Lifestyle 21 października 2022

Co zrobić z kasztanów? Ludziki to już przeszłość!

Co zrobić z kasztanów albo z kasztanami? Zaczęłam się nad tym zastanawiać, kiedy jedna znajoma powiedziała mi, że ludzie handlują kasztanami w internecie. Pomyślałam, że ci, co je kupują, to chyba nie po to, żeby z nich ludziki robić. Tylko w takim razie po co? Zgłębiłam temat i już wiem. 

Kasztany do dekoracji 

Jesienny wianek z kasztanów 

Nie umiem go zrobić i na pewno nie będę próbowała, chociaż kasztanów mam naprawdę dużo. W wersji minimalistycznej wystarczy połączyć kasztany, w wersji „na bogato” dodaje się do nich szyszki, jarzębinę i jakieś suszone zielsko. Pooglądałam sobie wianki w sieci i faktycznie – efektownie to wygląda. Jeśli ktoś ma zapędy artystyczne i pistolet do kleju na gorąco (ponoć niezbędny) na pewno mu się uda. 

 

Inne dekoracje z kasztanów 

Z kasztanów można tak naprawdę zrobić wiele innych rzeczy, począwszy od klasycznych „ludzików”, które ozdobią pokój dziecięcy, aż do efektownych ozdób na choinkę, jeśli ktoś ma chęć tak długo czekać. Podobał mi się pomysł ze świecznikami, może sobie zrobię, jak znajdę chwilę. 

 

Kasztany do pielęgnacji ciała 

Leżą w parkach, na skwerach, chodnikach i często marnieją. Najwyraźniej kobiety nie wiedzą, ile dobrego się w nich kryje. Z ciekawszych zastosowań znalazłam:

 

Płyn do kąpieli z kasztanów 

Właściwie powinnam zacząć od początku. Kasztan i kasztanowiec, chociaż wyglądają podobnie i mają podobne owoce, należą do dwóch różnych gatunków drzew. Kasztan do bukowatych (to te jadalne kasztany) a kasztanowiec do mydleńcowatych – to jego nasiona nazywamy potocznie kasztanami i to je zbieramy. A mydleńcowate, jak sama nazwa wskazuje – potrafią się mydlić, czyli pienić. 

Nie inaczej jest z naszymi sympatycznymi kasztanami. Wystarczy zetrzeć kilka lub zblendować, wrzucić do garnka, zalać wrzątkiem i odstawić na cały dzień. Wieczorem miksturę wlewamy do wanny i dopełniamy ją ciepłą wodą. Taka kąpiel to sposób na obrzęki i pobudzenie krążenia. 

 

Maseczka do twarzy z kasztanów 

Dziesięć dużych kasztanów blendujemy i mieszamy z wodą na gęstą papkę. Maseczkę nakładamy na twarz na maksymalnie kwadrans, po czym zmywamy i cieszymy się ujędrnioną skórą. 

 

Szampon z kasztanów 

Na jednorazowe mycie głowy wystarczy około dziesięciu kasztanów, chociaż w przypadku dłuższych włosów można się pokusić o zebranie większej ich liczby. W domu płuczemy je, kroimy nożem (póki są świeże, nie powinno to być trudne), wrzucamy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy. Powinny się gotować około kwadransa. Przestudzoną miksturę przecedzamy i traktujemy jak każdy szampon, czyli myjemy nim głowę. Szampon z kasztanów poleca się do włosów zniszczonych i matowych. 

 

Kasztany do picia 

Celowo nie napisałam: „do jedzenia”, bo nasiona kasztanowca są niejadalne. Niemniej z powodzeniem można je wykorzystać do zrobienia nalewki, którą oczywiście serwujemy tylko dorosłym. 

 

Nalewka z kasztanów 

Nalewka z kasztanów polecana jest osobom mającym problemy z krążeniem, żylakami i obrzękami. Ponoć świetnie działa też używana zewnętrznie na bolące stawy. Niemniej dla spokoju sumienia warto skonsultować stosowanie jej z lekarzem. 

 

W internecie można znaleźć całkiem sporo przepisów na nalewki z kasztanów, niektóre są raczej skomplikowane i nadają się chyba dla znawców tematu, tzn. doświadczonych producentów nalewek. 

Ja podrzucę Wam prosty przepis:

Dziesięć dużych kasztanów siekamy, zalewamy litrem wódki i odstawiamy na dwa tygodnie. Jeśli pamiętamy, powinniśmy co dwa dni potrząsnąć słojem lub butelką. Jak nie, to pewnie nic złego się nie stanie. 

Po dwóch tygodniach nalewkę trzeba przecedzić i przelać do wyparzonych butelek. 

Litr nalewki wystarczy na długo, bo dzienna porcja to zaledwie 10 – 20 kropli. Najlepiej podzielić to sobie na trzy porcje i wypijać przed posiłkiem. 

 

Kasztany do prania 

Tak, dobrze się domyślacie. Nie pierzemy kasztanów, tylko kasztanami. 

