XX wieku odbywała swoje tournee w Australii i Nowej Zelandii.

Na sam początek mała rada. Warto upiec ją dzień wcześniej, lub bardzo wcześnie rano, choć nie wiem, czy mikser o 5 rano to dobra pobudka dla domowników i sąsiadów.

Składniki na bezę:

  • 6 białek
  • 300g cukru
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki octu

Składniki na krem:

  • 100 g serka mascarpone
  • 300 ml śmietany kremówki

Na wierzch owoce sezonowe i listki mięty

Przygotowanie:

  1. Na początku nagrzewam piekarnik do 180C.
  2. Białka ubijam przy pomocy miksera na sztywno. Można dodać szczyptę soli. Wtedy na pewno się ubiją.
  3. Potem stopniowo dodaję cukier cały czas mieszając mikserem.
  4. Następnie dodaję ocet i mąkę ziemniaczaną.
  5. Masę miksuję, aż będzie sztywna i błyszcząca.
  6. Na blachę wykładam papier do pieczenia, odrysowuję koło o średnicy ok. 22-25 cm.
  7. Na ten kształt wykładam masę białkową. Nie musi być idealnie równa z każdej strony.

8. Potem wstawiam do nagrzanego piekarnika, po 5 minutach zmniejszam temperaturę do 120C stopni (przy termoobiegu).
9. Bezę suszę około 80 minut, a potem studzę w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach.
10. Na godzinę przed podaniem tortu bezowego ubijam śmietanę i dodaję do masy serek mascarpone.

Dekoracja bezy Pavlova to moim zdaniem indywidualna kwestia. Można bezę przekroić i przełożyć kremem wraz z sezonowymi owocami lub wyłożyć krem na bezę. Później pamiętać trzeba by schłodzić ją w lodówce. Cudnie smakuje z malinami, jagodami. O tej porze roku (jesień) nieco trudniej o takie owoce. Ja tym razem dodam kiwi, ciemne winogrona i figi.

P.S. Wasze komentarze i lajki są dla mnie jak darmowa ciepła czekolada w te jesienne dni. Zostawcie po sobie ślad i zainspirujcie do kolejnej cukierniczej przygody.

P.S.2. Dzieci zrezygnowały z kremu i prosiły tylko o same owoce :)

P.S.3. Bezy już nie ma =D

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Mamo, zwolnij! Dni wolne są także dla Ciebie!


Znasz to? Dzieci chodzą do szkoły i czasem wpada im gratisowy dzień wolny. A nawet jak nie, to są jeszcze soboty i niedziele. Podobnie ma Twój mąż. A Ty? Ty przecież nie pracujesz, „siedzisz” w domu, więc odpoczywasz. I nigdy nie masz dni wolnych. No, chyba że się upomnisz.

Jeśli źle podchodzisz do tematu, to dni wolne Twojej rodziny wyglądają mniej więcej tak: Ty robisz wszystko, oni nic. Oni odpoczywają. A Ty? Z utęsknieniem czekasz na poniedziałek. Niech już wyjdą. Ty wreszcie odpoczniesz.

Jak wygląda Twój poniedziałek? Ależ bałagan po weekendzie został! No więc sprzątasz, dopóki jesteś sama, bo przecież tak szybciej. Dzieci przyjdą, obiad trzeba im dać, na zajęcia dodatkowe odprowadzić, w lekcjach pomóc. No nie da się przy nich posprzątać. W poniedziałek wieczorem padasz na przysłowiowy pysk.

Wtorek. Tradycyjny dzień prania i mycia podłóg. O ile nie masz w domu niemowlaka, psa i kota, faktycznie – nie musisz podłóg myć codziennie. No, chyba że jesteś pedantką, ale to akurat da się wyleczyć. Wolny poranek spędzasz na sprzątaniu. W biegu wyjmujesz pranie, żeby powiesić, zanim rodzina wróci, bo potem to wiadomo… obiad, lekcje, zajęcia dodatkowe, mąż wróci, będzie chciał pogadać o pracy. We wtorek nie odpoczniesz.

No to w środę. W środę już chyba możesz? A gdzież tam! Środa to przecież najlepszy dzień na zakupy, sama to ustaliłaś. Ludzie już nie uzupełniają poweekendowych braków, jeszcze nie robią zakupów na kolejny weekend. No i przecież nie można pół soboty spędzić z dziećmi w sklepie, bo to i mało wychowawcze i wydatki przy nich jakby większe. Tak więc środowy poranek spędzasz na zakupach. Raczej dużych. Wracasz zmęczona. Jak po wypakowaniu tychże zakupów zdążysz kawę wypić, to i tak jesteś wygrana. Potem to już codzienność – obiad, lekcje, zajęcia, mąż, kolacja… Znowu padasz na pysk.

