Dom 22 sierpnia 2019

Nawilżacz Carruzzo GL – 2217. Szczera recenzja dla wymagających

Nawilżacz powietrza  Carruzzo GL – 2217 nie miał ze mną łatwo. Zmusiłam go do ciężkiej pracy i przejścia kilku testów. I muszę przyznać jedno – twardy zawodnik.

 

Aktualizacja: Byłam z tego nawilżacza bardzo zadowolona, przez blisko rok działał dokładnie tak, jak to opisałam. Po tym czasie przeżył pierwszą naprawę. Po kilku miesiącach znowu się zepsuł. Niestety, dziś nie mogę go z czystym sumieniem polecić. Może miałam pecha. Naprawdę go lubiłam i nadal uważam, że to był fajny sprzęt. Niestety radość trwała krótko. 

Pochłanianie zapachów

Pierwszy test, jaki przeszedł nawilżacz Carruzzo GL – 2217 był naprawdę trudny. Pochłanianie zapachów to zajęcie karkołomne, szczególnie przy zamkniętych oknach. Zamknęłam, bo chciałam sprawdzić, jakie będą efekty. Jako element o intensywnym i niepożądanym, zwłaszcza wieczorem, zapachu, posłużył lakier do paznokci. Każda kobieta wie, jak to potrafi śmierdzieć! Test polegał na pomalowaniu paznokci pod nieobecność męża i czekaniu na jego reakcję. Jest bardzo wrażliwy na zapach lakieru i za nic nie pozwoliłby mi na malowanie paznokci wieczorem. Zresztą sama też bym tego nie zrobiła, ale to była wyjątkowa sytuacja.

Otóż mąż poczuł… NIC. Całkowite i absolutnie NIC. Ciężko mu było uwierzyć, że przed chwilą malowałam paznokcie. Nawilżacz przeszedł test śpiewająco. To naprawdę działa!

Głośność pracy nawilżacza

Jestem wyczulona na głośne dźwięki, jak śpię, to lubię mieć absolutną ciszę. Denerwuje mnie nawet dźwięk lodówki! A nawilżacz pracuje naprawdę cicho! Wystarczy, że odejdę kilka kroków i już go nie słyszę. Przy samym nawilżaczu aplikacja do pomiaru decybeli pokazała wartość 25. Dla porównania – głośność normalnej rozmowy to około 40dB.

Raz na jakiś czas rozbrzmiewa głośniejsze bulgotnięcie, gdy nawilżacz pobiera wodę ze zbiornika. Ale to przyjemny dźwięk, kojarzy się ze strumieniem w lesie.

carruzzo 2217

Czas pracy nawilżacza

Producent określa czas działania nawilżacza na jednym zbiorniku do 12 godzin. Trzeba przyznać, że to niemało. Można cieszyć się nawilżonym i bogatym w jony ujemne powietrzem przez całą noc. Jednak moje doświadczenia są… inne.

Nastawiłam nawilżacz na maksymalną siłę parowania, ustawiłam automatyczne wyłączanie przy dziewięćdziesięcioprocentowej wilgotności (nie da się osiągnąć takiego wyniku przy otwartych oknach, więc miałam pewność, że nawilżacz nie wyłączy się w nocy) i zapamiętałam godzinę. Włączyłam o 22.20, pracował do 17.05 następnego dnia, czyli osiemnaście godzin i czterdzieści pięć minut. Moim subiektywnym zdaniem bardzo długo. Gdybym nastawiła mniejszą moc nawilżania, wynik na pewno przekroczyłby dobę.

Kiedy woda w zbiorniku skończyła się, włączył się alarm dźwiękowy. Raz mnie nawet obudził w nocy, ale to pewnie dlatego, że ja lekko śpię. Generalnie alarm piszczy tylko na samym początku, potem już nie, sprawdziłam. Tak czy owak, nawilżacz ma wbudowaną ochronę przed uszkodzeniem z powodu braku wody, po prostu sam się wyłączy.

Zbiornik na wodę

Jest naprawdę duży, bo aż pięciolitrowy. To właśnie dlatego nawilżacz nie należy do małych, jest wysoki na 51 centymetrów. Pełny zbiornik ciężko podnieść, dlatego nie powinny tego robić dzieci. Dla wygody w górnej części zbiornika jest specjalny uchwyt, który trochę ułatwia manewrowanie. Po kilku razach na pewno nabierzecie wprawy.

Pamiętajcie tylko, żeby nie próbować przenosić nawilżacza, trzymając za uchwyt. W ten sposób podniesiecie tylko zbiornik. Żeby przenieść całość, trzeba chwycić za podstawę.

Panel dotykowy

Bardzo przyjemna rzecz, bo dzięki temu obsługa nawilżacza nie wymaga siły. Panel jest bardzo intuicyjny. Poza przyciskiem on/off znajdują się:

Humidistat – inaczej mówiąc: programator wilgotności powietrza. Przyjmuje wartości od 45 do 90%. Kiedy wilgotność otoczenia osiągnie zaprogramowaną wartość, nawilżacz automatycznie przerwie pracę.

Anion – domyślnie wyłączony, ale ja zawsze włączam, bo lubię mieć „naelektryzowane” powietrze w domu. Tak przy okazji – ta funkcja potrafi neutralizować i „wytrącać” różnorakie zanieczyszczenia z powietrza (pył, kurz, bakterie, drobnoustroje itp.) i przyznam się, że bałam się zwiększonej ilości kurzu na meblach. Nic z tych rzeczy. Kurzu jest nawet mniej! Codziennie przeciągałam palcem po półce, żeby sprawdzić, czy to dziś jest ten dzień , kiedy muszę wytrzeć kurze, ale on jakoś nie chciał nadejść. A normalnie wycieram kurze co dwa dni. Widocznie całe wytrącanie trafia na podłogę. I to mi bardzo pasuje!

Sleep mode – to akurat coś w rodzaju: mała rzecz, a jakże przydatna. Ta funkcja pozwala wyłączyć wyświetlacz LCD bez przerywania pracy nawilżacza. Na pewno przyda się, gdy urządzenie ustawimy w sypialni, szczególnie dziecka. Trzeba przyznać, że wyświetlacz pracuje bardzo jasno, co ułatwia jego odczytywanie, ale w nocy może drażnić.

Power/Low – trójstopniowa regulacja natężenia mgiełki.

Timer – czyli możliwość zaprogramowania czasu, po jakim urządzenie samoczynnie się wyłączy. Przyjmuje wartości od zera (timer wyłączony) do dwunastu godzin i zmienia się skokowo co godzinę.

W panelu (albo może wyświetlaczu?) znajduje się też wbudowany termometr i higrometr. W każdej chwili można sprawdzić stan nagrzania i nawilżenia pomieszczenia. Obie wartości są wyświetlane zamiennie.

Pilot zdalnego sterowania

Coś, co lubię, bo nie muszę wstawać, żeby zmienić tryb pracy nawilżacza. Pilot ma dokładnie te same przyciski co panel, niestety… ułożone w innej kolejności. To trochę mylące i pewnie minie sporo czasu, zanim się nauczę, co gdzie jest. Ale ogólnie cieszę się, że jest pilot.

carruzzo GL 2217

Aromaterapia

Gdybym miała wybrać jedną cechę, za którą pokochałam ten nawilżacz, byłaby to właśnie funkcja aromaterapii. Cała rzecz sprowadza się do wlania olejku zapachowego do specjalnego pojemniczka umieszczonego tuż przy wylocie powietrza. Na temat aromaterapii można by pisać długo – dość powiedzieć, że na każdą okazję warto mieć inny olejek. Delikatny zapach pomoże się skoncentrować, zwalczyć katar, spokojnie zasnąć, rozbudzić rano… Dlatego lepiej wlewać niedużą ilość olejku, na pewno będziecie używać różnych!

No dobrze, a ile kosztuje używanie tego cacka?

Mogłoby się wydawać, że jeśli urządzenie pracuje dzień i noc podłączone do gniazda sieciowego, to koszty jego pracy będą gigantyczne. Nic z tych rzeczy. Moc nawilżacza to zaledwie 30 W. Musiałby pracować w przybliżeniu 33 godziny i 20 minut, żeby „nabić” 1 kWh, który kosztuje około 60 groszy (przynajmniej w mojej taryfie). Proste obliczenia matematyczne poinformowały mnie, że gdyby nawilżacz pracował miesiąc bez przerwy (co raczej nie jest możliwe, no ale pofantazjujmy) to mój rachunek za prąd wzrósłby o niecałe 15 złotych! Myślę, że to bardzo niski koszt, za komfort dobrze nawilżonego powietrza w domu.

Subiektywnie…

… muszę przyznać, że nawilżacz Carruzzo GL – 2217 to strzał w dziesiątkę! Robi dokładnie to, do czego został stworzony i robi to dobrze. Zmiana jakości powietrza w domu jest wyraźnie wyczuwalna, a w moim pełnym pyłków i alergenów lesie nawilżacz z funkcją jonizacji naprawdę ma co robić. Całą rodziną zgodnie uznaliśmy, że przy włączonym nawilżaczu śpi się zdecydowanie lepiej. I chociaż aby poczuć pełne efekty jego pracy, trzeba pozamykać okna, włączamy go także przy uchylonych. Na wzrost poziomu nawilżenia trzeba czekać nieco dłużej i jest on niższy, ale i tak różnica jest wyczuwalna. Przy tym wszystkim fakt, że jest po prostu ładny i doskonale wkomponował się nam w mieszkanie (zresztą czerń i złoto wszędzie się ładnie wkomponują) to już taki drobiazg ;)  

 

Subscribe
Powiadom o
guest
17 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ewa
Ewa
1 rok temu

Jaka jest cena tego nawilżacza

Basia
Basia
1 rok temu
Reply to  Ewa
Olga
Olga
1 rok temu

Czy są tam jakieś filtry które trzeba wymieniać? Jaki jest ich koszt?

Adam
Adam
1 rok temu
Reply to  Mirella

A jaka jest cena tego filtra i gdzie go można kupić, bo nie mogę nigdzie znaleźć i to mnie powstrzymuje przed zakupem… Prośba o odpowiedź na maila: adamseweryn@yahoo.com

Anna
Anna
1 rok temu

Ile kropelek olejku dodajesz do aromatyzera? Rozcienczasz czy nie?

Agnieszka
Agnieszka
1 rok temu

dziekuje juz znalazlam odpowiedz

Natalia
Natalia
6 miesięcy temu

Czy komuś udało się znaleźć filtry??

Natalia
Natalia
5 miesięcy temu

Kupiłam i jestem zawiedziona. W porównaniu z drugim który mam w domu to porażka. Chciałam coś tańszego no i mam…. nastawiony od 12godzin nie zmienił wilgotności powietrza nawet o 5%.

Mateusz
Mateusz
4 miesięcy temu

To jest pierwszy nawilżacz jaki kupiłem i chyba ostatni.
Nie, nie dlatego, że jest dobry tylko co godzinę muszę wylewać wodę z podstawy bo za dużo jej nabiera, para przestaje lecieć i tylko woda się wylewa !! i to jest tak jak człowiek pożałuje 100 zł.

Kinga
Kinga
4 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

Mam ten sam problem zalalo mi cala podloge wdeplam w ogromna kaluze ba panelach…zamiast nawizania to sie mecze z wycieraniem wody….

Emi
Emi
1 miesiąc temu
Reply to  Kinga

Mam ten sam problem co z tym zrobiliście ?

EWA
EWA
3 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

A jaki by Pan polecił?

Mati
Mati
3 miesięcy temu

Ile Ci autorko zapłacili za tą recenzję? Ludzie to urządzenie to porażka! Nie dajcie się nabrać.

Na zakupach 22 sierpnia 2019

Rok szkolny zbliża się wielkimi krokami. Jak się do niego mądrze przygotować?

Zarówno dzieci jak i rodzice odliczają z niecierpliwością upływające dni sierpnia. Do rozpoczęcia roku szkolnego czasu coraz mniej, a często właśnie końcówkę sierpnia zostawiamy sobie na skompletowanie wyprawki do przedszkoli i szkół. Poniekąd zadanie jest mocno ułatwione, bo wychowawcy chyba każdego przedszkola i klas nauczania początkowego w szkołach przygotowują listę rzeczy potrzebnych do spokojnego rozpoczęcia nowego roku nauki.

Jeśli już macie wszystko, co potrzeba, możecie odetchnąć. Natomiast jeśli przed Wami stoi zadanie zgromadzenia wszystkiego, co potrzebne, to trzymam za Was kciuki i polecam rady, które przedstawiły w filmach z cyklu #SzkołaZKlasą – Monika Mrozowska, Barbara Szmydt i Iwona Czarnota oraz psycholog Aleksandra Piotrowska. Rozmawiają one na temat: co powinno znaleźć się w plecaku i w pokoju dziecka, które rozpoczęło naukę. A ja dorzucę swoje trzy grosze, bo także mam własne doświadczenia w tej materii.

Zacznijmy od wyprawki szkolnej

Ja swoje sprawunki załatwiam ze wspomnianą listą w dłoni, bo potrzebnych przedmiotów jest masa. To już nie jest tak, jak było kiedyś – “jakieś kredki”, “jakiś długopis” i “jakaś gumka” – najczęściej na wykazie dokładnie wyszczególnione są nie tylko marki produktów, ale np. w przypadku farb – pożądane kolory. Dlatego co sierpień doceniam to szczęście, że mam na moim osiedlu hurtownię materiałów biurowych, i jedyne moje zadanie polega na pozostawieniu owej listy pracownikom hurtowni. Wiem jednak, że nie każda z Was może skorzystać z takiej wygody, więc czasem trzeba wziąć udział w szalonym wyścigu (po wszelkich promocjach), by kupić potrzebne przybory i w dodatku nie zbankrutować – rodzice ponoszą niemały koszt, by przygotować pociechę na naukę od września. Na szczęście to wydatek jednorazowy – później już jest znacznie łatwiej i taniej. 

Jeśli nie macie czasu ani ochoty, by biegać od sklepu do sklepu, żeby dostać to, czego potrzebujecie, skorzystajcie z zakupów on-line. Ja lubię tę formę zakupów, z jednym “ale” – zdarzało się nieraz, że przedmioty oferowane przez sprzedawcę odbiegały wyglądem lub jakością od tego, co rodzicowi się wydawało, że kupuje. Niestety zakup “byle czego” to pozorna oszczędność – szybko wydacie drugie tyle,chcąc kupić jednak coś porządnego, by dziecku pisało, malowało, czy nosiło się lepiej. Dlatego wyświadczcie sobie przysługę i nie kupujcie w ciemno, nie wiadomo skąd, ale wybierzcie sklepy czy sprzedawców, którzy mają dobrą opinię w internecie.

Temat nie mniej istotny – miejsce do nauki

W poprzednim roku szkolnym mój najstarszy syn dzielił pokój ze swoim młodszym bratem. O ile w dogadywaniu się i wspólnym funkcjonowaniu na jednej przestrzeni chłopaki nie mieli większego kłopotu, problem pojawiał się gdy w tym samym czasie jeden wracał z przedszkola, a drugi ze szkoły i trzeba było odrabiać lekcje. Umówmy się – wspólne szaleństwa, wzajemne zaczepianie się i odwracanie uwagi nie sprzyjają koncentracji nad zadaniami. Zdaję sobię sprawę, że moje dziecko będąc od września klasę wyżej, nauki będzie miało jeszcze więcej, więc przekazaliśmy najmniejszy pokój wyłącznie do jego dyspozycji. Pokój – oczywiście – z kącikiem do nauki. Stoi w nim wygodne biurko, dobrze doświetlone przez duże okno, a przy biurku fotel, bardzo wygodny, który uprzyjemni mu czas spędzony nad książkami. Szuflady w biurku pozwolą zapanować nad mnogością przedmiotów, a mnie oszczędzą niepotrzebnego marudzenia o zagraconej przestrzeni. 

Przygotowanie kącika do nauki to sprawa najwyższej wagi i warto w tym przypadku skorzystać z porady eksperta. – Odpowiednio zorganizowane otoczenie może sprawić, że szkolne obowiązki zostaną zrealizowane szybciej i z lepszymi efektami, czyli dziecko będzie mogło poświęcić mniej czasu na zrobienie tego, czego szkoła od niego oczekuje, a jednocześnie da to dobre efekty – wyjaśnia psycholog Aleksandra Piotrowska

Biurko i krzesło oraz półki powinny być oczywiście dobrane odpowiednio do wieku i budowy dziecka. Możliwości jest mnóstwo, można też pomyśleć przyszłościowo i zdecydować się na meble, które będą „rosły” razem z uczniem: regulowane biurka i krzesła, których wysokość można dowolnie ustawić to bardzo dobra opcja. Meble już mamy. Co teraz? – Zadbajmy o to, żeby w czasie, gdy dziecko ma skoncentrować się na lekcjach, w pobliżu nie było żadnych przeszkadzaczy, żeby na biurku czy na półce na wprost twarzy dziecka nie było zabawek – mówi Aleksandra Piotrowska. Ale nie tylko miejsce powinno być odpowiednio zorganizowane. Ważny jest również czas. – Spróbujmy wypracować powtarzający się cykl dnia: dziecko po przyjściu do domu i zjedzeniu posiłku ma czas na zabawę, żeby nie było tak, że po zakończeniu szychty w szkole przychodzi na szychtę domową – wyjaśnia psycholog. – Dopiero potem jest pół godziny czy 40 minut na uporanie się z lekcjami domowymi. Rekomenduję wyznaczanie limitu czasowego, to na sporą część dzieci naprawdę dobrze działa. I nie ma w tym czasie mowy o zerkaniu do smartfona czy laptopa! – podsumowuje Aleksandra Piotrowska.

Może wyznaczenie sobie limitu na przygotowanie wyprawki i urządzenie pokoju tak, by odrabianie lekcji odbywało się sprawnie i efektywnie, też się sprawdzi? Warto spróbować!

Ja Wam życzę, by ta ostania prosta i przygotowanie pociech do przedszkoli i szkół, minęły bez problemów. Oby zapał i dobry humor towarzyszył zarówno Wam, jak i Waszym dzieciom ciut dłużej, niż tylko we wrześniu ;) 

*Fotografia główna, fragmenty wypowiedzi oraz część informacji pochodzi z materiałów prasowych kampanii Back To School, prowadzonej przez Empik.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dom 20 sierpnia 2019

Jak (czy) zmusić dziecko do sprzątania?

Mam fantastyczne dziecko – bystre, ciekawe świata, z poczuciem humoru, z własnym zdaniem i mnóstwem fajnych pomysłów. Bardzo wiele dobrych rzeczy można o Aleksie powiedzieć, ale nie to, że potrafi dbać o porządek. Najzwyczajniej w świecie mu to nie wychodzi. I choć odkąd pamiętam, staram się mu w tym pomagać, to wciąż mam wrażenie, że z wytrenowaniem tej umiejętności jesteśmy daleko w lesie.

Pokój mojego dziesięciolatka żyje własnym życiem – brudne skarpetki można znaleźć nawet w najbardziej oddalonym kącie, porozrzucane komiksy, nierozpakowany plecak i totalny chaos na biurku to widok, z którym muszę się mierzyć wcale nie tak rzadko.

Jeśli jesteś rodzicem małego dziecka i masz wrażenie, że przy maluchu piękny, uporządkowany dom jest fikcją… Jeżeli liczysz na to, że gdy Twoja pociecha podrośnie, wreszcie odetchniesz, bo będzie dbała sama o porządek… To powiem Ci w sekrecie, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że stanie się wręcz odwrotnie!

Może bałaganiarstwo jest typowo męską cechą? A może to kwestia wieku i mody człowiek zwyczajnie jeszcze nie dojrzał, by zapanować nad niezliczoną ilością przedmiotów w swoim pokoju?

Obojętnie jaka by tego nie była przyczyna, jeśli denerwuje Cię bałagan w pokoju Twojego nastolatka, to ten tekst jest dla Ciebie. Podzielę się dziś z Tobą wszystkim, co wiem, czego doświadczyłam i co udało mi się wypracować.

Bałagan jest OK

Zacznę może od tego, żeby zmienić własne podejście do kwestii bałaganu, który nie musi być taki zły. Jak to? Oburzasz się teraz, bo przecież wiesz, że porządek dobrze wpływa na człowieka i przekłada się na Twoje zadowolenie. Kluczowym słowem jest tu wyrażenie „Twoje”. Jeśli czujesz potrzebę, by mieć wokół siebie uporządkowaną przestrzeń, widzisz zależność między nim a tym, co masz w głowie, to o niego dbaj.

Weź pod uwagę, że umysł Twojego dziecka jest pełen pomysłów, planów, inicjatyw, jest otwarty na nowe i zajmuje go kilka myśli naraz… Tak więc Twoje dziecko może wcale nie odczuwać, że bałagan go ogranicza, a porządek daje mu poczucie szczęścia.

Tym bardziej, jeśli porządek będzie narzucony przez Ciebie i zgodny z Twoimi standardami. Wtedy naturalne jest, że nastolatek będzie się buntował. Kto nie chce samemu decydować i mieć kontrolę nad własną przestrzenią? Zmuszając dziecko do posprzątania jego pokoju, wchodzisz z nim na pole walki o jego autonomię i niezależność, które są podstawą rozwoju człowieka i procesu dojrzewania.

Bałagan uczy

Niby czego? A chociażby tego, że mieszkając w bałaganie, dziecko ponosi różne konsekwencje. Przede wszystkim trudniej mu jest coś znaleźć, pożądane przedmioty są trudne do namierzenia, coś się zniszczyło, albo okazuje się, że rzecz, którą chciało się założyć, zamiast wyprana w szafie, leży zapomniana, brudna na krześle. Dobrze, jeśli dzieci same zaczną dostrzegać, że warto mieć porządek, bo w bałaganie funkcjonuje się trudniej.

Świeć przykładem

Dzieci uczą się, obserwując świat dookoła siebie. Wierzę, że przykład ma dużą moc rażenia, nawet jeśli nie działa od razu. Sama pamiętam, gdy będąc nastolatką, miałam często bałagan w swoim królestwie, ale lubiłam czystość w domu, o którą dbali moi rodzice. Teraz w dorosłym życiu ja też cenię porządek w swoim domu. Liczę na to, że moje dziecko również do tego dojdzie i prędzej czy później będzie mu zależało, by mieć czystą przestrzeń wokół siebie.

I inna refleksja na ten temat, czy jednak na pewno sama mam zawsze porządek? Czy za każdym razem od razu po sobie sprzątam? A przecież dzieciom lubimy mówić, żeby sprzątały od razu po skończonej zabawie…

Nie wyręczaj

Nastolatek potrzebuje prywatności, więc nie dziw się, jeśli zamiast wdzięczności za pościelenie łóżka, będzie się na Ciebie złościł. Ty też nie lubisz, jak ktoś grzebie w Twoich rzeczach, prawda? A przecież pokój Twojego dziecka jest, jak sama nazwa wskazuje, JEGO pokojem. Ingerując w nim, nawet w dobrej wierze, pokazujesz, że nie istnieje coś takiego, jak prywatna strefa dziecka, jego własność i że w każdym momencie masz prawo wtargnąć w tę osobistą przestrzeń i zrobić z nią, co Ci się podoba. Z drugiej strony, co osiągniesz, wyręczając dziecko? Może będzie oczekiwało od innych, odciążania go z jego obowiązków.

Pomóż zapanować nad chaosem

Bałagan może najzwyczajniej w świecie przerosnąć dziecko. Postaraj się tak urządzić pokój, by ułatwić mu panowanie nad własnym dobytkiem. Jeśli brakuje szuflad, szafek, schowków, pojemników do przechowywania, to utrzymanie porządku jest bardzo trudne. Osobiście lubię, gdy jest dużo zamkniętych szafek, mniej rzeczy na wierzchu, wtedy przestrzeń sprawia wrażenie bardziej uporządkowanej. Warto postawić w pokoju dziecka kosz na śmieci – im bliżej i poręczniej – tym lepiej. 

Ważna jest nauka, a nie tylko wymaganie wyników, szczególnie jeśli nastolatek sobie z czymś nie radzi. Sama od czasu do czasu po prostu pytam Aleksa, czy nie chce, żebyśmy ogarnęli jego pokój. Są dni, że nie chce. I momenty, że jest na tak. Wtedy podpowiadam mu, od czego ma zacząć. Zazwyczaj dzielę nieporządki na pewne kategorie – poukładanie książek, powrzucanie Lego do pudełka, wstawienie brudnych szklanek do zmywarki. Jeszcze do niedawna zapisywał sobie to na tablicy i zmazywał nazwy czynności, które wykonał.

Warto też postawić na minimalizm, by ilość przedmiotów, zabawek, różnego rodzaju szpargałów nie przytłoczyła. Co jakiś czas polecam zrobić remanent, czyli wspólnie przejrzeć, czym się już dziecko nie bawi, nie interesuje i co można przekazać dalej (młodszemu kuzynostwu, szkolnej świetlicy, dzieciom z domu dziecka), a rzeczy nikomu już niepotrzebne wyrzucić. 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close