Emocje 17 marca 2020

Co ma ze sobą wspólnego stos książek i sterta wypranego prania?

Każdy z nas ma pewien określony rytm w swoim życiu – stałe punkty dnia, rytuały, codzienne obowiązki i przyjemności. Nagle na świecie pojawił się koronawirus i znacząco to zaburzył, mimo że zdecydowana większość z nas nie spotkała się z nim bezpośrednio.

Rewolucja u każdego może wyglądać inaczej, bo różnicę między nami będzie stanowiła m.in. liczba i wiek dzieci, wielkość mieszkania, obecność współmałżonka, rodzaj naszego pobytu w domu – praca zdalna czy skorzystanie z dodatkowego zasiłku opiekuńczego. Jedno jest pewne – nasza codzienność zmieniła się o 180 stopni i jak wszystko, co nowe, może wzbudzać w nas niepokój. Obawę może budzić to uziemienie całą rodziną na pewnej ograniczonej przestrzeni na nie wiadomo ile dni, brak codziennych relacji ze współpracownikami, dostępu do ulubionych aktywności i przyjemności. Na pewno odczujemy dużo różnego rodzaju ograniczeń i niedogodności.

Żeby sobie z tym poradzić, powinniśmy przede wszystkim popracować nad swoim wewnętrznym podejściem do problemu. Czyli przestawić się z myślenia ukierunkowanego na odczuwaniu braków, na postrzeganie rzeczywistości zorientowane na zyski. Prościej – zamiast widzieć minusy sytuacji, na którą przecież nie mamy żadnego wpływu, zacząć próbować dostrzegać jej plusy. To tak jak ze szklanką, która może być do połowy pusta lub pełna. Wybierzmy tę drugą!

Niewątpliwym pozytywem jest zwolnienie tempa. Jesteśmy przyzwyczajeni do życia w biegu, ciągłym pędzie. Wiecznie narzekamy, że nie wyrabiamy. A teraz dostajemy w prezencie czas. Pomyśl więc,co teraz możesz zrobić, na co w wirze codziennych obowiązków normalnie nie znajdujesz czasu?

Czy ktoś pamięta, kiedy napisałam dla Was ostatni tekst? Pewnie nikt! Bo bardzo dawno tego nie robiłam. Nie miałam czasu i było mi źle z tym, że zaniedbuję bloga. I oto, dzięki kwarantannie, siedzę i piszę.

Mam w planach nadrobić zaległości związane z domowymi obowiązkami – pierwsze na tapet pójdzie pranie do prasowanie, z którym od dawna nie potrafię wyjść na zero.

Mam też dużo czasu na wiosenne prace ogrodowe, oby tylko pogoda dopisała i temperatury oraz słońce sprzyjało aktywności na dworze.

Skorzystałam też z sugestii Olgi Tokarczuk: „robiąc zapasy, nie zapomnijcie zaopatrzyć się również w coś dla duszy”, więc mam kilka książek, które z ogromną przyjemnością przeczytam.

Oczywiście wymieniając moje plany na najbliższe dni domowej kwarantanny, nie mogę pominąć czasu z moją rodzinką. Nie, nie będziemy się nawzajem uszczęśliwiać, nie odstępując siebie o krok, bo to mogłoby być bardzo trudne dla każdego z nas, ale umawiamy się na wspólnie spędzony czas, na te aktywności, które sprawiają nam radochę.

Podpatruję też co się dzieje u innych na portalach społecznościowych w ramach akcji „Zostań w domu” i szukam dla siebie oraz moich najbliższych inspiracji. Znajomi polecają książki, filmy, seriale, odkurzają gry planszowe, zabawy, miejsca, gdzie warto wybrać się na spacer, czy pomysły, by się zabrać za wiosenne porządki…

I powiem Wam, że jak człowiek zacznie się pozytywnie nakręcać, to od razu czuje się lepiej. Zadbajcie więc o siebie i swój pozytywny nastrój. A ja życzę Wam na te najbliższe szczególne dni zdrowia i wzajemnej życzliwości!

Na zakończenie zacytuję jeszcze słowa włoskiej pisarki Cristiny Comencini („Liberation” 12 marca 2020):

“Nadeszła chwila prawdy. Dla par, które nie są w stanie się znieść i dla tych, które twierdzą, że się kochają. Tych, które spędziły ze sobą całe życie, i dla tych, które są razem od niedawna. Dla ludzi, którzy ze względu na umiłowanie wolności, nie zdecydowali się na życie z kimś, i dla tych, którzy po prostu nie mieli wyboru. Dla dzieci, które nie mają szkoły, dla młodych, którzy się pragną, ale nie mają jak się spotkać… Wszyscy musimy sobie wymyślić nowe życie, czuć się blisko, nawet jeśli bardzo się oddaliliśmy. Stajemy twarzą w twarz z czymś, czego na ogół unikamy za wszelką cenę. Z nudą. A także z odległością, bezczynnością, ciszą albo wręcz odwrotnie — z wrzaskami dzieci, które szaleją, nie mogąc wyjść z domu. Stajemy skonfrontowani z życiem, jakie sami sobie wybraliśmy, albo jakie zesłał nam los, z tym, co nazywamy naszym domem, który przez lata budowaliśmy, a dziś, ze względu na epidemię, jesteśmy na niego skazani. To prawdziwy test.”

Zdajmy ten test na piątkę z plusem.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Gry karciane – sposób na spędzanie czasu w domu. Przegląd trzech gier

Gry karciane i planszowe są niezawodnym sposobem na to, by nie nudzić się w domu. Szczególnie, że wyjątkowa sytuacja, którą wywołał koronawirus, wymaga specjalnych środków ostrożności, w tym domowej kwarantanny. A ponieważ godziny spędzane przed komputerem, czy Xboxem nie są najlepszą opcją dla dzieci, warto umilać sobie i im czas inaczej.

Jestem miłośniczką książek, puzzli i gier planszowych. Moi synowie mają podobnie, choć  puzzle układają raz i się nudzą, książki czytamy wieczorami, za to różne gry sprawdzają się w ciągu długiego dnia. I idę o zakład, że nie tylko moje dzieci chętnie się angażują w rozgrywki, warto więc to wykorzystać, gdy nie ma jak ruszyć się z domu..

Sytuacja jest o tyle luksusowa, że na rynku jest od groma gier, zarówno w wersji planszowej, karcianej oraz niestandardowej, zachęcającej do ruchu. O ile czasem trudno wydzielić w mieszkaniu odpowiednią ilość miejsca do szaleństw, tak na grę karcianą zawsze znajdzie się stół czy kawałek podłogi. 

gry karciane

Ostatnio wpadły mi w ręce gry karciane – zarówno kooperacyjne, jak i oparte na rywalizacji. Zdradzę Wam w tajemnicy, że rywalizacja nie zawsze jest tym, co mnie cieszy. Często bywa, że jedno dziecko przegrywa (nie pokażę palcem, które ;) ) więc zaczyna się jojczenie, zniechęcenie i ogólne narzekanie. Im więcej takich “atrakcji”, tym chętniej szukam gier kooperacyjnych, takich jak np. Gra słów wydawnictwa Nasza Księgarnia. Ale żeby zadowolić i tych, którzy lubią rywalizację, przedstawię dziś także dwie inne gry karciane, które przypadły nam do gustu – Gra pozorów i Gra na emocjach. Zapraszam!  

gry karciane

Gry karciane na medal – „Gra słów”

Autor: Julien Percot
Ilustracje: Małgorzata Wójcicka
Wiek: 6-106
Liczba graczy: 3-10
Czas gry: 20 min

Podczas rozgrywki gracze podejmują współpracę, aby wspólnymi siłami osiągnąć jak najlepszy wynik. Gra składa się z 3 rund wykorzystujących umiejętność kojarzenia, opowiadania oraz sprawdzającą pamięć. Na czym ona polega? Postaram się w telegraficznym skrócie opisać zasady Gry słów.

gry karciane

Runda I – skojarzenie

Aby rozpocząć, gracz miesza 4 żetony i losuje 1 z nich. Sprawdza cyfrę dotyczącą  jednej z czterech kart zadań na wylosowanym żetonie tak, aby nikt inny jej nie zobaczył. Ta sama osoba wskazuje 1 kartę skojarzeń, a reszta graczy ustala między sobą, z czym się ona kojarzy. Dozwolone, a wręcz wskazane są rozmowy o tym, która z kart zadań pasuje do karty skojarzeń. Po ustaleniu, wskazują rozpoczynającemu graczowi, którą kartę zadania wybrali. Gracz ujawnia żeton z cyfrą i jeśli uczestnikom udało się odgadnąć kartę zadania, zabierają obie karty.

Runda II – opowiadanie

Zdobyte karty zadań gracze rozkładają rysunkami do dołu w rzędzie, pod nimi kładąc obrazkami do góry zdobyte karty skojarzeń. Gracze biorą karty odłożone na bok podczas przygotowywania rozgrywki, tasują je i odliczają ich tyle, ile leży na stole w jednym rzędzie. Należy je rozdać graczom, a resztę odłożyć do pudełka. Następnie każdy gracz wybiera 1 ze swoich kart i rysunkiem do góry układa ją pod dowolną kartą skojarzeń, o ile można je razem powiązać – przy okazji opowiada o nich, tworząc powiązania między nimi. Gdy powstanie trzeci rząd kart, zaczyna się runda III.

gry karciane

Runda III – pamięć

Na początek środkowy rząd kart odkłada się do pudełka. Gracze po rozmowach ustalają, jakie rysunki kryją karty w górnym rzędzie. Następnie każdy odwraca zakrytą kartę i sprawdza, czy odpowiedź pasuje do niej ‒ jeśli tak, zabiera kartę z górnego rzędu, a z dolnego zwraca do pudełka. Jeśli nie, zostanie bez punktu i obie karty wracają do pudełka. Gra się kończy po odsłonięciu ostatniej karty z górnego rzędu. Wtedy, zgodnie z zasadami można podliczyć punkty.

Gra słów – nasze wrażenia

Ta gra na początku wymaga pewnego skupienia na zasadach, ale po kilku rozgrywkach wchodzą one  w krew. Może na pierwszy rzut oka nie wyglądają one na najprostsze, jednak pocieszę Was – szybko się je przyswaja. Gra słów pozwala na popis umiejętności kombinowania i pochwalenia się wyobraźnią. Rzeczywiście wymyślić i odpowiedzieć sensownie na różne powiązania (np. zegar i choinka, żaglówka i klepsydra) i jeszcze zapamiętać różne rzeczy momentami wymaga chwili zastanowienia. Jednak warto, bo gra zajmuje dzieci dłużej, niż na rzeczone 20 minut rozgrywki, widniejące w instrukcji gry. O mały włos zapomniałam – przede wszystkim współpraca graczy dążących do jednego celu jest godna pochwały.

Gry karciane na medal – „Gra pozorów”

Autor: Jonathan Chaffer
Ilustracje: Małgorzata Wójcicka
Wiek: 8-108 lat
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 20 min

gra pozorów

Gra pozorów w naszym odczuciu jest łatwiejsza i szybsza do rozegrania niż Gra słów. Na początku rozgrywki należy przetasować karty i każdemu graczowi rozdać 15 kart. Z nierozdanych kart wybiera się jedną i rzuca na stół. Po haśle START każdy gracz w jednej chwili wrzuca jak najszybciej na rosnący stosik kartę, którą opisana jest przez poprzednią kartę, widoczną na stosie. Wygrywa ten, kto  jako pierwszy będzie miał puste ręce. Zastosowanie różnych, zwodniczych kształtów i kolorów (np. słowo – zielony napisano żółtą czcionką, co jest mylące) w finezyjny sposób ubarwia rozgrywkę. Wygrywa ten, który wyłoży na środek stołu swoją ostatnią kartę. Gra pozorów posiada także opcję “STOP”, która zatrzymuje akcję – ale po to odsyłam do szczegółowej instrukcji Gry pozorów .

Gra pozorów – nasza opinia

Gra pozorów spodobała się moim dzieciom, ponieważ jest dynamiczna, spontaniczna i … hałaśliwa. Tzn. hałasują przy niej dzieci, bo dla nich takie ”kto pierwszy, ten lepszy” – jest rzeczą wielce pociągającą, trochę jak wyścigi, kiedy mama nie pozwala biegać po domu ;) . 

Gry karciane na medal – „Gra na emocjach” 

Autor: Manu Palau
Wiek: 10 -110 lat
Liczba graczy: 3-10
Czas gry: 20 minut

gry karciane

Tę grę zostawiam na koniec, bo może nie jest to jakaś szczególna nowość, ale bez wątpienia skradła serca moim dzieciom i to właśnie w nią grają najchętniej, nawet bez mojego udziału. Gra na emocjach to prosta i szybka w założeniu gra, od której trudno się oderwać. 

Rozgrywkę rozpoczyna pytanie – jak się czuję, gdy?, a reszta graczy wybiera z pięciu posiadanych jedną kartę, która ich zdaniem pasuje i dokłada ją jako odpowiedź na zadane pytanie. Gracz rozpoczynający wybiera jedną, która najlepiej opisuje jego emocje. Czyja karta wygra, ten dostaje punkt, a 3 uzbierane punkty oznaczają zwycięstwo. Proste? Niesamowicie proste i szalenie wciągające. Co prawda na pudełku zaznaczono, że gra dedykowana jest graczom od 10 roku życia, ale mój niespełna 7 latek uwielbia zasiadać z nami do rozgrywek. 

Trudno mi zgadywać, które gry karciane przypadną Wam do gustu. My mamy swojego faworyta, Wam pozwolimy samodzielnie dokonać wyboru ;) Przypomnę tylko, że czas spędzony przy grze planszowej z dzieckiem, to coś więcej niż rozrywka.

Polecamy wspólne spędzanie czasu i dobrą zabawę – tego nigdy za dużo.

Dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie gier do stworzenia wpisu

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnieszka Z.
Gość
Agnieszka Z.

Te gry są świetne. Bardzo je lubimy i polecamy!

Emocje 13 marca 2020

10 rzeczy, które zrobię z dzieckiem w czasie kwarantanny

Jest kwarantanna. Nie ma szkoły, nie ma placu zabaw, nie ma kina, nie ma teatru, do Biedronki lepiej nie wchodzić. Co w takim razie robić z dzieckiem w ten piękny wiosenny czas?

W moim lesie to nawet na podwórko ciężko wyjść, jak wieje, a akurat wieje i to mocno. Nic to, jest tyyyyyleee rzeczy, na które wiecznie brakowało nam czasu… 

 

  1. Nieśmiertelne planszówki odkładane na wieczne „kiedyś” właśnie się doczekały. Szczególnie te, w które gra się długo, bo te krótsze ogarniamy na bieżąco. Ale są i takie, których samo przygotowanie do gry zajmuje sporo czasu, na przykład Wsiąść do pociągu. Świetna gra, ale trzeba mieć na nią czas. Podobnie jest z Szaloną misją

 

  1. Puzzle! Kocham puzzle i staram się jak mogę przekonać dziecko, że ono też :P A przy ostatnich porządkach na dnie szafy objawiły się dwa duże komplety, kupione chyba z pięć lat temu na wyprzedaży za kompletne grosze. Wtedy Duśka była za mała, żeby układać puzzle z 1000 elementów, no ale te 15 złotych za zestaw nie pozwoliło przejść obojętnie. Kupiliśmy dwa :P Teraz będą jak znalazł.

 

  1. Na pewno obejrzymy kilka filmów. Jak jest szkoła, to wieczorne seanse możliwe są tylko w soboty. Teraz będzie inaczej. Miałam nosa, kiedy pytałam Was o filmy, które można obejrzeć z dzieckiem. Ale powiem Wam przy okazji, że oglądamy też filmy, które teoretycznie są dla dorosłych. To te starsze, bardziej cenzuralne, w których nie ma przekleństw i scen erotycznych, np. wszystkie części Żandarma z Luisem de Funesem. Duśce się bardzo podobały i nie miała problemu ze zrozumieniem fabuły. 

 

  1. Będziemy rozmawiać. Tak po prostu. Usiądziemy sobie przy stole albo na łóżku, a może na podłodze i będziemy gadać, jak dwie baby. O wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych i kompletnie nijakich. O koronawirusie też, bo to on postawił nasze życie na głowie.  Tak naprawdę tego czasu na długie rozmowy często nam brakuje, bo lekcje, bo zajęcia dodatkowe, bo zmęczenie, bo jeszcze lektura…

 

  1. No właśnie, lektura… Polonistka nic nie zdążyła zadać, a teraz już pewnie tego nie zrobi, bo biblioteki pozamykane. Ileż lektur nieobowiązkowych czeka na moje dziecko na półkach! Lubię ten czas, gdy każdy z domowników sięga po swoją książkę. Naprawdę go lubię! I chociaż pozwalam Duśce korzystać z telefonu i tabletu, to wolę jak czyta książki. 

 

  1. Jak już przestanie wiać, to na pewno zrobimy porządek w naszym ogródku. Trzeba pograbić, zabezpieczyć tulipany, bo jeszcze mają być przymrozki, znaleźć miejsce na nowe klomby, sprawdzić, które pigwy się przyjęły i odpowiednio je oznakować. Przy okazji znajdziemy nowe miejsce huśtawce. 

 

  1. Będziemy spacerować. Ale raczej nie tam, gdzie jest dużo ludzi. Zresztą zobaczymy, jak się rozwinie sytuacja w najbliższych dniach i tygodniach. Na szczęście do lasu mamy naprawdę blisko, a dzików ostatnio jakoś mniej. Można wrócić na przetarte szlaki, sprawdzić, czy mrówki w znajomych mrowiska się obudziły, czy kaczki wróciły na staw i czy już są bazie, bo rok temu o tej porze były. Mam tylko nadzieję, że pół miasta nie wpadnie na ten sam pomysł, bo jeszcze się okaże, że las jest najbardziej zatłoczonym miejscem w mieście!

 

  1. Na pewno zrobimy muffinki, dokładnie takie, jak Duśka lubi. Na co dzień jakoś się w to nie bawimy, robimy ciasto na szybko. Teraz nic nie będzie na szybko. Niech sobie miesza co chce i dowolnie długo dobiera kolory papilotek. Proszę bardzo, mamy czas!

 

     9. Dam jej trochę wolnego. To prawie nastolatka i ma swoje sprawy.

 

  1. Pewnie będę musiała pogonić ją trochę do nauki, bo jednak to nie wakacje, a nauczyciele na pewno będą chcieli nadrobić, no ale… na razie o tym nie myślę. Skoro jest, jak jest i inaczej być nie może, to zamierzam się postarać, żeby było miło. Tak po prostu. Bo co innego nam pozostało? 

 

1
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Charlie
Gość
Charlie

Puzzle też ale moje chłopaki super się bawią klockami Plus Plus – polecam takie kreatywne zabawki, na youtubie jest sporo inspiracji jak można je wykorzystać na nowo

top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close