 

Płyn do prania z kasztanów 

Siekamy w blenderze dziesięć kasztanów (tak mniej więcej), zalewamy szklanką wrzątku i odstawiamy na minimum trzy godziny. Można sobie postawić na noc. Odcedzamy płyn i zużywamy do prania. Proste. Trzeba tylko pamiętać, że płynem z kasztanów można prać jedynie ciemne rzeczy. Jeśli chcemy prać też jasne, trzeba się przed blendowaniem pozbyć brązowych skórek. 

 

Kasztany do uzdrawiania mieszkania 

Brzmi trochę jak szarlataneria, ale dobroczynne działanie kasztanów nie jest mitem. 

 

Kasztany pod łóżkiem i przy telewizorze 

Jedno i drugie miejsce jest dość umowne, niemniej w obu często można zobaczyć kasztany. Chodzi o to, że pochłaniają one promieniowanie elektromagnetyczne, które na pewno nie jest dla nas zdrowe. Jednak kasztany mają ograniczoną pojemność, więc żeby ich działanie nie słabło z czasem, trzeba je systematycznie (mniej więcej raz na dziesięć dni) kłaść na ziemi lub myć pod bieżącą wodą. 

 

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ciąża i dziecko 20 października 2022

O jakiej porze rodzi się najwięcej dzieci? Nie będziecie zaskoczone

To, czy dziecko przyjdzie na świat zgodnie z wyznaczonym terminem, jest częstym tematem rozmów pomiędzy przyszłymi rodzicami. Im bliżej wyznaczonego dnia porodu, tym więcej stresu przemieszanego z ekscytacją. Pojawia się też mnóstwo pytań. Przyszli rodzice zastanawiają się, kiedy pojawią się pierwsze skurcze, jak rozpoznać fałszywy alarm, czy zdążą dojechać do szpitala, jak długo wszystko będzie trwało? Na poród składa się wiele niewiadomych, i na część z tych pytań trudno doszukiwać się precyzyjnych odpowiedzi. Nieco inaczej jest z kwestią tego, o której godzinie rodzi się najwięcej dzieci. Ona nie stanowi już zagadki. 

O której godzinie rodzi się najwięcej dzieci?

Wiadomo już, w jakim miesiącu i o jakiej porze dzieci najczęściej przychodzą na świat. Zbadaniem tego zajęli się naukowcy z Londynu, którzy zebrali informacje z ponad 5 milionów porodów z lat 2004-2015, które miały miejsce w Anglii. Badacze policzyli, że w ciągu dnia, między godziną 9:00 a 17:00, porodów jest niewiele, bo tylko 28,5% z całości. Tym samym, na podstawie statystyk potwierdzili teorię, że najwięcej porodów odbywa się nocą. Maluchy częściej się rodzą między godziną 17:00 a 9:00 rano, przy czym największy ruch na porodówce jest pomiędzy 01:00 w nocy a 7:00 rano. Szczególną godziną, na którą przypadła największa ilość porodów, jest 4:00 nad ranem. Oczywiście mowa jest wyłącznie o porodach naturalnych. Porody przeprowadzone przy pomocy cesarskiego cięcia rządzą się innymi prawami.

Dlaczego dzieci najczęściej rodzą się w środku nocy?

Naukowcy wyjaśnili także, dlaczego dzieje się tak, że większość dzieci przychodzi na świat siłami natury właśnie w środku nocy. Odpowiedź raczej nie zaskakuje. Ta zależność wynika z naszego trybu życia w przeszłości. Nasi przodkowie w ciągu dnia byli rozproszeni, zajęci przetrwaniem. W ciągu nocy natomiast zbierali się w jednym miejscu, by zapewnić sobie bezpieczeństwo w ciemności. Pierwotne kobiety rodziły swoje dzieci nocą, bo nie zostawały same i czuły się bezpieczniej. Można powiedzieć, że Matka Natura zostawiła nam powyższą tendencję w spadku.

A w jakim miesiącu rodzi się najwięcej dzieci?

Na koniec warto jeszcze dodać taką ciekawostkę, że najwięcej dzieci pojawia się na świecie we wrześniu. Ten fakt spowodowany jest tym, że zimą najwięcej czasu spędzamy w domu, a wieczorami, mówiąc kolokwialnie, częściej trafiamy do łóżek. Stąd też więcej urodzeń w tym czasie. Z kolei najmniej porodów przypada na święta Bożego Narodzenia, dokładnie 25 i 26 grudnia, choć naukowcy jeszcze nie doszli do tego, dlaczego tak akurat się dzieje.

 

Źródło zdjęcia: Vidal Balielo Jr./Pexels

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Gry planszowe i nie tylko 19 października 2022

Dinokalipsa wciel się w rolę dinozaura i nie daj się zgładzić

Dinokalipsa to niepozorna, nieprzewidywalna i emocjonująca gra karciana dla miłośników dinozaurów oraz wielbicieli łagodnej rywalizacji. Zasady są proste, choć muszę przyznać, że początkowo wydawały się nieco skomplikowane. Podczas kilku pierwszych rozgrywek dosyć często zaglądałam do instrukcji, mając różne wątpliwości, ale w gruncie rzeczy przepisy nie są trudne. Wystarczy kilka partii, by zapamiętać najważniejsze informacje i radzić sobie bez ulotki.

Jak sam tytuł wskazuje, bohaterami gry są dinozaury, które muszą stawić czoła różnym katastrofom.  Nasze zadanie polega na tym, by wcielić się w rolę jednego z czterech uroczych prehistorycznych gadów i zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby uniknąć zagłady. W tym celu stajemy do walki z innymi graczami i w każdej rundzie zagrywamy karty trzymane na ręce, próbując zdobyć jak najwięcej punktów. Osoba, której się to uda, czyli wyłoży na stół kartę o najwyżej wartości, zwycięża pojedynek i przesuwa pionek swojego dinozaura o tyle pól, ile wskazuje wartość jego karty.

Teoretycznie jest to proste, ale w praktyce tak gładko nie idzie, ponieważ w talii poza zwykłymi kartami z numerami mamy również do dyspozycji karty z różnymi efektami, które pozwalają na wykonanie pewnych dodatkowych czynności. Za ich sprawą możemy między innymi dodawać lub odejmować punkty oraz zamieniać karty między graczami – tak, jak nam pasuje. I w tym tkwi sekret walki oraz pewna trudność, nie wystarczy bowiem wykładać na stół kart z najwyższą cyfrą. Ważne jest, by cały czas śledzić ruchy pozostałych graczy, analizować daną sytuację i próbować przewidywać, co może się wydarzyć.

Poza tym oprócz talii głównej, mamy też talię katastrof, których z jednej strony chcemy unikać, bo prowadzą do naszej klęski – zdobycie trzech kart tego samego rodzaju lub trzech różnych (po jednej z każdego gatunku) doprowadza do śmierci dinozaura i odpadnięcia z gry.  Z drugiej zaś strony posiadanie tychże kart pozwala nam przesuwać swój pionek o tyle miejsc na planszy, ile kart zgromadziliśmy. Przykładowo: jeśli mam dwie karty katastrof, to na koniec tury przestawiam swojego dinozaura o dwa miejsca do przodu.

Co ważne – pionek przesuwa tylko ta osoba, która zwycięży daną rundę, zdobywając najwięcej punktów i o tyle też (ile wskazuje suma punktów) posuwa się do przodu oraz ten gracz, który rundę zawalił, zgarniając kartę katastrofy. Oczywiście do mety najszybciej zmierza ten, który najczęściej wygrywa poszczególne rundy, ale paradoksalnie gracz, który przegrywa pojedynki, przemieszcza się po swoim torze szybciej niż ten, który uplasuje się z punktacją pomiędzy jednym a drugim.

I to akurat jest ciekawe w tej grze, bo dzięki temu nic nie jest oczywiste. Nie jest powiedziane, że ten dinozaur, który zdobywa najmniej punktów, będzie ostatni na drodze do mety.

Gra niewątpliwie jest interesująca i wciągająca – rozgrywki z moim dziećmi nigdy nie kończą się po jednej stoczonej rywalizacji, zawsze chcemy jeszcze raz! 😊 Bardzo pozytywne wrażenie zrobiła na nas grafika, która przedstawia niezwykle urocze dinozaury o zabawnych imionach. Liczba elementów gry ograniczona jest właściwie do niezbędnego minimum tj.: kart, drewnianych pionków (w kształcie dinozaurów) i małych plansz (po jednej dla każdego gracza) z wytyczoną drogą do zwycięstwa. Całość zamknięta jest w zgrabnym pudełku.

Generalnie Dinokalipsa przeznaczona jest dla dwóch do czterech graczy w wieku 8+ i początkowo myślałam, że moja sześcioletnia córka sobie nie poradzi, bo nie potrafi jeszcze czytać (co jest niezbędne do poprawnego używania efektów kart), aczkolwiek gra okazała się dla niej na tyle intrygująca i atrakcyjna, że nie odpuściła. W kilku pierwszych rozgrywkach czytałam jej, co widnieje na kartach, które trzyma na ręce, tłumaczyłam, kiedy może je wyłożyć i dzięki temu szybko zapamiętała, co oznaczają. W tej chwili gra sama i ma z tego dużą radochę 😊

Reasumując Dinokalipsa bardzo przypadła nam do gustu i polecam tę karciankę wszystkim miłośnikom nie tylko dinozaurów, ale też tego typu rodzinnej rywalizacji.

Grę znajdziecie na stronie wydawnictwa Rebel.

Zdjęcia: Fizinka
Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Rebel

Więcej informacji o grze znajdziesz na stronie GramywPlanszowki.pl | GwP

Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close