Nasze serca dla serca Emilki

Nasze serca dla serca Emilki


Basia Heppa-Chudy

12 września 2015

Kilka lat temu pisałam o Sylwii, młodej cudownej kobiecie, która jako niania skradła serce mojego syna. Niedawno sama została mamą i przeżywa to, co jest najtrudniejsze dla każdej matki – chorobę dziecka.

Nie wiem, jak Wy, ale ja doskonale pamiętam, jak bardzo się bałam robiąc USG prenatalne w ciąży i jaką ulgę odczuwałam, gdy lekarz oznajmiał, że dziecko dobrze się rozwija. Sylwia nie usłyszała tych słów – w 21 tygodniu ciąży dowiedziała się o wadzie serca swojego maluszka. Lekarze nie dawali szans na jego przeżycie, mówili wprost, że młodzi rodzice powinni się przygotować na śmierć dziecka.

Ale życie bywa przewrotne – Emilka przyszła na świat 26 maja – w Dzień Matki robiąc niezwykły prezent swojej mamie. Teraz ma cztery miesiące, jest śliczną i niesamowicie dzielną dziewczynką. Żyje pomimo ciężkiej siniczej wady serca. Serca, które zaciekle walczy od pierwszej minuty życia.

Emilka_1

Po trzech tygodniach od urodzenia, tuż przed operacją na otwartym serduszku, mama Emilki mogła wreszcie wziąć ją na ręce – bez żadnych kabelków, jedynie z diodami przypiętymi do klatki piersiowej i czujnikiem saturacji. Mogła po prostu utulić córeczkę, pochodzić z nią po sali – było to zupełnie inne doświadczenie od bezsilnego stania przy łóżeczku.

Operacja była trudna, długa i z komplikacjami. Tuż po niej rodzice mogli spędzić z córeczką pięć minut – bezbronne ciałko Emilki było podpięta pod liczną aparaturę, sześć pomp infuzyjnych i respirator. I znów słowa, których nikt nie chce słyszeć – stan jest ciężki. Ale i tym razem okazało się, że Emilka jest silną dziewczynką – w połowie lipca mogła opuścić szpital. Nareszcie dom i ogromna nadzieja, że wszystko się ułoży.

Emilka_4

Miesiąc później podczas wizyty kontrolnej, na której miała zostać wyznaczona data kolejnej operacji, jako drugiego etapu leczenia – jak grom z jasnego nieba – kolejna zła wiadomość. Emilka będzie miała wykonaną operację dopiero wtedy, kiedy będą jej bardzo spadać saturacje i zacznie sinieć. Jak to? To brzmiało jak wyrok – czy nie powinna zostać zakwalifikowana na zabieg, gdy jej organizm jest w dobrej kondycji fizycznej? Tym bardziej, że Emilka tak ciężko zniosła pierwszą operację, jej serduszko jest bardzo obciążone, a stan przejściowy w jakim jest teraz – pomiędzy pierwszym a drugim etapem leczenia – powinien trwać jak najkrócej? Wszyscy kardiochirurdzy, którzy konsultowali dziewczynkę, twierdzą, że powinna mieć drugą operację w wieku 3-8 miesięcy życia.  W Polsce nie jest to możliwe.

 Profesor Edward Malec, który operuje w Niemczech w klinice w Münster (to ten sam lekarz, który uratował Kacperka, dla którego operację zbieraliśmy fundusze także na wrolimamy.pl) zadeklarował, że Emilkę zoperuje jeszcze w tym roku. Narodowy Fundusz Zdrowia nie dofinansowuje takich operacji za granicą…więc teraz wystarczy „tylko” zebrać potrzebne pieniądze, by “naprawić” to małe serduszko.

Koszt operacji to 36 500,00 EUR czyli około 154 000 zł – to kwota, której brak rzutuje na to, czy Emilka będzie po prostu żyła.

My mamy z wrolimamy.pl prosimy wszystkie mamy o pomoc! Przekażcie choć niewielką kwotę – jesteśmy przekonane o wielkiej wartości małych wpłat!

Emilce można pomóc dokonując wpłaty na rachunek Fundacji:

Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca Cor Infantis 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 z dopiskiem „Emilia Gojowy”

Dla wpłat zagranicznych:

USD PL93 1600 1101 0003 0502 1175 2024 „Emilia Gojowy”
EUR PL50 1600 1101 0003 0502 1175 2022 „Emilia Gojowy”
Kod SWIFT dla przelewów z zagranicy: ppabplpk
Bank: BGŻ BNP PARIBAS oddział w Lublinie, ul. Probostwo 6A, 20-089 Lublin

Fundacja Cor Infantis nie pobiera prowizji ani żadnych dodatkowych opłat. Całość zebranych środków przeznaczona jest na leczenie dziecka.

