Odrywany chlebek ziołowy idealny na grilla

Odrywany chlebek ziołowy idealny na grilla


Basia Heppa-Chudy

16 maja 2016

Razem z nadejściem ciepłych wieczorów zasiadamy w ogródkach i na tarasach by grillować.  Zaraz po weekendzie – na gorąco! –  dzielę się więc z Wami moim nowym odkryciem kulinarnym w sam raz na grilla (ale nie tylko). Obojętnie co skwierczy na ruszcie, na stole na pewno furorę zrobi ziołowy chlebek. Przygotowanie jest bardzo proste i niewspółmierne do efektu – na pewno zasmakuje Wam i Waszym gościom.

Składniki na ciasto:

300 g ciepłej wody
600 g mąki pszennej
40 g drożdży
1\2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka soli
40 g oleju

Składniki na masło ziołowe (w zasadzie to tylko propozycja, śmiało można eksperymentować z dodatkami):

5 gałązek pietruszki
2 ząbki czosnku
zioła suszone np. bazylia
pół cebuli (ok 80 g)
120 g masła
1 łyżeczki soli

Przygotowanie chleba:

  1. Ze wszystkich składników zagniatam elastyczne ciasto – ja akurat ciasto wygniatam w maszynie, ale śmiało można zrobić to ręcznie.
  2. Rozwałkowuję ciasto na prostokąt grubości ok 1\2 cm.
  3. Przygotowuję masło ziołowe – kroję pietruszkę, cebulę, czosnek przepuszczam przez praskę i wszystkie składniki łączę z miękkim masłem dodając sól.
  4. Prostokąt obficie smaruję masłem ziołowym i tnę nożem w paski szerokie na ok 4 – 5 cm.
  5. Paski składam w harmonijkę i układam luźno w tortownicy wysmarowanej wcześniej tłuszczem. Pozostawiam do wyrośnięcia – wystarczy pół godziny, po tym czasie ciasto powinno wypełnić okrągłą formę.
  6. Wstawiam do nagrzanego piekarnika (180 stopni Celsjusza) i piekę przez ok. 30 min – pieczywo powinno być zarumienione.

Podczas pieczenia nieziemski zapach unosi się w całym domu. Aromatyczny i czosnkowy chleb smakuje zarówno ciepły jak i zimny. Pulchny, miękki, łatwo się dzieli – więc najciekawiej jest podać go w całości i częstować się odrywając po kawałku. Polecam!

chlebek-ziolowy-1

chlebek-ziolowy-2Zdjęcia: Basia

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Czy ciasto powinno najpierw wyrosnac?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

500+ dla jedynaka

500+ dla jedynaka


Mirella

13 maja 2016

Z głośnym hukiem i wsparciem mediów (wszak sukcesy trzeba nagłaśniać) ruszyły wypłaty pieniędzy z programu 500+. Zasady chyba wszyscy już znają, kasa należy się bez łaski na drugie i kolejne niepełnoletnie dziecko w rodzinie. 500+ dla jedynaka oraz pierworodnego należy się pod pewnymi warunkami. No i się zaczęło.

– Jakbyś miała dwoje to byś dostała nawet 1000 złotych, to się chyba opłaca nie?

Opłacalność rzecz względna. Wiadomo – lepiej mieć niż nie mieć, ale czy faktycznie utrzymanie dziecka kosztuje zaledwie 500 zł miesięcznie? I czy naprawdę w moim wieku powinnam urodzić drugie dziecko tylko po to, by się załapać na rządową kasę? Przecież docinkom, krzywym spojrzeniom i złośliwym komentarzom końca by nie było. Nie jest tajemnicą, że teraz nikt nie pragnie dziecka z potrzeby serca a jedynie, by napełnić portfel.

 

– Na jedynaków też dają, dowiadywałaś się czy dostaniesz?

Dowiadywałam się, znaczy zapytałam wujka Google. Dla świętego spokoju, żeby nie słuchać, jak to ja nie dbam o interesy rodziny. 500+ dla jedynaka należy się tylko, jeśli dochód w rodzinie nie przekracza 800 zł na osobę. Czyli łącznie nie może przekroczyć 2400 zł. Nasz przekracza. Wyjątkiem jest sytuacja gdy dziecko jest niepełnosprawne, wtedy próg dochodowy wynosi 1200 na osobę. Na szczęście Duśka jest zdrowa i sprawna.

 

– O, to wy bogaci jesteście, jak nie dostaniesz tej kasy.

Bogaci?! Bogactwo rzecz względna, ja tam nie uważam się za osobę bogatą. Kasa jak kasa, raz jest większa raz mniejsza, trzeba się było nauczyć rozsądnie nią gospodarować i tyle. Nie muszę pożyczać, by wystarczyło do pierwszego, ale też nie spełniam wszystkich extra zachcianek dziecka. I to nie dlatego, że uważam to za niepedagogiczne (chociaż z drugiej strony nie uważam, żeby odmawianie było jakoś szczególnie wychowawcze), tylko zwyczajnie na wszystkie marzenia dziecka mnie nie stać. Niektóre są naprawdę kosztowne ;-) Swoich wszystkich zachcianek też nie spełniam, ale to już inna historia.

 

– Widziałaś, jak się tamta ustawiła? Na troje dostanie. Nie zazdrościsz jej?

Nie, nie zazdroszczę. Ta kasa i tak nie pokryje nawet połowy wydatków na dzieci, chociaż niewątpliwie się przyda. I bardzo dobrze, że te pieniądze trafiają do rodzin wielodzietnych, a nie na kolejne tablety dla naszych posłów, tudzież nowe krzesełka w sejmie. Chociaż jak przyjdzie co do czego to na wymianę jednych i drugich też się pewnie kasa znajdzie. Ale nie w tym rzecz.

 

500+ bez kryterium dochodowego na drugie i kolejne dziecko sprawiło, że poczułam powiew niesprawiedliwości. Bo czy moje dziecko jest gorsze tylko dlatego, że jest jedynakiem? Do tej pory jedynacy niejako automatycznie dostawali łatkę egoisty, teraz przyjdzie im jeszcze do kompletu miano dzieci, którym się nic od państwa nie należy. A nie, przepraszam, ciągle mogę się starać o zasiłek rodzinny. O ile mnie pamięć nie myli, wynosi coś koło 100 zł i żeby go dostać trzeba żyć na granicy biedy z nędzą.

Nie żałuję tych pieniędzy nikomu, naprawdę. Ale wiem, że są takie rodziny, gdzie dochód na osobę przekracza nasz miesięczny. I oni dostaną 500+, które spokojnie mogą oddać dziecku jako kieszonkowe, bo tak naprawdę ta kasa nie jest im do niczego potrzebna, nie poczują jej. Tymczasem jest cała masa rodzin z jednym dzieckiem, które co prawda kryterium finansowego nie spełniają, ale kokosów też nie mają i te bądź co bądź skromne 500 zł byłoby znaczącym zastrzykiem finansowym.

I owszem boli mnie, że pieniądze przyznawane są za ilość dzieci w rodzinie (nieletnich dzieci dodajmy, rodzice trójki studentów muszą sami udźwignąć ciężar wykształcenia latorośli), a nie za jakość i standard życia. Ponoć wszystkie dzieci mają takie same żołądki, potrzebują ubrań, butów, zabawek, dodatkowych zajęć wspierających ich rozwój itepe itede. Tylko dlaczego rodzicom jedynaków wysyła się wyraźny sygnał: nie dla psa (wyborcza) kiełbasa?

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Ja mam czworo dzieci, na pierwsze nie dostaniemy bo 18 na drugie nie dostaniemy bo stało się pierwsze (?) Więc dostaniemy na dwoje najmłodszych. Poczułam niesmak. Wychowujemy czworo dzieci, ubieramy, kształcimy i narasta we mnie poczucie niesprawiedliwości. Nie lubię nie równych układów, ani podziałów na równych i rowniejszych. Samotna matka nie dostanie bo ma tylko jedno. Jedno to gorsze czy jak? Nie bardzo mi się ten system podoba..

    1. A moża byłoby się cieszyć,że do budżetu domowego miesięcznie dojdzie tysiąc zł…

    2. Nie chodzi o pieniądze. Raczej o pewien fakt, trochę to nie takie jak być powinno.

    3. imię nazwisko

      Jeśli otrzymuje się 500 zł.na drugie i następne dziecko nie patrząc na dochody, to tak samo należałoby postąpić wypłacając 500 zł. na pierwsze dziecko nie patrząc na dochody.To jest wielka niesprawiedliwość w otrzymywaniu 500 zł.

  2. A bo właśnie, jak słusznie na końcu dodałaś to była kiełbasa wyborcza. Niestety większość obietnic naszego obecnego rządu to czeki bez pokrycia. Z pieniędzmi państwowymi jest jak z naszymi wypłatami – trzeba gospodarować racjonalnie i mierzyć siły na zamiary. Jeśli weźmiesz za dużo kredytów – nie będzie Cię stać na ich spłatę i się pogrążysz.. To tak samo działa gdy rządzi się budżetem państwa. Partia rządząca wydała pieniądze, których nie ma.. A żeby je mieć trzeba je zabrać z innej puli. Niestety to jest takie błędne koło..
    Uważam, że o wiele bardziej sprawiedliwe byłoby podwyższenie ulgi podatkowej na dzieci (która ma zostać zlikwidowana w związku z 500+), dofinansowanie na podręczniki szkolne, przywrócenie niższego VAT-u na artykuły dziecięce lub utworzenie większej ilości publicznych oddziałów przedszkolnych czy dofinansowanie miejsc pracy dla Mam wracających do pracy (gdyż pracodawcy nie są dla nich łaskawi).
    Jest wiele sposobów by zachęcić ludzi do zakładania rodzin, ale muszą to być zmiany długofalowe, takie, które dadzą ludziom wędkę a nie rybę.. Niestety obecny stan rzeczy jest raczej pożywką dla różnych patologii (oczywiście nie generalizuję) i sposobem na łatwe pieniądze, a to nie tędy droga.. Temat – rzeka ;)

    1. Jak to zlikwidowanie ulgi, to nie dość, że nie dostaję 500+ to jeszcze mi ulgę zabiorą?!

    2. No na tą chwilę to jest projekt.. Toczą się dyskusje.. Opozycja stara się by było tak, że jeśli nie należy Ci się 500+ to ulga ma zostać, ale ostatnio w sieci same sprzeczne materiały – nie wiadomo w co wierzyć.. wiesz, media rzucają strzępkami informacji, a ja nie zawsze mam czas żeby obejrzeć wystąpienia..

    3. Szkoda tylko, że DOPRACOWUJĄ ustawę, która już weszła w życie.. Mały poślizg czasowy.. cyrk na kółkach..

    4. Dobrze piszesz, dla nas rodziców, darmowe podręczniki czy ulga podatkowa byłaby sesnowniejsza. Sam niższy VAT dawałaby się wyraźnie odczuć q domowym budżecie. A tak są ludzie którzy skorzystają, niekoniecznie ich dzieci.

    5. Oczywiście, no i wtedy jest to dodatkową motywacją do tego żeby szukać LEGALNEGO zatrudnienia, bo żeby odpisać od podatku – trzeba go płacić, żeby kupić z niższym VAT-em – musisz zarobić. A w obecnym układzie promuje się nieróbstwo i kombinatorstwo.. Nie mówiąc już o fali „nawróconych” rodziców porzuconych lub odebranych dzieci. Boli mnie to strasznie.

    6. dokładnie,a prowadząc działalność gospodarcza i płacąc spore podatki nawet tej ulgi rodzinnej nie ma.to jest dopiero chore.zapieprza się po 20 godzin,bo to na swoim i zus trzeba zapłacić,a ulga na dzieci nie przysługuje .

    7. Pani Agnieszko przybijmy piątkę – też jestem na swoim i wiem czym to pachnie.. Dlatego to dla mnie żadna polityka prorodzinna.

    8. Ale przecież darmowe podręczniki już są w części roczników. I w przyszłym roku kolejne dwa roczniki dołączą.

    9. Darmowe podręczniki są na tą chwilę tylko do pierwszej klasy. Co do kontynuacji tego programu – nic nie zostało potwierdzone chyba że przegapiłam.

    10. Weronika Kunicka darmowe podręczniki sa w klasie 1, 2 i 4 szkoły podstawowej i 1 gimnazjum. W przyszłym roku kolejne trzy roczniki wchodzą do programu, a w roku szkolnym 2017/2018 juz wszystkie klasy od 1 SP do 3 Gimnazjum beda miały darmowe podręczniki.
      Uczę w szkole, więc znam szczegóły.

    11. To super, bardzo dziękuję za informację! Czyli coś jednak przespałam :)
      Uważam to za faktyczną, konkretną pomoc w stronę rodziców. Szczególnie w rodzinach wielodzietnych.
      Mój Mąż kończył szkoły w Niemczech i tam jest też tak, że książki są wypożyczane uczniom przez szkołę i ewentualne koszty ponosi się tylko gdy się je zagubi lub znacząco zniszczy – to też dobre rozwiązanie :)

    12. darmowe podręczniki (oraz ćwiczenia) są, w tym roku szkolnym: do 1 klasy oraz 2 i 4 SP oraz 1 gimnazjum. o ile wiem to Ustawa o systemie oświaty oraz Ustawa o systemie informacji oświatowej do tej pory się nie zmieniła. nic nie trzeba potwierdzać.

    13. zresztą MEN wydał R O Z PO R Z ĄD Z E N IE
      M I NI S T R A E D UKA C J I N A R ODO WE J
      z dnia 2.03.2016 r.
      w sprawie udzielania dotacji celowej na wyposażenie szkół w podręczniki, materiały edukacyjne i materiały ćwiczeniowe więc o co właściwie chodzi?

    14. Absolutnie o nic. Uzupełniam braki w wiedzy :)

  3. zgadzam się w 100%.Pis podzielił nie tylko naród ale i dzieci.rodzice jedynaka tez chcieli by mu podnieść jakość życia.posłać go na wakacje,albo kurs językowy na przykład

    1. Tylko jeśli wszyscy mielibyśmy jedno dziecko to kto później zarobi na nasze emerytury?mało się może znam,ale program ten miał właśnie ratować sytuację demograficzna w Polsce?

    2. Aleksandra a kto wie dziś co będzie za ileś lat.większość już pracuje na zlecenia i emerytor z tego nie będzie.nie jest powiedziane ze tam gdzie i 10 dzieci,będą one pracować i odprowadzać składki na ZUS.nie wiadomo czy ZUS w ogóle będzie.no i emaryture każdy sam wypracowuje sobie.my teraz płacimy na obecnych emerytów.

  4. No wlasnie-w naszym przypadku kwalifikujemy sie juz od pierwszego Dziecka jednak nie zmienia to postaci rzeczy ze obietnice byly inne a mianowicie ze 500+ bedzie na kazde Dziecko.No i wlasnie tak powinno byc azeby nie bylo takiej niesprawiedliwosci.Kazde Dziecko czy jedno czy wiecej ma takie same potrzeby a Rodzice zblizone koszta godnego wychowania wiec na prawde powinno byc to rozszerzone.A co powiecie na to ze biologiczne matki zaczely soe zglaszac po swpje Dzieci do domow dziecka? To juz jest tragedia jak dla mnie… No wlasnie.W Polsce zeby korzystac z zaplecza socjalnego trzeba zyc w ubostwie a np.w Norwegi?-tam jeszcze przed porodem kobieta idzie do urzedu z zaswiadczeniem od ginekologa o planowanym terminie porodu i wyplacaja jej zasilek z tytulu urodzenia Dziecka(jednorazowy) w wysokosci uwaga: 17tys zl(w przeliczeniu), tak ze Polska niestety jeszcze ato lat za murzynami jest i nic sie nie zanosi zeby bylo duzo lepiej w najblizszych latach…

  5. Ja mam jedno u dostalam ale mam maly dochod

  6. Ale fakt niesprswiedliwe jest to ze niektore rodziny z dwijka dzieci lub z kulkoma jyz niedostanie

  7. BlogOjciec świetnie wyjaśnił kiedyś w poście dlaczego niekoniecznie należy to traktować jako niesprawiedliwosc. 500 + wprowadzono po to by rodzilo się więcej dzieci. Projekt wiec zakłada ze pierwsze dzieci się rodzą niezależnie od 500+ a do posiadania kolejnych program ma zachęcić. Czy zachęca to już inna sprawa ;). Bezposrednim i glownym celem projektu wcale nie było „by rodzicom było lżej”.

    1. dokladnie o to chodzi brawo ???? szkoda ze nie wszyscy rozumieja przeslanie i cel projektu. zreszta dlatego pluja jadem ?

    2. w takim razie 500+ powinny dostawać tylko dzieci które sie urodzą po wprowadzeniu projektu.jak ktos ma 3 dzieci to niekoniecznie będzie miał kolejne

    3. Agnieszka no teoretycznie tak, ale wiadomym jest ze taki projekt by w życiu nie przeszedl i byłaby w związku z nim niemała afera. Słusznie zresztą. Państwo postanowilo „nagrodzic” także tych którzy już wcześniej przyczynili się do tego by po dwójce ludzi na świecie została przynajmniej kolejna dwójka :). Obowiązek wobec świata spełniony ;).

    4. Właśnie tak o to chodzi ale nie wszyscy to potrafią zrozumieć

  8. A podobno wszystkie dzieci nasze są.

  9. A mnie już nudzą Wasze gderania nt. „mam jedno dziecko, PiS co Ono jest gorsze bo jest jedynakiem?” Sama mam jedynaka, pieniędzy nie dostaniemy ale na litość Boską nie gdybię i nie jęczę gdzie popadnie jak to PiS podzielił dzieci na lepsze i gorsze bo przecież nie dostanę na nie kasy!! Jak tak strasznie zazdrościcie tych 500zł innym to róbcie kolejne dziecko i po sprawie… Moje zdanie jest takie- to rodzice powinni mieć pieniądze na utrzymanie dziecka i to Oni powinni je wychowywać a nie żebrać po MOPS-ach czy czekać na mannę z nieba. Nie mam kasy, nie decyduję się na kolejne dziecko. Dla mnie to proste i logiczne. A nie potem słychać zaborcze jojczenie o 500zł bo sąsiadka dostała, koleżanka dostała, siostra dostała a ja nie… Weźcie się w końcu w garść zamiast żalić się z powodu 500zł na dziecko!!!

    1. Tu nie chodzi o takie bezsensowne jojczenie, bo czy się ma jedynaka czy piątkę dzieci – podatki płacić trzeba.. A skoro to 500+ pochodzi z podatków (a to akurat oczywiste) to np. dlaczego rodzice jedynaka, którzy ciężko pracują nie mogą dostać tych 500zł swojego podatku z powrotem, a taka alkoholiczka, która w życiu nie skalała się pracą, za to po pijaku spłodziła 3 czy 4 dzieci zgarnia całą pulę i bawi się za to cały miesiąc..? Moim zdaniem to jest główny problem, a nie zazdrość o rosnący budżet sąsiadki. (Ja tam swojej życzę jak najlepiej ;) )

    2. Ale czemu sądzi Pani wszystkich jedną miarą?? Czy od razu ktoś kto ma 3,4 dzieci musi być patologią??!! Jak tak można oceniać do cholery?! Idąc tym tokiem rozumowania można też rzec odwrotnie :”czy dzieci alkoholików są gorsze od dzieci normalnych rodziców”? To taki sam podział jak napisaliście, że podzielono tym sposobem dzieci na jedynaki i te, które mają rodzeństwo!! A skoro o podatkach mowa i o ich wydawaniu no to niech się Pani przyglądnie na masę innych rzeczy na które idą Pani podatki. Choćby na przerabianie po raz enty chodnika czy parkingu w mieście bo na tamtym krawężnik położono krzywo, albo na wywlekanie ich za granicę bo przecież wielkie zagraniczne molochy w ogóle podatków nie płacą a co za tym idzie żerują na Naszych, albo na opłacanie alimentów z funduszu gdy to tatusiek nie raczy łożyć na swoje dziecko… Można tak wymieniać i wymieniać w nieskończoność tylko po co? Tym sposobem doszlibyśmy do punktu wyjścia i niczego byśmy nie osiągnęli! Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka!!!

    3. Nie, nie – źle mnie Pani zrozumiała. Nie uważam rodzin wielodzietnych za patologiczne! To był tylko przykład, chciałam zobrazować LUKI w tym projekcie, a nie ubliżyć rodzicom którzy decydują się na większą ilość pociech. Moim zdaniem wnioski powinno się poddawać szczegółowej i indywidualnej ocenie. W przypadku Dzieciaków z rodzin patologicznych pieniądze pójdą na używki. Te Dzieci NIC z tego nie będą miały! NIC! Proszę mi wierzyć, że wiem co mówię (niestety). I właśnie po to by takie Dzieci chronić ta ustawa powinna zapewniać szereg zabiegów które uniemożliwią alkoholikom i narkomanom wydawanie tych pieniędzy na imprezy i hulanki. (Mówię tu o ścisłym nadzorze kuratorskim lub rzetelnym rozliczeniu tego typu biorców)
      Jeśli chodzi o pieniądze z podatków – jasna sprawa, wydawane są również na pierdoły. Wiem o tym, jestem świadoma i uważam, że wydanie ich na rodziny jest strzałem w dziesiątkę, tylko na ciut innych zasadach: jasnych i sprecyzowanych, takich, które będą dbały o interesy obywateli, którzy pracują na to by skarb państwa miał czym obracać, by nie zachęcały one do dorobku na ilości dzieci, bo co jeśli następny rząd zlikwiduje świadczenie (a to wysoce prawdopodobne)? Ileś tysięcy dzieci nie zniknie wraz z pieniędzmi. O to mi chodziło.
      Sama mam dwójkę Dzieci i nie wykluczam trzeciego w przyszłości, więc z pewnością nie miałam zamiaru nikogo obrażać.

    4. Głos rozsądku, pani Aneto. Pozdrawiam

    5. Pano Aneto… pani chyba nie bardzo rozumie ten artykul :)

  10. Nigdy nie słyszałam, żeby pisiory obiecywali 500 na każde dziecko, a że ich nie lubie, to śledziłam co obiecuje. Było mowa o drugim i kolejnym dziecku i mam wrażenie, że niektórzy mają bardzo wybiórczy słuch i wzrok, bo zobaczyli/usłyszeli „500 zł” i reszty już nie dosłuchali.
    Myśląc racjonalnie, w 3 osobowej rodzinie, gdy na osobę przypada więcej niż 800 zł, to nie jest aż tak mało. Wiadomo, wszystko zależy gdzie się mieszka, ale nie oszukujmy się, nie każdy mieszka w Warszawie. Chciałabym mieć takie dochody własne, żeby nie martwić się tym jak długo będę dostawała te pieniądze.

    1. Obiecywali na każde. Od razu jak weszła ustawa to tv pokazywała migawki jakie były obietnice i co jest.

    2. http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/co-dokladnie-obiecala-beata-szydlo-w-zw-z-programem-500,616445.html

      Być może tym się ludzie sugerują.. Na debacie również wymsknęło się Beatce że KAŻDE dziecko.. Niedomówienie – niby niewinne a narobiło bałaganu.

  11. Nie wiem ja mam dwoje dzieci a dosteje na 1 i nie czuję ze on jest pokrzywdzony.

  12. Już wkrótce problem demograficzny w Polsce i Europie Wschodniej przestanie istnieć… rodowici (rdzenni) uchodźcy z Francji, Niemiec, Szwecji i innych przyszlych muzułmańskich krajów będą szukać spokoju w naszej biednej wyludnionej Polsce…

  13. Mimo, że jako matka jedynaczki, łapię się na próg dochodowy – łączę się w bólu z rodzicami, którzy nie dostaną pomocy od państwa…. dla mnie to totalny bezsens…. czy fakt, że rodzina (z przyczyn różnych) nie chce lub nie może pozwolić sobie na kolejne dzieci – stawia ich w gorszym świetle? Czy owo dziecko nie ma prawa do pomocy państwa? Totalnie tego nie rozumiem!

  14. A jak poczuje się jedno z bliźniąt np, gdy to, które urodziło się jako pierwsze nie dostanie 500+ .

  15. Jestem za 500zł na pierwsze dziecko bez względu na dochody rodziców,to są środki dla dziecka,nie dla rodziców.Czy pierwsze dziecko jest z gorszej gliny ulepione?Walczmy o 500 na pierwsze dziecko!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

O tym, jak łatwo ocenia się matki przez pryzmat “pińcet” na dziecko. Wielodzietna = naciągaczka…

O tym, jak łatwo ocenia się matki przez pryzmat “pińcet” na dziecko. Wielodzietna = naciągaczka…


Żaklina Kańczucka

12 maja 2016

Od jakiegoś czasu, chodzi mi po głowie córeczka. Czekam na nią, ale czy się doczekam, nie mam pojęcia. Nie mniej jednak, na własną rękę postanowiłam wykonać w laboratorium badanie beta HCG. A nóż widelec, ten bocian, co latał nad moim domem, “wylatał” mi tę córeczkę?

Pełna optymizmu i dobrego humoru, z przekonaniem, że co ma być, to będzie, wdrapałam się na piętro do laboratorium. Niestety, biletomat wydający numerki do kolejki był popsuty, stanęłam więc grzecznie na szarym końcu w kolejce. Wśród tłumu czekających, były też ciężarne, z ciekawością przyjrzałam się ich brzuchom.

“Fajne” pomyślałam i uśmiechnęłam się szeroko, po czym wywiązała się rozmowa między nami, która miała odgonić nudę. Od słowa, do słowa i babeczka w zaawansowanej ciąży, nie wiem dlaczego, postanowiła objaśnić mi, na czym polega badanie osławionej glukozy. Z uśmiechem odparłam, że dziękuję, wiem co to, bo mam już dwoje dzieci, więc takie badanie nie będzie dla mnie zaskoczeniem.

I się zaczęło!

Nie mogłam wprost uwierzyć, że na serio usłyszałam ten cały słowotok, którym ciężarny babsztyl mnie zaatakował. Z szyderczym uśmiechem na twarzy, przy pełnym audytorium osób czekających w kolejce, wyrzucała w moim kierunku oskarżenia.

  • “tak to jest, jak się nie pracuje, to się siedzi w domu i dzieci rodzi” – jak to, ja nie pracuję?!?
  • “dają pińcet, to teraz wszystkie rodzą” – a ona to lepsza, z brzuchem pod nos?!?
  • “już dwójka dzieci jest, takich małych? – 5,5 roku i 2,5 roku, to już chyba nie niemowlęta?!?
  • “to się nie uważało i kolejne będzie, nie wiesz, na co się piszesz, ” – raczej “się chciało, to się ma”!!!
  • “zobaczymy, jak sobie dasz radę” – a co ja, nieporadna jestem? Potrafię zajmować się dziećmi!!!!

Słuchałam i czułam, jak serce podchodzi mi do gardła, byłam zażenowana i wściekła, bo jakaś tam Pani Przemądrzała śmie mi zaglądać do łóżka i do portfela!!! Zanim łzy podeszły mi do oczu, z uśmiechem odpowiedziałam paniusi, aby o mnie się nie martwiła, bo akurat pracę mam, w dodatku nie cierpię głodu i biedy, a na dzieci mnie stać! Dorzuciłam ciężarnej, że w wieku 33 lat, samodzielnie mogę decydować o tym, kiedy i ile dzieci urodzę. Odwróciłam się na pięcie i wyszłam.

Cholernie mnie to zabolało, bo dziecka nie planuję ze względu na “pińcet”, tylko mam taką potrzebę i tęsknotę. Jakim prawem ktokolwiek próbuje mnie moralizować, traktować niesprawiedliwe, niczym społeczną patologię? Trójka dzieci, wielodzietna rodzina, czy to naprawdę jakiś margines, wyznacznik ludzkiej pazerności lub nieumiejętności zabezpieczania się i chęci życia na koszt innych podatników?
Chwilowo odechciało mi się dziecka. Co ma być, to będzie.

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. szkoda słow na takiego babsztyla…i takie bez problemu rodza i zachodzą w ciaze :(
    Ja planuje 3 dziecko nawet udało i się zajść …ale niestety w poniedziałek strailam :( i jest mi cholernie ciężko a jak bym uslyszala ta babe to chyba bym ja …..

    1. Przykro mi, mam nadzieję,że zdecydujesz się raz jeszcze podjąć ten trud. Trzymam kciuki za powodzenie!

      1. Napewno tylko strach pozostanie…

  2. Te dzieci będą kiedyś płacić podatki.. Dzięki nim nasz kraj będzie istniał..

    1. święta prawda! szkoda tylko, że teraz taki raban się podnosi, a najczęściej matki urodziły dzieci, gdy mowy o pińcet nie było! i gdzie tu logika?

    2. Logiki w tym rozumowaniu brak.. Mam 4 rodzeństwa, nikt moim rodzicom za to nie płacił, po prostu sie kochają..

  3. Ja mam 3 i nie ktorzy nie bardzo rozumieja ze mozna miec swiadomie troje dzieci :) maz pracuje ja tez,nie korzystamy z pomocy spolecznej i zyjemy nasz wybor i nikomu nic do tego

    1. własnie o to chodzi, Wasz wybór, podobnie jak mój wybór. Ale mimo to usłyszałam, że chcę objechać na garnuszku państwa. Serio?!? Ja póki co mam dwójkę, ale współczuję tym, które mają więcej pociech, kiedy ktoś w ten sposób komentuje

    2. ja bym się nie przejmowała takim gadaniem ;)

    3. Jagoda tak najlepiej, bo szkoda nerwów, ale gdy już się słyszy takie głupoty….szkoda gadać!

    4. ja odpowiadam, że po pierwsze w dużej mierze sami sobie finansujemy 500+, wiele rzeczy w sklepach jest już droższych… po drugie cieszę się, że będę mogła bez kalkulacji kupić w spokoju drugi fotelik na rower, że teraz, mając prawo jazdy i samochód będę mogła częściej gdzieś zabrać dzieci „wymieniać dalej jakie ja i moje dzieci mamy potrzeby??” zazwyczaj spekulacje na temat tego jak ja się mam fajnie, że dostanę 500 a może nawet i 1000 się kończą. Albo pytam po prostu czy ktoś chce z tymi pieniędzmi moje dzieci na miesiąc, żeby zobaczyć ile kosztują, przy czym, młodszy syn korzysta jeszcze z pieluch i pije mleko dla niemowląt. Jakoś nikt jeszcze nie chciał :D

    5. Jagoda Duda :D tak, to najlepszy argument :) „czy ktoś chce z tymi pieniędzmi moje dzieci na miesiąc, żeby zobaczyć ile kosztują” Bo to małe skarboneczki, odpracują w przyszłości ;)

    6. Olaa Lewandowska Ty jestes mistrzynia ze swoja „trojca” (y) pelen podziw (y)

    7. Aleksandra St dzieki ale mysle ze wyolbrzymiasz ;)

    8. Jestem pewna, ze nie :-)

    9. A ja chcę jeszcze 4te… dla równowagi. .. mąż, 2 synów. .. córka, ja.. i jeszcze jedna nunia by się przydała. .. w końcu 500 piechotą nie chodzi ha ha ha

  4. Mnie właśnie denerwuje ta cała nagonka na te 500 z każdej perspektywy jak nie bo to z naszych podatków to bo sama patologia to będzie korzystać to matki będą rodzic dla kasy masakra jakaś nie wiem czy ludzie myślą że każdy za ta kasę będzie pił robił dzieci dla kasy itd. Az szkoda słów

  5. moja przyjaciółka ma trójkę, bardzo jej kibicuję, dla mnie jest bohaterką, bo ja czasem przy dwójce odpadam…. a kasa, przyda się, nie wszyscy to patole, którzy przepiją. Są rodziny, które w końcu będą mogły np pojechać na jakieś wakacje, kupić coś, na co się ciągle żałowało ;) nic tylko się cieszyć, jeśli normalna rodzina dostaje od państwa pieniądze ;)

    1. choć osobiście nie do końca zgadzam się z całą akcją 500+ :)

    2. owszem, nie wszyscy to patole, a te pieniądze można zainwestować w dzieci, nie we własne zachcianki

  6. Ja zaszła w ciążę (trzecia) nim o pincet mówili… jestem bezrobotna ( pod koniec macierzyńskiego przy środkowym dziecku znalazłam pracę, ale okazało się że jestem w ciąży a byłam na umowie o dzielo). Najmłodszy ma 4 tyg. Złożyłam w mops wnioski na wszystko co się dało . Znam tak co się w życiu praca nie zhańbily tylko z mops żyją to i ja skorzystam skoro spełniam kryteria. Oczywiście że podjęto pracy. Jak tylko chłopaków do przedszkola pośle.

  7. Przez tą kobietę przemawiała ZAZDROŚĆ

    1. Kurczę, ale ona jest w ciąży z drugim dzieckiem, bo rozmawiałyśmy. Wszystko przecież przed nią, nikt jej nie broni kolejnych dzieci. A mimo wszystko, taki jad

    2. Skoro ona w ciąży z drugim to jeszcze gorzej, na pierwsze nie dostała, to drugie sobie robi, żeby dostać ? /Paulina/

    3. to by wszytko tłumaczyło :D :P :D /Żaklina/

  8. Tylko w Polsce takie cos : „pewnie sobie trzecie zrobią dla 500+”

  9. Każdy powinien iść po te 500+. Rząd zabiera nam żeby wypłacać innym, więc jak się należy to czemu nie.

  10. kiedyś kiedyś normą było, że ludzie mieli więcej niż tylko dwoje dzieci. Przeważały rodziny od trójki dzieci wzwyż i nikt nie patrzył krzywo. To była norma, wszędzie, w całym naszym kraju. Teraz ludzie nie chcą mieć więcej dzieci niż dwoje z różnych powodów, i jest ok….ale mi nie przeszkadza jak widzę matkę z czwórką dzieci…wręcz podziwiam odwagę :D bo ja bym chyba nie dała rady ogarnąć takie towarzystwo ;)

  11. Mądra się znalazła… My z mężem mamy trójkę dzieci, nie pobieramy żadnych zasiłków, jedyne na czym „korzystamy” to czeski system zabezpieczenia socjalnego, który umożliwia matkom zostać w domu nawet przez 4 lata z dzieckiem – może pieniądze nie są kolosalne, ale składki odprowadza państwo a mi się to liczy normalnie do emerytury jako czas odpracowany – bo przecież my mamy wiemy, jak dalekie od prawdy jest określenie tego czasu jako „urlop”… Mąż pracuje, ja w wolnych chwilach tak samo, nie mam bynajmniej wrażenia, że nasze dzieci żyją kosztem innych ludzi, raczej wydaje mi się, że nieźle nakręcamy ekonomikę państwa, bo wiadomo, żyć nam się chce „normalnie” i chętnie z dziećmi jeździmy na wycieczki, ubierać też się trzeba no i z głodu nie umieramy. Jak by ktoś rzeczywiście z powodu dodatkowych 500 zł decydował się na dziecko, to jest to smutne, przecież dziecko to nie jakiś ekwiwalent wartości pieniężnej. Nasza trójka jest tak zgrana, świetnie uczą się zachowań społecznych i są dla siebie również bardzo ważnymi przyjaciółmi, troszczą się o siebie mimo „młodego wieku” (6, 4 i 2 latka) – to przecież jest najważniejsze w tym wszystkim… A jak mają się czuć osoby, które chciałyby choć jedno lub więcej niż jedno dziecko, ale nie potrafią? Marzą o maleństwie a kiedy wreszcie się uda, to jeszcze im się dostanie wyzywania od nierobów? Ludzie, opamiętajcie się…

  12. Mam trojke dzieci ale razem z mezem tsk chcielismy . Ja mam 5 rodzenstwa maz ma 2 . To nasz swiadomy wybor. O trzecie staralismy siec przed tym programem . Nie powiem pienadze sie przydadza na terapie syna ( autyzm) . Nigdy z mopsu nie korzystalismy bo… zs bogaci wg nich jestesmy. nawet slysze od znajomych ze co to 3 dzieci.. kazdy by dal rade z trojka

  13. Coz….takie mamy czasy ze obecnie zazdrosc,zawisc ludzka nie zna granic,a dla pieniedzy sa w stanie zabic drugiego czlowieka.Wedlug mnie kazde nowe Zycie jest wielkim Darem od Boga ktorego nie wszyscy moga doswiadczyc.Dlatego mysle ze w ogole nie nalezy przejmowac sie idiotycznymi opiniami innych gdyz kazdy kto mowi ze wiecej niz dwojka to juz patologia lub tego typu teksty tak na prawde nie znaja wyzszych wartosci np.wlasnie takich jak chec otwarcia sie na nowe Zycie.Godne wychowanie Dzieci w wymiarze ekonomicznym wymaga o wiele wiecej nakladow finansowych niz to co oferuje Panstwo w obecnym programie ale dobrze ze w ogole pojawilo sie takie wsparcie.To bardzo pomocne.Sami mamy trojke Maluchow i kolejne w drodze.Marzeniem naszym z Mezem bylo zawsze miec gromadke Dzieci.Oczywiscie ze wymaga to nie lada poswiecenia ale to ile radosci daje macierzynstwo nie da sie przeliczyc na rzadne pieniadze.Ilu ludzi-par,malzenstw choc ma pieniadze i dobre prace nie moga miec swoich Dzieci a tak bardzo by chcieli.Dlatego za kazde Nowe Zycie trzeba dziekowac i dac z siebie wszystko zeby dobrze wychowac. A jak mowi powiedzenie: „Jeszcze sie taki nie urodzil,co by wszystkim dogodzil” mysle ze jest bardzo na czasie.Pozdrawiam wszystkie Mamy obecne i przyszle a tym ktore pragna byc Mama aby bylo Im to dane.Milego pieknego dnia.Pozdrawiam.

  14. Bo się nie rozmawia na takie tematy z pierwszą lepszą osobą :) Sama mam trójkę dzieci, najmłodszy ma 5 lat, córki 7 i 10 i mimo tego, że moja codzienność to dom, zadania domowe, (w zasadzie co do szkoły to czuję się jakbym to ja do niej chodziła) i wszystkie inne sprawy z tym związane, to nie zamienilabym się na nic innego. Współczuję kobietom, których nie cieszy bycie mamą, ale to nie mój problem. Ja jestem bardzo szczęśliwa, że zdecydowałam się na dzieci i myślę, że zrobiłam to w odpowiednim moim momencie. Pierwsze urodziłam mając 24 lata. Także jeśli któraś z Was ma wątpliwości a chciałaby to ja jestem żywym przykładem, że da się i można a w domu jest wesoło, no może nie zawsze, bo klotnie i krzyki bywaja jak w rodzince pl ;) No i przede wszystkim mamy siebie. A ja zdecydowałam się na powrót na rynek pracy i dalsze kształcenie, niedługo zaczynam studia podyplomowe. I gdybym tak miała słuchać innych to pewnie nie miałabym tego co mam. Pozdrawiam Was wszystkie.

  15. Znam, oj znam, mamy czwórkę. Nie żyjemy z zasiłku, mamy uporządkowane sprawy finansowe. Nawet nie złożyliśmy jeszcze wniosku o te dodatkowe pieniądze. Niestety sąsiedzi nas już podliczyli, co najlepsze ci, którzy pierwsi składali podania.

  16. Tak to jest bardzo przykre że matka która ma jedno dziecko wypowiada się źle o innej matce która ma wiecej dzieci. Ja mam czwórkę dzieci sama je wychowuje, jestem szczęśliwa kocham moje skarby ale w oczach innych jestem jak to mówią patologią i to tylko dlatego że mam więcej dzieci i nie ważne że nie palę, nie piję alkoholu. Najgorsze jest to że piszą to kobiety które same są mamami. Pozdrawiam wszystkie duże rodziny :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Strach przed porodem – dowiedz się jak go pokonać!

Strach przed porodem – dowiedz się jak go pokonać!


Fizinka

11 maja 2016

Poród to chyba największe życiowe wyzwanie z jakim musi się zmierzyć każda przyszła mama. A ponieważ nie jest łatwy i krąży wokół niego wiele opowieści, nierzadko mrożących krew w żyłach, strach przed nim zdaje się być zupełnie naturalny. Ale czy naprawdę trzeba się go bać?

Skąd się bierze strach przed porodem?

Przyczyn może być wiele. I tak naprawdę jest to sprawa indywidualna, zależna od charakteru danej kobiety oraz jej progu bólu. Ale generalnie rzecz biorąc strach zazwyczaj towarzyszy temu, co nieznane, jeśli nie wiemy, co nas czeka – a przebiegu porodu niestety nie da się przewidzieć, naturalnie odczuwamy niepokój.

Poza tym zazwyczaj boimy się samego bólu, tego, że będzie potworny i nie do zniesienia, że sobie z nim nie poradzimy i w końcu powiemy -Basta! Nie rodzę dalej! Nie mam już siły!
A przecież porodu zatrzymać się nie da. Jak już się zacznie, trzeba przez niego przebrnąć. My o tym dobrze wiemy. Stąd ten lęk.

Boimy się też porażki i rozczarowania, że coś nam nie wyjdzie, nie damy rady, albo że nie będzie tak, jak to sobie zaplanowałyśmy. Przeraża nas myśl, że musimy tak bardzo otworzyć i obnażyć się przed swoim partnerem. Boimy się, że ów partner nie podoła swemu zadaniu, albo przestanie nas pożądać, jeśli zobaczy za dużo. Przeraża nas również myśl, że coś pójdzie nie tak i życie bądź zdrowie naszego dziecka będzie zagrożone.

Wszystkie powyższe obawy i lęki są zupełnie normalne. Jeśli Ci towarzyszą, nie musisz się nimi przejmować, każda z nas chociaż raz w życiu się z nimi borykała. Najważniejsze to spróbować je nieco okiełznać i nie dać się im zwariować.

Jak zatem pokonać strach przed porodem?

Poród nie jest łatwy ani przyjemny. I raczej nigdy nie będzie – w końcu z własnego łona trzeba wydać na świat małego człowieka. Musisz więc mieć tego świadomość i się z tym pogodzić. Nie łudzić, że a nóż widelec będzie jak w filmie. Nie kłócić – dlaczego ja?! Nie protestować – ja nie chcę! Bo na to był czas wcześniej, jakieś dziewięć miesięcy wcześniej. Teraz trzeba stanąć w narożniku, zacisnąć pięści i podjąć walkę. Nie ma innego wyjścia!

Kluczem do sukcesu jest Twoja postawa. Jeśli podejdziesz do tematu ambicjonalnie, z założeniem – chcę tu i teraz (czyt. jak najszybciej) zobaczyć swoje maleństwo, będzie ci trochę łatwiej, niż wtedy gdy staniesz na sali porodowej z przerażeniem w oczach, trzęsąc się jak osika i błagając w myślach los, by poród nigdy nie nastąpił.

Przygotuj się na ten moment, poszukaj informacji, porozmawiaj ze swoim lekarzem lub położną -wiadomo, że każdy poród jest inny, ale świadomość tego, jak on może wyglądać i co może się wydarzyć, potrafi zmniejszyć skalę strachu, nie dając mu się zaskoczyć.

Poza tym dobrze się zastanów czy i z kim chcesz rodzić. Obecność bliskiej osoby ma bowiem duże znaczenie. Jeśli wybierzesz dobrze, dostaniesz odpowiednie wsparcie oraz siłę, gdy akcja będzie się dłużyć w nieskończoność, a Tobie zabraknie już woli walki i wiary, że to kiedykolwiek się skończy – taki moment niestety przychodzi, też go miałam.

Ale wierz mi, dziecko w końcu wyjdzie na świat! I to będzie najpiękniejsza chwila w Twoim życiu, której nigdy nie zapomnisz! ;-)

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Nie znam kobiety, która by się nie bała…

  2. Każda sie boi . A jak któraś mówi ze się nie bała to kłamie…

    1. Przed drugim jeszcze bardziej niz przed pierwszym …….

    2. Ja przed pierwszym to dostałam szoku panicznego ze strachu… Normalna reakcja na coś takiego ?

    3. Owszem każda się boi czy wszystko będzie ok, czy dziecko zdrowe itd. Ale samego faktu porodu już niekoniecznie. Dużo zależy od nastawienia. Ja chciałam jeszcze w drodze wstąpić na kawę do szwagierki żeby nie leżeć pół dnia w szpitalu ale nie zdążyłam

    4. Haha, ja się nie balam;) nie jestem zbyt cierpliwa, więc ciąża( szczegolnie pierwsza i szczegolnie przy koncu) to bylo dla mnie wyzwanie. Mozecie wierzyć lub nie ale o samym porodzie szczegolnie nie rozmyślalam. Chcialam juz miec to za sobą i tyle. Mialam slowo klucz na strach: epidural;) poszlo szybko i bezboleśnie, jak już w końcu zaczelo się na dobre. Przy drugim na epidural nie bylo czasu więc – nie ma się czego bać;)

    5. Anna Maria Wajdzik Ja też się nie bałam samego porodu, wręcz przeciwnie – byłam go bardzo ciekawa i w pewnym sensie, nie mogłam się już go doczekać! ;)

    6. Magdalena Woźny ja się nie bałam (jak napisałam wyżej) i mówię to zupełnie szczerze.

    7. Ja swojego pierwszego porodu nie bałam się wogole. Nastawilam się ze będzie boleć i bolało ale dało się przeżyć. Przede mną drugi poród i jeszcze czasu trochę mam więc jak narazie nie myślę o nim ?

  3. Ja się nie bałam. ;-) sama sobie wmowilam że to zostaje w genach a że moja mama rodziła szybciutko całą piątkę, to mi to trwało 30 min z czego 15 w szpitalu. Licząc od odejścia wód 2,5 h. A od pierwszych skurczy 2h. W sierpniu drugi i też się nie boję. :-D Ja się boję tylko że znów pekne bo na samą myśl o szwach i ich sciaganiu mam ochotę skakać przez okno :-/ no i boję się że mogę nie zdążyć dojechać do szpitala ;-)

  4. A i co ważne – rodziłam sama a na pomysł pielęgniarki że zawoła męża chciałam z łóżka uciekać. Ja tam nie mam ochoty żeby oglądał to ktoś kto nie musi – sama też bym nie chciała uczestniczyć w czyimś Porodzie. Lekarz i położna w zupełności wystarczą.

  5. Ja nie wiedziałam co mnie czeka jaki to bol i chyba najgorsze byly skurcze a nie sam poród . Potem przy drugim szycie niewielkie ale szycie gorzej wspominam niż porod . A treraz przed trzecim boje sie najbardziej!;))

  6. Dlaczego? Jesli to pytanie do mnie to nie.mam pojecia dlaczego ! Pierwsze dwa porody przeszłam sama teraz chciaalabym z mężem tak ogromny strach mnie oblecial ze szok ;d niie wiem czemu;) chyba tych bolesnych skurczy sie boje ;d

  7. Ja jakos specjalnie sie nie balam. Wiedzialam ze bedzie bolalo ale bardzo chcialam rodzic naturalnie. Panicznie balam sie ewentualnej cesarki. Poszlo sprawnie pierwsza cora urodzila sie po 2,5 h druga po 2h. Porod wspominam naprawde milo. Fantastyczne polozne, lekarze i co najwazniejsze maz ktory dal mi ogromne wsparcie.

  8. Ja od początku brałam poród coś co nastąpić musi i napewno będzie bolało ale nie bałam się samego porodu. Wmawiałam sobie cały czas że muszę to zdobić i dam radę. Mnie raczej przerażało to co będzie po… to że porodu się nie bałam zawdzięczam mojej mamie (położnej ). Wiedziałam dokładnie czego się spodziewać bez cenzury. I najwazniejsze co mi opowiedziała to: choćby nie wiem co słuchaj położnej ona wie co robi. ;-)

  9. Ja najbardziej bałam się że poród zacznie się jak będę sama w domu.

  10. Szczerze ? Niczego . Naprawdę byłam świadomaaa ze będzie bolało i nie panikowalam . Podczas skurczy co 15minut śmiałam się i gadałam z dziewczynami z sali . One panika a ja pełeeen luzzz i uśmiech

    1. Ja za pierwszym i drugim razem też nie. Ale ponieważ poprzednio trafiłam na kiepski personel, teraz (przez to) mam obawy.. 😐

    2. Ja naszczescieee moje miałam mile panie i ordynatora przy sobie co mnie cieszyło bo to był super gościuu 😀 ale … Teraz go tez już niema wiec może być różnie następnym razem

  11. Bałam się szycia krocza po porodzie. Ogólnie boję sie igieł i to przerażało mnie bardziej niż sam poród. A okazało się, że nawet nie czułam szycia A najgorsze było nacięcie ( niestety położna nie zrobiła tego w trakcie skurczu tylko zaraz po nim :/ )

    1. Ja nacięcie też czułam, dwa razy, mimo że były na skurczu robione.

  12. Najbardziej CC :) i udało się SN :)

    1. Ja też bałam się cc 😉 i na szczęście dwa razy udało się sn ☺ mam nadzieję, że tym razem też tak będzie.

  13. Tego ze jak przy pierwszym porodzie zacznę rodzic w nocy w środku tygodnia kiedy jestem sama. No i sobie wykrakałam

    1. I jak sobie poradziłaś – sama jechałaś do szpitala?? ☺

    2. W roli mamy – wrolimamy.pl przeszło mi to przez myśl 😜 w ostateczności zadzwoniłam po szwagra

  14. Ja balam sie ze kleszcze beda potrzebne. Na szczescie porod przebiegl szybko i bez komplikacji ;)

  15. To mój trzeci poród… za każdym razem obawy są… nie przed bólem a przed tym czy z dzieckiem będzie wszystko dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku