Ciąża i dziecko 1 września 2019

Szkoła dobrych nawyków. Higiena rąk z marką Carex

Rok szkolny zbliża się wielkimi krokami. Każdego dnia na nasze dzieci czekać będzie nowa przygoda. Ciekawość oraz godziny spędzone poza domem, tylko wzmocnią chęć poznawania świata. Warto przygotować nasze pociechy na każdą sytuację i zadbać o to, aby pamiętały o prawidłowej higienie swoich rączek. Rodzicom, jak i najmłodszym pomoże w tej kwestii marka Carex, która w swojej ofercie ma kolorowe antybakteryjne mydła i żele do rąk uwielbiane przez wszystkie dzieci.

Lekcja samodzielności

Pierwszy dzień w szkole to dla wielu dzieci stresujące wydarzenie. Czasem problemem jest nowe otoczenie, czasem rozłąka z rodzicami. Chcąc jednak zaoszczędzić dziecku nieprzyjemnych wrażeń, warto już od najmłodszych lat uczyć je samodzielności. Wzmocni to jego samoocenę oraz pewność siebie. Najtrudniejszym krokiem zarówno dla rodzica, jak i dla dziecka, jest świadomość, że w nową drogę wyruszają już bez mamy czy taty.  Od najmłodszych lat warto zatem przyzwyczajać do tego malucha, zostawiając go pod opieką np. dziadków, bliskich znajomych czy w towarzystwie kolegów i koleżanek. Pokazujemy wtedy dziecku,  że rodzice zawsze wracają, a dodatkowo, czas spędzony poza domem może być naprawdę przyjemny. Taka nauka na pewno zaowocuje w przyszłości, a rozstanie przed drzwiami do klasy będzie o wiele łatwiejsze. Ważnym krokiem jest także odpowiednie panowanie nad własnym stresem przez rodzica i przekazanie dziecku tylko tych dobrych emocji. Nie straszmy, nie przestrzegajmy, a zachęcajmy rozmową i zwracajmy uwagę na to, by trzymało się ustalonych wcześniej zasad, gdy jest sam poza domem. Wtedy na pewno sobie poradzi! Motywujmy naszego ucznia, zachęcajmy do poznawania szkolnego świata. Przecież mogą czekać na niego same pozytywne przygody! Taka postawa rozbudzi w dziecku ciekawość i pozwoli sprawdzić samego siebie.

higiena rąk

 Higiena rąk. Czyste ręce na start

Oczywistym jest to, że dziecko chcąc poznawać świat, musi ubrudzić sobie ręce. Dotykanie nowych przedmiotów, zabawy z innymi dziećmi to czynności, które uczą i rozwijają ich kreatywność. Jednak każda z tych sytuacji wiąże się z możliwością przenoszenia bakterii, które mogą wpływać niekorzystnie na ich układ odpornościowy. Warto więc zadbać o odpowiednią higienę rączek pociech podczas nieobecności rodzica i pozwolić im na odrobinę samodzielności. Specjalnie na takie okazje marka Carex stworzyła antybakteryjne i oczyszczające żele do rąk, które w nowym poręcznym opakowaniu zmieszczą się do każdej kieszonki. Ich słodkie zapachy jak guma balonowa czy truskawka zachwycają najmłodszych i zachęcają do użycia. Problemem przestaje być kwestia higieny przed, czy po posiłku. Wystarczy odrobina żelu, by oczyścić rączki i móc bez wyrzutów sumienia zjeść swoje drugie śniadanie. Mając je pod ręką, dziecko może swobodnie korzystać z czasu wolnego podczas przerwy, bawiąc się ze swoimi rówieśnikami. Warto też uczyć dzieci, aby dzieliły się żelami z kolegami. Zmniejszają dzięki temu możliwość rozprzestrzeniania się bakterii, a jednocześnie rozwijają umiejętność zabawy w grupie i empatię.

 

Higiena rąk. Nauka przez zabawę

Pochłonięte zabawą pociechy często zapominają o tak ważnej sprawie, jaką jest mycie dłoni. A ponieważ wiemy, że dzieci najlepiej przyswajają wiedzę podczas zabawy,  warto skorzystać z kilku trików, które zachęcą do dbania o ich czystość. Najprostszym sposobem jest przygotowanie razem z dzieckiem spersonalizowanego zestawu do łazienki, który będzie używany tylko przez zucha. Zaangażowanie włożone w wybór, np. mydła, ręcznika oraz ozdobienie produktów sprawi, że dziecko poczuje się wyjątkowo i z większą chęcią będzie chciało korzystać ze swojego dzieła. Do takiej zabawy świetnie sprawdzą się mydła Carex, które dzięki niebanalnym kolorom oraz słodkim zapachom zamieniają zwykłe mycie rąk w super zabawę.

 

Co jednak jeśli nasz zuch jest prawdziwym naukowcem? Ciekawostki opowiadane podczas mycia rąk zainteresują i poszerzą jego wiedzę. Jak powstają bańki mydlane ? Dlaczego woda w oceanie  jest błękitna, a ta w wannie nie ma koloru ? Odpowiedzi na takie pytania zainteresują każdego ucznia, a mycie rąk przestanie być nieprzyjemną lub zapominaną czynnością. Tego typu gry i zabawy warto również wykorzystać podczas oczyszczania rąk żelem antybakteryjnym. Będąc w szkole czy na podwórku najlepiej będzie, jeśli dziecko będzie czuć swobodę w temacie higieny. Korzystając więc z przenośnych żeli antybakteryjnych Carex nie musi martwić się o brak łazienki w pobliżu.  Już odrobina wystarczy, aby rączki stały się wolne od bakterii i pachniały pięknym, słodkim zapachem.

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Dom 31 sierpnia 2019

Poznaj najmodniejsze plakaty ze zwierzętami i udekoruj swoje mieszkanie

Bohaterem tego artykułu będą wyjątkowi goście. Niektórzy z nich latają na skrzydłach, inni chodzą na czterech łapach, a niektórzy spędzają całe życie w morskich głębinach. Poznamy ich wszystkich, by w ten sposób znaleźć najlepszy dla siebie, dekoracyjny plakat. Zwierzęta pozwolą nam stworzyć modną i stylową aranżację, choć dla wielu z nas motyw ten kojarzy się tylko z wystrojem dziecięcego pokoju.

Wśród zebranych przez nas propozycji znajdują się bardzo odmienne wzory. Wynika to przede wszystkim z różnorodnych trendów, jakie w tym roku doszły do głosu, ale nie tylko. Staraliśmy się stworzyć szeroki wachlarz możliwości, by każdy znalazł modne rozwiązanie, które będzie pasować do jego wystroju. Zupełnie inne przedstawienie wybierzemy do nowoczesnego pokoju, a inne do stylizacji vintage. Warto już na wstępie podkreślić, że tak naprawdę w większości wnętrz sprawdzą się zwierzęce wizerunki, jeśli tylko umiejętnie dopasujemy je do przestrzeni. Będzie kolorowo i czarno-biało, egzotycznie i leśnie, a co więcej, niezwykle oryginalnie!

Ryciny w stylu retro


https://myloview.pl/plakaty/wg-kategorii/zwierzeta/

Estetyka retro od kilku już sezonów cieszy się dużą popularnością. Jednak zazwyczaj pojawia się ona we wnętrzach nie monopolizując ich. Przedmioty, dekoracje i meble sprzed kilku dekad stanowią tylko część wystroju, bardzo często uzupełniając całkiem współczesne czy ponadczasowe rozwiązania. Jeśli podoba nam się moda na łączenie różnych stylów i tworzenie oryginalnych eklektycznych aranżacji, postawmy na meble vintage z epoki PRL-u, a na ścianie zawieśmy starodawny plakat. Zwierzęta w formie podkolorowanych rycin z dawnych atlasów przyrodniczych będą pasować jak ulał do modnej stylizacji. Ciekawym pomysłem będzie wizerunek jednego gatunku lub wykaz kilku różnych. Na przykład morskie zwierzęta posłużą nam do udekorowania łazienki, a ptaki do wystroju salonu. A jeśli lubimy nietypowe ozdoby? Postawmy na wzór z kobiecymi sylwetkami w XIX-wiecznych sukniach, które zwieńczone są głowami zwierząt.

Egzotyczne widoki

W tym roku dużą popularnością cieszą się egzotyczne fototapety. Jeśli nie chcemy jednak aż tak ingerować w wygląd pokoju lub udekorowaliśmy już w ten sposób pomieszczenie i szukamy efektownej ozdoby, postawmy na tropikalne plakaty dzikich zwierząt. To znakomity przepis na stworzenie kolorowej i przytulnej w wyrazie sypialni. Gęste zarośla dżungli i skrywające się wśród nich gatunki pozwolą nam się cieszyć wakacyjną aurą przez cały rok. W naszym wnętrzu mogą więc zagościć barwne papugi: ary lub amazonki, dzikie koty: tygrysy lub czarne pantery, a nawet owady, które spotkamy tylko w strefie równikowej: wielkie motyle lub zaskakujące w wyglądzie żuki. Jeden wielkoformatowy plakat nad wezgłowiem łóżka będzie doskonałym rozwiązaniem.

Geometryczny zwierz

Różne odmiany minimalizmu nieustannie cieszą się popularnością i znajdują się na czele aranżacyjnych trendów. Dlaczego? Bo to świetny sposób na urządzenie niewielkiej przestrzeni, a także znakomite rozwiązanie na stworzenie stylizacji, którą bardzo łatwo jest modyfikować i odświeżać. Jeśli bliskie nam są te aspekty, w naszym mieszkaniu powinien się pojawić korespondujący z taką estetyką plakat. Geometryczne zwierzęta ożywią przestrzeń, nieco ją zdynamizują i sprawią, że nabierze wyrazu. Jednocześnie taka ozdoba nie zdominuje stylizacji, dlatego uda nam się zachować oszczędny charakter. Jakie gatunki zasługują na naszą uwagę? Zarówno egzotyczne, wspomniane już przed chwilą, jak i leśne, takie jak jelenie, niedźwiedzie czy lisy. Warto także zaznaczyć, że obok czarno-białych wzorów dostępne są także kolorowe warianty, które mogą stać się jedynym barwnym akcentem w pomieszczeniu.

Dekoracja na maxa!  


https://myloview.pl/

Na sam koniec zostawiliśmy najbardziej awangardowy trend tego roku, czyli styl maksymalistyczny. Kolorowe ściany, wzorzyste fototapety, meble z różnych estetyk i dużo zaskakujących bibelotów – oto kwintesencja tej estetyki. Wszystkiego ma być dużo i „na bogato”, dlatego nie bójmy się najodważniejszych nawet rozwiązań. Jeśli chodzi o plakaty ze zwierzętami to z łatwością znajdziemy takie, które wpasują się w taki wystrój. Wybór konkretnego gatunku nie jest aż tak ważny, jak rodzaj przedstawienia. Im bardziej kolorowy wzór pojawi się na naszej ścianie, tym lepiej. Może kontrastować z odcieniem ściany lub tapicerką kanapy i fotela, dzięki czemu w pokoju pojawi się ciekawy efekt. Dobrym pomysłem jest także nutka surrealizmu albo odrobina absurdu. Zebry o tęczowych pasach, różowe, chińskie tygrysy na miętowym tle lub małpki w dżungli tak kolorowej, że można dostać oczopląsu to zaledwie garść propozycji!
Odbyliśmy długą drogę, by poznać wszystkie najmodniejsze wzory ze zwierzętami. Teraz jedyne, co pozostało nam zrobić, to wybrać pasujący do naszego mieszkania plakat i wyczarować w ten sposób wystrój, który jest jedyny i niepowtarzalny.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
W szkole 30 sierpnia 2019

Czwarta klasa – czy jest się czego bać? Mama piątoklasistki odpowiada

Dokładnie rok temu moje dziecko szykowało się na pójście do czwartej klasy, a ja przekopywałam internety w poszukiwaniu wskazówek dla rodziców czwartoklasistów. Dziś mogę z czystym sumieniem przyznać: nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Rok później, czyli wyobrażenia kontra rzeczywistość

Odkąd napisałam ten tekst, minął dokładnie rok i kilka dni. Zerknijcie, bo zamierzam się do niego odnieść.

 

Nowe autorytety

Hmm, z jednej strony nie mogę powiedzieć, żeby nadmiar nauczycieli wpędził moje dziecko w jakiś straszny stres. Nowa wychowawczyni okazała się bardzo ciepłą i życzliwą osobą. Ponieważ sama ma dzieci w wieku szkolnym, dużo rozumie i potrafi wykazać się empatią. Na pewno sporo ułatwił fakt, że jest matematyczką i codziennie miała lekcje ze swoją klasą.

Z drugiej strony czwarta klasa to faktycznie pierwszy etap przyjaźni „na całe życie” i argumentów typu: „To moja przyjaciółka, ona by mnie nigdy nie okłamała, jak tak mówi, to na pewno tak jest”. Więc z tymi autorytetami to trochę prawda. Rok temu owszem, Duśka miała koleżanki (różne zawirowania sprawiły, że dziewczyny nie są teraz w jednej klasie), ale to były koleżanki, a nie, jak sama mówi, przyjaciółki. Także warto tym nowym przyjaźniom przyglądać się bliżej. Szczególnie jeśli faktycznie są nowe.

Problemy z nauką

Nie wiem, jak to jest w innych szkołach, u Duśki wrzesień to był jakiś okres ochronny. Nauczyciele przymykali na wszystko oko, nie znęcali się zanadto zadawaniem mega długich prac domowych, nie zaznaczali nieprzygotowań i ogólnie byli dość wyrozumiali. Niemniej jednak jakieś prace domowe były i uczyć się trzeba było od początku. Nie przypominam sobie żadnych związanych z tym dramatów.

Później było różnie, bo wiadomo – raz tych lekcji jest mniej, raz więcej, raz dziecko jest w lepszej formie, raz w gorszej. Ale ogólnie nie było źle i moim prywatnym zdaniem to straszenie nauką i problemami jest nieco na wyrost, aczkolwiek nie wykluczam, że mogą się zdarzyć.

Będą klasówki, dużo klasówek…

O ironio losu czwartoklasiści mieli swój sposób postrzegania rzeczywistości i zgodnie twierdzili, że najwięcej sprawdzianów robi pani od historii. Wystarczyło zajrzeć do dziennika, żeby zobaczyć, że to absolutnie nie jest prawdą. Najwięcej sprawdzianów było z polskiego i matematyki, pewnie dlatego, że te przedmioty są praktycznie codziennie. Natomiast ani razu nie zdarzyło się takie nagromadzenie klasówek, żeby nie dało się do nich przygotować. Nauczyciele byli dość elastyczni i przekładali sprawdziany, jeśli faktycznie miało ich być za dużo (tzn. kiedy nauczyciel zaplanował sobie klasówkę i nie sprawdził w dzienniku, że na ten dzień już jest zaplanowana inna).

Jeśli chodzi o kartkówki to owszem były, nawet niezapowiedziane.

Koniec z indywidualnym podejściem

Owszem, to prawda. Skończyły się oceny za dobre chęci i na zachętę. Co nie znaczy, że nauczyciele nie widzą, kto się stara i naprawdę pracuje, a kto ma przysłowiowe „więcej szczęścia niż rozumu”. W efekcie tym starającym się i pracującym łatwiej było na koniec roku „wyciągnąć” się na lepszą ocenę. Mimo wszystko trzeba sobie powiedzieć jasno: oceny są za wyniki, nikt nie daje nic na ładne oczy. Tu faktycznie żarty się skończyły. 

Trzeba też pamiętać, że nauczyciele przedmiotowi (pomijając polonistów i  matematyków) widują swoich uczniów raz lub dwa razy w tygodniu, pod warunkiem, że wszystkie lekcje się odbędą. Mają też tych uczniów zdecydowanie więcej niż nauczyciele nauczania początkowego. Tego czasu na indywidualne podejście zwyczajnie może im brakować. Nie mówię tu o skrajnych przypadkach i uczniach, którzy z różnych powodów tego indywidualnego podejścia potrzebują. Mówię o tej całej niczym niewyróżniającej się czeredzie dzieciaków, do której w klasach 1 – 3 mimo wszystko podchodziło się inaczej. Teraz, w moim odczuciu, wszystkich mierzy się jedną miarą. 

Utrata wiary w siebie

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Nie wiem, czemu internety rok temu straszyły mnie, że nauczyciele przestaną chwalić i motywować, a będą jedynie wymagać. Wiadomo, nauczyciele są różni i jedni chwalą mniej, inni więcej, ale ogólnie nie można było narzekać. No dobra, była jedna nauczycielka, która tylko wymagała i ogólnie kryteria oceniania miała takie bardziej akademickie, ale na szczęście w tym roku jej nie będzie. Jedna, więc nie popadajmy w skrajności. Zdecydowanie częściej słyszałam od mojego dziecka, że ten czy tamten przedmiot jest łatwy, niż że jest trudny.

Tu dużo zależy od nauczycieli, więc nie mogę nikomu obiecać, że będzie tak, jak w szkole mojego dziecka. Na pewno też dużo pomogło to, że w domu chwaliliśmy ją za wszystko, za co się dało. Oczywiście szczerze, bo dzieci wyczują na kilometr każdy fałsz.

Reforma reformą, a życie życiem…

Nie wydaje mi się, żeby nauczyciele podchodzili jakoś inaczej do dzieci, które poszły do szkoły rok wcześniej. No ale powiedzmy, że nie mam porównania. Chyba że tę wrześniową taryfę ulgową potraktujemy jako skutek uboczny reformy. Innych ulg nie zauważyłam.

 

Czy było się czego bać?

Teraz, po roku, wiem, że nie. Czy to znaczy, że tak jest we wszystkich szkołach i ogólnie na czwartą klasę nie trzeba się jakoś specjalnie nastawiać? To też nie jest dobre założenie. Nie wykluczam, że nam się udało między innymi ze względu na naszą i Duśki mobilizację. No i duży ukłon w stronę nauczycieli. Z innymi mogłoby być trudniej. Naprawdę cieszę się, że większość będzie uczyła Duśkę także w piątej klasie.  

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close