Czwartek. Jeśli jesteś perfekcyjną panią domu (a skoro nie pracujesz zawodowo, to na pewno jesteś, bo przecież w czymś musisz być dobra), czwartkowy poranek spędzisz na prasowaniu tego, co uprałaś we wtorek. Ewentualnie wstawisz jeszcze jedno pranie, bo przecież nie da się prać raz na tydzień przy tak dużej rodzinie. Jeszcze tylko przejrzysz szafy i szafki, bo może coś trzeba ułożyć, wyrzucić, przełożyć, ogarniesz z lekka bałagan w pokoju dzieci, a potem to już jak zwykle – obiad, lekcje, zajęcia, mąż…

Piątek. Dochodzisz do wniosku, że przydałoby się zrobić coś dla siebie. Na przykład iść do kosmetyczki. Dobry pomysł! Jednak od pomysłu do przemysłu droga często daleka. Wizytę w salonie piękności zamieniasz na domowe SPA. Idziesz do łazienki po potrzebne kosmetyki i… no tak, myjesz łazienkę, bo dawno tego nie robiłaś. W międzyczasie kładziesz na twarz jakąś maseczkę, żeby chociaż coś… Po umyciu łazienki załącza Ci się gen hiperhigienistki, więc z rozpędu sprzątasz w kuchni (jakby i tak nie była wysprzątana, przecież dbasz o to na bieżąco), a potem jeszcze ogarniasz pokoje. Przecież idzie weekend. Naiwnie myślisz, że w weekend wreszcie odpoczniesz.

Weekend. Wygląda tak samo, jak zwykle – Twoja rodzina odpoczywa po męczącym tygodniu, Ty biegasz między nimi, czekając na poniedziałek.

 

To nie jest obraz każdej polskiej rodziny. Ale konia z rzędem temu, kto mi udowodni, że nie ma takich domów. Są. Bo prawda jest taka, że dopóki kobieta nie powie „dość”, to tak będzie wyglądała jej rzeczywistość. W końcu ona nie pracuje, ona „siedzi w domu”.

O ile nie masz w domu tyrana, który zechce użyć przemocy, jak tylko obiad nie wjedzie na stół na czas, a Ty nie podasz mu piwa w mgnieniu oka, rozwiązanie jest banalnie proste. W większości przypadków wystarczy poinformować rodzinę, że:

– idziesz sobie poleżeć z maseczką, a oni mają ugotować ryż do obiadu (bo wiesz, ziemniaki to trzeba obierać, zacznijmy od małych kroczków),

– idziesz sobie poleżeć z maseczką i mają Ci nie przeszkadzać,

– idziesz sobie poczytać i posiekasz na drobne kawałki każdego, kto Ci przerwie,

– idziesz sobie do fryzjera i kosmetyczki, bo w tygodniu nie miała dla Ciebie czasu (lepiej się nie przyznawaj, że to Ty go nie znalazłaś),

– idziesz sobie dokądkolwiek i wrócisz za trzy godziny.

 

I pamiętaj: nie pytaj męża, czy to mu pasuje. Ryzykujesz, że powie, że nie. Ja nie pytam. Ja informuję :P No dobra, mam o tyle lepiej, że do kosmetyczki i z Duśką mogę pójść. Ale jeszcze kilka lat temu po prostu mówiłam: „Zapisałam się do pani Agatki na czwartek rano”. I tyle. Oczywiście z odpowiednim wyprzedzeniem, bo chociaż mój mąż ma nienormowany czas pracy, to jednak jakieś terminy go obowiązują. Szanujmy się nawzajem.

 

Aha, jak masz w domu skłonnego do przemocy tyrana, to uciekaj gdzie pieprz i wanilia rosną. Nie zasługujesz, by ktoś Tobą pomiatał.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Halloween? Nie, ja dziękuję, widząc TAKIE zachowanie!


Nigdy nie byłam zwolenniczką Halloween, ale od dziś tego “święta” wręcz nie lubię. I chętnie powiem Wam, dlaczego!

Nie miałam problemu z tym, że dzieciaki biegają od drzwi do drzwi i proszą o słodycze. Ale nie jestem zwolenniczką ściągania wszystkiego z Zachodu, bo nie wszystko jest nam potrzebne i dla nas dobre.

Do tej pory przebieranki na Halloweenową modłę pomijałam machnięciem ręki – jak chcą, niech się bawią. Ale zabawa się skończyła, gdy zaczęło się chamstwo. Bo inaczej tego nie potrafię określić. Dziś, mój znajomy wrzucił na swojego “fejsa” zdjęcie wycieraczek na klatce schodowej uwalonych niemałą ilością mąki. Mam nadzieję, że usunięcie tej mąki z porowatych materiałów wcale nie będzie tak wielkim wyczynem, jak mi się wydaje. Ładny mi ”psikus”!

Ja w zeszłym roku wyciągałam orzechy i papier toaletowy z kaloszy pozostawionych (przez chwilę po spacerze w deszczu) na zewnątrz. Dzieciom nie otworzyłam, bo taki sposób świętowania do mnie absolutnie nie przemawia i nie rozumiem próby umiejscowienia Halloween na naszym podwórku. Jeśli podniosą się głosy, że Halloween ma odniesienie do kultury celtyckiej, a kultura Słowian i Celtów była w pewien sposób pokrewna, to ja tylko powiem, że jeśli pod moimi drzwiami zobaczę dzieci z karaboszkami (słowiańskie maski odstraszające złe duchy, które wykorzystywano podczas obchodów Dziadów) to nie ma sprawy – ja im dam te cukierki. Tylko niech będzie to miało odniesienie do tradycji słowiańskiej, a nie do masówki z Zachodu.

