Emocje 31 grudnia 2015

Mój wymarzony Sylwester? Dla mnie mogłoby go wcale nie być.

Jeszcze parę chwil i znów, jak co roku zacznie się wystrzałowa impreza. Sylwester, niegdyś w moim odczuciu synonim picia i zabawy do białego rana, to dziś kolejna noc, której spokojnie nie prześpię. Kiedyś lubiłam zabalować, co często wiązało się z niemałymi ilościami alkoholu. Było barwnie, zabawnie i głośno. Kiedyś jednak nie miałam małych dzieci.

Dziś na taką imprezę patrzę nieco inaczej. Teraz drażnią mnie pytania “a dokąd idziecie”? Cholera, przecież wiecie, że mam dwójkę małych dzieci i psa na plecach, nigdzie z nimi na razie nie pójdę. Niech mi ciut podrosną, a z przyjemnością odnajdę się w szlajaniu po znajomych, tudzież imprezach. Co mnie jeszcze smuci odnośnie nocy 31.12 /1.01 ? Huk nieprzeciętny, dzieci które za Chiny nie pójdą spać o przyzwoitej porze, a na bank nie prześpią nocy, oraz psy wyjące czy też szczekające, oszalałe ze strachu. Fajerwerki? Cudowna sprawa, gdy nie urywają nieodpowiedzialnym dzieciakom, na oczach nieodpowiedzialnych rodziców, rąk. W dodatku ten syf dnia następnego, gdzie idzie się zabić o pozostałości po sztucznych ogniach, oraz walające się plastikowe kubeczki po pseudoszampanie. I te urywające się telefony z życzeniami, płynącymi słodkim, znajomym bełkotem z drugiej strony łącza.

No dobrze, po to jest taka impreza, żeby się gawiedź bawiła, ja też chętnie dołączę, ale nie tym razem, podobnie jak rok wcześniej, a nawet i pięć. Sylwestrowa zabawa w zasadzie trwa do ostatniego gardła, które jest wstanie wyśpiewywać hity Disco Polo. Nie będę uprzykrzać sąsiadom życia, niech się bawią. Ja się zabawię w Nowy Rok od samego rana urządzę “poprawiny” jak tylko wstaną moje dzieci. No dobra, nie piszę poważnie, moi sąsiedzi są w porządku, znają umiar więc jak co roku myślę że max do 3 będzie już można oko zmrużyć.

A tak zupełnie na poważnie, z racji tego, że mój sylwestrowy entuzjazm znacznie opadł, mam nadzieję, że Wy poużywacie za mnie. Mądrze, z głową i bezpiecznie, z lekkim pomyślunkiem o tych z nas, którzy na szaleństwa tej nocy nie mogą sobie pozwolić. Życzę Wam wszystkim udanej zabawy i szczęśliwego Nowego Roku!

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Marta Pater
5 lat temu

Ja też się niestety nie pobawię i aż się boję jak moje pociechy zniosą ten huk . Składam wszystkim nie bawiącym się w tym roku spokojnego przetrwania nocy a za rok oddamy sobie podwójnie :)

Klaudia Przybyła
5 lat temu

Wszystkiego dobrego w nowym roku.
U nas na szczescie spokojnie.
O dziwo sasiedzi cicho,
a i syn od 15 minut spi :O
Ciekawe o ktorej wstanie :D

Anna Hałuszczak
5 lat temu

moim dzieciom do tej pory huk petard nigdy nie przeszkadzał i zawsze spały. W tym roku zrobiliśmy domówkę zapraszając jeszcze 2 rodziny z dziećmi (moje mają 4 i 6 lat). Dzieciaki świetnie się bawily do 1 w nocy (normalnie chodzą spać o 20:00), a potem padły i spokojnie spały do rana :)

Milena Kamińska
Milena Kamińska
5 lat temu

To my wam dziękujemy jesteście wspaniałe, to już tyle lat razem jak ten czas leci. Jak miło było przeczytać wasze podsumowania

Emocje 30 grudnia 2015

Sylwester z dziećmi?! Ale nuda!

Sylwester tuż tuż. Wielu z Was pewnie z niecierpliwością przebiera już nóżkami, bo od dawna ta noc jest zaplanowana i wyczekiwana. Tradycyjny bal w eleganckiej sukni i szytym na miarę garniturze, wizyta u fryzjera umówiona, makijaż obmyślony, pazurki ładnie wystylizowane. Albo odwrotnie – zamiast klasyki, przebieranki! W końcu jak szaleć to na całego. Jak kończyć rok to z przytupem! 

Ewentualnie miłośnicy bardziej kameralnych imprez stawiają na nieśmiertelną domówkę, ale nie u siebie, nie w bloku, lecz w wynajętym domku, najlepiej w górach. Z pięknym widokiem na (nie)otuloną białym puchem przyrodę. A jak ktoś lubi tłumne zabawy, wśród nieznajomych i niestraszne mu mrozy, to pewnie z chęcią wybierze się do któregoś wielkiego miasta, by wśród gwiazd i fleszy witać Nowy Rok.

Plany godne pozazdroszczenia, tym bardziej, że kolejny rok z rzędu mnie one nie dotyczą. A przyznaję, że duszę mam zabawową i niegdyś nie do pomyślenia było dla mnie spędzanie sylwestra na tzw. białej sali – co za nuda! I założę się, że wielu moich znajomych będzie mi współczuć jeśli dowie się (w tym momencie), że czeka mnie to w tym roku. Na dodatek z nieletnim dzieckiem!

A ja się cieszę! Prawdę powiedziawszy, nawet nie mogę się doczekać, bo wiem, że choć skromnie, to jednak pożegnam stary, a przywitam nowy rok, w gronie najbliższych i najważniejszych dla mnie osób, tj. szanownego małżonka i pierworodnego syna. No i poniekąd z córką, ale ona będzie nam towarzyszyć w ukryciu bo jeszcze w cieple mojego brzuszka ;-)

Dokładnego planu zabawy nie mamy, nie startujemy o konkretnej porze, nie obowiązują żadne wytyczne dotyczące ubioru – można się wystroić, a można przyodziać gustowny dres czy nawet piżamę, co kto lubi. Nie będziemy też nikogo legitymować, ani sprawdzać czystości obuwia, tudzież dziur w skarpetach… ;-)

Ale na pewno pojawią się balony – w końcu to IMPREZA! Będzie muzyka – repertuar dowolny, wedle życzeń. Będą przekąski, mniej i bardziej zdrowe – Jasiek zażyczył sobie chrupki i pizzę serową, więc muszę spełnić jego zachciankę ;-) Będzie też szampan, stety niestety bezalkoholowy, bo tak się składa, że w tym roku nikt z nas nie może sobie pozwolić na procenty – jeden jest nieletni, drugi na antybiotyku, no a ja ciężarna, dlatego musimy zadowolić się oranżadą ;-)

Będą też fajerwerki, choć wiem że za to mogę oberwać, bo ostatnio panuje moda na różne akcje typu „Nie strzelam w sylwestra”, ale w nosie to mam! Dla mnie sztuczne ognie to nieodzowny element, a może i nawet symbol zabawy sylwestrowej, niemała atrakcja więc i tego u nas nie zabraknie. Z resztą tata zdążył się z synem zaopatrzyć w kilka petard i umówił na mały pokaz, więc nie mam już nic do gadania… ;-)

Teraz pozostaje mi zrobić małe zakupy (trzeba dziecku te obiecane i wymarzone chrupki kupić), nieco ustroić naszą białą salę, przygotować żarełko i czekać…. A potem radośnie bawić się z moimi mężczyznami, szczególnie tym małym, który strasznie to przeżywa i od kilku dni pyta – Czy to dziś mamo jest sylwester?? =)

A Wy, jakie macie plany na sylwestra??  

Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Witkoria
Witkoria
5 lat temu

Zdecydowanie Sylwester z dziećmi. W planach wieczór gier z dziadkami :)

Klaudia Przybyła
5 lat temu

Lacze sie :)

Edyta Skrzydło
5 lat temu

Nas też z dwoma nieletnimi , ale będzie czzzzzaaaddd :-D :-D :-D

Planet4Kids
5 lat temu

Na mnie czeka aż dwójka nieletnich:)

Klaudia Stańco
5 lat temu

my u znajomych bedziemy my z jednym dzieckiem …znajomi natomiast az z 3 ką hehehe więc wcale nie jest i nie będzie zle ;-) bedzie ubaw ;-)

Małgorzata Bokszańska

Slonko nie pierwszy i nie ostatni sylwester w domu i nie ma czego żałować ,Nie ma nic piekniejszego jak sylwek z własnym malenkim synkiem , mi juz pozostały tylko wspomnienia :D

W roli mamy - wrolimamy.pl

Ale ja niczego nie żałuję! Odkąd zostałam mamą, w ten właśnie sposób żegnam stary, a witam nowy rok i bardzo to lubię ;)

Klaudia Przybyła
5 lat temu

Tu chyba chodzilo o mnie :D

Małgorzata Bokszańska

heheh no o ciebie :)

W roli mamy - wrolimamy.pl

Aaaaa :D

Klaudia Przybyła
5 lat temu

To nasz pierwszy sylwester z synem ;)

Elżbieta Bień
5 lat temu

Ja też spędzam sylwester w domu z mężem i 18 miesięcznym synkiem

Magda Czujko
5 lat temu

A ja nie dość, że spędzę go bez męża, to jeszcze z chorą córcią..aaa i bym zapomniała – ja sama też chora…to dopiero będzie impreza – z chusteczkami i inhalacjamiale… ważne, że razem

Anita
Anita
5 lat temu

A my od 5 lat siedzenia w domu z dziećmi idziemy na BAAAL i powiem Wam szczerze ze wcale mi się nie chce. Lubiłam te nasze piżamowe szaleństwa :)
Fizinka dla Ciebie i Twoich bliskich dobrej zabawy :*

Maria Ciahotna
5 lat temu

U nas też po domowemu, na dodatek koło północy zamiast podziwiać pieniądze wyrzucane w powietrze (czytaj fajerwerki), to będziemy dzieci uspokajać, że nic strasznego się nie dzieje… A że w domu nie ma imprezki? Może i nie, ale odreagujemy się wkrótce na jakimś balu ;)

Ciąża 28 grudnia 2015

Do trzech razy sztuka…

To już po raz trzeci czekam niecierpliwie na narodziny maleństwa. Za każdym razem jestem nieco bardziej doświadczona, wiem czego mogę się spodziewać. Jestem spokojniejsza, bardziej opanowana, nie stresuję się tym co będzie, a z drugiej strony wiem też, że nie będzie idealnie, że może zawsze wydarzyć się coś niespodziewanego, innego, mimo to nie obawiam się, przecież już dwa razy daliśmy radę to i tym razem się odnajdziemy w tej nowej dla nas wszystkich sytuacji.
Każdy kolejny dzień będzie uczył mnie czegoś innego, zaskakiwał, będziemy się z maluszkiem uczyć siebie nawzajem, bo zdaję sobie sprawę, że tak jak nie ma dwóch takich samych ciąż, tak samo nie ma identycznych porodów i każde z dzieci jest inne.

Jednym wspólnym mianownikiem jest jednak ogromna miłość, do tego jeszcze nienarodzonego maleństwa, ogromne pokłady czułości, radości z pojawienia się nowego członka rodziny i takiej zwyczajnej ludzkiej ciekawości – jakie ono będzie, czym nas zaskoczy, czy będzie malcem spokojnym czy wręcz odwrotnie… Jak w tym wszystkim odnajdą się Adi i Nisia? Czy tak jak poprzednio będzie mnóstwo buziaków, przytulania i miłości czy pojawi się zazdrość? Na te wszystkie pytania już niedługo uzyskamy odpowiedź…

Powtarza się też niecierpliwe oczekiwanie… Przychodzi moment, kiedy ciąża jest donoszona, wiesz, że maluch jest już bezpieczny, że może się spokojnie w każdej chwili urodzić i wyczekujesz… Wsłuchujesz się w swoje ciało, czekasz na pierwsze symptomy rozpoczynającego się porodu… I nic… zupełnie nic się nie dzieje… Mój organizm jak w poprzednich ciążach próbuje mnie oszukać i wszelkie skurcze, twardnienia brzucha, kłucia i pobolewania powoli zanikają. Pozostają tylko męczące bóle pleców, niekończąca się zgaga i “chód kaczki” ;)

Czekasz, obserwujesz, a na dodatek z każdej strony słyszysz:

“To Ty jeszcze nie urodziłaś?” (Nie, postanowiłam nie rodzić ty razem)
“Wyglądasz na bliźniaki…” (No coś Ty, a myślałam, że na trojaczki)
“Długo jeszcze?” (Rok, może dwa, zobaczymy…)
“Jak się czujesz?” (Jak z workiem cementu przytwierdzonym na stałe do twojego brzucha…)

Można wpaść w depresję, a w najlepszym wypadku wyjść z siebie i stanąć obok…

Oczywiście sama sobie tłumaczysz, że nie ma co się spieszyć, bo potem to już wcale się nie wyśpisz przez najbliższe półtora, dwa lata, przecież to samo tłumaczyłaś niedoświadczonym koleżankom. Teksty ludzi wpuszczasz jednym uchem i wypuszczasz drugim, bo szkoda sobie głowę tym zaprzątać ;)

Co z tego skoro i tak niecierpliwisz się i masz wrażenie, że nie urodzisz chyba nigdy, całe życie będziesz wielgachną słonicą albo wielorybem którego morze wypchało na brzeg…

Sama nie wiem czy ja jestem jakaś inna, czy wszystkie to przechodzimy. Wiem jednak, że mimo tych ciążowych rozterek w końcu i tak urodzę i będę się cieszyła wraz z mężem i starszakami z pojawienia się w naszej rodzinie kolejnej słodkiej istotki do kochania, przytulania i całowania :)

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Milena kamińska
Milena kamińska
5 lat temu

Każda kobieta chyba to przeżywa ta końcówka jest najgorsza to wyczekiwanie Kiedy to nastąpi w samo południe czy środku nocy. Ale my kobiety jesteśmy silne, dasz radę trzymam kciuki dużo siły życzę

Anka Wajs
Anka Wajs
5 lat temu

Końcówka najgorsza – dużo sił kochana. Czekamy na relację z porodówki :)

Weronika
Weronika
5 lat temu

Końcówka zawsze się dłuży niemiłosiernie. Szczęśliwego rozwiązania.

Emilia
Emilia
5 lat temu

Też tak mam tylko ja najbardziej boje się że za trzecim razem nie wiedzieć że to się zaczelo to trochę wstyd,bole porodowe mam straszne ale niestety wysoki prog bolu i boje się ze tym razem nie zdząże na porodówke( wszyscy tak straszą, ze trzeci poród to jak pierdniecie, nawet nie zauważysz a już urodzisz, nawet mama i teściowa tak twierdza a miały więcej niż trzy porody za sobą). I weź tu człowieku przetrwaj spokojnie te ostatnie dwa tygodnie, jak jeszcze starszaki dokładaja nerwów bo już chcą więcej twojej uwagi niż wcześniej, jeszcze malej nie ma na swiecie a już odczówaja… Czytaj więcej »

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close