DIY 31 marca 2015

Wielkanocne jajka ze sznurka

Święta Wielkanocne kojarzą nam się głównie z jajkami, a dokładnie z pisankami. Kto z nas w dzieciństwie nie ozdabiał wydmuszek. Potem z dumą pokazywał rodzicom co udało mu się zrobić, a w dodatku nie stłuc wydmuszki. Dziś już z pomocą idą nam jajka plastikowe lub ze styropianu, więc nawet najmniej zgrabne palce podołają wytworzeniu kolejnych ozdób wielkanocnych, to naprawdę jest proste. Dziś wystarczy nam kawałek nitki by wyczarować cuda wielkanocne jajka ze sznurka.

Przygotuj:

  • jajka plastikowe, wydmuszki, lub jajka styropianowe
  • mulinę, kordonki w różnych kolorach
  • pistolet i klej, lub klej wikol
  • oraz dużo cierpliwości

IMG_6822


Krok 1

Uruchom swoją wyobraźnię i zdecyduj na początku jak chcesz ozdobić jajka. Wybierz nitki w odpowiednim kolorze i miej je pod ręką. Następnie przygotuj pistolet z klejem.

Krok 2

Na górze jajka umieść trochę kleju i przyklej początek nitki. Zacznij owijać nitką jajko  i od czasu do czasu podkładaj pod nitkę klej. Mówiłam, że proste robota = D

IMG_6823

Krok 3

Kiedy owiniesz już jedno jajko z kolejnym pójdzie ci szybciej.

IMG_7392

wielkanocne jajka ze sznurka 4

Jajka owinięte nitką można z powodzeniem wykorzystać do ozdobienia wieńca – swoją inspirację zaczerpnęłam tu.

IMG_5157

Na dziś już Was zostawiam i idę owijać jajka bo marzy mi się taki wieniec na drzwiach mego mieszkanka :)

Jeśli szukasz innych inspiracji zapraszam do moich wcześniejszych wielkanocnych robótek

Wielkanocne jajka decoupage

Zdjęcia: Rachela

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Monika ZawadzkaMagdalena Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magdalena
Gość
Magdalena

Super wyglądają a nie wiele pracy wymagają:)

Monika Zawadzka
Gość

Robiliśmy ;)

Ciąża i dziecko 30 marca 2015

Trzy dowody na to, że dziecko jest fajne w każdym wieku!

Jakiś czas temu wpadł mi w ręce filmik, z pewnego znanego serwisu internetowego,  pt. „Dlaczego warto mieć dzieci”, który mnie strasznie wzruszył. A potem trafiłam na zdanie (komentarz do owego filmu) „dzieci zaczynają się od lat pięciu, pierwsze pięć lat trzeba przetrwać..”.
I tak zaczęłam się zastanawiać, który etap z życia dziecka faktycznie jest najfajniejszy?


1. Synu, gdy byłeś niemowlakiem…

Uwielbiałam Twoje malutkie rączki i stópki, krąglutkie uda i pupcię, maciupki nosek i uszka, no i te pyzate policzki, przez które zawsze miałam ochotę Cię zjeść. Uwielbiałam te chwile gdy mogłam karmić Cię piersią – za bliskość, głębokie spojrzenia prosto w oczy, za twoje mruczenie gdy łapczywie jadłeś i za to jak zasypiałeś w mych objęciach po skończonym posiłku, albo i w trakcie ;-). Uwielbiałam brać Cię na ręce, nosić, podrzucać, przytulać, głaskać i całować – w nieskończoność. Napawałam się każdym Twym uśmiechem, spojrzeniem, gestem i dźwiękiem jaki z siebie wydawałeś.

Z niezwykłą ekscytacją lubiłam obserwować jak poznajesz nowe smaki, zapachy, kształty, faktury… i jak zdobywasz otaczający Cię świat. Do dziś jestem pełna podziwu dla Twej wytrwałości oraz ciekawości. Pamiętam jak wspinałeś się na wszystko co sięgało wyżej Twojego nosa, spadałeś, podnosiłeś się i niewzruszony podejmowałeś kolejną próbę. Pamiętam jak przyglądałeś się swemu odbiciu w lustrze, a potem z nim rozmawiałeś i całowałeś. Pamiętam, że wszędzie wciskałeś swój badawczy pyszczek – w każdą dziurę, pralkę, czy szafkę. Pamiętam jak każdego dnia, z tą samą fascynacją wywracałeś mój ład i porządek do góry nogami, bo przecież musiałeś sprawdzić czy przypadkiem w Twojej komodzie nie pojawiła się nowa para skarpetek, albo czy moje kremy w łazience nie są przeterminowane, wreszcie czy można robić na podłodze w kuchni babki z mąki bądź cukru?!?

To był piękny okres.

2. Gdy skończyłeś rok…

Byłeś wówczas bardziej niezależny, chodziłeś już o własnych siłach i własnymi ścieżkami. W końcu nie musiałam Cię ciągle nosić na rękach, za to musiałam za Tobą biegać. Zacząłeś sam jeść – co bywało dla Ciebie na tyle wyczerpujące, że zdarzyło Ci się zasnąć podczas posiłku – mam na to dowód w postaci filmu! Kiedyś Ci pokażę, uśmiejesz się.. ;-). Potem przyszedł czas na pierwsze słowa dzięki czemu nasza komunikacja znacznie się poprawiła. Zacząłeś wyrażać własne zdanie, nierzadko odmienne od mojego, protestować, domagać się i testować moją cierpliwość, próbując dyktować warunki.

Po pierwszych krokach i słowach, przyszedł czas na pierwszy dzień w żłobku, a później w przedszkolu i choć zniosłeś to bardzo dobrze bo jesteś niezwykle dzielnym i rezolutnym chłopcem, mnie kosztowało to mnóstwo emocji!

To też był piękny okres.

3. Dziś jesteś czterolatkiem…

Niezmiennie lubisz skakać po kałużach, babrać się w błocie, bawić w piasku, biegać, jeździć rowerem,…. lubisz towarzystwo innych dzieci, lubisz się śmiać i figlować, wymyślać, konstruować, budować.

A ja… uwielbiam wszystko co z Tobą związane! Każdy centymetr Twojego małego ciałka, uwielbiam rozmawiać z Tobą, wygłupiać się, spacerować, słuchać Twoich opowieści i dowcipów, wspólnie gotować i piec – choć to często kosztuje mnie dużo nerwów ;-). Uwielbiam pokazywać Ci świat, uczyć Cię, inspirować oraz czerpać z Ciebie to, co sama utraciłam z biegiem lat. I nadzwyczaj, uwielbiam gdy mówisz mi, że ładnie wyglądam, zrobiłam pyszny obiad, albo gdy powtarzasz kilkanaście razy dziennie, że mnie kochasz!

To również jest dla mnie piękny okres!

I choć na każdym etapie Twojego dzieciństwa, a mojego macierzyństwa, bywały wzloty i upadki, pojawiały się trudy i radości, choć teraz jest mi zdecydowanie łatwiej bo jesteś już całkiem samodzielną istotką, to jednak nie potrafię określić, który moment w ciągu tych czterech lat był najlepszy?

No bo jak uznać, czy wolę być mamą niemowlaka czy kilkulatka, skoro od początku celebruję każdą chwilę spędzoną z Tobą i wszystkie są dla mnie wyjątkowe?

Pierwszy obrót z plecków na brzuszek, pierwszy ząbek, pierwszy stały posiłek, pierwszy krok, pierwsze słowo, pierwsze siusiu do nocniczka, pierwszy dzień w przedszkolu, pierwszy przyjaciel, pierwsza miłość i rozczarowanie i jeszcze co tam będzie pierwsze…. – chcę to przeżywać, nie chcę omijać! ;-)

 

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Edyta Skrzydło
Gość

Każdy etap jak dla mnie , coś innego, coś nowego :-)

Emocje 29 marca 2015

Przepis na mizerię (polityczną)

Ogórek zielony ma garniturek. A w wydaniu polskiej polityki, ogórkowy garniturek wypiękniał i nabrał czerwonej, eseldowskiej barwy. Zaiste, z tego może być porządna mizeria.

Ubawiłam się setnie oglądając ten filmik. Naprawdę, aż miło pomyśleć, że moi rodacy mają tak wielką fantazję, aby montować takie materiały i żeby (tu już będzie uprzejmie) panią Ogórek wypychać na prezydenta. Ale dobrze, od początku. Piękna ta pani, wykształcona jako doktor nauk o kościele, co już lekko zgrzyta z zapędami SLD. Nie czepiajmy się jednak, ideologia to w polityce strasznie nietrwała kwestia.

W rzeczywistości idzie o to, że śliczna i wykształcona kobieta, zostaje przedstawiona jako kandydatka na najwyższy urząd w państwie, ale jakim cudem? Na pewno będzie uroczym prezydentem, pierwszym w naszej historii – niemym. Jej omijanie reporterów szerokim łukiem i nie udzielanie odpowiedzi, powoduje nie tylko u mnie złośliwy uśmiech. Jak usłyszałam, że ona złapałaby telefon w obliczu konfliktu, i zadzwoniła do Putina, to “rąki” opadły. I co zamierzałaby mu powiedzieć – zapraszam na pogaduchy do Polski? Swoją drogą Putina zapraszać nie trzeba, jak zapragnie, to sam wejdzie…

Prezydent może i ma ograniczone prerogatywy, jednak to urząd wymagający poważnego polityka, który na zadane pytania, nie będzie udzielał wyuczonych odpowiedzi, będzie samodzielny (na tyle, ile to możliwe w realiach upartyjnienia kandydatów). Potrzeba temu zbolałemu krajowi męża stanu, człowieka o żelaznym charakterze, a nie marionetki.  Wyobrażacie sobie prezydenta, który na zadane pytanie odpowiada “pomidor”? No bo co innego?

A będzie się działo, gdy do urn pójdą ci, co zechcą oddać głos na śliczną buzię i długie nogi. Pozostali albo sobie zupełnie odpuszczą, albo zmobilizują się tak, że już w pierwszej turze, oszczędzą politycznego wstydu Ojczyźnie. Oczywiście, wolna wola, w takiej ilości kandydatów każdy znajdzie coś dla siebie, nie powiem Wam jak macie głosować. Sama jeszcze nie wiem na kogo oddam mój głos, za to wiem dla kogo nie będę go marnować…

Ja nie chcę aby prezydent wygrywał rankingi piękności, ja oczekuję, że prezydent będzie wygrywał politykę zagraniczną. A jakie tu jest polityczne doświadczenie? Fakt, potrzeba młodej krwi w polityce, ale i pomysłu, życiowego ogarnięcia.

Dlaczego tak się tej kobiety czepiam? Bo ona ma szansę wziąć “na gębę” przy urnach sporo osób. A inni kandydaci, pomijając Komorowskiego i Dudę, raczej nie mają szans na drugą turę, więc szkoda miejsca na serwerach, aby o nich się rozpisywać.

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Motokobiety.pl
Gość

W porównaniu z innym nazwijmy to mniej oczywistym kandydatem Pawłem Kukizem Pani Ogórek wygląda jak marionetka z anemią. Zupełnie nie wiem po co jej to było. Kobiety w polityce zdecydowanie TAK! Jednak jakies takie bardziej żywotne i o własnym zdaniu.

Anna Czech
Gość

A ja ją przed chwilą widziałam w Na dobre i na złe ;)

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close