Wracając do meritum – nie licząc zdjęć rozsypanej mąki na wycieraczkach oraz na klatkach schodowych, miały miejsce też inne “psikusy”. Np. klamki u drzwi wysmarowane pastą, ketchupem czy innym mazidłem, a do tego jajka porozbijane przy drzwiach i na ścianach. Czy to na serio niewinna zabawa? Jak dla mnie to podchodzi pod festiwal chamstwa i złośliwości, bo dzieciory (inaczej nie nazwę!) nie żałowały mąki oraz kaszy, żeby narobić bałaganu. Kto im dał na to przyzwolenie, kto dał pieniądze, albo i lepiej – mąkę i jajka w ręce? Na moje oko, tam, gdzie ma miejsce podobne zachowanie i brak kultury, nie ma mowy o niewinnej, dziecięcej zabawie. Jeśli ktoś nie ma ochoty brać udziału w takiej maskaradzie, to ja przepraszam bardzo, za co ta “kara”?  Co więcej – idę o zakład, że gdyby to na Waszych drzwiach lub wycieraczkach – zwracam się do rodziców miłośników tego typu zabaw – znalazły się rozciapciane jajka, mąka i nie wiem co jeszcze, nie byłoby Wam tak do śmiechu. Ja osobiście wolę spędzać czas inaczej, niż na usuwaniu cudzego bałaganu, nawet, gdy trwa to tylko chwilę. A jeśli nie robi to na Was wrażenia, wpadajcie w ślad za dziećmi i sprzątajcie po swoich rozrywkowych słoneczkach.

I w zasadzie dobrze, że po cukierki ganiają tylko dzieci, bo gdyby to była starsza młodzież, najzwyczajniej w świecie za taki numer poszczułabym psem!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Krzysztof Pająk

    Komentarz będzie krótki. W sedno.

  2. Marta (Pani Sowa)

    Umówmy się – to nie wina święta, a wina rodziców, którzy nie wychowali dzieci! Nie rozumiem tekstu, że Halloween było Ci obojętne, a teraz to go nie lubisz… To jak z np. kościołem katolickim – znałam kilku naprawdę kiepskich księży (np. jeden proponował w konfesjonale, żebym następnym razem nagrzeszyła więcej, bo ludziom kolejkę zajmuję i szkoda na mnie i moje 3 grzechy czasu), ale i znam dobrych – czyli co, negatywne doświadczenia powinny mnie zniechęcić do całości? To takie generalizowanie mocne… To nie wina samego Halloween, tylko rodziców, opiekunów… Którzy pewnie machnęli ręką i puścili dzieciaki, co by se polazły poprzebierane, ale już nie pilnowali, co robiły… To taka… mentalność, że cudze czy wspólne nie jest ważne, bo ważne tylko moje… Jak z waleniem kup przez psy na spacerach w miejscach zadbanych skwerków, na przykład… Nie ważne, że czyjeś dziecko w to wdepnie, że to brzydkie… mnie to nie obchodzi, to nie mój teren zielony… Brak myślenia o innych, dbałości o to, by żyło nam się dobrze i ładnie, i potem pewnie przekazywania takich wartości dzieciom… No i masz takie “kwiatki”… Zgadzam się, że to nie jest fajne. W zeszłym roku w naszym bloku obrzucono nam drzwi na klatkach schodowych jajkami. Nie, to nie jest coś fajnego i byłam wściekła. Ale wiem też, że to nie wina “systemu”, a właśnie wychowania (albo braku) w pewnych rodzinach. W tym roku przyszła do mnie grupka poprzebieranych dzieciaków, które gdy tylko im otworzyłam, tak się ucieszyły (podobno byłam jedyna), że niemal skakały z radości, a jak jeszcze dałam słodycze, to już w ogóle euforia, “Pani jest najlepsza!” i całusy w moją stronę. To był miły wieczorny akcent, naprawdę… Więc WIEM, że są dzieci wychowane, grzeczne, czerpiące radość z tego święta (czy może raczej zwyczaju), i takie, które wykorzystają to do tego, by uprawiać wandalizm – tylko że te dzieciaki pewnie zachowują się podobnie niezależnie od Halloween, które mogło być dla nich wygodną wymówką. Chamstwo nie jest zależne od daty.

  3. Maria Ciahotna

    Zabawa zabawą, choć do mnie nie przemawia ta wersja… ale chamstwa dzieci uczyć? Szkoda, że coś takiego ma miejsce…

  4. Zgadzam się z Tobą Marta (Pani Sowa) nie chodzi o Halloween, lecz o wychowanie dzieci w skrócie.
    Nie zachwycam się wszystkim z kultury zachodniej przenoszonej do Europy wschodniej aczkolwiek można uczyć dobrych manier dziecka nawet jak idzie po tak zwany “cukierek albo psikus”.

  5. Marta (Pani Sowa)

    Dokładnie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku