Kultura 19 kwietnia 2019

Czy osoby niewierzące mogą obchodzić święta?

Jak co roku przed świętami… Nie, właściwie to jak co sezon, bo temat powraca jak bumerang przed Bożym Narodzeniem i przed Wielkanocą, Internet pełen jest rozważań,czy osoby niewierzące mogą obchodzić święta. I chociaż ja najchętniej powiedziałabym im, żeby obeszły szerokim łukiem, pokuszę się o bardziej kulturalną wypowiedź.  

Czy osoby niewierzące mogą obchodzić święta?

Na to pytanie właściwie nie ma dobrej odpowiedzi. Bo co to znaczy obchodzić święta? Ja sama zapraszam do domu i sadzam przy świątecznym stole osoby, które z kościołem nie mają nic wspólnego. Tak wygląda moja wizja rodzinnych świąt i dlatego zapraszam całą rodzinę, nie dzielę na lepszą i gorszą. W końcu obiad może zjeść każdy, niewierzący też :P Kiedy jednak słyszę, że osoby niewierzące wędrują do kościoła ze święconką, to czuję wewnętrzny zgrzyt. Bo właściwie po co? Bo to ładne? Może i ładne, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Dla mnie święconka to symbol i tak ją traktuję. A kościół to nie cyrk ani kabaret. Ładne to są wystawy w sklepie.

Przeczytałam niedawno wypowiedź kulturoznawcy, którego nazwiska litościwie nie podam, bo zwyczajnie zapomniałam, że osoby niewierzące wędrują z ową święconką „bo tak robili rodzice i dziadkowie”. I jeszcze coś o tym, że to tradycja, która w ich mniemaniu nie ma nic wspólnego z wiarą. No zaraz zaraz, czy aby na pewno? W końcu nie idą pod kościół, tylko do kościoła, gdzie ksiądz pokropi im owe święconki wodą święconą, a tuż obok ludzie modlą się przy Grobie Pańskim. Serio, to nie ma nic wspólnego z wiarą? Dla mnie ma i to całkiem dużo. Kwestia konsekwencji – wierzę i obchodzę święta tak, jak mnie babcia uczyła. Gdybym nie wierzyła, to na śniadanie zjadłabym kaszkę jaglaną jak co dzień ostatnio.

Denerwują mnie osoby niewierzące w kościele

I wcale nie dlatego, że im tego kościoła żałuję. Kościół to kościół. Otwarty dla wszystkich i na wszystkich. Ale to… kościół. Miejsce, gdzie wypadałoby umieć się zachować. Często mnie zastanawia, dlaczego ludzie umieją się zachować w muzeum, gdzie też nie można krzyczeć, szeptem mówią w poczekalni u lekarza, a w kościele jakoś zapominają o zachowaniu kultury. To babcia nie nauczyła, że jak się idzie ze święconką, to trzeba uklęknąć, przeżegnać się, zachować powagę i nie przeszkadzać osobom modlącym się? Aha, może i nauczyła, ale macie to gdzieś, bo przecież nie wierzycie i nie po to tu jesteście? To po co – ja się pytam?

Niestety, bardzo często już na pierwszy rzut oka widać, kto jest w kościele stałym bywalcem, a kto gościem. I ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, żeby sobie owi goście przychodzili nawet co niedzielę w celach kulturoznawczych, czy jak tam sobie to chcą nazwać. Wysłuchanie mszy jeszcze nikomu nie zaszkodziło, im też nie zaszkodzi. Ale na litość – spódnica do pół pośladka i dekolt do pępka to nie jest strój, w którym wchodzi się do kościoła! Możesz nie wierzyć, ale szanuj innych, to takie trudne? Staropolskie przysłowie mówi: „Jeśli wszedłeś między wrony, musisz krakać jak i one”. No mniej więcej. Bo ja nikogo nie zamierzam namawiać, żeby się modlił, skoro kompletnie tego nie czuje. Może kiedyś poczuje, a może nie. A krytyka tych, co dają „na tacę” czy wrzucają do puszki, też jest nie na miejscu. Ich pieniądze – ich sprawa.

Osoby niewierzące obchodzą święta, bo… są zazdrosne?

Tak, czasem naprawdę mam takie wrażenie. Niby ich te święta nie obchodzą, niby je wyśmiewają, mówią, że to głupota, zabobon, że mamy dwudziesty pierwszy wiek, że nauka, technika i te sprawy i tylko ciemny lud w Boga wierzy (a teraz to w ogóle jak do kościoła chodzisz, to na pewno głosujesz na PiS), a jak przychodzi co do czego, to prasują ten nieszczęsny biały obrus, bo tylko taki godzien jest przykryć świąteczny stół. Po czym pieką te baby i serniki, przygotowują mazurki, żurki, białe kiełbasy i domową ćwikłę. Malują pisanki, sieją rzeżuchę i upierają się, że właściwie to wcale nie obchodzą świąt, to tylko tak, bo są dwa dni wolne. I oczywiście kupują prezenty „od Zajączka”, bo jak to tak nie kupić, jak wszyscy kupują? A potem dzielą się tym poświęconym jajkiem (bo tak robili rodzice i dziadkowie), tylko jakoś zupełnie zapominają, z jakiej okazji te jajka święcili.

 

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
MirellaMarcin Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin
Gość
Marcin

Sugeruję autorce aby sięgnęła do źródeł i sprawdziła jak ogromną część obrzędów wielkanocnych kościół katolicki zaadoptował z kultów i zwyczajów pogan, którzy obchodzili święta w tym samym czasie. I to jest dopiero zgrzyt.. który wyjaśnia wiele kultywowanych przez nas w Wielkanoc zwyczajów pogańskich.

Emocje 18 kwietnia 2019

Agresja u dziecka i złość – według psychologa dziecięcego

Agresja u dziecka i zachowania, które wynikają ze złości, są przez rodziców, ale także i otoczenie dziecka, postrzegane bardzo negatywnie. Osoby, które – tak jak ja kiedyś – jeszcze nie mają dzieci, oraz ci, którzy mają w domach wyjątkowo grzeczne pociechy, zapewne nie mogą się nadziwić, że dziecko może w sposób dobitny, czasem nieprzyjemny okazywać złość. Uwierzcie mi, może. I korzysta z prawa do okazywania emocji. Bo przecież złość jest emocją, która może pojawiać się równie często co strach, smutek czy radość.

Zanim na świat przyszli moi synowie, byłam święcie przekonana, że posiadanie dzieci wrzeszczących, kopiących ze złości czy rzucających się na podłogę w sklepie, rodzice zawdzięczają wyłącznie brakowi należytego wychowania. Wydawało mi się, że postawienie dziecku jasnych granic, ustanowienie zasad, które będą dla niego świętością nie do naruszenia, zapobiegnie wszelkim wywrotowym zachowaniom. Tymczasem życie zweryfikowało moje ambitne założenia, fundując mi dziecko, które robiło wszystko to, czego nie chciałam i nie mogłam tolerować.

Po skierowaniu z przedszkola, poszłam z dzieckiem do psychologa. Niestety zachowanie mojego pierworodnego utrudniało pracę wychowawczyni i odbijało się czasem na innych dzieciach (gryzienie, uderzanie). Do poradni szłam z uczuciem porażki wychowawczej, choć zupełnie niepotrzebnie. Dzięki półrocznej współpracy z psychologiem mogłam spojrzeć na zachowania mojego dziecka inaczej. Dopiero wtedy zrozumiałam, że to nie jego czysta złośliwość czy nasze błędy wychowawcze, ale przede wszystkim brak rozwoju mowy warunkował takie, a nie inne zachowania. Dopiero gdy psycholożka poradziła wizytę u neurologopedy i zaczęliśmy pracę na tym polu, wszystko wróciło do normy.

Dlatego jeśli i Wy, drodzy Rodzice borykacie się z problemem agresji i złości u Waszego dziecka, przeczytajcie rady, które ma dla Was specjalistka, psycholog dziecięcy, Agnieszka Skoczylas.

Złość i agresja u dziecka – psycholog podpowiada

Jak reagować na złość dziecka?

Złość jest jedną z emocji, tak samo dobrą i ważną, jak radość, niemniej trudniejszą w odczuwaniu a także społecznym akceptowaniu. Złość nie jest zła. Jeśli spojrzymy na złość jak na garnek, to jest ona tylko jego pokrywką. Wewnątrz garnka są inne uczucia i niezaspokojone potrzeby. Złość jest jak wierzchołek góry lodowej. Już ta świadomość pomaga w odnalezieniu w sobie empatii dla złoszczącego się dziecka. Zrozumienie i przestrzeń na wyrażenie siebie to najlepsza ze znanych reakcji na złość dziecka. U małych dzieci zdolność do kontroli własnych emocji dopiero się rozwija. Labilność emocjonalna jest częsta, jednocześnie trudna do uniknięcia. Dlatego zachęcam do zaakceptowania dziecka takim, jakim ono jest. Dzieci potrzebują czuć się ważne i zrozumiane. Empatyczny dorosły jest dla nich ogromnym wsparciem, jest jak katalizator.

Zachowania siłowe vs. agresja u dziecka. Co odróżnia zachowania siłowe od agresywnych? Czy małe dzieci są złośliwe? Czy ich zachowania są intencjonalne?

Dziecko określane agresywnym faktycznie rzadko przejawia agresję, najczęściej prezentuje zachowania siłowe, mylnie nazywane agresją. Agresja jest intencjonalna, czyli dziecko musiałoby chcieć zrobić komuś krzywdę. Najczęściej natomiast zachowania siłowe mówią o samym dziecku, są wyrazem jego uczuć, niezaspokojonych potrzeb. Jeśli spojrzymy na siłowe zachowania z perspektywy, to samo zachowanie jest informacją o jego nadawcy, pokazuje nieumiejętność poradzenia sobie z sytuacją, obrazuje trudność, stan emocjonalny dziecka.

Dziecięce „nie” , czyli brak współpracy z rodzicami. Jak rozumieć dziecięce „nie”?

NIE jest u małego dziecka deklaracją niezależności, podkreśleniem autonomii. Malec odpowiada NIE na prośby, polecenia, zakazy, odpowiada NIE na prawie każde zadane mu pytanie. Negatywizm jest naturalnym etapem rozwoju, przypadającym na okres zaraz po drugich urodzinach, czasami chwilę wcześniej. Im więcej dziecko doświadczy sytuacji, w których ma szansę zadecydować o sobie samym, tym rzadziej będzie czuło potrzebę negowania zdania, czy decyzji rodziców. Rodzice nie zawsze muszą postawić kropkę nad i – warto ustąpić, pozwolić dziecku zrobić coś zgodnie z jego wizją, jego planem.

 

agnieszka skoczylas agresja u dziecka

Agnieszka Skoczylas – potrójna Mama, Psycholog dziecięcy, Założycielka portalu Blisko Dziecka, Doula, Promotorka karmienia piersią, Instruktorka masażu Shantala, Propagatorka Rodzicielstwa Bliskości, chustonoszenie oraz zdrowego stylu życia.

 

 

Więcej na temat trudnych zachowań dzieci, metod wychowawczych:

Zapraszamy na warsztaty pt. „Życie z małym dzieckiem – o rodzicielskich zmaganiach i wyzwaniach”, który poprowadzi Agnieszka Skoczylas. Warsztaty odbędzie się w czwartek, 25 kwietnia w godz. 10:30-12:30 w sali zabaw FIGLARIUM w Centrum Handlowym MARYWILSKA 44. W trakcie trwania spotkania dzieci będą miały możliwość bezpłatnego korzystania z sali zabaw. 

Udział w projekcie jest bezpłatny, wymagana jest jednak wcześniejsza rejestracja mailowa pod adresem: fajnyczasmamy@marywilska44.com

Więcej informacji na stronie: www.marywilska44.com oraz w wydarzeniu na Facebook’u: https://www.facebook.com/events/572413986556145

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Wielkanoc 17 kwietnia 2019

Jajka wielkanocne – pomysły na ozdoby

Do świąt zostało już niewiele czasu, a więc mamy ostatni dzwonek na to, by wymyślić jak udekorować dom, stół, czy jajka wielkanocne. Jeśli wciąż brakuje Ci koncepcji i szukasz pomysłów na pisanki – bo o nich dzisiaj będzie mowa – to koniecznie zajrzyj niżej, zebrałam bowiem garść inspiracji na to, JAK OZDOBIĆ JAJKA.

Pomysły są dosyć proste, a przy tym ciekawe i bardzo efektowne. Ich różnorodność sprawia, że raczej każdy znajdzie coś, co trafia w jego gust i zdolności manualne;-) Z pewnością wiele z nich spodoba się dzieciom i to z nimi właśnie, śmiało można do tego zadania przystąpić. Zabawa gwarantowana!

Malowanie – talent plastyczny jest pożądany, ale nie jest też wymagany ;-) dlatego każdy, nawet kilkulatek może spróbować coś zmalować. Wystarczą dowolne farbki i pędzelki w różnych rozmiarach.   

Opcjonalnie zamiast farbek można wykorzystać mazaki.

 

Szablony i naklejki – są dobrą opcją dla tych, którzy nie mają zdolności artystycznych i nie potrafią ładnie rysować, czy malować, a nie chcą też, by ich jajka były jednobarwne i nudne. Z naklejkami nie ma żadnego problemu, wystarczy kupić jakiekolwiek nalepki i przykleić, ot cała filozofia ;-)

Natomiast szablony trzeba przygotować, tzn. wyszukać odpowiadające nam wzory, np. z gazet, kolorowanek,  kartek świątecznych, czy z Internetu. Następnie należy je wyciąć i odrysować ołówkiem lub mazakiem, a potem ozdobić wedle uznania.

Innym ciekawym sposobem na wykorzystanie szablonu, może być delikatne przyklejenie go – tak by łatwo można było go później odkleić – a następnie udekorować jego obrys dookoła, np. wykorzystując do tego sypkie ozdoby, typu brokat.

 

Wycinanki i wyklejanki – jajka z powodzeniem można dekorować w formacie 3D, tworząc z nich niesamowite dzieła sztuki przedstawiające między innymi: zwierzęta, ludziki, postacie z bajek, czy filmów, a nawet pojazdy. Do tego sposobu przydadzą się materiały papiernicze typu blok kolorowy, czy bibuła, a także różnego rodzaju: cekiny, piórka, suszone lub żywe kwiatki, listki, źdźbła trawy, (czarnobiałe) gazety, skrawki różnych materiałów czy filc.

 

Posypki – miłośnikom szybkich i prostych rozwiązań, osobom zabieganym bądź pozbawionym talentu plastycznego, z pewnością przypadnie do gustu pomysł posmarowania jajka klejem, białkiem lub jakąkolwiek inną lepką alternatywą, i posypania go dowolną sypką dekoracją, np. brokatem, (kolorowym) piaskiem, drobnymi kamyczkami, cyrkoniami, cekinkami, czy zabarwionymi produktami spożywczymi, typu: cukier, mąka, kasza manna, bądź galaretki.

Nakrapianie – stara i prosta metoda, którą można urozmaicić i wykonać na dwa sposoby. Pierwszy to klasyczne barwienie całego jajka, moczenie pędzla w wybranej farbce i chlapanie/strzepywanie owej farbki na jajko. Druga opcja to w zasadzie imitacja nakrapiania, tzn. zamiast farbek można użyć kolorowego papieru, czy folii, które wystarczy pociąć lub porwać na kawałki i „niedbale” poprzyklejać.  Folię dostaniecie w sklepach papierniczych bądź z akcesoriami do paznokci, ewentualnie wykorzystać można tzw. sreberka po czekoladkach, czy cukierkach.

Opcjonalnie barwienie można pominąć i zostawić jajka w ich naturalnym kolorze.

Zawijanie i owijanie – prosty sposób, bo wystarczy jajko udekorować tym, co mamy do dyspozycji, np. sznurkiem, wstążką, włóczką, kręconą bibułą, koronką, resztkami materiałów, czy firanek. Można owijać całe jajka lub tylko je przewiązywać w wybranym miejscu. Dla wzbogacenia efektu można wykorzystać również wszelkie guziki, kwiatki, koraliki, itp.

 

 

Źródło zdjęć: Pinterest

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
top-facebook top-instagram top-search top-menu go-to-top-arrow search-close