Wpłat można dokonywać również na konto fundacji Siepomaga → https://www.siepomaga.pl/serce-emilki

Emilka_2Jeśli chcecie przeczytać więcej o Emilii, możecie to zrobić tutaj – na stronie fundacji.

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Zezowate szczęście

Zezowate szczęście


Hanna Szczygieł

11 września 2015

Jakiś czas temu zauważyłam, że Klara delikatnie zezuje jednym oczkiem – lewym. Nie nazwałabym tego nawet zezem, oczko uciekało jej tylko, gdy skupiała wzrok na przedmiocie w bardzo bliskiej odległości od twarzy. No cóż, mądry Polak po szkodzie…

W niewiedzy o wadze problemu utwierdziła mnie nasza pani pediatra (a niech ją drzwi ścisną!) „Pani pójdzie do okulisty, a może nawet nie ma się po co wybierać, taki mały ten zezik – pewnie przejdzie” czy coś w ten deseń…

Byłam przekonana, że „problem” jest niewielki, ale nie dawało mi to spokoju. Intuicja matki jest niezawodna – czułam, że coś jest na rzeczy i koniecznie musimy odwiedzić okulistę. Po rozstrzygnięciu wszystkich opinii i przeczuć zadecydowaliśmy, że nie będziemy się pchać prywatnie do okulisty, a zaczekamy te dwa i pół miesiąca na wizytę w poradni okulistycznej (pójdziemy, bo wzrok należy badać, ale skoro lekarz nas uspokaja, to też nie będziemy podnosić niepotrzebnie ciśnienia).

Drodzy Rodzice – jeżeli zauważycie nawet micro zezik „lećcie” od razu, bez czekania, choćby i na koniec świata! Nie czekajcie na chore terminy! Ja właśnie się zastanawiam, czy w ciągu tych paru tygodni, można było zapobiec skutkom, z którymi teraz Klara będzie się borykała baaardzo dłuuugo. I nigdy się nie dowiem, czy niedowidzenie mojej córki to wcześniej nie wykryte zaburzenie, czy skutek tych kilku tygodni niewinnego czekania.

Wizyta u okulisty „za darmo”- z czym to się je

Spodziewałam się niezbyt wesołego dnia – poradnia okulistyczna dla dzieci, tłumy, czekanie, dwójka dzieci pod pachą, zakaz wprowadzania wózków itd. Ale to co zastałam na miejscu przeszło moje najśmielsze wyobrażenia Armagedonu! Pełno pomyłek – od informacji z rejestracji o numerze pokoju po nazwisko lekarza. Na drzwiach – już tych właściwych – lista imion dzieci i godzin wizyt – pacjent co 5 minut!!! To nie żart, naprawdę, co pięć minut! A jak się prędko okazało, każde dziecko musiało wracać do gabinetu 2-3 razy! Na początek badanie okulistyczne podstawowe i decyzja co z delikwentem, później kolejne badania – zazwyczaj w innym gabinecie i powrót z wynikiem, kolejna decyzja co dalej, trzykrotne zakraplanie oczu do kolejnych badań w „poszerzeniu”, potem półgodziny laby na podwórku, żeby krople zadziałały i żeby odetchnąć świeżym powietrzem i badanie komputerowe. Miodzio, prawda? Korytarz duszny, krzeseł jak na lekarstwo, ludź na ludziu, a na tym ludziu jeszcze jeden ludź! Uprzedzę nieco fakty – dla mnie to było ponad pięć godzin wspólnych męczarni z jedenastokilogramowym Wiktorem na biodrze, a później dla kurażu z czternastokilogramową Klarą dla równowagi na drugim bioderku. Teraz już wiem, dlaczego byłam jedynym rodzicem w pojedynkę – bo nie miałam pojęcia co mnie czeka. Reszta stałych bywalców, zaprawiona jak na wojnę – od krzesełek wędkarskich po zestawy z „Maka” na obiad… ale podobno nie zawsze tak jest, czasem ponoć jest pusto… tja, na pewno…

Badanie – jakoś to było

Jakby nie narzekać na system, pani okulistka i pielęgniarka wewnątrz wytęsknionego gabinetu, okazały się być na medal! Fantastyczne podejście do dzieci i olbrzymia pomoc dla mnie, gdy trzeba było na moment przejąć rolę rodzica – pamiętajcie, że cały czas miałam Wiktora pod pachą, a raczej na rękach, więc bardzo pomocne okazały się kolana do wypożyczenia!

Czytanie z odległości – oczywiście dla dzieci, „czy widzisz łapkę podniesioną w górę, czy skierowaną w dół?” – prawe oczko poszło bezbłędnie, dużo zabawy i już. Oczko lewe, cisza… płacz i histeria… Okazało się, że Klara nie widzi i bardzo się wystraszyła… moje kolana się ugięły, ledwo zachowałam względny i pozorny spokój. Wysłano nas na badanie na synoptoforze. W badaniu okazało się, że ten kosmetycznie prawie niewidoczny zezik – jest mega zezem! Kąt 25 stopni – sporo.

Później wyższa szkoła jazdy, czyli trzykrotne zakraplanie oczu – Klara nie należy do gatunku twardzieli, raczej woli przeżywać na zapas i na wszelki wypadek. Nie było miło, ale znów ratował nas personel. Udało się przy minimalnym płaczu.

Wreszcie nadeszła pora na badanie komputerowe. Wynik mnie sparaliżował… +8 oczko lewe, +2 oczko prawe! Mądry Polak po szkodzie, dziś wiem o zezie prawie wszystko i bardzo żałuję, że pozwoliłam osłabić moją czujność przez pseudofachowców.

Wielki finał

Okulary – bez dwóch zdań konieczność. Startujemy z +5 na lewym oku – być może wystarczy, żeby skorygować wadę. Koszt kosmiczny! Stres dla rodzica olbrzymi! Dla malucha frajda z nowości i radość powrotu wzroku! Za trzy tygodnie kontrola i wyrok – czy zainwestowane „setki” pójdą do śmietnika, bo nie obejdzie się bez mocniejszej korekty… Co będzie zobaczymy, jestem dobrej myśli – na szczęście „plusy” dobrze i szybko korygują się u małych dzieci, więc mam nadzieję, że szybko zamienimy musztardówy na szkiełka!

Epilog

Kocham moje „zezowate szczęście” w okularach i bez – a Ty, jeżeli podejrzewasz chorobę zezową u swojego dziecka, pędź do okulisty!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. U nas była inna sytuacja – rok temu w przedszkolu odbyły się badania komputerowe oczu. Po kilku dniach dostaliśmy karteczkę, że konieczna jest wizyta okulistyczna. Zdziwiło mnie to bo nie zauważyliśmy niczego niepokojącego – żadnego skarżenia się, problemu z widzeniem z dala i bliska, słowem nic. Udało się dość szybko umówić. Pierwsze badanie „na sucho” – coś jest na rzeczy. Za 2 tygodnie kolejna wizyta już z atropiną. Na rzeczy jest jednak więcej. Kolejna wizyta za jakieś 2 tygodnie i dobór okularów. Jedno oczko – nadzwroczność (podobno do skorygowania wraz z rozwojem oka) i astygmatyzm na drugim (tu niestety nie ma takich wieści). Okulary wybrane słabsze niż powinny, ale skoro w tych córka czuła się lepiej to dostała takie. W swoje 4 urodziny.
    Teraz się nie rozstaje z okularami.

  2. Astygmatyzm mamy wiec musimy nosic okulary

  3. Astygmantyzm, nadzwrcznosć, zez (po pierwszej operacji) – okulary do konca zycia…

  4. Moja Malwina ma widoczny zez rozbieżny.. okulustka nie była w stanie jej zbadać (mała ma autyzm). 23 września udajemy się do szpitala na 3 dni na specjalistyczne badanie wzroku.. Po przeczytaniu tekstu się wystraszylam bo zeza ona ma już długo.. tylko teee terminy!! Boję się:(

    1. na szczęście termin już niedługo, trzymamy kciuki!

  5. mamy i my .. +6 i astygmatyzm -okulary jak na razie stopniowo powiększane – obecnie będą szkła +2 .. potem zobaczymy.. starsza zezowała ale przeszło samo właśnie choć późno .. był to jakiś fizjologiczny czy jakoś tak.. ale okulistę a nawet kilku zaliczyła też. Jedna wywróżyła nawet jej jaskrę o badaniu na siłę nie wspomnę :/ (na szczęście nie pamięta) po natrafieniu na normalnego lekarza (też na nfz) wykluczona została (ale co nerwów się najadłam to moje) i badanie nastąpiło po zgodzie dziecka na nie a nie na siłę przy płaczu/histerii.

