"Czerwień rubinu"

Tytuł: „Czerwień rubinu”
Autor: Kerstin Gier
Wydawnictwo: Egmont
Seria: Trylogia czasu
Rok wydania: 2011
Format: 140 x 205 mm
Okładka: miękka
Ilość stron: 341
Przedział wiekowy: 16+
Cena sugerowana: ok. 30 zł

Książka nagrodzona statuetką Małego DONGA przez Stowarzyszenie Przyjaciół Książki dla Młodych przy Polskiej Sekcji IBBY

Miałam ostatnio przyjemność przeczytać książkę „Czerwień rubinu” niemieckiej autorki Kerstin Gier. Jest to pierwsza część Trylogii czasu, czyli fantastycznej opowieści o podróżach w czasie. Fabuła opiera się na ciekawym pomyśle – do przenoszenia się przez wieki, potrzebna jest nie tylko maszyna czasu, ale również pewien gen, dziedziczony tylko w dwóch rodzinach Montrose i de Villiers.

W rodzinie Montrose wszyscy są przekonani, że gen odziedziczy zarozumiała Charlotta, która od dziecka jest przygotowywana do roli, którą ma spełnić. W tym celu pobiera lekcje historii, szermierki, sztuki, obyczajów i zachowań obowiązujących w różnych epokach. Całkiem niespodziewanie gen dziedziczy jej kuzynka Gwendolyn – i tu właściwie dopiero akcja się rozkręca. Po pierwsze Gwen przeżywa niesamowite przygody w przeszłości, po drugie smaczku całej historii dodaje kolejny podróżnik w czasie – niezwykle przystojny Gideon 🙂

Nie zagłębiając się zbytnio w szczegóły, żeby nie psuć innym czytelnikom niespodzianek, dodam tylko, że książka jest dodatkowo ubarwiona plejadą ciekawych postaci z przeszłości – m.in hrabią Saint – Germain (postać poniekąd historyczna) lub Rakoczym (wątek transylwański).

Autorka ma niezwykły dar opowiadania. Czyta się lekko, przyjemnie, szybko… i śmiesznie. Nieco sarkastyczne poczucie humoru głównej bohaterki, stanowi jej dodatkowy atut książki. Główne postaci są ciekawie zarysowane, może zbyt jednoznaczne – dobry jest zawsze dobry, a zły coraz gorszy, ale nie należy wymagać zbyt wiele od literatury skierowanej zasadniczo do nastoletniego czytelnika, a właściwie przede wszystkim czytelniczki. Polecam na wakacyjny wyjazd, dla oderwania się od rzeczywistości.

Może uda Ci się uwierzyć, że podróże w czasie są jak najbardziej możliwe, a konfesjonał w starym kościele to świetne miejsce przerzutowe:)

Nie mogę zapomnieć o pięknej okładce, która porusza swoja zwiewnością. Ma ona w sobie nutkę tajemnicy, którą chcemy odkryć, a żeby to zrobić musimy sięgnąć na półkę, zabrać książkę w jakieś spokojne, równie tajemnicze miejsce i pozwolić się jej pochłonąć. 

Magdalena 

Serdecznie dziękujemy Wydawnictwu Egmont za przekazanie egzemplarza recenzenckiego książki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close