Renifery już dzwonią, święty Mikołaj pakuje sanie…


…w domach czuć zapach makowca i choinki, okna błyszczą, karp pływa w wannie. Wszystko wskazuje na to, że Święta Bożego Narodzenia tuż tuż. Dlatego pozwalam sobie złożyć Wam życzenia.

Jako katoliczka życzę Wam wszystkim, wierzącym i niewierzącym po równo, dużo błogosławieństw od Bożego Dzieciątka, niech Jego narodziny przyniosą radość Wam i Waszym rodzinom. Niech się Wami opiekuje i strzeże przed nieszczęściami, tymi dużymi i małymi. Nie raz doświadczyłam działania ręki Bożej w moim życiu. Bóg jest. Tak po prostu.

Jako kobieta, w tym trudnym dla kobiet okresie, życzę wszystkim kobietom, by czuły się ważne, kochane i szanowane. Niech kobiecość będzie naszą tarczą i bronią.

Jako matka życzę wszystkim rodzicom, by rodzicielstwo niosło ze sobą więcej blasków niż cieni. I życzę dużo zdrowia Wam i Waszym dzieciom, w zdrowiu jakoś łatwiej. A na wypadek choroby, życzę Wam dużo siły, by ją przetrwać.

Jako żona, szczęśliwa i spełniona, życzę wszystkim żonom takiego męża, jakiego ja mam. Kochającego, cierpliwego, ale z charakterem. Wszystkim mężom życzę takiej żony, jaką ma mój mąż (no dobra, to był żart ;) ).

Jako dziecko (w każdym z nas ono tkwi, prawda?) życzę Waszym dzieciom pogodnego, beztroskiego dzieciństwa. Dzieciństwa pełnego śmiechu i kochających rodziców. I śniegu na święta. Bo co to za święta bez śniegu?

Jako sąsiadka życzę Wam więcej empatii. Bo warto czasem pomyśleć o kimś, kto mieszka za ścianą. A czasem fajnie, jak za tym myśleniem pójdzie działanie. Pozytywne oczywiście. Sąsiedzka życzliwość to niestety towar deficytowy ostatnio. Życzę Wam i sobie zmian w tej dziedzinie.

Jako blogerka życzę wszystkim blogerom wiernych i zaangażowanych czytelników. I jeszcze, żeby Facebook nie wariował co chwila ze swoimi algorytmami, bo to nam bardzo utrudnia pracę. Bo blogowanie to nie jest zabawa, jak myślą niektórzy.

Jako internautka życzę Wam mniej hejtu w sieci. Życzę też mniej marketingowego bełkotu a więcej prawdziwych, wartościowych treści. I nowych algorytmów dla Google, bo niestety póki co, to sam bełkot podrzuca.

Jako człowiek życzę Wam, żebyście spotykali na swojej drodze samych dobrych ludzi. Nauczmy się na nowo dbać o relacje międzyludzkie. I starajmy się częściej patrzeć sobie w oczy.

Wesołych Świąt Moi Drodzy. Odpocznijcie

                                                                                                                                  Mirella

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Mało? To może sprawdź kolejny tekst :)

Ból brzucha w święta? Zapomnij! Zespół jelita nadwrażliwego da się okiełznać


Święta to wspaniały dla podniebienia czas, w którym potrawy na suto zastawionym stole, aż proszą się o skosztowanie. Szczególnie w Wigilię, podczas której tradycja nakazuje przygotowanie 12 potraw i spróbowanie każdej z nich przez biesiadników, aby przez kolejny rok w domu panował dobrobyt.

Wiecie, ja jestem prawdziwym smakoszem. Kocham jeść, a już absolutnie uwielbiam barszcz z uszkami, pierogi z kapustą i grzybami, potrawy rybne. Na szczęście metabolizm jeszcze się za to nie zemścił! Tymczasem mam inny kłopot, w przeciwieństwie do super metabolizmu, nie do pozazdroszczenia.

Wiecie czym jest zespół jelita nadwrażliwego? Ja niestety wiem –  powoduje on przykre dolegliwości ze strony jelit, takie jak naprzemienne biegunki czy zaparcia, wzdęcia i naprawdę intensywny ból, a także bóle krzyża. Podczas rozmowy z lekarzem dowiedziałam się, że cierpią na to przede wszystkim kobiety i co ciekawe, to schorzenie ujawnia się najczęściej po 20 roku życia. U mnie też tak było, z tym że, na szczęście, dotknęła mnie łagodna postać nadwrażliwości.

Przywykłam do czasowych dolegliwości, bo choć ta przypadłość bywa bolesna, nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i życia. Najlepiej unikać tego, co szkodzi, ale umówmy się – kto lubi ograniczenia? Tym bardziej, że święta rządzą się odmiennymi prawami. Ja nie lubię sobie niczego odmawiać (pewnie nie tylko ja) i bywa, że z tego powodu cierpię. Jestem więc przygotowana za każdym razem do walki z bólem.

A jeśli już przychodzi fala bólu, to, co u mnie zawsze skutkuje, to termofor i No-spa. Mogę wam to uczciwie polecić przy zespole jelita nadwrażliwego. Nie znam lepszego sposobu, by walczyć z bólem brzucha różnego pochodzenia. No-spa szybko łagodzi bolesne skurcze, które wielu “nadwrażliwcom” utrudniają, a chwilami wręcz uniemożliwiają normalne funkcjonowanie.

Poza tym sięgajcie po naturalne probiotyki (np. kiszonki, naturalne jogurty), bo ważne jest, by flora bakteryjna jelit była w dobrym stanie. I to, co mogę jeszcze polecić, to unikanie stresu (ha ha ha!), który nasila dolegliwości. Na szczęście przy świątecznym stole stresu nie ma za wiele, więc zauważam tu działanie terapeutyczne rodzinnego biesiadowania ;).

Mam nadzieję, że wasza nadwrażliwość nie odezwie się w święta i spędzicie cudowny, relaksujący czas z najbliższymi.

Wesołych Świąt, bez bólu i zmartwień!

 

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Oj znam doskonale co to za paskudna choroba ☹

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

To co? Jeszcze jeden artykuł?

Oczekiwanie na trzecie dziecko – nie ma już ekscytacji, fajerwerków i szampana…


Oczekiwanie na trzecie dziecko  znacznie różni się od tego, które przeżywałam za pierwszym i drugim razem. Nie ma już takiej ekscytacji, fajerwerków i szampana (bezalkoholowego ;-) )  po każdym skończonym tygodniu, miesiącu, czy oberwanym kopniaku. Czas płynie okrutnie szybko i w zapewne zanim się obejrzę, już będzie po ptakach. Albo raczej – już będę tulić kolejnego członka rodziny. 

Pamiętam jak w pierwszej ciąży odliczałam każdy skończony tydzień ciąży, jak dużo czytałam na temat poszczególnych etapów rozwoju maleństwa, jak niecierpliwie wyczekiwałam terminów wizyt u gina, bo ciekawość – co słychać u mojej fasolki? – zżerała mnie od środka.

Pamiętam, że dużą część wolnego czasu spędzałam na buszowaniu w sieci i przeglądaniu dziecięcych ubranek, pościeli, wózków, mebelków i wszystkich innych wyprawkowych gadżetów. Okropnie trudno było mi wtedy powstrzymać się przed zakupowym szałem. Ani myślałam też czekać z tym do samego końca, w myśl przesądu – żeby nie zapeszać!

Kupione malutkie ubranka od razu prałam i prasowałam (czego na co dzień nie lubię robić, a tu robiłam ochoczo), a później miliony razy oglądałam nie mogąc się doczekać, kiedy w końcu będę mogła je wykorzystać.

Tak mijały mi kolejne tygodnie, miesiące… Aż w końcu dotrwałam do półmetka i z podobną ekscytacją czekałam na finisz.

Za drugim razem też towarzyszyło mi mnóstwo emocji i sporo niecierpliwości, ale było trochę inaczej. Głównie dlatego, że nie miałam już tyle czasu wolnego i możliwości, by tak bezkarnie sobie siedzieć z nosem wciśniętym w ekran komputera. Poza tym, część wyprawki już miałam, więc nie musiałam wszystkiego kompletować od nowa.

Zdobyta wcześniej wiedza i doświadczenie pozwoliły mi również ograniczyć do minimum poszukiwanie informacji  na parentingowych portalach. A wizyty u gina, choć nadal stanowiły super okazję do podglądnięcia mojej córeczki w brzuszku, to jednak nie były już tak bardzo wyczekiwane. Po pierwsze dlatego, że mniej więcej wiedziałam już, co mnie na nich czeka i co mogę zobaczyć w obrazie USG, a po drugie mając w domu przedszkolaka, czas biegł mi zdecydowanie szybciej niż w poprzedniej ciąży, więc nawet nie miałam głowy do tego, by codziennie odhaczać kolejny (ty)dzień w kalendarzu.

Do finiszu też nie odliczałam dni, ale to raczej dlatego, że przyszedł niespodziewanie, prawie miesiąc wcześniej, więc jakby nie miałam okazji do tego nerwowego wyczekiwania ;-)

Z kolei trzecia ciąża to jest już całkiem inna bajka. Niby też się bardzo cieszę i ciekawość rychłego poznania kolejnego członka rodziny jest równie silna, ale tym razem nie mam już kompletnie czasu na to, by beztrosko sobie siedzieć pod kocykiem, w ciszy i spokoju, oddając się rozmyślaniom, planowaniu, czy odliczaniu.

Czas pędzi jak szalony, w ciągu dnia niejednokrotnie łapię się na tym, że od rana jeszcze na chwilę nie usiadłam, że zmęczenie dobija się do mnie niczym komornik do dłużnika, ale o chwili odpoczynku i drzemce mogę jedynie pomarzyć. Efekt tego jest taki, że tygodnie mijają, kartki z kalendarza spadają, brzuch rośnie, a wizyty u gina stały się tylko formalnością.

Do niczego już nie odliczam, bo nie mam do tego głowy, ani czasu. Rzadko czegoś szukam w sieci i czytam, bo wiele już wiem. Nie głaszczę obsesyjnie brzuszka, bo zazwyczaj ręce mam pochłonięte ogromem obowiązków. A ruchów maluszka zdarza mi się przez to wszystko nawet nie zauważać – no chyba, że on właśnie postanowi spróbować przebić się swoją stópką przez skórę, złamać mi żebro, albo zagrzebać nieprzyzwoicie nisko… ;-)

I generalnie rzecz biorąc, w przeciwieństwie do poprzednich dwóch razów, nie jestem zbytnio przygotowana do powitania na świecie kolejnego dzidziusia, mimo że spokojnie może to nastąpić nawet za (około) pięć tygodni!! Jak tak teraz o tym myślę, to aż się sama sobie dziwię, bo zwykle nie lubię niczego zostawiać na ostatnią chwilę.

A tu pokoik nieprzygotowany, wózek właśnie sprzedaliśmy, niby na rzecz nowego, no ale jeszcze go nie zamówiliśmy. Fotelika nie mamy (bo poszedł razem z wózkiem) więc na chwilę obecną, co uświadomił mi kilka dni temu mąż, nawet nie miałabym jak wrócić z bobasem ze szpitala do domu :-P   

Łóżeczko aktualnie zajmuje córeczka, a wypadałoby dla niej kupić nowe miejsce do spania, żeby mogła zwolnić dotychczasowe wyro dla przyszłego brata, tylko jakoś tak nam nie po drodze do sklepu meblowego. Zresztą, a propos mebli – dla maluszka mam tylko przewijak, nic więcej, więc jego rzeczy na ten moment też nie mam gdzie trzymać.

Tak prawdę powiedziawszy to mam tylko kilka ubranek, które zostały w spadku po rodzeństwie. Całą resztę muszę zorganizować. Włącznie z wyprawką dla siebie – koszuli do porodu nie mam, podkładów i podpasek też nie… No jednym zdaniem – jestem w czarnej d*pie.

Ale obiecuję sobie, że po świętach, trochę zwolnię tempo i ogarnę temat… ;-)

A na pocieszenie mogłybyście powiedzieć mi matulki, że wy też tak miałyście w kolejnych ciążach i nie jestem jedyna – nieprzygotowana ;-)

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. U mnie za kazdym razem te same emocje te same wariacje..kazdy ruch kazdy kopniak tak samo przezyty

  2. Nie zgadzam się z ta teoria. Znaczenie ma ile czasu minęło od ostatnich ciąż. U mnie 17 i 11. I znowu czułam to podekscytowana. Oczekiwanie nie miało końca. Zakupy mikro ubranek sprawiało radość.
    Kaźda ciąża dla mnie to ekscytujący czas.

    1. To nie jest teoria. To moje osobiste refleksje.
      Każda moja ciąża jest chciana i planowana. Każde dziecko bardzo wyczekiwane, ale jednocześnie mam coraz więcej obowiązków i coraz mniej czasu wolnego – a to siłą rzeczy, nie pozwala mi przeżywać kolejnej ciąży tak samo jak poprzednich.

    2. Ja miałam to samo. Czasem zapomniałam o tym ze jestem w ciąży – tyle obowiazkow – po narodzinach natomiast przeżyliśmy totalne zauroczenie – mam wrażenie, że poziom endorfin był podobny jak przy zakochaniu się. Cudowny, piękny czas. Świadome macierzyństwo też ma dodatkowe zalety – bardziej cieszy wszystko i mniej frustracji wywołują obowiązki i nieprzespane noce.

  3. Inaczej jest za każdym razem – nie tylko ciąże są różne, tak samo ja byłam już trochę inna. Może było mniej ochów i achów przy kolejnych ciążach, ale znowu pojawiały się inne wspaniałe rzeczy – kiedy dzieci dowiadywały się o rodzeństwie, snuły plany, czego będą bobasa uczyć… Po trzeciej ciąży (w przeciągu 4 lat urodziła nam się trójka dzieci) aż żal mi było, że to już koniec… Dlatego czwartą ciążą cieszyłam się tak, jak gdyby była pierwszą (oczywiście na ile tylko się dało). :D

    1. Racja – my kobiety też się zmieniamy. Z każdą kolejną ciążą dojrzewamy, a przez to inaczej przeżywamy – i nie chodzi o to, że gorzej, po prostu inaczej.
      P.s. Troje dzieci w 4 lata – wow! :) Jesteś cudowna :) :*

    2. tak jakoś wyszło ;) trzecie było w planie kiedyś później, jednak pojawienie się dwóch kresek było cudowną niespodzianką :D a czwarta dziecinka super uzupełniła naszą rodzinkę :D

    3. córcie trzy, synek jeden – razem drużyna nie do pokonania :)

  4. dla mnie było mega wyczekiwanie gdyż po 10 latach od ostatniej ciąży :) czułam się super zajarana tym faktem :)

    1. Noo po 10 latach to co innego :) U mnie przerwa jest znasznie krótsza ;)

  5. W czerwcu urodziłam trzeciego syna. Najstarszy ma 15 lat, średni 9 lat. To było coś po tylu latach. Ciąża całkiem spoko, nawet chyba najlepiej ze wszystkich. Mój mały Wojtek eh… Co tu dużo pisać.

    1. Różnica wieku dosyć duża – to w jakimś stopniu ma wpływ na przeżywanie. U mnie różnica wieku będzie zdecydowanie mniejsza :)

  6. Nieprawda czeka się za każdym razem w stanie euforii i radosci

    1. Po pierwsze – to są moje OSOBISTE refleksje, dlatego nie rozumiem skąd wniosek, że napisałam nieprawdę?
      Po drugie – nie napisałam, że trzecia ciąża mnie nie cieszy, wręcz przeciwnie! Chodzi jedynie o to, że mając już 2 małych dzieci mam tyle obowiązków i pracy przy nich, że najzwyczajniej w świecie brakuje mi czasu na to by każdego dnia rozmyślać o ciąży i przeżywać ją w taki sam sposób jak poprzednimi razy.

    1. Skąd wniosek, że moje OSOBISTE przemyślenia są kłamstwem??
      To nie jest teza postawiona wobec wszystkich kobiet, to są moje refleksje…

  7. Kazda kolejna ciaza jest na innym etapie naszego zycia i to tez wplywa na to jak odczuwamy ciaze

  8. A ja sie ciesze, jak przy kazdej ciazy, czekam na kazda wizyte u lekarza z motylkami w brzuchu, ale… brak czasu na odpoczynek odbija sie na mnie tak, ze czasem zapominam, ze jestem w ciazy
    Najstarsza ma 3 lata, mlodsza poltora roku, a jestem w 13tc.

    1. No właśnie – ja też czasem zapominam, że w ciąży jestem, choć bliżej mi do finału niż początku :P

    2. Hihi. No to ja jeszcze mam prawo😂

  9. To chyba pisał ten artykuł ktoś kto dzieci niema

  10. Ekscytacja ta sama, tylko obaw ciut mniej ;)

  11. Ekscytacja, odliczanie, rozmowy z synkiem, głaskanie… Z czwartym, piątym i szóstym dzieckiem podobnie

  12. Trzecie dziecko było trochę zaskoczeniem (miało być, ale trochę pozniej;)) ciąża trochę inna od pozostałych bo nie było szans na odpoczynek itp kiedy wokół biega roczny maluch. Ale dzidziuś bardzo wyczekiwany a uparciuch urodził się po terminie

  13. Tak samo oczekiwane i tak samo udane

  14. Przy pierwszej ciąży miałam tak samo . Oczekiwanie odliczanie itd. Za drugim razem już nieco mniej czasu wiadomo. Za trzecim razem to już wgl czasu brak. Wszystko na ostatnią chwilę było przygotowane. Trzeba było ubranka kompletować,bo maleństwo okazało się chłopakiem a w domu już 2 dziewczyny ;) były.kazda ciąża inna,poród inny. Za każdym razem gorszy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Sprawdź nasz kolejny artykuł

Cukrzyca w ciąży – co powinnaś o niej wiedzieć


Cukrzyca ciążowa to choroba, która może stanowić poważne zagrożenie dla płodu. Choć dotyka stosunkowo niewielką ilość przyszłych mam i nie zawsze pojawia się w każdej ciąży (w przypadku wieloródek), to jednak trzeba mieć świadomość, że taka przypadłość istnieje i jakie ryzyko za sobą niesie. Dlatego należy bacznie obserwować swój organizm w ciągu tych 9 miesięcy, by w razie czego szybko wykryć problem i podjąć odpowiednie działania.

Czym jest cukrzyca ciążowa?
Cukrzyca ciążowa, jak sama nazwa wskazuje, pojawia się tylko u kobiet ciężarnych i zwykle ustępuje niedługo po porodzie. Przyczyny jej pojawienia się są złożone i nie do końca wyjaśnione, lecz z pewnością w jej rozwoju kluczową rolę odgrywają zmiany hormonalne zachodzące w organizmie kobiety. W wielkim skrócie można by rzec, że wzrost niektórych hormonów, typu progesteron, prolaktyna, czy estrogeny, blokują działanie insuliny. Dochodzi więc do zachwiania równowagi i podwyższenia poziomu glukozy we krwi ponad normę.

Czynniki ryzyka rozwoju cukrzycy w ciąży:
– nadwaga,
– mała aktywność fizyczna,
– wiek powyżej 35 roku życia,
– cukrzyca występująca w rodzinie,
– przebyta cukrzyca ciążowa w poprzedniej ciąży,
– duża masa ciała dziecka w poprzedniej ciąży (powyżej 4 kg).

Objawy cukrzycy ciążowej
U wielu ciężarnych cukrzyca rozwija się potajemnie i przebiega bezobjawowo, dlatego testy na poziom cukru we krwi powinno się przeprowadzić kilkakrotnie. Czasami objawy mogą być typowe dla okresu ciąży, co znacznie utrudnia jej rozpoznanie i szybką reakcję. Jednak są pewne sygnały wysyłane przez organizm, które powinny wzbudzić czujność przyszłej mamy. Należą do nich:
– zawroty głowy,
– omdlenia,
– silne pragnienie,
– częste oddawanie moczu,
– sucha skóra,
– senność i ciągłe zmęczenie.

Zagrożenie płynące z choroby
Większość kobiet chorujących na cukrzycę w ciąży rodzi zdrowe dzieci. Należy mieć jednak świadomość, że nierozpoznana, niekontrolowana i źle leczona cukrzyca zwiększa ryzyko poronienia, porodu przedwczesnego, urodzenia martwego dziecka oraz wad wrodzonych ( serca, nerek, układu nerwowego, oddechowego, przewodu pokarmowego). Ponadto niewykryta lub zlekceważona choroba może doprowadzić do nadmiernego wzrostu masy ciała dziecka, co z kolei może stanowić zagrożenie (dla matki i dziecka) podczas porodu naturalnego i wskazanie do cesarskiego cięcia.

Diagnoza – test obciążenia glukozą
Testy na poziom cukru we krwi przeprowadza się kilka razy. Pierwszy już na samym początku ciąży, by sprawdzić, czy przyszła mama nie choruje na cukrzycę typu 2 nieświadomie (nierozpoznaną przed ciążą) lub cukrzycę typu 1, która rozwija się podczas ciąży.

Drugi test wykonuje się między 24 a 28 tygodniem ciąży. Polega on na tym, że najpierw pobiera się ciężarnej kobiecie krew, później podaje do wypicia roztwór sporządzony z 50 g lub 75 g glukozy rozpuszczonej w 250 ml wody. Następnie po upływie 1 godziny (w przypadku 50 g glukozy) lub 2 godzin (po spożyciu 75 g glukozy) oznacza się stężenie glukozy we krwi.

Leczenie cukrzycy w ciąży
Jeśli wynik testu okaże się nieprawidłowy, niezbędna jest pilna konsultacja z lekarzem ginekologiem oraz diabetologiem, który ustali jak należy dalej postępować. Konieczna na pewno będzie odpowiednia dieta z ograniczeniem cukrów prostych, regularna kontrola poziomu glukozy we krwi, a w najgorszym razie trzeba będzie włączyć terapię insuliną – jeżeli stężenie glukozy oznaczane za pomocą glukometru przekracza 5 mmol/l (90 mg/dl) i/lub stężenie poposiłkowe wynosi >6,7 mmol/l (120 mg/dl).

Zmiany i postępowanie w przypadku cukrzycy ciążowej
Po zdiagnozowaniu cukrzycy ciążowej, niezwłocznie należy zmienić swój dotychczasowy styl życia i nawyki żywieniowe. Najważniejsze zalecenia dla ciężarnej to:
– spożywanie kilku niewielkich posiłków, w równych odstępach czasu,
– wyeliminowanie z diety cukrów prostych,
– zwiększenie ilości produktów zbożowych, bogatych w błonnik i białko, roślin strączkowych, warzyw i owoców (choć z nimi też należy uważać),
– ograniczenie w diecie soli,
– regularna aktywność fizyczna, która sprzyja „spalaniu” glukozy (przynajmniej 30 minut spaceru każdego dnia, najlepiej po posiłku),
– picie dużych ilości wody.

Pamiętaj, wczesne zdiagnozowanie i odpowiednie leczenie cukrzycy w ciąży może zapobiec wystąpieniu wielu poważnych powikłań i zakończyć ciążę szczęśliwie. Nie lekceważ więc żadnych symptomów, badań lekarskich i wizyt u specjalisty/ów! Wiedz też, że cukrzyca ciążowa to nie dożywotni wyrok i po porodzie Twój organizm powinien wrócić do swojej równowagi oraz zdrowia.

Więcej o cukrzycy ciążowej można przeczytać również na stronie www.zdrowystartwprzyszlosc.pl

Nasze recenzje Zobacz wszystkie »

  1. Miałam cukrzycę w drugiej ciąży. Na początku próbowałam dietą, ale niestety cukier na czczo był za wysoki. Dostałam insulinę na noc. Do końca ciąży byłam na diecie cukrzycowej, i dzięki niej przytyłam tylko 6 kg,
    Córka urodziła się zdrowa, 3,4kg. Najgorsze są zawsze początki kiedy człowiek nie wie co, z czym, jak.
    Bardzo pomocna jest strona slodkiemamy.edu i grupy na fb

  2. Ja miałam cukrzyce w pierwszej (i jedynej ciąży) ze względu na rodzinne obciążenie robiłam test z glukoza dwa razy (pierwszy w 18 tc i wyszedł dobrze). Początkowo dieta ale cukry były bardzo wysokie a ja nie jadłam pawie nic. Potem insulina na noc i po posiłkach. Przed ciąża ważyłam 68 kg w dniu porodu 70. Córeczka urodziła się zdrowa i bez zaburzeń glikemii. Ja mimo iż jestem już ponad 2 lata po porodzie badam się wyrywkowo glukometrem. Na razie jest dobrze ☺

  3. Miałam cukrzycę w ciąży. Udało mi się całą ciążę prowadzić dietę i uniknąć insuliny córka zdrowa jak ryba, 3670g

  4. W pierwszej ciazy mialam cukrzyce. Dieta. I wszystko bylo ok. Corka w 38 tyg.zdrowa 3310. Przy drugiej ciazy nie mialam cukrzycy.

  5. Ja miałam w pierwszej i trzeciej ciąży przy corkach. Pierwsze udalo sie dieta wyeliminować wysoki poziom cukru a przy trzeciej ciazy już musialam dostawać insulinę przy każdym głównym posiłku oraz na noc z każdym tyg dawka insuliny wzrastala

  6. U mnie po pierwszym porodzie, neonatolog podejrzewała nierozpoznaną w ciązy cukrzycę. W drugiej ciąży cukrzycę stwierdzono i sklasyfikowano jako ciązową, dostalam insulinę i generalnie lekarze lekko podeszli do tematu i moje obawy o możliwe powikłania kwitowali tym, ze najwyżej dziecki będzie duże i zrobią cc. Syn urodził się z cięzkimi powiklaniami i wrodzonym zapaleniem płuc spowodowanym infekcją wewnatrzmaciczną! Sprawa oczywiście zamieciona pod dywan. Okazało się że choruję na cukrzycę typu 1, LADA tzn późno rozpoznawaną. Wystarczyło zrobić badania na ilość c-peptydu we krwi można mnie bylo leczyć inaczej. Na szczęście z synkiem już jest w porządku, ale polecam dopytywać o wykonanie tego badania.

  7. Też miałam cukrzycę ciążową za wysoki cukier więc dostałam insulinę do każdego posiłku i na noc ,niunia urodziła sie duża i zdrowiódka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

 

Top W Roli Mamy na Facebooku