Emocje 22 marca 2015

500 zł miesięcznie na każde dziecko

Tytułowe „500 zł na dziecko” brzmi w Polsce jak bajka. Tymczasem jest to rzeczywisty projekt gminy Nysa, który zakłada, że takiej wartości bon opiekuńczo-wychowawczy na dziecko w wieku od 1 do 6 lat miałyby dostawać rodziny z dwójką pracujących rodziców już od przyszłego roku.

Autorem pomysłu jest Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”, które starało się o wprowadzenie w Polsce Kart Dużej Rodziny, czyli systemu ulg dla wielodzietnych, o którym niedawno pisała Żaklina.

W Nysie trwają prace nad projektem i poszukiwanie źródeł jego finansowania, by od 1 października ruszyć z przyjmowaniem wniosków. Warunkiem otrzymania takiego wsparcia miałoby być zameldowanie w gminie Nysa, która boryka się z problemem demograficznym. Rodzice powinni pracować w Nysie i tam rozliczać podatek dochodowy. Burmistrz miasta Kordian Kolbiarz wyjaśnia, że w ciągu ostatnich lat z Nysy wyjechało ok. 35% młodych ludzi.

Innowacyjne jest to, że w przeciwieństwie np. do Karty Dużej Rodziny, osoby objęte projektem miałyby otrzymywać pieniądze, a nie ulgi czy bony na usługi. Takie rozwiązanie wyróżnia się w polityce rodzinnej tym, że wsparcie finansowe nie zależałoby od dochodu danej rodziny.

Czy to naprawdę może się udać? Jeśli wzrośnie liczba mieszkańców, która będzie zatrudniona i będzie odprowadzała podatki, to może rzeczywiście jest to realne rozwiązanie prorodzinne. Nie pozostaje mi nic innego, jak trzymać kciuki za powodzenie realizacji tego odważnego dla gminy pomysłu, by były pozytywne efekty, które będą zachętą dla innych polskich miast.

23
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Adrianna MizgiertAlina KudziaPaulina KępińskaAgness RoxyAneta Błajek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewelina Mąkosa-Salamon
Gość

A jesli patologia będzie rodzila dzieci dla tej kasy?? Jak zrobić tak aby tego uniknąć i dać kasę tylko dobrym rodzicom?!

Barbara Heppa-Chudy
Gość

Myślę, że warunek, iż oboje rodzice muszą pracować, w dużej mierze wyklucza tzw. patologię.

Kobiece Inspiracje
Gość

Ale również może być krzywdzący w stosunku do rodzin, które pracy znaleźć nie mogą. Praca bądź jej brak nie jest wyznacznikiem patologi

Kasia Wyrzykowska
Gość

Trochę to bez seansu ze dwojka rodziców musi pracować…jak jedno pracuje to odpada. ..to co to za pomoc…jak zwykle nie przemyślana…

Edyta Przywara
Gość

To prawda, po pierwsze znam wiele mam które długo szukają pacy i nie mogą jej znaleźć, po drugie nie każda mama ma warunki aby iść do pracy, zwłaszcza mają małe dzieci w domu albo w przedszkolach nie ma miejsc.

Kasia Wyrzykowska
Gość

Właśnie, taka ta nasza polityka ;(

Angelika Poręba
Gość

Ale te pieniądze to właśnie na przedszkole „przewidziane” są, tylko oficjalnie to pomoc dla dziecka.

Dudkiewicz Patrycja
Gość

Hmhm… Dawać co miesiąc nawet 1000. Wtedy będzie łatwiej zabrać dzieci z patologii spowodowanej przez alkohol niż przez biedę. Gdy widzę chlorka z małym dzieckiem to mi szkoda dziecka. Jednak gdy słyszę zabrali dzieci bo rodzice byli biedni… Ręce opadają. Zamiast im pomóc to zabierzmy im dzieci…

Aleksandra Adrienne Kubajewska
Gość

Nie w tym kraju, jak zwykle tylko obietnice :/

Wyprawa Mama
Gość

Ech… Pomysły „piękne” i jak zawsze chwytliwe. Jednak po pierwsze dopracowanie ich tak by faktycznie miały sens to jedno a drugie to znalezienie źródeł finansowania. Sama nie lubię takich obietnic. Przecież te pieniądze z nieba nie spadną. Jeszcze na szczeblu gminy może jest to do zrealizowania w ramach własnego budżetu o ile gmina „bogata” ale jak mi politycy zaczynają takie obietnice składać to uciekam. Przecież sama będę musiała w ten czy inny sposób te „dodatki” sfinansować. Chyba lepiej dbać o aktywowanie rodziców rozwój pracy zdalnej dostępność do innych rozwiązań pozwalających samemu zarobić na własną rodzinę (to tak w skrócie ;)… Czytaj więcej »

Emilia Marć-Baniel
Gość

A co ze starszymi dziećmi……?

Alina Kudzia
Gość

podejrzewam że później obowiązek szkolny zlikwiduje potrzebę pieniędzy bo nie będzie trzeba prywatnego przedszkola czy opiekunki.

Aneta Błajek
Gość

Z dwójka pracujących Rodziców?
Pomocy raczej potrzebują Rodzice z których jeden z Nich nie pracuje bp zajmuje się Dziecmi

Anna Dubicka-Reszke
Gość

A niby czemu dla pracujacych nie? Tez staraja sie o lepszy byt pracujac i wychowujac dzieci jednoczesnie, a pewnie spora czesc pensji wydaja na opiekunki/zlobki.

Aneta Błajek
Gość

Ja nie mowie ze nie. Chodzi mi raczej o to ze niepracujący nie są uwzględnieni. A żyć za jedna pensje jest na prawdę trudno. A proszę mi wierzyć, nie znajdę u nas pracy z której mogłabym opłacić opuekunke cxy żłobek dla trojki dzieci.

Agness Roxy
Gość

Jak mnie nie stać to nie robię sobie 3 dzieci… Może zrób sobie 4 … Nikt nie będzie utrzymywał Twoich dzieci!!!

Aneta Błajek
Gość

Przepraszam ale nie przypominam sobie żebyśmy przechodziły na „Ty”. I proszę mnie nie oceniać. Nic Pani o mnie nie wie. A robi Dzieci to może Pani. Ja ich nie ROBIĘ.

Paulina Kępińska
Gość

Czasami jest tak, że jeden z rodziców zostaje w domu z wyboru, lub z własnej wygody. Tam chyba w ten sposób chcą zachęcić rodzicow ddo powrotu do pracy i do zmniejszenia bezrobocia. Jak dla mnie pomysł super, bo czasem te 500 starczy na opłaty za żłobek czy przedszkole lub jako wynagrodzenie dla niani.

Aneta Błajek
Gość

Poza tym Pani Agness, Pani moich Dzieci nie utrzymuje, za to one będą pracowały na Pani emeryturę.
Pani Paulino żeby zmniejszyć bezrobocie trzeba zacząć od stworzenia miejsc pracy. Ja chętnie bym pracowała ale po pierwsze nie mam gdzie, po drugie dochody tutaj to najnizsza krajowa a po trzecie… Dlaczego dawać opiekunkom cxy zlobkom a nie Matce która sama chce wychowywać swoje Dzieci?

Agness Roxy
Gość

Rozumiem że dzieci PANI podrzucili :D Ja na swoją emeryturę pracuję i oszczędzam sama, a to że nie ma PANI pracy albo pieniędzy na utrzymanie rodziny jest tylko i wyłącznie PANI winą. Powodzenia

Aneta Błajek
Gość

Zus juz teraz ma problem z wyplata emerytur a skąd biorą środki na ich wypłaty to jiz vhyba nie muszę mówić? Co do podrzucania dzieci to nie będę tego komentować bo dalsza dyskusja na takim poziomoe nie ma żadnego sensu.

Adrianna Mizgiert
Gość

Byłoby miło

Kulinaria 21 marca 2015

Drożdżowe ciasto czosnkowe

Kilka razy w roku mam ochotę na ciasto drożdżowe w nieco innej odsłonie, właśnie wtedy sięgam do tego przepisu. Jeśli lubicie pizzę, ciasto drożdżowe i czosnek to z pewnością Wam posmakuje.

Składniki

Ciasto:

  • 1kg mąki
  • 1l mleka
  • 100g świeżych drożdży
  • 1 jajko
  • łyżeczka cukru
  • łyżeczka soli

Farsz:

  • słoik sosu słodko-kwaśnego
  • 5-7 ząbków czosnku (w zależności od upodobań)
  • 40dag żółtego sera
    opcjonalnie:
  • 50dag pieczarek
  • 20 dag szynki

Przygotowanie:

1. W garnuszku podgrzewam szklankę mleka i roztapiam w nim drożdże.

2. Do miski przesypuję mąkę, sól i cukier, wlewam mleko oraz rozpuszczone drożdże, a na końcu dodaję jajko. Wszystko mieszam do uzyskania jednolitej masy (ciasto będzie rzadkie). Przykrywam miskę ściereczką i zostawiam na godzinę.

Drożdżowe ciasto czosnkowe

3. W tym czasie podsmażam starte na dużych oczkach pieczarki, przeciskam przez praskę czosnek, który dodaję do sosu słodko-kwaśnego, ścieram ser.

Drożdżowe ciasto czosnkowe2

4. Kiedy ciasto wyrośnie przekładam połowę ma wysmarowaną olejem blachę od piekarnika. Ułatwiam sobie tą czynność zwilżając dłonie wodą.

Drożdżowe ciasto czosnkowe1

5.Tak przygotowane ciasto smaruję sosem, przekładam dodatki, dodaję ser. Na sam koniec przekładam pozostałe ciasto, przykrywając dokładnie składniki.

Drożdżowe ciasto czosnkowe3

6. Ciasto piekę w 180 stopniach C mniej więcej 40 min

Smacznego!

Drożdżowe ciasto czosnkowe4

 

Zdjęcia: (nie)Magda(lena)

5
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magdalena
Gość
Magdalena

Muszę koniecznie zrobić. Wszystko co uwielbiamy z mężem:)

Matka Antka
Gość
Matka Antka

Weekend to dobry moment by wypróbować nowe przepisy. Spróbuję tę fantazję na temat innej odsłony pizzy wypróbować dziś na kolację.

Ewelina Mąkosa-Salamon
Gość

uwielbiam i katuję nim rodzinę :) wiem, że to samo zdrowie

Magda
Gość
Magda

Polecam! Aż mi ślinka cieknie jak o nim myślę ;)

Alicja Malinowska
Gość

Uwielbiam! Jak dowiedziałam się, że on i cebula obniżają ciśnienie, zrozumiałam dlaczego moje ciało je kocha. Tylko do ciast nie dodaje. Chociaż… 

Znad kołyski 20 marca 2015

Mama czy bajkopisarz czyli bajki dla dzieci

Nie jestem bajkopisarzem, nigdy zresztą nie chciałam być, ale na życzenie moich maluchów zostałam “bajkowymyślaczem”, zwyczajnie wymyślam bajki dla dzieci.

Zaczęło się od tego, że przerabiałam znane klasyki na nieco lżejszą formę, bez brutalnych fragmentów. Wilk nie chciał zjeść Czerwonego Kapturka i Babci tylko chciał zjeść smakołyki, które Czerwony Kapturek niósł chorej Babci, żeby ta szybciej wyzdrowiała. Baba Jaga nie chciała wsadzić Jasia do pieca, tylko szukała grubaska-kolegi, bo sama też bardzo przytyła od słodyczy. Dzięki pomocy Małgosi, oboje z Jasiem trenowali i dobrze się odżywiali i zgubili zbędne kilogramy ;)

Szybko mi się to jednak znudziło i trzeba było wymyślić coś… nowego. Zapytałam więc pewnego wieczoru Adrianka o czym mam mu tym razem opowiedzieć. Tak oto powstała bajka o samolociku Rajanku.

 Daleko, daleko, za górami, za lasami żył sobie mały samolocik Rajanek. Miał Mamę, Tatę i młodszą siostryczkę. Wszyscy pracowali na lotnisku zabierając pasażerów na różne wyprawy.

Jak co dzień rano, tak samo i tego dnia Rajanek wyjechał z hangaru i podjechał pod terminal pasażerski.

Otworzył drzwi oraz luki bagażowe i czekał na pasażerów. Obsługa zapakowała wszystkie bagaże, pomogła ludziom wsiąść i zająć miejsca. Rajanek zamknął wszystkie wejścia i powoli ruszył z miejsca kierując się w stronę pasa startowego.

Zaczął się rozpędzać, coraz szybciej i szybciej, aż wreszcie poderwał dziób do góry i oderwał się od ziemi. Leciał coraz wyżej i wyżej. Zbliżał się do chmur, w końcu wleciał w nie – były białe jak śnieg, nic nie było widać przez okna. Chwilę później wzniósł się ponad białe obłoki i wszyscy zobaczyli piękne słońce. Natychmiast zrobiło się jasno i przytulnie oraz cieplutko.

Stewardessy zaczęły pasażerom roznosić lody dla ochłody. Dość długo lecieli ponad chmurami obserwując jak zmienia się kolor słońca, kształty chmur, a także jak pod nimi przesuwają się wyglądające jak mrówki samochody, podziwiali piękno krajobrazów. Mijali góry, morza, rzeki i jeziora, mniejsze i większe miasta, aż wreszcie Rajanek zaczął obniżać lot. Najpierw wleciał w chmury, gęste i białe, następnie tuż poniżej chmur trafił na deszcz.

Pasażerowie oglądali jak po szybach spływają strugi wody, przygladali się błyskawicom, które raz po raz rozświetlały niebo i chmury. Wreszcie przestało grzmieć i już po chwili ich oczom ukazała się piękna i kolorowa tęcza. Wszyscy byli zachwyceni tym widokiem. Samolocik leciał dalej, nadal powoli obniżając lot. W końcu zbliżył się do lotniska i sprawnie wylądował. Spokojnie podjechał pod terminal pasażerski, otworzył drzwi oraz luki bagażowe. Zarówno pasażerowie jak i Rajanek byli nieco zdziwieni widokiem jaki rozciągał się wokół. Wszędzie było mnóstwo piasku. Nic tylko piasek i słońce oraz kilka budynków lotniska. To była pustynia w Egipcie – taka ogromna niekończąca się piaskownica.

Na przybyłych czekał już nietypowy środek lokomocji. Były to zaprzęgnięte wielbłądy. Każdy zajął miejsce na grzebiecie zwierzaka i ruszyli w nieznane. Przewodnicy zabrali pasażerów do piramid. Były to ogromne budynki złożone z czterech złączonych ze sobą trójkątów. Okazało się, że te niesamowite budowle były grobowcami, które obecnie zamieszkiwały mumie – zabandażowane postacie  wyglądające nieco strasznie ale jak się później okazało niezwykle przyjazne i uprzejme.

Każda z mumii opowiedziała przybyłym niesamowitą historię z przeszłości. Jedne były o Faraonach – dawnych władcach Egiptu, inne opowiadały o wielkiej rzece Nil, a jeszcze inne o zaginionych wśród piasków pustyni skarbach, które po dziś dzień spoczywają wokół piramid.

Czas szybko zleciał na słuchaniu ciekawych opowieści. Zbliżało się popołudnie. Psażerowie dojechali na wielbłądach do rzeki Nil, wsiedli na statek i jedząc obiad popłynęli z powrotem w stronę lotniska. Kiedy byli już dość blisko przesiedli się ponownie na wielbłądy. Dojechali na miejsce i zmęczneni wsiedli do Rajanka. Ten pozamykał wszystkie drzwi oraz luki bagażowe i ruszył. Najpierw powoli dojechał do pasa startowego, następnie zaczął się rozpędzać i kiedy jechał już bardzo szybko oderwał się od ziemi i wzleciał w stronę chmur. Leciał coraz wyżej i wyżej, prosto w białe jak mleko chmury. Przez chwilę nic nie było widać, lecz zaraz potem oczom wszystkich ukazało się śliczne, ciepłe słoneczko. Wnętrze samolotu rozjaśniło się i ogrzało. Każdy z pasażerów otrzymał szklankę pysznego chłodzącego napoju. Zmęczeni wyprawą szybko usnęli.

Lot minął nadspodziewanie szybko i spokojnie. Rajanek jako doświadczony już samolot gładko wylądował i podjechał do terminala pasażerskiego gdzie pożegnał się z wysiadającymi pasażerami. Potem powoli pojechał w stronę swojego hangaru, aby po męczącym dniu odpocząć i zaraz potem zasnął aby śnić kolejne o kolejnych fantastycznych przygodach.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close