  6. Moja 3 letnia corka ma astygmatyzm i dalekowzrocznosc nosi okulary ale ciezko ja przekonac

  7. Wcześniak i co dalej

    Poradnie okulistyczne i ja znam. I też nie mam o nich dobrego zdania. 2,5 miesiąca to nie jest jeszcze chory termin. Czekanie ponad 4 miesięcy na wizytę (którą się prawie cudem udało umówić) też jest chore.

  8. http://kyzysowamama.blogspot.com

    Cholera!!!! Moja półroczna córcia też lekko zezuje, myślicie, że nie mam co czekać tylko udać się z nią do okulisty? Czy w ogóle wykonuje się badania u tak małych dzieci?

  9. Idź do okulisty jak najszybciej. Wykonuje się takie badania nawet mniejszym dzieciom. Taką odpowiedź otrzymałem od swojego świetnego lekarza.
    Też czekaliśmy do 3 latek bo tak nam radziły Panie pediatrzy. Strach się bać bo tak twierdziły wszystkie z którymi miałem do czynienia…
    Za kilka dnia moja kochana córeczka ma operacje na zeza w tej chwili ma 5,5 roku. Musi wszystko pójść dobrze!!! :-)
    PS nim wcześniej pójdziesz tym lepiej może nie zdąży się wykształcić widzenie jednym okiem… Bo tak decyduje mózg jeżeli jedno oko zezuje i je odłącza…
    Pozdrawiam

  10. I jak postepy w leczeniu zeza
    u Klary?
    Moja Zosia ma 11 miesiecy, od 5tego m-ca nosi okulary. Zezuje naprzemiennie I ma wade + 6,5 oraz +7:-( Zaklejamy naprzemiennie oczka po 4h dziennie, na szczescie nie zrywa plasterkow.
    Od tyg. nosi mocniejsze szkla +4,5 oraz +5. W ciagu kilku miesiecy okaze sie czy jest to zez akomodacyjny..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Alkohol w ciąży, czyli kilka faktów o FAS (płodowy zespół alkoholowy)

Alkohol w ciąży, czyli kilka faktów o FAS (płodowy zespół alkoholowy)


Paulina Garbień

9 września 2015

Winko na poprawienie krążenia, piwko moczopędnie, żeby się woda w organizmie nie zatrzymywała, a może herbatka z prądem na rozgrzanie? Któraś przyszła mamusia reflektuje?

Jeśli nie, to bardzo dobrze, bo nawet niewielka ilość alkoholu w ciąży może mieć katastrofalne skutki dla rosnącego pod naszym sercem malucha. Nikt jeszcze nie ustalił jaka jest bezpieczna ilość alkoholu w ciąży. Ja zawsze zadaję jedno pytanie “Czy nowo narodzonemu maluchowi podałabyś kilka łyków piwa, trochę wina czy domową naleweczkę?”. I nie mówcie mi, że to nie to samo – tak jak pewnych leków nie bierze się w ciąży, bo mogą zaszkodzić przenikając przez łożysko, tak samo nie wolno spożywać żadnych ilości alkoholu.

Aktualne statystyki mówią, że aż 30% ciężarnych PIJE!

FAS czyli syndrom alkoholowego zespołu płodowego, to następstwo spożywania alkoholu w czasie ciąży. Nie wiadomo dokładnie ile dzieci na to cierpi, jednak już niedługo powinno się wszystko wyjaśnić za sprawą prowadzonego od ponad roku programu “Alicja”. Lekarze ze szpitala św Ludwika w Krakowie, wraz z Agencją rozwiązywania problemów alkoholowych sprawdzają, ile dzieci cierpi na FAS, a także spróbują określić najlepszy sposób diagnozowania i leczenia.

Niestety rodzice 80% dzieci w wieku 7-9 lat, które miały brać udział w badaniach, oraz dyrektorzy niektórych szkół nie wyrazili zgody na przeprowadzenie badań. Katarzyna Dyląg, lekarz pediatra, wyjaśnia, że w przypadku rodziców chodzi o strach przed napiętnowaniem dzieci, natomiast w przypadku szkół problemem może być niechęć posyłania dzieci do szkół, do których chodzą dzieci z FAS. Wiadomo jednak, że sto trzydzieści pięcioro dzieci z krakowskich szkół zostanie objętych badaniem, które zakończy się w trzecim kwartale tego roku.

Co kryje się pod tajemniczym FAS czyli syndromem alkoholowego zespołu płodowego? To zespół objawów spowodowanych działaniem alkoholu na mózg dziecka, w wyniku czego dochodzi do nieodwracalnych choć czasem niewidocznych gołym okiem zmian w organizmie dziecka.

  • Upośledzenie wzrostu (zarówno przed jak i po urodzeniu)
  • Trwałe uszkodzenie mózgu
  • Charakterystyczne zniekształcenia twarzy (małe oczodoły, krótki nos, płaska środkowa część twarzy, wąska górna warga, mała żuchwa)

Nie zawsze jednak wszystkie te problemy występują razem, często pojawiają się pojedynczo. Czasami mogą wystąpić też inne zaburzenia, których źródłem będzie właśnie alkohol w ciąży:

  • Poronienie samoistne (poalkoholowe),
  • Przedwczesne urodzenie niedojrzałego do samodzielnego życia dziecka,
  • Wady rozwojowe układu nerwowego, krwionośnego, kostnego, wady serca, zniekształcenia twarzy i innych,
  • Mała waga urodzeniowa, niskorosłość trwająca całe życie,
  • Uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego,
  • Zmniejszenie odporności dziecka na choroby.

Nie myślcie, że każdą zmianę od razu widać, wiele z nich następuje z wiekiem, a czasem są zupełnie niewidoczne na pierwszy rzut oka, dlatego nawet jeśli noworodek czy maluch wygląda na zdrowego, nie oznacza to od razu, że wszystko jest w porządku. Wiele problemów może pojawić się kiedy dziecko zacznie dorastać, pójdzie do przedszkola, szkoły, dopiero wtedy może ujawnić się wiele zaburzeń wywołanych przez alkohol. To, że sąsiadka piła całą ciążę a jej maluch wygląda na zdrowego, wcale nie znaczy, że jest i będzie w pełni zdrowy.

Teraz kiedy znowu jestem w ciąży a pod moim sercem rozwija się maleńki człowieczek, jeszcze bardziej zwraca to moją uwagę, jeszcze bardziej razi mnie to, jak lekkomyślne i nieodpowiedzialne potrafią być kobiety, jak łatwo szafują zdrowiem i życiem tej małej istoty za którą ponoszą pełną odpowiedzialność, Przecież to my Matki musimy dbać o zdrowy rozwój tej istotki, która powinna spokojnie i bezpiecznie rosnąć w naszym łonie.

TAK, to My same musimy zadbać o Nasze maleństwa, bo niestety nawet lekarzom nie można wierzyć w stu procentach. Niestety przekonałam się o tym gdy moja koleżanka od swojego ginekologa usłyszała w szóstym miesiącu ciąży, że lampka wina to jeszcze nikomu nie zaszkodziła!!!

Pamiętaj jeśli pije Mama, maleństwo pije razem z nią !!!

Na www.ciazabezalkoholu.pl możecie dowiedzieć się więcej o kampanii Ciąża bez alkoholu. Przyłącz się i edukuj inne Mamy, niech wiedzą, że mogą i powinny dbać o zdrowie swojego dziecka!!!

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Myślę, że bezpieczna dawka to zero

  2. Nie ma, myślę że jeżeli matce naprawdę zależy na zdrowiu i życiu dziecka to nie będzie miała żadnego problemu z powstrzymaniem się od jakiegokolwiek alkoholu.

  3. Jedyny alkohol który kobieta w ciąży może spożywać, to ten bezakoholowy 0,00%. A na poważnie: jeżeli jest konieczność brania leku, w którego skład wchodzi alkohol i nie ma możliwości zastąpienia tego leku innym to wtedy tak.

  4. syropu bym się bała pić a co dopiero jawny alkohol

  5. Nie i nie. Do tego nie- żadna dywagacja nie jest potrzebna :)

  6. Wielbiłam piwo w ciąży, było takie bezalkoholowe z jednorożcem na puszcze

    1. No serio! Haha! srebrny jednorożec!

    2. Oj, ja zasmakowalam wtedy w karmi classic, pewnie dlatego, że slodkie ;-) nie wiem czy to autosugestia, ale pokarmu miałam po nim dwa razy więcej :-)

    3. Karmi też lubiłam jak karmiłam ?, ale w ciąży to drugie było takie fajne, gorzkie ?

    4. A czy drogie Panie wiedzą że karmi ma 0,5% alkoholu? Niestety nie jest takie bezalkoholowe :(

    5. Owszem, tak jak wszystkie bezalkoholowe, jeśli ktoś czyta drobny druczek na etykietach. Jakkolwiek, pijalam czasem jedno wieczorem, kiedy synek zasnął a nie karmilam go z butelka w ręku. Podejrzewam też, że większą dawkę alko przyjmowałam wziewnie podczas lakierowania włosów ;-)

  7. Wg mnie nie ma. Ani dla kobiety w ciąży, ani matki karmiącej.

  8. jak dla mnie żadna, raz pozwoliłam sobie na Karmi i to wsio.

  9. Nie ma. Dla mnie kobieta w ciąży 1. Nie pije alkoholu
    2. Nie pali papierosów

  10. ale niektórzy myślą, że jak matka będzie jadła np. tiramisu z amaretto albo napije się kilka łyków podpiwka (o,5%) to dziecku grozi fas…i robi się z tego lekka paranoja;p

  11. W ciąży, ani teraz gdy karmie a już mała ma 10 MC nie pije alkoholu, ani żadnych karmi.. Bo uważam że zdrowie małej najważniejsze, lepiej dmuchać na zimne

  12. Są takie co piją i pala i w dodatku twierdzą że to dziecku nie zaszkodzi. ….cóż uzywki wazniejsze niż dziecko…

  13. Absolutne zero.ani kropli. Nawet bezalkoholowe piwa do omijania

  14. W sumie to nie wiem jak to jest. Niby najlepiej nie pić uważać na diete itd. Ale jak patrze na dzieci patologii mieszkającej w moich okolicach to mam wątpliwości czy to wogóle ma jakieś znaczenie. Dzieci zdrowe i dorodne a każda piła i paliła w ciąży i to nie mało. Ja jednak raczej nie piję chyba że piwko bezalkoholowe czy łyczka zwykłego od męża ale to rzadko.

  15. Nie ma bezpiecznej dawki, alkohol to alkohol. Nawet te „bezalkoholowe” go zawierają, w mniejszych ilościach ale zawsze, więc po co narażać maluszka? :)

  16. ja w ciazy nie uznaje nawet ‚lyczka’. Mieszkam w UK i tutaj bardzo napietnowane sa matki palace papierosy, z kolei jest ogolne przyzwolenie na odrobine alkoholu (folder ,ktory dostalam od poloznej mowi, ze bezpieczna dawka to 2 piwa w tygodniu!!!). Ostatnio wracajac z pracy widzialam kobiete w zaawansowanej ciazy siedzaca na lawce i piwkujaca, jak na moje oko, z ojcem (wcale nie patologia – normalnie wygladajacy ludzie). Zauwazylam jednak, ze w Polsce sporo kobiet pali papierosy w ciazy.. Aktualnie kilka moich znajomych rowniez jest w ciazy i pala, bo „lekarz mowi, ze lepiej ograniczyc niz rzucic, bo to za duzy stres”…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Troje do pary, czyli 8 wskazówek jak dbać o związek po narodzinach dziecka

Troje do pary, czyli 8 wskazówek jak dbać o związek po narodzinach dziecka


7 września 2015

Pielęgnowanie uczucia to nie jest coś, co robi się samo. Na początku związku jesteśmy tak zaabsorbowani drugą osobą, że nie możemy przestać o niej myśleć, a wszystkie nasze działania skoncentrowane są tym, by jej się przypodobać, by zrobić jej przyjemność. Wtedy te wszystkie gesty manifestujące nasze uczucie i przywiązanie zdarzają się mimochodem. Jeżeli uczucie przetrwa kilka lat, dynamika związku najczęściej się zmienia. Wchodzimy na etap może mniej namiętny, ale przyjemnie stabilny i bezpieczny, czujemy się permanentnie kochani i jesteśmy pewni drugiej osoby.

I nagle w naszym życiu pojawia się ktoś, kto całkowicie pochłania naszą uwagę, wzbudza w nas tak potężne uczucia, o których nie mieliśmy nawet pojęcia, wyzwala w nas emocje, dodaje sił, jesteśmy nim całkowicie pochłonięte. Nie mówię o kochanku. Tą osobą jest dziecko. Jego pojawienie często jest kolejnym sprawdzianem dla związku. Jak poradzić sobie z dzieleniem miłości na dodatkową osobę?

Rodzic to nie tylko mama

Szczególnie w pierwszych tygodniach życia dziecka mama jest mu niezbędna – karmi, tuli, kołysze do snu i jest pierwszą osobą, którą widzi po przebudzeniu. Dziecko w tym czasie powinno być karmione na żądanie, a domaga się karmienia, lub czasami tylko bliskości związanej z karmieniem piersią, nawet co godzinę! Nic więc dziwnego, że mama czuwa przy nim non-stop i nie ma zbyt wielu pokładów uwagi, które może przekazać innym obiektom.

Warto jednak pamiętać, że nawet w ciągu pierwszych trzech miesięcy życia dziecka (które często ze względu na zależność dziecka od mamy nazywane są czwartym trymestrem ciąży), tata ma w opiece nad nim swoją rolę do spełnienia. Bardzo często taka więź między dzieckiem a ojcem może budować się podczas kąpieli. Silny i delikatny tata doskonale poradzi z wprawnym umyciem nawet kilkudniowego malucha. A nawet jeśli kilka pierwszych podejść nie będzie specjalnie udane – w końcu tata dojdzie do wprawy. Podobnie jest z przewijaniem, odbijaniem, przystawianiem malucha do piersi mamy, kojeniem płaczu w ramionach i pokazywaniem zabawek (na początku najlepiej tych czarno-białych). Jak widać, mimo że w pierwszych dniach życia dziecka jego potrzeby koncentrują się na piersi, to jednak jest mnóstwo spraw o które może zadbać także ojciec.

Skorzystaj z pomocy

Jesteś zmęczona. Dziecko nie śpi, ma kolki, płacze. Nie wiesz co się dzieje i jak długo jeszcze to potrwa. Martwisz się, jesteś zdenerwowana, koncentrujesz się na tym by dla dziecka być oazą spokoju, nie starcza Ci cierpliwości na wyrozumiałość dla męża. Zgryźliwości, gorzkie komentarze, kłótnie zdarzają się coraz częściej. W najlepszym wypadku po prostu nic do siebie nie mówicie. Ten czarny scenariusz jest możliwy, ale nie konieczny.

Po pierwsze, każde dziecko jest inne. Zdarzają się takie, które nie mają kolek, a w nocy budzą się raz lub dwa. Ale przyjmijmy, że pierwsze trzy zdania powyższego akapitu są prawdziwe. Pamiętaj, że nie jesteś jedynym rodzicem. Jeżeli masz poczucie winy, bo Twój partner idzie rano do pracy, to z jego nocnej pomocy korzystaj w weekendy, a w trakcie tygodnia, umówcie się, że po jego przyjściu do domu dostaniesz godzinkę na sen.

Jeżeli jednak już doszło do wyczerpania Twoich baterii, najrozsądniej będzie jeśli się do tego przyznasz. „Już nie dam rady. Zmień mnie, proszę” – taka wypowiedź sprawi, że partner zrozumie jaką ciężką masz pracę do wykonania, a przy tym dowartościujesz go jako tatę, okażesz mu zaufanie.

A gdy Małe w końcu zaśnie, a Ty marzysz o tym by się wyładować i wszystko co mówi Twój partner doprowadza Cię do furii? Też to powiedz! „Przepraszam, ale jestem strzępkiem nerwów. Potrzebuję pół godziny ciszy”. Choć brzmi to banalnie, to rozmowa o emocjach rozwiązuje mnóstwo irracjonalnych problemów i zapobiega kłótniom. Spróbuj!

Znajdź chwilę na „sam na sam”

Nie jesteście tylko rodzicami. Jesteście też partnerami, parą zakochanych i kochankami. Od momentu narodzin Waszego dziecka nie zacznijcie sprowadzać siebie tylko do tej jednej roli. Korzystajcie z chwil tylko dla siebie. Wielu rodziców chwali sobie system wcześniejszego usypiania dziecka, tak aby na przykład dwie godziny wieczorem należały tylko dla nich. Sprawdź, czy to rozwiązanie pomoże także Wam.

Jeżeli jesteście zmęczeni, zirytowani, a przez cały dzień nie mieliście chwili spokoju, by zamienić ze sobą parę zdań, to ten czas ukoi Wasze nerwy. Rozmowa i wspólna herbata, masaż stóp, przytulanie czy czytanie książki obok siebie – wybierzcie coś co sprawi, że będzie Wam ze sobą dobrze. Pielęgnujcie tę intymność na Wasz prywatny sposób.

Ten wspólny czas możecie także przeznaczyć na seks. Seks po porodzie to temat, który wzbudza lęk w przyszłych rodzicach. Boją się czy nie będzie on jakościowo dużo gorszy od tego, który zwykli uprawiać jako bezdzietna para. Czy jej nie będzie bolało? Czy on będzie czuł satysfakcję? Czy widok porodu nie sprawi, że przestanie jej pożądać? Trwałe seksualne problemy młodych rodziców są bardzo rzadkie. Lekarze zalecają, by do końca połogu (sześć tygodni po porodzie) wstrzymać się z aktywnością seksualną. Następnie konieczna jest wizyta u ginekologa i dobranie odpowiedniej antykoncepcji (opinia, że karmienie piersią chroni przed zajściem w ciążę to mit!). Ten drugi, pierwszy raz powinien być spokojny i bardzo delikatny. Odczucia, które będą mu towarzyszyć to niekoniecznie orgazmiczna rozkosz. Być może kobieta poczuje pewien dyskomfort, który jednak powinien minąć. Ból lub plamienie powinny być zgłoszone lekarzowi.

Nie bój się poradzić specjalisty

Rodzicielstwo to piękny rozdział w Twoim życiu, ale to nie tylko sielanka. Jeżeli niepokoją Cię złe nastroje w Twoim domu, jeżeli czujesz, że z mężem się od siebie oddaliliście, kłócicie się i obwiniacie – poradźcie się specjalisty. Spotkanie z terapeutą pomoże Wam zwerbalizować Wasze uczucia i wypracować wspólne rozwiązania. Jeżeli z kolei problem leży w sferze seksualnej, nie wstydźcie się zapytać o opinię ginekologa lub seksuologa. Seks jest w małżeństwie niezwykle istotny, nie bagatelizujcie jego roli i zadbajcie o udane współżycie.

By żyło się lepiej:

  1. Jeżeli nie możesz patrzeć na to, jak Twój partner przewija, myje czy ubiera Wasze dziecko – wyjdź. On na pewno nie zrobi mu krzywdy, a jeśli zrobi coś wolniej niż Ty lub zapnie nierówno pieluchę, to świat się od tego nie zawali. Dużo gorszy dla Waszej trójki będzie układ, gdy Ty weźmiesz na swoje barki wszystkie obowiązki związane z dzieckiem. Nie odbieraj mu ojcostwa!
  2. Nie daj sobie wmówić, że on pracuje, a Ty odpoczywasz w domu. Jeżeli Twojemu partnerowi przyjdzie coś takiego do głowy, odciągnij pokarm lub pokaż mu jak przygotowuje się mieszankę i wyjdź na kilka godzin. Powtarzaj to tak często, aż zrozumie.
  3. Nie krytykuj, nie zniechęcaj. Pod rękawem kurtki, rękawek od pajacyka jest podwinięty? Metka czapki jest z przodu? Pampers za luźno? Nie ten kocyk? Wiem, że w tej właśnie konkretnej chwili uważasz, że to poważny problem. Ale tak nie jest. Najważniejsze, że Twoje dziecko jednak ma kurtkę, czapkę, pampersa i kocyk. I patrz… uśmiecha się! Nie krytykuj męża (ani innych osób, które chcą Ci pomóc) z powodu mało istotnych szczegółów. Oni wypracują swój system, a Ty niedługo ochłoniesz.
  4. Jeżeli nie masz ochoty na seks – po prostu to powiedz. Po urodzeniu dziecka Twoje seksualne potrzeby mogą ulec zmianie. Nie ukrywaj tego przed partnerem i absolutnie nie zmuszaj się do seksu. Współżycie ma być przyjemnością zarówno dla niego, jak i dla Ciebie. Pamiętaj, że spadek libido może być skutkiem źle dobranej antykoncepcji – porozmawiaj o tym ze swoim lekarzem!

Autorką wpisu jest Weronika Holeniewska.
Artykuł był konsultowany z edukatorem seksualnym panem Łukaszem Świętochowskim ze sklep-intymny.pl.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. U nas było tak, że wszystkie obowiązki od początku dzieliliśmy na pół, lub robiliśmy pewne rzeczy razem. Wspólne kąpanie synka, pomoc partnera przy nocnym przystawianiu do piersi, przewijanie i przebieranie na zmianę… Łatwo było nam obojgu przyzwyczaić się do tego dzięki trzytygodniowemu urlopowi, który miał mój partner, dzięki takiej ilości czasu wolnego równie mocno zbliżył się do dziecka już na starcie jak i ja. Potem oczywiście nastąpił jego powrót do pracy, więc to ja przejęłam większość obowiązków, jednak partner nigdy nie odmawia mi pomocy, gdy już wróci do domu, wręcz sam się do wszystkiego garnie.
    Z poczuciem, że robię mniej od niego, bo na przykład nie zarabiam, poradziłam sobie w ten sposób, że zaczęłam dorabiać w domu. W ten sposób wszystko się mniej więcej wyrównało i oboje czujemy się komfortowo.
    Pozdrawiam ! :)
    Daria z http://www.hugus.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku