Desery 13 lutego 2019

Placki z twarogiem i jabłkami

Placki wszelkiej maści to jedna z moich ulubionych przekąsek i propozycji dla dzieciaków na drugie śniadanie, czy podwieczorek. Zazwyczaj łatwo i szybko się je przygotowuje, a później równie szybko zjada ;-)

Smak tych placków, które chcę Wam dziś polecić w dużej mierze zależy od jabłek – osobiście lubię, gdy są kwaśne, tak samo jak w szarlotce. Można je trzeć na tarce na grubych oczkach, lecz ja to robię na tych drobnych ze względu na moje dzieci, które gardzą owocami i wygrzebują wszystko to, co dojrzą. Ku mej radości, jabłka przerobione na papkę stają się dla nich niewidzialne, a do tego bardzo smaczne ;-)

Dodatek twarogu sprawia, że są pożywniejsze i ciekawsze – stanowią fajną odmianę dla tradycyjnych racuchów z jabłkami. Nigdy nie liczę, ile mi ich wychodzi, ale z podanych niżej składników smażę tyle placków, że każdy z mojej pięcioosobowej rodziny sobie przekąsi.

Składniki:
3-4 jabłka – najlepiej kwaśne
4 jajka – osobno żółtka i białka
Nieco ponad szklankę mąki pszennej (około 200g)
Mała kostka twarogu (około 250g)
Szczypta soli
Pół lub jedna łyżeczka cynamonu
Miód – opcjonalnie, do smaku

Przygotowanie:
1. Jabłka ścieram na tarce o drobnych oczkach.
2. Białka oddzielam od żółtek i ubijam z nich pianę.
3. Do miski wsypuję mąkę, dodaję żółtka, twaróg, starte jabłka, sól i cynamon. Jeśli jabłka są bardzo kwaśne dodaję też miód, mniej więcej jedną łyżkę. Całość dokładnie mieszam.
4. Na koniec dodaję ubitą pianę z białek i ponownie mieszam.
5. Ciasto wykładam łyżką na rozgrzaną patelnię, podlaną odrobiną oleju – jeśli patelnia ma nieprzywierającą powłokę to oleju nie trzeba dużo, ale najlepiej sprawdzić to sobie na pierwszej porcji (na jednym placku). Smażę z dwóch stron, na średniej mocy palnika, tak długo, aż placki przybiorą piękny złoto-brązowy kolor.
6. Gotowe placki można lekko oprószyć cukrem pudrem.
Dobrze smakują zarówno na ciepło, jak i na zimno.

 

P.s. Jeśli nie macie wybrednych dzieci, tak jak moje ;-) możecie dodać do ciasta posiekane orzechy włoskie.

Smacznego !

 

Jeśli szukasz prostych i zdrowych propozycji śniadaniowych dla swojej rodziny, to sprawdź również przepis na placki owsiane.

 

 

Fot. Archiwum prywatne J.Fizia

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Poradnikowe poniedziałki 11 lutego 2019

6 szkodliwych dla ciała skutków picia kawy

Nie potrafimy żyć bez kawy. Większość Polek i Polaków codziennie rano sięga po pobudzającą filiżankę małej czarnej. Kochamy ją w różnych wydaniach — słabszą lub bardzo intensywną, z mlekiem i różnymi dodatkami. Wypijamy nie tylko jedną, ale nawet po trzy, cztery a zdarza się, że i więcej filiżanek kawy w ciągu dnia.

Sporo mówi się o jej zaletach dla organizmu oraz urody, jednak należy pamiętać, że wszystko, co jest dobre, w zbyt dużej ilości może zaszkodzić. Nadmiar kofeiny w organizmie może skutkować przykrymi dla samopoczucia, a nawet zdrowia, konsekwencjami. Jeśli więc jeszcze nie wiecie, w jaki sposób kawa wpływa na organizm, przeczytajcie ten artykuł do końca.

6 szkodliwych skutków picia kawy

  1. Szybka praca serca

Oczywiście właśnie po to sięgamy po kawę, ale jej nadmiar daje natychmiastowe skutki. Zazwyczaj serce wykonuje od 60 do 80 uderzeń na minutę, a gdy wypijemy filiżankę małej czarnej, tętno wzrasta do 100 uderzeń na minutę. Aby serce powróciło do normalnego rytmu pracy potrzeba mniej więcej godziny. Dopiero po tym czasie kofeina przestaje działać. Bywa jednak, że po jednej kawie sięgamy po następną i jeszcze kolejną. W konsekwencji stałe pobudzenie może powodować problemy z wyciszeniem się, zawroty głowy, kołatanie serca, przyspieszony oddech, a także przykry ucisk w klatce piersiowej.

  1. Ból żołądka

Ci, którzy piją mocną kawę na pusty żołądek, mogą nie tylko szybciej gonić w kierunku toalety (kawa przyspiesza działanie układu pokarmowego), ale mogą skarżyć się także na dyskomfort czy ból w żołądku, zgagę oraz refluks. Kofeina wzmacnia wydzielanie soków żołądkowych, co szczególnie odczują osoby z wrażliwym żołądkiem.

  1. Dyskomfort w jamie ustnej

Po wypiciu kawy, która wysusza śluzówkę jamy ustnej, może brakować w ustach odpowiedniej ilości śliny, która zapobiega rozwojowi bakterii. Po wypiciu filiżanki kawy może pojawić się uczucie dyskomfortu oraz suchości i nieświeży zapach.

  1. Kamienie nerkowe

Kofeina może szkodzić osobom chorującym na nerki. Kofeina co prawda bezpośrednio tu nie szkodzi, za to szczawiany obecne w kawie łączą się z wapniem, a następnie budują złogi przekształcające się w kamienie nerkowe.

  1. Brzydki uśmiech

Mało kto ma obecnie problem do utrzymania odpowiedniej higieny jamy ustnej, ale nie zawsze po wypiciu kawy można umyć natychmiast zęby czy nawet wziąć odpowiednią gumę do żucia. Kawa może zabawiać szkliwo, a duża ilość słodkich dodatków czy syropów, podnosi ryzyko tworzenia się próchnicy zębów.

  1. Gorsze wchłanianie składników odżywczych

Kofeina zawarta w kawie sprawia, że układ pokarmowy pracuje szybciej. Gdy pokarmy przepływają przez niego gwałtowniej, składniki, które powinny być wchłonięte w trakcie trawienia, nie zostają odpowiednio wykorzystane. Najczęściej przy wypijaniu dużych ilości kawy organizm nie wchłania wystarczającej ilości żelaza.

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 10 lutego 2019

Misia i jej mali pacjenci. Klinika Młodego Weterynarza. Rodzinna gra karciana

Czy znacie opowieści o małej, odważnej dziewczynce, która jest najlepszym weterynarzem dla zwierząt? Tak, to mowa o Misi, dziewczynce, która w swoim domku na drzewie założyła Lipową Klinikę dla zwierząt. Przede wszystkim, gdy weźmiecie książkę autorstwa Anieli Cholewińskiej-Szkolik do ręki, nie będziecie wstanie oderwać oczu od ilustracji. Wiem, co mówię, mamy już pięć egzemplarzy w domu. Dziś przyszła pora na grę.

Wydawnictwo Zielona Sowa poszło za ciosem i wydało przepięknie ilustrowaną rodzinną grę karcianą pt. Misia i jej mali pacjenci. Klinika Młodego Weterynarza. W pudełku znajdziecie 32 karty, 4 domki na drzewie – dwustronne oraz instrukcję. Graficznie gra jest dopracowana pod każdym szczegółem, podobnie jak w książce, obrazki są po prostu prześliczne, zresztą zobaczcie na zdjęciu poniżej. Prawda, że nie można od nich oderwać wzroku?

Zasady gry

Gracze wybierają jeden z czterech domków oraz rozkładają przed sobą szesnaście kart w czterech rzędach po cztery karty rewersem do góry. W pierwszej turze, każdy z graczy bierze po kolei jedną kartę i kładzie koło swojej kliniki. Następnie uzupełnia wolne miejsce kolejną kartą ze stosu. W następnej rundzie, już jest pod górkę, bo zadaniem gracza jest znaleźć kartę, która ma takie samo zwierzątko lub liczbę, jak ostatnia przez niego zabrana.  Wygrywa ta osoba, która pierwsza zdobędzie dziesięć punktów.

Jak dla mnie jest to dobrze podkręcona wersja gry w memo. Zadaniem dzieci, jest zapamiętywanie, jakie karty były odkrywane i tak ich umiejętne dobieranie, by jak najszybciej uzyskać wymagane dziesięć punktów.

Gra tak bardzo spodobała się moim dzieciom, że zbieramy karty do ich wyczerpania, a dopiero na końcu podliczamy ile punktów zdobyliśmy. Młodsza wspomaga się liczydłem i coraz lepiej i chętniej sama dodaje.

W instrukcji znajdziemy propozycję zagrania w inny wariant gry. Każdy z uczestników otrzymuje po osiem kart, które rozkłada w rzędzie przed sobą. Ze stosu odsłania się pierwszą kartę i zadaniem dzieci jest jak najszybciej pozbyć się swoich kart. Podobnie jak w pierwszym wariancie musi zgadzać się zwierzątko lub liczba. Wygrywa ta osoba, która jako pierwsza pozbędzie się wszystkich kart. Gra ćwiczy doskonale spostrzegawczość i refleks.

Gra na 2 osoby

W tą grę karcianą możecie zagrać już od dwóch do czterech osób. Jest przeznaczona dla dzieci od czwartego roku życia, ale moim zdaniem trzylatek także da sobie świetnie radę.

Dużym plusem jest małe pudełko,które łatwo spakować do plecaka i zabrać ze sobą na wycieczkę. Ponadto plusem jest także długość rozgrywki, która trwa do piętnastu minut. W naszym wypadku jest idealna. Lubimy w nią grać rankiem przed wyjściem do przedszkola, czy wieczorem przed pójściem spać.

Na koniec dodam, że wbrew pozorom to nie jest gra tylko dla dziewczynek. Mój siedmiolatek sam chętnie po nią sięga. Gdy zapytałam co mu się podoba w tej grze, skwitował jednym zdaniem – bo ma ładne obrazki, jest szybka i mogę w nią grać sam z Lusią.

Podsumowując polecam całym sercem, a jeśli nie znacie jeszcze przygód Misi, koniecznie sięgnijcie po jedną z książek.

 

Dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa za przekazanie egzemplarza recenzenckiego gry

 

Producent: Zielona Sowa
Format: 13.0×20.0cm
Oprawa: Pudełko kartonowe
Cena:34,90
Wiek: 4+
Liczba graczy: 2-4 graczy
Czas gry: 10-15 min.

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close